pulpellas
26.01.22, 08:01
Taka sytuacja.
Jestem z moim facetem razem od kilku miesięcy, mieszkamy razem, oboje po 30.
Ja przeprowadziłam się do miasta, w którym żyjemy obecnie, minutę przed wybuchem pandemii w 2020, ze względu na pracę i zostałam tam. Ze względu na to nie mam tutaj zbyt wielu znajomych, ot, jakieś koleżanki do wyjścia na kawę, lunch itd.
Z moim partnerem odkąd jesteśmy razem, spędzamy wiele czasu tylko w dwoje. Poznałam w tej miejscowości tylko jednego jego kumpla, z którym najczęściej sie widuje. Poznałam też jego rodzinę.
Wczoraj poinformowal mnie, że został zaproszony na urodzinowe wyjście, drinka przez swojego znajomego. Słyszałam o tych ludziach od niego, to grupa znajomych, pracowali kiedyś razem, wcześniej te spotkania były bardziej częste, teraz nie widział ich od wielu miesięcy. Z automatu pomyślałam, ze zabiera też i mnie, ale on poinformował mnie, że idzie sam. To mieszane towarzystwo, niby nikt nie zabiera partnera. Będą tam jacyś inni ludzie, których on nie zna i dlatego nie chce mnie jeszcze przedstawiać. Ponieważ zrobiło mi się trochę głupio i przykro, zrobiła się nieprzyjemna atmosfera i on powiedział mi, że nie ma obowiązku wszędzie mnie zabierać ze sobą ani nie jest odpowiedzialny za tworzenie mi kręgu znajomych.
Mam prawo czuc się źle?