lilia.z.doliny
22.05.22, 09:31
Zmuszanie małych dzieci do " wyznawania grzechow" - to jedna sprawa.
Zrobienie tego w ten sposob- po.prostu we łbie się nie miesci
Mariola była świadkiem o wiele bardziej stresującej spowiedzi. W zeszłym tygodniu wzięła udział w komunii swojego chrześniaka, która odbyła się w małej wsi w województwie wielkopolskim. Dzieci zostały poinformowane, że spowiedź odbędzie się nie w kościele, a w domu księdza proboszcza - dzień przed wyznaczonym terminem.
- Ksiądz tłumaczył rodzicom, że dzięki temu będą się mniej stresować, ale efekt był odwrotny. Sama spowiedź trwała krótko - mój chrześniak spowiadał się tylko dwie minuty, natomiast odbywało się to w prywatnym pokoju księdza, za zamkniętymi drzwiami. Rodzice czekali przed budynkiem. Ich zdaniem pomysł księdza był nietrafiony, generował dodatkowy stres. Ponadto rodziły się obawy, że ksiądz jest z dzieckiem sam na sam. Mówili też, że kolejna spowiedź znów będzie stresem, bo odbędzie się w konfesjonale, z którym dzieci się nie oswoiły, więc ponownie będą przeżywać - opowiada Mariola.