margerytka73
14.08.21, 10:41
Kto był kiedyś w związku, który można by nazwać zapchajdziurą? Gdzieś w głębi wiedział, że to nie to, że to nie ta osoba i na dłuższą metę to nie wyjdzie, ale spotykał się, spędzał czas, seks też był, jakieś rozmowy, ale to wszystko dlatego, że lepszy rydz niż nic i narazie nic innego nie ma, więc niech będzie to, co jest?
Ma sens taki związek? Gdzie jest się ba przeczekanie a szuka nadal kogoś innego?
Mial ktoś tak?