No i się zaszczepiłam, jako foliarz czy jak tam teraz nazywacie, na złość wam, żeby opisać swój NOP i żeby wygrać hulajnogę

No i mam tego NOPa

Szczepienie miałam w piątek rano, pfizerem. Do wieczora nic mi nie było. W nocy duszności (jak przy covidzie, wiem bo przechodziłam zimą), standardowo ból ręki ale i powiększenie i bolesność węzła chłonnego. Dół pachowy obrzęknięty i bolesny. Myślałam, że przejdzie, tymczasem nie przeszło, za to zaczęło promieniować w kierunku piersi. Dziś objęło już pierś i gorączkuję. Moja lekarka na urlopie, możliwa była tylko teleporada z takim jednym konowałem-homeopatą, co mu nie wierzę. W każdym razie w przychodni podejrzewają stan zapalny. Jak mi się nie polepszy niby, to jutro mam się tam konsultować jeszcze raz. No i idzie wieczór i czuję jak mi się pogarsza. No może to stan zapalny, bo ból jak przy zapaleniu piersi podczas karmienia, ale wtedy ulgę przynosiły gorące prysznice, a teraz gorący prysznic pogarsza sprawę, tzn. nasila ból. Uprzedzając pytania, ostatnia laktacja 3 lata temu, a usg piersi rok temu. Moja matka miała to samo z powiększonym i bolesnym węzłem, tyle że nie eskalowało i po 2 dniach wróciło do normy.