zuzanna_a
24.06.21, 08:28
Zeszly tydzien moze 9, teraz 5. Tyle chodzi w klasie syna do szkoly dzieciakow od poniedzialku, a dzisiaj rano byl tylko jeden kolega.
Jutro na rozdaniu bedzie komplet, wiem bo organizuje mini zakonczenie i nikt nie wyjechal, po prostu dzieci zostaly w domach.
I do brzegu. Mimo ze nauczyciele organizuja calodniowe zabawy, zawody, ciekawe wyjscia w plener i podejscie do ostatnich tygodni maja wrecz wymarzone - nikt nie korzysta.
Wczoraj budowali ule, dekorowali je, malowali na rozne kolory, wymyslali imiona dla przyszlych krolowych pszczół.
Przedwczoraj byl piknik w parku.
Na historii z kamieni patykow i lisci budowali mape polski w okresie rozbiorow.
Klasa 4 to dzieciaki - nie naburmuszone nastolatki i takie atrakcje byly zawsze dla nich fajne.
Rodzicow znam b dobrze - dzieci zostaja w domach i maja wczesniej wakacje tj - graja po 8 godzin na kompach. Maratony w fortnite, czesc laczy sie online i gra w gry. Caly dzien. Zostaja w domach same, rodzice w pracy, jak za czasow trzeciej fali..
I mam taka smutna refleksje, ze ten rok izolacji starszakow skierowal dzieci na inne tory. Sa aspoleczne. Dla 10 latka inne dzieci po tak duzej przerwie przestaly byc atrakcja, wyjscie na piknik i lody z lubianymi rowiesnikami wydawaloby sie cudowne, jeszcze w piekna pogode. Ale nie. Te dzieci wracaja do swiatka komputerow, tablecików, gier - swiata w ktorym tkwily ostatni rok. Slyszlalam rozmowe dwoch ze fajnie jakby byla czwarta fala bo beda mogli byc sami w domu, kulkanascie godzin kompa, troche lekcji a w przerwach i pozniej gry.
Nie wiem czy u was podobnie - ale mnie to uderzylo, tak jak i to, ze ostatnio wprosil sie jeden kolega to znaczy drapnął mnie na schodach szkoly i pyta czy moze przyjsc do syna. Mowie ze jesli syn ma ochote to jasne, swietny pomysl. Przyjechal z tabletem. Pytam sie czy chca w cos zagrac choc syn nastawial sie na lego. A on ze nie, ze on sobie moze posiedziec na kanapie i pograc, a ewentualnie potem sie pobawia. Syn sie wkurzyl, mowi ze kolega gra wszedzie calymi dniami, przmyca tablet w kazde mozliwe miejsce. Ostatnio byl u kolezanki - jej mama tez byla przerqzona, bo oboje mieli sie bawic a kazdy pare godzin gral na swoim sprzecie.
Serio to jest normalne?
Nie wiem czy to wina pandemii czy czasow - ale te dzieci uciekaja w swiat gier, elektroniki a w tym wszystkim ogromnego osamotnienia i co gorsze wcale nie chca sie z niego wyrwać. Jesli dla 10 latka atrakcja nie jest cos co w zalozeniu jest super atrakcyjne - bo nauczyciele proponowali tez aquapark, wyjacie do zoo, kino itd - to co trzeba robic zeby przebic tłuczenie w gry, skoro juz w tak
mlodym wieku te rzeczy to nic ciekawego?
Takie mam obserwacje na malej grupie w okolo.
Jak jest u was?