Dodaj do ulubionych

Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie.

18.06.22, 10:25
Parę dni temu założyłam tutaj wątek o spotykaniu się że znajomymi po pracy w tygodniu. Dodam, że mam roczniaka w domu. Umówiłam się wczoraj. Koleżanka po pracy, wpadła o 17.30. Kawka, lody itd. Synek na początku się bawił, o 18 zaczął marudzić. Kolacja dla niego, w międzyczasie na rękach u mnie. Wpakowałam go do wózka, poszłyśmy na spacer. Po 20 min płacz, ja próbowałam go uspokoić, koleżanka opowiadała o swoim ex. W końcu zasnął. Spał 20 min, obudził się z płaczem...reszty nie chce mi się opowiadać. Nigdy więcej gości w porze spania. I teraz jak to wygląda z drugiej strony. Zapytałam czy następnym razem spotkalybysmy się w weekend, bo mi jednak wygodniej. Np. o 15. Usłyszałam, że ona w weeekdny śpi do 11, potem się leni i dopiero ok. 17 wychodzi do ludzi.
I tyle w temacie elastyczności.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 10:47
      Racjonalnie rzecz biorąc, plan dnia matki małego dziecka nie spina się z możliwościami czasowymi ludzi że starszymi i samodzielnymi już dziećmi czy bezdzietnymi. Tak po prostu jest, jak dzieci były w żłobkowym wieku szarpałam się, żeby się wkomponować czasowo za wszelką cenę.
      • g.r.uu Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 13:20
        Spina się jeśli się chce. Moje przyjaciółki miały dzieci wcześniej i wtedy ja się dostosowywałam do ich możliwości, nie napierałam na knajpę, jak w grę wchodziła kawa przy placu zabaw itp. Jak urodziłam to one zaczęły dopasowywać się bardziej do moich możliwości.
        • triss_merigold6 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 15:49
          powinno być
          nie szarpałam się, żeby się wkomponować czasowo za wszelką cenę.
        • angazetka Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 18:09
          O to, to.
          Ale obie strony muszą po prostu chcieć mieć relację.
        • eliszka25 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 21:35
          Dokładnie, jeśli obie strony chcą utrzymać relację, to się da.
    • arabelax Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 10:58
      A maz nie mógł zajac sie dzieckiem w to jedno popoludnie? Mialabys luzny czas dla siebie z kolezanka.
    • panna.nasturcja Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:04
      Ńie czytałam poprzedniego wątku, ale mam pytanie: ojca to dziecko ma? Bo może on mógłby się zająć dzieckiem w jedno popołudnie, nic nie piszesz o karmieniu piersią.
      • rb_111222333 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:12
        Nawet jeśli karmi, to jeden wieczór roczne dziecko wytrzyma bez piersi.
        • szmytka1 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:43
          Tak, bo dla matki to przyjemność mieć nabrzmiałe od pokarmu piersi i słuchać jak dziecko.sie denerwuje, płacze i marudzi beż tej piersi, albo wyjść z domu i nie słuchać, ale być poddenerwowana i.miec świadomość, że tak.sie.moze dzieje. Jeden wieczór to bezdzietna lambadziara może.sie dostosowac.
          • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 23:44
            A odciągnąć nie można?
            • jednoraz0w0 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 01:27
              W sensie, siedzi w knajpie z koleżanką i wtem! czuje, ze jej mleko leci, wiec udaje się do kibla odciągnąć? Nie jest to nielegalne, ale tak boleśnie bez sensu… i nie, odciągnięcie wcześniej nic nie da, nie chodzi o zapas mleka tylko o to, które właśnie leci a nie ma komu go zjeść.
              • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 06:33
                No ale sorry, mleko nie leci chyba na gwizdek o 13.53 i 16.53, tylko dość nagle i nie da się tego przewidzieć z reguły. Może polecieć po pięciu minutach od wyjścia z domu, może na tej kawie nie polecieć przez całe spotkanie.
                • szmytka1 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:56
                  Mleko leci wtedy, gdy się produkuje, a produkuje się na gwizdek, bo organizm.wpqda w rytm..A rytm mówi, aha, jest 19, będziemy.karmic bombelka, przystępujemy do.produkcji, no i 19.mija,.mleko.nie wypite, no.to 19.30 piersi.masz pelne i mleko szuka ujścia, albo nie szuka, tylko piersi są obrzmiale i bolesne. Miałam.i tak i tak,.na różnych etapach karmienia.
            • szmytka1 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:54
              Ale czaisz, że roczniakowi na piersi to niekoniecznie chodzi o.zaspokojenie głodu? Bo roczniak to często już.normalne.kolacje jada. Pierś to nie substytut butelki.dla takiego dziecka. Rytuał, bliskość, ciepło, usypianie, uspokojenie
              • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:59
                szmytka1 napisała:

