Dodaj do ulubionych

problem wychowawczy!

20.05.22, 13:15
posłuchajcie, mam problem.

mój synalek dotąd był jedynakiem, a teraz - czasowo - nie jest, bo ma przyszywanego brata, nazwijmy go Zachar.
obaj mają prawie 8 lat.
bez przerwy się tłuką, pełnia szczęścia.

czasem wyciągają rowery. pozwalałam pojechać gruntową drogą na przejażdżkę, ewentualnie 200 m. przez wieś, do sklepu.
mój zna okolicę jak własną kieszeń, w promieniu kilku kilometrów od domu.

i wczoraj młodzi panowie dwaj chwycili rowery i znikli. mąż poszedł na jogging, obiegł okolicę - nie ma ich. czekamy - nie ma. traf chciał, że przyjechała do mnie przyjaciółka, więc pytam, czy ich nie widziała.
owszem,
w sąsiedniej wsi. jechali w stronę rzeki.

za rzeką jest stajnia, znam właścicielkę, a ona zna nas. dzwonię, i słyszę:
"Tak, byli tu, opierdzieliłam ich i wysłałam do domu".

wrócili, cali i zdrowi.

zaczynam kazanie: że podoba mi się, iż są samodzielni i lubią rowery, ALE to, co zrobili, było niebezpieczne, i dlaczego. że nie wolno im jeździć bez opieki drogą asfaltową, że nie wolno "uciec", nie mówiąc, dokąd się wybierają, bo to, bo tamto, wyliczam niebezpieczeństwa.
kiwali głowami.

dziś pytam mojego, czy zapamiętał naszą rozmowę, i czy się zastosuje, a on, z rozbrajającą szczerością, że pamięta, ale słuchać się nie zamierza, bo ON WIE, że nic im się nie stanie...

nie pytam, jak złą jestem matką i nie proszę o wezwanie służb. mam tylko zagwozdkę. dać mu jeszcze jedną szansę na rozsądek, czy zamknąć rower na klucz?
Obserwuj wątek
    • mia_mia Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 13:21
      A co na to opiekunowie Zachara, bo mając pod opieką cudze dziecko, to jest ważna sprawa i główne ograniczenie.
      Swojemu bym powiedziała, że daję jeszcze jedną szansę, przedyskutowała dokąd mogą jeździć (200m to jednak niewiele) i uprzedziła, że jeśli pojadą dalej rower zostaje zamknięty.
        • ajr27 Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 19:28
          Nie dziwię Ci się, przecież to małe dzieci. Sama boję się jeździć rowerem po szosie, a co dopiero takie srajdki. Wyznaczyłabym dozwolone trasy w okolicy po drogach szutrowych, bezpiecznych. Za zjechanie z trasy szlaban bezwzględny na rower bez dorosłych.
    • cegehana Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 13:21
      Dać mu szansę i wyznaczyć precyzyjna granicę do której może jeździć, żeby nie było wątpliwości. Możesz na zachętę dodać, że jeśli będzie odpowiedzialny to ja rozrzeszysz na jego urodziny np. Mówiąc szczerze to spodziewam sie, ze nie posłucha, ale wtedy schowasz rowery z czystym sumieniem, a dzieci które świadomie łamią zakazy czują się na ogół mniej skrzywdzone (boli kara a nie poczucie niesprawiedliwości).
    • primula.alpicola Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 13:26
      "a on, z rozbrajającą szczerością, że pamięta, ale słuchać się nie zamierza, bo ON WIE, że nic im się nie stanie..."

