leanne_paul_piper
07.01.22, 14:40
Poniewaz zaraz minie miesiac od kiedy eksploruje Tanzanie, a konkretnie Dar es Saalam, a ponadto wlasnie mija 6 rocznica mojego pomieszkiwania w Afryce Wschodniej, pozwole sobie na pierwsze podsumowania i refleksje.
Zawsze sie usmiecham pod nosem, kiedy czesc forumek skreca sie z przerazenia i zniesmaczenia na to, co pisze, vide casus zgubionej i odnalezionej osmiornicy, ktora skonczyla w garze, czesc odczuwa silna potrzebe napisania mi 100 razy, jak to one by sie meczyly w tym goracu i brudzie, choc dali buk, nikt im tu nie kaze przyjezdzac, a czesc forumek mowi pisz pisz i pokazuj duzo zdjec, bo nas to ciekawi. No wiec dla tych ostatnich przede wszystkim, ale i nie tylko bedzie ten watek.
Powiem Wam, dlaczego tak bardzo pokochalam ten kraj, ze stal sie on moim drugim homeland i dlaczego nie da sie juz wyrwac Afryki z moich trzewi.
Pierwsza i podstawowa sprawa, oprocz fantastycznych plaz (Diani Beach uwazam za jedna z najpiekniejszych plaz na swiecie)
i oceanu, sa ludzie. Usmiechnieci, zyczliwi, beda cie pozdrawiac co krok, tak ze chcac odpowiadac wszystkim, szybko nabawisz sie chrypki. I to dziewczyny, chlopaki, dzieci, ludzie starsi. I w wiekszosci sa to bezinteresowne pozdrowienia, nie tak jak np. w Egipcie, ze beda ci probowac sprzedac cokolwiek na kazdym kroku.
Do tego Wschodnia Afryka jest moze I biedna, ale ludzie maja w sobie sporo radosci zycia, lubia sie bawic. Cale rodziny zjezdzaja do hotelu na weekend, dzieciaki godzinami sie taplaja sie w basenie I nabywaja od plazowego sprzedawcy piszczalki (no ja akurat bym mu zabronila sprzedazy tych fuck.ing piszczalek😊). A mlodzi I starsi przesiaduja w barach, sluchaja muzyki, ogladaja mecze (Chelsea!) albo siedza godzinami w swoim telefonie. Mysle, ze niedlugo jednym z powaznych uzaleznien, z ktorymi bedzie borykala sie Afryka, bedzie wlasnie uzaleznienie od smartfona. W ogole jednym z moich zaskoczen bylo, jak bardzo rozwiniete tu sa appki a la Uber, do ktorych sa podpieci nawet kierowcy tuktukow I motocykli, wybierasz, akceptujesz cene I pyk, przyjezdza. Nie bierzesz juz nikogo z ulicy.
Afrykanie czasem zazdroszcza nam tej Europy, bo uwazaja, ze ich kontynent rozwija sie wolniej, ale mysle, ze nie chcieli by placic tej ceny, jaka placa Europejczycy. Ja sie czasem sama zastanawiam, czy pracowanie na te wszystkie kredyty, te SUVy i piekne mieszkanka, ogolnie pojety dobrobyt ma swoj sens, kiedy wiesz, ze zaraz bedzie poniedzialkowy poranek, kiedy wstaniesz znow ze scisnietym zoladkiem, bo wiesz, ze szefowa pipa znow od rana bedzie napier.dalac na komunikatorze, choc pojecia o rynku, ktorym ty sie zajmujesz akurat nie ma zadnego. Ba, nawet nie zna jezyka.
A Afrykanie wstana niespiesznie, zarobia te pare dolarow z napiwkow albo sprzedadza turystom jakies suweniry, za to kupia swiezo zlowiona rybe od rybaka, a owoce maja zwykle z wlasnego ogrodu I gra gitara. Zdrowo, higienicznie I bezstresowo.
Do tego jak widac na zdjeciach Afrykanki sie przepieknie ubieraja, w te zwiewne, kolorowe chusty, kolorowe sukienki, zwlaszcza wyglada to oblednie, gdy mama I corki sa w takich samych sukienkach. No cieszy to oczy.
Teraz o paru rzeczach, ktore mnie triggeruja niewyobrazalnie. To jest niewyobrazalny brud w Tanzanii, zwlaszcza na plazy, bo w miescie jak do tej pory tego nie widze w takim stopniu. Ale plaze sa zasyfione nieziemsko, wypije jeden z drugim piwko i j#b, butelke do wody, papierki po lodach, a co bedziemy zabierac ze soba, jebut do oceanu. Codziennie na plazy widzalam martwe ryby I kraby I chcialo mi sie plakac, a wlasciwie wyc, jak ludzie potrafia traktowac swoja planete. Nie wiem, czy to brak edukacji, niedbalstwo czy w dupie manie, ale w kraju, gdzie np. posiadanie plastikowych toreb jest zakazane, powinny byc surowe kary za takie smiecenie. I oczywiscie zreformowany system odbierania odpadow, bo cos trzeba z tymi smieciami robic.
Prawda jest tez zasada, ze tu nieodwolalnie i bez wyjatku obowiazuje regula pole pole, czyli nigdzie sie nie spieszymy, na wszystko jest czas. Kiedys pojechalismy z malzonkiem w jego rodzinne strony, dojechalismy po wielu godzinach, wytrzesieni w matatu(s), i padlismy jak niezywi w srodku nocy na jakis tam materac, bo dom byl jeszcze kompletnie niegotowy. No ale jak wstalismy rano, to stwierdzilismy, ze czas cos zjesc. Na sniadaniu w pobliskiej restauracji siedzielismy 3!!!! godziny i to nie dlatego, ze tak dlugo zarlismy. Tyle, ze najpierw kelnerka niemrawo otworzyla przed nami brame, potem rownie niespiesznie przysunela nam krzesla I zaczela sprzatac stoliki, potem chyba poleciala do wioski budzic kucharza I juz przed godzina 13 dostalismy omlet!
Na plazy to samo, przychodze o 10:00, a tu gosciu zdziwiony, ze ktos o tej porze przyszedl. Niemrawo zabiera sie zatem za zamiatanie plazy, szurajac ci za plecami niczym 80letni starzec, potem pole pole zaczyna przecierac I dezynfekowac lezaki I do twojego dojdzie tak kolo godziny 13:00
W ogole customer service lezy tu I kwiczy, ale jezeli sie z tym od poczatku pogodzisz I nie bedziesz oczekiwal niczego, to tylko mozesz sie pozytywnie zaskoczyc.
I jednej rzeczy sie tu nauczylam, jezeli masz jakis problem, chcesz cos uzyskac od autochtonow, musisz od razu wyjsc z rozwiazaniem tej sytuacji. I wtedy oni w 99% sie zgodza. Jezeli jednak bedziesz czekac na ich inicjatywe, albo nie daj buk wyskoczysz z pytaniem what shall I do? Istnieje spore ryzyko, ze o ile rozwiazanie nie spadnie prosto z nieba i nie wyrznie ich w leb, bedziecie tak stac do usr.anej smierci.
To tak pokrotce, choc ja moglabym dlugo, ale wiem tez, ze sa tu dziewczyny I chlopaki, ktorzy tez sie zafascynowali Afryka, jakie sa Wasze refleksje, co sie podoba, czego nie cierpicie, a co byscie zmienili? Dlaczego Wy kochacie Afryke?