                > Ale czaisz, że roczniakowi na piersi to niekoniecznie chodzi o.zaspokojenie gło
                > du? Bo roczniak to często już.normalne.kolacje jada. Pierś to nie substytut but
                > elki.dla takiego dziecka. Rytuał, bliskość, ciepło, usypianie, uspokojenie

                Jednak z automatu nie trzeba siebie stawiac na pozycji jedynej osoby ktora uspi dziecko bo tak mozna jeszcze dlugo. Sa rozne opcje, takze taka ze sie wylacza z zycia towarzyskiego.
                • szmytka1 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 10:01
                  Albo taka, ze bezdzietna lambadziara wstanie w sobotę na 15 na te kawę czy co tam
                  • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 10:04
                    szmytka1 napisała:

                    > Albo taka, ze bezdzietna lambadziara wstanie w sobotę na 15 na te kawę czy co t
                    > am

                    Albo taka ze czasem dzieciata zostawi dziecko pod opieka np ojca i na spotkaniu nie bedzie sie skupuac na dziecku. Wazne jest znalezienie zlotego srodka a nie oczekiwanie ze ktos dostosuje sie zawsze do naszych potrzeb.
                  • arabelax Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 11:01
                    szmytka1 napisała:

                    > Albo taka, ze bezdzietna lambadziara wstanie w sobotę na 15 na te kawę czy co t
                    > am

                    Ale sie uczepilas tej bezdzietnej lambadziary, moze jej zazdroscisz, ze moze spac i do 15 😃
                    W watku wczesniej bylo, ze ona ma bombelka, tylko juz samoobslugowy.
                    • szmytka1 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 20.06.22, 21:26
                      Bardzo mi się podoba zwrot bezdzietna lambadziara 😆 Ja mam nastolatka o w razie potrzeby zajmie.sie przedzzkolKiem.i te,.mogę przy sobocie do 15 ☺
              • mamkotanagoracymdachu Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 11:04
                szmytka1 napisała:

                > Ale czaisz, że roczniakowi na piersi to niekoniecznie chodzi o.zaspokojenie gło
                > du? Bo roczniak to często już.normalne.kolacje jada.

                Czasem jada, a czasem nie jada. Do roku nadal PODSTAWA diety jest mleko.
                • szmytka1 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 20.06.22, 21:24
                  Karmiłam wyłącznie piersią 1.5 roku więc n do.mnie ta.mowa 1😁
            • klaviatoorka1 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 20.06.22, 22:02
              Mi leciało na samo wspomnienie o głodomorze w domu. Niedajborze zobaczyć jakiegoś bobasa na reklamie w mijanej aptece, usłyszeć gdzieś płacz dziecka... Obrzmienie, ból, mokra bluzka były pewne
        • milva24 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 12:02
          To nie chodzi o to czy roczne dziecko wytrzyma ale mnie nie byłoby fajnie wyjść jednocześnie wiedząc, że dziecko ryczy w domu. Druga sprawa, że gdy moje dzieci miały około roku to nadal przeciekałam w okolicy karmień (i to tak ze wkładki laktacyjne przeciekały) więc musiałabym pewnie w trakcie wyjścia iść do łazienki, żeby trochę odciągnąć. Cała akcja dla mnie bez sensu.
          • agniesia331 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 18:11
            I bez jaj to bezdzietna ma dzietnej dyktować warunki spotkań? Przecież jej nie proponujesz spaceru o 9 rano w sobotę tylko o 15!
            • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:36
              A dlaczego dzietna ma dyktować bezdzietnej? Dzietna jest rok na wolnym.
              A tak serio, żadna nie powinna dyktować, powinny się po prostu dogadać i tyle.
            • milva24 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:05
              Powinny się dogadać, jeśli nie będą w stanie ustalić terminu spotkań, który odpowiadałby obu to znaczy, że ta znajomość była dla nich mało ważna.
              • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:06
                Tylko tyle i aż tyle😄👍
      • zimnolistna Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:14
        Ojciec spędzał czas ze starszym. Nie było go w domu. Jak jest i ma wolne to jasne że zajmuje się dzieckiem. W to popołudnie akurat nie mógł.
        • hande Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 13:21
          To umawiaj się z koleżanką jak ojciec jest w domu i może zająć się dzieckiem.
          • iwles Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 13:50
            hande napisała:

            > To umawiaj się z koleżanką jak ojciec jest w domu i może zająć się dzieckiem.


            Przeciez napisała, że jej pasowałoby w weekend o 15, ale koleżanka nie może, bo w weekend długo śpi.
            • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 23:34
              Ma prawo. Pracuje, a ty jesteś zapewne na rocznym macierzyńskim, więc czas masz.
              • laura.palmer Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:47
                Macierzyński, jak sama nazwa wskazuje, to urlop służący opiece nad niemowlęciem, a nie dodatkowe wolne na rozrywki i spotkania towarzyskie. Kobieta na macierzyńskim ma czas, owszem, ale nie akurat w czasie wieczornego usypiania piersiowego dziecka. Logiczne, że niemowlę ma tu priorytet.

                A jeżeli dziecko roczne, to autorka może już być po macierzyńskim.
                • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:58
                  A kto jej kazał się spotykać w czasie usypiania? Mogła odmówić.
                • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:01
                  No właśnie. Więc spotkania powinna Pani matka ograniczyc albo dostosować się do rytmu maluszka, a nie oczekiwać, że świat i dziecko dostosują się do niej.
        • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 20:33
          zimnolistna napisała:

          > Ojciec spędzał czas ze starszym. Nie było go w domu. Jak jest i ma wolne to jas
          > ne że zajmuje się dzieckiem. W to popołudnie akurat nie mógł.

          Naprawde nie mozesz wybrac na spotkanie popoludnia, w ktorym bedzie sie mogl spotkac?
          • zimnolistna Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 21:06
            To był taki trochę spontan, nie długo planowane spotkanie. Pomyślałam, że ok, dam radę. Koleżanka zadzownila w piątek rano, a mi było zwyczajnie głupio znowu odmówić więc się zgodziłam.
    • niemoralna Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:06
      Mając rutynę przy maluchu to pod wieczór albo się umawia na kawe na doslowna godzinkę , albo po nakarmieniu malucha jesli jest na cycku ojca dziecka zagarniasz od wielkiego dzwonu .
      Zresztą ja nie jestem uległa. Jaby mi moj maluch dawał wiwatu to tak jak u ciebie to poprostu zakończyłabym spotkanie
    • rb_111222333 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:16
      Myślę, że szkoda, że nie prxypomniałaś koleżance, że tym razem ty się dostosowałaś, więc byłoby miło, gdyby następnym razem to ona się spieła.
    • ga-ti Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:23
      Najwidoczniej koleżance aż tak nie zależy na spotkaniach z Tobą, inaczej by zmieniła nieco swoje sobotnie popołudnie.
      No tak już bywa, że dzieciate się mijają z niedzieciatymi, poczekaj, za jakiś czas być może to koleżanka będzie miała płaczącego malucha i wtedy Cię zrozumie. Teraz zostają szybkie kawki z mamusiami wink
      • zimnolistna Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:32
        Chyba wlasnie aż tak nie zależy.
    • alicia033 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 11:36
      Znaczy normalnie o której twoje dziecko idzie spać? Bo jak o 19 to why on earth nie położyłaś go normalnie w łóżeczku, zostawiając ewentualnie koleżankę na pół godzinki samą, zamiast cyrków że spacerem?
      • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 23:47
        No właśnie, z tego, co piszesz, dziewczyna przyszła do ciebie, więc jaki problem położyć dziecko?
    • aqua48 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 13:15
      Nie bardzo rozumiem po co w ogóle robiłaś cyrk z tą wizytą w porze spania dziecka? Koleżanka najwidoczniej ma Ciebie i Twoje problemy w głębokim poważaniu skoro nie chce zrezygnować ze swojej wygody aby się z Tobą spotkać..
    • zamyslona_ona02 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 13:34
      Ja Cię rozumiem. Też próbowałam, gdy dziecko było małe, ale jeśli ojciec nie może się zająć dzieckiem to spotkanie nie ma sensu. Dziecko co chwilę chce uwagi, jedzenia, jak nie jest przyzwyczajone do hałasu to nie zaśnie, tylko będzie marudzić.
    • starczy_tego Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 13:41
      Ewidentnie ani Tobie, ani koleżance nie zależy tak na tej znajomosci. Bo jakby Wam zależało, to znalazlybyscie satysfakcjonujące Was obu rozwiązanie.
      • taki-sobie-nick Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 23:01
        Wyższościowa krytyka obu zainteresowanych... jesteś psychologiem?
        • starczy_tego Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 23:58
          Nie, przemawia przeze mnie doświadczenie
        • angazetka Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 11:19
          No ale przecież tak to wygląda. Osoby, które chcą się spotykać, znajdą sposób.
    • lauren6 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 13:54
      Słuchaj się dalej ematek to daleko zajdziesz. Tu większość ma już odchowane dzieci i nie pamięta jak wygląda życie z roczniakiem na stanie.
      • la_mujer75 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 15:09
        O, ja tam dobrze pamiętam.
        I u mnie było tak, że ja dostosowywałam się do dziecka, a jak komus nie pasowało, to sorry, nie widzimy się.
        No, chyba, że mąz miał sie zajmować, to wtedy moglam sobie wyskoczyć.
        Straszego mieliśmy, jako jedni z pierwszych w towarzystwie. I ile ja się nasłuchałam, że mi się kaszka z mózgu zrobila, bo nie przychodzimy zimą na imprezy, które zaczynały się o 20.00!
        Albo dlaczego do knajpy nie idziemy???
        Mąż też nosem kręcił, bo inni chodzą. Pytałam się: "Jacy inni? Przecież nikt z nich nie ma dzieci. Poczekamy i zobaczymy, czy będą wtedy łazić wieczorami do knajpy".
        Nie mowiąc juz o tym, że mój Starszy miał nadwrażliwość słuchową, więc nie był wstanie zasnąć w obcym i głosnym miejscu. I nienawidził jakichkolwiek zmian. W koncu ma Zespół Aspergera. Każde odejście od rutyny powodowało, że następnego dnia był marudny, etc.
        I nagle - cuda zaczęły się dziać smile Jak im się dzieci porodziły.

        Z doświadczenia- najpierw liczy się dobro dziecka, potem matki, a na końcu znajomych.
        I jeżeli ktoś nie umie/ nie chce tego zrozumieć, to znaczy, ze na daną chwilę, odpuszczam sobie taką znajomość.
        • triss_merigold6 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 15:48
          Z doświadczenia- najpierw liczy się dobro dziecka, potem matki, a na końcu znajomych.
          identycznie
          i nie, nie umawiałam się na 19, bo o tej porze zaczynały się przygotowania do kładzenia roczniaka spać
        • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:17
          Liczy sie zdrowy balans. Pojawienie sie w zyciu potomstwa nie oznacza ze nalezy dostosowac cale swoje zycie do dziecka. Oczywiscie wymusi pewne zmiany w stylu zycia ale nie calkowita rezygnacje z bycia czlowiekiem. Mam wrazenie ze wiele kobiet w pl tak to widzi - stalam sie matka, przestalam byc czlowiekiem. Moje potrzeby nie istnieja, dziecko na pierwszym miejscu, a ojciec nigdy nie jest wystarczajaco dobry zeby spac polozyc
    • mamkotanagoracymdachu Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 15:36
      Chyba żadne z Was za bardzo nie zależy, to po co się męczyć?

      Jest taka teoria, ze ludzie maja znajomych „wtorkowych” i „sobotnich”, i nikt nie chce marnować soboty na spotkanie ze znajomym „wtorkowym” wink Widocznie Ty jesteś dla koleżanki „wtorkowa”, pewnie tez masz takich znajomych, na spotkanie z którymi trochę żal Ci weekendu. Cóż, życie.
    • majenkir Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 15:44
      Imo to koleżanka powinna się do Ciebie dostosować.
    • mid.week Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 15:54
      Kiedy moja przyjaciółka ze studiów urodziła, a ja byłam ciągle bezdzietna lambadziara to wpadałam do niej czesto po robocie albo w weekendy. Żadna z nas nie usiłowała sprowadzić spotkan do siedzenia przy lodach i kawie, bo z jej małą larwą pod opieką to nie wchodziło w grę. Ja po prostu wpadałam opowiedzieć co u mnie, posłuchać co u niej a w trakcie było mycie, karmienie, przewijanie, posiedzenie w piaskownicy, czasem spokój bo zasnęło. Tak po prostu jest na tym etapie życia.
      • zimnolistna Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 17:11
        Ja chyba jestem za stara. Z pierwszym synem nie miałam problemów tego typu. Teraz jęczący niemowlak, branie go na ręce i robienie komuś kawy i krojenie ciasta jest ponad moje siły. Zdecydowałam się odpuścić, planować spotkania jak będzie mąż i tyle. Z tą koleżanką przyjaźń raczej już nie wyjdzie.
        • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 23:54
          Bez przesady, możesz przecież powiedzieć koleżance, żeby pokroiła co tam masz i zrobiła kawę.
          Ona się nie dostosowuje, a ty dziwaczysz i tyle. Jeden jeden.
          Ja też Wolalabym odpocząć w weekend niż dostosować się do koleżanki, która cały boży rok siedzi na macierzyńskim. Poszłabym z nią w tygodniu na spacer, usiadła w kawiarni w parku. Z tego, co kojarzę, to dzieci z reguły ładnie śpią na powietrzu. Dziecko marudzi, kończymy spotkanie i tyle.
          Mam wrażenie, że po prostu masz problem z sobą i absorbującym dzieckiem. Jesteś znużona opieka, zmęczona i to wszystko wpływa na Twój ogląd sytuacji.
          • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:19
            Gdy bylam na tzw macierzynskim to w weekend zostawialam czesto dziecko/i mezowi i wychodzilam na imprezy a nie probowalam zapraszac kolezanki na kawe.
          • laura.palmer Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:49
            ladymercury napisał(a):

            > Z tego, co kojarzę, to dzieci z reguły ładnie śpią na powietrzu.

            Źle ci się kojarzy. Mnóstwo dzieci ma problem z zaśnięciem wieczorem w wózku. Drzemka to co innego.
            • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:56
              Ale ja pisałam właśnie o spotkaniu w ciągu dnia, np na spacerze w parku kiedy dziecko drzemie, q nie o ciąganiu dziecka na spacer wieczorem, zamiast położyć go do łóżeczka w domu, gdzie obie panie przecież się znajdowały.
        • mid.week Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:50
          zimnolistna napisała:

          > Ja chyba jestem za stara. Z pierwszym synem nie miałam problemów tego typu. Ter
          > az jęczący niemowlak, branie go na ręce i robienie komuś kawy i krojenie ciast
          > a jest ponad moje siły.


          No bo chcesz z tego zrobić klasyczna wizytę. Niemowlak idzie na chwilę na ręce koleżanki, ty szykujesz. Albo ty masz niemowlaka i mówisz "Jolka, weź tam wciśnij guzik w ekspresie a tu jest ciasto, ogarnij to proszę no ja nie mam 3 i 4 ręki". Ale prawda jest ze z wiekiem człowiek mniej wyrozumiały i elastyczny. Mnie już sam jęczący w kącie dzieciak by denerwował 🤭

          Zdecydowałam się odpuścić, planować spotkania jak będzi
          > e mąż i tyle.

          No i git. Nie ma sensu na siłę organizować kaw z bobo pod pachą, bo forum ma taką wizję

          • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:56
            No i trzeba było tak od razu, a nie jęczeć i wytrzasnąć się nad dziewczyna, która de facto właśnie się do ciebie, autorko dostosowała
    • agniesia331 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 18:09
      Trzeba było jej przypomnieć,że Toboe się trudniej dostosować niż jej i po twoim dostosowaniu to ona teraz powinna się dostosować
      Ja bym na przyszłość proponowała metodę zdartej płyty,że Ci pasuje ok 15,16 w sobotę. A jak nie to nie. Bez jaj
    • kloi0505 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 18:12
      Ja z każdą koleżanką kończyłam znajomość jak tylko urodziły dziecko. Dla mnie ludzie z małymi dziećmi i bezdzietni to dwa różne światy i strata czasu dla tych drugich. Wczoraj A. Domańska opowiadała w DDTVN o samotności świeżo upieczonych matek.
      • angazetka Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 20:35
        Chore i głupie.
    • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 20:32
      Czy ty nie mozesz umowic sie na wyjescie bez dziecka?
    • sueellen Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 20:50
      Tak jakoś wyszło że mam wszystkie koleżanki z dziećmi w tym samym wieku co moje. Wszystkie ( stare) koleżanki miałyśmy dzieci w tym samym czasie, nowe poznałam dzięki dzieciom - w parku, w szkole. Właściwie wszystkie bezdzietne się wykruszyły lata temu bo mamy zupełnie inne style życia. Pozostalysmy znajomymi z Facebooka i tyle. Poszukaj sobie znajomych podobnych do siebie..
    • celandine Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 21:48
      W życiu bym nie umówiła się z nikim w porze spania roczniaka, ani też bym nie zostawiła go z ojcem, żeby wyjść z koleżanką, bo wiem, że by płakał i po co to. Teraz mam prawie dwulatka i tak samo, rezygnuję z wielu rzeczy, bo jest dzieckiem nielubiącym zmian i nie chce beze mnie zasypiać. Trudno, koleżanki wychodzą beze mnie, za jakiś rok pewnie będzie mi łatwiej. A że ludzie nie rozumieją często logistyki z maluchem to prawda. Skoro koleżanka nie chce się choć trochę dostosować to znaczy, że jej nie zależy i tyle.
      • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 18.06.22, 23:57
        Bez przesady. Ojciec cyca nie ma, ale jest ojcem i powinien UMIEĆ zająć się własnym dzieckiem na równi z matką.
        A jeśli matka do tego nie dopuszcza, to niech potem nie narzeka, jaką to ona biedna i zmęczona.
        • dreg13 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 00:12
          Jak mnie wkurzały strasznie takie teksty.
          Moje cycowe dziecko bez cycka nie jadło nic. NIC. Nigdy nie jadło z butelki, nigdy nie jadło mleka modyfikowanego, a ja nigdy nie byłam w stanie odciągnąć więcej niż 5 ml. Mój mąż mógł skakać, błagać, wpychać na siłę - nic. Jak kilka razy wyszłam to nie żarła nic przez wiele godzin (przez co moje wyjście było dla mnie nerwowe), darła się i w końcu szła spać jako głodne i padnięte niemowlę. A ja przed kolejnym wyjsciem znowu męczyłam biedne cycki na najwyższych obrotach laktatora lub próbowałam wycisnąć ręcznie kilka kropel więcej, bezskutecznie. Az w końcu sobie darowałam i uznałam, że sory, albo w pakiecie, albo w ogóle.
          Całe szczęście moje przyjaciółki wybierały zawsze pakiet.
          • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 06:28
            Chodziło mi o sytuację, kiedy mleko jest odciągnięte i ojciec je podaje dziecku, a także ogarnia niemowlaka, żeby matka mogła wyjść na kawę, w spokoju się przespać, czy co tam innego chce.
            Nie miałam na myśli głodzenia niemowlaka, bez przesady.
            A przede wszystkim chodziło mi o fakt, że nie tylko matka ma obowiązki wobec dziecka.
      • celandine Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 00:12
        Ojciec umie się zająć, zostaje z dzieckiem co drugi dzień od 7.30 do 13, bo chodzimy do pracy na zmianę. A na przykład pojutrze muszę wyjechać na cały dzień do 10 wieczorem w związku z pracą i dziecko musi zasnąć dwa razy z tatą, który ogarnie też troje pozostałych. Ale mój najmłodszy płacze beze mnie przed spaniem i nie zostawiam go, jeśli naprawdę nie muszę. Nie sprawia mi przyjemności wychodzenie dla rozrywki, jeśli małe dziecko mnie potrzebuje w porze spania.
        • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 06:22
          Ok, masz inne priorytety, więc świadomie wybierasz. Ale nie narzekasz, jak autorka.
          • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:23
            Rozczniak je juz stale pokarmy, mleko nie jest wiec dla niego jedynym pokarmem. Placze bez matki bo matka jest jedyna osoba ktora go usypia, tak robi wiele kobiet, poprostu lubia byc 'niezbedne' i 'lepsze' od ojcow.
            • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:29
              Amen
            • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 10:04
              A swoją drogą to jest głupia i krótkowzroczna postawa takie przyzwyczajenie dziecka tylko do jednej rutyny i terroru mleka.
              Nawet nie chodzi o wygodę, że np rodzice chcą iść na randkę, a dziecko nie może zostać z babcią czy niania, bo mama i mama.
              A jak mama pójdzie na przykład do szpitala czy zachoruje na coś zakaźnego? Dziecko ma cierpieć z głodu, odwodnienia i niewyspania? No ludzie...
              Myślenie nie boli.
    • mikams75 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 01:40
      Spotkania w towarzystwie rocznego dziecka są bez sensu a jeszcze w porze jego spania to podwójnie bez sensu. Trzeba się umawiać wyłącznie w dni, kiedy to mąż może się zająć dzieckiem.
      • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 06:22
        O, i z głowy.
      • dreg13 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:26
        No to właśnie próbowala i usłyszala, ze wtedy to kolezance się nie chce, spi i wtedy to nie.
        • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:32
          Ma prawo, tak samo jak i autorka odmówić spotkania, jeśli jej nie pasuje.
        • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:43
          Przeciez kolezanka dostosowala sie do autorki watku czyli spotkala sie u niej, dostosowala do potrzeb rocznego dziecka na spotkaniu ktorym autorka nieustannie sie zajmowala. Autorka niezadowolona (nie, nie kolezanka) wiec proponuje spotkanie w weekend, kolezanka odpowiada ze ok ale po 17. Dlaczego autorka watku jest nieusatysfakcjonowana? W koncu w weekend moglaby zostawic dziecko z mezem i spotkac sie z kolezanka bez niego. Normalne warunki, wyjscie bez zajmowania sie roczniakiem i stupienie sie na spotkaniu a nie dziecku. Jak widac ona chce zeby dopasowac sie do niej, ona nie ma zamiaru dopasowac sie do innych.
          • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:48
            Amen po raz wtóry 😄
        • mikams75 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 11:37
          przeciez kolezanka nie spi pod wieczor ani w tygodniu ani w weekend.
    • mandre_polo Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:35
      Mąż nie zostaje z rocznikiem i starszakiem?
      • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 08:46
        Wiecie co, zasadniczy problem polega chyba na tym, że ludzie generalnie mają tendencje do skrajnych postaw w kwestii życia towarzyskiego rodziców maluchów.
        Naprawdę pomiędzy chorym:"Dziecko mnie nie ogranicza, więc dawaj z niemowlakiem o północy do knajpy na Rynek i na Mont Blanc", a równie chorym "niech świat się zatrzyma w podziwie, bo urodziłam bombelka" jest jeszcze cała masa satysfakcjonujących rozwiązań.
        Kluczem jest, jak zwykle, rozsądek.
        • mamkotanagoracymdachu Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 11:09
          ladymercury napisał(a):



          > Naprawdę pomiędzy chorym:"Dziecko mnie nie ogranicza, więc dawaj z niemowlakiem
          > o północy do knajpy na Rynek i na Mont Blanc", a równie chorym "niech świat si
          > ę zatrzyma w podziwie, bo urodziłam bombelka" jest jeszcze cała masa satysfakc
          > jonujących rozwiązań.

          To prawda, my bylismy totalnie z opcji „dziecko nie zmienia nic” i w sumie to mieliśmy dużo szczęścia, ze trafiło nam się totalnie bezproblemowe dziecko, które jadło, spało wszędzie i generalnie było miłym dodatkiem do naszego lambadziarskiego życia. Ale i tak się zastanawiam dziś, po jaka cholerę próbowałam ustać w tym rozkroku i ciagnelam siedmiomiesieczniaka do Tajlandii na wakacje.
    • anorektycznazdzira Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:14
      Dlaczego poszłyście nagle na spacer zamiast położyć dziecko w domu, jak zawsze, żeby się wyspało???
      Jeśli tylko normalnie śpi i nie musisz go bujać przez 3 h non stop, to wychodzisz na kwadrans uspać dziecko, potem wracasz do koleżanki, młody śpi zadowolony we własnym łóżku, a wy macie wreszcie czas 100% dla siebie.
      Nie wiem po co był spacer, na który nie była w ogóle pora.
      • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 09:24
        Właśnie. A winna koleżanka, bezdzietna lambadziara jedna 😄
    • princy-mincy Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 11:06
      Dlatego nie umawiaj się z nią.
      Jeśli dwie strony chcą się spotkać to się spotkają. Ty już raz zrobiłaś ukłon w jej stronę, ona nie chce żadnego w Twoja stronę, więc odpuść te znajomość aż do czasu, gdy roczniak podrośnie.
      • ritual2019 Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 11:54
        Ona nie zrobila uklonu, chyba ze masz na mysli ze zgodzila sie na spotkanie w tygodniu po pracy u niej w domu? Owszem, zgodzila sie ale problem miala ze wszystkim, zrobienie kawy i ukrojenie kawalka ciasta - mogla poprosic kolezanke o przyniesienie swojej kawy w termosie oraz ciastek, skoro ten roczniak byl az tak aborbujacy. Potem zamiast polozyc go spac skoro spotkanie bylo w jej domu to ona wziela go na spacer i miala problem ze dzieciak plakal, kolezanka mowila o ex a ona biedna nie mogla sie skupic. Faktycznie, uklon...🤣
        • ladymercury Re: Podeszłam elastycznir do sprawy. Podsumowanie 19.06.22, 13:25
          No poświęciła się dla lambadziara, która jeszcze śmie mieć dziecko odchowane, jak doczytalam😄

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka