Dodaj do ulubionych

Rosół - znowu.

23.10.21, 21:03
Przygotowując rosół w sobotę (żeby zjeść w niedzielę), wyławiacie wszystko z rosołu (mięso, warzywa) i wystawiacie sam bulion do lodówki, czy wszystko razem zostawiacie?
Obserwuj wątek
    • ga-ti Re: Rosół - znowu. 23.10.21, 21:12
      Najbardziej lubię świeży rosół, gotowany od rana. Nic nie poradzę następnego dnia jest dziwny, dodaję pomidorów wink
      Mówią, że cebula może w rosole zarobić, więc bym wyjęła wszystko.
      • karme-lowa Re: Rosół - znowu. 23.10.21, 21:14
        ga-ti napisała:

        > Najbardziej lubię świeży rosół, gotowany od rana. Nic nie poradzę następnego dn
        > ia jest dziwny, dodaję pomidorów wink
        > Mówią, że cebula może w rosole zarobić, więc bym wyjęła wszystko.
        Też wolę gotowany w niedzielę, ale niestety jutro nie dam rady. Cebulę wyciągnęłam szybciej.
    • arthwen Re: Rosół - znowu. 23.10.21, 21:21
      Wolę świeży jednak, nie robię dzień wcześniej (dlatego rosołu w sumie nie jadamy w weekend, bo weekend jest nieprzewidywalny obiadowo), ale chyba bym wyjęła.
    • allijja Re: Rosół - znowu. 23.10.21, 23:51
      różnie, czasem przecedzam tego samego dnia, czasem dzień później.
      Nie widzę/czuję różnicy.
      Zresztą nawet jak przecedzę to i tak do rosołu wkładam to, co tradycyjnie z nim się jada. Czyli marchewke i "wkładkę".
      Wiekszosc zup (chyba wszystkie?) musi sie "przegryźc" i nie wiem, dlaczego to akurat nie ma dotyczyć rosołu?
      Tradycyjnych zup bo na kremowych papkach oraz tp, nie znam się. Nie lubie, chyba wyrosłam już, jakos tak w wieku niemowlęcym
      • solejrolia Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 00:02
        Tak samo.
        nie czuję różnicy, czasem odcedzamy a czasem celowo nie. A zupy I tak lubią się przegryźć, my zjadamy z marchewką i mięsem. I zawsze gotuję na 2-3 dni, niekoniecznie za każdym razem z rosołu robię pomidorową.
        • allijja Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 06:42
          szczerze powiem, że jak czasem czytam wypowiedzi mam tu, to jestem mocno zdziwiona...Wywalanie żarcia po 2 dniach, na przykład... Nie zepsutego czy coś, tylko ugotowanego/uduszonego 2 dni wcześniej. Bo "stare"...
          ja akurat od zawsze robie obiady w domu, głównie dlatego, że nie lubie stołówkowego jedzenia i nie za bardzo jemu dowierzam, szczególnie teraz...
          I jeszcze nigdy nie zdarzyło mi sie, żeby ktos w rodzinie miał problemy żoładkowe, po zjedzeniu obiadu drugiego, czy nawet trzeciego dnia. Oczywiscie, wszystko przechowywane w lodowce.
          A niektore zupy to wręcz domownicy skarżą sie, że "nie zdażyły sie przegryźć". Np, żurek czy grochowa. I dopiero następnego dnia są dobre.
    • damartyn Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 00:11
      Gotuję zawsze na "świeżo ", bo wydaje mi się, że ma zupełnie inny smak ale jak mi potem zostaje to wkładam ze wszystkim do lodówki i albo dojadamy go ( rzadko ) albo jest podstawą do zrobienia innej zupy - krupniku, pomidorowej, jarzynowej etc, etc.
    • annaboleyn Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 01:21
      Wyławiam wszystko i przecedzam, zanim wstawię do lodówki.
      O ile słaniam się na nogach i krwawię z licznych ran postrzałowych, w związku z czym nie mam siły i muszę zostawić majdan tak, jak ugotowałam, w garnku na zimnej płycie wink to przynajmniej wyławiam z garnka cebulę, żeby mi do rana nie skwaśniało, co gorąco zalecam.
      • zonkli Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 19:04
        nigdy mi od cebul nie skwaśniał rosół, w ogóle mi od niczego nie skwaśniał, czasem mieso wyjmę, ale jarzyny często zostawiam - gar do lodówki i tyle.
        • annaboleyn Re: Rosół - znowu. 25.10.21, 22:30
          zonkli napisała:

