Dodaj do ulubionych

W spozywczym - przesada?

27.04.22, 22:35
Sklep osiedlowy, stoję w kolejce do kasy. Przedemną stoi jakieś dziecko. Podaje kasjerce kartkę i pieniądze. Kasjerka pyta się dziecia ile ma lat. Dziecko pokazuje 3 paluszki. Kasjerka wola kierowniczkę. Wspolnie ustalają, ze dziecko zbyt male na samodzielne zakupy a zadnego opiekuna nie widac. Dziecko pytane gdzie jest mama nie potrafilo odpowiedziec. Kierowniczka z kasjerką ustalają, ze wzywaja policję. Dziecko dostalo od personelu kinder jajao do lapki i zabrano je na zaplecze.
Nie znam zakonczenia tej historii - po zabraniu dziecka zostalam obsluzona i opuscilam sklep. Nie chciałabym byc w skórze matki i martwic sie, ze mi dziec nie wrocil do domu ( pomijajac problem z policją) ale w zyciu nie puscilabym 3 latka nawet smieci wyrzucic a co dopiero do sklepu. Kto Waszym zdaniem przesadził personel sklepu czy opiekun dziecka?
Obserwuj wątek
      • shmu Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 14:46
        Moim zdaniem odpowiedzialne zachowanie to by było jakby odprowadzili dziecko do domu. Dopuszczam zadzwonienie na policję, jeśli chłopiec by miał wypisane alkohol lub papierosy na karteczce, ale raczej poszłabym z nim do domu i wybadala sytuację, zanim zadzwoniłbym na policję.
        • tt-tka Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 14:52
          shmu napisała:

          > Moim zdaniem odpowiedzialne zachowanie to by było jakby odprowadzili dziecko do
          > domu.

          Opuszczajac samowolnie stanowisko pracy. Prowadzac nie wiadomo dokad nie wiadomo czyje dziecko. Szczyt odpowiedzialnosci, nie widze slabych punktow.
            • shmu Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 15:04
              A nie, sorry, pokazało na palcach. No okej, mogło mieć też prawie cztery. Wszystko jedno. Ja bym policji akurat nie wezwała.

              Co do opuszczenie miejsca pracy... I tak jak przyjedzie policja to dużo pani nie popracuje. Opiekując się dzieckiem do przyjazdu policji też nie.
              • tt-tka Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 15:10
                Nie masz pojecia, czym jest dyscyplina pracy, prawda ? I ze protokolowanie przez policje jest dozwolone, a samowolne wyjscie z pracy nie jest ? Ze dopilnowanie dziecka (a tez np zlodzieja czy awanturnika) do przyjazdu sluzb jest zalecane, a samowolne organizowanie mu powrotu dokadkolwiek nie jest ?
                • shmu Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 15:17
                  Jakby jej kierowniczka pozwoliła to by nie było samowolnego wyjścia, prawda?

                  Matka mogła czekać na zewnątrz - zajmując się dzieckiem w wózku. Dzieci w tym wieku bywają mocno onieśmielone i nie reagują na pytania od obcych. Nie to, że pochwalam wysłanie dziecka samego, mój trzylatek by sam nawet nie poszedł, nawet jakbym czekała przed sklepem...
                  • tt-tka Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 15:20
                    Kierowniczka nie ma takich uprawnien. Kodeks pracy i regulaminy wewnetrzne okreslaja, kiedy kierowniczka moze pozwolic pracownikowi na wyjscie z pracy i w zadnym wypadku nie jest to odprowadzanie dokodkolwiek, a tym bardziej nie wiadomo dokad obcego dziecka.
                    • shmu Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 15:30
                      Ok. Rzeczywiście na polskim kodeksie pracy się mało znam, a i moja praca nie wymaga specjalnych pozwoleń na opuszczenie stanowiska pracy. Ja bym jednak chociaż wyjrzała ze sklepu w poszukiwaniu ojca, czy matki.
                      Wiesz, w Szwajcarii wiele dzieci rok starszych chodzi samodzielnie do przedszkola. Nikogo to nie dziwi, oprócz obcokrajowcow. Nie wyrobilabym z baterią telefonu jakbym miała przetrzymywać wszystkie dzieci do lat 7 i dzwonić na policję.
                  • tt-tka Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 15:27
                    shmu napisała:


                    > Matka mogła czekać na zewnątrz - zajmując się dzieckiem w wózku. Dzieci w tym w
                    > ieku bywają mocno onieśmielone i nie reagują na pytania od obcych.

                    Mogla rowniez nie czekac na zewnatrz. Paradne.
                    Dziecko, ktore na palcach potrafi odpowiedziec, ile ma lat, nie jest oniesmielone. Potrafiloby na pytanie, gdzie matka, pokazac palcem na drzwi. A poza tym dzieci oniesmielonych tym bardziej nie puszcza sie samopas do sklepu. Zreszta smialych tez nie. Wtedy do sklepu wchodzi sie z wozkiem. Nie brnij w az tak absurdalne absurdy.
            • tt-tka Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 15:05
              Tak, lepiej.
              jesli 6-latek pokazuje na paluszkach, ile ma lat (to byla odpowiedz dziecka, a nie opinia autorki), to jego rozwoj zatrwaza, fakt, ze byl bez opieki zatrwaza jeszcze mocniej i tym bardziej nalezy wezwac sluzby.
            • kocynder Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 20:06
              Po pierwsze - raczej mało kto pomyli sześciolatka z trzylatkiem. Jeśli ów "hipotetycznie sześciolatek" wyglądałby i zachowywał jak trzylatek - tym bardziej powinno się powiadomić służby, bo świadczy o gigantycznych problemach, być może lekceważonych przez opiekunów.
              Po drugie - DOKĄD chciałabyś odprowadzić tegoż trzylatka (trzymajmy się tego, co napisała wątkodawczyni, bo teoretyzując możemy dojść do wniosku że to nie był trzylatek nie umiejący się jeszcze komunikować a pijany, agresywny trzydziestolatek, któremu ekspedientka odmówiła sprzedaży wódki)? Zauważ, że ten dzieciak NIE UMIAŁ nawet powiedzieć gdzie jest mama, można więc przypuścić, ze sporym prawdopodobieństwem, że niekoniecznie umiałby wyjaśnić DOKĄD miałabyś go odprowadzić.
              Po trzecie - ok, chcesz odprowadzić dziecię, nawet załóżmy dla dobra dyskusji, że uda ci się z niego wydębić info, gdzie mieszka. Odchodzicie od sklepu, może 20 metrów, z naprzeciwka idzie sąsiadka mamusi dzieciątka, podnosi raban, że co ty robisz z Krzysiem/Anią/Piotrusiem/Zosią?! Policja! Serio, myślisz, że na "dzień dobry" ktoś by uwierzył, że mama puściła trzylatka po zakupy a ty go tylko odprowadzasz do domu? Bo ja bym nie uwierzyła. Prewencyjne zatrzymanie masz jak w banku.
              Po czwarte - możliwość oddalenia się od miejsca pracy wg polskiego prawa pracy już ci Tt-tka usiłowała wyjaśnić. Pewnie, gdyby to był mały, osiedlowy spożywczak i właścicielka za ladą - to może na drzwiach powiesić kartkę "Zamknięte do odwołania" i pójść odprowadzić nawet całe przedszkole, pojechać na ryby, albo na Alaskę ratować pingwiny (na Alasce żyją pingwiny?). Właścicielka. Prowadząca SWÓJ sklepik. Ale nie ekspedientka zatrudniona na umowie. Tak najprościej: panie robią jak mówisz, kasjerka zamyka kasę, idzie do nie wiadomo kąd odprowadzić sześcioletniego trzylatka. W drodze powrotnej potrącił ją samochód. Wypadek przy pracy? Jak miałoby to potraktować ubezpieczenie? Ano nie wypadek przy pracy! A wręcz rzeczonej kasjerce groziłaby dyscyplinarka, za samowolne oddalenie się od miejsca pracy!
              Wezwanie policji jest w opisanej sytuacji nie tylko zgodne z przepisami ale tez po prostu ze zdrowym rozsądkiem. I nie, nie ma "sytuacji wyjątkowej", która by uzasadniała wysyłanie do sklepu samego takiego malucha! Oczywiście inna byłaby sytuacja, gdyby mama stała kilka metrów dalej, a dziecko chciało "samo". No, są takie "zosie-samosie", to niech ma, ale jednak pod kontrolą matki/ojca, a nie kompletnie na żywioł! Na Zeusa, Teutatesa i wszystkich innych Bogów - kiedy ostatnio widziałaś trzyletnie dziecko? Serio uważasz, że nie masz jakiekolwiek prawo do "wybadywania" sytuacji? Już pal licho wszystko inne, co gdybyś dzieciaka odprowadziła do domu, mamusia dziecko wciągnęła do przedpokoju a ci rzuciła "Wypier... i nie wtrącaj się, bo łomot dostaniesz!"... Co byś wybadywała i jak? Tak z ciekawości...
              • shmu Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 21:20
                No chyba sama przyznasz, że jak matka rzuci coś takiego, to chyba więcej wiedzieć nie musisz?

                Aha, mam trzylatka w domu. Nie wysłalabym go do sklepu samego bo przede wszystkim by sam nie poszedł (choć może jakbym stała przed sklepem to by wszedł i podał karteczkę i pieniądze, nie wiem, nie próbowałam, mam prawie rok, żeby się przekonać, co trzylatek zrobić jest w stanie). Tu ekspedientki nawet nie sprawdziły, czy opiekuna nie ma przed sklepem. Autorka opisuje może 5 minut tej sytuacji, a dziecko jest już zaciągane na zaplecze i dzwoni się na policję. A propos, możesz z całą pewnością zagwarantować, że dziecku na zapleczu nic się nie stało?
                • kocynder Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 07:02
                  No i co ci ta "wiedzą" da? Poza tym tak na prawdę nadal nie masz żadnej wiedzy, poza tym, że mamusia była w danym momencie wkurzona i posługuje się mało eleganckim słownictwem, ani jedno ani drugie nie jest karalne. Natomiast zaniedbanie opiekuńcze już tak.
                  Tu ekspedientki pytały dziecko o opiekuna. A ono NIE UMIAŁO odpowiedzieć.
                  Dziecko nie było "ciągane", a zapewne odprowadzone.
                  Zaskoczę cię: 95% sklepów ma zaplecze monitorowane. Tak, kamery są nie tylko "na sklepie", ale i w magazynach, korytarzach itd. Więc na pewno dziecko będzie tam bezpieczniejsze niż samo na ulicy.
        • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 27.04.22, 23:09
          ukulele129 napisała:

          > Nie wiem ale nawet jeśli założymy, ze byla to bulka a nie piwo to i tak niczego
          > nie zmienia. Trzylatka nie wypuszcza się samego z domu.

          Tak ,a jak matka chora to miało głodować?
          Może nie mają nikogo kto by pomógł.
          Nie pochwalam, choć mogę zrozumieć ze sytuacja była wyjątkowa.
            • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 27.04.22, 23:47
              angazetka napisała:

              > Jak bardzo chora musiała być matka, by mieć siłę wysłać dziecko do sklepu, a ni
              > e mieć siły wezwać pogotowia? Oraz: a ojciec?

              Pogotowie wozi chleb?
              Oj to nowe usługi mają. Wiesz ze pogotowie wysyła się tylko do wymagających opieki? Nie pójdą do sklepu po chleb czy mleko. Może nie ma ojca ,może jest w delegacji ,może kobieta jest sama i jest sierota z domu dziecka. Może być oczywiście tez pijaczką. Dlatego poszłabym sprawdzić i zaoferowała pomoc choćby zakupy w razie potrzeby.

              Ja jak się leczyłam na wzw typ c to co tydzień przez rok tuż po zastrzyku ze miałam 40 s gorączki, pogotowie niewiele by pomogło bo gorączka miał być ,leków na zbicie brać nie mogłam były momenty ze na czworaka szlam do kuchni zrobić synowi jeść schudłam 26/27 kg w 6/7 tygodni. Podobne do chemioterapii wypadały mi włosy garściami.
              Mąż przez rok nie mógł brać wolnego dwa dni w tygodniu co tydzień. A nie zawsze było do kogo zadzwonić o pomoc na już. Raz jak wyszłam do sklepu zemdlałam i musili wezwać pogotowie do szpital nie zabrali, bo nie było potrzeby.
              Zemdlał z gorączki wyczerpania organizmu, bo takie było leczenie.
              Ale ematka wie najlepiej. A życie bywa bardzo różne.
              • angazetka Re: W spozywczym - przesada? 27.04.22, 23:55
                Kurde, przy covidzie moim i partnera udało nam się zorganizować wyprowadzanie psa trzy razy dziennie przez 10 dni przez znajomych i przyjaciół, a nagle nie da się zorganizować zrobić zakupów inaczej niż w wykonaniu trzylatka?
                • snajper55 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 10:23
                  fragile_f napisała:

                  > Na przyszlosc: taksówkarze robia zakupy na stacjach benzynowych, mozna zamowic
                  > zakupy przez internet albo po prostu zadzwonić po pizze.

                  Jak się ma na to kasę. Nie każda kobieta jest ematką.

                  S.
                • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 00:14
                  fragile_f napisała:

                  > Na przyszlosc: taksówkarze robia zakupy na stacjach benzynowych, mozna zamowic
                  > zakupy przez internet albo po prostu zadzwonić po pizze.
                  >
                  Na przyszłość ,to było 12 lat temu.
                  Wtedy taksówki nie woziły. A zakupów internetowych , chyba jeszcze nie było. Przynajmniej nie kojarzę a jak były to nikt 1 chleba nie przywoził.
                • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 00:18
                  m_incubo napisała:

                  > I wiedząc o tym przez cały rok z mężem nie byliście w stanie ogarnąć zakupów, t
                  > ylko wysyłałaś do sklepu 3 latka, bo zabraklo mleka?
                  > 3-mamuska jak zwykle wystrzelona w kosmos.
                  >

                  A ty jak zwykle głupia. Nic nowego ze szklanej kuli wyczytałaś ch chciałaś.
                  Gdzie wyczytałaś ze nie ogarnialiśmy.
                  Chodziło mi o to ze może matkę zmusiła sytuacja.
                  I mogła wysłać dziecko albo nie dać mu jeść.
                  Ale zapomniałam ematki są zawsze idealne.
              • hanusinamama Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 10:05
                I jak stracisz przytomność to co z tym 3 latkiem? Nic nie tłumaczy takiego rodzica.
                Ja bym bardziej obstawiała, ze matka ma w domu gromadkę dzieci więc jedno odwala robote dorosłych. Nie chce sie ubierac wszystkich, 3 latka wysyła po zakupy....
                • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 00:27
                  hanusinamama napisała:

                  > I jak stracisz przytomność to co z tym 3 latkiem? Nic nie tłumaczy takiego rodz
                  > ica.
                  > Ja bym bardziej obstawiała, ze matka ma w domu gromadkę dzieci więc jedno odwal
                  > a robote dorosłych. Nie chce sie ubierac wszystkich, 3 latka wysyła po zakupy..
                  > ..
                  >

                  A gdzie czytałaś ze miałam 3 lata na stanie? Miałam 18 miesięczne dziecko.
                  A co się robi z dziećmi takich osób?
                  Wsadzili do worka i wyrzucili 🤦‍♀️
                  Ematka naprawdę jest głupia. Aby komuś dowalić wymyśla cuda wianki.
              • mamkotanagoracymdachu Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 10:07
                3-mamuska napisała:

                > Mąż przez rok nie mógł brać wolnego dwa dni w tygodniu co tydzień. A nie zawsze
                > było do kogo zadzwonić o pomoc na już. Raz jak wyszłam do sklepu zemdlałam

                I nie mógł Ci zrobić zakupów tak, żebyś nie musiała łazić do sklepu, to go tez przerosło?
                • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 00:34
                  mamkotanagoracymdachu napisała:

                  > 3-mamuska napisała:
                  >
                  > > Mąż przez rok nie mógł brać wolnego dwa dni w tygodniu co tydzień. A nie
                  > zawsze
                  > > było do kogo zadzwonić o pomoc na już. Raz jak wyszłam do sklepu zemdl
                  > ałam
                  >
                  > I nie mógł Ci zrobić zakupów tak, żebyś nie musiała łazić do sklepu, to go tez
                  > przerosło?


                  A gdzie wyczytałaś ze nie mógł i nie robił?
                  Ojp serio baby zacznijcie myśleć samodzielnie.
                  Po prostu czasem bywa ze coś się wydarzy i jak się nie ma kogoś pod bokiem to się robi co musi.
                  O sobie napisałam ,bo czasem matka jest chora a facet nie może być przy niej 24/7. Wiec w krytycznej sytuacji wysyła dziecko.
                  Może być tez samotna matką i za zachorować.
              • mava1 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 13:40
                >były momenty ze na czworaka szlam do kuchni zrobić synowi jeść

                ale że JAK TO??? nie mógł sobie sam zrobic? skoro nie dziwi robienie zakupów przez 3-latka to tym bardziej powinnas pogonić syna do zrobienia sobie żarcia. A nawet i tobie.
                I dziwie się, że skoro mialaś świadomośc, iż "co tydzień masz 40 s gorączki" i nie jesteś w stanie ruszyc ręką to nie potrafiłaś sie zorganizować na ten właśnie dzień. Trzeba było przygotować na "tuż po zastrzyku" żarcie i zostawic je do odgrzania lub wyjęcia z lodówki.
                A mąż to w niewolniczej pracy robi? że pracował przez rok bez dnia wolnego, nawet w niedziele? jak dobrze zrozumiałam bo piszesz tak niechlujnie, że nie wiadomo do końca "co autor miał na myśli".
                jesli nie chorujesz nagle a masz świadomość, co cie czeka, to wystarcza dobra organizacja. Choćby poproszenie sąsiadki, zapłacanie dozorczyni za drobna przysługę, jeśli mąż nie może ci pomóc.
                • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 00:38
                  były momenty ze na czworaka szlam do kuchni zrobić synowi jeść

                  ale że JAK TO??? nie mógł sobie sam zrobic? skoro nie dziwi robienie zakupów przez 3-latka to tym bardziej powinnas pogonić syna do zrobienia sobie żarcia. A nawet i tobie.

                  A gdzie napisałam ze mój syn miał
                  3 latka? Miał
                  18 miesięcy, a w dodatku (później już zdiagnozowany) autyzm.

                  Chodziło o to ze matka może zachorować nawet jak ma męża matkę i przyjaciółki opętanie gorączki i może czekać kilka godzin na pomoc z głodnym dzieckiem , aż ktoś dostępny się zjawi, ale wysłać jej zdaniem zdolne do tego dziecko.
                  Żywiec nie jest czarno białe.

                  Oczywiście może być tez pijana dlatego najlepiej było iść z dzieckiem i zobaczyć co się stało ze matką ze wysłała dziecko same. zamiast jej obrabiać dupę na forum.
                  A może to wcale nie matka a babcia/dziadek.
                  • tt-tka Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 07:57
                    3-mamuska napisała:


                    > Chodziło o to ze matka może zachorować nawet jak ma męża matkę i przyjaciółki
                    > opętanie gorączki i może czekać kilka godzin na pomoc z głodnym dzieckiem , aż
                    > ktoś dostępny się zjawi, ale wysłać jej zdaniem zdolne do tego dziecko.


                    NIE. NIE MOZE WYSLAC TRZYLATKA.
                    Moze zrobic cokolwiek z tego, co jest w domu. A jesli nie ma nic, to trzylatek nie przyniesie potrzebnych zakupow.



                    > Oczywiście może być tez pijana dlatego najlepiej było iść z dzieckiem i zobaczy
                    > ć co się stało ze matką ze wysłała dziecko same. zamiast jej obrabiać dupę na
                    > forum.
                    > A może to wcale nie matka a babcia/dziadek.

                    Ktokolwiek to byl i z jakiegokolwiek powodu poslal trzylatka po zakupy, sprawdzic co sie dzieje trzeba bezwzglednie. Tylko - to nie jest zadanie przypadkowej ekspedientki czy klientki ani ich uprawnienia. Tym zajmuje sie policja wlasnie.
                    >
                  • mava1 Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 10:32
                    >A gdzie napisałam ze mój syn miał
                    3 latka? Miał
                    18 miesięcy

                    nigdzie nie napisałaś bo piszesz w sposób wyjątkowo niechlujny, jak wspomniałam wcześniej.
                    Raczej chodziło mi o to, że jeśli WIESZ, iz po zastrzyku "umierasz" to trzeba było ten dzień zorganizować jakoś. Chocby zatrudnić opiekunke dla dziecka na ten dzień, skoro mąż nie mógł ci pomoc w chorobie.Tak zrobiłabym ja.
                    Nie, nie bywam (nie bywałam) opętana goraczką.
                    I jeszcze raz uswiadamiam ci, że skoro "opętanie goraczką" matki pozwalała jej na zrobienie listy zakupów dla 3-latka, to na pewno pozwalała jej także na ruszenie rzopy do sklepu.
                    jesli byłaby nieprzytomna to nie byłaby w stanie pisac i mysleć trzeźwo (w miarę) na wyprodukowanie owej listy.
          • eriu Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 09:25
            Nie ma takiej sytuacji wyjątkowej żeby 3-letnie dziecko musiało się zajmować zakupami dla rodziny. Choćby skały srały, choćby nie wiadomo co się w domu działo. Nie ma takiej sytuacji wyjątkowej żeby 3-letnie dziecko miało się opiekować kimkolwiek z rodziny! Nic tego nie usprawiedliwia! NIC!

            Jeśli rodzic/ rodzice nie potrafią zorganizować w przypadku choroby jakiejś pomocy to są niewydolni wychowawczo i albo potrzebują pomocy albo trzeba im zabrać dziecko.
          • leosia-wspaniala Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 10:54
            >Tak ,a jak matka chora to miało głodować?

            Jakby nie miała dziecka to na pewno umarłaby z głodu, nie?

            >Może nie mają nikogo kto by pomógł.

            I nie może zamówić jedzenia online, jak taka głodująca?

            >Nie pochwalam, choć mogę zrozumieć ze sytuacja była wyjątkowa.

            Tak, tak, na pewno.
          • mava1 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 12:03
            >Tak ,a jak matka chora to miało głodować?

            ale że co? uważasz, że opiekun (matka) wysłał 3-letnie dziecko, zeby przytargało kilo kartofli, tyleż mięcha i co tam jeszcze brakowało na obiad?
            No zastanów sie...
            "Matka nie choruje"...ilez to razy szłam chora do sklepu kiedy nie było innego wyjścia. Musiałabym chyba być nieprzytomna, zebym nie mogła ruszyć tyłka po niezbędne zakupy, do osiedlowego sklepiku.
            Jesli matka była na tyle przytomna żeby zapisać dziecku zakupy na kartce to była też na tyle przytomna, żeby samej ruszyć 4 litery do tegoż sklepu.
            Założę się, że nie chciało jej sie wychodzić z chałupy a "zabrakło śmietany" do zupy. Moja kuzynka tak robiła, z tym że dzieciak był starszy, miał 5 czy 6 lat a sklepik był na parterze budynku, w ktorym mieszkała. I dzieciaka obsługa znała, matkę też. Nikt nie musiał więc wzywać policji, wystarczyło wejść piętro wyżej i ochrzanic matkę ale tego też nikt nie robił. No i było to w małym miasteczku.
            • tt-tka Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 12:38
              mava1 napisał(a):

              > >Tak ,a jak matka chora to miało głodować?
              >
              > ale że co? uważasz, że opiekun (matka) wysłał 3-letnie dziecko, zeby przytargał
              > o kilo kartofli, tyleż mięcha i co tam jeszcze brakowało na obiad?

              No otoz. Robi sie cos jadalnego z tego, co jest w domu, a jesli nie ma zupelnie nic, to i tak trzylatek tego, co potrzebne, nie przytarga.
              Wypuszczania trzylatka samego z domu, nawet bez posylania go po cokolwiek... nie skomentuje. Odsylam do sasiedniego watku.
          • gdanskamarylka Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 12:33
            3-mamuska napisała:

            > ukulele129 napisała:
            >
            > > Nie wiem ale nawet jeśli założymy, ze byla to bulka a nie piwo to i tak n
            > iczego
            > > nie zmienia. Trzylatka nie wypuszcza się samego z domu.
            >
            > Tak ,a jak matka chora to miało głodować?
            > Może nie mają nikogo kto by pomógł.
            > Nie pochwalam, choć mogę zrozumieć ze sytuacja była wyjątkowa.
            >
            >

            Dlaczego ty zawsze tak błyszczysz? big_grin
          • chatgris01 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 08:13
            mae224 napisała:

            > Ja chodziłam w tym wieku po mleko. Byłam tak mała, że nie sięgałam do guzika w
            > windzie i musiałam wracać po schodach na ósme piętro.


            Ja po maslo, i jeszcze dokupilam z wlasnej inicjatywy chleb, bo akurat przywiezli swiezy. Ale to jakas jednorazowa akcja byla. Na szczescie zadnej windy ani schodow nie bylo, mieszkalismy wtedy w domku z ogrodem, a sklep byl oddalony o jakies 150 metrow.
              • m_incubo Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 12:35
                Może tak jak to robiły i robią normalne matki - pakują dziecko do wózka, drugie za rękę i idą do apteki?
                Nieeee, żartuję, normalne matki zostawiają dwulatka pod opieką trzylatki i wychodzą. Zdarza się, tylko po co chwalić się patologią na forum?
                    • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 29.04.22, 00:08
                      hanusinamama napisała:

                      > No i? Ubierasz, wsadzasz w wózek idziesz kupujesz leki. W domu pakujesz dzieci
                      > do łózek i podajesz leki. Nikt normalny nie zostawia tak małych dzieci samych
                      >


                      Jaki wózek? Ematka rezygnuje z wózka w wieku 2 lat wiec jakim cudem 2/3 latek w wózku 😂😂😂😂
                  • m_incubo Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 17:19
                    A do lekarza je mogła zabrać czy lekarz się musiał do domu teleportować?
                    Jaja sobie robisz?
                    Mam 43 lata i owszem, gdy byłem dzieckiem różne rzeczy były bardziej lajtowo traktowane niż teraz, ale nawet wtedy nikt normalny nie zastawiał dwulatka z trzylatkiem samych w domu, natomiast rodzice niewydolni i nieodpowiedzialni występują tak samo kiedyś jak i teraz, o czym zresztą świadczy ten wątek.
                  • mae224 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 20:02
                    sama moja matka chwytała się za głowę na wspomnienie. mówię ze spokojem, matka nie żyje, naprawdę nie mam ochoty oceniać, poza tym, było ok. myślę, że to wynikało z tego, że nie miała nikogo do pomocy, nowe osiedle, ciężkie czasy, stan wojenny w mieście, gdzie były strajki robotnicze, zima.
          • mikams75 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 12:47
            Ja w wieku 2+ chadzałam po gazetę, ku uciesze tatusia wpychając się bez kolejki, nawet mnie z okienka kiosku nie było widać. Kiosk i cała drogę było widać z balkonu. Owszem, przegięcie ale tak bywało kiedyś.
        • szmytka1 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 07:24
          Ja jako trzylatka oddalilam się sama z podwórka, to panika była z poszukiwaniami i mobilizacja obcych ludzi. A historia przekazywana z przejęciem jeszcze za mojej dorosłości. A też to dawno było, bo jestem 40+
          • kocynder Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 18:03
            Nadal - jest gigantyczna różnica rozwojowa między trzylatkiem, a siedmiolatkiem - podstawówkę się zaczynało w wieku lat 7. I tak, zlecenie siedmioletniemu dziecku zakupu gazety w kiosku widocznym z balkonu, czy bułek w pobliskiej piekarni jest dopuszczalne. Oraz, w przypadku w miarę ogarniętego dziecka nie stwarza dla niego wielkiego zagrożenia. Natomiast analogiczne wypuszczenie trzyletniego berbecia - to już JEST patologia i jest narażaniem zdrowia i być może życia tegoż dziecka.
            Nie wierzę też kompletnie w opowieści z mchu i paproci niektórych, jak to jako trzylatki niańczyły młodsze rodzeństwo, gotowały obiady i rozliczały PITy. Przypuszczam, ze wspomnianym się lata "pozajączkowały", i owszem, opiekowały się dwuletnią siostrzyczką, ale mając lat osiem, ewentualnie opiekowały się, w sensie zabawiały, podczas gdy w sąsiednim pokoju/kuchni urzędowała babcia czy tam inny dorosły.
            • ichi51e Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 18:54
              Moja mama raz czy dwa zostawiła dwuletnia mnie pod opieka czteroletniego brata. trudno powiedzieć na ile stawiam ze musiała coś do pracy zanieść - są nagrania w każdym razie bo wychodząc zostawiła magnetofon na nagrywanie. Ale raczej była to jednorazowa sytuacja. Pamietam chodzeni po gazetę ale wydaje mi się ze byłam starsza. Autobusem sama długo nie jechałam do szkoły od pierwszego dnia sama ale szkole miałam po drugiej stronie ulicy praktycznie…
              Na pewno kiedyś dzieci były bardziej samodzielne ale od poziomu szkoły - młodsze to maks na podwórko „tak żebym cię widziala”
              • kocynder Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 20:23
                A ja jestem dziwnie pewna, że twoja mama, oprócz nastawienia magnetofonu - uprzedzała brata, że gdyby coś - to pod dwójką jest pani Basia, sąsiadka i ma po nią lecieć. I jestem ciekawa - na ile to twoja mama zostawiała dwulatkę z czterolatkiem, bez żadnej opieki? Bo to jednak, nawet w "tamtych" czasach było po prostu mało odpowiedzialne... No, chyba,. że twoja mama pierwsze dziecko urodziła mając lat piętnaście, drugie siedemnaście, to ok, w wieku lat 19 mogła jeszcze nie mieć myślenia perspektywicznego, i można to zrzucić nie na brak podstawowej odpowiedzialności a po prostu szczenięca głupotę.
                Jak napisałam - w latach "wczesnopodstawówkowych" czyli 7 - 10 było NORMALNYM zarówno robienie drobnych sprawunków do domu czy szkoły (gazeta, pieczywo, widokówki i znaczki pocztowe, jakieś drobiazgi w papierniczym - jak ołówek, długopis, gumka, bibuła). Normalnym było, że właśnie w tym wieku całe popołudnia spędzało się na "grandzeniu" z bandą (zwykle rodzice dokładnie wiedzieli gdzie się toczy życie towarzyskie dzieciarni - na trzepaku, za blokami na górce, "na kasztanach" czyli w alejce kasztanowej itp). I owszem, młodsze to było "tak, żebym cię widziała!", potem "Ale masz być w zasięgu głosu!", a na koniec "Mamo, idę do Kaśki!". wink Ale nadal - nie ma opcji, żeby trzylatka puszczano po zakupy czy temu podobnie. A powyżej się toczą wspomnienia kombatanckie, jak to jako trzylatka biegała po papierosy, inna po zakupy, podczas gdy za mała była, żeby dosięgnąć do guzików windy i musiała dygać po schodach... Już tak abstrahując od snucia legend - ta matka, która trzylatkę wysyłała po mleko WIEDZĄC, że nie dosięgnie do panelu windy i będzie musiała z tym mlekiem dygać po schodach - to musi być potworna sadystka, albo kretynka na granicy normy intelektualnej... Niezależnie od czasów! I nie, nawet w "tamtych czasach" ustroju słusznie minionego - NIE BYŁO normą ani zostawianie dwulatka pod opieką czterolatka ani obarczanie trzylatka zakupami.
                • ichi51e Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 20:32
                  latwo gadac jak się ma kogoś do pomocy. była sama i jakoś musiała radzić. od sąsiadki mieliśmy przykazane trzymać się z daleka bo popijała big_grin w każdym razie dzisiaj myślę ze bynajmniej nie było to pół dnia jak twierdzi a raczej 30 min maks.
                  • kocynder Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 20:47
                    Po pierwsze: kasety nie mogłyby nagrywać "pół dnia". Czyli musiało to być maksymalnie 45 minut - przy kasecie tzw "dziewięćdziesiątce", czyli mieszczącej 90 minut nagrania na dwóch stronach taśmy. Większość magnetofonów nie miała "przekładni", czyli automatycznej zmiany strony kasety = nagrywała jedną stronę i po prostu się wyłączała. Więc w najlepszym razie, gdyby liczyć maksymalny czas - jej nieobecność nie mogła przekroczyć 40 minut - przy założeniu, że włączała magnetofon już w palcie i butach, gotowa do wyjścia, a wyłączała od razu po wejściu, nawet bez sprawdzenia co z dziećmi. Większość taśm - to były "sześćdziesiątki", czyli taśmy godzinne. Ergo - daje to maksimum pół godziny nieobecności, a prędzej 20 minut. I ok, w to jestem w stanie uwierzyć, że nie kretynka, nie mając wyboru, zostawiła dwulatkę zabezpieczoną (np w kojcu - tak, to nie jest wynalazek ostatniej dziesięciolatki), pod "opieką" czterolatka (o ile znała tegoż czterolatka i wiedziała, że jest małe prawdopodobieństwo, że wpadnie na jakiś durny pomysł. Opieka zaś polegała zapewne głównie na zabawie tegoż czterolatka swoimi zabawkami, ewentualnie zagadywaniu do siostrzyczki. W pół dnia nie uwierzę. Zresztą, w sumie mogłabyś to pewnie sprawdzić (dawny adres, ówczesne miejsce pracy mamy i orientacyjnie ocenić drogę). Dodajmy do tego - że twoja mama zostawiała was w domu. W otoczeniu dobrze wam znanym (no dobra, znanym twojemu bratu), zapewne ty byłaś wówczas starannie zabezpieczona właśnie, żeby "opiekę" brata ograniczyć do minimum. A tu w wątku jest mowa o wysyłaniu trzylatka samego do sklepu. Widzisz różnicę?
                    Plus naśmiewam się z "kombatantek", które licytują się jak to one były i co one robiły w tym wieku (trzech lat). big_grin I nie, nadal nie wierzę, by NORMALNA matka wysyłała po zakupy (mleko) trzylatkę, która nie może dosięgnąć panelu windy i musi z tym mlekiem zasuwać po schodach. Pomijając już, że samo mleko jest ciężkie (oczywiście, z perspektywy dorosłego karton czy butelka z litrem mleka to nic, ale w proporcji do trzylatka - to już wcale nie mało - jakim potworem trzeba być, żeby samej nie ruszyć doopska, tylko wysyłać trzyletniego dzieciaka, niech zapiernicza po schodach, mięśnie wyrobi! Wiele z tych "licytujących" chyba nie widzi, że swoim rodzicom wystawiają opinię patusów, leni śmierdzących i sadystów....
                • kocynder Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 21:02
                  Nie do końca, Hanusina. Dzieci BYŁY bardziej samodzielne, lepiej wiedziały, czego nie wolno absolutnie, a co można pod warunkiem. Lepiej znały zasady. Jeśli do tego dodamy, że "świat" był bezpieczniejszy (chociażby natężenie i szybkość ruchu ulicznego!) - to i owszem, część kwestii, które dziś wyglądałyby na ciężki przypadek nieodpowiedzialności opiekunów - wtedy były ok.
                  I tak, jak patrzę wstecz, to widzę, że w wieku lat sześciu byłam bardziej "samodzielna" niż dzisiejsze 12 - 13 latki. Oczywiście nie mam na myśli nastoletnich galerianek czy temu podobnych, bo to (moim zdaniem) dzieci nie tyle "samodzielne" co potwornie zaniedbane emocjonalnie i intelektualnie. Ale... Ot, moje bratanice. Jako wczesne nastolatki wszędzie wożone autem, mające milion zajęć pozalekcyjnych pod okiem wykwalifikowanych opiekunów/trenerów/nauczycieli, ale kompletnie nie umiejące np gospodarować "kieszonkowym". Ja mając te kilka lat (fakt, nie trzy, raczej właśnie 7 - 10) całe dnie spędzałam na zabawach poza domem "w zasięgu głosu" rodziców, wiedziałam, że jak z "tygodniówki" kupię dziś gumę do żucia i oranżadę, to zakup wymarzonego magnetofonu oddali się o kolejne x czasu itd.
                  Natomiast Ichi też wyjaśniła - że owo zostawiania pod opieką zajmowało zapewne coś około 30 minut, i miało miejsce raz czy dwa, i (to już moje mniemanie) polegało na tym, iż dwulatka zostawała zabezpieczona w kojcu, a czterolatek spokojnie bawił się obok. I tak, dopuszczam, że znając swoje dzieci uznała, że bez ogromnego ryzyka może zostawić synka na te pół godziny. Abstrahując od tego, że jeśli pierwszy raz zostawiła czterolatka z dwulatką, to np w trzy lata później zostawiła już siedmiolatka z czterolatką. smile
                  • hanusinamama Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 21:20
                    Do czasu aż jakiś 4 latek nie upilnował 2 latka...i doszło do tragedii. Do czasu.
                    To jest ryzykowanie zdrowiem i życiem dzieci. I wielka głupota.
                    Moja 2 latka kiedys wylazła z kojca. Z wysokiego kojca. Pewnego dnia jakoś tak zamanewrowała nogą ze za chwile luż wisiała okrakiem na brzegu. NIc się nie stało...bo byłam obok.
                    Głupota i bezmyślność zostawianie tak małych dzieci samych. Zostawianie "pod opieką" 4 latka totalna głupota.
                    • kocynder Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 22:52
                      Zgodzę się, że nie jest ot ani rozsądne, ani bezpieczne. Ale też przyjmuję, że matka może znac swoje dzieci, ich rozwój, temperament itp, i ocenić to jako "w miarę" bezpieczne. Np jest godzina x, dwulatka śpi (zwykle śpi od godziny x przez co najmniej dwie godziny), jest w zabezpieczonym kojcu. Czterolatek bawi się samochodzikami czy tam innymi klockami, jest dzieckiem bardzo spokojnym, wie czego0 absolutnie nie wolno, co może, ma przygotowane jedzenie, picie itp. Matka wychodzi na pół godziny. Oczywiście, MOŻE się zdarzyć, ze akurat tego dnia dwulatka nie będzie spała, obudzi się, zwieje z kojca, rzuci się na bawiącego się czterolatka i go zje. Może się zdarzyć, że czterolatek akurat tego dnia postanowi umyć siostrzyczkę wylewając jej na łeb wiadro wody. No, może. Ale mniemam, że ta akurat matka, znając swoje dzieci uważała, że takie ryzyko jest stosunkowo małe. I (jak już pisałam) kompletnie nie wierzę, by zostawiała tak dzieci na dłużej niż maksymalnie pół godziny. Nadal nie czyni to z niej matki roku. Nie czyni osoby rzetelnie i troskliwie wypełniającej podstawowy obowiązek opieki nad potomstwem. ale i tak jednak widzę ją jako lepszą matkę, niż np kobietę wysyłającą trzylatkę po mleko, trzylatkę, dodajmy, za niską nawet by dosięgnąć panelu windy, więc zmuszoną do zaiwaniania z tym mlekiem po schodach. I tak, dla dorosłego litr mleka to żaden ciężar, ale dla trzylatka - już spory.
                      • hanusinamama Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 23:54
                        4 latek wie czego mu absolutnie nie wolno?? Ty się sama czytasz?
                        I nie nie wiem co takiego by mogło sie stać aby zostawić 2 dzieci samych. Jak rodzic nie ogarnia...to znaczy, ze jest niewydolny i zagrażą zdrowiu swoich dzieci.
              • m_incubo Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 23:25
                Oczyma wyobraźni widzę sytuację, gdy kilkuletniej tobie i bratu wydarza się pod jej nieobecność tragiczny/śmiertelny wypadek i matka ma po powrocie pamiątkowe nagranie.
                Głupota ludzka jest bezgraniczna, ja pier...
    • 3-mamuska Re: W spozywczym - przesada? 27.04.22, 23:07
      Ciekawe co było na kartce.
      Jak chleb to bym sprzedała i odprowadziła do domu. Całkiem możliwe ze matka wymaga pomocy chora czy coś. Lub pijana niezdolna do opieki. Wtedy reaguje na miejscu. (Policja)
      Dziwne ze dziecko było na tyle samodzielne żeby wyjść do sklepu ,ale powiedzieć gdzie mama nie umiało.
            • aamarzena Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 17:15
              No dokładnie, mógł wysłać ojciec, dziadek, babcia, a matka w pracy, na zakupach, u fryzjera, gdziekolwiek i dzieciak nie wiedział. Jak ekspedientka zapytała gdzie mama, to dzieciak zgodnie z prawda odpowiedzial, że nie wie. A dziadek mógł pod sklepem z psem stać. Acz niezależnie od tego czy ktoś pod sklepem bym czy nie to nie powinien malucha puszczać samego do sklepu, jeśli to nie jest jakis maly sklepik, żeby można było kontrolować cala sytuację przez witrynę.
    • kaki11 Re: W spozywczym - przesada? 27.04.22, 23:12
      Kto puszcza do sklepu 3 latka samego bez opieki na zakupy? oczywiście, że przesadził opiekun.
      Na miejscu personelu, też sprawdziłabym czy faktycznie kogoś z rodziny nie ma w pobliżu a później wezwała policje.
        • ichi51e Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 16:25
          "
          "Though some overseas viewers expressed concern about the safety of the young participants on the show, every precaution was taken to ensure their safety during filming. Months of preparation go into each child’s solo journey, with routes inspected by staff and parents to make sure it’s safe in regards to road traffic and no fushinsha (suspicious person) reports have been made in the area.

          Residents are notified in advance so they don’t go out of their way to help the child as they normally would, and film crews and production staff disguise themselves as in-store shoppers and normal passersby along the route during filming. In the case of filming in agricultural areas and fishing villages, staff will also disguise themselves as farmers and fishermen so they can blend into the landscape and go undetected by the child as they complete their errand. Other staff sit in cars or on bicycles so they can quickly step in if needed.""
    • koronka2012 Re: W spozywczym - przesada? 27.04.22, 23:42
      Dopiero co oglądałam japoński dokument na Netflix się gdzie do sklepu wysłano dwulatka. Sklep był kilometr dalej a trasa wiodła przez ruchliwą ulicę…. Nie to żebym pochwalała, zbierałam szczękę z podłogi
      • melmire Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 00:05
        Ja tez ogladalam, a potem poszukalam w necie zeby zrozumiec jak to dziala : u nich duzy naciska jest kladziony na znajomosc otoczenia i ludzi, dzieciaki znaja "zaufane" miejsca gdzie zawsze moga pojsc jak cos jest nie tak, uczone sa jak sie poruszac (pieszo) po okolicy i jak sie komunikowac z doroslymi. Na a sam program przygotowywany jest przez miesiace, cala dzielnica obstawiona, policja sprawdza czy nikt podejrzany sie nie kreci, sklepikarze sa uprzedzeni.
      • olkka_99 Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 05:42
        Też oglądałam. Program jak program... Przypomniał mi się jakis tekst że studiów, w którym w sposób naukowy autor pochylił się nad tym, w jakim wieku ludzkie dziecko byłoby realnie zdolne do samodzielnej egzystencji, zakładając że jest zdrowe, potrafi mówić i miało od początku odpowiednie warunki rozwoju i socjalizacji. Wyszło, że 4 latek byłby w stanie zdobyć pożywienie, zakomunikować potrzeby i dobrze poradzić sobie wśród innych ludzi. Tekst był bardzo ciekawy a wnioski z niego płynące tak zaskakujące, że chętnie bym go przeczytała raz jeszcze, niestety nie pamiętam autora.
        Człowiek dostosowuje się do otoczenia. Jeśli trzeba- kilkulatek zajmie się młodszym, zrobi zakupy, posprząta w domu i zadba o dorosłego. Oby nie było trzeba. Babcia opowiadała jak w latach 30tych jej 5 letnia siostra chodziła z rodzicami na żniwa. Z sierpem. Dziś to nie do pomyślenia, a 80 lat temu norma.
    • brubba Re: W spozywczym - przesada? 28.04.22, 06:01
      Opiekun zawinił. Dzieci w tym wieku w świetle prawa nie mogą same poruszać się po terenach publicznych, gdy widzi się takie dziecko bez opieki właściwą procedurą jest wezwanie policji.