abecadlowa1
01.09.21, 16:32
Oczywiście nawiązanie do wątku o domku pod lasem.
Jeżeli ktoś boi się spać w jakimś miejscu, to co za różnica czy jest tam sam czy z kimś? Kobieta boi się spać we własnym domu z uwagi na jego usytuowanie pod lasem, gdy jest sama, a gdy jest mąż - choćby spał twardym snem - ten strach jej mija? Jak?
Kiedyś spałam w hamaku w lesie. Bałam się. Czułam ogromny psychiczny dyskomfort. Jestem świadoma, że to irracjonalny lęk, ale pogodziłam się z tym, że go mam. Dlatego nigdy nie zaplanuję wyjazdu w góry tak żeby spać w namiocie rozbitym przy szlaku w lesie, choć moi znajomi to uwielbiają. I nie ma znaczenia czy jestem sama czy z kimś. Bo w jaki sposób mógłby mnie chronić ktoś, kto też śpi? O co w tym chodzi?
Węży też się boję bez względu na to czy spotykam zaskrońca na samotnym spacerze czy jestem w towarzystwie. Więc w jaki sposób czyjaś obecność może niwelować lęk?
I proszę nie wyśmiewać mojego irracjonalnego strachu przed nocą w lesie i wężami. Pytam o to jak obecność drugiego człowieka sprawia, że ktoś przestaje taki strach odczuwać.