      Tak, masz naprawdę poważny problem wychowawczy. Dziecko Ci oświadczyło, że nie zamierza się stosować do Twoich zasad i zakazów.
      • arthwen Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 20:29
        Lokalizator nie bardzo pomoże na jazdę po szosie i kierowców, którym takich dwóch nieletnich rowerzystów (a kart rowerowych jeszcze nie mają i powinni na drodze publicznej być pod opieką dorosłego) wyskoczy znienacka.
        Ostatnio się zabił dzieciak, który na elektrycznej hulajnodze wyjechał z podporządkowanej (czy tam nawet nie podporządkowanej, tylko prywatnej drogi, czyli teoretycznie włączał się do ruchu) prosto pod ciężarówkę.
    • lajtova_walczaca Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 13:47
      Te dzieci to tylko te kąkutery i plejstejszyny.
      Nie dziwie się jak matki się nad nimi trzęsą i pozwalaj jeździć rowerem 200 metrów od domu.
      Nawet kilkulatek widzi jakie to durne.
      Mój 11latek jak wychodzi na rower to poniżej 20 km nie schodzi. I Jezusie Nazarejski jeździ sobie rowerem do centrum miasta
    • princesswhitewolf Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 14:10
      przyznam ze z calego watku najbardziej mnie zainteresowalo to:
      mój synalek dotąd był jedynakiem, a teraz - czasowo - nie jest, bo ma przyszywanego brata

      zwlaszcza to czasowo jest interesujace. Nie odpowiadaj. Pozostaw tajemnica bo jest ciekawie spekulowac niz sprowadzic sprawe na ziemie i okaze sie ze juz nie ma zadnej tajemnicy.

      Co do reszty to nie potrafie nic poradzic, pomimo ze mam dziecko w podobnym wieku. A to dlatego, ze zyje w innej bance realiow, w ktorej dzieci w tym wieku nie bywaja nigdzie same bez starszego opiekuna, bo to ruchliwe przedmiescie 10mlnowego miasta.
      • stephanie.plum Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 14:30
        że kiedy będą wrzeszczeć do siebie, jak to mają w zwyczaju, nie usłyszą samochodu, że jak się zagadają, nie zauważą, iż wyjechali na środek drogi, a gdy zza zakrętu wypadnie dostawczak (ci u nas potrafią pędzić z prędkością światła), jeśli ich od razu nie zabije, to będą jeździć na wózku do końca życia, jak jeden chłopiec w szkole (choć on jeździ nie ze swojej winy).

        przepisy ruchu drogowego sobie darowałam.
        • katriel Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 14:49
          > przepisy ruchu drogowego sobie darowałam.

          Może niesłusznie? Na mojego takie ostrzeżenia jak twoje by nie podziałały, a przepisów przestrzega. Tylko mój jest 5 lat starszy i ma ZA, więc to też inna historia.
        • boogiecat Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 15:09
          to dobre tlumaczenie, ale dorzucilabym (po seansie szczerosci synka), ze prawnie jest zabronione samodzielne jezdzenie po ulicy do wieku 10 lat i jesli ktos ich zobaczy to zglosi na policje i co wtedy bedzie? :p

          i ze trzeba bedzie miec karte rowerowa, niech dzieci maja cel

          a potem bym z nimi ta droga pojezdzila, potlumaczyla kod drogowy wink, kupila jakies odblaski itp

          • stephanie.plum Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 15:13
            no ale przecież ja go nauczyłam jeździć, i normalnie codziennie z nim jeżdżę, tylko teraz nie mogę, a poza tym mu się bardziej podoba tak na dziko!

            dziś nigdzie nie pojedzie, biedaczysko. nie wiem, czy mam straszyć policją - wolałabym, żeby nie bał się policjantów, w razie, jakby co...
            • boogiecat Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 17:28
              stephanie.plum napisała:

              > a poza tym mu się bardziej podoba tak na dziko!
              >

              wiadomo; przypomnialo mi sie jak moja osmioletnia bombelka z siedmioletnia przyjaciolka, ktora spedzala z nami letnie wakacje, wymknely sie z naszego uroczego airbnb przez okno, w srodku nocy, aby pojsc sobie na polozony niedaleko plac zabaw wioskowej szkoly

              obudzily mnie wracajac i wszystko wyspiewaly, a jak je stary opieprzyl (ja robilam pogadanki) to sie obrazily i napisaly mu hejterski list z brzydkimi rysunkami, ktory do dzisiaj jest jedna z weselszych pamiatek tamtych pieknych lat tongue_out

              przeczytalam wlasnie o matce Zachara...a sam maly jak?
              • stephanie.plum Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 17:44
                to jest tak.
                rodzina przyjechała 25 marca, i trafiłam szóstkę w totka, bo są z obwodu ługańskiego.

