matacznik
04.03.22, 09:12
Pozwoliłem sobie przetłumaczyć wątek Kasparowa z Twittera.
Mnie to przekonuje.
Garry Kasparow 03.03.2022
Jesteśmy świadkami, dosłownie na żywo, jak Putin popełnia w Ukrainie ludobójstwo na skalę przemysłową, podczas gdy najpotężniejszy sojusz wojskowy świata stoi na uboczu. Nie da się powstrzymać emocji, ale bądźmy też racjonalni i skupmy swój gniew na faktach.
Putin znowu posłał Macrona do diabła, bez niespodzianek. NATO\EU powiedziały już Putinowi, że nie ruszą jego sił, więc czemu miałby słuchać? Rosja przestaje ograniczać cele i licznik śmierci rośnie z każdą godziną, a krytyczny jest brak wody i prądu.
Żaden traktat nie zabrania państwom NATO walki w obronie Ukrainy. To wybór oparty na ryzyku, że Putin sięgnie po broń nuklearną, jak wielu twierdzi. Że uzbrojenie Ukraińców to akceptowalne ryzyko WWIII i że obywatelstwo pilota czy żołnierza zmienia rachunek nuklearny Putina albo NATO.
Skoro tak się przejmują drobnym drukiem i uważają, że Putin również, niech poproszą Zełeńskiego, żeby wydał ukraiński paszport każdemu ochotnikowi gotowemu do lotów bojowych. Sprzedajcie Ukrainie myśliwce po 1 euro i namalujcie na nich ukraińskie flagi. Myślicie, że Putinowi zrobi to różnicę? Czy to warte straconych żyć?
To już jest Trzecia Wojna Światowa. Putin zaczął ją dawno temu, a Ukraina to tylko bieżący front. Będzie eskalował tak czy siak, a nawet z większym prawdopodobieństwem jeśli zdoła zniszczyć Ukrainę, bo znów przekonujecie go, że go nie powstrzymacie, choć jesteście w stanie.
Biden i inni twierdzą, że NATO odpowie, jeśli Putin zaatakuje kraje nadbałtyckie. Patrząc na Ukrainę, wcale nie jestem o tym przekonany i Putin również nie będzie. Jeśli w kalkulacji chodzi o ryzyko nuklearne, to nie ma różnicy, czy dotyczy to Estonii czy Ukrainy. Nie mówcie, że "Putin by nigdy".
Jeśli brzmi to znajomo, to jest to argument z 2014, gdy Putin najechał wschodnią Ukrainę i zajął Krym. Mówiono mi, że powstrzymanie go jest zbyt ryzykowne, gdy prosiłem o interwencję i ostrzegałem, że na tym się nie zatrzyma. No i mamy, bomby spadają jak deszcz.
Ryzyko i koszt są dziś większe, bo "rozsądni" ludzie na Zachodzie zawsze wybierają niższe ryzyko dzisiaj za cenę wyższego ryzyka jutro. Oczyszczenie ukraińskiego nieba po okresie ostrzeżeń jest ryzykowne. Pozwolenie Putinowi na zniszczenie Ukrainy jest ryzykowniejsze, jest też ludzką i moralną tragedią.
Nie da się tego przeczekać. To nie szachy: nie będzie remisu ani pata. Albo Putin zniszczy Ukrainę i w końcu uderzy w NATO z jeszcze większą katastrofą, albo Putin upadnie w Rosji. Nie da się go powstrzymać słabością.
Korytarze dostarczające broń, jedzenie i lekarstwa do Ukrainy i uchodźców poza nią zwężają się i mogą zostać zamknięte. Putin może zbombardować pociągi, zamknąć granice z państwami NATO. Rośnie prawdopodobieństwo, że rosyjskie siły uderzą w zasoby NATO i co wtedy? Będziecie dalej się przyglądać?
Jeśli odpowiedź brzmi nie, jeśli, gdy skrzydło rosyjskiego myśliwca wkroczy w polską przestrzeń powietrzną, oczywiście NATO natychmiast się włączy, zapytajcie dlaczego tysiące umierających ukraińskich cywili liczy się mniej, niż traktat i jaką wiadomość wysyła to Putinowi? Że jesteście honorowi, czy głupi? My wiemy.
Tak jak mówiłem w 2014 i tydzień temu, cena powstrzymania dyktatora stale rośnie. To, co wystarczyłoby do powstrzymania Putina osiem lat temu, czy pół roku temu, czy dwa tygodnie temu, nie wystarczy dzisiaj, a cena jeszcze wzrośnie jutro. Walczcie. Znajdźcie sposób.
Putin przysięga wymordować Ukraińców na naszych oczach. Ukraina nie zrobiła niczego złego, tylko próbowała dołączyć do demokratycznego świata, który teraz ogląda zbrodnie przeciw ludzkości na żywo. Nie niezdolny. Niechętny. #CloseTheSky
Tekst linku