          > nigdy mi od cebul nie skwaśniał rosół, w ogóle mi od niczego nie skwaśniał, cza
          > sem mieso wyjmę, ale jarzyny często zostawiam - gar do lodówki i tyle.

          Żebym mogła włożyć gar do lodówki - zawartość musi ostygnąć. Jeżeli kończę gotowanie późnym wieczorem, to nie ma opcji, żebym czekała, aż się ochłodzi. Więc wyjmuję co najmniej cebulę. Inaczej może skwaśnieć przez noc. Jeżeli rosół jest gotowy do jedzenia od razu - wyjmuję wkład i przecedzam przed podaniem, lubimy klarowny. Tak czy tak - cebula out.
    • eliszka25 Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 04:10
      Najczęściej wyławiam z rosołu wszystko poza mięsem i marchewką, ale nie zawsze. Czasem zostawiam wszystko i po prostu wstawiam garnek do lodówki. Jeszcze nigdy mi się rosół nie zepsuł, a zawsze gotuję duży gar na przynajmniej 2 obiady.
    • szmytka1 Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 08:52
      zostawiam wszystko w garze, ale na drugi dzień nie jem jako rosół, przerabia na jakąkolwiek inną zupę. Rosol jednodniowy tylko uznaję, dwudniowe to już baza pod inną zupę.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 15:53
      Gotuję, przecedzam przez sitko do litrowych sloików i zakręcam, to co zostaje w garnku (po wywaleniu cebuli, piertuszki, selera, ziaren pieprzu, ziaren ziela, lisci laurowych, czosnku, pora, grzybów, imbiru jemy w dzień gotowania.
      Na drugi dzień przerabiam na pomidorową, w kolejnych dniach otwieram sloiki i robię zupy kremy typu dyniowa, cukiniowa, albo nie kremy dodając ziemniaki w kostkę, marchewkę i ogórki kiszone.
    • sasha_m Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 16:28
      Wyławiam jedynie zieleninę i cebulę. Następnego dnia odgrzewam razem z mięsem i warzywami, wołowe mięso lubimy, a dziecko jest fanem warzyw. Trzeciego dnia jest pomidorowa i do niej dokładnie przecedzam przez gęste sitko.
    • kotagus Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 18:21
      Widzę, po przeczytaniu całego wątku, ze nikt nie robi jak ja. Zawsze robię dzień wcześniej, wyciągam wszystko, schładzam. I po nocy w lodowce ściągam ściętą warstwę tłuszczu. Rosół lepiący się tłusto do ust to mój koszmar.. w ogóle rosołowe zwyczaje każdy członek rodziny ma inne u mnie. Dla mnie najlepszy jest taki rosół (idealnie przyprawiony, pieprzny) do wypicia, czyli rozumiem jako bulion. Małżonek ma z domu wyniesiony rosół z makaronem, wyłącznie jedynie politycznie poprawny i z tym ohydnym wygotowanym mięsem… Więc zawsze dla niego odkładam kawałek takiego mięcha. No i oczywiście marcheweczkę też je… Moje dzieci, marchewki wygotowanej nie tkną, mikry kawałek mięsa ewentualnie mogą, i nie są tacy restrykcyjni jeżeli chodzi o makaron, chętnie tez zjedzą z kluskami lanymi. Ja jeszcze jadalam w dzieciństwie i sumie lubię, rosół z grysikiem (kaszą manną), ale tak rzadko zasypaną, a nie takie zimne kostki na dnie talerza, bo z takim wynalazkiem tez się spotykałam smile Co kraj to obyczaj ,) Rosołowy ,) No i pietruszka być musi!
        • beata985 Re: Rosół - znowu. 25.10.21, 22:19
          kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

          > To oczywista oczywistość, ze do gotowania obkrajam tłuste, a jak dużo "ok" pływ
          > a to zbieram po ugotowaniu i wylewam.
          > To nie lata '50 gdzie naród po wojnie wyglodniały był.

          E tam wyglodniały...na kaca taki tłusty rosół najlepszy i już nie raz uratował mi i nie tylko mi życie...zawsze staram się odłożyć kilka takich porcji do zamrażarki.
    • australijka Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 18:55
      Nie chcę się mundrować ale pozbawianie rosołu całego tłuszczu to zbrodnia. To tłuszcz jest nośnikiem smaku a nawet jak twierdzą naukowcy szóstym , po kwaśnym, gorzkim, słodki, słonym, umami , smakiem . Tak, tak oleogustus to już oficjalnie smak.
      Rosół bez odrobimy złotych oczek to nie rosół. Bulion co najwyżej. No ale ja urodzona w latach 50-tych , to może mam skazę. Ale powiem, że tak smacznie i zdrowo nigdy potem nie jedzono. A teraz kaszotto, srotto i na okrągło cycki z kurczaka. Bo szybko, tanio i prosto.
      • kotagus Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 19:18
        Masz rację z tym tłuszczem. Ale ja mam skazę z dzieciństwa… i pamietam tę łyżkę przechodzącą przez centymetr tłuszczu…. więc dla mnie jedyna opcja to odtłuścić całkowicie. Pewnie szkoda, bo używam naprawdę super mięs, kupuję kilka różnych elementów kurczaczych, indyczych i wołowych. W Polsce dorzucałam tez z kaczki, tu kaczek łatwo nie dostanę, ale za to wołowina jest genialna. I ja oddzielam „tluste”!przed gotowaniem i potem jeszcze raz po schłodzeniu. Ale, jak mówię, trauma z dzieciństwa ,)
      • allijja Re: Rosół - znowu. 26.10.21, 01:25
        >A teraz kaszotto, srotto i na okrągło cycki z kurczaka. Bo szybko, tanio i prosto.

        tu akurat masz racje.
        nawet ówczesne żarcie stołówkowe (ja wychowana w żłobkach, przedszkolach i na szkolnych świetlicach) było smaczniejsze. W ogóle było "jakies" a nie te dziesiejsze "zapiekanki" jako przeglad lodowki.
    • volta2 Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 21:00
      ja nie wyławiam wszystkiego, wywalam cebulę, żeby się nie rozpadła, bo obrzydliwość straszna, ale jestem z domu nauczona, że marchewkę trzeba wyciągnąć, bo przez noc nada rosołowi słodyczy. więc marchew wyciągam, odkładam i na drugi dzień jeszcze wkrajam do rosołu, bo u mnie lubią tę marchewkę(mięsa nie)

      rosołu gotuję dużo, jemy na ogół 3 dni pod rząd (trzeciego juz dzieci kręcą nosem), to co zostanie, przerabiam na cebulową i pomidorową, ostatnio ta pierwsza wygrywa, pomidorową gotuję od podstaw coraz częściej, nie wykorzystuję rosołu, bo juz po cebulowej go po prostu nie mam.

      a najlepszy oczywiście jest ten gotowany od rana, tu się zgodzę z wpisami wcześniejszymi
    • rozaliaolaboga Re: Rosół - znowu. 24.10.21, 22:41
      Zostawiam wszystko, nawet na 2-3 dni, nigdy nic mi nie skwasnialo, nie ma tez wrażliwego podniebienia ematki i rosół smakuje mi nawet po odgrzaniu. Choc pomidorowa też lubię, więc różnie to bywa.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka