Dodaj do ulubionych

Moje, twoje, nasze

07.05.22, 13:05
Na kanwie watku o finansach w zwiazku uwazacie, ze majatek typu nieruchomosci powinien byc wspolny, czy kazdy ma na papierku miec prawo wlasnosci. Jak sie malzenstwo dorabia od pierwszej lyzki razem to sprawa jest prosta. Przyznam jednak, ze czulabym sie niekomfortowo gdyby dom, mieszkanie byly tylko ma meza. Jakos brakowaloby mi motywacji do gotowania czy sprzatania w czyims mieszkaniu. O inwestowaniu nie wspominajac.
Inny przyklad: gdybyscie to wy odziedziczyly dom, mieszkanie to podzielilybyscie sie z mezem czy uznaly, ze mu sie nie nalezy. Zakladajac, ze macie wspolnote.
Wogole temat finansow w zwiazku wydaje mi sie skomplikowany, jesli ludzie nie sa z soba od liceum, kiedy jedyne co mieli to siebie i startowali od zera.
Obserwuj wątek
    • lot_w_kosmos Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 13:10
      Wchodząc w małżeństwo posiadałam majątek własny od ojca w postaci kilku działek budowlanych.
      Mam je do dzisiaj, stoją tylko na mnie.
      Poza tym wszystko mamy od początku wspólne to czego się dorobiliśmy, mąż nie miał żadnego majątku wchodząc w małżeństwo.
      Ale korzysta z tych działek. Są również jego, choć nieformalnie. Jakbyśmy sprzedawali, pieniądze pójdą na wspólne konto. Jak nie : dzieci odziedziczą.
      Jakieś sztuczne i zbędne było biegnięcie po ślubie do notariusza, aby dopisywać męża formalnie jako właściciela. Po co?
      • bywalec.hoteli Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:51
        Ale jakbyście się rozwiedli to mąż działek/dochodu z ich sprzedaży nie powącha? smile
        • lot_w_kosmos Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:02
          Wygląda na to , że nie wink
          To już wiem, czemu ze mną jest big_grin
          • buldog2 Re: Moje, twoje, nasze 10.05.22, 19:13
            Pal sześć działki, to [tylko?] pieniądze. Ale trudna jest odpowiedź na pytanie: czemu on z Tobą jest?
    • mikawi Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:00
      Jasne, że wszystko zależy od sytuacji i warunków wyjściowych. Inna jest sytuacja, gdy ludzie dorabiają się razem od zera, a inna gdy wchodzą w związek ze swoim majątkiem, dziećmi z poprzednich związków itd.
    • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:16
      Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Inaczej wygląda kiedy jeden z małżonków ma inwestować w wyłączną własności drugiego, trochę inaczej kiedy wchodzi "na gotowe" I oczekuje "dej." Nie ma jednej recepty i jednej rady. Natomiast ważne jest dla mnie jedno: pełna świadomość konsekwencji pewnych kroków. Czyli jeżeli rozszerza się wspólność albo dokonuje darowizny, albo podejmuje inne działania, to z pełną świadomością, co to znaczy i jak będzie wyglądała sytuacja w razie gdyby druga strona odeszła do Jasia (lub Małgosi).
      Natomiadnie nie rozumiem kawałka o braku motywacji do gotowania i sprzątania. Wiele lat mieszkałam w mieszkaniu, które formalnie było własnością moich rodziców. Gotowałam tam i sprzątałam z taką motywacją, że lubię jeść i mieszkać w czystym wnętrzu.
      • marinella Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 07:42
        Ja to trochę rozumiem w ten sposób, ze jednak o swoje=samodzielnie urządzone, wyremontowane według swoich gustów, zagospodarowane według własnych potrzeb (=kuchnia, łazienka) dba się jednak inaczej niż u rodziców / na wynajmie/ u męża / u babci / w akademiku etc

        Kolejnym takim levelem u mnie było dbanie o idealnie urządzone pokoje niemowlaków, gdzie każda zasłonka była w odpowiednim tonie i wiatr miał zawiewać w tym kierunku co trzeba.
        • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:34
          Ale kwestia wpisu do KW nie przesądza kwestii urządzania mieszkania. Jeśli młode małżeństwo mieszkające dotychczas w wynajmowanym "dziedziczy" mieszkanie w te sposób, że formalnie dajmy na to dziedziczy je mąż po babci i jeżeli To mieszkanie jest do generalnego remontu, to fakt, że formalnie w KW figuruje mąż nie przeszkadza dobieraniu firanek w pokoju niemowlaka i ustawianiu mebli wg róży wiatrów przez żonę. Oczywiście mąż może tu zgłaszać veto i mówić "nie twoje, nie rusz!" Ale wtedy problemy tej pary są jakby poważniejsze niż kolor zasłonek.
          • marinella Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:39
            Ja odniosłam się do 2 punktów w Twoim poście:

            1) zwróć uwagę, ze użyłaś sformułowania „formalnie moich rodziców”. W Twoim ( i moim) przypadku mieszkania naszych rodziców są „formalnie” ich, w rzeczywistości bliższej lub dalszej - jako rozpuszczonych jedynaczek wink - nasze. Nie ma symetrii przy mieszkaniu tylko męża, które może, ale nie musi być nasze w przyszłości, wiec osobiście bym w taką chatę dużo nie inwestowała ani finansowo, ani emocjonalnie. I chodzi o dużo więcej niż firanki i zasłonki.

            2) mieszkanie do remontu to inna inszosc niż mężowskie mieszkanie „ już urządzone i zastane”, choć i tutaj punkt pierwszy miałby zastosowanie jak dla mnie - osoby dla której ogromnym kopem motywacyjnym w pracy było nabywanie co miesiąc kawałka własnej podłogi.



            • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:02
              Ja akurat w wynajmowanym studenckim mieszkaniu z dużym upodobaniem dobierałam firanki, kapę na łóżko, obrus, wazoniki itd, przestawiałam meble, może nie wg wiatrów czy feng shui ale wg tego co mnie się wydawało wygodniejsze. Bo mimo że mieszkanie nie moje, to była to moja przestrzeń do życia na najbliższe X miesięcy. I podejrzewam, że tak samo zachowywalabym się w mieszkaniu partnera- starając się oswoić i dopasować do siebie przestrzeń, która ma być "moją" I nie oczekując przy tym przeniesienia własności udziału. A tu autorka pisze, że nie ma motywacji sprzątać czy gotować.
              Natomiast jeśli chodzi o Twoja wypowiedż- no to jeśli mieszkanie męża jest urządzone "na gotowo" to nie ma potrzeby inwestycji finansowych, a emocjonalne w takiej sytuacji trudno mi ocenić. Ja tam się jakoś zwykle przywiązuję do miejsc, w których mieszkam. Starałabym się, żeby było najfajniejsze na świecie, żeby mi się dobrze mieszkało. O, już wiem! Prawdopodobnie emocjonalnie zainwestowałabym cholernie dużo w balkon 😃
              • sonnija70 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:16
                No ale jest roznica wynajmowac cos dla siebie, mieszkac z rodzicami. A miec status sluzacej w domu pana meza.
                • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:25
                  Jak mąż traktuje żonę jak służącą to są gorsze problemy w tym związku niż treść wpisu w KW. Nie czułabym się służącą niezależnie od sytuacji prawnej lokalu I nie pozwoliła tak się traktować.
                  • sonnija70 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:34
                    Nawet jakby mau byl najlepszy na swiecie, to brak prawa do lokalu dla mnie bylby sporym dyskomfortem i to j czulaby sie jak sluzca. Nawet gdybym dla meza byla krolowa.
                    • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:42
                      Ja mojego czucia się służącą nie uzależniam od prawa własności lokalu. Podobnie jak nie czuję się służącą sprzątając u rodziców w mieszkaniu (a przecież nie ma różnicy, sprzątam w cudzym, od lat tam nie mieszkam) ani kucharką gotując dla bliskich, niezależnie w czyim akurat mieszkaniu się znajdujemy. Sprzątam, jeśli jest brudo, gotuję, bo jedzenie jest niezbędne do życia i nie czuję się z tego powodu jednoosobową służbą
                      • sonnija70 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:56
                        Mieszkanie rodzicow mozesz odziedziczyc. Poza tym pomoc rodzicom to inna liga. Maz jak znajdzie inna, to moze urzejmie wskazac Ci drzwi i poprosic o opuszczenie lokalu.
                        • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 13:26
                          Ja nawet męża nie mam 😃 partner może mi wskazać drzwi, ja mogę partnerowi, nie ma to dla mnie znaczenia. Sprzątam mieszkanie nie w celu odziedziczenia tylko w celu posprzątania, a gotuję w celu zjedzenia.
                        • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 13:30
                          sonnija70 napisał(a):

                          > Mieszkanie rodzicow mozesz odziedziczyc. Poza tym pomoc rodzicom to inna liga.
                          > Maz jak znajdzie inna, to moze urzejmie wskazac Ci drzwi i poprosic o opuszczen
                          > ie lokalu.

                          Oczywiscie. A dopoki lub jesli nie znajdzie, to ja nie sprzatam, choc mieszkam ? No, mozna.
                          Osobiscie z facetem, przy ktorym czulabym sie jak sluzaca, nie bylabym ani w jego mieszkaniu, ani w moim, ani we wspolnie wynajetym. Ani nawet w hotelowym pokoju na godziny.
                • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:38
                  Jakiej służącej? Jak partner sprząta moje mieszkanie, w którym wspólnie żyjemy to jest służącym?
                  • droch Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 13:15
                    Jak partner sprząta moje mieszkanie, w którym wspólnie żyjemy to jest służącym?

                    Nie, wtedy to zupełnie inna sytuacja wink
                    • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 13:28
                      No u mnie wlaśnie aktualnie jest tak, że mieszkamy w moim mieszkaniu, bo jest większe, a mieszkamy z moimi rodzicami. Partner sprząta i gotuję, na żartobliwe pytanie, czy czuje się służącą zażądał wychodnego w każdą sobotę i oświadczył, że koronkowy fartuszek odpada.
            • kocynder Re: Moje, twoje, nasze 10.05.22, 22:37
              A co jeśłi "Daniela" (lub ty) macie rodzeństwo? Wiem, nie chodzi stricte o Danielę, ale... Mieszkanie "formalnie moich rodziców" wcale nie jest w przyszłości koniecznie nasze. Bo mamy siostrę/brata, i, zaraza, oni też mają prawo do mieszkania "moich" rodziców. A jednak... Mieszkając w mieszkaniu moich rodziców - gotowałam i sprzątałam, inwestowałam w meble itd. Nie dlatego, że to kiedyś "będzie moje", a dlatego, że lubię pichcić (niestety, dobrze jeść również), dlatego, że nie lubię syfu (o ile uważam, że dom jest do mieszkania a nie do sprzątania, więc nie musi być sterylnie i na wysoki połysk, to jednak czysto i w miarę ogarnięte MI sprawia przyjemność).
      • mandre_polo Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:06
        Motywacje spada kiedy druga strona daje sygnał o braku wkładu. Rodzice tego nie robili więc dbałas o to miejsce od serca. Są związki gdzie takich sygnałów jest sporo np teściowa mówi o domu że jest jej a nie nasz przy okazji zapraszania gościa w obecności Jasia czy Małgosi którzy uczestniczą w rozmowie czy inne szpileczki wetknięte po cichu żeby nie było śladu
        • kk345 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:35
          Jeśli słyszysz coś takiego, to już jest sygnał alarmowy i wtedy to nie sprzątanie jest twoim największym zmartwieniem...
          • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:27
            No właśnie
          • mandre_polo Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:02
            Nawet gdyby sprzątała codziennie to nic nie zmieni
            • kk345 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:08
              Chyba umyka ci istota sprawy...
              • mandre_polo Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:39
                Tak myślisz 😜
    • gryzelda71 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:23
      Ależ to proste. Jak nieruchomość moja to taka zostanie do mojego ostatniego tchu. Jak coś jest meza to ludzie, albo współwłasność albo niech spada.
    • zerlinda Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:28
      Oczywiście że wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Gdybym miała bezrobotnego męża, który żądałby żebym jeszcze utrzymywała jego mamusię czy tatusia, to w życiu nie przepisała bym na niego połowy mojego mieszkania. Argumenty że w cudzym nie chce mu się gotować i sprzątać? To niech kupi sobie własne.
      A zupełnie poważnie to w życiu bywa różnie. Co innego dorabiać się razem, a co innego gdy jedna ze stron tylko stawia żądania. I nagle trzeba jeszcze spłacać kogoś, komu się ufało, z połowy tegoż mieszkania czy innej działki.
    • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:34
      Oczywiście, że nieruchomości odziedziczone po rodzicach nie są wspólne. Nie mój interes, co mąż robi z częścią mieszkania po matce, ani nie jego, co ja robię z mieszkaniem po rodzicach. I tak po śmierci dziedziczy je wspólne dziecko, więc układ jasny.
      Wspólne są przecież rzeczy zakupione w trakcie trwania małżeństwa, jeśli nie ma rozdzielności.
      • mikawi Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 17:16
        Po Twojej śmierci również mąż będzie dziedziczył mieszkanie po Twoich rodzicach, które było Twoim majątkiem odrębnym, nie tylko Wasze dziecko. Chyba, że spiszesz testament i zapiszesz wszystko dziecku, ale i tak mąż może wtedy dochodzić należnego mu zachowku.
      • volta2 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 18:12
        facet, ktory by kwitował, że nie mój interes co on robi z własnym majątkiem w trakcie trwania małżeństwa, nie został by moim mężem, zatem rozważania dalsze są bezprzemiotowe
        • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 18:18
          Odziedziczonym po matce, wspólnie ze swoim ojcem?
          • volta2 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 18:21
            bardziej łzawo się nie da?

            ale tak i ale owszem. po takich wpisach forumek zawsze wiem, czemu mogę mieć takiego męża, jakiego mam i czemu nie ma go jematka.
            • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 18:33
              Łzawo?

              Bardziej nielogicznie się nie da?
              • volta2 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 23:52
                czegoś nie łapiesz? przereklamowane są te szerokie horyzonty jematki, trenowane codziennie w niezykle trudnych warunkach pracy zadaniowej. ja rozumiem, że dziś sobota, ale jednak....
            • starczy_tego Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:53
              Możesz mieć takiego męża bo lubisz holować pijaków, ematka raczej by się na coś takiego nie pisała
              • volta2 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:22
                wysil się na coś bardziej błyskotliwego, połowa jematek pisała się na wszystko w pakiecie i umoczyła tak fatalne, że musiała rozwody przeprowadzać. a przecież z przydziału nie brała. często skazując własne dziecko na wątpliwy rodowód.
        • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 23:31
          Piekło zamarzło, zgadzam się z Voltą. Całkowicie.
        • kamin Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 07:51
          U mnie to ja jestem zdania, że to nie moja sprawa co mąż robi z mieszkaniem po swojej matce.
        • picathartes Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:11
          Serio?
          A jeśli maż dziedziczy osiedle kamienic, to połowa osiedla też na Ciebie? 😂
          • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:32
            jeśli mąż odziedziczy osiedle kamienic na pół ze swoim ojcem to kto jest w akcie notarialnym? ja? mogę to osiedle sprzedać? i kupić sobie za to willę Hiszpanii?
            • picathartes Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:59
              Ja się z Toba Mae zgadzam, pisałam do Volty 😉
              O ile właczenie przychodów z kamienic do przychodów gospodarstwa domowego jest okej, to przepisanie połowy nieruchomości na żonę już nie. Bo jak żona znajdzie sobie kochanka i od męża odejdzie, to se z kochankiem między soba będa te kamienice dzielić? 😅
              • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:19
                myślę, że to są takie wypowiedzi teoretyczne, bo sytuacji nie poznały. teoretyzować każdy może. „nie zostałby moim mężem”, „horyzonty jematki”. tak, tak, forum wszystko przyjmie.
                • volta2 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:19
                  poznały takie sytuacje i dlatego mogą się wypowiadać z tzw. doświadczeniem w sprawie
                • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 17:57
                  Nie, to nie są wypowiedzi teoretyczne.
                  To jest życie inne niż Twoje i zaufanie do najważniejszej osoby w życiu.
                  Osobiście polecam, bardzo przyjemnie się w ten sposób żyje.
          • volta2 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:19
            czy ty rozumiesz słowo pisane czy tylko udajesz, że tak?

            nie, nie sil się na odpowiedź, wpis powyżej dowodzi, że nie rozumiesz, co znaczy słowo obchodzi mnie/nie obchodzi mnie
            • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:22
              Przyznaję ci rację, wszystko wiesz najlepiej. Zadowolona?
          • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 17:55
            No u nas tak, cokolwiek odziedziczymy jest wspolne, w ogóle nie wyobrażamy sobie, ze może być inaczej, skoro zdecydowaliśmy się na wspolne życie.
    • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:40
      sonnija70 napisał(a):

      > Wogole temat finansow w zwiazku wydaje mi sie skomplikowany, jesli ludzie nie s
      > a z soba od liceum, kiedy jedyne co mieli to siebie i startowali od zera.

      Nigdy nie startuje się od zupełnego zera, bo nawet za dwudziestolatka można różnić się stopniem wsparcia rodziców i perspektywami na dziedziczenie.
      • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:59
        Ale jeśli nie ma tych perspektyw ns dziedziczenie i wsparcia rodziców to jednak startuje od zera. Moja przyjaciółka zakochała się w facecie, który mieszkał całe życie w wynajmowanym mieszkaniu z dziadkami i mamą. Ojciec poszedł w siną dal. Perspektywy na dziedziczenie żadne. Wsparcie? Czy ja wiem? Z opowieści mojej przyjaciółki, mama tego faceta nie była specjalnie wspierająca. Powiedziałabym, że on by się jednak dorabiał od zupełnego zera. Gdyby związał się z kimś o podobnej historii to oboje dorabialiby się chyba od zera (Nie wiem, z kim się ostatecznie związał na stałe, nie z moją przyjaciółką na szczęście. I to "na szczęście" nie ma nic wspólnego z jego stanem majątkowym, rodzinnym, cywilnym, a jedynie ogólnym porąbaniem.)
        • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:04
          Imo od zera startuja, gdy oboje sa sierotami, wychowankami DD z identyczna wyprawka. Bo jednak zwykle cos sie ma majac rodzine, i nie musza to byc walory dodatnie, moga byc niestety tez obciazenia.
          Majac zobowiazania wobec rodziny pochodzenia, teraz lub perspektywicznie, nie zdecydowalabym sie na wyzbycie sie mojej przed- czy poza-zwiazkowej wlasnosci.wlasnosci.
          • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:09
            A ok. W sensie ujemnym to zgoda.
          • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:10
            tt-tka napisała:

            > Imo od zera startuja, gdy oboje sa sierotami, wychowankami DD z identyczna wyp
            > rawka.

