Dodaj do ulubionych

Wolność kulinarna ;)

    • konsta-is-me Re: Wolność kulinarna ;) 06.05.22, 17:29
      I nie da się jednego dnia ugotować coś co ty lubisz, drugiego co mąż itd.?
      Albo ty jesz samego łososia z warzywami, mąż makaron z łososiem i warzywami a dziecku mówisz że łosoś to też wieprzowina 😁😉
      Strasznie wszyscy jesteście uparci przy swoich nawykach żywieniowych...
    • arthwen Re: Wolność kulinarna ;) 06.05.22, 17:44
      Mój mąż na szczęście zje praktycznie wszystko (a już jak ktoś inny zrobi, to w ogóle wink ), dziecko jest bardziej wybredne, dlatego zdarza mi się robić dwa warianty - osobno dla nas, osobno dla młodego. Ale zazwyczaj tak kombinuję, żeby jednak chociaż część była wspólna. Jemy np ryż z kurczakiem po meksykańsku, to tego kurczaka robię tak, żeby "nieakceptowalne" dodatki dać pod koniec i wcześniej odłożyć młodemu. Surówek i warzyw w takiej czy innej postaci i tak zawsze mam wybór, więc z tym luz.
      Do tego część potraw, które dziecko lubi mrożę i jeśli jemy coś, z czego absolutnie nie wykroję obiadu dla niego (pierogi, placki ziemniaczne itp) to rozmrażam mu porcję ulubionej potrawy i z głowy wink
    • taki-sobie-nick Re: Wolność kulinarna ;) 07.05.22, 00:58
      Ja tam wolałabym wolność od garów.
    • alicia033 Re: Wolność kulinarna ;) 07.05.22, 08:28
      Wszyscy nie jemy tego samego - mięsa. Cała reszta jest jadalna dla wszystkich, więc posiłek jest taki sam dla wszystkich. Zapewne zmuszona wymaganiami zdrowotnymi członka rodziny (np. alergia) dostosowała bym się do konieczności przygotowywania różnych wersji jedzenia, na szczęście los mi tego oszczędziłsmile.
    • jasnoklarowna Re: Wolność kulinarna ;) 07.05.22, 08:49
      u nas czasem tak jest.
      Najmłodszy nie jedzący nic poza kilkoma potrawami, mąż jedzący w zasadzie po staropolsku z odstępstwami, córka jedząca po azjatycku/fit młodzieżowemu i ja jedząca po meksykańsku/azjatycku/skrajnie ostro.
      Tak czasem jadamy każdy co innego.
    • volta2 Re: Wolność kulinarna ;) 07.05.22, 11:43
      nie dopuszczam do takiej sytuajcji, chociaż jakby się przyjrzeć, to mąż teraz mieszka oddzielnie, więc rzeczywiście jako stadło, każde z nas je co innego. ale dzieci jedzą z nami to samo, w zależności z kim mieszkają

      dzieci już dorosłe lub prawie, i w gotowanie się włączają, więc wtedy jemy to, co oni ugotują.

      zgadzam się najwyżej na modyfikacje i to nie wiążące się z nadmiernym zaangażowaniem, czyli ja jem makaron z o sosem śmietanowo serowym a dziecko bez sosu, ma makaron i każdy inny składnik osobno. więc mu wcześniej wyjmuję i już. albo my jemy klopsiki to syn w tym czasie mielone z tego samego mięsa. na kolejny dzień te kotlety sam już sobie smaży, my odgrzewamy klopsiki (ziemniaki i buraczki jemy już z tego samego rozdania)

      ale żeby schabowy i łosoś na parze tego samego dnia? co to, to nie

      zdarza się też, że my z mężem gołąbki, dzieci w restauracji bo nie lubią
      zdarza sie, że my z mężem do jednej restauracji a dzieci do drugiej, bo tej naszej akurat nie mają ochoty (zawsze mają ochotę na chińczyka, to pozwalamy)
    • chersona Re: Wolność kulinarna ;) 07.05.22, 18:29
      u mnie jest podobnie - czasem jeden obiad dla wszystkich, czasem trzy. syn nie znosi kotletów mielonych, córka pieczonego kurczaka, mąż pomidorówki, rosołu, buraków itd. itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka