• primula.alpicola Re: Babcie... 03.10.22, 11:56
      Bezczelna.
      Owszem, miło jeśli babcia czy dziadek mogą i chcą zająć się wnuczęciem z uśmiechem na twarzy, ale żeby "żaden wyczyn" i "powinni", to nie mieści mi się w głowie.
      • nangaparbat3 Re: Babcie... 03.10.22, 18:34
        A ja się z nią zgadzam, że zaden wyczyn - bo przyjemność. Jeśli się kocha małe dziecko, sam kontakt z nim jest wielką nagrodą.
    • anorektycznazdzira Re: Babcie... 03.10.22, 14:57
      Jak w każdej sprawie tak i w tej trzeba znać umiar i celować raczej w średnią a nie w ekstrema z oczekiwaniami. Dotyczy to obu stron. Taką samą patologią jest dla mnie córka uważająca, że jej starzejących się rodziców zas***m obowiązkiem jest obrabiać jej dziecko na pełny etat, jak ci starzejący się rodzice uważający, że ich to nie dotyczy a młodzi niech zdechną ale niech pomocy nie oczekują.
      Zrównoważone i dobrze dogadane będzie działało, rozbuchane roszczenia czy pełen olew to prosta droga do skłócenia wszystkich- i tych dzieci mi wtedy szkoda.
    • sueellen Re: Babcie... 03.10.22, 15:04
      Za 10 lat planuje emeryturę i potencjalnie będę też babcia. Mam plany na ten czas np podróże. Moje dzieci będą bardzo szybko uświadomione że babci - niańki mieć nie będą więc niech z rozmysłem planują rozmnażanie.
    • myelegans Re: Babcie... 03.10.22, 18:21
      Najpierw przyszli zarzadzac macicami potencjalnych matek... teraz zarzadzaja czasem babc na emeryturach....

      bo babie nie maja nic lepszego do roboty przy obecnych emeryturach.
    • nangaparbat3 Re: Babcie... 03.10.22, 18:32
      Cóż, mnie się pani Teresa wydaje bardzo jeszcze młoda big_grin
      W mojej własnej rodzinie kobiety długo pracują zawodowo, więc rodzice pomagali opłacając nam nianię. Poza tym niemal (bo mama umiała też powiedzieć, że ma inne plany, albo że źle się czuje czy jest zbyt zmęczona, jednak to zdarzało się nadzwyczaj rzadko) zawsze byli gotowi gościć wnuczkę, przyjść popilnować, zabrać ją ze sobą na wakacje, po prostu uwielbiali kontakt z małą. I słusznie, podobno mrówki opiekujące się młodymi - młodnieją. Nie dziwi mnie to zupełnie.
      Nie wyobrażam sobie, żeby dzieci płaciły mi za opiekę nad wnukami (hipotetycznymi, bo jakoś im się wciąż nie chce sad ), za to zupełnie dobrze jakiś super urodzinowy prezent czy sfinansowanie wyjazdu, byłoby miło, ale nie oczekiwałabym.
      W ogóle to opieka nad wnukami może być przyjemnością, i to podwójną, raz że się ma kontakt z małymi (a bez niego nie ma więzi z dzieckiem), dwa że pomagam córce (jak z synem i synową nie wiem, to może być bardziej skomplikowane).
      Te kilkanaście godzin pani Teresy robi wrażenie, wszystko zależy od tego, jak wygląda życie jej córki - jeśli ma mało pieniędzy, jest samotną matką - pomagałabym i te 14 godzin, dla niej.
      Ja w ogóle przez pewien czas myślałam, że pani Basia to ta córka właśnie, no to mnie wkurzyło, nie powiem.
      Ale czy pani Basia wygrywa? Jak napisałam wyżej, żeby mieć więź z dzieckiem, trzeba być z nim na co dzień, poświęcać mu czas i uwagę. Chociaż kto wie, może pani Basia ma czas na jedno i drugie, gaśnie mi artykuł i nie wiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka