Dodaj do ulubionych

Wyrodna córka/syn

19.09.21, 09:48
W nawiązaniu do wątku obok...
Zacznę od tego, że dla mnie osobiście uznanie za wyrodną było kiedyś czymś, co wręcz nie mieściło się w głowie, że można do tego dopuścić. Że muszę robić wszystko, by "wyrodną" nie być. To tytułem wstępu wink

A zastanawiam się nad takimi kwestiami:

- czy mężczyźni również tak boją się etykietki "wyrodnego"
- czy ta obawa rzeczywiście występuje na dużą skalę
- czy to wynik presji społecznej czy wychowania, a może jednego i drugiego (ale np. bez "odpowiedniego" wychowania czy presja społeczna byłaby skuteczna)
- czy naturalnym i zdrowym jest, że ma się tę etykietkę gdzieś, czy do tego trzeba jednak dojść, sobie to wypracować
- czy Polska różni się tu od innych państw, czy to ponadnarodowy problem

Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • chatgris01 Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 09:56
      Nie mam pojęcia.
      Mnie się nie mieści w głowie, jak czytam na forum (a i w realu też paru takich widziałam), co wyprawiają wyrodni rodzice, i jakie mają roszczenia od dzieci, które w najlepszym wypadku w dzieciństwie olewali, a w najgorszym maltretowali.
      Jestem zwolenniczką zasady "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom", więc tym dorosłym dzieciom radziłabym terapię i odcięcie się od toksyn (a przynajmniej postawienie mocnych granic), za wyrodne ich nie uważam i bardzo współczuję.
    • nocnamagia Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 10:00
      Sądzę, że są mężczyźni, którzy się boją, że ich własna matka będzie ich uwazac za wyrodnych. To te wszystkie maminsynki, dla których zdanie matki jest ważniejsze niż żony. Podobnie jak u kobiet wynika to z toksycznych relacji między rodzicami i dziećmi oraz manipulowania dziećmi przez rodziców
    • berdebul Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 10:06
      Niektórzy faceci na 100%. Znam niewiele osób, które takiej obawy nie mają, większość z nich jest po terapii.
      Obydwa czynniki mają znaczenie.
      Jeżeli wychowanie było nakierowane na poczucie winy, to trzeba sobie wypracować odpowiedni poziom wdupiemania.
      Rozni, więcej traum wojennych, gorszy dostęp do psychologów/psychiatrów, bardzo powolne zmiany na plus w wychowaniu/szkolnictwie, wysokie obciążenie opieką i stosunkowo niskie zarobki.
    • extereso Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 10:17
      Hmm, jak to niewiele osób takiej obawy nie ma. Mnie np nigdy nie przyszło do głowy kiedy odmawiałam rodzicom czegoś, że będę za taką uznana. Będą niezadowoleni iok, mają do tego prawo. Ja wiem dlaczego odmawiam ( np bo jestem zmęczona albo bo mi się nie chce) i też mam do tego prawo . Jaką etykietą mnie kto obdarzy tego nie rozkminiam. Myślę że większość osób tak ma.
      • extereso Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 10:27
        Teraz myślę o rzeczach dużego kalibru. Mój teściowie bardzo chcieli zajmować się córka kiedy wracałam do pracy. Nam to nie odpowiadało, bo dla mnie to byłaby za duża ingerencja w naszą rodzinę, nie umiałabym postawić reguł jasno w tamtym czasie itp i mimo wówczas trudnej sytuacji finansowej odmówiliśmy jasno i z podaniem ww powodów. Wtedy żal teściowej był tak duży że co prawda nie nazwała nas wyrodnymi ale mówiła że jak możemy że jest babcia zajęłaby się że to dla niej ważne itd. była bardzo niezadowolona, podejmowała próby manipulowania uczuciami a my młodzi byliśmy, ja nierozeznana jeszcze w relacjach rodzinnych. Mąż powiedział że w ogóle sam fakt podjęcia próby wywierania wpływu na emocje pokazuje że decyzja jest dobra, trzeba przy niej wytrwać, przeczekać i powtarzać w kółko tak zdecydowaliśmy i już. Z perspektywy czasu widzę że to że na początku życia jasno postawiliśmy tamę ,uciął chęć wpływania na nas za pomocą ocen u teściowej, a reszta rodziny takich ciągot nie miała.
    • pani_tau Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 10:25
      Myślę, że te bezwzględne żądania opieki w przekonaniu, że "mnie się to należy" wynikają z tego, że dzieci, zwłaszcza najmłodsze, od zawsze były rodzajem zabezpieczenia emerytalnego.
      Zresztą dzieci się miało po to aby "miał kto w polu robić" i "podać szklankę wody na starość".
      Koncepcja mówiąca, że dzieci ma się dla świata, nie dla siebie, jest świeżym wynalazkiem.


    • ritual2019 Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 10:54
      kosmos_pierzasty napisała:


      > A zastanawiam się nad takimi kwestiami:
      >
      > - czy mężczyźni również tak boją się etykietki "wyrodnego"
      > - czy ta obawa rzeczywiście występuje na dużą skalę
      > - czy to wynik presji społecznej czy wychowania, a może jednego i drugiego (ale
      > np. bez "odpowiedniego" wychowania czy presja społeczna byłaby skuteczna)
      > - czy naturalnym i zdrowym jest, że ma się tę etykietkę gdzieś, czy do tego trz
      > eba jednak dojść, sobie to wypracować
      > - czy Polska różni się tu od innych państw, czy to ponadnarodowy problem

      To jest specyficzne dla Polski oraz krajow pod silna dominacja religijna gdzie nie ma systemowych rozwiazan opieki nad seniorami bo sa one tradycjnie scedowane na rodziny. Silne wiezy rodzinne, dluga zaleznosc, dlugie mieszkanie razem itp czynniki maja wplyw na tego rodzaju myslenie. Mezczyzn to dotyczy takze choc presja spoleczna jest nieco mniejsza bo znowu tradycjnie mezczyzni maja inna role czyli zapewnienie rodzinie bytu, duzo mniejsze zaangazowanie w obowiazki nazwijmy to domowe - byl watek o singilekach praczko-kucharko-sprzataczkach. A wiec ten obowiazek wobec rodzicow jest tez silny u mezczyzn ale w pdaktyce wysluguja sie kobietami w rodzinie, wlacznie ze swoimi zonami opiekujacymi sie ich rodzicami.
      Etykietowanie jest niezdrowe ogolnie.
    • nevertheless123 Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 10:59
      Czy mężczyźni też się boją - jeśli zostali w pewnym wieku odpowiednio "urobieni", to pewnie tak. Możliwe, że częściej dotyczy to jedynaków lub w sytuacji, kiedy nie mają siostry (która prawdopodobnie jako pierwsza zostałaby pociągnięta do "odpowiedzialności").

      Owszem, obawa ta występuje na ogromną skalę, powiem więcej - mam wrażenie, że obecnie można swobodniej porozmawiać o seksie, aborcji czy masturbacji, niż że nie masz kontaktu/lub masz z jakiegoś powodu ograniczony z rodzicami. No skandal!
      Skąd takie podejście się bierze - to atawizm, strach przed wykluczenie ze społeczeństwa poprzez niestosowanie się do reguł (czwarte przykazanie!) oraz bycie zaszczutym przez poczucie winy. Ogólnie przedstawia się rodziców jako dobrotliwe, biedne, schorowane starowinki, które bez powodu zostały porzucone przez niewzięczne bachory...
      Uważam, że bez presji społecznej i "wychowania"=zaszczucia, nikt nie opiekowałby się rodzicami-tyranami i nie utrzymywałby z nimi kontaktu. To nie jest instynktowne zachowanie, jak w przypadku niemowląt, gdzie tak jesteśmy w większości zaprogramowani przez naturę, aby przejąć nad nimi opiekę. W przypadku schorowanych rodziców potrzeba jest więź, aby z empatią opiekować się taką osobą, bo też ciężko z miłością opiekować się naszym byłym oprawcą. Niestety, bardzo często te więzi nie istnieją i lub zostały poważnie zaburzone - ale tak jak wspomniałam - to nadal jest temat tabu, bo rodzice z definicji są uważani za "dobrych" i nikt tego nie kwestionuje.

      Polska różni się o Zachodu tym, że rodzice jednak mocno liczą tu na wsparcie swoich dzieci na starość i jest to niewyartykułowana "oczywista oczywistość". Oraz istnieje negatywne podejście do pobytów w domach opieki, które nazywane są "przytułkami" i kojarzone są tak, jakby ich rezydenci musieli dokonywać żywota w jakiejś celi na kupce słomy. W porównaniu do tego, na Zachodzie rodzice o wiele częściej sami organizują sobie starość i aktywnie szukają odpowiednich ośrodków/instytucji, aby odciążyć innych.
    • lea_233 Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 11:01
      I jeszcze jedna kwestia. Wyrzuty sumienia l czy też poczucie odpowiedzialności za matkę / ojca nie ułatwiają życia. Czuję się czasem wyrodną córką. Co weekend mam dylemat włączyć się w pomoc matce czy sobie odpuścić bo jestem zmęczona bo mi się nie chce. Bo okazało się teraz że jesteśmy z dwóch różnych opcji. To strasznie boli i dręczy. I jak na razie nie widzę drogi
    • berber_rock Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 11:02
      Osobiscie nie mam problemu z etykieta "wyrodna". W koncu gorszymi epitetatmi okreslali mnie, gdy mialam 15-18 lat, wiec zdazylam przywyknac i sie odziac w skorupke.
      Tak, uwazam ze w Polsce istnieje duza presja spoleczna na osobista opieke nad rodzicaami i wielu osobom pomysl domu opieki nie miesci sie w glowie (aspekt dostepnosci czy finansow poki co pomijam). Jest to element kulturowy, ale tez wynika z realiow historycznych.
      Nie jestesmy zeswiecczonym spoleczenstwem Europy Zachodniej, nie mamy tez takiej infrastruktury, a rodziny czesto nie dysponuja funduszami na ten cel.
      Tak - odpowiadajac na ostatnie pytanie - Polska znaczaco rozni sie pod tym wzgleem od innych panstw Europy Zachodniej z powodow powyzszych (kultorowych, historycznych, infrastruktura, zamoznosc spoleczenstwa). Natomiast nie rozni sie juz od Rosji, Rumunii, Ukrainy, Azji Centralnej etc.
    • berber_rock Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 11:08
      Wiekszy problem niz z etykietka upatruje w strukturze spolecznej.
      Jeszcze 100 lat temu rodziny byly wieksze: moj ojciec ma trojke rodzenstwa, matka dwojke, moi tesciowie odpowiednio piatke i trojke. W pokoleniu naszych dziadkow rodziny z 8-10 dzieci nie byly wyjatkiem.
      W takiej sytuacji opieka nad rodzicami spadala na kilkoro dzieci.

      Obecnie presja wynika czesciowo tez ze struktury rodzin.
      Jestem jedynaczka i nawet jesli opieke nad rodzicami ogranicze do aspektow finansowych to jednak opieka nad dwojgiem spada na jedna sztuke.
      Moj maz co prawda rodzenstwo posiada, ale rodzenstwo "sie nie poczuwa" bo "ma wyjatkowo pod gorke z wlasnymi obowiazkami, zeby sobie na glowe pakowac kolejne". I znowu - jest ich 1.5 sztuki na dwie sztuki rodzicow.
    • black_halo Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 11:22
      Nie, bo wyrodny syn to taki, ktory nie wysle matce zyczen imieninowych dwa lata z rzedu. Raz moze, bo praca, wyjazdy, kariera, imprezy, nie ma glowy do dat - poza tym od tego ma zone/dziewczyne/kochanke, zeby mprzypomniala. Natomiast wyrodka corka to taka, ktora nie dzwoni conajmniej raz dziennie i nie przychodzi na niedzielny obiad.
    • geez_louise Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 12:02
      U mnie w rodzinie też były różne szantazyki emocjonalne, nazywanie wyrodną niemal od urodzenia przy każdym proteście przeciwko głupiemu narzuconemu zdaniu.

      Na szczęście przy opiece nad babciami w ostatnich latach ich życia i nad wszystkimi członkami rodziny teraz przy drobiazgach i ciut większych kalibrach, rodzice zdołali dostrzec na kim można polegać, kto nie boi się roboty i odpowiedzialności, kto podejmuje decyzje dobre dla podopiecznego a nie patrzy tylko jak by tu się wykręcić.

      I mam spokój, nawet moja mama, która głównie miała nieprzyjemne zapędy, teraz w większych sprawach ma mnie za wyrocznię i zawsze ma być tak, jak wymyślę. Mam nadzieję, że ten stan przetrwa.
    • asia_i_p Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 13:47
      Najbardziej to wynik wychowania. W moich kontaktach z ojcem opcja bycia wyrodną córką po prostu nie istnieje, poziom oczekiwań z jego strony jest bardzo niewielki, a akceptacji bardzo wysoki. Teść ma podobnie, teściowa póki była w pełni sprawna i niedemencyjna, wymagania miała wysokie, ale pojęcie wyrodny nie istniało, sprawa eskalowała od razu do "ja nie mam dzieci", więc też dosyć trudno było to traktować poważnie. Ale rzeczywiście terror był, na przykład nie pytając w ogóle nas, czy mamy czas, zakładała, że mąż jej wniesie w sobotę lodówkę i strasznie była oburzona, kiedy się dowiedziała, że jednak nie (był poniżej 24 godzin po rwaniu ósemki i ja się po prostu nie zgodziłam, wyraźnie miał w zaleceniach, że minimum te 24 godziny nie dźwigać). Powiedziała, że ona nie ma dzieci, po paru dniach jej przeszło.

      Ale presja społeczna też jest. Teraz teściowa ma demencję, na razie zajmuje się nią teść, ale z czasem przestanie dawać radę i my już delikatnie badamy inne możliwości opieki. Przeczuwam, że w pokoleniu moich rodziców - chociaż akurat nie u ojca czy teścia - będzie zawód i zdziwienie, że jak to, nie możemy wziąć mamy do siebie. No niestety mając trzypokojowe mieszkanie na cztery osoby i syna z najprawdopodobniej autyzmem - nie możemy.
    • malgosiagosia Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 13:56
      Nie na wszystkie pytania odpowiem, bo za dozo ich. Nigdy nie balam sie zostac wyrodna corka, ale zawsze chcialam byc w porzadku wobec matki. Dlatego zabralam ja do siebie, wynajelam opiekunke i czuje sie z tym dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nie wiem na jaka skale wystepuje obawa. Tu gdzie mieszkam mysle, ze na zadna skale. Ludzie przestali w ten sposob myslec. Tak mi sie wydaje. Mysle, ze Polska rozni sie pod tym wzgledem od innych panstw, ale nie tylko na plus, ale tez na minus.
    • huang_he Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 16:41
      Mam alergię na słowo "wyrodna".
      Jak tylko je słyszę, to wiem, ze osoba, która je wypowiada, nie jest godna tego, aby ją wysłuchać. Jest wstrętnym, roszczeniowym, narcystycznym i obrzydliwym człowiekiem. Dzieci rodzi się dla świata, a nie po to, aby sobie tworzyć niewolnika, życie umilać i mieć zabezpieczenie na starość. Jak ktoś chce mieć służbę, umilone życie i zabezpieczenie - to niech sobie wynajmie odpowiednią osobę, za pieniądze i zapewne będzie miała, co chce.
      • malgosiagosia Re: Wyrodna córka/syn 19.09.21, 17:01
        huang_he napisał(a):

        > Mam alergię na słowo "wyrodna".
        > Jak tylko je słyszę, to wiem, ze osoba, która je wypowiada, nie jest godna tego
        > , aby ją wysłuchać. Jest wstrętnym, roszczeniowym, narcystycznym i obrzydliwym
        > człowiekiem.

        Z tym sie zgadzam.

        Dzieci rodzi się dla świata,

        A z tym nie. Ja rodzilam dzieci dla siebie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka