Dodaj do ulubionych

dylemat ojca chrzestnego

22.06.21, 12:36
Znajomy ma dylemat co zrobić, został zaproszony jako ojciec chrzestny na komunię indywidualną, będzie tylko kilka osób w kościele - w związku z tym jest decyzja rodziny aby wszyscy goście przystąpili do komunii świętej.
On jest od lat niepraktykujący i do spowiedzi się nie wybiera. Czy w związku z tym powinien przychodzić na tą komunę czy odmówić? Albo w ostatniej chwili symulować chorobę?
A jeśli przyjdzie to czy powinien pójść do komunii bez spowiedzi czy nie iść do komunii i narazić się na gniew konserwatywnej rodziny?
Obserwuj wątek
    • amast Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 12:39
      > w związku z tym jest decyzja rodziny aby wszyscy goście przystąpili do komunii świętej

      Serio tak to działa?
      Niech powie rodzinie, że przyjdzie "potowarzyszyć" albo nie przyjdzie w ogóle. Zmuszanie dorosłego człowieka do niechcianych praktyk religijnych powinno być karane publicznym batożeniem.
    • arthwen Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 12:49
      Jak rany, co to znaczy, decyzja rodziny, żeby wszyscy goście przystąpili do komunii? Już pomijam niewierzących, ale co jak ktoś rozgrzeszenia nie dostanie (to akurat łatwe, wystarczy być po rozwodzie i w drugim związku)?

      Jak ja się cieszę, że się nie dałam wmanewrować w żadne bycie chrzestną.
    • la_mujer75 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 12:50
      Jaki dylemat?
      Idzie do kościoła (skoro kiedyś się zgodził na bycie ojcem chrzestnym), ale nie udaje i nie idzie do spowiedzi, ani nie przystępuje do komunii. I ma w dudzie opinię konserwatywnej rodziny.
    • backup_lady Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 12:54
      Decyzja rodziny w sprawie tak indywidualnej i osobistej? I reszta, jak te owieczki na rzeź się podporządkowuje? A jakby rodzina zadecydowała, ze wszyscy ubierają się na niebiesko i wrzucają w kopertę 5k?
      Poszłabym, ale zachowała się zgodnie ze swoimi poglądami.
      Jak się rodzinie nie podoba, to trudno.
    • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 12:56
      Konserwatywna rodzina ksawerego.bar nie wie, że przyjmowanie komunii w stanie grzechu ciężkiego to świętokradztwo, które również jest grzechem ciężkim? Będą się gniewać na ksawerego za to, że tego świętokradztwa nie chce popełnić? Szok i niedowierzanie, czyżby konserwatywni zwolennicy PiS byli aż takimi hipokrytami?
      Może należy zapoznać się z Katechizmem Kościoła Katolickiego:
      "2120 Świętokradztwo polega na profanowaniu lub niegodnym traktowaniu sakramentów i innych czynności liturgicznych, jak również osób, rzeczy i miejsc poświęconych Bogu. Świętokradztwo jest grzechem ciężkim, zwłaszcza jeżeli jest popełnione przeciw Eucharystii, ponieważ w tym sakramencie jest obecne w sposób substancjalny Ciało samego Chrystusa."
            • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:27
              A to czekaj. Jak ty odrzucasz tę część zasad religii katolickiej, która jest pochodzenia soborowego to nie problem, po prostu mów, że masz "swoją' religię katolicką. Wg swoich zasad. Nie ma sprawy, z tym, że z katolicyzmem jako takim nie ma to nic wspólnego.
              • larix_decidua77 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:33
                Bo ty i kolega w sukience tak powiedzieli? Religia to nie szmata do wycierania gęby żeby ją co chwilę zmieniać i naginać do swoich pomysłów. Skoro twierdzą, że jest oparta na słowie Jezusa, to powinna być oparta na nim a nie na widzimisie aktualnych przywódców.
                  • larix_decidua77 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:39
                    No wiesz, wierzący uważają, że Jezus jest Bogiem więc raczej swoich słów nie opierał na widzimisie zwykłych, ówczesnych ludzi. Oczywiście niewierzący mogą uważać inaczej. Albo że nie jest Bogiem albo że w ogóle nie istniał.
                    • arthwen Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:48
                      Ale albo jesteś katolikiem, który uznaje władzę papieża i jego nieomylność jeśli chodzi o dogmaty wiary (czyli jeśli zatwierdził postanowienia soboru, to znaczy, ze bóg przez niego przemawia i tak ma być), albo nie jesteś.
                      A że słowa Jezusa? Te z Biblii? Te, co to "nie znoszę żadnych praw wcześniej przez ojca ustanowionych" (czyli całe starotestamentowe brednie cię dotyczą, łącznie z tym niełączeniem produktów zwierzęcych itp.), nie wspominając już o miłowaniu bliźniego, którym miał być również obcy, a nie tylko swoi - weź mi pokaż chociaż jedną osobę, która tego przestrzega.
                • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:42
                  Jakie ja powiedziałam? Ja od kościoła katolickiego odeszłam parę dobrych lat temu, bo z wieloma zasadami mi było nie po drodze. Ale ta religia, tak jak i każda inna ma swoje zasady. Jak ktoś uważa się za katolika to z całym dobrodziejstwem zasad katolicyzmu, zawartych w katechizmie własnie. A jak ma swoje zasady to nie ma problemu- wierzy po swojemu. Natomiast twierdzić "jestem katolikiem, ale odrzucam zasady katolicyzmu" to... oryginalne podejście. Można zmienić wyznanie w obrębie chrześcijaństwa wszak.
                    • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:51
                      No to pisałam- masz "swój", indywidualny katolicyzm. Dla mnie spoko tylko bohater historyjki oraz jego rodzina mogą mieć jednak inne podejście i za katolicki uważać "jeden, święty, powszechny" kościół którego zasady są zawarte w katechizmie.
                  • alpepe Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:26
                    Daniela, ja lata temu miałam rozmowę z księdzem, który coś takiego powiedział, że jakby przyjmujesz komunię świętą warunkowo, bo nie miałeś się kiedy wyspowiadać, czyli czynisz żal za grzechy i wio do komunii, a wyspowiadasz się przy okazji i nie jest to wtedy świętokradztwo, pewnie ona o tym pisze.
                    • mmoni Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 12:05
                      Warunkowo to " istnieje poważna racja i nie ma sposobności wyspowiadania się" (Kan 916) Stosuje się to raczej do sytuacji wojennych czy prześladowań (jak w komunistycznej Czechosłowacji, gdzie aby się wyspowiadać, katolik szedł do księdza pracującego w konspiracji, który zarabiał na życie myciem okien w biurowcach i spowiadał się udając, że mu pomaga w tym myciu). Albo żyjesz w dżungli amazońskiej, raz w miesiącu przypływa łódką szafarz z komunią, ale księdza nie widujesz latami. Nie widzę zastosowaniu tego przepisu w przypadku człowieka mieszkającego we współczesnej Polsce.

                      Dla jasności, chociaż uważam, że to trollwątek, ojciec chrzestny nie powinien przystępować do komunii, zaś rodzina nie powinna nikogo zmuszać, żeby ładnie przed księdzem wyglądało.
                  • larix_decidua77 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:50
                    angazetka napisała:

                    > Prezentujesz postawę "skoro jest kodeks cywilny, to po co regulamin firmy?".
                    To jednak nie to samo. Czym innym jest ustalenie o której jemy śniadanie a czym innym uznawanie że nieochrzczone dzieci trafiają do otchłani by po kilku latach zmienić zdanie i stwierdzić, że jednak trafiają do nieba. Kler daje sobie prawo do ustanawiania dogmatów w sprawach o których nie ma pojęcia, w innych przekłamuje to co teoretycznie wiadomo.
      • black.emma Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:06
        daniela34 napisała:

        > Konserwatywna rodzina ksawerego.bar nie wie, że przyjmowanie komunii w stanie g
        > rzechu ciężkiego to świętokradztwo, które również jest grzechem ciężkim? Będą s
        > ię gniewać na ksawerego za to, że tego świętokradztwa nie chce popełnić? Szok i
        > niedowierzanie, czyżby konserwatywni zwolennicy PiS byli aż takimi hipokrytami
        > ?

        U mnie było to samo. Odmówiłam trzymania dziecka do chrztu z, jak się okazało błahej, przyczyny, że jestem ateistką. Moja babcia stwierdziła, że wymyślam i nie szkodzi, mogę przecież potrzymać dziecko, przyjąć komunię i zachować swoje poglądy smile W ogóle jej to nie zgrzytało smile
        • amast Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:21
          Moja teściowa poszła dalej. Żeby nasze dzieci nie poszły do piekła, bo źli rodzice nie chcą ochrzcić, to ona się zaofiarowała, że wszystko załatwi sama z księdzem, nas przy tym w ogóle nie musi być, "a potem zrobię uroczysty obiad na który przyjdziecie" smile
            • amast Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:41
              Mogłam w jakimś wątku wspomnieć, ale na pewno nie o próbowaniu w tajemnicy. Po takim postawieniu sprawy babcia nie miała możliwości przebywania z wnukami sam na sam dłużej niż pół godziny, a w tyle by się nie wyrobiła z załatwieniem chrztu wink Ale nie można wykluczyć, że jest to całkiem powszechny problem.
              • jowita771 Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 10:44
                Na tym forum kiedyś czytałam, że mama którejś forumowiczki, położna, chrzciła na oddziale dzieci, co do których nie było pewności, że przeżyją, a rodzice nie byli zainteresowani chrztem. Ale czytałam to naprawdę dawno temu, pewnie z kilkanaście lat będzie.
                • arthwen Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 16:11
                  Ale chrzest, również taki z wody, żeby był "ważny" to musi potem być wpisany do kościelnych akt. A jak rodzic nie jest zainteresowany, to tego nie zrobi. Więc potem nic w papierach nie bruździ.
                  Co nie zmienia faktu, że jakby to mojego dziecka dotyczyło, to zrobiłabym taki dżihad w tym szpitalu, że ta pielęgniarka bałaby się nawet po szklankę z wodą sięgnąć.
              • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 15:30
                Też nie sądzę, że względu na przepisy kościelne (nawiasem mówiąc pamiętam, że w tamtym wątku stephanie.plum pisala,że do momentu formalnego potwierdzenia przysposobienia, ksiądz nie chciał ochrzcić jej adoptowanego dziecka). Aczkolwiek za 100% populacji księży nie ręczę. Oni czasem mają takie pomysły oddolne, że ręce opadają.
              • amast Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 15:30
                W tym XXI wieku ksiądz urządził zbiorowy chrześcijański pogrzeb płodów, raczej nie za zgodą rodziców. To co, chrztu nie udzieli? Zwłaszcza jak dostanie za to kasę od wdzięcznej parafianki?
        • la_mujer75 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:46
          Mojej teściowej też nie zgrzytało.
          Upierając się na ślub kościelny, mówiła : "A co ci szkodzi? Przecież tobie jest wszystko jedno- urzędnik czy ksiądz". No, nie mogła załapać, że nie było mi obojętne.
          Potem to samo było, gdy Starszy się urodził. Namawiała na chrzest. Że ona wszystko sama załatwi...
          • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 08:16
            Jak wyżej w sumie. Rozumiem, że ktoś może mieć świętokradztwo gdzieś, bo jest niewierzący. Ale jak wnoszę z teście wątku ta rodzina jest rzekomo wierząca i konserwatywna. Z ich punktu widzenia -to jest świętokradztwo. Zamierzają namawiać faceta, żeby je popełnił? Czyzby "co ludzie powiedzą" było ważniejsze?
              • kropkaa Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 09:39
                U mnie to było niezamierzone.
                Przyjaciółka poprosiła mnie, żebym była chrzestną jej dziecka. Wiedziała, że w wierze nie wychowam, ojciec ateista. Do spowiedzi nie poszłam, do komunii nie miałam zamiaru iść, tym bardziej, że to tylko sakrament chrztu był przewidziany. Uroczystość była bardzo kameralna, rodzice i chrzestni tylko byli w kościele. U nas, gdy nie ma mszy, nie ma komunii, a wtedy jakiś nawiedzony ksiądz, już po zakończeniu, uznał, że komunię nam da. Tak jakoś wyskoczył, że nie bardzo było jak uniknąć. No i przyjęłam. Niebo się nie rozstąpiło, kościół nie zatrząsł w posadach, pioruny nie przecięły nieboskłonu.
                • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 10:03
                  " Niebo się nie rozstąpiło, kościół nie zatrząsł w posadach, pioruny nie przecięły nieboskłonu."

                  A sądziłaś, że coś takiego się stanie? I jeszcze rozlegnie się "głos wołającego na puszczy"?

                  Nie bardzo widzę sens dyskutowania o piorunach i trzęsieniach. Dla niewierzącego - to jest nic. Dla wierzących jest to świętokradztwo. I jak sądzę z mojej pierwszej wypowiedzi wynika, że dziwię się właśnie osobom rzekomo wierzącym, że usiłują wymusić takie zachowanie na członku rodziny.
                  • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 10:40
                    Jak jeszcze chodziłam do kościoła a z jakiegoś powodu nie mogłam przystąpić do komunii to też się księżom zdarzało (zwłaszcza jak był tłok i osoby stojące przy ławkach bo nie było miejsc mieszały się z osobami, które z ławek wyszły, żeby przystąpić do komunii)- i też kręciłam głową i tyle.


    • aandzia43 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:19
      Ufff, myślałam że don Vito ma jakieś dylematy, a to jak wiadomo nie oznacza dla postronnych nic dobrego.
      Problem z dupy wzięty, niepraktykujące czy niewierzące częsci rodzin biorą udział w ślubach, komuniach i pogrzebach bez czynnego uczestnictwa w mszy, powszechnie. Troll.
    • irma223 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:41
      Jest chrzestnym, czyli przyjął był na siebie obowiązki pomocy w religijnym wychowaniu dziecka. Ale nie może ich obecnie spełnić, bo sam jest niewierzący.
      Powinien szczerze powiedzieć o tym rodzicom dziecka. Że będzie oczywiście na uroczystości, bo to wielkie święto w rodzinie / wielkie święto chrześniaka, ale do komunii nie przystąpi, bo jest obecnie niewierzący.

      Przystępowania do komunii bez spowiedzi nie polecam, bo to świętokradztwo.
      • jehanette Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:44
        > Przystępowania do komunii bez spowiedzi nie polecam, bo to świętokradztwo.

        Tylko że niewierzącego to niespecjalnie obchodzi, a nikt inny o tym nie wie, i co? Jestem przekonana że tysiące ludzi dziennie tak robi i nikt o tym nie wie big_grin
        Oczywiście robienia szopki żeby zadowolić walniętą rodzinkę nie popieram, ale nie ma w tym nic groźnego.
        • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:10
          Tylko z pierwszego wpisu nie wynika, że pan jest niewierzący, a że nie praktykuje- a to nie to samo. Niewierzący siłą rzeczy nie uznają czegoś takiego jak świętokradztwo, mogą w ten sposób nie robić z szacunku dla wierzących, ale siłą rzeczy świętokradztwo ich nie dotyczy. Natomiast o panu na razie wiemy, że nie praktykuje, co nie oznacza, że nie wierzy. Może wierzyć i w związku z tym nie mieć ochoty na takie zabawy.
          • jehanette Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:26
            W polskich warunkach fasadowego katolicyzmu więcej jest niewierzących praktykujących niż wierzących nie praktykujących.
            Tak czy siak nie można od nikogo wymagać uczestniczenia w praktykach religijnych, mocno wierząca osoba może wg swojego sumienia uważać że nie może wziąć udziału w komunii i ma do tego prawo.
            • daniela34 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:56
              Oj, nie wiem, całkiem sporo osób znam wierzących, nie praktykujących (wincyj wypowiedzi Jędraszewskiego-wincyj będzie takich). Natomiast co do ostatniego zdania- pełna zgoda, wężykiem oraz wódki Pani polać. Tak, nie wolno zmuszać do uczestnictwa, nikogo, wierzącego, praktykującego, niewierzącego, niepraktykującego oraz w dowolnych kombinacjach
          • jehanette Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 16:00
            Spoko, nie interesuje mnie jedzenie wymacanych paluchami oplatkow, tylko trochę śmieszne jest takie nadymanie się i karcenie, że to swietokradztwo brac wafelek przez osobę niewierzaca, podczas gdy tego kompletnie nie widać, i dla nikogo z zewnątrz nie jest przez to krzywdzące, jest tylko kondor mistyczne glupie. Ksiądz też nie wiesz co robił przed msza i o czym myśli dając wafelek, może o nowych zaslonkach na plebanii, może o pornosku który widział wieczorem...
            • irma223 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 17:13
              Rodzina/kumowie, inni uczestnicy uroczystości mogą wiedzieć o tym, że pan jest niewierzący. Albo chrześniak się kiedyś może o tym dowiedzieć. Jego uczucia religijne mogą zostać naruszone, ale zwłaszcza może zostać naruszone i podważone jego zaufanie do uczciwości i szczerości wujka/chrzestnego.
              To trochę tak, jakby ktoś się głosił wegetarianinem, a wy widzieliście, jak się zajadał goloneczką podaną na waszym przyjęciu komunijnym.
              • jehanette Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 17:18
                Absolutnie się zgadzam i ja nawet na mszach pogrzebowi/ślubnych - bo tylko na takich bywam - siedzę przy wyjściu z kościoła, nie wstaje, nie klękam, więc po wafelka w życiu bym nie poszła choćby nie wiem kto mnie prosił. Ale nadal uważam że wyłączanie dział pt swietokradztwo jest śmieszne.
                • irma223 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 17:28
                  Niekoniecznie.

                  To są jego znajomi czy jego rodzina, powinien ich szanować, także ich uczucia religijne, nawet, jeśli ich nie podziela.

                  W meczecie będąc gościem nie wejdziesz w butach i nie wyciągniesz kanapeczki z szynką, by się posilić.

                  • memphis90 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 21:49
                    No tak, ale jeśli gościsz w domu, w którym wyznaje się inną religię, a gospodarze (znając Twoją religię, tudziez jej brak) podają Ci dzwonek modlitewny, spaghetti ze świętego jaka, rytualne kapcie czy każą odpalić jakaś świecę, to chyba robią to świadomie, a nie po to, żeby za chwilę oskarżyć Cie o świętokradztwo? Tutaj rodzina "zadecydowała" o włączeniu kogoś do swoich praktyk religijnych, więc skoro "zadecydowała", to nie może jednocześnie rzucać oskarżeń o brak poszanowania religii, nie sądzisz...?
                    • irma223 Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 05:09
                      Jeśli chodzi o meczet, nie stosuje się "rytualnych kapci". Zdejmuje się buty w przedsionku i ustawia je np. na półeczkach na buty, które w przedsionku stoją. Wchodzi się dalej boso (ale każdy wchodzący muzułmanin przed wejściem przy studni myje ręce, twarz i stopy) dlatego, że ludzie w trakcie tych modłów przykładają także ręce i czoło do podłogi. Stąd te dywaniki i wchodzenie na boso. Kwestia higieny, nie świętości.

                      Inna sprawa, że nie muzułmanina nikt nie będzie zachęcał do praktyk. Może w czasie modłów sobie popatrzeć z przedsionka, ale wchodzić na główną salę nie powinien.
    • jehanette Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 13:41
      Ja bym poszła pod kościół, przywitała się jak rodzina wyjdzie i potem na imprezę. Może z jakąś ateistyczną książką w prezencie? wink
      Na pewno nie robiłabym ściemy i nie żarła wafelka z łapska jakiegoś klechy, fuj, fuj. Kościelne warunki dopuszczenia by mnie mało interesowały, wszak nie wierzę w to, ale też nie ma sensu udawać że bierze się w tym udział.
      Jak w ogóle rodzina może decydować za innych gości, czy mają brać udział w sakramencie? Nawet jakby ktoś był mocno wierzący, to mógłby wg samego siebie nie spełniać warunku by jeść wafel i wtedy co?
    • memphis90 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:20
      Jeśli już jest niewierzący, to może skonsumować wafla dla spokoju rodziny. Cegła mu na głowę nie spadnie, piorun nie trafi. Może też nie przystępować do komunii, również nic się nie stanie. Może nie iść do kościoła, tłumacząc sie brakiem łaski wiary. Moze iść i towarzyszyć, nie będąc wierzącym. Może zachowywać się jak dziecko i scimniac coś o chorobie.
        • arthwen Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 15:01
          A "rodzina postanowiła, że wszyscy pójdą do komunii" nie jest zachowaniem jak dziecko?
          A potem fochy, że tamten i siamten nie poszedł nie jest zachowaniem jak dziecko?
          A to szanowanie poglądów działające tylko w jedną stronę nie jest zachowaniem jak dziecko?
        • ginger.ale Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 15:11
          angazetka napisała:

          > "Konsumowanie wafla" też jest zachowaniem się jak dziecko. Człowiek dorosły umi
          > e powiedzieć, jakie ma poglądy, oraz szanuje poglądy innych.

          Czy szanowanie innych osób/ poglądów dotyczy wszystkich?
          Z wątku wynika, że to niepraktykujacy ojciec chrzestny ma rozterki i zastanawia się co robić, natomiast rodzina "zdecydowała, że goście mają iść do komunii", ergo kto tu traktuje innych z buta.
            • ginger.ale Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 15:33
              Nie musi i chyba nawet nie zamierza, stąd dylemat. Przenosisz czyjaś wypowiedź powyżej (dot."wafla") na postawę tego Pana.
              To wierzacej rodzinie powinno zależeć, żeby sakrament przyjęły osoby, które chcą i mogą to zrobić. Wymuszanie to beznadziejnie podejście, pomijając traktowanie gości jak dzieci, które mają się słuchać, narażają na szwank swoje zasady (jak komunię przyjmie ktoś, kto nie powinien, to chyba jest świętokradztwo?)
        • memphis90 Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 15:44
          >"Konsumowanie wafla" też jest >zachowaniem się jak dziecko
          Skoro rodzina "zdecydowała" , a pan miętkie jajo chce mieć spokój... Można to potraktować jak lokalny folklor - gdzieś tam zakręcę dzwonkiem modlitewnym, gdzieś tam zarzucę chustę, a tu tubylcy pchają mi wafla, to jem wafla.
    • ginger.ale Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 14:53
      jaga34 napisała:
      w związku z tym jest decyz
      > ja rodziny aby wszyscy goście przystąpili do komunii świętej.

      🤣🤣
      To jakiś żart?
      I serio??!! Dorosły niepraktykujący facet nie wie co ma zrobić?
    • mgla_jedwabna Re: dylemat ojca chrzestnego 22.06.21, 15:40
      Postanawianie za kogoś, że przystąpi do komunii, jest ingerowaniem w sprawy jego sumienia. Świętojebliwa rodzinka niech przyjmie do wiadomości, że taka komunia mogłaby być świętokradcza, gdyby nakłaniany uległ owemu zbiorowemu postanowieniu. A nakłanianie/namawianie/zmuszanie do grzechu jest samo w sobie grzechem. Czy rodzinka jest gotowa wziąć to na swoje sumienie?
        • taniarada Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 08:20
          magdallenac napisała:

          > Ale to problem tej rodziny, a nie przystępującego do świętokradczej komunii. Ja
          > bym taki opłatek pożarła i jeszcze się oblizała, a ci co mnie zmusili niech pł
          > oną w piekle.
          Żal cię czytać .Nie masz zielonego pojecia o czym piszesz.We wszystkich wątkach chcesz zaistnieć królowo tego forum.
      • taniarada Re: dylemat ojca chrzestnego 23.06.21, 08:23
        mgla_jedwabna napisała:

        > Postanawianie za kogoś, że przystąpi do komunii, jest ingerowaniem w sprawy jeg
        > o sumienia. Świętojebliwa rodzinka niech przyjmie do wiadomości, że taka komuni
        > a mogłaby być świętokradcza, gdyby nakłaniany uległ owemu zbiorowemu postanowie
        > niu. A nakłanianie/namawianie/zmuszanie do grzechu jest samo w sobie grzechem.
        > Czy rodzinka jest gotowa wziąć to na swoje sumienie?
        Przecież gdy przychodzą go prosić to wiedzą jaki ma status .

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka