Dodaj do ulubionych

Dziecko w aucie

22.06.22, 20:19
Przeczytałam i trudno mi zrozumieć jak to się stało
www.onet.pl/informacje/onetszczecin/szczecin-nie-zyje-male-dziecko-zostalo-w-nagrzanym-aucie/tc6ez2g,79cfc278
Obserwuj wątek
    • tymianek21 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:23
      Słyszałam o podobnych historiach. Chyba co roku w różnych krajach jakiś zabiegany rodzic "zapomina" o dziecku. Odkrywa to po powrocie z pracy ale tu matka wsiada po pracy do auta i jedzie po dziecko. Czy można wsiąść do auta i nie spojrzeć na tylne siedzenie????
        • kryzys_wieku_sredniego Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 21:15
          Dokładnie, jak masz fotelik tyłem i nie masz lusterka na oparciu tylnego fotela to nie zobaczysz.
          Mi się zdarzylo zapomnieć o dziecku .... na szczęscie o odebraniu go z przedszkola, jechałam do domu myslac o dobrej zupce, która zaraz odgrzeję, nawet o tym że mam ciastko kupione dla dziubusia i dopiero pod domem ... ojp ... dziubuś w przedszkolu został.
          • arwena_11 Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 16:17
            Kiedyś znajomi tak zapomnieli. Tylko tam było tak, że w np w poniedziałek odbiera on, we wtorek ona itd. I w którymś tygodniu jej coś w pracy wypadło i odbierał dziecko facet. No i jemu się zakodowało w głowie, że odbierał wczoraj, a dzisiaj jej kolej. A ona sobie zakodowała - środa, odbiera on.
            No i o 17.30 ona dostała telefon z przedszkola - że dziecko nie odebrane i co mają zrobić, bo właśnie pani zamyka i nikogo nie ma. Była jeszcze w pracy a facet był na siłowni - bo chodził tam w dni, w które nie odbierał dziecka.
            Na szczęście nad przedszkolem była szkoła podstawowa. Tam świetlica czynna do 18.00 - pani ze świetlicy zgodziła się, aby dziecko tam poczekało. Znajoma złamała wszystkie możliwe przepisy, ale zdążyła big_grin
      • kk345 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:40
        >Czy można wsiąść do auta i nie spojrzeć na tylne siedzenie????
        Po co miałaby zerkać, skoro była przekonana, ze jedzie sama? przecież większość takich historii na tym właśnie się opiera, dziecko śpi, jest cichutko i rodzic zapomina, ze jest cały czas na tylnym siedzeniu.
      • krypteia Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 21:09
        Oczywiście że można Szczerze współczuję kobiecie. Wystarczy że rano pokłóciła się na noże z mężem, przez całą drogę rozpamiętywala te kłótnię albo była już spóźniona na super ważne spotkanie a za spóźnienie czekala ją zjebka od szefowej. Wyskoczyła jak z procy z samochodu i prosto do pracy.
      • tymianek21 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:26
        Aloe to samo pomyślalam!
        Jeszcze mogłabym próbować zrozumieć że zabiegana matka zostawia dziecko w aucie i wybiega do pracy nie zaglądając na tylne siedzenie ALE jak można wsiąść i nie widzieć tylnego siedzenia. To chyba fizycznie nie możliwe.
          • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 08:34
            kk345 napisała:

            > Co powinna poczuć?

            Po śmierci następuje stężenie pośmiertne, czyli usztywnienie mięśni w skurczu, związane ze spadkiem zawartości związków wysokoenergetycznych w mięśniach. W wyniku tego procesu zwieracze luzują się i dochodzi do wydalenia resztek kału i moczu
            Więcej: zdrowie.radiozet.pl/Medycyna/Diagnostyka-medyczna/Co-dzieje-sie-z-naszym-cialem-po-smierci-8-reakcji-organizmu


            Organizm ludzki w wyniku ustąpienia wszelkich czynności życiowych poddawany jest naturalnym procesom biologicznym, powodującym rozkład ciała. Gnicie może nastąpić już po kilku godzinach od zgonu, w wyniku czego tworzą się gazy oraz pęcherze, a powłoki ciała wzdymają się. Z naturalnych otworów w organizmie zaczyna sączyć się płyn. Ponadto w pomieszczeniu, w którym znajdują się zwłoki występuje brzydki zapach. Zarówno unoszący się w powietrzu zapach, jak i niektóre odpadki organiczne mogą stwarzać zagrożenie dla żyjących.


            tu był upał i małe zamknięte pomieszczenie...
            • daniela34 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 08:42
              1) resztki kału i moczu się wydostaną o ile są
              2) po kilku godzinach, a nie wiadomo kiedy zmarło dziecko, prawdopodobnie niestety (dla niego) nie od razu, prawdopodobnie dopiero po kilku godzinach, nie piło i nie jadło przez ten czas, a pewnie plakalo i pociło się, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością było skrajnie odwodnione. Jak jesteś żywa ale odwodniona to nie oddajesz moczu. U dziecka to działa tak samo. Ten rozkład po prostu nie zdążył jeszcze nastąpic
              • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 08:53
                1. Zazwyczaj coś jest w jelitach...nie ma ludzi o pustych jelitach chyba ze są głodzeni albo odzywiają się praną. Tu mamy małe dziecko, szybki metabolizm
                2. Nie znam się na przebiegu rozkładu ciała w ciasnym,niewietrzonym, zamkniętym, goracym pomieszczeniu tak jak ty. Nie moja działka. Ale jest też coś takiego jak "zapach strachu" - i tu musiał on być, jeśli maleństwo krzycząło, płakało, pociło się uncertain
                3. Wg mnie mama może sama była chora -na lekach-itp - matki raczej co do zasady- mają bardzo mocną wieź z dzieckiem, nie zapominają o nim - dlatego tego wypadki zdarzają się ojcom uncertain ( na tej samej zasadzie wszelkie "anegdoty" o zabraniu cudzych rzeczy z przedszkola , pomyleniu dziecka itp )
                • daniela34 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:12
                  Nie mam pojęcia czy mają była chora i jaką miała wież z dzieckiem. "Zapach strachu" o ile mi wiadomo wyczuli ludzie swiadomi tego, że biorą udział w eksperymencie, to trochę inne warunki niż "wsiadam do samochodu i według mnie wszystko jest ok, dzień jak codzień."
                  Na rozkładzie zwłok znam się o tyle o ile po egzaminie z medycyny sądowej i udziale w paru sekcjach. Tu niestety kwestią jest czas zgonu-niekoniecznie tak wczesny jak wszyscy byśmy chcieli czytając tę historię.
                  • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:18
                    tak, mogło byc różnie- nie ma co przesądzać w żadną ze stron zatem ( dziecko tez nie musiało defekowac w domu po obudzeniu)
                    generalnie-straszna sytuacja
                    • daniela34 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:24
                      wapaha napisała:

                      > ( dziecko te
                      > z nie musiało defekowac w domu po obudzeniu)

                      No pewnie, że nie musiało. Ale w odpowiedzi na pytanie "jak to możliwe, że nie wyczuła, przeciez pielucha" odpowiadam: "No możliwe, wystarczy że dziecko oddało kal w domu- wówczas pielucha była pusta."
                      Co oczywiście nie znaczy, że na pewno tak było. Niemniej faktem jest, że nie wyczuła.
                      • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:53
                        daniela34 napisała:


                        > Co oczywiście nie znaczy, że na pewno tak było. Niemniej faktem jest, że nie wy
                        > czuła.
                        nie wiemy jak było
                        śledztwo wykaże
                        jakkolwiek pomysły które padły niżej nt celowości działania są okrutne to..nie takie rzeczy historia widziała..
                        uncertain
                        • mamkotanagoracymdachu Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 10:04
                          wapaha napisała:

                          > daniela34 napisała:
                          >
                          >
                          > > Co oczywiście nie znaczy, że na pewno tak było. Niemniej faktem jest, że
                          > nie wy
                          > > czuła.
                          > nie wiemy jak było
                          > śledztwo wykaże
                          > jakkolwiek pomysły które padły niżej nt celowości działania są okrutne to..nie
                          > takie rzeczy historia widziała..
                          > uncertain

                          Nie, sorry, ale nie uwierzę w to.
                          Jeśli to byłoby celowe, to „zauważyłaby” dziecko wsiadając do samochodu po pracy. Nie jechałaby z martwym synkiem na tylnym siedzeniu do przedszkola i potem do żłobka.
                            • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 10:15
                              geoardzica_z_mlodymi napisała:

                              > Wiele osób próbuje zrozumieć jak to się stało, ze nie zauważyła. Pewnie też będ
                              > ą eksperymenty, by ocenić, czy to w tej konkretnej sytuacji było możliwe.


                              no tak, bo to straszna tragedia sad
                            • daniela34 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 10:16
                              geoardzica_z_mlodymi napisała:

                              > Pewnie też będ
                              > ą eksperymenty, by ocenić, czy to w tej konkretnej sytuacji było możliwe.


                              Eksperymenty dotyczące linii wzroku być może będą, eksperymenty dotyczące zapachu raczej wykluczam.
                              • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 10:52
                                daniela34 napisała:


                                >
                                > Eksperymenty dotyczące linii wzroku być może będą, eksperymenty dotyczące zapac
                                > hu raczej wykluczam.

                                eksperyment niepotrzebny jeśli w wyniku temp ciało było ekh..wybrudzone wydzielinami ..
                                • daniela34 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 11:06
                                  Jeśli było. Chyba że nie było. Jak było wybrudzone wydzielinami, wydalinami, wymiocinami (mogło ze stresu zwymiotować, jak najbardziej), to niepotrzebny. Niemniej nie sądzę, żeby dwie osoby nie zauważyły wówczas zapachu. Więc wracam do punktu wyjścia- nie sądzę, żeby były podstawy podejrzewać panią o jakieś celowe działania, a jeśli tak, to podejrzewam, że zapachów po prostu nie było, bo nie musiało ich być jeśli zgon nastąpił po kilku godzinach, a dziecko nie wydaliło .
                                  • wapaha Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 08:08
                                    memphis90 napisała:

                                    > Błędnie zakładasz, że każdy po śmierci natychmiast robi kupę. Otóż - nie, nie r
                                    > obi. Tyle w temacie.
                                    >
                                    gdzie zakładam że każdy po śmierci robi kupe ?
                                    piszę o tym, co dzieje się z ciałem po smierci i jak przebiega proces rozkładu- jednym z pierwszych jest rozluźnienie zwieraczy -zaprzeczysz ?
                          • rosie Re: Dziecko w aucie 25.06.22, 12:22
                            Jeśli najpierw odebrała dziecko z przedszkola, to przecież musiała starsze dziecko wsadzic do samochodu. Dziecko w wieku przedszkolnym też ma fotelik. To musiało wyglądać inaczej. Bo ta wersja nie trzyma sie kupy
                            • dr.amy.farrah.fowler Re: Dziecko w aucie 25.06.22, 14:15
                              Wiadomości do Ciebie dowożą z dobowym poślizgiem?

                              Zawiozła starszaka, podjechała pod żłobek i poszła do pracy na piechotę, zostawiając młodsze dziecko w samochodzie. Wyszła z pracy i przyszła do żłobka po młodsze.
                        • geoardzica_z_mlodymi Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 10:05
                          Dlatego warto oddać innym sprawę do zbadania.
                          Na tę chwilę każdy próbuje zrozumieć i zidentyfikować się z uczestnikami zdarzenia na różne sposoby, bo jest to wstrząsające i trudno przejść bez emocji.
                  • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:20
                    co OJP ?
                    takie zycie niestety - pomijajac aspekt fizjologiczny to samice w przyrodzie są cięzarne ( hormony), rodzą ( hormony) karmią ( hormony)
                    nic w tym obrazoburczego
                    z tego samego powodu tatusiom łatwiej powiedziec sajonara i miec w dupie własne dziecko
                • maleficent6 Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 00:48
                  wapaha napisała:

                  > 1. Zazwyczaj coś jest w jelitach...nie ma ludzi o pustych jelitach chyba ze są
                  > głodzeni albo odzywiają się praną. Tu mamy małe dziecko, szybki metabolizm
                  > 2. Nie znam się na przebiegu rozkładu ciała w ciasnym,niewietrzonym, zamkniętym
                  > , goracym pomieszczeniu tak jak ty. Nie moja działka. Ale jest też coś takiego
                  > jak "zapach strachu" - i tu musiał on być, jeśli maleństwo krzycząło, płakało,
                  > pociło się uncertain
                  > 3. Wg mnie mama może sama była chora -na lekach-itp - matki raczej co do zasady
                  > - mają bardzo mocną wieź z dzieckiem, nie zapominają o nim - dlatego tego wypa
                  > dki zdarzają się ojcom uncertain ( na tej samej zasadzie wszelkie "anegdoty" o zabrani
                  > u cudzych rzeczy z przedszkola , pomyleniu dziecka itp )

                  Co do punktu 1, to owszem - masz treść w jelitach, nie odbytnicy. U zdrowych ludzi jest ona pusta. Defekacja u denata występuje najczęściej, jeśli był chory lub "trzymał" kał.
              • wapaha Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 08:10
                memphis90 napisała:

                > >usztywnienie mięśni w skurczu, W wyniku tego procesu zwieracze luzują się
                > W jaki sposób skurcz zwieraczy powoduje rozkurcz zwieraczy...?
                >
                i ty niby medyk jesteś ? tongue_out

                rigor mortis
                  • maleficent6 Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 14:24
                    hanusinamama napisała:

                    > Rigor mortis to nastęuje iles tam godzin po zgonie a nie zaraz po...chyba. Ja n
                    > ie medyk
                    >
                    Może wystąpić zaraz po śmierci, jeśli dziecko miało gorączkę. A zakładam że miało. Natomiast nie ma to nic wspólnego z wylewaniem się płynów "każdym otworem" 🤦
                  • arwena_11 Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 16:35
                    No nie wiem. Kiedyś zatrzymałam się na drodze, bo jakiś debil potrącił kota. Kotem się zajęli rowerzyści, ale do weta wiozłam swoim samochodem. Niestety kot odszedł zanim dojechaliśmy. I narobił na koc, na którym leżał. Wet twierdził, że to właśnie zaraz po śmierci.
                    • maleficent6 Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 21:39
                      arwena_11 napisała:

                      > No nie wiem. Kiedyś zatrzymałam się na drodze, bo jakiś debil potrącił kota. Ko
                      > tem się zajęli rowerzyści, ale do weta wiozłam swoim samochodem. Niestety kot o
                      > dszedł zanim dojechaliśmy. I narobił na koc, na którym leżał. Wet twierdził, że
                      > to właśnie zaraz po śmierci.

                      No właśnie nie wiesz. To, że ten konkretny kot oddał pośmiertnie kał, to nie znaczy, że każdy denat oddaje.
                      • wapaha Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 21:49
                        maleficent6 napisała:

                        >
                        > No właśnie nie wiesz. To, że ten konkretny kot oddał pośmiertnie kał, to nie zn
                        > aczy, że każdy denat oddaje.


                        a kto pisze że KAŻDY ?
      • no_name33 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 11:58
        alpepe napisała:

        > A ja sądzę, że to było dzieciobójstwo.
        >


        Też zaczynam się nad tym zastanawiać. TP jest nierealne, żeby ona mogła przeoczyć i wozić zwłoki dziecka w tę i z powrotem.

        Z pracy pojechała do przedszkola po starszego. Ze starszym pojechała do żłobka i dopiero tam dowiedzilaa się, że dziecka nie ma.

        Jakim cudem?? Jak starszaka pakowała w fotelik, to nie spojrzała obok? Jeśli starszak zapina się sam, to nie spojrzała czy dobrze się zapiął?

        Nawet jeśli foteli młodszego był ustawiony tyłem, to 18 miesięcznik to nie noworodek, że "ginie" w foteliki i go nie widać.

        Przez całą drogę do żłobka stary nie wspomniał o braciszku? Nie widział go? Nie powiedizla "czesc"?

        Nie powiedział nawet jednego zdania, że malu spi?

        Nieprawdopodobne.

    • ki.ik Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:28
      Rutyna, rutyna, rutyna...tak sądzę.
      Może jakiś psycholog wyjaśni tutaj ten mechanizm?
      Myślę, że można mieć tyle na głowie + rutyna, że to może się przydarzyć chyba każdemu.
          • panna.nasturcja Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 22:05
            Jej chodzi o wyjście z pracy. Jak już dziecko nie żyło, ona wyszła z pracy i wsiadła do samochodu, w którym było nieżywe dziecko i pojechała do żłobka, nie rejestrując obecności dziecka na tylnym siedzeniu.
            I to jest bardziej zaskakujące niż zapomnienie dziecka rano.
            • shellyanna Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 22:15
              To akurat nie jest dla mnie dziwne. Wychodząc z pracy raczej nie myślisz o tym, żeby sprawdzić, czy dziecko siedzi w foteliku.
              Większość aut z maluszkami ma rolety z tylu, a z kolei fotelik jest najczęściej za siedzeniem kierowcy i ustawiony tyłem, wiec w lusterku widzisz co najwyżej tył fotelika. Była przekonana, ze dziecko w żłobku. Było cicho, bo dziecko już nie oddychało. Nie chce wiedzieć co czuła idąc do auta z tego żłobka, po usłyszeniu ze jej tam rano nie było.
              • panna.nasturcja Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 22:19
                Odniosłam się do postu wyzej, który jest nie na temat, bo o zostawieniu dziecka rano a nie o wsiadaniu do samochodu po pracy.
                Natomiast apropo tego co Ty piszesz, to ciekawa jestem czy są jakieś statystyki, bo wydaje mi się, ze większość poltoraroczniakow jeździ w fotelikach przodem, nie tyłem.
              • 3-mamuska Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 01:51
                shellyanna napisała:

                > To akurat nie jest dla mnie dziwne. Wychodząc z pracy raczej nie myślisz o tym,
                > żeby sprawdzić, czy dziecko siedzi w foteliku.
                > Większość aut z maluszkami ma rolety z tylu, a z kolei fotelik jest najczęściej
                > za siedzeniem kierowcy i ustawiony tyłem, wiec w lusterku widzisz co najwyżej
                > tył fotelika. Była przekonana, ze dziecko w żłobku. Było cicho, bo dziecko już
                > nie oddychało. Nie chce wiedzieć co czuła idąc do auta z tego żłobka, po usłysz
                > eniu ze jej tam rano nie było.


                Do auta podschodzi się od tylu żeby dojść do drzwi kierowcy. Zawsze jak idę z kimś do auta to widzę ze kierowca zerka na wnętrze auta. Choćby po to czy ktoś nie wybił szyby czy auto jest ok.
            • kk345 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 23:05
              >Jej chodzi o wyjście z pracy. Jak już dziecko nie żyło

              Skąd wiesz? Poza tym po co miałaby zerkać PO pracy, skoro była przekonana, ze dzieci w placówkach?
              P.S "apropo" się inaczej pisze...
        • nawoyka Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:38
          Muszę to jutro sprawdzić, bo wydaje mi się, że ja nigdy nie patrzę na tylną kanapę. A może patrzę i nie pamiętam tego bo nic na niej nie ma. Dzieciaków nie wożę.
        • heca7 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:38
          No ja po wszystkich horrorach zawsze zanim wsiądę patrzę na tylną kanapę tongue_out
          Moja bratowa ma znajomych, którzy mają szóstkę dzieci. Jeżdżą dużym mercedesem vanem. I kiedyś podczas urlopu zapomnieli jednego syna zabrać z parkingu przy autostradzie. W Niemczech... 10 latka co prawda ale jak wiadomo zawrotka na autobhanie nie jest co kilometr tongue_out Siedział więc dzieciak, bo komórki nie miał i czekał aż starzy wrócą.
        • ki.ik Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:42
          tymianek21 napisała:

          > Tylko czy można podejść do samochodu, otworzyć go i wsiąść BEZ spojrzenia/zerkn
          > ięcia na tylną kanapę???

          Oczywiście, że można. Jak ktoš mi się włamał do samochodu, to też nie zauważyłam tego od razu...wsiadłam do samochodu odruchowo jak przez ostatnie kilka ładnych lat...dopiero po chwili coś zwróciło moją uwagę...
          I tak, twierdzę że niestety można. Rutyna zabija.
          • ki.ik Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:50
            Ps Czy nigdy nie zdarzyło Ci się np.zagotować wody w czajniku i po chwili zastanawiać się, czy właściwie włączałaś parę minut temu ten czajnik czy jeszcze nie? Albo zrobić sobie herbaty i...po chwili nie wiedzieć czy już zrobiłaś tę herbatę?
            To są odruchy...
            Dlaczego w nowym miejscu np.w hotelu, świadomie robisz tę herbatę bo np.czajnik jest w innym miejscu i kubki również...? Rutyna.
            • kk345 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:59
              Obawiam się, ze ten wątek powstał, jak nakazuje tradycja w takich przypadkach, by zaanonsować "ja to bym nigdy" i "ja to zawsze", no bo jakże to, matka, która nie pamięta o dziecku w każdej sekundzie doby-wynaturzenie i patologia, w porządnej rodzinie to się nie zdarza? A mnie zawsze przerażało, ze to może zdarzyć się w absolutnie każdej rodzinie...
              • ki.ik Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 21:06
                Też myślę, że może się każdemu przydarzyć. Niestety.
                Ja kiedyś pomyliłam dni tygodnia i zamiast odebrać dziecko ze szkoły o godz.13.00...pojechałam sobie na zakupy, bo byłam przekonana, że wychodzi o godz.15.00.
                A tu telefon ze szkoły...
                Pamiętam, że było to w czwartek i nieźle się przestraszyłam. Poszłam wtedy do apteki po jakieś leki Ginko biloba chyba, coś co poprawi mi pamięć.
              • turbinkamalinka Re: Dziecko w aucie 27.06.22, 09:47
                Trudno mi sobie wyobrazić, że zapomniałam dziecka z samochodu, ze sklepu, psa zabrać spod sklepu, czy nakarmić króliki. Jednocześnie czasami mam takie "szczególne przypadki roztargnienia', że być może to cud. Dość często zdarza mi się robić rutynową wydawałoby się czynność i pominąć jakiś element. Chcę coś podsmażyć i zapominam włączyć gaz (taki głupi przykład).
        • mamkotanagoracymdachu Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:46
          tymianek21 napisała:

          > Tylko czy można podejść do samochodu, otworzyć go i wsiąść BEZ spojrzenia/zerkn
          > ięcia na tylną kanapę???
          > Nie wierzę w to!!!!

          Można, powiedziałabym nawet, ze to standard. Czasem zdarza mi się jechać z psem do weterynarza i w połowie drogi nachodzi mnie myśl CZY ZABRAŁAM PSA??? Muszę wtedy zerknąć w lusterko, żeby się upewnic, chociaż nigdy nie zdarzyło mi się nie zabrać.
          • magia Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 13:41
            No pewnie ze można. Nie rzuce kamieniem, bo sama nie raz pojechałam z dzieckiem do pracy zapominając zajechać do przedszkola - rutyna, zwykle ojciec dziecka woził dzieci.
            A że rano i dzieci mi szybko zasypiały w aucie to jechałam i nawet nie mrugnelam gdy skręt do przedszkola mijałam.
            Czasem dziecko się budziło w trakcie i mówiło, że chyba źle jedziemy, a czasem mi się przypominało.
            Dla mnie sytuacja z życia wzięta, choć n8estety tu tragiczny finał.
        • eliszka25 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 21:12
          Hmmm, ale po co miałabym patrzeć na tylną kanapę? Podchodzę do samochodu od przodu, otwieram drzwi kierowcy, rzucam torebkę na siedzenie pasażera, wsiadam, zamykam drzwi i ruszam. Po co miałabym lustrować tylną kanapę jeśli jestem przekonana, że nic na niej nie ma? 🤷‍♀️
            • eliszka25 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 05:28
              Jeśli samochód nie jest zamknięty kluczykiem z zewnątrz, to ma rozłożone lusterka, więc z daleka widziałabym, że coś jest nie tak. Wzroku bazyliszka nie posiadam (czasem by się przydał 😁), więc zerknięcie na tylną kanapę mordercy nie zneutralizuje. Gdyby ktoś tam siedział, to na wyświetlaczu pojawi mi się ikonka ludzika zapiętego pasem na danym siedzeniu lub samochód zacznie pipczeć żeby się zapiął. Gdy auto osiągnie prędkość bodajże 30 km/h drzwi automatycznie się blokują, żeby nikt nie wypadł/wysiadł w trakcie jazdy.

              Na twoim miejscu sprawdzałaby jeszcze bagażnik, tam też może czaić się morderca. Ja na szczęście nie widzę mordercy za każdym rogiem.
            • m_incubo Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:05
              W tym przecież sęk.
              Jeśli robisz coś zawsze, to tym bardziej prawdopodobne jest, że któregoś dnia włączy ci się autopilot i nie zerkniesz/nie zamkniesz/nie zrobisz.
              Ja dwa razy dziennie zamykam drzwi wejściowe na klucz po czym wrzucam klucz do torebki, a mimo to zdarza mi się czasem klucz przekręcić i zostawić go w zamku 🤦🏻‍♀️
              Zauważam to dopiero wracając do domu i szukając klucza w torebce lub już pod drzwiami, gdzie sobie dynda jak gdyby nigdy nic.
              Staram się uważać, a jednak mimo to czasami zdarza się znowu.
              Dlatego byłabym bardzo ostrożna z mówieniem "a ja to zawsze xyz, dlatego nie ma opcji, żeby... "
              Z dzieckiem mi się nie zdarzyło, ale mam świadomość, że to nie w 100 % zasługa tego, że jestem tak świetna, odpowiedzialna i zajebista.
              • 3-mamuska Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 21:22
                m_incubo napisała:

                > W tym przecież sęk.
                > Jeśli robisz coś zawsze, to tym bardziej prawdopodobne jest, że któregoś
                > dnia włączy ci się autopilot i nie zerkniesz/nie zamkniesz/nie zrobisz.
                > Ja dwa razy dziennie zamykam drzwi wejściowe na klucz po czym wrzucam klucz do
                > torebki, a mimo to zdarza mi się czasem klucz przekręcić i zostawić go w zamku
                > 🤦🏻‍♀️
                > Zauważam to dopiero wracając do domu i szukając klucza w torebce lub już pod dr
                > zwiami, gdzie sobie dynda jak gdyby nigdy nic.

                Ja mam ten sam komplet kluczy od 14 lat jak nie dłużej. Nigdy nie zostawiłam klucza w drzwiach. Nie gubię tez kluczy (w dzieciństwo dość się ich na gubiłam zmora moich rodziców )
                Nigdy nie zgubiłam karty do bankomatu porfel raz mi skradziono.
                Ale ja po prostu taka jestem sprawdzam dwa trzy razy. Nie lubię nic gubić tracić mam ustalone miejsca gdzie co trzymam.

                Moje dzieci maja od 24-15 lat opiekowałam się tez 9 innych dzieci, nie zliczę ile dziećmi znajomych koleżanek były pod moja opieką w razie potrzeby.
                I nigdy nie zapomniałam dziecka ani swojego, ani cudzego.

                Po prostu można zostawić z roztargnienia rzecz zapomnieć wyłączyć żelazko , ale nie człowieka/psa.
                Nie rozumiem tego…
                • m_incubo Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 10:52
                  Ale to nie jest kwestia rozumienia. To się może zdarzyć, choć nie powinno.
                  Ja też nigdy nie zgubiłam kluczy i nigdy nie zgubiłam dziecka (ale czy to znaczy, że dziecko zgubić może się tylko jakimś nieodpowiedzialnym idiotom?)
                  Zdarzyło mi się natomiast "zgubić" samochód.
                  Szukałam go w popłochu na parkingu, mimo, że dzień wcześniej sama go zostawiłam u matki pod domem i wróciłam tramwajem.
                  Moje dzieci mają 20, 17, 15 i 1,5 roku, choć nie wiem jakie to ma znaczenie.
          • mamkotanagoracymdachu Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 12:50
            asia_i_p napisała:

            > Jeżeli miała fotelik zamontowany zgodnie z najnowszymi zaleceniami - tyłem do k
            > ierunku jazdy - to mogła sobie zerkać do woli.
            >

            Ten temat już się tu przewinął, przy takim foteliku standardem jest dodatkowe lusterko, w którym widzisz dziecko.
            Myślę, że raczej chodzi o to, że nie zerkamy odruchowo na kanapę, na której nie spodziewamy się niczego / nikogo zastać.
        • gulcia77 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 13:06
          Można. Ostatnio w połowie drogi chciałam zawracać do rodziców, bo przecież "tego cholernego grzmota" zapomnieliśmy (traka do drewna konkretnie ), a chłop kazał mi się odwrócić i spojrzeć na tylne siedzenie. Żeby była jasność, jechaliśmy małym autem, a nie busem.
        • szmytka1 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 21:00
          Na choooj miałabym omiatać tylna kanapę. Ja mam samochód z 3 rzedaminsiedzen, to może jesXze 3 rząd omiatać? Ja omiatam za to okolice auta, jak najlepiej wyjechać, bynnikogo nie uszkodzić, mam na koncie szkód parkingową i to mnie zajmuje, a nie jakieś tam kanapy
      • wapaha Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:36
        ki.ik napisał(a):

        > Rutyna, rutyna, rutyna...tak sądzę.
        > Może jakiś psycholog wyjaśni tutaj ten mechanizm?
        > Myślę, że można mieć tyle na głowie + rutyna, że to może się przydarzyć chyba k
        > ażdemu.

        rutynowo jest środa, środek tygodnia, dzień jak codzień - złobek-praca -żłobek..dom
        • glanaber Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 22:48
          rutynowo jest środa, środek tygodnia, dzień jak codzień - złobek-praca -żłobek..dom

          No właśnie, panie piszące o rutynie popełniają błąd logiczny - rutyną byłoby właśnie podjechanie przed pracą do żłobka.
      • kk345 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 20:37
        >Myślę, że można mieć tyle na głowie + rutyna, że to może się przydarzyć chyba każdemu.
        Masz rację... nie wyobrażam sobie, co czuje ta kobieta...
      • noc_na_pustyni Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 21:45
        Tak właśnie jest. Rutyna. Może zdarzyć się każdemu... Tylko wolimy wierzyć, że jednak nie... Że to wina tego konkretnego rodzica...

        Jest metoda na to z pluszakiem. Wozisz w foteliku misia, a pakując dziecko, dajesz go na przedni fotel. Miś na fotelu = dziecko z tyłu. Ponoć to może pomóc pamiętać. Tak ktoś wymyślił. Nie sprawdzałam, czy działa, bo moje dziecko już duże.
      • no_name33 Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 23:05
        ki.ik napisał(a):

        > Rutyna, rutyna, rutyna...tak sądzę.
        > Może jakiś psycholog wyjaśni tutaj ten mechanizm?
        > Myślę, że można mieć tyle na głowie + rutyna, że to może się przydarzyć chyba k
        > ażdemu.


        W takim razie nie powinna mieć pod opieką zywen istoty.
      • 3-mamuska Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 21:09
        ki.ik napisał(a):

        > Rutyna, rutyna, rutyna...tak sądzę.
        > Może jakiś psycholog wyjaśni tutaj ten mechanizm?
        > Myślę, że można mieć tyle na głowie + rutyna, że to może się przydarzyć chyba k
        > ażdemu.

        Czyli jeśli jeszcze raz lekarz popełni błąd i nie udzieli na czas ciężarnej pomocy i zabije ja sepsa będziemy mówić cóż rutyna rutyna. Cóż zrobić rutyna.

        Tyle na głowie+ rutyna i tragedia gotowa…
        Lekarze tez są przemęczeni zestresowani.
        A nauczycieli tez właściwe nie powinno się iść „ścigać” za popełnię błędy bo stres /rutyna.

        Strach na drogę wyjść skoro tyle matek, niewyspanych rutynowo jeżdżących do pracy mogą zabić na psach cóż rutyna…

        Nie pojmuje jak można zapomnieć o własnym dziecku. Nie ma ważniejszej rzeczy od dziecka, jego życia i zdrowia.

        Koszmarne to co się stało, jeśli faktycznie był to wypadek to mam nadzieje ze ta kobieta zdoła się jakoś podnieść.
        Gdyby to mój mąż popełnił taki błąd nie chciałbym go na oczy widzieć nie wiem czy z rozpaczy nie zrobiłam bym mu krzywdy.
        • m_incubo Re: Dziecko w aucie 24.06.22, 10:56
          3-mamuska napisała:

          > Gdyby to mój mąż popełnił taki błąd nie chciałbym go na oczy widzieć nie wiem c
          > zy z rozpaczy nie zrobiłam bym mu krzywdy.
          >
          A gdybyś to ty popełniła taki błąd?
          Absolutnie niemożliwe, tak?
          Cóż, jeśli to faktycznie wypadek, to ta kobieta najprawdopodobniej też nigdy dotąd nie ugotowała żadnego dziecka w aucie. Nigdy aż do przedwczoraj.
          • 3-mamuska Re: Dziecko w aucie 25.06.22, 12:45
            little_fish napisała:

            > Rozumiem, że po stracie dziecka byłabyś gotowa na stratę męża, który na przykła
            > d popełni samobójstwo....


            Czy można być gotowym na stratę kogokolwiek?
            Chyba nie.
            Jednak znam siebie i nie dałbym rady mu wybaczyć.
            Po takiej tragedii raczej nie myśli się racjonalnie i z rozpaczy można zrobić coś czego by się na codzień nie zrobiło.

            Pamietam ze po którejś tragedii chyba utopieniu się dzieci bo matka zabrała je na rzekę ,izolowano ojca od matki.
        • no_name33 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 00:01
          black.emma napisała:

          > Dokładnie. Nie spałam 5 lat, jednocześnie pracując. Cieszę się, ze to mnie nie
          > spotkało. To była moja największa schiza.

          Gdybyś naprawdę nie spała, nie byłabyś w stanie pracować. Nie wiesz o czym piszesz.
          • wapaha Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 08:28
            no_name33 napisała:


            >

            > Gdybyś naprawdę nie spała, nie byłabyś w stanie pracować. Nie wiesz o czym pisz
            > esz.

            NIE SPAŁAM 2 lata.
            Wiem o czym ona pisze i jej wierzę

            Bo nocka i kilkadziesiąt pobudek to nie spanie
          • m_incubo Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:34
            To ty nie wiesz o czym piszesz.
            Z dwojgiem moich dzieci NIE SPAŁAM ponad 3 lata.
            Noc, podczas której budzisz się co najmniej 4 razy to NIE JEST przespana noc.
            • mamkotanagoracymdachu Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 09:47
              m_incubo napisała:

              > To ty nie wiesz o czym piszesz.
              > Z dwojgiem moich dzieci NIE SPAŁAM ponad 3 lata.
              > Noc, podczas której budzisz się co najmniej 4 razy to NIE JEST przespana noc.
              >

              A, to takie niespanie wink
              Tak to chyba nie spała każda matka, nie bardzo masz się czym chwalić big_grin
              • iwoniaw Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 12:13
                mamkotanagoracymdachu napisała:

                > m_incubo napisała:
                >
                > > To ty nie wiesz o czym piszesz.
                > > Z dwojgiem moich dzieci NIE SPAŁAM ponad 3 lata.
                > > Noc, podczas której budzisz się co najmniej 4 razy to NIE JEST przespana
                > noc.
                > >
                >
                > A, to takie niespanie wink
                > Tak to chyba nie spała każda matka, nie bardzo masz się czym chwalić big_grin

                Ona się nie chwali, tylko zdaje sobie sprawę, jak bardzo takie "spanie" obniża refleks, koncentrację i w ogóle komfort egzystowania. Ominięcie dowolnego punktu codziennej rutyny i przekonanie, że wszystko jest ok, nie jest w takim stanie niczym specjalnie wyjątkowym, niestety. O większości takich sytuacji się nie słyszy, bo to są pierdoły, typu że jesteś przekonana, że wstawilaś pranie, a gdy przychodzisz po trzech godzinach je rozwiesić, widzisz, że nie wcisnęłaś guzika start, tylko po zamknięciu bębna przeszłaś na autopilocie do kolejnej czynności. Tu mechanizm był, podejrzewam, identyczny, tylko skutki tragiczne.
                • daniela34 Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 12:22
                  Dokładnie tak jest jak piszesz. To jest ten sam mechanizm, który powoduje, że na autopilocie wykonujemy inne czynności. I ten autopilot jest potrzebny, żeby funkcjonować, bo inaczej nie dalibyśmy sobie rady z tym, żeby świadomie wykonywać wszystkie codzienne obowiązki. Tylko niestety czasem to, co potrzebne, w sytuacji większego rozproszenia, zmęczenia, zdenerwowania, okazuje się śmiertelne. I tak, ja na autopilocie posłałam togę z podwożącym mnie facetem w dalszą drogę, zamiast wyciągnąć ją z auta przy wysiadaniu, bo przecież zazwyczaj togi nie wyciągam z auta, bo ją mam w biurze/w szatni. No to pojechała. Tylko brak togi to nic strasznego. Tu się automatyzm włączył w przypadku odprowadzania dziecka i to jest ogromna tragedia.
              • m_incubo Re: Dziecko w aucie 23.06.22, 12:29
                A ja się chwalę?
                Mam wrażenie, że to raczej koleżanki licytują się, liderka nie spała 14 lat, podium zajmuje też pani wyżej sikająca do pampersa i siedząca we własnych rzygach.
      • yenna_m Re: Dziecko w aucie 22.06.22, 23:34
        Jeśli do tego dodasz pocovidowe problemy z pamięcia, to naprawdę mozna się nieźle zakręcić, jeśli się jest bardzo zmęczonym (np po kilku z rzędu nieprzespanych nocach).