                powiedziałam sobie, że nie wiem, jak to jest - być w obcym kraju, gdy twoje miasto jest równane z ziemią, pomyślałam, że chciałabym wsparcia, ale nie nachalnego. więc staram się wspierać, ale dawać dużo przestrzeni. niczemu się nie dziwię i nic nie komentuję.

                pani N. to drobniutka, nerwowa intelektualistka. dorobiła się własnego gabinetu adwokackiego, a tutaj jest tak jakby nikim. pije kawę, pali, patrzy w internet, i tak w kółko. powtarza, że "jak tylko to się skończy", wraca do domu...

                młody Zachar jest w wieku mojego. chodzą do tej samej szkoły. Zachar bardzo potrzebuje towarzystwa i zabawy. jeśli jakoś rozładowuje stres, to przez agresję - leją się - ale jest ona absolutnie kontrolowana. tu nie widzę problemu, może tylko lekką upierdliwość.

                zajmowanie się dziećmi jakoś tam spada na mnie, ale to nawet fajnie, Zachar pięknie mówi po rosyjsku.

                jego mama lubi ogniska, więc dziś będzie, o ile pogoda pozwoli.
                • kamin Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 18:47
                  Co miałaś na myśli pisząc: "trafiłam szóstkę w totka, bo są z obwodu ługańskiego."?
                  Strasznie niefajnie to zabrzmiało.
                  Oni też uważają, że trafili szóstkę totka?
                  • stephanie.plum Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 18:58
                    chodziło mi o to, że nie miałam pojęcia, kto do mnie przyjedzie (adres na dworcu zostawiłam), a przyjechały osoby z samego piekła, i to nie jest przesada.

                    poza tym - trafiłam w szóstkę, bo od razu i szczerze ich polubiłam. zresztą, z wzajemnością, ale jak myślisz - czują się oni w tym wszystkim szczęściarzami, czy nie?

                    ja myślę, że jednak nie.
                    • kamin Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 19:10
                      Sorry, ale trafienie szóstki w totka to metafora jakiegoś szczęśliwego trafu, a nie przybycia uchodźców z samego piekła. Nawet jeśli ty ich polubilaś, a dodatkowy chłopak w rodzinie rekompensuje ci brak drugiego dziecka
                        • kamin Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 19:41
                          Jeśli dotarło to już wystarczy.

                          I przestań się zachwycać nowym bratem (!?) swojego syna oraz braterskim (?!) bójkami i psotami, bo całość ma wymowę, jakbyś cieszyła się z efektów ich tragedii.
                          Syna ogarnij, bo kolejne nieszczęście nikomu nie potrzebne. Matka Zachara prawdopodobnie ma depresję i może nie jest w stanie właściwie ocenić sytuacji. Jasna zasada dla obu chłopców, że wyjścia na rowert tylko z dorosłymi.
                          • krolewska.asma Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 19:47
                            Jak trzeba to z tej depresji szybko wyjdzie i swoją wiedzę prawniczą wykorzysta żeby uziemić autorkę gdyby się coś stało dzieciom

                            I to jeszcze mali chłopcy którzy mają 1000 głupich pomysłów na minutę no Szok
                          • boogiecat Re: problem wychowawczy! 21.05.22, 11:07
                            kamin napisał(a):

                            > I przestań się zachwycać nowym bratem (!?) swojego syna oraz braterskim (?!) bó
                            > jkami i psotami, bo całość ma wymowę, jakbyś cieszyła się z efektów ich tragedi
                            > i.

                            Zawsze sie zastanawiam, czy osoby zwracajace sie w ten sposob do innych na forum, robia tak samo w realu i jakie maja stosunki z otoczeniem😅

                            Twoja interpretacja opisu Stefanii jest conajmniej przedziwna, jakbys zupelnie nie lapala kontekstu.

                            Kontekst: rodzina Stefanii przyjela pod swoj dach uchodzcow wojennych uciekajacych z doszczetnie zniszczonych terenow na ktorych torturuje sie i morduje cywilow, « szostke w totka » mozna wiec odczytac jako gorzka ironie- z calej wielkiej Ukrainy u Stefanii znalezli sie ludzie z oka cyklonu, straumatyzowani, bez nadziei na powrot do czegokolwiek normalnego, a Stefania ma codziennosc do ogarniecia z wzieciem pod uwage stanu tych ludzi- codziennosc czyli takie sprawy jak wybryki dzieci.
                            Dzieci- do jedynaka przyjezdza obcojezyczny chlopiec w podobnym wieku, nagle i niewiadomoskad, chlopcy lapia kontakt, robia kontrolowane naparzanki, rozwijaja bliskie relacje bo zyja pod jednym dachem - dla mnie to szczescie, dlaczego Stefania nie mialaby sie z tego cieszyc? (Stefka, my z sasiadka nazywamy nasze dzieci siorami, obie jedynaczki nawiazaly silna relacje i to jest piekne i nas to cieszy)

                            Wyczytac z tego wszystkiego, ze Stefa sie cieszy z tragedii tych ludzi, to tylko po jakichs gorszych dragach.
                              • boogiecat Re: problem wychowawczy! 21.05.22, 16:02
                                No co ty, nie wyglupiaj sie Stefka.

                                Choc chyba jednak dodam, ze nie jestem katoliczka, monsz niechrzczony, zeby nie bylo ze tu jakies te komunotaryzmy uprawiamy.

                                No i czytam wlasnie oburzony watek nowej amerykanki na forum, ktora najwyrazniej tez nie zalapala ani kontekstu, ani calej reszty😛
                            • homohominilupus Re: problem wychowawczy! 22.05.22, 15:24
                              boogiecat napisała:

                              > kamin napisał(a):
                              >
                              > > I przestań się zachwycać nowym bratem (!?) swojego syna oraz brate
                              > rskim (?!) bó
                              > > jkami i psotami, bo całość ma wymowę, jakbyś cieszyła się z efektów ich t
                              > ragedi
                              > > i.
                              >
                              > Zawsze sie zastanawiam, czy osoby zwracajace sie w ten sposob do innych na foru
                              > m, robia tak samo w realu i jakie maja stosunki z otoczeniem😅
                              >
                              > Twoja interpretacja opisu Stefanii jest conajmniej przedziwna, jakbys zupelnie
                              > nie lapala kontekstu.
                              >

                              >
                              > Wyczytac z tego wszystkiego, ze Stefa sie cieszy z tragedii tych ludzi, to tylk
                              > o po jakichs gorszych dragach.



                              Bo Stefania ma tu swoje psychofanki które nie przepuszcza okazji zeby jej nie dosrac.
                              Nowa Amerykanka to troll ale parę panć z forum uwielbia po niej jeździć.
                              Ja z jej poglądami nie mam po drodze zupełnie ale lubię ja czytać i przykro czytać jakie pomyje na nią wylewają niektóre stałe nicki.
                          • ciezka_cholera Re: problem wychowawczy! 21.05.22, 16:26
                            kamin napisał(a):


                            > I przestań się zachwycać nowym bratem (!?) swojego syna oraz braterskim (?!) bó
                            > jkami i psotami, bo całość ma wymowę, jakbyś cieszyła się z efektów ich tragedi
                            > i.

                            Moim zdaniem całość ma wymowę zgoła odmienną. Pomogła uchodźcom, przyjmując ich pod swój dach i jeszcze umie czerpać z tego radość. Ja też mam dwie uchodźczynie u siebie i wcale to nie jest dla mnie łatwe ani przyjemne. Przez pierwsze dwa miesiące było ok (aczkolwiek bez wielkich przyjaźni, po prostu współlokatorki w miarę bezproblemowe) teraz mi ich obecność mi ciąży. Dziewczyny nic złego nie robią, po prostu mam już powoli dość dzielenia domu z obcymi ludźmi.
                            Naprawdę uważasz, że moja sytuacja jest bardziej pożądana, bo nie cieszy mnie ich nieszczęście?!? W rzeczy samej, nie mogę się już doczekać, aż sytuacja w Ukrainie wróci do normy i będą mogły jechać do domu. A na razie zaciskam zęby.
                            Twój tekst o tym, że autorka wątku się cieszy z nieszczęścia swoich współmieszkańców, bo ich lubi i ich towarzystwo jest jej miłe, jest nieprawdopodobnie wręcz głupi.
                            • krolewska.asma Re: problem wychowawczy! 21.05.22, 16:36
                              Ja też mam dwie uchodźczynie u siebie i wcale to nie jest dla mnie łatwe ani przyjemne

                              Ktoś ci je wcisnął do domu z pistoletem przy głowie ?

                              Ja bym nie zniosła obcych ludzi w domu wiec pomagam w inny sposób a nie warczę na swoich współlokatorów których zaprosiłam
    • e-ness Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 14:55
      U nas rower jest tylko z dorosłymi - mlode 9 lat ( drugie 6 ale to nie o niej) nawet po osiedlu nie może jeździć sama. Jak chce się sama wypuścić to tylko z buta lub na hulajnodze. Nie ma opcji aby wzięła rower po tym, jak jadąc ze mną o mało nie potrąciła jej samochód. Niby było bezpiecznie, zatrzymaliśmy się na światłach, a jak ruszałyśmy, baba z lewoskrętu nie zatrzymała się na strzałce. Dzielili ja od dziecka centymetry.
      Dla mnie 8 lat to zdecydowanie za wcześnie na samodzielne wyprawy rowerowe, choćby po wsi zapyzialej.
      Mam ogarnięte, bardzo samodzielne dziecko, ale równie szybko rozpraszające się jak kasę dziecko w tym wieku.
      Mam do niej zaufanie, ale nie mam za grosz zaufania do innych użytkowników ruchu, dla których dziecko często jest niewidoczne, a jego zachowanie nieprzewidywalne.

        • aandzia43 Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 16:04
          Do usług big_grin Młody najwyraźniej nie odczuł grozy sytuacji, potencjalnych konsekwencji, waszego strachu. Nie chodzi mi o to by dziecko niepotrzebnie straszyć, blokować jego aktywność czy obciążać swoimi emocjami. Raczej o to by trochę jednak odczuło te emocje. No i wydrukowało sobie związek między swoimi działaniami a zagrożeniami. No i rodzicielskie "nie!" też powinno być dobrze wdrukowane. Zwłaszcza że szczęśliwie raczej nie naduzywacie tego "nie".
    • bi_scotti Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 16:59
      If you can't, moze mama Zachara moze z nimi pojezdzic po okolicy - niech jej pokaza co, gdzie etc. Przy okazji poczucja sie very important, ze oni juz wiedza (nie nalezy dociekac skad wink) a beda pod tzw. okiem, no i mama Zachara tez pozna okolice. Mnie by bylo glupio zabierac dziecku rower teraz, kiedy wlasnie zaczal sie season - szukalabym innych opcji. A chlopcom sie nie dziwie - tez bym Cie wysluchala grzecznie i olala zakaz, how else? Cheers.
    • zuzanna_a Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 17:01
      Druga szansa z zalozeniem, ze jeszcze raz pojadą i rowery bedzie ogladac w internecie.

      Wiem co czujesz. Mojego tez tak raz ziomek wyciagnal w teren. Moj mia telefon, wiec moglam zlokalizowac w aplikacji iphonowskiej, przez slaby zasieg mapa pokazala ze jest dokladnie na srodku stawu.
      Nie musze pisac chyba co przezylam.
      Dostali taki ochrzan, ze od tej pory sie slucha i nie jezdzi mi po jakichs szemranych okolicach.
      Nie, nie pogawędkę. Solidny opier,.ol.
      Podzialalo.
      Polecam wink
    • volta2 Re: problem wychowawczy! 20.05.22, 19:50
      moje w tym wieku jeździły same, ale po lesie, bez kontaktu z autami, spod domu odprowadzałam ich wzrokiem, wpinali się w ścieżkę rowerową i las. zagrażać mógl co najwyżej inny rowerzysta, ale wariaci w godzinach okołoszkolnych raczej nie szaleją, chłopcy chodzili rok na 2 zmianę i koło 10 byli wysyłani na rower.

      jedyne, co im mogło zagrażać to porwanie, gwałt i morderstwo, a nie wypadek komunikacyjny, więc uznałam że statystycznie nic im nie będzie.

      a za taką odzywkę mój by miał... pomyślmy....
      no nie, u mnie takiej odzywki by nie było, po prostu my rodzice - mamy spory autorytet u dzieci. więc tu faktycznie, masz problem