            Trochę mam właśnie poczucie, że nadużywa się sformułowania "dorabianie się od zera".
          • nanuk24.0 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 15:36
            Ja się dorabiałam od zera, nie mając nic po rodzinie. Kompletnie nic, mimo, ze rodzine mam.
        • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:06
          No mniej więcej o to mi chodziło, że rzadko chyba się zdarza, żeby spotkały się akurat 2 osoby, które z domu mają null, zero, gornisht, nawet stówy na urodziny czy deski do prasowania i zestawu garnków.
          • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:08
            Inaczej, osoby istnieją, ale wydaje mi się, że jest ich na tyle mało, że prawdopodobieństwo trafienia na drugą w identycznej sytuacji jest znikome.
            • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:14
              No tu zgoda, że prawdopodobieństwo spotkania się akurat 2 osób o takiej sytuacji jest niewielkie. Niemniej (ale to już nie jest nawiązanie do Twojej wypowiedzi, a raczej do samego tematu wątku) jeśli jedna wnosi tylko tę stówkę na urodziny i garnki, a druga pralkę Franię i meblościankę Borys, to nie ma problemu przepisywania, dopisywania czy rozszerzania wspólności. Raczej nikt normalny w takiej sytuacji nie oczekuje taki h ruchów.
              • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:20
                Jasne. Ale jesli, przykladowo, ktos dostal nieruchomosc (mieszkanie, dzialke, obojetne) od dziadka wraz z zobowiazaniem - nawet tylko moralnym, nie notarialnym - do opieki nad tymze dziadkiem, gdyby zaszla taka potrzeba, to dopisanie jako wspolwlasciciela wspolmalzonka jest ryzykowne. Bo para moze sie rozstac, a koniecznosc splacenia polowy pary moze uniemozliwic lub bardzo utrudnic wywiazanie sie z obowiazkow wobec dziadka.
                Takich i podobnych sytuacji moze byc mnostwo
                • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:27
                  A to tak. Dlatego nie ma jeden uniwersalnej recepty i jednego rozwiązania. Z mojej praktyki- dwa podziały majątku
                  1) pani dostała przed ślubem od ojca działkę z tzw.segmentem, urządzonym."na gotowo." Wejść i mieszkać. Potem ślub. Potem rozwód. Pan żąda zwrotu nakładów, jakie poczynił na dom. Z postępowania dowodowego wychodzi, że jedyny nakład był taki, że raz pomalowali dom.
                  2) pani dostała od rodziców działkę przed ślubem. Po ślubie wybudowali z mężem dom od podstaw.
                  Prawnie sytuacja jest taka sama
                  Domy są pań, panowie mogą dostać zwrot nakładów (polowy).
                  Faktycznie- to są dwie całkiem inne historie i w każdej inne mogłoby być rozwiązanie na początku małżeństwa
                  • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:33
                    Z ciekawości, w punkcie 1. - czy prawo dotyka kwestii, że przykładowy pan z tytułu zamieszkiwania we własnościowym domu żony nie musiał ponosić istotnych kosztów (wynajmu, raty kredytu), w związku z czym odniósł korzyść?
                    • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:38
                      Czy raczej nie miałoby to sensu, skoro owa korzyść została już uwspólniona w ramach małżeńskiej wspólnoty majątkowej?

                      Zastanawiam się, bo jednak osoba w takiej sytuacji jest z każdym rokiem związku do przodu - przyjmijmy że rata/wynajem wyniósłby minimalnie 1000 za m-c - o 12 tysięcy. Czyli 5 lat związku przyniosło panu nieponiesienie 60 tysięcy zł kosztów.
                    • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:39
                      Pośrednio dotyka. To znaczy pan nie musi pani zwracać tego, co zyskał mieszkając w cudzym domu, nie odlicza mu się odniesionych w te sposób korzyści. Natomiast oceniając te nakłady, które podlegają rozliczeniu ocenia się, czy te nakłady to były nakłady zwiększające wartość domu, czy normalne prace związane z bieżącym utrzymaniem czegoś, z czego się korzysta. I to malowanie na przykład nie podlegało rozliczeniu, bo jak się mieszka to się brudzi ściany i trzeba malować, podobnie zużywa się żarówki itp.
                      • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 23:36
                        Ale rozumiem, ze gdyby państwo w trakcie trwania małżeństwa dobudowali piętro domu to panu należałaby się połowa poniesionych na to kosztów?
                        • daniela34 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 23:40
                          No tak, jasne.
                        • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 00:04
                          panna.nasturcja napisał(a):

                          > Ale rozumiem, ze gdyby państwo w trakcie trwania małżeństwa dobudowali piętro d
                          > omu to panu należałaby się połowa poniesionych na to kosztów?

                          Gdyby dobudowali ze wspolnych srodkow. Wtedy tak.
            • zosia_1 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 18:51
              Ja z mężem tak mieliśmy. Każde z nas wyszło z domu z 1 torbą ubrań.
              • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:23
                Też znam takie przypadki. Garnki by się znalazły, ale już mieszkania po dziadka h przejęła rodzina np za dożywocie, a co do mieszkań rodzinnych po jednym malutkim i na każde 5 głów do spadku z perspektywą za ok 40 lat. Zatem szału nie ma.
              • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 17:58
                U nas to samo. Żadnych garnków, ręczników. Wyłącznie rzeczy osobiste typu ubrania, książki, jakieś swoje pamiątki, zdjęcia.
                • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:48
                  Tylko w tej odnodze była mowa o zerowym wsparciu, również potencjalnym, a to już najwyraźniej inny przypadek, skoro w innym miejscu wspominasz o spadkach i darowiznach.

                  Autentycznie nie znam osoby, która nie otrzymała - i nie otrzyma - żadnej wymiernej finansowo pomocy od rodziny w dorosłym życiu (koperty na urodziny, sprzęty i wyposażenie, prezenty ślubne, darowizny, możliwość zamieszkania u rodziców na studiach, widoki na spadek, pomoc przy dzieciach, jakikolwiek spadek, choćby i 5 tysięcy zł), chyba, że mówimy o wspomnianych wyżej wychowankach domu dziecka. Tzn. wiem, że takie osoby istnieją, bo różne są sytuacje, chodzi mi tylko o to, że jest imo małe prawdopodobieństwo, żeby właśnie takie dwie osoby się spotkały.
                  Tzn. zgadzam się z Danielą, że tylko istotne składniki majątku mają znaczenie dla kwestii ew. dopisywania do własności, co jest głównym tematem wątku, czepiam się natomiast zasadności sformułowania "dorabianie się od zera".
                  • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:52
                    (i o to, że niemal zawsze istnieje jednak jakaś dysproporcja zasobów)
                • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 19:01
                  Dopisze, skoro są wątpliwości. Spadki i darowizny przyszły z kompletnie ńiespodziewanej strony, nie od rodziny pochodzenia i nie były to nieruchomości.
                  Nie dostałam w życiu żadnej koperty na urodziny, mąż tez nie, nie było takiego zwyczaju.
                  Na ślubie nie mieliśmy żadnych gości, wiec nie było prezentów.
                  Nikt nas nie utrzymywał na studiach ani nie mieszkaliśmy u rodziców.
                  Zaczęłam pracować mając 18 lat, byłam w szkole średniej, wieczorowej, pracowałam na pełen etat.
                  • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 05:00
                    panna.nasturcja napisał(a):

                    > Dopisze, skoro są wątpliwości. Spadki i darowizny przyszły z kompletnie ńiespod
                    > ziewanej strony, nie od rodziny pochodzenia i nie były to nieruchomości.

                    Czyli decyzje o tym, że wszystko będzie wspólne, które przedstawiasz jako najbardziej słuszny model wchodzenia w związek, zapadały w czasie, kiedy i tak nie istniały przesłanki, że będzie cokolwiek do uwspólnienia? (poza tym, co i tak z definicji byłoby wspólne na mocy prawa o wspólnocie małżeńskiej).
    • umi Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:42
      Zalezy od ukladow. Moim zdaniem jak obie strony maja majatek, to najuczciwiej jest wynajac go, a mieszkac razem w czyms jeszcze.
      Ja gotowac moge wszedzie, na campingu tez. Zwykle tez po sobie sprzatam. Inwestowanie w nie swoje musi miec wzajemnosc. Jak nie ma, nie inwestuje. W kazdej sytuacj mozna jakos ulozyc sie tak, zeby kopciuszek nie siedzial na garnuszku ksiecia i w razie problemow nie musial wychodzic z jedna reklamowka ubran. A jesli nie mozna, to zwiazek od poczatku jest toksyczny, wiec nie warto go kontynuowac.
      • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:01
        jak ułożyć się w sytuacji, w której na przykład jedna strona ma finansowanie i pomoc oraz odziedziczony majątek, a druga tylko koszty (na przykład biednych schorowanych rodziców), jak w wątku obok.
        • umi Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:05
          Druga w watku obok pracowala na to, zeby ta jedna miala dobra sytuacje zawodowa. Na starcie zly rozklad sil. W takiej sytuacji to maz powinien wspomoc zone, zeby tez cos osiagnela. Tylko bardzo naiwna albo bardzo zakochana osoba wchodzac w zwiazek i nie majac NIC przystanie na siedzenie w domu z dziecmi i dalej nie posiadanie NIC. tam nalezalo najpierw wyrobic sobei dobra pozycje na rynku pracy (tesciowie o bejbisiach mogli tylko pomazyc albo dac dolara suspicious) potem zafundowac bejbisia sztuk jeden, z ktorym siedzialby maz (nie tesciowa, bo nie jej dziecko), a potem moze po latach jakiegos drugiego.
          Jak sie ma miekkie serce, trzeba albo znalezc druga taka sama osobe, albo miec twarda d.pe.
          • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:29
            Przecież kobiety na starcie są przegrane w takich sytuacjach. Widzęt te tłumy facetów rezygnujących z pracy, żeby żona mogła się rozwijać, albo siedzących w domu z bejbisiem zamiast pracy zarobkowej.
            • umi Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:12
              Jak mu nie zalezy na niczym wiecej niz reprezentacyjny (lub nie) inkubator w funkcja sprzatania i gotowania, pewnie nie zrezygnuje. Tylko po co sie z takim wiazac?

              BTW, jak jakiemus nie pasuje, bo chce zeby bejbis byl zaopiekowany i nie po 10 latach od slubu, zawsze moze zrobic wszystko wspolne i problem solved. Kobiety sa przegrane zawsze wybierajac przegrywow. Lepiej takich nie wybierac, a jak sie kamuflowali i sie jednak wtopilo, to lepiej uciekac kiedy kamuflarz zaczyna odpadac. Moim zdaniem oczywiscie. Na podstawie znajomosci z rozbymi chlopami. Jak ktos byl do niczego, to po prostu byl, z mula nie zrobi sie konia czystej krwi arabskiej. Jak ktos takiego chce, to musi szukac dalej. Jak wezmie mula, nie spodziewac sie, ze bedzie czyms wiecej niz mulem i dostosowac sie do mula. Dobre serduszko i szczere checi niestety malo wplywaja na doroslych ludzi z okreslonym charakterem i podejsciem do zycia.
    • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 15:48
      No to zależy. Ktoś keidyś wspominał jakąś ankietę tutaj i wychodziło, że przeciętna ematka mało zarabia, natomiast ma dom, samochód. W wątku o najemcach ma także mieszkanie/a i lokatorów/a.
      Cudów nie ma, czyli zarabia na emążematki.
      • aamarzena Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:12
        Moze tez mieć mieszkanie po dziadkach i działki po ciotce, po sprzedaży których było na dom i samochod. Stan posiadania nie zawsze odzwierciedla faktyczne zarób, tudzież zarobki akurat w tym momencie.
        • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:50
          o tym wszystkim mowy nie było...
      • volta2 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 18:19
        słuszna uwaga,
        na dodatek jematka wonska w mózgu, zarabia bardzo dużo i jakimś zrządzeniem losu jest specjalistką od taniego latania i podróżowania na wakacje z 5 kg bagażu podręcznego. oczywiście to wszystko z zamiłowania do komfortu, szeroko na fourm ekspnowanego.
        • thank_you Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 07:10
          Zarabiam bardzo dobrze,, nie mamy żadnych problemów finansowych, latałam biznesem, mamy karty PP (ja kiedyś za nie płaciłam, ale od dawna mamy je juz za free), a wciąż frajdę sprawia mi kupienie tanich biletów lub ulokowanie czegoś na promocji.
          • aqua48 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:33
            Moja koleżanka nie pracowała nigdy. Ma dom w centrum dużego miasta, mieszkanie i sporo odziedziczonych funduszy. Po rozwodzie miała się gdzie przeprowadzić i z czego żyć.
    • pepsi.only Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:27
      Rozdzielność majątkowa, to bardzo fajna sprawa, zwłaszcza jak wszystko jest na mnie.
      To była konieczność:
      Mąż w spadku otrzymał długi (wiedział o nich, więc spadek odrzucił), ale jeszcze został drugi rodzic, który w każdej chwili może wyciągnąć rękę po nasze. Jeśli będziemy chcieli, to pomożemy, ale o żadnych spłatach długów, czy opłacanie alimentów, czy opłaty na DPS, bo rodzicowi całe życie pracować się nie chciało i nadal nie chce- po moim trupie.
      Jak się sprawa z teściami rozwiąże to rozdzielność zawsze można cofnąć.
    • larix_decidua77 Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:32
      Można mieć odrębne majątki ale nie może być tak, że jedna ze stron, z racji tego że wzięła ślub z osobą, która odziedziczyła dom, przez całe życie niczego się nie dorobi. Znam takie pary. Żona mieszka u męża lub odwrotnie i nie ma nic. W razie rozwodu po 50 idzie pod most, bo kredytu już nie dostanie. Całe życie żyli w tym domu, remontowali go ale taka osoba nie ma nic. Uważam, że albo powinno się przepisać połowę na małżonka a jeśli się nie chce, to wynająć odziedziczoną nieruchomość i dorobić się czegoś wspólnego, żeby było co dzielić w razie rozwodu.
      • eriu Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 14:27
        A to oni nie mają konta bankowego z wyciągiem? W razie rozwodu to niech kasę dzielą. Skąd ta presja, że trzeba na potęgę kupować?
        • larix_decidua77 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 06:42
          Jakoś tak zazwyczaj bywa, że jednak nie ma się na koncie tównowartości mieszkania.
    • ginger.ale Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 16:55
      "To zależy."
    • jolie Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 17:28
      To raczej oczywiste - w małżeństwie zawartym młodo z osobą na podobnym poziomie finansowym - wspólnota. W związku z gołodupcem, gdy mam już swoje dzieci - tylko całkowita rozdzielność. Wszelkie opcje pośrednie - to zależy, ale o swój interes trzeba dbać.
      • taki-sobie-nick Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:49
        A w wersji "ja nic nie mam, mąż ma kilka rezydencji"?
        • lot_w_kosmos Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 06:56
          A to już zapewne zupełnie inaczej wink
          • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:32
            Dokładnie,😁
          • jolie Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 19:33
            Oczywiście, że inaczej, dlaczego miałabym wzbraniać się przed hojnością?😜
      • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:34
        Po co Ci ślub i związek z kimś kim gardzisz? Wyszłabyś za kogoś z takim podejściem do Ciebie jeśli to Ty nie miałabyś nic?
        • jolie Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 19:38
          Piszę z perspektywy dojrzałej kobiety. Związek - chociażby do seksu i rozgrywki. O ponownym ślubie w moim wieku i sytuacji życiowej - mowy nie ma. Poza tym - ja już nie chcę więcej dzieci, zatem po co mi ślub i podział mojego majątku z kimś, kto nic nie ma? Żeby dzieci miały mniej? Z tęczy i jednorożców już wyrosłam.
          • trampki_w_kwiatki Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 02:33
            10/10
          • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:01
            Innymi słowy traktujesz drugą połówkę jak czasoumilacza i nie jest to dla Ciebie członek rodziny, rodzina to tylko bombelki. Nie życzę nikomu znalezienia się w takim związku.
            • jolie Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:44
              Innymi słowy - inwestuję w swoje geny i wolę, żeby MÓJ majątek przejęły w całości moje dzieci, a nie pełnosprawny (zakładam) facet i jacyś jego krewni (bo i tak się zdarza). Za dużo kosztowało mnie jego zdobycie, żeby być romantyczną. Na szerokie gesty też mnie nie stać, komu zbywa, niech ten gest ma. Facet może zarobić/zakredytować się na swoją nieruchomość, do której ja, co oczywiste, nie będę miała żadnych praw.
              • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:37
                Mąż też Twój jeśli go masz. Nie wiem czemu tak wiele kobiet uważa, że ważne dzieci, mąż gdzieś z boku na drugim/trzecim planie (i szok jak się związek rozleci). Nawet inaczej-mąż, potem dzieci. Dobrzy rodzice muszą być najpierw dobrą parą, a jak dzieci dorastają to mają swoje życie, a my współmałżonka.
                • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:39
                  Zresztą dzieci zwykle też dziedziczą jako dorosłe i pełnosprawne, ile tu było wpisów, że dorosły i pełnosprawny niech sam zarobi smile
                • jolie Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:45
                  Owszem, mam męża od 16 lat i póki co się nie rozwodzę. Byłam gołodupcem, gdy się z nim wiązałam, co w sumie nie jest bardzo dziwne w wieku 26 lat (pochodzę z niezamożnej rodziny). On miał trochę więcej, ale nie znacząco. Dorabiamy się wspólnie i we wszystkim mamy współwłasność. Ty nie zauważyłaś chyba, że ja piszę o mojej aktualnej sytuacji życiowej -jako kobieta 40+ z dziećmi nie chciałabym już ślubu po ewentualnym rozwodzie/śmierci obecnego męża. Nie mam również złudzeń - właściciele kilku rezydencji nie startują do kobiet takich jak ja, prawdopodobieństwo trafienia na faceta, który nic nie ma byłoby bardzo duże.
          • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:04
            a nazywanie kogoś dołodupcem nie świadczy o szacunku.
            • jolie Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:45
              No po prostu strasne...
              Określenie jest dosadne, ale dobrze oddaje istotę sprawy.
              • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:59
                W życiu bym nie chciała być związku gdzie ktoś by mnie tak traktował i nie przyszło by mi do głowy takie traktowanie innych.
                • jolie Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:02
                  To świetnie, bo ja nie chcę z Tobą związku😀.
                  • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:14
                    Vice versa, zresztą jestem zajęta big_grin
              • ludzikmichelin4245 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:09
                jolie napisała:

                > No po prostu strasne...
                > Określenie jest dosadne, ale dobrze oddaje istotę sprawy.

                A mnie akurat określenie nie obraża (chociaż zakładam, że inni mogą mieć inaczej).
                Jestem gołodupcem, znam tym samym swoje miejsce np. na rynku matrymonialnym czy społecznym, jakoś z tym żyję.
                • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:15
                  Jako singiel bo się dołujesz czy z mężem myślącym mam nadzieję inaczej?
                  • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:39
                    Ty sie dolujesz z mezem myslacym inaczej, to akurat wiemy tongue_out
                    Ludzik sie nie doluje (choc imo zaniza, ale jej oceny to nie moja sprawa), a jolie ja osobiscie przyznaje racje. Dorosly czlowiek, nie szczaw ledwo startujacy w zycie, ktory nie ma nic lub prawie nic ma slabe mozliwosci i/lub checi zarobkowe i/lub lekka reke do wydawania. I dla mnie to absolutnie bez znaczenia, bo moze miec fure zalet przewyzszajacych stan posiadania - ale dotychczasowego dorobku mu nie oddam, zwlaszcza majac dzieci. Jesli jest lub stanie sie bliskim mi czlowiekiem, jego zabezpieczeniem bedzie renta rodzinna, polisa ubezpieczeniowa i to, czego dorobimy sie bedac juz razem.
                    • jolie Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:51
                      tt-tka napisała:

                      > Ty sie dolujesz z mezem myslacym inaczej, to akurat wiemy tongue_out
                      > Ludzik sie nie doluje (choc imo zaniza, ale jej oceny to nie moja sprawa), a jo
                      > lie ja osobiscie przyznaje racje. Dorosly czlowiek, nie szczaw ledwo startujacy
                      > w zycie, ktory nie ma nic lub prawie nic ma slabe mozliwosci i/lub checi zarob
                      > kowe i/lub lekka reke do wydawania. I dla mnie to absolutnie bez znaczenia, bo
                      > moze miec fure zalet przewyzszajacych stan posiadania - ale dotychczasowego dor
                      > obku mu nie oddam, zwlaszcza majac dzieci. Jesli jest lub stanie sie bliskim mi
                      > czlowiekiem, jego zabezpieczeniem bedzie renta rodzinna, polisa ubezpieczeniow
                      > a i to, czego dorobimy sie bedac juz razem.
                      >

                      Mogę się pod tym podpisać. I tak, moja krwawica ma pójść w moje geny, zwłaszcza w takich czasach jak obecnie - kosmiczne ceny nieruchomości, a dach nad głową to podstawa bytu. W bardzo bliskiej rodzinie mam przykład, jak 'romantyczność' pozbawiła mojego ojca spadku po rodzicach, wszystko pójdzie w ręce obcej rodziny, która już zaciera ręce. Ja błędu dziadków nie powtórzę i nie przyłożę ręki do krzywdy moich dzieci. Mają mieć lepiej przy starcie w dorosłość, niż ja.
                    • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:57
                      Ale ja myślę o spadku, a nie o rozszerzeniu wspólnoty.
                • jolie Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:29
                  Ty akurat w moim odczuciu zaniżasz swoją wartość, ale mniejsza o to.
                • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 11:16
                  Ale obiektywnie to określenie jest pogardliwe. A potem lamenty, bo dzieci z mniej zamożnych rodzin są zaszczuwane w szkołach. A to się wynosi z domu.
                  • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 14:02
                    o to chodzi
    • default Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 17:42
      Kupiłam mieszkanie gdy byłam już moim mężem, ale bez ślubu. Kupiłam je na siebie oczywiście, ale mąż je remontował ze swoich pieniędzy. Co mu się poniekąd zwróciło, gdy ja dołożyłam się do kupna działki pod budowę domu -dzialke kupił na siebie. Postawiliśmy dom wspólnie, cały czas nie byliśmy małżeństwem, dom był na niego. Potem wzięliśmy ślub i dom z działką został zapisany notarialnie jako współwłasność. Natomiast moje mieszkanie przepisałam na córkę z pierwszego małżeństwa. Kiedy zmarł mój ojciec, mama zrzekła się swojej części i mieszkanie przepisałam na mnie. Oczywiście mieszkała w nim nadal. Mam więc wspólny dom z mężem i swoje własne mieszkanie. Mąż się nie burzy, nie ma dzieci, a jesteśmy już na tyle starzy, że raczej nie przyjdzie nam do głowy się rozstawać i wykłócać o podział majątku 🙂
    • woman_in_love Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 18:41
      Na kanwie watku o finansach w zwiazku uwazacie, ze majatek typu nieruchomosci powinien byc wspolny

      Tak, ale tylko jeżeli to majątek faceta.
    • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 07.05.22, 23:29
      Wszystko mamy wspolne, spadki i darowizny tez. I to jest jedyna możliwa dla nad opcja. I dla mnie, i dla męża, zaufanie w związku jest podstawą, bez tego nie ma reszty.
      • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 00:42
        A kto zarabia na to wszystko?
        • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 00:44
          Na jakie "wszystko"?
          • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 00:52
            Na rzeczy wchodzące w to, co dzielicie. Nie mam na myśli ani spadków, ani darowizn
            • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 00:55
              No my, a kto miałby zarabiać na nasze utrzymanie, krasnoludki?
              • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 00:58
                Zarabiacie tak mniej więcej równo na majątek, jaki posiadacie?
                Kto zarabia czyli która strona zarabia więcej na posiadany wspólnie majątek.
                • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:04
                  A jakie to ma w ogóle znaczenie?😄
                  • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:09
                    Olbrzymie.
                    Np ta wypowiedź:
                    Wszystko mamy wspolne, spadki i darowizny tez. I to jest jedyna możliwa dla nad opcja.

                    Autorka używa pluralis maiestatis - samo w sobie dziwne wyrażać za inną osobę jej uczucia.
                    No i kwestia - mamy wspólne. Ja zarabiam, kupuję, a ty korzystasz i mamy wspólne.

                    • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:12
                      Nie, nie używam pluraslis majestatic nie piszę bowiem słowa MY jako "my osobą swoją" tylko MY w znaczeniu mój mąż i ja, bo o to było pytanie.
                      O uczuciach nie było ani słowa. Ani moich, ani męża.
                      Ale widzę, ze wiesz lepiej i przyszłaś się czepiać, więc koniec z mojej strony.
                      • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:17
                        no piszesz w końcu ty, co ma dla Was znaczenie.
                        Można też napsiać - dla mnie i dla mojego męża nie ma znaczenia, że on zasuwa i zarabia i że oficjalnie razem jesteśmy posiadaczami (tu wymienić).

                        To my to znam, mój mąż swego czasu też zaczął stosować my - my myślimy, my płacimy i inne
                        • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:22
                          znana.jako.ggigus napisała:


                          > Można też napsiać - dla mnie i dla mojego męża nie ma znaczenia, że on zasuwa i
                          > zarabia i że oficjalnie razem jesteśmy posiadaczami (tu wymienić).
                          >

                          No pewnie, że można tak napisać.🤷🏻‍♀️ Co jest w tym niewłaściwego ponownie pytam?
                          • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:25
                            Pytanie o niewłaściwość modelu życia panny.nasturcji zadajesz ty.
                            Więc może odpowiesz...
                            Ja tylko zapytałam o szczegóły, bez oceniania
                        • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 02:46
                          znana.jako.ggigus napisała:

                          > Można też napsiać - dla mnie i dla mojego męża nie ma znaczenia, że on zasuwa i
                          > zarabia

                          Jakoś starannie umknęło twojej uwadze, że napisałam coś dokładnie odwrotnego o tym kto więcej zarabia.
                          Ale pisałaś od początku z tezą, więc to było oczywiste, że nie odniesiesz się do tego.
                    • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:17
                      Ale ona nie wyraża uczuć, a stan posiadania. Stwierdza fakt, a nie opisuje uczucia współmałżonka dotyczące wspólnego posiadania dóbr. Pisze "my", "nas", zatem można wnioskować, że mąż jest także zadowolony z takiego rozwiązania.

                      I kwestia mamy wspólne- mnie dziwi, że ludzie się dziwią. Każda para, małżeństwo wypracowuje sobie jakiś satysfakcjonujący model życia (jeśli nie to cierpią, bądź się rozstają), co jest takiego dziwnego w tym modelu, który przedstawia p. Nasturcja?
                      • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:22
                        panna.nasturcja pisze - my uważamy np.
                        Pisze też w czyimś imieniu.

                        Nic nie ma dziwnego w tym modelu, jaki opisuje Nasturcja. Jest on bardzo powszechny. To ja z ciekawości syptałam, kto na to zarabia i potrzeba było parę postów, aby dostać wyczerpującą odpowiedź. Jak na normalny, powszechny model związku - trochę dziwne.
                        • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:25
                          Giggus nie ma czegoś takiego jak uniwersalny model związku- zobacz ile osób napisało tutaj, że to zależy od sytuacji. Dlaczego Twój model związku, miałby być właściwszy od mojego, Nasturcji, czy innej Anny Kowalskiej?
                          • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:30
                            Piszę na zupełnie inny temat
                        • engine8 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 05:44
                          Zarabiaja na to oczywiscie oboje - kazde inny sposob.
                          Poniewaz nie ma znaczenie gdzie jak i ile kto zarabia a wazne jest z eobie osoby na rowno przyczyniaja sie do tego zarobku.
                          Maz codziennie wychodzi z domu i "pracuje sobie gdzies tam" 8 godzin poza domem a zona siedzi w domu i zajmuje sie 24/7 wszystkim w domu. Zajmuje im to tyle samo czasu.
                          A mezowi za cos tam co robi poza domem ktos tam placi a maz jej oddaje wszytko co zarobil albo wplaca na wspolne konto.
                          Mozna powiedziec rownie dobrze ze on jej oddaje 100% swoich zarobkow a ona wklada to do wspolnego sloika z ktorego oboje czerpia ile potrzebuja.. Kazde z nich ma prawo do 100% tego co na koncie..
                          Z reszta rzeczy w domu podobnie.. Mamy w domu 2 samochdy o obydwa sa kupione za kase ze wspolnego sloika i zarejstrownae na obie osoby X OR Y. Czyli kazdy z nas jest wlascicilema i moze dysponowac autem bez koniecznosci prozumiewania sie czy informowania drugije strony.
                          Powiedz mi w takim razie ile tu kto zarabia, kto czyje wydaje? My mamy pieniadze NASZE i wydajemy NASZE. Ale oczywiscie - poniewaz kazdy na 100% naszych, mozna powiedziec ze jak mamy $1M to nie kazdy z nas ma $0.5M ale kazdy z nas ma w kazdym konkretnym i nieskonczenie krotkim momencie (zeby to sie matematycznie zgadzalo) ma $1M.
                      • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:23
                        PS: wnioskować można wiele. Mąż może sam się wypowiedzieć, czy jest zadowolony z tego obrotu rzeczy. Niestety jest to niemożliwe, bo panna.nasturcja przejęła narrację za męża i nadaje za dwie osoby.
                        • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:27
                          Ale jakżesz on ma się wypowiedzieć skoro nie pisuje na forum? Chyba siłą go nie zawlokła do notariusza i nie zmusiła do złożenia podpisów??
                          • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:29
                            o notariuszu znowu piszesz ty.
                            Po prostu w normalnych układach nikt za nikogo się nie wypowiada.
                            • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:33
                              Ale co w tym układzie jest nienormalnego?? Każda dyskusja z Tobą wygląda w ten sam sposób: pytanie? Gigus: enigmatyczna odpowiedź- domyśl się człowieku.
                              • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:37
                                Napisałam wyraźnie, co myślę. Ty z kolei piszesz o rzeczach, jakie rzekomo napisałam, np mój model związku.
                                Nie pisałam o moim modelu.
                                Enigmatycznie czyli nie na temat, skacząc i podając jakieś dziwaczne treści (np ocena modelu życia panny.nasturcji) - to wszystko robisz ty.
                                • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:45
                                  Że co?? Wymiękam...Przecież to Ty skonfrontowałaś całkiem neutralny wpis p. Nasturcji o tym jak wygląda jej sytuacja majątkowa pytaniem- a kto na to wszystko zarabia. Następnie drążyłaś, czy aby na pewno po równo partycypują w budżecie, później zaczęłaś coś o liczbie mnogiej sugerując, że gdyby partner nasturcji miał się szanse wypowiedzieć, to pewnie z jego punktu widzenia wyglądałoby to inaczej, dalej ostrzegawczo dodałaś, że Twój parner też kiedyś zaczął używać liczby mnogiej i (w domyśle) nic dobrego z tego nie wynikło i jeszcze napisałaś o związku Nasturcji - cytuję: Jak na normalny, powszechny model związku - trochę dziwne.
                            • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:34
                              PS - cena za taki nierówny układ to właśnie owo (najczęściej podszyte strachem) my- My mamy, my uważamy, my myślimy. My uważamy.
                              Jedna myśl, dwie głowy.
                              Cud natury.
                              Trochę to też zaklinanie rzeczywistości, no bo jak tak sobie myślimy, że wszystko jest nasze, to wszystko jest okay dla mnie, prawda?
                              Zwracam uwagę na cenę takiego modelu. I na jego językowe też objawy
                              • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:36
                                znana.jako.ggigus napisała:


                                > Zwracam uwagę na cenę takiego modelu. I na jego językowe też objawy

                                Nie rozumiem, wyjaśnij, bo nie mam pojęcia jak się odnieść. Kiedy pisze, lub mówię o czymś co robimy razem też mówię- my robimy, my idziemy, my kupujemy.
                                • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:42
                                  Przez wiele postów pisałam o tym "my".
                                  Jest różnica między robieniem czegoś razem i mówieniem o tym - my robimy.
                                  I jest różnica w zarabianiu na życie, majątek, posiadaniu czegoś i mówieniu, że my mamy, nam tak pasuje i że my tak uważamy, że to jest fajnie.
                                  I jest to różnica ogromna.
                                  I biorąc pod uwagę parę postów potrzebnych do wyjaśnienia prostego faktu - kto zarabia na to wszystko - jest to interesująca różnica.

                                  Może po prostu piszemy na różnych poziomach i mnie jest łatwiej zrozumieć ciebie. Ty natomiast - takie mam wrażenie - nie rozumiesz tego, co ja piszę. Nie zadajesz pytań, nie piszesz, czego nie rozumiesz, tylko wyrażasz opinię o czyichś wypowiedziach.
                                  Bo tak jest łatwiej. Jak i łatwiej jest pisać - my myślimy i my uważamy.
                                  • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:48
                                    Czyli uważasz, że ktoś kto mniej wkłada do majątku wspólnego, nie powinien używać liczby mnogiej? Jeśli ja nie dokładam się do budżetu domowego i kupuję sobie nowy samochód, to powinnam mówić, że mąż kupił?
                                  • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:51
                                    znana.jako.ggigus napisała:


                                    > Może po prostu piszemy na różnych poziomach i mnie jest łatwiej zrozumieć ciebi
                                    > e. Ty natomiast - takie mam wrażenie - nie rozumiesz tego, co ja piszę. Nie za
                                    > dajesz pytań, nie piszesz, czego nie rozumiesz, tylko wyrażasz opinię o czyichś
                                    > wypowiedziach.

                                    Uwierz mi, że się staram i naprawdę wnikliwie analizuje każde zdanie.
                                  • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:53
                                    Jaka jest różnica między "idziemy do kina" a "mamy mieszkanie" - przy założeniu, że jest kupione przez dwie osoby?
                              • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:51
                                Dlaczego zakładasz, że w pełni wspólny majątek jest układem nierównym? I dlaczego dopisujesz do tego strach? U mnie (celowo nie pisze u nas:p ) rzecz jasna wspólnoty nie ma, bo nie jesteśmy małżeństwem i niczego też nie kupowaliśmy wspólnie. Czy uważasz, że w związku z tym to jest z założenia równy układ?
                            • engine8 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 05:59
                              W normalnych ukladach wsolnoty gdzie kazdy ma 100% praw do decyzji, wypowiedz i decyzja kazdej ze stron jest decyzja i wypowiedzia obu stron.
                              U nas do dobrego zwyczaju nalezy poinformowanie drugiej strony o naszej wspolnej decyzji jak np ja pdjalem aby druga strona wiedzila co formalnie "zrobila".
                              Wlasnie poinformowalem zone ze wplacielm iles tam na cel charytatywny ktory uwazalem za wart a dla niej byl on obojetny czy wrecz nieznany. Spytala ile i po chwili - a dlaczego tak malo? Mozesz dolozyc? No moge, i doplacilem drugie tyle... w obu przypadkach zaplacilem karta na ktorej bylo moje imie i nazwisko.
                              Teraz kto to zaplacil i ile?
                            • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:49
                              Przecież ona nie wypowiada się "za niego". Tylko pisze na forum, na którym on sie nie udziela, jak jest w ich rodzinie. Jak piszę do przyjaciółki, że nie mogę spotkać się tego dnia bo idziemy do kina to też jest ta straszna zbrodnia wypowiadania się za faceta?
                        • engine8 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 05:51
                          Ona ma prawo przyjac tak narracje poniewaz taki model przyjeli do takiego modelu sie zobowiazali z wlasnej i nieprzymuszonej woli.
                          Jak zona wybierze konta $10k i wysle swoje siostrze poniewaz uwaza ze chce je zrobic prezent to to jest prezent on NAS. To w swietle naszych zasad i praw ktore nimi zarzdza - zrobilismy oboje a ze do wspolnej decyzji wyatrzy decyzja jedej strony to juz maly detal poniewaz nie mamy absolutnie zadnych oraniczen pod tym wzgledem. I siostra dziekujac nie dziekuje jej ale NAM.
                    • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:45
                      Ona nie wyraża za ona osobę jej uczuć tylko pisze o przekonaniach, które z tą osobą ma wspólne i o tym wie. Ja też mogę napisać o sobie i partnerze: uważamy, że dzieci się nie bije. Bo mamy to omówione i doskonale wiem, że stanowisko jest wspólne.
                      • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:04
                        I dokładnie o to chodziło, Gruu.
                • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:04
                  Nie, nie zarabiamy równo. I kompletnie nie ma dla nas znaczenia kto zarabia więcej i nigdy nie miało.
                  Wszystko, co mamy jest wspólne, także to, co wedle prawa z automatu nie jest.
                  • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:05
                    ok, czyli mąż zarabia, a macie wspólne.
                    • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:10
                      Żebyś się nie zdziwiła.
                      To raz.
                      A dwa: jakie to miałoby znaczenie, gdyby tak było?
                      To jest nasza decyzja, że wszystko jest wspólne bez względu na to kto ile wnosi na bieżaco, czyje są spadki, darowizny czy korzyści z nich płynące.
                      Bo tak my sobie wyobrażamy wspólne życie.
                      Inni mogą sobie wyobrażać inaczej, nic mi do tego.
                      • znana.jako.ggigus Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:18
                        No widzę, że dalej lecisz pluralis maiestatic. Nierozerwalne my - my decydujemy, my sobie tak wyobrażamy.
                        Dwa mózgi, jedna myśl. A raczej jeden portfel...
                        • magdallenac Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 01:31
                          No u nas tak jest dwa mózgi jeden portfel, a w dodatku jeden mózg zupełnie nie dokłada się do budżetu domowego, a jest właścicielem 60% całego majątku.🤷🏻‍♀️
                        • marinella Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:12
                          Tak patrząc z zewnątrz co cała wasza pod-dyskusja rozbija się o użycie formy „my”, która na forumkę giggus działa jak płachta na byka, co ja poniekąd rozumiem, bo dwóch, znanych mi panów-przemocowcow również lubuje się w tej formie i ja również ją wyłapuję z dreszczem obrzydzenia. Co oczywiście nie oznacza, ze nasturcja jest podejrzana wink
                    • engine8 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 06:04
                      Nie. Maz zarabia i wszystko co zarabia jej oddaje - mozesz powiedziec ze placi jej za prowadzenie domu? , a ona to wklada na wspolne konto.
                      A wiec wg Ciebie ona utrzymuje meza czy maz ja?
                      • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:07
                        Ale skąd wziąłeś idiotyczny pomysł, ze u nas tylko mąż zarabia i cokolwiek mi oddaje? To jest wymysł goguś, ja ńic takiego nie napisałam.
                        A co od formy MY to jakoś trudno mi sobie wyobrazić pisanie w liczbie pojedynczej o rzeczach, które są wspolne . Znaczy jak? „ Moje mieszkanie jest moje. Mieszkanie męża jest jego. Jest to to samo mieszkanie” żeby tylko nie napisać „nasze”?
                        • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 19:12
                          Ggigus ma jakąś obsesję używania języka oddającego zapisy w akcie notarialnym i informowania wszystkich postronnych osób o szczegolach relacji finansowych w związku. Powodzenie: nasze mieszkanie, jeśli jest ono formalnie jednej osoby to według niej straszne oszustwo.
                          • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 01:02
                            Rozumiem, nie kojarzyłam osoby, będę uważać.
                          • trampki_w_kwiatki Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 07:25
                            Ooo, patrz. A mój konkubent mówi "nasze mieszkanie" chociaż nie tylko nie ma go w akcie, ale nawet go po mnie nie dziedziczy. Pewnie działa tu prawo zasiedzenia. Zasiedział się i myśli, że jego 😂😉
                            • g.r.uu Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 08:58
                              To jeszcze nic. Mnie się zdarza powiedzieć "nasze dzieci"choć formalnie nie moje smile też przez zasiedzenie
                              • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:20
                                g.r.uu napisała:

                                > To jeszcze nic. Mnie się zdarza powiedzieć "nasze dzieci"choć formalnie nie moj
                                > e smile też przez zasiedzenie

                                Pfff, zdarzalo mi sie uslyszec nauczycielke mowiaca o matce jej ucznia "przyszla matka mojego dziecka" smile
                                pewnie tez przez zasiedzenie, w koncu i uczniowie, i nauczyciele swoje razem odsiaduja
    • lucky80 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 00:36
      Zaufanie zaufaniem ale majątek nieruchomy z mężem mamy osobny. Kocham i jestem kochana ale im więcej się ma, tym
      bardziej się o to dba.
    • palacinka2020 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 06:00
      Generalnie jak długo w związku nie ma problemów z pieniędzmi tak długo nie ma też zadnych problemów z własnością. My mamy część rzeczy "wspolnych" a część "tylko na siebie", ale z dochodu z wynajmu korzystamy obydwoje. Tak samo nie rozliczamy się z tego kto ile wnosi do domowego budżetu.

      Nie miałabym zadnego problemu zeby mieszkac i sprzątac w mieszkaniu, które nalezy do meża, bo kupił je przed słubem.
      • engine8 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 06:17
        Nie miałabym zadnego problemu zeby mieszkac i sprzątac w mieszkaniu, które nalezy do meża, bo kupił je przed słubem.

        I po sprzataniu go i malowaniu i remontach po 20 latach poprosilby cie o wyprowadzenie sie w ciagu miesiaca poniewaz ma nowa "sprzataczke"?
        • kamin Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:04
          Właśnie po to też warto zostawić sobie np. mieszkanie po rodzicach.
          • palacinka2020 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:59
            Mieszkanie po rodzicach to sie dziedziczy kolo 60tki...
            • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:14
              jaaasne, bo świat wszędzie taki sam, mój ojciec, mąż i ja nie mieliśmy nawet 40 organizując pogrzeby rodzicom.
              • palacinka2020 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:58
                Tak, tez mam kolezanke ktora pochowala oboje rodzicow sama majac ok 30 lat. To jednak wyjatek, nie regula.
                • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:27
                  Chwała Bogu...
                • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:46
                  No więc właśnie to jest odpowiedź na pytanie tych forumek, skąd nisko zarabiające mogą mieć nieruchomości, otóż mogły niestety stracić rodziców w młodym wieku, rodziców, którzy mieli jeszcze na przykład działki po dziadkach. Jedni mają 4 rodzieństwa inni są jedynakami, mój kumpel miał niezamężną i bezdzietną ciotkę z wielkim terenem pod dużym miastem, który to teren przypadł jemu.
            • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:47
              I okien się dziedziczy. Spadkobierców może być 5,6,7 (znam takie przypadki)
              • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:48
                O ile
              • enigma81 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:10
                Dokładnie - mieszkanie po moich rodzicach dziedziczę ja i moje 4 siostry. Zaiste, szał.
        • trampki_w_kwiatki Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:46
          Przez 20 lat to człowiek sobie odłoży na swój kąt. Gdybym weszła w związek z człowiekiem, który ma swoją nieruchomość, to bym dążyła do tego, żebyśmy się dorobili też jakiejś wspólnej nieruchomości.
        • palacinka2020 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:57
          Malowanie, remonty to normalne koszty eksploatacji. Wynajmujac mieszkanie sama placilam 2.2k pln i to bylo lata temu. Dlatego mnie dziwia watki ze ktos sie nie wyprowadzi od partnera/rodzicow bo "wlozyl" w dom- jak dlugo ten wklad jest mniejszy niz koszt najmu to dla mnie ok.
      • joana012 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:30
        palacinka2020 napisała:

        > Generalnie jak długo w związku nie ma problemów z pieniędzmi tak długo nie ma t
        > eż zadnych problemów z własnością. My mamy część rzeczy "wspolnych" a część "ty
        > lko na siebie", ale z dochodu z wynajmu korzystamy obydwoje. Tak samo nie rozli
        > czamy się z tego kto ile wnosi do domowego budżetu.
        >
        > Nie miałabym zadnego problemu zeby mieszkac i sprzątac w mieszkaniu, które nal
        > ezy do meża, bo kupił je przed słubem.

        Sprzątać ok, w końcu tam mieszkam plus dokładanie się do rachunków. Ale wszelkie remonty, inwestycje to już beze mnie. Nie dokładałabym się do zwiększenia wartości czyjegoś mieszkania.
    • mid.week Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 07:58
      Moje jest to na co zarobiłam. Jakby mi się nie chciało sprzątać domu, bo w akcie notarialnym nie ma mojego nazwiska, to bym przemyślała diagnozę w kierunku depresji lub sens tego konkretnego małżeństwa
      • joana012 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:42
        Coraz powszechniejszy jest model w którym rodzice dbają o interesy dziecka kupując mu mieszkanie już na studiach. Wszystko fajnie, dziecku to wiele ułatwia ale gorzej gdy układ rodzice z zaopiekowanym dzieckiem przedłuża się mocno na dorosłe dziecko. Rodzice chcą wpływać, uczestniczą w życiu związku, bywają niezadowoleni z partnera bo ten niegodny ich majątku.
        Mam w swoim otoczeniu dziewczynę. Z zamożnego domu, swoją pracą osiągnęła niewiele ale ma super mieszkanie, Lexusa, kasę od rodziców. I teraz wystawiła męża za drzwi. Mąż wydaje się być ok, jest w porządku ojcem, uczciwie pracuje. Myślę że to przypadek niezgodności majątków i zbyt dużego wpływu rodziców.
        Piszę o tym jako o skutku ubocznym sporów co moje, twoje i nasze... Kasa, prawa własności dużo ułatwia ale bez umiaru może unieszczęśliwić albo prowadzić do nienawiści
        • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:45
          o mezaliansach całe tomy napisano.
          • joana012 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:00
            mae224 napisała:

            > o mezaliansach całe tomy napisano.

            Jeśli brać pod uwagę kasę to może to i mezalians. Chociaż inetektualnie, wizualnie ludzie dopasowani. No i 2 małych dzieci. Rozpada się rodzina z powodu kasy. Smutne.
            Kasy może nagle ubyć, pani korzysta z firmy swojego prawie 80 letniego ojca, ma jeszcze 3 rodzeństwa, po śmierci rodziców różnie może być.
        • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:25
          Hmm mój brat dostał nieruchomość i tuż po ślubie rozszerzył własność na małżonkę. Więc to że część majątku ktoś dostanie przed ślubem, wiele nie zmienia: zawsze chodzi o decyzję ludzi w tym związku będących.
          • mae224 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:44
            Oczywiście, bo może w relacji było tak, że żona za to została z dziećmi w domu, nie pracowała, dbała o dom z praktycznej strony i to była ich umowa, nie nam oceniać, to są umowy każdylej pary.
            • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:30
              Jasne, akurat bratowa pracowała cały czas, wychowali razem czworo dzieci i są bardzo dobrym małżeństwem.
              • wbka1 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 14:58
                ...ale niekoniecznie może to dotyczyć większości, to że twój brat miał szczęście - świetnie! Pamiętaj, że 30 % związków rozpad się.
                • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:45
                  Prawda, ale ja np jestem przekonana, że mój mąż uczciwie by się rozliczył ze mną i oddał mi przedślubny majątek. Gdyby tak nie zrobił, to znaczyłoby, że w ogóle go nie znam, i serio wtedy bardziej bym to przeżyła niż utratę połowy nieruchomości. Co więcej, jego rodzina też by się że mną rozliczyła ( są tylko rodzice, do szpiku kości uczciwi).
                  • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:50
                    Wiekszosc wchodzi w zwiazek z takim wlasnie przekonaniem. Czy tam wiara.
                    Niestety sporej czesci zycie to przekonanie/wiare bolesnie weryfikuje.
                    • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 19:04
                      Ale przecież ja mojego chłopa obserwuję z bliska w różnych relacjach i decyzjach, finansowych też, z bliska, od 26 lat.
                      • koronka2012 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 01:10
                        extereso napisała:

                        > Ale przecież ja mojego chłopa obserwuję z bliska w różnych relacjach i decyzjac
                        > h, finansowych też, z bliska, od 26 lat.

                        Ależ ja swojego również obserwowałam. Krócej ale nie mniej wnikliwie.

                        Co nie zmienia faktu że pewne jego zachowania wywołały u mnie opad szczęki, pojęcia nie masz jak że bardzo zmienia się optyka, etyka i moralność kiedy wypalają się uczucia albo na horyzoncie pojawia się nowa pani
                        • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 01:20
                          koronka2012 napisała:

                          > Co nie zmienia faktu że pewne jego zachowania wywołały u mnie opad szczęki, poj
                          > ęcia nie masz jak że bardzo zmienia się optyka, etyka i moralność kiedy wypalaj
                          > ą się uczucia albo na horyzoncie pojawia się nowa pani

                          Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie: etyka i moralność zawsze były jakie były tylko emocje i zakochanie (nie mylić z miłością) nie pozwoliły tego zobaczyć.
                          Jak ktoś za przyzwoitego człowieka wyszedł to i z takim się rozwodził.
                          • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 01:48
                            Naprawde nie przyjmujesz do wiadomosci, ze ludzie sie zmieniaja ? I ze moga sie zmienic bardzo na niekorzysc ?
                            • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 02:00
                              Nie, ludzie się zazwyczaj aż tak bardzo nie zmieniają w podstawowych rzeczach jak moralność, etyka, wyznawane wartości, uczciwość.
                              Oczywiście pod warunkiem, że mówimy o ludziach dorosłych i pomijamy zmiany wywołane chorobą.
                              • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 02:16
                                Zmieniaja sie, bywa, ze bardzo. Zmieniaja nawet krancowo. Zmieniaja sie warunki, a wraz z nimi priorytety, wartosci, kryteria i inne.
                                Oraz - nie pomijam chorob, bo dopada nas ich coraz wiecej i bardziej urozmaiconych. Wystarczy depresja, przykladowo. Nie pomijam uzaleznien. Nie pomijam wypadkow losowych. Tego nie przewidzisz. Przed tym mozesz sie tylko - do pewnego stopnia - zabezpieczyc.
                                • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 02:32
                                  Depresja nie zmienia w człowieku moralności, etyki, poczucia uczciwości.
                                  Na nałogi pracujemy sami i możliwość wpadnięcia na przykład w alkoholizm widać na wiele lat przed ślubem, akurat trudno kogoś znać i nie widzieć jego stosunku do alkoholu.
                                  Większość rzeczy doskonale widać i po pierwsze widzą to osoby z boku, po drugie często widzi to żona/mąż po latach i widzi również to, że wcześniej nie chciała tego widzieć.
                                  Ja nie piszę przecież o tym, że ktoś był bardzo aktywny a z wiekiem stał się bardziej domatorem. Piszę o wartościach, postawach moralnych, to trochę co innego niż styl bycia.
                                  • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 08:33
                                    panna.nasturcja napisał(a):

                                    > Depresja nie zmienia w człowieku moralności, etyki, poczucia uczciwości.

                                    Nie zmienia, no to uniemozliwia niekiedy kierowanie sie nimi

                                    > Na nałogi pracujemy sami i możliwość wpadnięcia na przykład w alkoholizm widać
                                    > na wiele lat przed ślubem, akurat trudno kogoś znać i nie widzieć jego stosunk
                                    > u do alkoholu.

                                    Qurcze, ty w Nibylandii zyjesz ? Mozna stac sie pracoholikiem, alkoholikiem, hazardzista etc w wieku 40 lat. I pozniej tez. To nie (tylko) stosunek do uzywek decyduje, ale i podatnosc i warunki, i wiele czynnikow.



                                    > Ja nie piszę przecież o tym, że ktoś był bardzo aktywny a z wiekiem stał się ba
                                    > rdziej domatorem. Piszę o wartościach, postawach moralnych, to trochę co innego
                                    > niż styl bycia.

                                    Ja tez pisze o wartosciach i postawach. I to wlasnie one moga sie zmienic. Byt ksztaltuje swiadomosc, nie odwrotnie.
                                  • sumire Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 10:33
                                    Bardzo to ładne, ale niestety nieprawdziwe. Ludzie się zmieniają, czy też może raczej okoliczności ich zmieniają. Zaufanie zaufaniem, ale tzw. czynnik ludzki jest nieprzewidywalny, nawet jeśli nam się wydaje, że to najwspanialszy człowiek świata. Widziałam i doświadczyłam również, niestety. I o ile generalnie życiowo uważam, że sharing is caring, to nie w przypadku osobistego majątku (osobistego, podkreślam, nie mówię o tym wypracowanym wspólnie).
                              • grey_delphinum Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 09:06
                                Owszem, zmieniają się. Jesteś bardzo naiwna, sądząc, że to jest możliwe tylko pod wpływem choroby.

                                Jak to mówią, "okazja czyni złodzieja", czyli ktoś może być kryształowo uczciwy i wierny, aż do momentu, gdy nie stanie przed nim pokusa.
                            • trampki_w_kwiatki Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 07:30
                              To jest klasyka myślenia życzeniowego.
                              Każdy myśli, że nieszczęście można było przewidzieć, bo niewygodnie jest myśleć, że nieszczęść czasem nie da się przewidzieć.
                              Mój ukochany mąż, przyjaciel życia, człowiek wielkiej uczciwości zrobił pod wpływem kilku fatalnych zbiegów okoliczności coś, o co nikt by go nigdy nie podejrzewał. Nikt nigdy.
                              Mój ojciec po wylewie stał się człowiekiem, którym nigdy nie był.
                              Całe szczęście, że matka miała swój osobisty majątek, bo dziś tatuś chce decydować o wszystkim w sposób tak absurdalny, że opada szczęka.
                    • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 19:04
                      Zależy za kogo się wychodzi za mąż.
                      Rozwiodłam się bez żadnego konfliktu o majątek ani o nic innego, z byłym mężem przyjaźnie sie do dziś.
                      Nie wyszło na, małżeństwo, ale wychodziłam za czlowieka uczciwego, moralnego, nie za złodzieja, wiec ńie usiłował mnie okraść ani ja jego.
                      Nie warto się kierować wyłącznie motylkami w brzuchu wychodząc za mąż.
                    • wbka1 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 19:12
                      Dokładnie! W moim otoczeniu kilka kobiet boleśnie doświadczyło rozczarowania zachowaniem męża w takiej trudnej sytuacji jak podział majątku. Znam też sytuację, że mąż, który ciężko pracował w UK-u, przy podziale majątku został wyekspediowany w samych skarpetkach, ale oznajmiono mu, że miał gdzie mieszkać.
                  • vivi86 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 08:12
                    Wiesz, masa ludzi wierzyła i baaaaardzo byli zaskoczeni zachowaniem współmałżonka/teściów (z którymi mieli relacje super) przy rozwodzie.
    • widosna Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:53
      My mamy wszystko wspólne. Wspólnie na to zarabialiśmy i zarabiamy dalej. Zarobki są podobne ale gdyby było tak, ze któreś z nas zarabia znacząco mniej, to dalej wrzucalibysmy do wspólnego gara i byłoby wspólne. Dlatego, ze zaczynaliśmy od podobnego poziomu. Ja może miałam ciut więcej na starcie ale były to ruchomości, nie jakieś kosztowne. Gdybym jednak zaczynała związek teraz z pewnym dorobkiem to nie chciałabym się dzielić. Dorobek byłby mój i musielibyśmy ustalić zasady wspólnego życia i korzystania wzajemnie ze swoich dóbr.
    • trampki_w_kwiatki Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 08:54
      Ja wyszłam za mąż za gołodupca, na szczęście nie przyszło mi do głowy uwspólniać mojego majątku. I tak miał masę szczęścia, że mógł sobie mieszkać w sympatycznych warunkach nie ponosząc żadnych kosztów poza eksploatacją, tj. opłatami za wodę czy prąd. Wszystko co było na wyposażeniu mieszkania kupiłam ja, z moich dochodów. On w tym czasie spłacał swoje długi za studia.
      Jak przyszedł moment wystawienia panu walizek, to przynajmniej nie miałam problemów organizacyjno - własnościowych.
      • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:47
        No tak, ale w młodości człowiek rześko myśli tak racjonalnie, chyba, że teraz się trochę optyka zmieniła
        • kamin Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:02
          Ja dostałam od rodziców mieszkanie na start gd miałam 25 lat. Nawet przez pół minuty nie miałam pomysłu,żeby obdarować jego połową mojego narzeczonego,a obecnie męża. Nie stać mnie na takie prezenty.
          • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:32
            A ja co miałam przepisałam, mój mąż też ( nie było to w jednym czasie). Uważałam, że taka nierównowaga się wpłynie na nasze małżeństwo, a oni byli dla mnie priorytetem. Teraz co kto ma byłoby obojętne nam obojgu, wtedy nie było.
            • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:33
              Słownik.
            • koronka2012 Re: Moje, twoje, nasze 09.05.22, 01:14
              Moja znajoma tak postąpiła uwspólniła majątek otrzymamy w spadku. Po czym z rodzinnego domu to ona się musiała wyprowadzić. Mąż przygruchał sobie panienkę, a jej nie było stać na odkupienie podarowanej połowy…
    • sumire Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 09:54
      Tamten wątek dałoby się streścić jednym krótkim słowem "dej".
      Zostałam wychowana w przekonaniu, że trzeba bezwzględnie mieć swój majątek i stosuję to w praktyce. To, co jest moje, jest moje. Może to egoistyczne, ale działa. Tak samo nie wyobrażam sobie oczekiwać od partnera, że będzie na mnie radośnie przepisywał swoje mieszkanie po rodzicach. Wspólne inwestycje to inna sprawa.
      • mandre_polo Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 12:13
        To mieszkanie po teściach przepisuje się na żonę? Gdy wynajmie i będzie przychód to schowa do skarpety albo będzie kupować zegarki, może też kupowac art spożywcze do waszego gospodarstwa domowego albo sprzedać mieszkanie i dołożyć do większego waszego wspólnego czy podarować dziecku na zagraniczne studia
        • sumire Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 13:24
          Można wiele rzeczy i z tym nie dyskutuję. Co nie zmienia faktu, że rzecz, która była moja przed wejściem w związek, pozostaje tylko i wyłącznie moja. Być może to mało romantyczne podejście, ale u mnie się sprawdza.
    • enigma81 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:16
      Weszłam w małżeństwo goła i wesoła, mąż miał mieszkanie. Co więcej - w KW był zapis o tym, że jego brat może tam mieszkać (choć nie mieszkał).
      Ani przez chwilę nie czułam, że ono nie jest nasze wspólne. Szybko założyliśmy rodzinę, wspólnie je remontowaliśmy, wspólnie później utrzymywaliśmy. Po sprzedaży kupiliśmy dom i nie było mowy o tym, że np 3/4 domu jest męża bo miał większy wkład w zakup.

      Gdyby ktoś mi co jakiś czas przypominał, że to nie moje to bym się zastanowiła nad związkiem a nie nad finansami samymi w sobie.
      • tt-tka Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:48
        enigma81 napisała:


        > Gdyby ktoś mi co jakiś czas przypominał, że to nie moje to bym się zastanowiła
        > nad związkiem a nie nad finansami samymi w sobie.

        No i w sumie do tego to sie sprowadza. Jak jest dobrze, to jest dobrze i nie ma znaczenia, co czyje (poza MOJA szuflada we wspolnym biurku, od ktorej wara kazdemu). A gdy sie zdarzy, ze przestanie byc dobrze, lepiej miec cos swojego.
        • enigma81 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:14
          tt-tka napisała:
          e (poza MOJA szuflada we wspolnym biurku, od ktorej wara kaz
          > demu).

          Też mam taką szufladę wink
          >
          >
          • extereso Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 11:35
            Ja też strasznie ale to strasznie się wkurzyłam jak masz wyjął rzeczy z mojej komody, żeby skleić rozklejone szuflady. On był w szoku, bo przecież nie otwierał pamiętników, szkatułek itd ale po mojej reakcji pojął, że najlepiej nawet w stronę tamtej komody nie patrzeć 😁
            • panna.nasturcja Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 18:48
              Tez mam taką szafkę i proszę w jej stronę nawet nie oddychać smile
    • aqua48 Re: Moje, twoje, nasze 08.05.22, 10:25
      Hmm wydaje mi się, że to zależy od zaufania wzajemnego, mój mąż od lat inwestuje w moją odrębną własność. Proponowałam, że ją rozszerzę na niego ale nie chciał. Ja natomiast regularnie sprzątam i własnoręcznie odnawiam (maluję) naszą wspólną własność, w której też gotuję i piekę smile Mamy wspólnotę majątkową..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka