Dodaj do ulubionych

Gotujecie na styk?

07.01.22, 21:56
Czy ciut więcej?
A jak te ciut wiecej, toco robicie, jak chetny na dokladkę się nie znajdzie? Chodzi mi o rzeczy typu kotlet.

Ja raczej gotuję wiecej. U mnie zawsze ktos zje tego dodatkowego kotleta...Na dokladkę/kolacje. Nie umiem na styk. A jedzenia nie wyrzucam.
Obserwuj wątek
    • nickbezznaczenia Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 21:58
      Staram się, bo o ile kotlet to nie problem, to już dodatek do kotleta tak. Nie lubię wyrzucać jedzenia.
    • primula.alpicola Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 21:59
      Zawsze wychodzi więcej. Zostaje w lodówce, można zjeść na kolację, czy kolejnego dnia.
      • liliawodna222 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:12
        primula.alpicola napisała:

        > Zawsze wychodzi więcej. Zostaje w lodówce, można zjeść na kolację, czy kolejneg
        > o dnia.

        Dokładnie smile
        U mnie zawsze ktoś się skusi na te resztki.
      • tokyocat Re: Gotujecie na styk? 10.01.22, 23:04
        Na drugi dzien do pracy na obiad jak znalazl.
    • lauren6 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 21:59
      Więcej. Najwyżej będzie na kolację lub na kolejny dzień.
    • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:00
      Kotlety są na styk. Nie lubimy odgrzewanych kotletów (dosłownie i w przenośni). Reszta jest na ogół na dwa dni, ale kotleta akurat nie będzie dla wędrowca. No i problem może być tego drugiego dnia- tak jak dziś, udka w warzywach już były wyliczone, bo zostaly z wczoraj.
      • arthwen Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:05
        O, a u mnie to akurat kotlety zejdą w każdej ilości, bez podgrzewania, na kolację na zimno wink
        • koronka2012 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 23:37
          Aż się wzdrygam na myśl o jedzeniu kotletów na kanapce na zimno, bleeee. Nikt w moim domu nigdy czegoś takiego nie robił.
          • 3-mamuska Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 23:42
            koronka2012 napisała:

            > Aż się wzdrygam na myśl o jedzeniu kotletów na kanapce na zimno, bleeee. Nikt w
            > moim domu nigdy czegoś takiego nie robił.


            Lepsza wędlina z tłuszczem hehehe.
            Masło to nie tłuszcz tez na ciepło smarujesz chleb?
          • default Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:08
            Rozumiem, że nie jadacie żadnych mięs na zimno - pieczeni, pasztetu.... Trochę dziwne - no ale gusta są różne. Ja tam wolę na kanapkę pieczeń czy kotleta na zimno niż jakąś wędlinę ze sklepu.
            • eliszka25 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 13:04
              default napisała:

              > Ja tam wolę na kanapkę pieczeń czy kotleta na z
              > imno niż jakąś wędlinę ze sklepu.

              No jasne, taki domowy kotlet czy pieczeń dużo lepiej smakuje niż jakaś wędlina z marketu i wiesz dokładnie, co jesz.
            • koronka2012 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 17:45
              Pieczoną karkówkę tak ale dla mnie to wędlina (nie jadam na ciepło).
              Pasztet nie jest daniem obiadowym.

              Natomiast kotlet to danie na obiad a nie na śniadanie czy kolację. Nie twierdzę że jest fuj sam w sobie, tylko nie komponuje mi się z chlebem

              • cruella_demon Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 19:40
                Kotlet na zimno na kanapce jest pyszny.
              • hiacynta.bukiet123 Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 19:45
                Idealnie się komponuje, to jedna z lepszych kanapek. 😋
              • eliszka25 Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 19:49
                koronka2012 napisała:


                > Natomiast kotlet to danie na obiad a nie na śniadanie czy kolację. Nie twierdzę
                > że jest fuj sam w sobie, tylko nie komponuje mi się z chlebem
                >
                Najwyraźniej miliony ludzi na całym świecie, jedzący hamburgery w bułce nie wiedzą, że kotlet mielony nie komponuje się z chlebem 😄
              • 3-mamuska Re: Gotujecie na styk? 11.01.22, 00:05
                koronka2012 napisała:

                > Pieczoną karkówkę tak ale dla mnie to wędlina (nie jadam na ciepło).
                > Pasztet nie jest daniem obiadowym.

                Pieczorina karkówka i pieczony pasztet jest jak najbardziej dbaniem obiadowym.
                >
                > Natomiast kotlet to danie na obiad a nie na śniadanie czy kolację. Nie twierdzę
                > że jest fuj sam w sobie, tylko nie komponuje mi się z chlebem
                >
                Czym się różni plaster karkówki upieczonej jako wędlina, a upieczonej i zjedzonej częściowo z zimniakami/kasza/makaronem czy sałatką.
                A drugi plaster na kolacje z chlebem jako wędlina?
          • wapaha Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:24
            koronka2012 napisała:

            > Aż się wzdrygam na myśl o jedzeniu kotletów na kanapce na zimno, bleeee. Nikt w
            > moim domu nigdy czegoś takiego nie robił.

            W sklepach mięsnych sprzedawane to jest jako "pieczeń rzymska" wink - tyle że skład gorszy . Kotlet mielony pokrojony w plastry , z musztardą - jest ok wink
      • gama2003 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:07
        U nas podobnie.
        Tzn takie dania są na styk, bo zup, czy dań jednogarnkowych wychodzi mi zawsze więcej.

        Ale absolutnie rozumiem, że są ludzie bardzo bardzo bardzo liczący każdą złotówkę i obiadujący gość ( często ) robi kłopot.
        I zawstydzenie.
        Jeśli w wątku startowym jest taka sytuacja, to nie jest to śmieszne, żadna chytrosć. Ktoś umiejętnie kręci głową, by spiąc skromny budżet i rodzinę nakarmić.
        Dziwne tylko, że dorosła córka tego nie wyłapała.
        • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:16
          Tak, zup (a u mnie praktycznie zawsze jest zupa 😃) czy dań jednogarnkowych zawsze jest więcej. Tu nawet nie umiem gotować na styk. Ale udek, kotletów, roladek jest tyle ilu jest domowników, albo x2, rzadziej x3. I wtedy kolejnego dnia już byłby problem. Jeśli wyciągam porcję tego typu dań z zamrażalnika to też jest obliczona na domowników.
        • memphis90 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:19
          Ale w sumie tego nie wiemy, czy tam chodzi o kasę. Na pewno autorka robi zakupy 1x tyg, kupując odliczone ilości, bo tylko tyle napisała. Może to wynikać z organizacji czasu, a nie ze skrajnej biedy. A wtedy nie masz z czego wygospodarować kotleta, bo fizycznie masz 4 czy tam 5 sztuk.
      • szmytka1 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:47
        zimne kotlety super sprawa na kanapkę
        • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 23:34
          Jeśli jem obiad to już nie zjem takiej kanapki.
          • szmytka1 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:33
            Na następny dzień albo na kolację. Kotletów to specjalnie robię więcej żeby na kanapki byly
            • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 11:36
              Ale następnego dnia też jem obiad tylko inny. To nie chodzi o "2 kotlety dziennie to nudno" tylko "obiad plus kotlet" to dla mnie za dużo. A z obiadów jeśli nie muszę to nie chcę rezygnować, bo lubię ciepłe posiłki
              • szmytka1 Re: Gotujecie na styk? 10.01.22, 23:40
                A dla mnie nie za duO. Oproc obiadów jem też śniadania i kolację a i wrabie nieraz.cos pomiędzy.
                • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 10.01.22, 23:55
                  Ja też jem śniadania i kolacje i nadal- dwa kotlety na dobę to dla mnie za dużo.
                  • 3-mamuska Re: Gotujecie na styk? 11.01.22, 00:02
                    daniela34 napisała:

                    > Ja też jem śniadania i kolacje i nadal- dwa kotlety na dobę to dla mnie za dużo
                    > .

                    Jak ktoś je na śniadanie/kolejce wędlinę czy parówki kiełbasę, to ten drugi kotlet nie jest za dużo.
                    Albo np. Dwa posiłki późne śniadanie i obiadokolacje.
        • koronka2012 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 23:39
          Fuj, dla mnie to coś obrzydliwego. Danie na ciepło to danie na ciepło, ze skrzepłym tłuszczem jest dla mnie odrzucające.
          • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 23:48
            Nie mam żadnego skrzepłego tłuszczu na zimnych kotletach (Boże skąd on tam miałby się wziąć???). Zwyczajnie-taką kanapkę zjem wtedy, kiedy nie jem obiadu. Czyli u mnie to się nie sprawdza na ogół. Robimy takie kanapki na drogę albo na piknik.
            • eliszka25 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 23:51
              Ja też nie jadam kanapek z kotletem jeśli wcześniej jadłam kotleta na obiad, ale mój 15-letni syn nie pogardzi 😄
              • kropkaa Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 00:37
                Szczególnie na śniadanie do szkoły następnego dnia. Ach, taka bułeczka z pokrojonym mielonym, a do tego ogórek kiszony (mój, moje najlepsze!) - chyba zrobię w niedzielę z zapsem na poniedziałek.
                • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:02
                  To akurat zgoda-mnie tez smakuje. Ale nie biorę już od wielu lat śniadania do szkoły
                  • kropkaa Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:26
                    Ja też nie, ale w poniedziałek do pracy nie pogardzę. Wieki takiej kanapeczki nie jadłam.
              • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:01
                eliszka25 napisała:

                > al
                > e mój 15-letni syn nie pogardzi 😄

                Nie mam 15-latka. Nikt z nas dorosłych tak nie zje. 75-latka nie je zbyt wielu kotletów, bo smazenina niewskazana, 82-latek może by I zjadł, ale niech lepiej uważa na cholesterol, 40-latek ma tak jak ja. 😃
                • eliszka25 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:06
                  Posiadanie 15-latka ma swoje wady i zalety 😁
                  • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:10
                    😃
                    Na pewno. Wierzę, że 15-latek zje z radością kotlety i konia z kopytami. No ale mi akurat na stanie nie mamy i raczej mieć mie będziemy, wiec kotlety smażymy na styk. Za to pierogi za zapas. Ja mam drugi żołądek na pierogi
                    • eliszka25 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:15
                      To masz coś wspólnego z moim mężem. On też tak ma z pierogami. Ja mam na stanie jeszcze 12-latka, który też zaczyna mieć wilczy apetyt i ostatnio zdarza się, że gotuję z zapasem, a jak siądą do jedzenia, to jest za mało 😱.
                    • aqua48 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:54
                      daniela34 napisała:

                      > 😃
                      > Na pewno. Wierzę, że 15-latek zje z radością kotlety i konia z kopytami.

                      No moi by na pewno nie zjedli. Kotlety na zimno, brrr...
                • 152kk Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 09:17
                  Nie funkcjonujesz w typowej ematkowej rodzinie daniela to i zwyczaje masz inne 😉 ja tez mam doswiadczenia z meskimi nastolatkami (plus studenci) i nie spotkalam sie zeby ktorys pogardzil odgrzewanym kotletem) albo kanapka z mieloncem😁
                  • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:26
                    152kk napisała:

                    > Nie funkcjonujesz w typowej ematkowej rodzinie daniela to i zwyczaje masz inne

                    Nie wiem, co to jest typowa ematkowa todzina, ale najwidoczniej gama też w niej nie funkcjonuje i koronka

                    > nie spotka
                    > lam sie zeby ktorys pogardzil odgrzewanym kotletem) albo kanapka z mieloncem


                    Nie wątpię. Natomiast nie wiem, czy każda ematkowa rodzina zawiera męskiego nastolatka lub studenta. A może zawierać studenta-weganina 😃
                    Kanapka z kotletem dobra rzecz (w sensie smaku) ale nie każda rodzina (nawet typowa ematkowa) w codziennym funkcjonowaniu znajdzie dla niej zastosowanie
                    • little_fish Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 13:45
                      Hmmm, moje nastolatki nie zjedzą mielonego nawet na ciepło. A co dopiero na zimno 😁
                      Na szczęście małżonek bardzo lubię do kanapek zarówno schabowe, jak i mielone. Oraz wszelkie pieczenie.
              • taje Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:10
                O, u mnie w domu rodzinnym tak się czasem jadało - bułka z (najlepiej świeżo usmażonym) kotletem albo mielonym, bardzo lubiłam. Teraz kotletów albo mielonych nie robię i chleba też prawie w domu nie jadamy ale nie wzgardziłabym, gdyby ktoś mnie poczęstował taką kanapką smile
                • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:23
                  My sobie robimy takie kanapki na drogę albo na wyjazdy nad wodę. Kotlet schabowy, z kurczaka czy mielony sprawdza się o wiele lepiej niż wędlina.
                  Albo takie burgery z indyka z dodatkiem puree ziemniaczanego na tłustym mleku. Mniam. Do tego bułka maźnięta oliwą z suszonych pomidorów i zgrillowana i sos czosnkowy z ziołami.
                  • taje Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:24
                    Brzmi smacznie, aż zgłodniałam, a tu środek nocy, aa.
                    • daniela34 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:27
                      Ja właśnie tak z tęsknoty, bo dość dawno tych burgerów nie robiłam (no bo na obiad też je czasem robię, nie tylko do kanapek). Mam już pomysł na obiad w tym tygodniu
                      • panna.nasturcja Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 02:55
                        Ja chyba też smile
                • wapaha Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:37
                  taje napisała:

                  > O, u mnie w domu rodzinnym tak się czasem jadało - bułka z (najlepiej świeżo us
                  > mażonym) kotletem albo mielonym, bardzo lubiłam. Teraz kotletów albo mielonych
                  > nie robię i chleba też prawie w domu nie jadamy ale nie wzgardziłabym, gdyby kt
                  > oś mnie poczęstował taką kanapką smile


                  u mnie zawsze tak jest - w jeden dzien ziemniak/kotlet/surówki w drugi dzień "burgery " ( zwykła bułka, warzywa,sosy domowe )
          • hiacynta.bukiet123 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 07:24
            Z jakim znowu skrzepłym tłuszczem?? 😲
            • sundace46 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:18
              hiacynta.bukiet123 napisała:

              > Z jakim znowu skrzepłym tłuszczem?? 😲

              Może ona na smalcu smaży...big_grin
          • demono2004 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 10:18
            koronka2012 napisała:

            > Fuj, dla mnie to coś obrzydliwego. Danie na ciepło to danie na ciepło, ze skrze
            > płym tłuszczem jest dla mnie odrzucające.


            No jak nawalisz nie wiadomo ile tłuszczu...
            Mnie tam sie nie zdarza tak piec.U mnie tez sie jada zimne kotlety na kanapki i zaden z nich nie opływa w zakrzepłym tłuszczu .
            • karme-lowa Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 16:50
              Uwielbiam bułkę lub chleb z mielonym lub schabowym. Do tego musztarda.
              W szkole średniej inny wyjadali takie moje śniadania, bo tak smakowały😂.
              • demono2004 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 17:02
                karme-lowa napisała:

                > Uwielbiam bułkę lub chleb z mielonym lub schabowym. Do tego musztarda.
                > W szkole średniej inny wyjadali takie moje śniadania, bo tak smakowały😂.



                Ja zamiast musztardy, daje majonez smile
                • cruella_demon Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 19:51
                  A ja keczup smile
    • ingaki Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:00
      Ja nie umiem ugotować Na styk przeważnie za dużo. Ale u mnie dużo chętnych na dokładki. Czasem jak wiem że będzie za mało to dla siebie coś na szybko innego zrobię.
    • berdebul Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:00
      Nie umiem na styk, dodatkowe porcje lądują w lunchboxach/zamrazarce.
      • magia Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 01:21
        tak samo. Co nie zjedzone jednego dnia laduje w kolejnych dniach w pudelku do zjedzenia w pracy. Mam z głowy kombinowanie co na obiad zjesc w pracy.
    • huang_he Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:02
      Kotlet nigdy na styk, bo nigdy nie wiem, czy bachorzęta zjedzą jeden czy dwa. Czy pół.
      Ziemniory nigdy na styk, raczej cały gar zawsze, ile wlezie. Potem idealne na placki czy kopytka (nigdy się nie marnują).
      Surówka zawsze jest dla mnie do jakiegoś obiadu na następny dzień. A ten obiad to jest... Z tego, co z reguły nie było na styk (typu jakieś curry itp.), które mrożę. Czasem mrożę jedną porcję, a czasem i 5, bo bachorzęta mówią "ble". No coż, 5 obiadów dla mnie.
    • gaga-sie Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:03
      Zupy, gołąbków, leczo itp. więcej, kotletów też zazwyczaj trochę więcej. Dodatki typu ziemniaki, surówka na styk.
    • mikams75 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:05
      nie gotuje na styk, zazwyczaj gotuje wiecej i zazwyczaj z przeznaczeniem na kolejny dzien. Jak zniknie w jeden dzien to trudno, bede kolejnego dnia kombinowac albo cos dokupie. U nas nie kazdy lubi wszystko, wiec jak np. wiem, ze corka lubi to konkretne danie a nie zje tego, co planuje na kolejny dzien, to kolejnego dnia dostaje z poprzedniego dnia. Albo ktos doje pozniej jak zglodnieje.
    • mondaymorning1987 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:08
      Jak dzieciaki są w domu ( opieka naprzemienna tydzień na tydzień) to zawsze musi być w zapasie gołąbek albo kotlet bo zawsze jakiś kolega/koleżanka przyjdzie i jestem wtedy przygotowana, w tydzień bez dzieci jem na moście lub jadę na mrożonkach (zimą) latem ogródek
      • mondaymorning1987 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:10
        Mieście, mój słownik mnie nie lubi
        • panna.nasturcja Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:34
          Mój słownik to mnie wręcz nienawidzi, ale Twój chociaż ma inwencję, jedzenie na moście to jest coś smile
          • mondaymorning1987 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:37
            Hahaha no tak, to lepsze niż pod mostem🤣
            • eliszka25 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 00:00
              Jedzenie na moście może być całkiem przyjemne 😁

              m.youtube.com/watch?v=mR2dnYfJkwg
    • iberka Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:08
      Na styk - wyćwiczone, wiem ile zjemy. Poza moim starszakiem ani ja ani młodszynka nie lubimy odgrzewanego jedzenia....nawet zupa nie smakuje nam na drugi dzień. Minus: mam wrażenie, że ciągle gotuję.
    • g.r.uu Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:09
      Zależy, jak jest kupione mięso krojone to na styk. Jak jest paczka to tyle co w paczce więc jest więcej.
    • eliszka25 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:11
      Nigdy nie gotuję na styk. Jak coś zostanie, to można zjeść na kolację, następnego dnia albo zamrozić i jest „na czarną godzinę” czy właśnie gdy pojawi się jakiś niespodziewany gość. Zawsze mam w zamrażarce coś, co może być dodatkową porcją obiadu.

      Ostatnio jednak moje dzieci coraz częściej mają wilczy apetyt i zdarzyło mi się kilka razy, że było za mało. Musiałam ratować się zapasami z lodówki i/lub zamrażarki. Jeszcze nie do końca zdążyłam się przyzwyczaić, że mam w domu dwóch nastolatków płci męskiej 😄
      • mondaymorning1987 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:22
        U mnie to samo
    • cruella_demon Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:11
      Zawsze gotuję więcej. Nie mam problemu z dodatkowym gościem.
      A gdybym miała, to zawsze mam w domu coś, żeby zrobić naleśnika, jajecznicę, kanapkę.
    • nena20 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:11
      Gotuję więcej. Zawsze ktoś znajdzie się chętny na kotleta. Surówkę z obiadu biorę następnego dnia do pracy. Czasem specjalnie więcej gotuję, odkładam do zamrażarki.
    • pepsi.only Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:12
      Zazwyczaj tak, wyliczam porcję ale z premedytacją na 2 obiady. (Albo na 2 obiady + do pudełka do pracy, lub do zamrożenia.)
      I pilnuję tego, bo to potem oszczędza mój czas, i takie gotowce bardzo przydają się i na co dzień, i na awaryjną sytuację.

      A jedzenia nie wywalamy, bo są też zwierzęta, i one bardzo lubią nasze jedzonko wink tylko, no właśnie niezbyt często im się dostaje. tongue_out
      • kocynder Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 23:32
        O. dokładnie! Zwykle gotuję na dwa obiady, czy tam dwa obiady + posiłek do pracy, czy też "drugi" obiad do zamrożenia. I uczciwie? Szlag by mnie trafił, gdyby REGULARNIE niezapraszany na obiad gość wyżerał mi te "gotowce". Wiem, nie w sensie że sam nurkuje w lodówce i wywleka, ale gdyby:
        poniedziałek: ugotowałam kaszę (wyliczoną z lekką górką - mąż lubi z mlekiem, więc jak nie "zejdzie na obiad, to zniknie na kolację) i gulasz na dwa dni. Na wtorek zaplanowałam do tego gulaszu makaron. Tymczasem w poniedziałek na obiedzie okazuje się, ze zamiast "wyliczonych" stołowników - jest nadprogramowy nastolatek. No, nie problem wszak dogotować kaszy. Ok. No, ale wtorkowy obiad idzie w niebyt... Trudno. We wtorek do zaplanowanego makaronu robię sos boloński, wystarczy dla wszystkich. W środę robię gołąbki na "bieżący" obiad i drugi, do zamrożenia. W środę gościa nie ma, wszystko przebiega zgodnie z planem. W czwartek na stole mają być schabowe. Kotletów robię wyliczoną ilość, tyle co domowników. BĘC! niespodzianka! Na obiedzie znów pojawia się gość bezmyślnej córeczki! Ok, oddaję mu swojego kotleta, dla siebie odgrzewam gołąbki z wczoraj (uwaga - już nie mam zamrożonej pełnej porcji obiadowej dla stałych stołowników!). W piątek... I tak dalej. Jak jestem gościnna i lubię gotować - tak po jakimś czasie by mnie szlag ciężki trafił. Bo gotuję więcej właśnie po to, żeby mieć dzień bez garów. Albo gotuję więcej, żeby mieć zamrożone na "awaryjnie". Albo po to, żeby mieć na lunch w pracy, bo wiem, że będę musiała zostać dłużej. A nie po to, żeby się smarkacze "gościli"! Ok, raz na jakiś czas, nie żałuję, poczęstuję gościa, nie tylko tego, którego ja sama zapraszam, ale i gościa każdego z pozostałych domowników. Z przyjemnością nawet. Ale nie jako stały, codzienny zwyczaj! Zwłaszcza, że wątek powstał niejako "na kanwie" innego, o rodzinie raczej skromnie sytuowanej, zdecydowanie nie e-matkowej (e-matka wszak za mniej niż trzy tysie dniówki na rękę nie wstaje z łóżka). I tak, gdybym miała ciężką sytuację finansową - z jakiej racji mam niemal codziennie karmić obcego de facto faceta? Bo starsza córeczka zakochana? I czemu dla jej fanaberii i "zakochania" mam odbierać sobie komfort a młodszym dzieciom - odpowiednie ilościowo i jakościowo jedzenie? Jak chłopak taki zakochany - to niech zabierze pannę do restauracji, a jeśli nie - to niech chociaż się przyłoży do pomocy! A tam wątkodawczyni pisze, że "nawet na pomoc się zgodzą, ale głównie to się migdalą i przekomarzają, przez co w efekcie nic nie jest zrobione". No to nie, dla mnie taki układ byłby nie do przyjęcia.
        • cruella_demon Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 20:25
          Ale po co oddajesz swojego kotleta?
          Kotleta córki dzielisz na pół i dosmażasz im po jajku. Jak jajka ci żal, można dopchać ziemniakami, nie są drogie. Ale jak ziemniaków ci szkoda, to dajesz pół kotleta i małą porcję ziemniaków i tyle. Jak potem zgłodnieją, możesz dać kanapkę. Domyślam się że plasterki szynki masz wydzielone że nawet głodny domownik nie zje ponad wymiar, ale może masz jednak jakieś masło, dżem czy miód. Możesz tą kromkę bardzo cienko posmarować, wiele nie stracisz suspicious
        • 3-mamuska Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 20:32
          Jakie niemal codziennie peron ci odjechał?
          Raz w tygodniu czasem dwa, czyli około 5 dno w mięsiącu to jakie to niemal codziennie.
          Współczuje podejścia do życia i innych ludzi. Bo wiesz karma wraca.
          • kocynder Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 20:43
            Sorki, ale dwa - trzy razy w tygodniu, a nawet załóżmy - dwa - to i tak za dużo. Tym bardziej, że (jak w tamtym wątku napisała wątkodawczyni) u chłopaka jej córka w ten sposób (czyli z wyżywieniem) gości najwyżej raz w miesiącu. Do tego rodzina raczej sytuowana skromnie, może nie bieda piszcząca, ale na pewno skromnie (bo nikt we mnie nie wmówi, że dla rozrywki mieszkają w malutkim mieszkanku, w którym salono - kuchnia pełni równocześnie rolę pokoju sypialnego rodziców). I nadal, nawet jeśli to byłoby te dwa razy w tygodniu - to dlaczego matka dziewczyny ma dwa razy w tygodniu kombinować z zakupami i posiłkami? Bo pannica zakochana dość, żeby gościć i do stołu prosić, ale już nie dość, żeby samej tyłek ruszyć i matce w czymś pomóc? Albo chociaż uprzedzić z wyprzedzeniem, np. "Mamo, w czwartek mamy duży sprawdzian, to w środę przyjdzie Adam i posiedzimy nad książkami, dobrze?"- nie czepiając się tego sprawdzianu, bo nie o to chodzi, ale niechby panna choć miała dość oleju w głowie, żeby matkę uprzedzić, skoro już nie ma dość oleju na to, żeby domyślić się iż matka tez człowiek i może być zmęczona...
            • 3-mamuska Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 20:54
              Sorki, ale dwa - trzy razy w tygodniu, a nawet załóżmy - dwa - to i tak za dużo.

              GDZIE MASZ 3/2? Razy w tygodniu?
              On jest u niech RAZ , CZASAMI/ RZADKO 2.
              • 3-mamuska Re: Gotujecie na styk? 09.01.22, 20:56
                Żeby było niemal codziennie musiałby być 5 dni w tygodniu.
                Ale trzeba dołożyć żeby dołożyć swoje chore wymysły.
    • figa_z_makiem99 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:15
      Zawsze mam więcej, nie umiem na styk i mąż lubi brać dokładkę.
    • jkl13 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:15
      Zawsze więcej. Gotuję na 2 dni, to po pierwsze. Po drugie nigdy nie wiem, ile osób będzie na obiedzie - jest nas w domu czwórka, ale nie wiem,czy danego dnia synowie akurat będą na obiedzie, ewentualnie czy nie przyprowadzą kolegów (co zdarza się kilka razy w tygodniu).
      Jeśli cokolwiek zostanie, mrożę i mam na jakąś awaryjną kolację. Ale to zdarza się może raz w miesiącu,zwykle jedzenie znika najpóźniej na kolację (zaleta - lub wada - posiadania w domu 17-latka smile
    • fogito Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:17
      Gotuje zupy i potrawyz gara np paelle lub kaszotto. Wiec zawsze mam duzo wiecej na dwa lub 3 dni.
    • hiacynta.bukiet123 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:17
      Kotlety to najmniejszy problem, bo zawsze można zjeść nadmiarowego na kanapce. Gorzej z resztą np. kurczaka w sosie, czy gulaszu, bo u mnie nikt nie ma ochoty jeść na kolację tego, co było na obiad. Staram się gotować na styk, a makaron czy kaszę zawsze ważę przed ugotowaniem, żeby nie wyszło za dużo.
      • little_fish Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:39
        Gulasze, potrawki i inne dania z sosem mrożę, nawet jak zostaje porcja na jedną osobę. Potem któreś z dzieci sobie odgrzewa, jak my jemy to, czego nie lubi. Albo każde dziecko odgrzewa sobie inną porcję, jak zostają sami lub nie gotuję obiadu. Podobnie robię z zupami. Mrożę nawet jednoosobową ilość.
        Kotlety czy jakaś pieczeń z reguły zostają zjedzone do kanapek.
        • hiacynta.bukiet123 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 07:20
          Ja nie przepadam za mrożonymi potrawami z dodatkiem warzyw, bo lubię jak są lekko jędrne, a po rozmrożeniu zawsze są zbyt miękkie. Dlatego nie może pojedynczych porcji, bo mi potem zalegają w zamrażarce.
          Zupy wekuję, to jest jedyne, co gotuję w nadmiarze.
          • little_fish Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 08:10
            Moje dzieci w ogóle nie przepadają za daniami z dodatkiem warzyw - mrożę potrawy mięsne, bez warzyw.
            Choć leczo faktycznie zdarza mi się zamrozić. Wolę świeże, ale i mrożonym nie pogardzę.
            • hiacynta.bukiet123 Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 09:07
              Ja dopuszczam mrożenie pierogów, gołąbków, jakichś klopsików w sosie i to w zasadzie tyle. Ale ja gotuję dla dwóch dorosłych osób, bo mamy tylko roczniaka, a on je niewiele. My z mężem jesteśmy tak przewidywalni, jeśli chodzi o ilość jedzenia, że jak zrobię np. gulasz z pół kilo mięsa, to wiem, że będą z tego dwa obiady dla naszej trójki, wszyscy się najemy, ale też nic nie zostanie.

              Kiedy syn wejdzie w wiek żarłoczny, a w domu zaczną się pojawiać głodni koledzy, zacznę pewnie gotować z górką. Na razie nie ma takiej potrzeby. smile
              • little_fish Re: Gotujecie na styk? 08.01.22, 13:49
                U mnie dwójka nastolatków, więc różnie bywa 😁 czasem trzeba dzielić ostatniego kotleta, a czasem zostaje, bo po lekcjach się z kumplami wskoczyło na zapiekanki lub hamburgera. Albo któryś z synów został tym, który wyjada kotlety w innym domu 😜
    • mysiulek08 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:21
      z reguly na styk, nikt z nas nie lubi odgrzewanego jedzenia a ja nie znosze wyrzucac, oczywista sa danie, ktorych nie da sie na styk ale takie z rozmyslem gotuje na dwa dni (golabki, lazania, tarty, nalesniki )
      do zup mam taki garnek, ze jest w sam raz na styk 🤣
      nie lubie tez zamrazac 'gotowcow' oprocz kilku 'dyzurnych', nie smakuja mi i nuc na to nie poradze
      ale ja kocham gotowac i karmic 😊
    • mamkotanagoracymdachu Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:37
      Raczej na styk, w sensie 3 porcje. Nie ma amatorów na dokładki, a dziecko często nie doje.
    • aqua48 Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:37
      Na styk. Nie ma chętnych na odgrzewane albo zostawione - ja nie dojadam z zasady, mąż nie, bo nie lubi. Jedzenia nie wyrzucam.
    • madzioreck Re: Gotujecie na styk? 07.01.22, 22:44
      Nie robię kotletów, wolę jakieś jednogarnkowe wynalazki. Ale gdybym zrobiła za dużo, to nie ma problemu, można zamrozić, można zjeść na zimno. Ale ja raczej gotuję dania jednogarnkowe - ani nie umiem, ani nie chcę gotować na styk (jak już się pierdzielę z jakimś bigosem czy górą warzyw do pokrojenia), zresztą dla 2 osób to dość trudne. Robię gar, zostawiam na obiad/kolację, resztę wekuję/mrożę, i w ten sposób zawsze mam kilka zapasowych posiłków do odgrzania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka