Dodaj do ulubionych

Zapchajdziura

14.08.21, 10:41
Kto był kiedyś w związku, który można by nazwać zapchajdziurą? Gdzieś w głębi wiedział, że to nie to, że to nie ta osoba i na dłuższą metę to nie wyjdzie, ale spotykał się, spędzał czas, seks też był, jakieś rozmowy, ale to wszystko dlatego, że lepszy rydz niż nic i narazie nic innego nie ma, więc niech będzie to, co jest?
Ma sens taki związek? Gdzie jest się ba przeczekanie a szuka nadal kogoś innego?
Mial ktoś tak?
Obserwuj wątek
    • krwawy.lolo Re: Zapchajdziura 14.08.21, 10:47
      Tytuł wątku można w tym kontekście zrozumieć nieomal dosłownie. tongue_out
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 10:49
        krwawy.lolo napisał:

        > Tytuł wątku można w tym kontekście zrozumieć nieomal dosłownie. tongue_out
        "Poniekąd" racja big_grin
      • trudneslowa Re: Zapchajdziura 15.08.21, 13:12
        😂
    • triismegistos Re: Zapchajdziura 14.08.21, 10:57
      Ja, dawno, dawno, dawno temu ( byłam nastolatką jeszcze, więc w sumie nie wiem czy się liczy)
      Wytrzymałam chyba dwa miesiące i do dziś się sama sobie dziwię.
    • tt-tka Re: Zapchajdziura 14.08.21, 10:58
      Mialam tak. Cale trzy tygodnie tongue_out
      Sensu w tym imo za grosz.
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:14
        tt-tka napisała:

        > Mialam tak. Cale trzy tygodnie tongue_out
        > Sensu w tym imo za grosz.
        >
        Nic dłużej? Czemu się rozpadało?
        • joana012 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:22
          margerytka73 napisała:

          > tt-tka napisała:
          >
          > > Mialam tak. Cale trzy tygodnie tongue_out
          > > Sensu w tym imo za grosz.
          > >
          > Nic dłużej? Czemu się rozpadało?
          To chyba oczywiste, dwa niepasujące do siebie puzzle nie stworzą obrazka na który miło spojrzeć
          • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:29
            joana012 napisała:

            > margerytka73 napisała:
            >
            > > tt-tka napisała:
            > >
            > > > Mialam tak. Cale trzy tygodnie tongue_out
            > > > Sensu w tym imo za grosz.
            > > >
            > > Nic dłużej? Czemu się rozpadało?
            > To chyba oczywiste, dwa niepasujące do siebie puzzle nie stworzą obrazka na któ
            > ry miło spojrzeć

            Czyli nieprawda, że lepszy rydz niż nic?
            • matacznik Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:42
              margerytka73 napisała:

              > Czyli nieprawda, że lepszy rydz niż nic?
              >
              Lepszy Rydzyk niż nicościowanie nicości.
            • tt-tka Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:25
              margerytka73 napisała:


              > Czyli nieprawda, że lepszy rydz niż nic?

              Do schrupania moze byc i rydz, ale na to nie trzeba i nie warto pozostawac w takim erzac-zwiazku.
              Czekac zdecydowanie wole samotnie, wlasnie te trzy tygodnie mi to uswiadomily.
    • miss_fahrenheit Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:24
      margerytka73 napisała:

      > Ma sens taki związek? Gdzie jest się ba przeczekanie a szuka nadal kogoś innego
      > ?

      Rozumiem w bardzo młodym wieku, bo kto wtedy nie popełnia błędów wink ale w dorosłym życiu - to zwykłe łajdactwo wobec drugiej osoby, chyba, że spotkało się dwoje osób, które zgadzają się wspólnie na taki układ.
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:34
        miss_fahrenheit napisała:

        > margerytka73 napisała:
        >
        > > Ma sens taki związek? Gdzie jest się ba przeczekanie a szuka nadal kogoś
        > innego
        > > ?
        >
        > Rozumiem w bardzo młodym wieku, bo kto wtedy nie popełnia błędów wink ale w doros
        > łym życiu - to zwykłe łajdactwo wobec drugiej osoby, chyba, że spotkało się dwo
        > je osób, które zgadzają się wspólnie na taki układ.

        A jak na początku jest wszystko dobrze, a mija pół roku, albo rok i człowiek zdaje sobie sprawę, że to jednak nie to, że ślubu z tego nie będzie, ba, nawet wspólnego życia razem się nie widzi, ale ze nie ma obecnie nikogo innego, to tkwi się w takim niby-zwiazku, bo i jest z kim pogadać, wyjść, wyjechać na urlop czy iść do kina? Ale większych wspólnych planów typu, czy zamieszkamy razem i gdzie, czy będziemy mieli dzieci czy nie, czy kupimy działkę czy nie, czy wybierzemy meble do nowej kuchni razem czy nie - tych planów nie ma. Meble do kuchni wybierają osobno, bo kazdy ma swoją o swoje życie, a spotykają się tylko parę godzin dziennie, albo na wieczór, a potem idą do siebie.
        • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Zapchajdziura 14.08.21, 20:05
          Margerytka, czytając Twój post miałam wrażenie, że czytam o sobie uncertain
          • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 16:43
            jak_zwykle_wszystko_zajete napisała:

            > Margerytka, czytając Twój post miałam wrażenie, że czytam o sobie uncertain
            Który? Jesteś z kimś na odległość?
    • ms.piggy Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:27
      nigdy w zyciu, zbyt siebie lubię, żeby zadawalać się jakimiś erzacami
    • myfaith Re: Zapchajdziura 14.08.21, 11:35
      Moja koleżanka była - bardzo boleśnie to przeżyła i na dluuugie lata z nikim się nie wiązała .
      Poznała chłopaka marzenie - bardzo dążył do ślubu ( coś jej zgrzytało w takim parciu na ślub) i nagle okazało się ze to właściwie jego mama uznała ze moja koleżanka jest lepsza partia ( bo wykształcona, z dobra praca , rodzice inteligencja itp) niż dziewczyna syna ( „ tylko” średnie wykształcenie , nie ta „ liga” rodziców itp) i dlatego syn zerwał z poprzednia dziewczyna. Wszystko wyszło bo syn jednak nie był w stanie zapomnieć o poprzedniczce a mamusia tez się wygadała ze jej nie cierpiała i stad ten pomysł.
      • kachaa17 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:29
        Ale to jest w ogóle inna historia.
        • lot_w_kosmos Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:51
          Dokładnie.
        • myfaith Re: Zapchajdziura 14.08.21, 13:34
          Dla mnie nie - nie udało mu się z jedna to związał się z druga na zasadzie „No przecież z kimś musi być”
        • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 14:01
          kachaa17 napisała:

          > Ale to jest w ogóle inna historia.
          To to samo. Chciał być z inną, ale z2iazal się z ową koleżanką, bo chciał być z kimś, a ona jakieś zalety miała, więc lepsze to niż być samemu. Ale wolal być z inną kobietą.
    • bywalec.hoteli Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:28
      byłem kiedyś w związku kiedy dziewczynie bardziej zależało niż mi, bo nie była dla mnie dość atrakcyjna.
      słabe to.
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:31
        bywalec.hoteli napisał:

        > byłem kiedyś w związku kiedy dziewczynie bardziej zależało niż mi, bo nie była
        > dla mnie dość atrakcyjna.
        > słabe to.
        To to to. Ja też.
        (Tylko, że ja odkryłam, że to ja nie byłam dla kogoś atrakcyjna).
        Słabe to. Racja.
        • bywalec.hoteli Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:47
          Margaretka, Jak to odkryłaś? Za bardzo ślinił się na inne kobiety?
          • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 14:03
            bywalec.hoteli napisał:

            > Margaretka, Jak to odkryłaś? Za bardzo ślinił się na inne kobiety?
            To nie tak. Fizycznie byłam atrakcyjnie, w zasadzie pod koniec to tylko łóżko zostało, gdzie było jako takie porozumienie. Nie byłam atrakcyjna jako człowiek, partnerka, nie wiązał ze mną przyszłości. Nie musiałam tego odkrywać, sam mi to powiedział.

            Ale to chyba nie Ty byles ? big_grin
            • bywalec.hoteli Re: Zapchajdziura 14.08.21, 15:00
              a wiesz, ze sobie tez tak pomyślałem?
              smile
              nie, to była inna historia, ona odeszła sama bo wyłapała sygnały od innego zainteresowanego
              • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 15:22
                bywalec.hoteli napisał:

                > a wiesz, ze sobie tez tak pomyślałem?
                > smile
                > nie, to była inna historia, ona odeszła sama bo wyłapała sygnały od innego zain
                > teresowanego
                Nie strasz mnie, bo koniec końców ja odeszłam.
                Żartujebig_grin
                Innego zainteresowanego nie było.
                Chociaż jakbyś był mym ex, to by była historia stulecia big_grin
                • bywalec.hoteli Re: Zapchajdziura 14.08.21, 19:09
                  Margaretka, ona odeszła do gościa i za niego wyszła. Po prostu on widać jej okazywał cos czego ja nie.
                  • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 14:03
                    bywalec.hoteli napisał:

                    > Margaretka, ona odeszła do gościa i za niego wyszła. Po prostu on widać jej oka
                    > zywał cos czego ja nie.
                    To jednak nie ja. Nie wyszłam za innego.
                    Myślę, że nie ma co się zadręczać tym, co ma inną osoba i czym przytrzymala exa czy exię. Wiem trudne, sama się na tym łapie. Najlepiej nie rozdrabniać za bardzo co on ona ma czego nie miałam ja.
                    • bywalec.hoteli Re: Zapchajdziura 15.08.21, 14:09
                      alez ja się nie zadręczam. Po tym rozstaniu rzuciłem się w wir innych kobiet smile to było dawno temu
                      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:55
                        bywalec.hoteli napisał:

                        > alez ja się nie zadręczam. Po tym rozstaniu rzuciłem się w wir innych kobiet smile
                        > to było dawno temu
                        Ogólnie pisze. Nie wiem kim jesteś.
                        Tak też miałam wir randkowania po rozstaniu, ale to takie bez sensu było, jakby się chciało zapełnić pustkę po kimś, a to błąd. Oczywiście nic z tego na dłuższą metę nie wyszło, cóż było i minęło.
    • kaki11 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:38
      Może i byłam. Tzn., kilka lat temu byłam w związku z którym nie wiązałam przyszłości. Dobrze się dogadywaliśmy, świetnie razem bawiliśmy, wychodziliśmy i wyjeżdżaliśmy razem, mieliśmy wspólne pasje, uprawialiśmy fajny seks, byłam zakochana/zauroczona (kwestia jak sobie definujecie), jakoś wiedziałam, że to nie będzie TO, ale nie wpychałam tego ani w kategorię "kocham go i chcę z nim być na poważnie" ani "a niech będzie skoro nie ma nic lepszego" raczej "to mój chłopak, jest świetnie a o jakiejkolwiek przyszłości nie myślę", absolutnie nie szukałam w tym czasie kogoś innego, po prostu byłam z kimś smile
      Rozeszło się to po około pół roku.
      Czy to ma sens? dla mnie wtedy miało, bo w takich kwestiach sens ma generalnie to co odpowiada człowiekowi w danym momencie. Jednocześnie w związek przekalkulowany na "a nie mam nikogo to zwiążę się z Xem na przeczekanie a jak znajdę kogoś innego to w to wejdę na serio" nie potrafiła bym.
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 15:53
        A spotkałaś potem kogoś, o kim pomyślałaś, że to jest to?
        I trochę nie rozumiem.
        Jakbyś miała z tamtym gościem super seks, ale w codziennym życiu byłoby tak sobie, rozumiem, że to by się rozpadło. Rozumiem też, że jakbyś ie się doskonale dogadywali, super razem spędzali czas, rozumieli się, ale w łóżku byłoby kiepsko, albo miałabyś dreszcze ba sama myśl o seksie z nim ( I nie byłyby to dreszcze pozadania tongue_out), to też rozumiem, że by się rozwiało.
        Tylko, że piszesz, że i seks był udany i dobrze się razem czas spędzało, byli też zauroczenie, czego więc zabrakło?
        • kaki11 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 13:04
          margerytka73 napisała:

          > A spotkałaś potem kogoś, o kim pomyślałaś, że to jest to?

          Tak smile

          > I trochę nie rozumiem.
          > Jakbyś miała z tamtym gościem super seks, ale w codziennym życiu byłoby tak sob
          > ie, rozumiem, że to by się rozpadło. Rozumiem też, że jakbyś ie się doskonale d
          > ogadywali, super razem spędzali czas, rozumieli się, ale w łóżku byłoby kiepsk
          > o, albo miałabyś dreszcze ba sama myśl o seksie z nim ( I nie byłyby to dreszcz
          > e pozadania tongue_out), to też rozumiem, że by się rozwiało.
          > Tylko, że piszesz, że i seks był udany i dobrze się razem czas spędzało, byli t
          > eż zauroczenie, czego więc zabrakło?

          Hymm, uczucia, takiego głębszego niż tylko ot, takie zakochanie. Gdybyś my nie czuli do siebie pociągania, nie zauroczyli się sobą jakoś to z jego charakterem i sposobem w jaki spędzaliśmy ze sobą czas moglibyśmy się zwyczajnie zakolegować, ale było jakieś przyciąganie które sprawiało, że staliśmy się na te kilka m-cy fajną dogadującą się parą, ale żadne z nas nie traktowało tego na poważnie. Tak naprawdę obojgu nam w tamtym czasie było ze sobą dobrze, fajnie było się ze sobą spotykać, ale żadne z nas nie myślało o tym przyszłościowo. W pewnym momencie się wypaliło to co nas do siebie przyciągało i to zakochanie które sprawiało, że mogliśmy być parą, i jakoś bez bólu oboje zdecydowaliśmy, że koniec.
          To zwyczajnie nie było takie prawdziwe uczucie miłości, jak tego brakuje to fajny seks i dobra zabawa nie wystarczy do bycia ze sobą.
          • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:30
            kaki11 napisał(a):

            > margerytka73 napisała:
            >
            >l
            > To zwyczajnie nie było takie prawdziwe uczucie miłości, jak tego brakuje to faj
            > ny seks i dobra zabawa nie wystarczy do bycia ze sobą.

            Jak tak to tak. Ale początek obiecujący, tylko dalej coś nie wyszło.
    • m_incubo Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:52
      A ty ciągle męczysz bułę o tego gościa, z którym się brzydzisz sypiać?
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 14:56
        m_incubo napisała:

        > A ty ciągle męczysz bułę o tego gościa, z którym się brzydzisz sypiać?
        >
        Dawno i nie prawda.
    • ponis1990 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 12:59
      Ja kiedyś byłam. On był dla mnie zapchajdziurą, ja dla niego tez. By lam po ciężkim rozstaniu, chciałam se jakoś głowę zając. Nie żałuję, bo w te klocki był dobry smile Weszłam w relację z myślą może związek, może nie. Potem okazało się, że światopoglądowo kompletnie nie pasujemy, pospotykaliśmy się jeszcze jakiś czas no i się rozleciało.
    • riki_i Re: Zapchajdziura 14.08.21, 15:43
      Hmmm, chyba każdy był jakiś czas w czymś takim. Powody są różne. Np. młodzi mężczyźni mają wielkie ciśnienie na seks, więc często wchodzą w układy typu "z braku laku dobry kit". Podobnie ludzie po bolesnych rozstaniach w długich związkach.

      Dla mnie kluczową sprawą jest niebezpieczeństwo mimowolnego przerodzenia się "związku z zapchajdziurą" w coś więcej. Mój kuzyn przeżył coś takiego, bo "zapchajdziura" zaciążyła, no i narodził się kulawy związek, który bez ślubu dorobił się dwójki dzieci, a następnie zakończył (co i tak było nieuchronne). Pisałem też kiedyś obficie na forum o pani, która chciała dobiegaczem w typie giermka ukołysać w sobie żal za poprzednim długim związkiem, natomiast nowy absztyfikant zakochany po uszy usiłował ją na siłę zapłodnić (powiedziała mu nieopatrznie, że niechcianej ciąży nigdy nie usunie).

      Imo takie związki dla słabych, bezwolnych ludzi stanowią niebezpieczeństwo trwałego wdepnięcia w wymęczoną słabą relację, bez większych namiętności, która następnie będzie ich unieszczęśliwiała przez całe lata ( o ile nie dekady).
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 16:27
        riki_i napisał:


        > Dla mnie kluczową sprawą jest niebezpieczeństwo mimowolnego przerodzenia się "z
        > wiązku z zapchajdziurą" w coś więcej. Mój kuzyn przeżył coś takiego, bo "zapcha
        > jdziura" zaciążyła, no i narodził się kulawy związek, który bez ślubu dorobił s
        > ię dwójki dzieci, a następnie zakończył (co i tak było nieuchronne).

        Też znam takie historiesad

        WYNIKA Z TEGO, że bez uczucia, bez przekonanie nie bardzo jest sens wchodzić w coś takiego
        A i jeszcze jest niebezpieczeństwo, gdy jedna strona mimochodem się zaangażuje, bo tak też bywa. I co wtedy robić?
        • riki_i Re: Zapchajdziura 14.08.21, 17:15
          margerytka73 napisała:

          > Też znam takie historiesad
          >
          > WYNIKA Z TEGO, że bez uczucia, bez przekonanie nie bardzo jest sens wchodzić w
          > coś takiego
          > A i jeszcze jest niebezpieczeństwo, gdy jedna strona mimochodem się zaangażuje,
          > bo tak też bywa. I co wtedy robić?

          Uciekać. Tylko to nie jest takie proste, bo zapchajdziura też może mieć pewne zalety np. wspomniane przeze mnie giermkowanie. Tamta Pani chciała być "wolna" i ćwiczyć seks rekreacyjny z różnymi panami, ale jednocześnie miała silny syndrom księżniczki i potrzebę bycia usilnie adorowaną. Inni panowie nie spełniali tych wymogów, np. o zgrozo, chcieli jakichs dwustronnych ustaleń w sprawie typu 'spotkajmy się ' a nie jednostronnego składania hołdów lennych i błagania o dostąpienie zaszczytu audiencji. Więc po parotygodniowych (czasem i paromiesiecznych ) przerwach , w końcu i tak wracała do zapchajdziury, która wiernie trwała na jęczącym posterunku. Gdyby nie interwencja eksa (mojego kumpla), który wtedy do niej w końcu wrócił, na 99% skończyłoby się to ciążą i wymuszonym związkiem z byle jakim facetem.

          Drugi przykład, mojego kuzyna, miał przynajmniej tę zaletę, że -wg niego- pani miała pewne walory łóżkowe.
          • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 13:25
            riki_i napisał:

            > margerytka73 napisała:
            >
            > > Też znam takie historiesad
            > >
            > > WYNIKA Z TEGO, że bez uczucia, bez przekonanie nie bardzo jest sens wchod
            > zić w
            > > coś takiego
            > > A i jeszcze jest niebezpieczeństwo, gdy jedna strona mimochodem się zaang
            > ażuje,
            > > bo tak też bywa. I co wtedy robić?
            >
            > Uciekać.
            >
            > Drugi przykład, mojego kuzyna, miał przynajmniej tę zaletę, że -wg niego- pani
            > miała pewne walory łóżkowe.

            Bo to jest tak: albo iskrzyć erotycznie, ale jest tak sobie w relacji. Albo jest super relacja, ale do seksu nie ciągnie i wtedy jest niebezpieczeństwo bycia na zasadzie lepszy rydz niż nic.
            • riki_i Re: Zapchajdziura 15.08.21, 14:14
              margerytka73 napisała:

              > Bo to jest tak: albo iskrzyć erotycznie, ale jest tak sobie w relacji. Albo jes
              > t super relacja, ale do seksu nie ciągnie i wtedy jest niebezpieczeństwo bycia
              > na zasadzie lepszy rydz niż nic.

              No i jeszcze dodałbym wspomniane wcześniej "giermkowanie" jako główny atut Pana.

              Co do seksu, to IMO wiele Pań jak się solidnie nastuka alkoholem jest w stanie odgrywać różne role i to nieźle. Czerpiąc z tego nawet autentyczną satysfakcję.
              • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:03
                riki_i napisał:

                > margerytka73 napisała:
                >
                > Co do seksu, to IMO wiele Pań jak się solidnie nastuka alkoholem jest w stanie
                > odgrywać różne role i to nieźle. Czerpiąc z tego nawet autentyczną satysfakcję.
                To można i bez alko.
                Z resztą co to za przyjemność będąc na wpół przytomna. Żadna. sad
                • riki_i Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:10
                  Dlaczego wpółprzytomna? Rozluźniona i znieczulona.

                  Nie na darmo profesjonalistki (prostytutki i sponsoretki) często mierzą się z uzależnieniem od alkoholu. A przecież nie świadczą usług półprzytomne.
                  • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:28
                    riki_i napisał:

                    > Dlaczego wpółprzytomna? Rozluźniona i znieczulona.
                    >
                    > Nie na darmo profesjonalistki (prostytutki i sponsoretki) często mierzą się z u
                    > zależnieniem od alkoholu. A przecież nie świadczą usług półprzytomne.
                    Pisałam o sobie, co inne robią, to już ich sprawa wink
                    • riki_i Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:30
                      No więc wielu kobietom alkohol pomaga stać się tygrysicą w łóżku. Niekoniecznie do faceta z którym łączy je big love.
                      • waleria_s Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:45
                        Od czasu do czasu można rozluźnić się alkoholem, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że większość (albo i mniej, dajmy połowa) stosunków będzie w stanie upojenia. Seks jest najlepszy na trzeźwo, ja bym nie potrafiła na miejscu faceta czuć satysfakcji z tej 'tygrysicy w łóżku' wiedząc, że stoją za tym li tylko %. Smutne i takie żenujące wręcz.
                        • riki_i Re: Zapchajdziura 15.08.21, 16:08
                          Wielu facetom jest wszystko jedno, byle satysfakcjonująco umoczyć . A pani osiąga swoje inne cele (finansowe, adoracji/ podniesienia samooceny, załatwienia tego czy owego itp.). Poza tym dawkują seks (mało, ale za to szalony), czyli np. uprawiają go wyjazdowo 2 razy w miesiącu, czerpiąc za to non stop wspomniane inne korzyści.
                      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:53
                        riki_i napisał:

                        > No więc wielu kobietom alkohol pomaga stać się tygrysicą w łóżku. Niekoniecznie
                        > do faceta z którym łączy je big love.
                        Dla mnie to za mało muszę być w pełni świadoma.
                        Poza tym z odpowiednim facetem nie ma hamulców, więc wspomagaczy nie trzeba. Ale co kto lubi.
                        • waleria_s Re: Zapchajdziura 15.08.21, 15:58
                          Masz rację, z odpowiednią osobą nie trzeba wspomagaczy.
                          • riki_i Re: Zapchajdziura 15.08.21, 16:08
                            To chyba jest oczywiste.
    • whitney85 Re: Zapchajdziura 14.08.21, 16:43
      Mam tak obecnie.
      Źle się z tym czuję ale też jakoś nie umiem zakończyć.
      • margerytka73 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 13:23
        whitney85 napisała:

        > Mam tak obecnie.
        > Źle się z tym czuję ale też jakoś nie umiem zakończyć.
        Czemu w tym tkwisz? Nie chcesz być sama?
    • mail-na-gazecie Re: Zapchajdziura 14.08.21, 17:29
      Raz tak miałam. To jedyny mężczyzna, którego nie wspominam czule. Właściwie stracone pół roku.
    • default Re: Zapchajdziura 14.08.21, 19:36
      Nie, nigdy tak nie miałam. Owszem, zdarzało mi się przyjmować zaproszenia na randke od znajomych facetów, o których wiedziałam z góry, ze nie mają szans - ale na zasadzie: nie mam co robić, to pójdę na kolacje, imprezę, wycieczkę; skoro proponuje, a facet nawet sympatyczny, to co mi szkodzi. Ale to nie były "związki" jakiekolwiek. I bez seksu. Chociaż pewnie byli rozczarowani wink
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Zapchajdziura 15.08.21, 13:29
      Nie ma sensu, bo ja się przyzwyczajam i potem ciężko mi tak wyjść i iść dalej.
    • mae224 Re: Zapchajdziura 15.08.21, 14:40
      Ja w mlodym wieku.
      Bo kolezanki miały facetów, weszlam w zwiazek z ich zainteresowanym kolegą. Ale bez przekonania jednak się nie da funkcjonować, trwało yo najwyżej pół roku.
    • obrus_w_paski Re: Zapchajdziura 15.08.21, 16:16
      Ja, jako wczesna dorosła. Wytrzymałam 2 kata, gwoli sprawiedliwości to byl ro związek na odległość (widywaliśmy się czw-nd). Z mojej strony nie było żadnego uczucia, ale związek spełniał moje ówczesne potrzeby tj miałam silna depresje i czułam się bardzo samotna, ten związek mi pomagał doraźnie (i przeszkadzał na dłuższa mete bo miałam dysonans). W sumie szkoda bo facet z metra cięty, wykształcony, przystojny, tzw dobry, mega zakochany…mam nadzieje ze nu się dobrze wiedzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka