la_felicja
19.07.21, 21:34
Watek z cyklu: co zrobi emama?
Rano przed wyjściem do pracy wrzuciłam do pralki wszystkie ręczniki, nastawiłam pranie i poprosiłam męża, żeby rozwiesił na dworze, jak już się wypierze. Zwykle, jak go o takie coś poprosiłam, to zapominał, więc jak mi powiedział, że owszem, pamiętał, to się ucieszyłam.
Po przyjściu do domu ugotowałam obiad, a potem poszłam zobaczyć, czy jużwyschły te ręczniki i o mało szlag mnie nie trafił - mąż bowiem nie tylko spełnił moje życzenie, ale i wykazał inicjatywę: po rozwieszeniu ręczników nastawił drugie pranie, wszystko, co było w koszu z brudami. Czyli:
- moją bluzkę z delikatnego materiału, którą miałam ostrożnie uprać ręcznie
- przepocone bawełniane T-shirty i tank topy, które zwykle przed praniem nasączam octem w okolicach pach, żeby zniszczyć odór potu
- moje majtki - nic by w tym złego nie było, ale on je rozwiesił na dworze, na widoku publicznym
W dodatku użył płynu do zmiękczania tkanin, czego nie cierpię, a niektóre sztuki , np grube skarpety powiesił na jednej klamerce, tak że nie wyschły porządnie. Inne rzeczy zgruchomione, że też nie doschły, chociaż mogły...
Ręczniki przynajmniej rozwiesił z sensem, no i zmienił program pralki, tak że prał w temperaturze niższej niż ja nastawiłam ręczniki - chociaż to dobrze.
I co byście zrobiły dziewczyny? Zwróciłybyście uwagę?
Ja nie miałam siły.
Nalałam sobie drinka, przyniosłam pranie do domu, po czym witki mi opadły.
Zniszczoną bluzką zajmę się jutro, o ile jest się jeszcze czym zajmować...