chebellacosa92
22.11.21, 15:05
Moja przyjaciółka ma syna - lat trzynaście, aktualnie siódmoklasista. Chłopiec od zawsze uczy się bardzo dobrze, ma paski na świadectwach, pomimo swoich deficytów (między innymi SI, miał odroczenie w zerówce). Jest przy tym miły, grzeczny, bardzo sympatyczny, niezwykle wrażliwy, pracowity. Matka od niego dużo wymaga, dzieciak uczy się całymi dniami, zwłaszcza teraz, w siódmej klasie, kiedy dzieciaki zostały zasypane kartkówkami, sprawdzianami, pracami. Niestety, przedmioty ścisłe typu fizyka, chemia nie idą mu dobrze. Ma z nich czwórki. Nie jest w stanie napisać lepiej, materiał ma opanowany, ale nie rozumie niektórych pytań na sprawdzianach - tak tłumaczy. No i za każą taką czwórkę matka robi mu dżihad. Z chemii ma już podobno aż cztery czwórki i jedną piątkę, przyjaciółka lamentuje, że na semestr pewnie będzie miał cztery. No rzeczywiście dramat. Chłopak przeżywa, chodzi przygnębiony, a ta idiotka ciosa mu kołki na łbie. Co zrobić, jak kretynce przemówić do rozumu? Zajeździ chłopaka. Ojciec dziecka jest po jego stronie, tłumaczy, że czwórka to dobra ocena, że ma się nie przejmować. A ta na niego najeżdża, że bzdury gada, że brak ambicji.