Dodaj do ulubionych

Zdechł mi ptak.

28.06.21, 23:44
W sensie na parapecie okiennym, tym zewnętrznym. Zadzwoniłam do administracji, żeby go usunęli. I teraz tak, babka mówi, że to moja wina, bo my te ptaki dokarmiamy. Na moją odpowiedź, że zdechł pewnie z przejedzenia, bo mu codziennie schabowe smażę połączyła mnie z kolesiem. Koleś do mnie mówi, a nie może coś z nim pani zrobic? No mogę, rosół, a Pana zapraszam w niedzielę na obiad. Na co moja matka stwierdziła, że przecież podnośnika zamawiać nie będą i żebym go sama sprzątnęła. No qwa, sama, zdechłe truchło ptaka! Koleżanka kazała patykiem popchnąć to spadnie. No mega, Hrabina z kijem popycha zdechłego ptaka i mdleje. W ostateczności mi ptaka usunęli, ale pytanie tak na przyszłość jakby jeszcze jakiś chciał u mnie spektakularnie zakończyć żywot. Naprawdę powinnam go sama posprzątać, bo wszyscy mi sugerują, że tak? W sumie parapet mój, ale jakby na zewnątrz, a na zewnątrz to sprawa administracji jakby nie patrzeć.
Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: Zdechł mi ptak. 28.06.21, 23:48
      tak, powinnas go zepchnac patykiem w dol, a jak nie potrafilas to trzeba bylo jozkowi dac

      ale musialas robic problemy z d..y

      • januszekxxl Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 04:14
        woman_in_love napisała:
        > tak, powinnas go zepchnac patykiem w dol,

        Skąd się biorą patyki w mieszkaniu?
        Ja nie mam patyków, więc poświęciłbym wieszak na ubranie do zepchnięcia nieżywego ptaka.
        • szmytka1 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 06:26
          wyjmuje się z doniczek ze storczykiem tongue_out
        • szmytka1 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 06:26
          ewentualnie poświęca się drewnianą łyżkę, której brak za 2 zł uzupełnisz na najbliższych zakupach
        • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 08:54
          Ja mam pełno chińskich pałeczek, niektóre są całkiem długie. Ale patyk ze storczyka, czy wieszak też może być. Albo szczotka do kibla.
          • kalafiorowa.es Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:43
            Kij od miotły albo mopa!
            • januszekxxl Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:55
              kalafiorowa.es napisał(a):
              > Kij od miotły albo mopa!
              >


              Nie zmieści się do zmywarki. A szczotka od kibla się zmieści.
              • dyzurny_troll_forum Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:06
                januszekxxl napisał:

                > Nie zmieści się do zmywarki. A szczotka od kibla się zmieści.

                1000/10
              • panikara_28 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 15:41
                Gazeciarz, czy to Ty??
          • sylwianna2018 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:12
            cruella_demon napisała:

            > Ja mam pełno chińskich pałeczek, niektóre są całkiem długie. Ale patyk ze storc
            > zyka, czy wieszak też może być. Albo szczotka do kibla.


            A potem szczotkę do zmywarki i po problemie.
            >
            • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:34
              Szczotki do kibla kupuję najtańsze jakie są, w ilościach hurtowych. Poużywam trochę i bez żalu wyrzucam.
              W życiu szczotki do kibla nie myłam.
              Do tej pory się zastanawiam czy ta szczotka w zmywarce to nie ściema, ale chyba nie, bo wiem że są ludzie którzy myją w zmywarce buty!
              A na jakimś fofum niemowlęcym kiedyś madki pisały o myciu nocników, czy nakładek sedesowych.
      • dyzurny_troll_forum Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:06
        woman_in_love napisała:

        > tak, powinnas go zepchnac patykiem w dol, a jak nie potrafilas to trzeba bylo j
        > ozkowi dac

        Masz rację, zachowała się durnie, ale to jeszcze nie powód, żeby skazywać ją na dawanie józkowi!?
      • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:57
        Trochę z dudy, a trochę nie, bo niby czemu ona ma patykiem ptaka spychać?
        Może go zepchnie akurat na plac zabaw, może na trawnik koło ławki a może tobie na głowę, jak będziesz przechodzić.
        Od usuwania martwych ptaków, szczurów itp są odpowiedni ludzie, więc niech się tym zajmą.
        Nie chciało się panom tyłka ruszyć po prostu.
    • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 28.06.21, 23:51
      I jak w końcu tego ptaka profesjonalnie usunęli? 😂
      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 28.06.21, 23:57
        Normalnie, zapakowali do worka, a potem nie wiem, ale facet mówił, że muszą go dać do utylizacji. No i właśnie niby śmiesznie, ale posprzątać takiego samemu i co dalej? Jak toto zutylizować?
        • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:03
          Pewnie oddadzą do spalenia, płaci się od kg czyli za ptaka jakieś grosze. Ja bym pchnęła patykiem i niech się rozkłada na trawniku, nie pierwszy i nie ostatni.

          A z ciekawości gołąb czy kawka?
          • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:08
            Chyba Gołąb, bo tego lata mamy z nimi piekło, posrane od dachu po parter. I od rana się kotłują po parapetach. Na trawniku zostawić też nie bardzo, bo smród, robaki. Psy chodzą. Koty nasze wspólne osiedlowe. I tak by musieli posprzątać. Do śmietnika bym tego nie doniosła, ale i tak bez sensu, bo by waliło ze śmietnika.
            • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:09
              Bo normalnie ze śmietnika pachnie fiolkami i nigdy nie padł w nim żaden ptak. Nigdy żaden też nie padł na trawniku.
              • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:11
                No to następnym razem zadzwonię po ciebie 35w cieniu. Ty toto posprzątasz i wyrzucisz 😄
                • majenkir Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:46
                  Zadzwoń po mnie. Co to za problem złaplać za nogę i pirzgnać ptasie zwłoki?
            • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:11
              Ale gdyby zdechł w krzakach czy na trawniku to nikt by się nim nie przejął. Nie wierzę, że tak skrupulatnie wszystkie truchła sprzątają.
              • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:12
                Sprzątają. Też bym dzwoniła, że leży na trawniku. Ale podejrzewam, że facet co sprząta codziennie by to zrobił szybciej.
              • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:10
                Sprzątają. Ja kiedys jadac na rowerze znalazlam zdechla fretkę i okazalo sie ze sprzataja
        • minerallna Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 03:21
          hrabina_niczyja napisała:

          > Normalnie, zapakowali do worka, a potem nie wiem, ale facet mówił, że muszą go
          > dać do utylizacji. No i właśnie niby śmiesznie, ale posprzątać takiego samemu i
          > co dalej? Jak toto zutylizować?

          W życiu w to nie uwierzę że ktokolwiek oddał truchło do utylizacji. Wylądowało w śmietniku tylko takim żebyś tego nie widziała.
        • jowita771 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 06:44
          A gdyby pod oknem był chodnik, to tez ma ptaka zepchnąć i może komuś na głowę spadnie?
          • mia_mia Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:00
            Mieszkasz na Marszałkowskiej (Warszawa) czy jej odpowiedniku w innych częściach kraju?
            • jowita771 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:06
              Nie, ale jak mieszkałam w bloku i potem w kamienicy, to w obu przypadkach miałam pod oknem chodnik, to się naprawdę zdarza.
            • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:21
              A to chodniki pod oknami występują tylko w Warszawie? A w twojej bańce jak jest? Okna wychodzą prosto na kartofliska?
      • snajper55 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 03:28
        borsuczyca.klusek napisała:

        > I jak w końcu tego ptaka profesjonalnie usunęli? 😂

        Przyjechali strażacy i spłukali go sikawką z parapetu.

        S.
    • simply_z Re: Zdechł mi ptak. 28.06.21, 23:52
      ten wątek to taki niby żart mało śmieszny, czy jak?
      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 28.06.21, 23:56
        Nie, całkiem poważny. No bo nawet jakbym go sama sprzątnęła to co mam z nim zrobić? Z ptakiem, który już się rozkłada, bo w weekend mnie nie było i wróciłam dziś? Smród okropny. Zakopać bym go miała? Wyrzucić? Gdzie? No więc właśnie.
        • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:07
          A gdyby spadł sam i leżał na ziemi to co. No więc właśnie.
          • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:09
            To też niech administracja się nim martwi. W końcu ktoś nam przy bloku sprząta. No kurde, a u was zwłoki leżą na trawniku w upałach 30 stopni? Ty wiesz jaki to smród? A co z psami, kotami?
            • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:11
              Nie, wzywam administrację do no każdego puknietego ptaka albo jeża. big_grin

              Nie leżą, inne ptaki zaraz się za to biorą.
            • simply_z Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:16
              bierzesz na łopatkę i wrzucasz np do najbliższego śmietnika lub w krzaki ostatecznie-samo się rozłoży po pewnym czasie.
            • rosapulchra-0 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 08:26
              Psy lubią się wytarzać w takich rozkładających się ptakach.
        • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:34
          Rany.
          Jakby mi się chciało sprzątnąć, to łopatką do wora i wyniosłabym do śmietnika.
          Ale że raczej by mi się nie chciało, to popchnęłabym patykiem żeby spadł.
          W życiu by mi się nie chciało po spółdzielniach wydzwaniać i użerać.
    • ga-ti Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:00
      Przeczytałam tytuł i spojrzałam na Autora, czy aby to nasz Januszek nie pisze big_grin
      • mallard Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:08
        ga-ti napisała:

        > Przeczytałam tytuł i spojrzałam na Autora, czy aby to nasz Januszek nie pisze

        No właśnie. Tego się obawiałem, że ktoś już na ten pomysł wpadnie. Powinienem najpierw wątek przeczytać... 🙃
        • ga-ti Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:42
          wink
      • chicarica Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:25
        Bardziej Józwa.
      • rosapulchra-0 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 08:28
        Tytuł zacny. Dwuznaczny, choć autorce wątku nie o to chodziło smile
    • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:01
      Na serio wydzwaniałaś do administracji, bo ptasie zwłoki znalazłaś na parapecie?
      Ale tak serio, serio?
      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:10
        No tak, a co? No co miałam z tym zrobić?
        • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:16
          Założyć gumowe rękawiczki, wziąć worek na śmieci, zapakować truchło do worka i wynieść do śmietnika. Jak wywalasz resztki żarcia, to też robisz taką dramę?
          • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:18
            O nie, nie dałabym rady nawet w rękawiczkach 🤢
            Dalej jestem za wersją patyk - trawnik
            • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:21
              Wszystko jedno, ale administracja?
              • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:23
                A kuźwa kto? Skoro straż miejska może jeździć do gołąbków na chodniku czy innym okienku, bo ptaszek chory to administracja nie może przyjść, zapakować truchło i oddać do utylizacji? To od czego jest administracja?
                • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:24
                  Do chorych jeżdżą żeby im pomóc. Do zwłok ptaków na trawniku raczej się nie wybierają.
                  • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:25
                    Dzięki, o tym nie pomyślałam. W sumie mógł być tylko chory 😄
                    • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:27
                      Eee? Idź spać bo pierdzielisz bez sensu.
            • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:23
              Jak zrzucisz na trawnik pod oknem, to masz większy syf, bo zlecą się muchy i będziesz ja miała w domu. Jak nie mieszkasz wysoko, to jeszcze zapaszek. Wiadomo, pewne rzeczy nie są przyjemne, ale czasem trzeba zrobić, a nie się ślimaczyć. To chwila ściśnięcia pośladków i po sprawie.
              • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:34
                Masz rację, ale i tak 🤢🤢🤮
            • snajper55 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 03:33
              borsuczyca.klusek napisała:

              > O nie, nie dałabym rady nawet w rękawiczkach 🤢
              > Dalej jestem za wersją patyk - trawnik

              Ale gdy martwe ptaki kupujesz w sklepie, to jest OK?

              S.
            • wapaha Re: Zdechł mi ptak. 01.07.21, 11:24
              borsuczyca.klusek napisała:

              > O nie, nie dałabym rady nawet w rękawiczkach 🤢
              > Dalej jestem za wersją patyk - trawnik
              >
              Ta, widok rozkladajcego się truchła lecącego kilka pięter w dół bezcenny a sąsiedzi zachwyceni
          • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:21
            Nie, ale są baby co się pająka czy ćmy boją. Też robią dramę? A ja się kurna trupa nie tykne. I co w związku z tym? Mam się na terapię udać? 😄
            • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:22
              Nie wiem czy robią, nigdy nie słyszałam o wzywaniu administracji do pająka.
              • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:24
                No ja też, przeważnie wtedy drą japę, dziwnie podskakują, machają łapami i uciekają. Taki specjalny kod sos dla chłopa, żeby usunął.
                • 35wcieniu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:26
                  No i?
                • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:31
                  To jak jesteś niezaradna życiowo, to też sobie poszukaj faceta, które te sprawy za ciebie załatwi. To nie jest zabronione.
                  • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:38
                    No to poszukałam, w administracji. O co masz ból dupy?
                    • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:32
                      NIe ja mam ból dopy, tylko ty masz problem z dupy. Psa srającego po trawnikach nie brzydziłaś się dotknąć? A to bardzej obrzydliwe od tego nieszczęsnego ptaka.
                      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:47
                        Pies to był mój, osobisty i jakby trzeba było to bym go nawet w garnitur ubrała. I gówno ci do tego.
                      • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 20:54
                        dla ciebie. serio nie umiesz sobie wyobrazić ze inni czuja inaczej niż ty? nic zero?
              • vre-sna Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 19:01
                Oj, ja bylam blisko, mam arachnofibie, ale poprosilam sasiada i wyrzucil pajaka.
                Wielki, czarny, jak tarantula.
                Naprawde, bedac sama q domu pomyslalam o wezwaniu strazy miejskuej.
                A dlaczego?
                Ulokowal sie w zlewie w kuchni i nijak nie wiedzialam jak bym miala mu pomoc opuscic te urocza miejscowke.
                Zaden odkurzacz, szklanka nie qchodzi w gre.
                Gdybym juz naprawde zyla na totalnym odludziu bez ludzi - to zaczelabym myc szklanki w umywalce. Co zreszta nie rozwiazaloby probkemu.
                Rozumiem wiec zupelnie durne posuniecia, poniewaz sama jestem niedaleka rozwiazan w przypadku panicznego strachu i obrzydzenia przed stworzeniem wielkosci w sumie (z odnozami) pileczki pingpongowej.
            • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:30
              Nie wiem, ja tam zdechłych stworzeń się nie boję. Stracha to można mieć przed niektórymi żywymi.
            • simply_z Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:40
              ale mięso pewnie jesz, które uwaga uwaga tez jest trupem, tylko podanym w znośniejszej formie.
              • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 01:23
                I jak taki kurczak się np w lodówce zepsuje, to co? Też trzeba wzywać administrację?
              • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:12
                Ja tam takiego na tacce tez sie brzydze.
        • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 01:25
          Normalnie - wywalić do śmieci (nie w domu, tylko do kontenera). Najlepiej w rękawiczkach albo jakąś łopatką zgarnąć do wora i wynieść.
    • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:30
      Mi by się nie chciało.
      Popchnęłabym patykiem żeby spadł.
      • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 00:35
        Czyli team patyk wysuwa się na prowadzenie 👍
        • kalafiorowa.es Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 08:00
          Dołączam do teamu patyk.
      • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:13
        I idzie ktos i mu na glowe martwy ptak spada. Umarlabym gdyby mnie cos takiego spotkało a ty miałabyś duze nieprzyjemności bonpo trupach bym doszła kto to zrobil
        • mika_p Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:19
          > po trupach bym doszła kto to zrobil

          W sensie stanęłabyś na truchle, żeby lepiej widzieć? big_grin

          Podpowiedź dla amatorek: trzeba się rozejrzeć, czy nikt nie idzie, i dopiero spychać patykiem.

          PS. Łopatka lepsza, patyk może wejść w sam środek
        • kalafiorowa.es Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 08:01
          A może on lecial i wtem! Zdechl na gołębi zawał i spadl. Autopsje bys zlecila?
          • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 08:57
            kalafiorowa.es napisał(a):

            > A może on lecial i wtem! Zdechl na gołębi zawał i spadl. Autopsje bys zlecila?
            >

            😂😂😂

            A na poważnie, logiczne że się spycha jak nikt nie patrzy 😆
    • januszekxxl Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 04:10
      hrabina_niczyja napisała:
      W sumie parapet mój, ale jakby na zewnątrz
      > , a na zewnątrz to sprawa administracji jakby nie patrzeć.

      A jak ci na parapet ptak narobi to też wzywasz administrację?
      • snajper55 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:22
        januszekxxl napisał:

        > hrabina_niczyja napisała:
        > W sumie parapet mój, ale jakby na zewnątrz
        > > , a na zewnątrz to sprawa administracji jakby nie patrzeć.
        >
        > A jak ci na parapet ptak narobi to też wzywasz administrację?

        U mnie parapety dozorca sprząta. Chodzi po mieszkaniach i co miesiąc sprząta. 🙃

        S.
    • beata985 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 05:46
      Naprawdę nie przyszło by mi do gł owy, żeby z czymś takim dzwonić do spółdzielni 😳
    • mia_mia Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 06:29
      Ja bym go pewnie nawet patykiem nie tknęła, znalazłabym kogoś kto patykiem go tknie, a najlepiej weźmie i gdzieś go wyniesie, żeby pod oknem nie śmierdziało, ale do administracji bym nie dzwoniła.
      • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:14
        No i hrabina tez znalazla
      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:21
        Po znajomych miałam dzwonić? I co? Z pracy mieliby się zwolnić i lecieć? Przecież administracja pracowała, więc naprawdę nie rozumiem dlaczego nie mogli przyjść, wejść mi do mieszkania, sprzątnąć toto i wyjść.
    • mashcaron Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 06:48
      Ja kiedyś też zadzwoniłam do administracji w sprawie zdechłego ptaka. Tyle, że "mój" ptak zawisł na jakieś siatce na balkonie pustego mieszkania i powiewał niczym wiedźmiński straszak :p nie był osiągalny z innych mieszkań, żeby go zrzucić patykiem wink
      No więc dzwonię, mówię że ptak, że może by ktoś go zdjął bo tak nie za bardzo to wygląda.. a miła pani w słuchawce mówi " Paaani, daj se pani spokój, zaraz przylecą inne, rozdziobią i śladu nie będzie!" 🤣🤣
      • spirit_of_africa Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:53
        Ojp.
    • jowita771 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 06:52
      Mam pytanie do teamu od patyka: wyobraźcie sobie, że przechodzicie chodnikiem, który biegnie obok bloku i ktoś właśnie patykiem spycha takiego napsutego już ptaka, tego kogoś nie było przez weekend w domu, a były upały, możecie sobie wyobrazić, jak ten ptak wygląda i jak pachnie. I białe robaki na nim też sobie możecie wyobrazić, bo pewnie będą.
      • jowita771 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 06:53
        No i o pytaniu zapomniałam: jak Wam się podoba takie rozwiązanie problemu z ptakiem?
        • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:16
          Albo spada toto na trawnik pod czyimś oknem. A sąsiadka z parteru poszła do pracy, jak wróci po południu będzie miała szambo w mieszkaniu. Albo kot osiedlowy wyniucha i się zainteresuje. No kurde, nie robi się takich rzeczy innym ludziom, żeby samemu się problemu pozbyć.
          • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:26
            Nie, że doradzam spychanie, ale o koty możesz być spokojna, one nieświeżej padliny nie ruszą.
            To już prędzej jakiś pies (choć chyba raczej by się wytarzał, niż zeżarł).
            • rosapulchra-0 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 08:41
              Dokładnie. Pies by się wytarzał.
          • memphis90 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 15:50
            Rany, bez przesady. To ptak, nie truchło wieloryba... Nie zasmierdnie całego osiedla i nie spowoduje plagi much.
    • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:09
      Oczywiscie ze nie sama - w najgorszym razie do sanepidu walisz - a skad ty masz wiedziec na co ten ptak zdechl? Chcesz byc pacjentem zero?
      Wspolczuje ci jak nikt na forum. Brzydze sie ptaków tak bardzo. Gdyby mu zdechl na parapecie musialabym sie chyba wyprowadzić.
      • ala_bama1 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:19
        Już nie przesadzajcie, mogła przecież zadzwonić po straż pożarną...
      • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 16:06
        To jest ciekawe, bo jesteś już którąś z kolei osobą, która mówi, że bardzo się brzydzi ptaków. Wiem, że to poza logiką i ja się brzydzę pająkami (bo ohydnie się poruszają i mają za dużo nóg) , ale o co chodzi z ptakami? Że pióra?
        • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:26
          jak mialam dwa lata zaatakowal mnie indyk. Rodzina stala i patrzyla zasmiewajac sie jak smiesznie uciekam w tym czerwonym skafanderku. Az przestalo byc smiesznie.
          • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:35
            O rany, współczuję uncertain

            Myślisz, że to z tego ataku się wzięło?
            • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:44
              tak myśle. Nigdy nie udało mi sie pokonać strachu. Na widok kury normalnie mnie paraliżuje. Nawet nie chce próbować - tego sie nie da wyjaśnić bo to nie jest cos co sie dzieje na poziomie logicznym tylko to jest reakcja pierwotna - zanim zdążę pomyśleć. Nie da sie zliczyć ile razy odruchowo uskoczylam (prosto na kogoś, na rower a raz pod samochód) na nagły widok ptaka. to sie dzieje gdzieś podprogowo...
              • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:52
                ichi51e napisała:

                > tak myśle. Nigdy nie udało mi sie pokonać strachu. Na widok kury normalnie mnie
                > paraliżuje. Nawet nie chce próbować -

                No właśnie, nie chcesz. To przestań pindolić, że się nie da. Fobii da się pozbyć, trzeba tylko chcieć. Z deperesją też byś nic nie robiła, tylko pławiła się w swoim nieszczęciu? A fobia jest o wiele łatwiejsza do leczenia.
                I nie musisz opisywać co czujesz, to banały, do znalezienia w każdym psychologicznym podręczniku. W trzy dni mogłabyś się tego pozbyć.
                • magdallenac Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:58
                  Z ciekawości- jakbyś się takiej fobii pozbywała? Czatowała na ptaki? Kupiła ptaka? Łaziła po kurnikach i innych papugowaniach? (czy jak tam się nazywają te przybytki, gdzie się hoduje papugi) Mnie by się chyba z taką fobią nie chciało walczyć. Jeśli nie mieszkasz na wsi, jaka jest szansa, że napotkasz na swojej drodze spacerująca kurę, albo indyka?
                  • shmu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:48
                    Kiedyś oglądałam jakiś program na temat fobii i taka terapia to było ma zasadzie małych kroczków. Np. arachnofobia - dowiadywanie się różnych ciekawych rzeczy na temat pająków, potem wchodzenie do pokoju, w którym jest pająk w akwarium, nastepnie zbliżanie się do tego akwarium, aż do wzięcia pająka do ręki. O to wszystko bardzo powoli, na przełomie kilku dni.
                  • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 22:16
                    Pomijając przemądrzały ton snake, ma rację. Ja bym próbowała wszelkimi sposobami zapanować nad fobią, która na widok wróbla, gołębia, kawki (przecież nie chodzi tylko o indyka) wpycha mnie pod samochód.
                    Ja się nie bałam nigdy pająków do tego stopnia, choć akcje z histerią ze łzami już przerabiałam. Doszłam do etapu, że nawet jeśli nie jestem w stanie pająka sama usunąć (rzadko), to potrafię go sama "unieszkodliwić" zanim zjawi się ktoś, kto będzie potrafił.
                    Kiedyś kończyło się dezercją z pola boju, nawet w środku nocy (pająk wsypialni? Koniec spania).
                    Rozumiem paraliżujacy lęk ichi, ale fobia, która zagraża życiu musi być opanowywana. Moja kumpela tak boi się os. Kiedyś spowodowała wypadek, na szczęście mało groźny, bo osa wleciała do samochodu.
              • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:53
                Ale to przecież może być niebezpieczne (zwłaszcza to uskakiwanie pod samochód). Dowiadywałaś się, czy tego się da jakoś pozbyć? (terapią np.?). No i z pewnością bardzo Ci uprzykrza życie. Współczuję, naprawdę.

                Na zachowanie zaśmiewającej się rodziny brak mi słów surprised
                • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 20:58
                  niespecjalnie utrudnia wink Tyle ze wybrałam kamienice z siatka.
        • magdallenac Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:40
          Kiedy byłam w ciąży, rozpoczął się u mnie przedziwny kurczakowstręt, który stopniowo rozciągnął się na inne ptaki. Kurczak obrzydzał mnie do tego stopnia, że mąż miał zakaz przynoszenia drobiu do domu, aby przypadkiem kurak nie dotknął czegoś co ja mogłam zjeść, a kiedy w knajpie znajoma zamówiła pierś, to poszłam do kibla i zwymiotowałam. Sam mąż tez dostał zakaz spożywania, bo wydawało mi się, że tym kurczakiem później waniał. W szóstym miesiącu zaczęły mnie obrzydzać inne ptaki, do tego stopnia, że musieliśmy się pozbyć poduszek z pierzem- no szajba po prostu, kompletnie mi odklepało. Ptasia fobia minęła jak ręką odjął po urodzeniu dziecka, ostatnio bawiłam się z kanarkiem znajomych, a kurczaka klepię na kotlety bez rękawiczek i z przyjemnością go później zjadam.
          • shmu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:42
            Ja tak miałam z 95% jedzenia aż do szóstego miesiąca. Kiedyś obrałam ravioli, żeby pozbyć się farszu (miałam grypę, nic więcej w domu do jedzenia - zresztą zapach sklepu też doprowadzał mnie do mdłości, a męża nie było). Największy wstręt miałam do...wody.
            Ale wstręt to nie strach. Ichi zdaje się, że się boi.
            • magdallenac Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 22:12
              Ja odpisywalam incubo, ona pytala o uczucie obrzydzenia, a nie strach.
              • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 22:21
                Ja z kolei byłam ciekawa co powie ichi, bo ona pisała właśnie, że brzydzi się ptakami tak bardzo.
                Później wyszło, że to jednak bardziej paniczny lęk.
                Ja się pająków też boję, ale dużo bardziej się nimi brzydzę.
                • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 22:33
                  Ja się kiedyś strasznie bałam pająków.
                  Teraz się już tylko głównie brzydzę. Jak wszystkich robali zresztą. Ale już jestem w stanie rozdeptać.
                  Choć też z wyjątkami. U mojej kuzynki czasem wyłażą 10 centymetrowe kątniki. Ja wiem że one są w sumie niegroźne, ale są tak obrzydliwe, że bym nie zatłukła.
                  Użyłabym dezodorantu i zapalniczki.
                  Nie wiem czy któraś widziała dorodnego kątnika. Tłustego krzyżaka bym rozdeptała, bo to pikuś przy tym potworze.
                  • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 22:46
                    cruella_demon napisała:


                    > Nie wiem czy któraś widziała dorodnego kątnika. Tłustego krzyżaka bym rozdeptał
                    > a, bo to pikuś przy tym potworze.

                    To nie są potwory a pożyteczne stworzenia. Nie trzeba ich lubić, ale zabijać, to naprawdę objaw żałości. Sorry. Choćby dlatego by pająków nie zabijać, a złapać np. do szklanki i wynieść do ogrodu, albo na balkon można by było spróbować pozbyć się tej fobii. Dobry psycholog behawioryk i nie potrzebujesz więcej niż kilka sesji. Często już po 1-2 znika ten paniczny strach. Ja też odczuwam niepokój, gdy pojawi mi się na drodze jakiś wielki pies bez smyczy, ale to nie powód by tego psa od razu zastrzelić, prawda? Dlaczego więc trzeba zabijać pająki? Przecież one nie są żadnym zagrożeniem dla ludzi.
                    • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 10:45
                      Ja nie zabijam.
                      Mniejsze wyrzucam sama, wspomniane olbrzymie kątniki nie zawsze jestem w stanie, często przykrywam jakimś garem i pozbywa się syn lub mąż. Gdybym jednak była sama w domu np. tydzień, zrobiłabym to sama.
                      10 lat temu to było absolutnie niemożliwe.
                    • siwa-faryzeuszka Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 21:35
                      snakelilith napisała:

                      > Dobry psycholog behawioryk i nie potrzebujesz więcej niż
                      > kilka sesji. Często już po 1-2 znika ten paniczny strach. Ja też odczuwam niepo
                      > kój, gdy pojawi mi się na drodze jakiś wielki pies bez smyczy, ale to nie powód
                      > by tego psa od razu zastrzelić, prawda? Dlaczego więc trzeba zabijać pająki? P
                      > rzecież one nie są żadnym zagrożeniem dla ludzi.

                      jest jakaś dyscyplina co do której nie wydaje ci się, że się na niej dobrze znasz?

                      pomijając już przekonanie o leczeniu każdego przypadku arachnofobii na kilku sesjach - pogryzienia pająków wywołują u mnie silny odczyn alergiczny, więc morduję je bez litości.
                      • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 22:45
                        siwa-faryzeuszka napisał(a):


                        > pomijając już przekonanie o leczeniu każdego przypadku arachnofobii na kilku se
                        > sjach - pogryzienia pająków wywołują u mnie silny odczyn alergiczny, więc mordu
                        > ję je bez litości.

                        Bardzo ciekawe jak los cię pokarał, nie dosyć, że alergia, to jeszcze wyjątkowo ciężka arachnofobia, nie-do wy-le-cze-nia! big_grin Qrwa, raz w moim życiu ugryzł mnie pająk, raz jedyny, bo chciałam go wziąć na rękę. Pająki od samości nie rzucają się na ludzi i nie kąsają, ignorantko. Za dużo horrorów się naoglądałaś.
                        • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 23:03
                          Snake ty to jesteś jak pies stróżujący, zawsze na posterunku 😄
                    • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 22:27
                      A po cholerę mi to?
                      Nie lubię pająków, brzydzę się ich i wolę je eksterminować. Fobię to bym leczyła, gdybym musiała uciekać z domu bo jest w nim pająk, nie muszę skoro solidny but załatwi sprawę.
                  • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 23:31
                    Pająki dezodorantem i zapalniczką? Morderczyni tongue_out
                    Normalnie się szklanką przykrywa, podkłada kartkę i wynosi na balkon.
                    • memphis90 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 15:54
                      Szklanką... A on tej szklanki dotyka szczękoczułkami. I zostawia swoje dna. I potem ja mam z tego pić...? A jak zmutuję...?!
                      • mika_p Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 21:52
                        > A on tej szklanki dotyka szczękoczułkami.

                        Szczękoczułki jak szczękoczułki, a nogogłaszczki?
                  • magdallenac Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 23:40
                    Bardziej traumatyczne dla mnie byłoby rozgniecenie pająka, lub spalenie go, niż złapanie za puszystą łapkę i wyniesienie na zewnątrz- ratuję wszystkie pająki przed moim kotem. Nie mam za to litości dla azjatyckich biedronek- te france w dodatku śmierdzą, kiedy się je wkurzy, albo dotknie.
                    • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 10:52
                      No właśnie u mnie kot w dużym stopniu rozwiązuje problem pająków wink
                      Gołą ręką nie wyniosę, nie ma szans, mówię o kątniku właśnie.
                      W ogrodzie żyją u mnie skakuny, i choć są dość niepokojące przez tę swoją umiejętność błyskawicznego skoku w losowym kierunku, to wyglądają sympatycznie (!) i nie boję się ich.
                      A kątniki... Chryste,nie big_grin
                      • magdallenac Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 17:06
                        Wygooglałam obydwa i bez najmniejszego zastanowienia do codziennego obcowania wybieram kątnika, te skakuny są bardziej przerażające.
                        • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 17:18
                          Ale ten skakun mierzy może nawet niecały 1 cm smile
                          Kątniki włażą do domu takie, że czasem szklanka jest za mała, żeby je przykryć razem z nogami...
                          Aaaaaa! 😱😱😱
                          • magdallenac Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 17:25
                            A nie możesz go po prostu za tą łapę złapać i wynieść? Jak taka długa to nawet odwłoku nie musisz dotykać?

                            Koniec żartów, bo u Was wieczór się zbliża i nie chcę, żeby Ci się kątniki śniły.😉
                            • nuclearwinter Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 18:05
                              Omg błagam, łapanie pająka za długą puszystą łapkę mnie zabiło 😱😂🙈 Wyobraźnia mi teraz pracuje big_grin

                              Słodkie puszyste łapki to ma tylko pająk Lucas (próbowałam za jego pomocą walczyć z arachnofobią, ale na próżno xD). W życiu nie złapię pająka za łapę, ani go z własnej woli nie dotknę, no way!
                              • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 20:39
                                Nie mam arachnofobii, ale też w życiu nie złapię pająka za łapę ani nie wezmę do ręki, ble surprised (żabę, traszkę, szarańczę czy oswojonego szczura albo myszkę mogę, czemu nie).
                                • magdallenac Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 20:44
                                  Hah! Niezbadana jest natura ludzka, gdybym miała do wyboru pocałować pająka, czy dotknąć szarańczę, to nie zastanawiam się nawet sekundy i całuję pająka- prosto w puszystą łapkęwink
                                • nuclearwinter Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 20:47
                                  Żaby, myszy, szczury, jaszczurki, węże - nie obrzydzają mnie ani odrobinę, wręcz przeciwnie, uważam je za słodkie, zwłaszcza te z futerkiem wink Nie przepadam ogólnie za owadami, ale takie pszczoły czy mrówki mnie nie ruszają zupełnie. Natomiast o pająkach wolę nawet nie myśleć, odrzucają mnie nawet w formie plastikowych zabawek na Halloween big_grin Po prostu chyba mają za dużo nóg.
                                  • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 01.07.21, 10:42
                                    Tak, często w niechęci do pająków chodzi właśnie o liczbę nóg, coś co ma więcej niż 6, powoduje gwałtowne reakcje, gdzieś coś czytałam na ten temat.
                            • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 01.07.21, 10:39
                              NIE!
    • black.emma Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 07:33
      Słusznie zrobiłaś. Mogłaś jeszcze ewentualnie zapakować w worek i do śmieci, ale ja też bym się na to nie pisała. Tak całkiem idealnie to nawet byś musiała to oddać do utylizacji.
      W życiu bym nie spychała martwego ptaka komuś pod okno, a nie daj boże na głowę. Miałabym mieszkać wśród rozkładającego się truchła?
      • mia_mia Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:36
        Wszyscy mieszkamy wśród padliny, myszy, ptaki, żaby, lisy, jeże, większość zdycha i nikt nie zauważa.
        • black.emma Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:40
          Większość nie zdycha na trawniczku wśród betonu. Co innego na wsi, co innego w środku miasta.
          • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:17
            Wczoraj na trawniczku wsród betonu widzieliśmy martwego jeża. Ptaki to średnio tak z raz w tygodniu.
            • black.emma Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:55
              No i to powinno być sprzątnięte, przypuszczam, że mieszkańcy płacą za utrzymanie terenu w czystości. Ja mieszkam w domu, więc takie atrakcje muszę sprzątać sama (rękami męża oczywiście wink, nie zostawia się tego, żeby radośnie gniło.
              • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 23:27
                Ależ oczywiście, że ktoś sprząta (albo coś je zjada, nie wiem), bo następnego dnia tego już nie ma. Ale generalnie na dość zarośniętym osiedlu (bo stare) i ptaków i gryzoni i malych drapieżników jest sporo i ciągle się jakieś zezwłoki napotyka.
    • lioka Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 08:07
      Jak to czytałam to od razu pomyślałam, popchnąć czymś żeby spadł. Jaki to ptak? Mały jakiś?
    • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 08:10
      Regularnie wynoszę do kontenera truchła szczurów, myszy i jaszczurek, ptak też się ze 2 razy trafił, na szczęście ptaki rzadko.
      Kotki (wolnożyjące, swoich nie wypuszczam) mi przynoszą prezenty https://forum.miau.pl/images/smilies/icon_rolleyes.gif

      (a i tak truchła to pikuś, dwa razy mi przyniosły do domu żywą mysz surprised )
      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:48
        Że swojego wyboru. Masz kotki masz zwłoki. Proste
        • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:26
          Ale ja przecież nie narzekam wink
          Tak mi tylko przypomniałaś tym wątkiem.
    • lauren6 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 08:34
      #teampatyk

      Tylko poczekałabym do nocy, gdy nikt się nie kręci pod blokiem. Rano przychodzi ekipa sprzątająca to pewnie zgarnęliby ptasie truchło.
      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:18
        Wczoraj było 27 stopni, od rana do nocy miałoby toto leżeć w pełnym słońcu? I co w tej nocy? Zepchnąć, żeby innym śmierdział? I od rana dnia następnego rozkładał się dalej?
      • snajper55 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:28
        lauren6 napisała:

        > #teampatyk
        >
        > Tylko poczekałabym do nocy, gdy nikt się nie kręci pod blokiem. Rano przychodzi
        > ekipa sprzątająca to pewnie zgarnęliby ptasie truchło.

        Ci co zbierają z ulic ciała zaszczepionych?

        S.
        • memphis90 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 16:51
          A widziałeś rano jakieś cialo zaszczepionego na trawniku? Oni są wyjątkowo skuteczni.
    • mallard Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:02
      Przeczytałem tytuł i pomyślałem, że to któryś z facetów się żali... 🙃
    • primula.alpicola Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:25
      #patyk
    • caponata75 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 09:50
      Ostatnio znalazłam na tarasie kosa, który rozbił się o zbyt czyste okna sąsiadów. Wzięłam woreczek na psie kupy, zapakowałam, a następnie pochowałam w ogródku (bez woreczka).
      Widzę, że jestem tu jedyna z takim rozwiązaniem.
      A Wasze propozycje spychania ptaka patykiem czy dzwonienia do administracji potraktowałam na początku jako mało śmieszny żart.
      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:11
        A jak się nie ma ogródka? To wtedy ci? A trumnę mu chociaż kupiłaś?
        • swiecaca Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:15
          śmietnik chyba masz?
          • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:30
            No mam, ale trupa nie dotknę, bo mnie brzydzi. I co wtedy?
            • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:34
              hrabina_niczyja napisała:

              > No mam, ale trupa nie dotknę, bo mnie brzydzi. I co wtedy?

              Jak nie dotkniesz? Zdechłego psa też bałaś się dotknąć?
            • purchawka2020 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:49
              Trudno, trzeba przemóc obrzydzenie. Podobnie jest z kupami niemowlaków - obrzydliwe a jednak trzeba,
              • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 14:02
                Wcale nie trzeba można nie mieć niemowlaka 🙄
              • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:00
                Nic nie trzeba i nic nie muszę. Jakby nie sprzątnęli to bym zamknęła okno, zasłoniła rolety i niech gnije nawet miesiąc.
        • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:16
          Ogródek to jedno, ale w warunkach blokowych może być też ciężko o łopatkę 🤷‍♀️
          Ale mamy nowy #teampogrzeb
          • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:31
            Przy czym nie wolno zakopywać zwłok zwierzęcych. Wiem, bo miałam ogromny problem gdzie pochować psa.
            • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:30
              A to nie jest tak, że nie wolno zakopywać zwłok zwierzęcych powyżej pewnych gabarytów? (od 30 kg w górę czy jakoś tak?). Ptak w każdym razie spokojnie mieści się w dozwolonym limicie wagi (to nie jest namawianie, bo rozumiem, że się brzydzisz).
              • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 14:43
                Nawet chomika nie można.
                Tyle, że nikt tego nie przestrzega.
                • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:03
                  To w takim razie w Polsce są inne przepisy (nie wiedziałam).
              • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:01
                Nie, nie jest. Mój pies miał 5 kg i też nie można. Nagimmastykowalam się nieźle, żeby nie trafił do ogólnej spalarni jak jakiś śmieć.
                • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 16:12
                  Mój leży w moim ogródku. Miał ponad 30 kg, ale to nieistotne, żadnego nie można.
                  U weta pytają czy zostawiasz czy zabierasz, a jak zabierasz, nikt nie wnika, co z nim zrobisz. Gdybym nie miała ogrodu, zabrałabym go do lasu, mając w dudzie, że to nielegalne. Nie oddałabym żadnego zwierzaka do spalenia z odpadami.
                  • chatgris01 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 16:14
                    m_incubo napisała:

                    > Nie oddałabym żadnego zwierzaka do spalenia z odpadami.
                    >

                    W Polsce nie ma opcji spalenia osobno i rozsypania popiołów na cmentarzu dla zwierząt?
                    • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 16:17
                      W moim mieście nie ma cmentarza dla zwierząt. Kremacja to inna inszość, czekanie, kasa itd i też nie wiadomo co dostajesz. Pozostaje chowanie się z łopatą jak chcesz zwierza odpowiednio pochować.
                    • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:18
                      Nie mam pojęcia. Może już jest? Musiałaby to być osobna "ceremonia" w takim razie. Gdy 13 lat temu usypiałam psa, nawet nie przyszło mi do głowy żeby to sprawdzić. Wiedziałam, że będzie miał miejsce w "swoim" ogrodzie.
                  • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 16:15
                    No wtedy 1 raz pomyślałam, że cmentarze dla zwierząt to jednak potrzebna rzecz.
      • purchawka2020 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:48
        Nie, w kącie ogrodu mam grób masowy na myszy i krety, które przynosi kocisko.
        • kalafiorowa.es Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 14:24
          #teamzbiorowamogiła
          • sol_13 Re: Zdechł mi ptak. 01.07.21, 10:29
            🤣🤣
        • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:02
          W swoim ogrodzie to wiesz, niby nie wolno ale można 😉
      • sol_13 Re: Zdechł mi ptak. 01.07.21, 10:31
        U nas niestety też czasami rozbijają się ptaszki o okna, mamy duże przeszklenia. Dzieci robią im wtedy pogrzeb na polu, tj. pustej działce po drugiej stronie ulicy.
    • szare_kolory Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:18
      Gratuluję big_grin Myślę, że masz miłe i w sumie bez większych trosk życie. Nie dziwię się zatem, że szukasz problemów z d..y big_grin
    • spirit_of_africa Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:42
      Nie wiem jaka jest odpowiedz na Twoje pytanie ale z moją ornitofobią dostałabym zawału już na sam widok tego truchła. A jakbym miała je sama zepchnąć patykiem to bym umarła.
      • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 10:47
        Mam to samo. osobe ktora zrzuciłaby mi ptaka na glowe zabiłabym wlasnymi rekami. I jeszcze by mnie uniewinnili.
        • spirit_of_africa Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:24
          Ja tez. O ile bym przeżyła
        • kobietazpolnocy Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:52
          Ale tu nawet nie chodzi o jakieś fobie. Ten pomysł z patykiem jest absurdalny, no chyba że to parter, pod oknem jest trawnik i autorka wyjdzie z domu i te truchło i tak sprzątnie. To już najlepiej byłoby wziąć tego ptaka na szufelkę, czy łopatkę, schować do worka foliowego i wyrzucić do śmieci na dworzu (nie w domu...).

          Zrzucanie trucheł z niewiadomo którego piętra jest bezmyślne. Może na kogoś spaść, rozprysnąć się po chodniku, przyciągnąć muchy i szczury.
      • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:40
        Dobrze, że przyznajesz się do fobii, bo cały wątek hrabiny to pielęgnowanie psychicznych zaburzeń. I kompletny brak szacunku do zwierząt. A nie, obsrane doopy domowych piesków i kotów są ok, bo ktoś zadecydował, że mniej obrzydliwe od ptaków.
        Gdybyś wzięła jednak kiedyś ptaka do ręki, to przekonałabyś się, że to miękkie, ciepłe, delikatne stworzenia z szybko bijącym ze strachu przed człowiekiem sercem. I zwykle nawet nie śmierdzą tak jak większość psów.
        • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:50
          Idź Snake hormona łyknij i przestań się pluć jak nienormalna. Skoro nie odróżniasz zdechłego truchła na parapecie od zwierzaka, z którym się żyło w jednym domu to już problem twojego umysłu, a nie mój.
          • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:06
            hrabina_niczyja napisała:

            > Idź Snake hormona łyknij i przestań się pluć jak nienormalna. Skoro nie odróżni
            > asz zdechłego truchła na parapecie od zwierzaka, z którym się żyło w jednym dom
            > u to już problem twojego umysłu, a nie mój.



            Tobie potrzebne są hormony hrabina. I spora porcja walium. Bo z byle głupoty robisz dramat stulecia i pewnie już wszyscy w najbliższym otoczeniu są zgodni co do tego, że dziwaczejesz. NIedługo dzieci sąsiadów będą przed tobą uciekać.
            • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:22
              Możemy tu śmieszkować z hrabiny, ale prawda jest taka, że udało jej się rozwiązać zaistniały problem na jej własnych zasadach.
          • caponata75 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 14:13
            Hrabinao, jesteś wegetarianką czy masz może kucharkę, ktora przygotowuje dla Ciebie kotlety z kurczaka czy gotuje rosół z kury? Jakby nie patrzeć to też nieżywy ptak.
            • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 16:16
              Gotujesz rosół z nadpsutych, kilkudniowych kur, które zbierasz z parapetu? To już kolejna taka idiotyczna "analogia" tutaj.
              Nie jadam kur i ogólnie mięsa, ale co ma piernik do wiatraka?
              • memphis90 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 16:57
                Wierzysz, że kura kupiona na rosół została zdekapitowana raniutko tego samego dnia...?
                • m_incubo Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 17:21
                  Wiara nie ma tu nic do rzeczy.
                  Ta kura nie spędza dwóch dni na moim parapecie, nie śmierdzi, nie rozkłada się i nie siedzą na niej robaki.
        • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 11:54
          Nie da sie trgo opisac komus kto tego nie ma. Tego obezwładniającego strachu wstrętu zimnego dreszczu ktory wylacza ci mozg. To nie jest kwestia przełamania sie. To jest reakcja absolutnie bez udzialu woli.
          • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:13
            O jezu, przestań się rozczulać. Wiem co to fobia, sama mam lęk wysokości i wiem jak to jest. Zdaję sobie jednak sprawę, że od ataku paniku się NIE UMIERA. I to można przełamać, trzeba tylko chcieć, a nie pieścić się na sobą. Akurat martwy ptak, to nie biegający pająk, czy szczur, można wolno i małymi krokami rozplanować czynności i opanować strach. A ja się zrzygasz to też się nic nie stanie. Po wykonanej pracy, od raz będzie ci lepiej. Nie tylko pozbędziesz się trupa, a będziesz miała satysfakcję, że pokonałaś głupią fobię.
            • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:18
              Sory wydaje ci sie ze masz lek wysokosci jesli uwazasz ze od tego sie nie umiera.
              • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:59
                ichi51e napisała:

                > Sory wydaje ci sie ze masz lek wysokosci jesli uwazasz ze od tego sie nie umier
                > a.

                Nie umiera się. Fobie leczy się nawet bardzo skutecznie terapią opartą na konfrontacji. Dlatego, ja tej konfrontacji szukam i biegam po metalowych kładkach pomiądzy przepaściami wysoko w Alpach, albo próbuję oszkolonych wind w wysokich wieżach. Też mi się przy tym kręci w głowie, pot leje po dupie i mam gumowe nogi, ale jest już o wiele lepiej niż jeszcze 30 lat temu, kiedy okien na 4 piętrze umyć nie mogłam, a przejście przez most nad rzeką nie był praktycznie możliwy bez asekuracji innej osoby. Ale jak będziesz dalej pielęgnować swoje słabości, to nigdy się ich nie pozbędziesz.
            • borsuczyca.klusek Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:23
              Jak się zrzyga będzie więcej sprzątania 🙄
            • black.emma Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:57
              snakelilith napisała:

              > . A ja się zrzygasz to też się nic nie stanie

              Ale po co się tak męczyć?
          • euze_bia000 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 12:36
            Zgadzam się z ichi. Co prawda ja po administrację bym nie dzwoniła, bo trupów czy ptaków się nie boję, tak mam okropny lek wysokości, którego ZA NIC W ŚWIECIE nie jestem w.stanie przełamać, mam go od dziecka, jak mam wejść gdzieś wysoko, to wyć mi się chce. Niby wiem, że nic się nie może stać, zw ludzie też wchodzą i żyją, ale to jest silniejsze ode mnie. I nie jestem w stanie tego pokonać, chociaż chciałam
            • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:04
              euze_bia000 napisała:

              > , tak mam okropny lek wysokości, którego ZA NIC W ŚWIECIE
              > nie jestem w.stanie przełamać,

              Bo nie chcesz. Dla mnie chodzenie po górach było zawsze tak atrakcyjne, że zadecydowałam, że się nie poddam.
              Po prostu musisz trenować etapami. Ustalić listę stopnia trudności i w każdej wytrwać tak długo, aż atak paniki minie. A ten minie, bo to jest fizjologia. Jak uciekasz ciągle przed konfrontacją, to utrwalasz tylko swoją fobię.
              • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 14:29
                no to wyobraź sobie taki lęk który tak cię paralizuje ze nawet atrakcyjność gór nie ma znaczenie. w ogóle nawet na góry nie możesz patrzeć. to jest właśnie fobia.
                • januszekxxl Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 14:32
                  ichi51e napisała:
                  > no to wyobraź sobie taki lęk który tak cię paralizuje ze nawet atrakcyjność gór
                  > nie ma znaczenie. w ogóle nawet na góry nie możesz patrzeć. to jest właśnie fo
                  > bia.
                  >

                  A homofobia też tak paraliżuje?
                  • memphis90 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 17:00
                    Homofobia to taki specyficzny rodzaj fobii, biorący się z tego, że niektórym sztywnieje wybiórczo samo prącie od patrzenia na innych panów. I tej sztywności wybiórczej nijak zaakceptować nie mogą...
                • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:27
                  ichi51e napisała:

                  > no to wyobraź sobie taki lęk który tak cię paralizuje ze nawet atrakcyjność gór
                  > nie ma znaczenie. w ogóle nawet na góry nie możesz patrzeć. to jest właśnie fo
                  > bia.
                  >

                  To zaczynasz kurka od patrzenia na góry. Może być nawet na obrazku. Przecież taki stan to już nawet nie fobia, a kalectwo. Ale dawaj więcej argumentów dlaczego się nie da. Jak hołubić swoje mentalne lenistwo, to już na całego.
                  • ichi51e Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:37
                    Coz nie da sie wyjsc poza wlasna glowe 🤷🏻‍♀️
                    • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 15:44
                      A próbowałaś w ogóle? Strasznie mnie drażnią takie niedasie, które urządziły się wygodnie w roli ofiary i nigdy nic przeciwko nie zrobiły, ale już wiedzą, że się na pewno nie uda.
                      • hrabina_niczyja Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 16:19
                        A mnie takie stare wytresowane i zajadle baby które całe życie wszystko musiały i teraz siedzą zgorzkniałe na ematce, żeby każdemu dowalić. Dla ciebie Snake to dzień bez dowalenie komuś to dzień stracony. Chora satysfakcja.
                        • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 18:49
                          Napisała histeryczka hrabina, dla której dzień bez wkoorwu jest stracony. big_grin
                        • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 11:51
                          Ale akurat ma rację. Co innego jakaś fobia, która specjalnie w życiu nie przeszkadza (ja np mam sporo jedzeniowych, niektórych rzeczy do ust nie wezmę, bo mi się niedobrze robi na samą myśl - tyle, że to na moje życie specjalnie nie wpływa - ot, nie jem i tyle), ale coś takiego, że się ze strachu przed lecącym ptakiem rzuca pod samochód? I zamiast przepracować, przynajmniej w takim stopniu, żeby opanować takie odruchy, to ktoś stwierdza, że się nie da i koniec, nic nie będzie z tym robił. Serio?
                          • arthwen Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 11:51
                            To do hrabiny, nie zacytowałam, a drzewko się skończyło wink
        • lauren6 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:08
          Może niech jednak się wstrzyma od macania gołębi, bo w przeciwieństwie do domowych psów i kotów gołębie przenoszą groźne dla człowieka choroby.
          • snakelilith Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:15
            No już może nie przesadzajmy. Gdyby gołębie masowo przenosiły poważne choroby, bo byśmy już dawno wymarli biorąc pod uwagę, ile tych dachowych obsrańców żyje w naszych miastach. Gołębie mają pasożyty, ale te najczęściej są mocno przyklejone do ptaka i raczej nie przeskoczą tak szybko na człowieka. Od własnego psa też możesz dostać pchłę, albo kleszcza.
            Nikt nie każe się też do tego dachowego gołębia przytulać. Gumowe rękawiczki chronią przed najgorszym, a potem można ręce, parapet, czy co tam jeszcze miało kontakt z ptakiem dokładnie umyć i spryskać płynem do dezynfekcji. Dziś chyba każdy coś takiego posiada.
    • majenkir Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 13:51
      Moja sasiadka taka sama - kiedyś przed swoim domem znalazła zdechłego ptaka, to zadzwoniła do ratusza🙄. A oni jej na to czy łopaty nie ma 😂
      • raczek47 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:06
        Ja dzisiaj po przyjściu z pracy znalazłam taką oto niespodziankę w dużym pokoju
        • caponata75 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:18
          Kurwicy bym dostała z kotem. Zabił jerzyka, jednego z najbardziej pożytecznych ptaków.
          Ludzie, jak musicie mieć te koty, to trzymajcie je w chałupie. Nie ma się zupełnie czym chwalić.
          • raczek47 Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:52
            No ona była w domu ( blok,trzecie pietro) Jerzyk musiał wlecieć przez otwarte na oścież okno w sypialni i być już ranny, bo plamki krwi były na podłodze w przedpokoju,wleciał do dużego i zasłabł pewnie,a kot go pilnował .🙂Nakryłam biedaka kartonem,leżał z godzinę a potem ,gdy go wzięłam na ręce i zaniosłam na balkon wyfrunął mi z rąk i poleciał.
            Czyli żyje,choć ranny jest na pewno,ale nie przez kota,wyluzuj.Ona atakuje tylko chrabąszcze ,właśnie skacze po balkonie,bo nad rynną jest gniazdo i jak co roku mi helikopterki nad głową latają
            • geigo Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 23:11
              raczek47 napisała:

              > Ona atakuje tylk
              > o chrabąszcze ,właśnie skacze po balkonie,bo nad rynną jest gniazdo i jak co ro
              > ku mi helikopterki nad głową latają

              Chrabąszcze (ani żadne inne chrząszcze) nie robią gniazd, to nie są owady społeczne jak osy czy pszczoły. Cały swój rozwój przechodzą w ziemi i z tejże się wylęgają jako postaci dorosłe.
              Poza tym o tej porze roku to najpewniej nie chrabąszcze sensu stricto (czyli rodzaj Melolontha), tylko ich krewniacy, guniaki czerwczyki - jasnobrązowe, sporo mniejsze i bardziej pospolite niż chrabąszcze, zwłaszcza w miastach.
              • raczek47 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 06:31
                O wow,co za wiedza, jestem pod wrażeniem,serio,dzięki 🙂
            • caponata75 Re: Zdechł mi ptak. 30.06.21, 00:17
              Przepraszam. Gdy widzę rannego ptaka i kota sprawa wydaje mi się oczywista.
              Tak na przyszłość: jeśli widzicie ranne ptaki, to lepiej ich nie wypuszczać tylko odwieźć/dać znać osobom, które się takimi zajmują. Wiem, nie zawsze jest to możliwe,
    • gaskama Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:08
      Nie chce mi się czytać. Przepraszam. Ale to powinno być kredo niejakiego bigzaganiacza.
    • shmu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:57
      Ja się zdechlymi zwierzętami ogólnie nie brzydzę, bo pracowałam z myszami, ale chyba sobie nie wyobrazacie, jak coś leżącego przez kilka dni może śmierdzieć. Takie zepchnięcie na trawnik nie pozbywa się problemu. Poza tym gołębie kojarzą mi się z przenoszeniem chorób, więc niechętnie bym to w jakikolwiek sposób ruszała, czy nawet otwierała okno.

      Nie wiem czy bym dzwoniła do administracji, czy raczej do jakiegoś weterynarza lub do spalarni zwierząt.
      Jak mi dwa lata temu zdychał lis w ogródku to też zadzwoniłam do okręgowego łowczego i on się tym zajął.
      • shmu Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 21:58
        Nie sugeruje natomiast dzwonienia do okręgowego łowczego do gołębia, ale kogoś kto to profesjonalnie zutylizuje owszem.
      • cruella_demon Re: Zdechł mi ptak. 29.06.21, 22:05
        U mnie by rozwiązało, bo codziennie, a czasem i 2 razy dziennie sprzątają. Trawniki, chodniki. Nawet psie kupy sprzątają.
        W Polsce, zwykła spółdzielnia mieszkaniowa, wielka płyta smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka