Dodaj do ulubionych

Dzieci pomagają dzieciom

19.11.22, 19:45
Dylemat moralny. Taka sytuacja. 6 klasa.W klasie jest kilkoro dzieci, które nie radzą sobie z nauką- albo za wolno pracują, albo rozpraszaja siebie i innych, albo nie mówią po polsku. Wychowawca wybrał im spośród innych uczniów opiekunów. Opiekunowie mają na kazdej lekcji siedziec w ławce z podopiecznym, pilnować ich notatek , udostepniac swoje, czasami zostac po lekcjach na takie mini korepetycje. Aniolowie sie buntuja. Sa rozzaleni, ze zostali rozdzieleni w lawkach z przyjaciolmi. To glówny zal. Ale tez Ci, ktorym trafili sie rozpraszający podopieczni, po prostu zle sie czuja siedzac z nimi. Aniolowie proponują wychowawcy inna formę pomocy- wyslą zdjęcia notatek, czasem zostana po.lekcjach. Pani pozostaje przy swojej koncepcji. Jak wywazyc kwestię pomocy, jak uczyc dziecko, zeby umialo wyjsc ze swojej bańki, szanujac przy tym uczucia tegoż dziecka i zapewniajac mu komfort nauki. Jak podejsc do tej sprawy?
Obserwuj wątek
    • extereso Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 19:52
      Ja zostałam wyznaczona do tłumaczenia koledze matematyki. Niezbyt go lubiłam, a musiał przychodzić dwa razy w tygodniu do mnie na te niby lekcje przez jakieś pół roku. Ale ponieważ widziałam że u mnie w domu się naprawdę starał to jakoś to odbębniałam. Nie rozwinęło to we mnie żadnej pożądanej cechy moim zdaniem, ale też niezbyt mi ubyło. Natomiast gdybym musiała zrezygnować z siedzenia z przyjaciółką to już gorzej i jako rodzic protestowałam.
      • extereso Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 19:53
        Protestowałabym
    • mika_p Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 20:07
      Był taki wątek jakiś czas temu, może ci się uda znaleźć.
      Generalnie chyba wydźwięk był taki, że dziecko ma prawo do nauki, więc obarczanie go dodatkowymi zadaniami - takimi jak pilnowanie cudzych notatek - jest zakłócaniem mu tego prawa. A zostawanie po lekcjach bez uzgodnienia z rodzicami - tym bardziej bezprawne decydowanie o spędzaniu przez ucznia i jego rodzinę czasu wolnego
    • turbinkamalinka Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 20:09
      Nie miałabym nic przeciwko, żeby syn udostępnił notatki, czy w czymś pomógł. Ale to nauczyciel jest od pilnowania niesfornych uczniów, czy pomocy w nauce. Nie zgadzam się również na zostawanie dziecka po lekcjach, bo po pierwsze dzieciak w szkole spędza pól dnia, ma zajęcia po szkole, ma do odrobienia swoje lekcje. Pani jak chce mieć klasę z lepszą średnią ocen niech sama weźmie za pilnowanie notatek i zajęcia wyrównawcze dla "rozpraszających" uczniów.
    • kaki11 Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 20:16
      Przecież to jest rozwiązanie krzywdzące dla tych radzących sobie dzieci ( a trochę też ich bliskich znajomych). Raz, że społecznie się ich rozdziela od tych z którymi się dogadują, nie biorąc pod uwagę jak dogadują się z tymi nowymi "partnerami ławkowymi". A dwa, że utrudnia naukę im samym. A przecież uczenie innych uczniów, nie jest ich obowiązkiem i ich pracą. Ich obowiązkiem i prawem jest uczyć się na lekcjach. Dlaczego są de facto karani za to, że sobie z tym radzą?
      Proponowałabym przedstawienie tego nauczycielce w ten sposób przez grupę rodziców i przekonanie do rozwiązanie zaproponowanego przez dzieci jak to nazywasz aniołów. Przesłanie notatek, a do tego od czasu do czasu zostanie uczniów którzy sobie radzą z jakimś zganieniem dobrze, po to aby pomóc zrozumieć je uczniom słabszym/przeszkadzającym/z zagranicy. Przecież, te dzieci chcą dobrze dla tych słabszych kolegów, ale nie chcą ponosić konsekwencji tego, że tamci gdzieś nie dają rady, i to konsekwencji nie w ramach ich kompetencji zwłaszcza, że zostanie po godzinach, to może tak samo zrobić lepszy uczeń jak i nauczyciel któremu tak zależy a w mniejszej grupie pewnie da radę przekazać wiedzę sprawniej.
    • abecadlowa1 Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 20:20
      melisandrea napisała:

      > Dylemat moralny. Taka sytuacja. 6 klasa.W klasie jest kilkoro dzieci, które nie radzą sobie z nauką- albo za wolno pracują, albo rozpraszaja siebie i innych,
      > albo nie mówią po polsku.

      Wolontariat zgodnie ze swoją definicją powinien być dobrowolny. Wiec jeżeli już powstał pomysł korepetycji rówieśniczych to korepetytorami powinni zostać wyłącznie ochotnicy.
      Wsparcie dla uczniów z trudnościami powinna zapewnić szkoła i rodzice, a nie należy zmuszać do tego rówieśników. Uważam, że wdrożone rozwiązanie jest niesprawiedliwe, niedemokratyczne i upupiające uczniów. Nie wiem w ogóle skąd ktoś ma dylematy moralne. Sytuacja jest dosyć jednoznaczna.
    • daniela34 Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 20:45
      Odezwie się bezdzietna lambadziara z tym, co zapamiętała z pradawnych czasów, w których to sama była dzieckiem proszonym o taką pomoc i co kilka razy w różnych wątkach już tu pisała na ematce. Przepraszam, jeśli będzie chaotycznie.

      Jestem bardzo za pomocą. Maksyma mojej matki: "jeśli możesz pomóc-pomóż" nadal mnie przekonuje, aaaaale
      1) dziecko zdolne, świetny uczeń nie równa się "dziecko z talentem pedagogicznym." To co na pewno zyskałam po latach pomagania słabszym uczniom to głębokie przekonanie, że nie nadaję się na nauczycielkę (a kiedyś planowałam nią zostac 😉). I o ile dobrowolną pomoc koleżeńską załatwiałam bardzo prosto, zabierając koleżanki do domu i robiąc do ojca oczy kota ze Shreka: "Tatuś, bo Gosia ma 2 jedynki z matmy, ratuj!!! (Gosia do tej pory przesyłam mojemu ojcu wyrazy wdzięczności na Fb) o tyle przymusowa, narzucona pomoc: "Danielko, siądź koło Dorotki i wytłumacz jej..." szła gorzej, bo ja za diabła nie umiałam znaleźć sposobu, żeby Dorotka zrozumiała
      2) dziecko zdolne nie jest terapeutą zaburzeń i dysfunkcji, jeśli nie daje sobie rady nauczyciel to uczeń też sobie nie da rady. "Słuchaj Jasiu, jak cię błaga nauczycielski lud, słuchaj Jasiu, uczyń ze Zdzisiem cud."
      Nie, choćbym stanęła na głowie i klaskała uszami, Łukasz nie nauczył się pisać poprawnie. Jedyne co osiągnęliśmy to to, że dyktowałam mu wypracowania literując i zaglądając przez ramię żeby sprawdzać ortografię (listy miłosne też, just call me Cyrano de Bergerac)
      3) są takie rzeczy, których się nie da nauczyć drugiego człowieka, nie otworzysz mu czaszki i nie wlejesz wiadomości-trzeba uważać, żeby zdolnego dziecka nie obciążać odpowiedzialnością za to, że Zdzisio nie pamięta daty bitwy pod Grunwaldem.
      Pamięciówki nie odrobisz za kogoś. Można mu pokazać swoje metody zapamiętywania ale to tyle. Był tu kiedyś wątek o sprawdzianie z historii pisanym w parach. Sprawdzian był z dat, bitew itp. I były głosy, że tak się dzieci lepiej nauczą-w parach. No otóż nie. Nie z takiego materiału. Jak Kasia wpisze do testu: "Grunwald 1410" to to nie sprawi, że Basia posiądzie tę wiedzę tajemną.
      4) relacje dzieci. O tym też tu pisalam: ważne, żeby Kasi nie zmuszać do pomocy Jasiowi, który źle ją traktuje. Jeśli Kasia zamiast pomóc wrednemu Jasiowi woli spędzać czas produktywnie, na przykład kiwając palcem w bucie, to ja jestem cała za jej prawem do kiwania palcem w bucie.
      5) pomoc w sporządzeniu notatki, pożyczanie notatek-to uważam za bezproblemowe, nie miałam też większego problemu ze zmianą miejsca w klasie (chyba że zachodzi punkt 4). W ogóle uważam, że powinna być rotacja miejsc w polskiej szkole. Albo pojedyncze stoliki. Mialabym problem z zostawaniem po lekcjach, bo to jest jednak wkraczanie nauczyciela w czas wolny dziecka i czasem tez grafik jego rodzica.

      Generalnie pomoc uczniom przez uczniów jest pod wieloma względami bardzo dobrą rzeczą. Także dla tych zdolnych- pozwala wyjść z bańki i ułożyć sobie relacje w klasie, czasem w szkole. Ale bardzo zwracałabym uwagę, czy ta pomoc nie ma znamion z punktów 1-4. To wtedy jest żadna pomoc i nie zadziała.
      • kocynder Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 23:03
        Pozostaje tylko się podpisać.
        Też miałam "przyjemność" pomagania koleżance. Nie dość, że wspomniana koleżanka miała bardzo głęboko wszędzie moje próby przekazania jej jakiejkolwiek wiedzy, bo interesowała ją w sumie wyłącznie następna randka i jaką włoży kieckę, to jeszcze pani nałuczycielka (błąd świadomy i z premedytacją!) mi na kolejnej lekcji "wyrzygiwała, że tak liczyła, że jestem niekoleżeńska, że mogłam... A co mogłam, jeśli np umawiałam się z koleżanką, że przyjdzie o 16:00, siedziałam jak głupia w domu i czekałam, a ona mnie następnego dnia w szkole informowała, że się zajefajnie bawiła ze swoim amantem...
        • te_de_ka Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 10:51
          No to moi nauczyciele w bardzo dawnych czasach byli naprawdę fair wobec mnie. Po pierwsze jako zawsze piątkowe dziecko pełniłam funkcję asystentki nauczyciela czyli dostawałam zadanie typu pomóz Gosi z matmy, żeby ją wyciągnać na troję ale w zamian mój wychowawca pozyczał mi swoje własne ksiązki do czytania a nawet kursy języków obcych na kasetach (kiedyś to było naprawdę coś!) a dodatkowo w nagrodę za to, że uczę koleżanki szkoła wysyłała mnie na zawody sportowe podczas lekcji. Wielu kolegów mi zazdrosciło, że ja mogę grać w drużynie szkolnej i jeździc na zawody nawet do innych miast, a oni muszą siedzieć w tym czasie w nudnej szkole. Dlatego ja z radością siedziałam na świetlicy i uczyłam Gosie.
          • mgla_jedwabna Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 11:25
            Szkoła wysyłałaby cię na zawody sportowe nawet gdybyś nie robiła za darmowego korepetytora. Po prostu miałaś zdolności, a oni mogli pochwalić się, że SZKOŁA bierze udział w zawodach, a nawet może ma jakieś sukcesy do wystawienia w gablocie. Nagroda za nauczanie kolegów ma się do tego nijak - ciekawe, czy wysłaliby cię na jakiekolwiek zawody, gdybyś jeszcze gorliwiej pomagała kolegom, za to była parówką potykającą się o własne nogi.
            • te_de_ka Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 20:56
              Oj gadasz jak potłuczona Gienia, bo nie masz zielonego pojęcia, jakie były moje warunki i wyniki sportowe. Nie będę tu zeznawać, jak bardzo byłam albo nie byłam parówą i łamagą. Ani ja nie miałam jakichś wyjątkowych "zdolności” sportowych, ani szkoła nie miała się czym chwalić po moich wyjazdach na zawody sportowe. Puchary dla szkoły zdobywały dzieciaki z innej niż moja bańki. Takie były wtedy czasy.
      • agus-ka Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 22:37
        Podpisuje się.
        Niestety moje dziecko też było przymuszone do takiej pomocy dziewczynce, której
        - nie lubiła
        - zabierała jej rzeczy z piórnika
        - przeszkadzała i rozpraszała
        - miała spory problem z higiena

        Dość szybko zarzadalam zmiany, bo moje dziecko:
        - było rozproszone i nie pamiętało co było zadane
        - nie mogło znieść smrodu od koleżanki
        - źle się czuła z tym, że ktoś zabierał jej własność.

        Dodam, że córka ma zespół Aspergera i problem ze skupieniem się o czym dowiedziałyśmy się wiele lat później. Tak czy inaczej na pomoc nie nadawała się.
    • berdebul Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 21:06
      To sprawa do załatwienia przez dorosłych, rodzic musi porozmawiać z nauczycielami.
    • woman_in_love Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 21:22
      Wykonanie karygodne:
      1) siedziec w ławce z podopiecznym - NIE
      2) pilnować ich notatek - od tego jest nauczyciel
      3) czasami zostac po lekcjach na takie mini korepetycje - skoro nauczyciel sobie nie radzi, to niech zapłaci za korepetycje

      Co do:
      1) udostepniac swoje - ok

      • melisandrea Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 22:45
        Wszystkie Wasze opinie i nawiązania do własnych doswiadczeń to tak naprawde moje zdanie na ten temat. Myslalam, ze moze jestem odosobniona i egoistycznie oceniam sytuację, kierujac sie interesem swojego bąbelka, ale wyraznie obiektywnie cos jest nie halo. Nauczyciel wspomagający, a nie inni uczniowie, powinien przejac obowiazek pomocy w sferze dydaktycznej. Zresztą sam pomysl pomocy udzielanej przez dzieci uwazam za bezproduktywny. Nie wierzę, zeby to przynioslo podopiecznym jakiekolwiek korzysci. Notatka w zeszycie to nie wiedza w glowie. A klase ten temat na bank podzieli. Niestety, samodzielna akcja aniolow, ktore probowaly zmienic formę pomocy na mniej absorbujacą, spotkala sie z nieprzyjemną reakcją nauczyciela. Zostaly uznane za egoistow, mimo ze od razu zadeklarowaly chec pmocy co do zasady.Myslalam, ze moze powinni zalatwic te sprawe sami, ale chyba bez udzialu rodzicow się nie obejdzie. Dzieki raz jeszcze
    • smoczy_plomien Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 22:59
      Wolontariat z przymusu, super...

      Na początek niech pani sprawdzi, czy nikt się sam nie zgłosi. Potem niech zachęci dodatkowym plusem albo podniesieniem oceny. Jeśli nie będzie chętnych, to niech wolniejsze dzieci zostają z panią na dodatkowej godzinie.
      • melisandrea Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 23:15
        Tylko ze pani niestety juz zadzialala przymusowo, od tego zaczela.Powstal ferment, anioly sie buntują, podopiecznym moze i zwisa, ale tak jednak niefajnie byc w ich polożeniu. Raz stygmatyzowane jako nie radzące sobie , drugi raz - posrednio- przez anioly, ktore nie chca z nimi siedziec i jak znam dyplomację w tym wieku, pewnie dosyc wyraznie to widać. I jak to teraz odkrecac. Drogie dzieci z problemami, nikt Wam nie chce pomoc? Nauczyciel zle zaczął i chyba teraz juz tylko wszystko moze sie gorzej potoczyc. I dla jednych i dla drugich.
        • smoczy_plomien Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 01:21
          Może da się zacząć od początku? Tak, jak inne dziewczyny, nie zgodziłabym się, żeby moje dziecko zostawało po lekcjach "za karę". Gdyby miało czas i ochotę, i najlepiej jeszcze jakąś korzyść w szkole z tego, to co innego. W Twoim wypadku interweniowałabym, a w przypadku braku efektu, eskalowałabym.
    • furiatka_wariatka Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 23:19
      Pamiętam, że mnie kiedyś nauczycielka też w podobny sposób uszczęśliwiła. Musiałam siedzieć z jakimś głąbem, który na dodatek ciągle się wiercił i gadał i tylko mi przeszkadzał. Minęło juz że 30 lat, a ja nadal jak najgorzej wspominam te nauczycielkę, czułam, to było to dla mnie jak kara. To były inne czasy, więc na pomoc rodziców nie za bardzo mogłam liczyć ale widzę, że nadal takie rzeczy się praktykuje. Szczerze współczuję.
    • bistian Re: Dzieci pomagają dzieciom 19.11.22, 23:39
      Pomoc rzadko, jak najbardziej, raz pół roku z przydziału.
      Powyżej tego, to już przesada, dzieci są bardzo obciążone własną nauką.
      Prośba o pomoc w nauce języka polskiego do całej grupy, jest jak najbardziej na miejscu i tu myślę o pomocy w przetłumaczeniu, sprostowaniu czegoś czy powolniejsze mówienie, nic ponad to.
    • livia.kalina Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 00:02
      Pamiętam takie rozwiązanie z podstawówki we wczesnych latach 80-tych. Dzieci wybrane na "aniołów" czuły sie wyróżnione i zachwycone. Co poszło nie tak, ze teraz dzieci tego nie czują?
      • melisandrea Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 00:26
        Opisy wlasnych doswiadczen e matek , przytoczone wyzej, nie wskazuja raczej, ze czuly sie zachwycone i wyroznione. Ja pamietam, co u mnie wywolywalo takie poczucie- teraz pewnie sytuacje niedopuszczalne- gdy szlam do mlodszej klasy, bo ich pani cos tam zalatwiala i musiala wyjsc,,a ja mialam pilnowac , a czasami nawet posprawdzac zadania lub cos naskrobac na tablicy. Czemu dzieci i wtedy i teraz nie sa zachwycone. Mysle, ze glówny problem to rozdzielenie w lawkach. Jezeli dziecko siedzi prawie 3 lata z wybraną, ulubioną osobą, to rozdzielenie odczuwa bolesnie. Tym.bardziej, ze tylko częsc dzieci jest do tego zobowiazana. Podobnie pewnie czuja sie podopieczni. Siedzieli z kumplami, a teraz musza z kims, kto nie jest im bliski i jeszcze ma pelnic blizej niedookreslona rolę.
      • woman_in_love Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 00:36
        Co poszło nie tak, ze teraz dzieci tego nie czują?

        1) Przemęczenie - dużo lekcji i zajęć dodatkowych.

        2) Starzy pozwalają mi oglądać K-Dramy tylko między 15:30-17:00 (bo potem muszę się uczyć). Ja pierd**** nie będę tego poświęcała żeby uczyć w tym czasie jakichś pojebów.
      • 152kk Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 19:03
        "Dzieci wybrane na "aniołów" czuły sie wyróżnione i zachwycone"
        Bzdura. Dzieci PRZYMUSZANE do "pomocy" zawsze czuły się źle. Dobrze mogły (i nadal mogą) czuć się dzieci, które pomagają z własnej woli i w taki sposób, który przynosi efekty. Sytuacja opisana w wątku startowym z pewnością nie należy do tej drugiej kategorii.
    • anorektycznazdzira Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 00:39
      "Genialny" pomysł na zniechęcenie dzieci do wolontariatu i pomocy innym na całe życie. Całość brzmi jak kara za dobrą naukę: dostajesz do ogarniania problemowe osoby, regularnie zostajesz w szkole po lekcjach, rozsadzają cię z przyjacielem.
      Ale przede wszystkim jest to zwalanie na dzieci tego, co powinni robić dorośli. Dzieci mogą przekazać swoje notatki, ale pilnować czyichś??? Od tego jest nauczyciel! Prowadzą "korepetycje"? TYLKO jeśli same się zgłoszą i chcą! Jak byłam w podstawówce, to się zgłosiłam do takiego przedsięwzięcia i nawet było ok. Ale nie wyobrażam sobie, że mi ktoś to wepchał jako niechcianą robotę, na siłę. W takim wypadku moje relacje koleżeńskie z tymi uczonymi osobami by wyłącznie ucierpiały zamiast "rozkwitnąć', czym zgaduję motywuje swoje pomysły nauczyciel.
    • nangaparbat3 Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 11:03
      Pomysł dobry, ale wykonanie marne.
      Taka akcja wymagałaby solidnego przygotowania, rozmowy z każdym z pomagających, czy w ogóle się zgadza, na jakich zasadach, w jakim zakresie, mnóstwo spraw do obgadania.
      "Pilnowanie notatek" to jakieś curiosum, ale dojaśnienie czegoś podczas lekcji - jak najbardziej. Jesli sprawa wymaga więcej niż dwa słowa dojaśnienia, poproszenie o pomoc nauczyciela.
      No i konsultacje dla pomagaczy przez cały czas i pełna dostępność psychologa/pedagoga, kiedy tylko pomagacz sobie zażyczy.
    • mgla_jedwabna Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 11:17
      Czyli pani sobie zrobiła z co lepszych uczniów nauczycieli wspomagających. I te dzieciaki mają jednocześnie ogarniać własną naukę i cudzą. I jeszcze po lekcjach zostawać. A czemuż to pani sama nie zostanie i nie zrobi im zajęć wyrównawczych, nie sprawdzi sama w czasie lekcji, czy problematyczni robią notatki itd.?
      • nangaparbat3 Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 12:17
        A skąd wiesz, że pani nie zostaje, nie prowadzi zajęć wyrównawczych? To nie jest albo-albo.
        Zgadzam się, że nie dopilnowała konkretów, ale też nie ma co zarzucać jej czegoś, co sobie jedynie wyobrażasz.
        • melisandrea Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 21:15
          W tym właśnie sęk . Nauczyciel chce dobrze, no przecież, że nie zle. I teraz mu cisnąć, ze to źle wszystko poprowadzil. Przykra sprawa, trudna rozmowa.
          • panna.nasturcja Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 23:11
            Nie, nie chce dobrze. Albo chce wykorzystać dzieci do pracy, którą sam powinien wykonać albo ma zerową wiedzę z psychologii i pedagogiki. I tak żle, i tak.
        • panna.nasturcja Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 23:11
          Pani może zostawać ile chce, ale to jej nie daje prawa do wyręczania się dziećmi w nauczaniu dzieci, które mają problemy, nie mówią po polsku, brak im motywacji do nauki.
          Pani przeprowadziła tak niepedagogiczną akcję pod każdym względem (stygmatyzacja dzieci też się kłania), że w normalnym świecie wyleciałaby z pracy w szkole błyskawicznie.
        • mgla_jedwabna Re: Dzieci pomagają dzieciom 21.11.22, 09:40
          Ano stąd wiem, że po lekcjach słabsi uczniowie mają zostawać razem z lepiej uczącymi się kolegami. Jakby tam była pani, koledzy byliby zbędni.
    • aqua48 Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 11:25
      To proste - ci "opiekunowie" powinni się zmieniać rotacyjnie, to zrobiłoby dobrze wszystkim dzieciom w klasie. Ze słabszym uczniem siedzi jeden tydzień Zdzisio, a drugi tydzień Adelka.
    • sueellen Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 11:29
      Zawsze byłam proszona by komuś coś wytłumaczyć po lekcjach i wyciągnąć. Dawałam korepetycje od podstawówki. I tak mi zostało po dziś dzień. W pracy zawsze szkole nowych. Ale ja to lubiłam i lubię.
      • nangaparbat3 Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 12:20
        Miałam ucznia, w LO, który całą klasę douczał matematyki. Przez trzy lata. Sam z siebie. Lubił.
        • berdebul Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 20:22
          Kluczowe „sam z siebie” oraz „lubił”. Gdyby usłyszał „Karolku, od dzisiaj siedzisz z Krzesimirem, który połamie Ci kredki, wydrze strony z podręcznikami oraz będzie ciagle przeszkadzał, a w każdy wtorek i czwartek będziesz po lekcjach tłumaczył mu zagadnienia fizyki kwantowej dla klasy VI…” to moglby nie polubić.
        • extereso Re: Dzieci pomagają dzieciom 21.11.22, 09:44
          Ja dokształcalam moją przyjaciółkę, ale to było oczywiste bo to była przyjaciółka. Pomagałam też innym kolegom, zawsze chętnie, ale po prostu przez nich poproszona.Tego chłopca, którego mi narzucono najmniej chętnie ogarnialam, oczywiście.
          • aqua48 Re: Dzieci pomagają dzieciom 21.11.22, 10:02
            Do mnie przed maturą pół klasy przychodziło na douczanie smile Nawet jak leżałam z ciężką grypą..
    • elkas11 Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 12:10
      Koszmar mojego dzieciństwa.
      Nie wiem skąd przekonanie nauczycieli, że jeżeli oni po 5-letnich studiach nie radzą sobie z problematycznym dzieckiem, to na pewno pomoże spokojne i dobrze uczące się dziecko. Oczywiście takie sadzanie spokojnej osoby z problematycznym dzieckiem kończyło się na tym, że spokojne nie miało życia, a problematyczne dalej było problematyczne.
      Inaczej to wyglądało, jeżeli ktoś przychodził do mnie do domu, żeby coś wytłumaczyć. Zawsze tłumaczyłam i dawałam notatki do przepisywania. W szkole średniej specjalnie pisałam wielkimi wyraźnymi literami, bo notatki pożyczała ode mnie niedowidząca koleżanka. Ale to była moja wola i chęć, a nie przymus.
    • beata_anuszewska11.2022 Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 13:07
      Tak, to jest niejednoznaczne i też mam co do "pomocy" sporo wątpliwości, bo od pewnych czynności są nauczyciele, ludzie dorośli w mający odpowiednie umiejętności. Jeśli dziecko ma pomagać dziecku to musi się to odbywać pod dyskretnym i taktownym nadzorem osoby dorosłej, żeby "korepetytor" nie upokarzał ucznia , żeby "korepetytorowi" nie przewróciło się w głowie i żeby z tej pomocy nie było więcej szkody niż pożytku.
      Nie podoba mi się podział na opiekunów i podopiecznych. Nie podoba i już.
      Nie podoba mi się pilnowanie ucznia przez ucznia, bo to już krok do donosicielstwa "Proszę pani on mnie nie słucha, on nie zrobił tego co mu kazałem....".
      Nie podoba mi się sadzanie uczniów na siłe w jednej ławce. Niech mają choć trochę niezależności ( wyjątek, gdy gadają i przeszkadzają, wtedy trzeba ich rozsadzić).
      Czy nie lepsza jest praca w zespołach ( nie, nie stałych), w których byłaby zmieniająca się mieszanka dobrych i gorszych i średnich uczniów?
      Bo trzeba umieć dawać, trzeba umieć pomagać, trzeba do tego dojrzeć i trzeba mieć trochę empatii.

      • aqua48 Re: Dzieci pomagają dzieciom 21.11.22, 10:06
        beata_anuszewska11.2022 napisała:

        > Nie podoba mi się sadzanie uczniów na siłe w jednej ławce. Niech mają choć troc
        > hę niezależności ( wyjątek, gdy gadają i przeszkadzają, wtedy trzeba ich rozsad
        > zić).

        Tu bym polemizowała. Sama w pierwszej klasie jako grzeczna i spokojna dziewczynka zostałam posadzona "dla uspokojenia rozrabiaki" z kolegą który nieustannie się wiercił i przeszkadzał na lekcji. Po dość krótkim czasie zaczęliśmy intensywnie gadać, śmiać się i przeszkadzać oboje smilesmile i z żalem wróciłam do poprzedniej koleżanki która nie była tak ciekawym towarzystwem.
    • alewcale Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 16:52
      Eee...a nie można ograniczyć się do:
      -dziecko mówi temu słabszemu "pisz to co ja"
      -robi zdjęcia ze swojego zeszytu albo ten słabszy zawsze może pstryknąć na koniec zajęć (żeby miał też zapisaną pracę domową)
      Przecież wiadomo było, że polska szkoła się nie przygotuje na dzieci z Ukrainy
      • alewcale Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 16:54
        Pewnie ci zaprzyjaźnieni gadają na lekcjach a tak chociaż mają zajęcie zamiast gadania.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 17:15
        Przygotowanie się na dzieci z Ukrainy nie należy do najpilniejszych zadań polskiej szkoły.
        • alewcale Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 17:28
          Nie jest tak jak nic nie jest, bo na wszystkim się oszczędza. Akurat pokazanie palcem koledze i pilnowanie "pisz to co ja" i bycie tym, którego notatki można pstryknąć to powinno być moim zdaniem to minimum, ponad które nie powinno się zmuszać "pomagacza". Niestety taka lekcja człowieczeństwa nie jest żadną łaską ze strony polskich bombelków chowanych w puchu i uczonych iść po trupach. Idea tego typu pomocy jest powszechna w cywilizowanych szkołach a reakcje niektórych emam tylko potwierdzają jak bardzo jesteśmy egoistyczni jak społeczeństwo. To taki ruski mir zaszczepiany od kołyski w domu-żeby tylko bombelek nie musiał nic, spod stóp mu usunąć jakiekolwiek utrudnienie, bo to takie okropne, że musi pomóc innemu dziecku, które być może nie zobaczy już ojca/matki/babki albo kogoś innego równie dla niego ważnego z powodu wojny.


          • alewcale Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 17:29
            Po cóż to minimum człowieczeństwa okazać, skoro ważniejsze jest nauczenie bombelka bycia pępkiem świata .....bo czy któremuś przyjdzie do głowy pomóc? Wszak mamusia dopilnuje, żeby myślało o swoim tyłu jedynie.
    • eriu Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 17:02
      Dlaczego dzieci są obarczane odpowiedzialnością za inne dziecko? To niezdrowe bardzo pod kątem psychicznym. Co to w ogóle za pomysł, że nauczyciel nakazuje dziecku zostawać po lekcjach by tłumaczyć lekcje innemu dziecku. Przecież nauczyciele o ile mi wiadomo maja godziny konsultacyjne.

      Zgłaszałbym do dyrekcji i do kuratorium.
    • bi_scotti Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 17:08
      Pani nie umiala idei "sprzedac" - too bad. Kwestia leadership. We wszystkich znanych mi szkolach podstawowych i strednich funkcjonuja ambassador clubs, w ktorych udzielaja sie (chetnie i tlumnie!) dzieciaki/uczniowie wspierajacy wszelkich newcomers tudziez peer tutoring - concept oczywisty: koledzy pomagaja slabszym w tych subjects, z ktorych sami sa dobrzy/swietni. Bycie engaged jest tak samo oczywiste jak oddychanie, wiekszosc dzieci chce pomoc, dzialac, byc involved. Ale to nie jest inicjatywa jednej pani, ktora ewidentnie nie bardzo umie to sensownie zorganizowac, to jest czesc wychowywania w szkole - rzecz wszak nie tylko w tym zeby znac matematyke ale zeby wyjsc ze szkoly gotowym do zycia w spoleczenstwie smile Life.
    • asiairma Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 18:44
      W liceum zostałam poproszona przez matematyczkę o pomoc jednej z koleżanek. Szczęśliwa nie byłam - tym bardziej, że spędzałam z nią przez wiele miesięcy po kilka godzin sobotnich. Mogłam oczywiście odmówić, ale głupio było mi trochę. Po dwóch- trzech miesiącach jej trójczyny sprawiały mi sporo satysfakcji. Nigdy się nie zaprzyjażniłysmy, ale szanowałyśmy.
      W podstawówce pomoc jakoś tak sama wychodziła z mojej strony - zawsze lubiłam ścisłe nauki, ale nie systematyczna tylko doraźna, oprócz podstawkowej przyjaciółki, ale to było naturalne- odrabiałyśmy lekcje często razem. Z drugiej strony, ta moja przyjaciółka więcej chorowała niż zdrowa była. I w tych dniach w szkole naturalne było, że ktoś zupełnie nieproszony od razu siadał ze mną - bo ja nawet w okularach z pierwszej ławki nie widziałam co jest na tablicy.
      Nie wiem czemu tym się dziele. Miłe te wspomnienia.
    • shellyanna Re: Dzieci pomagają dzieciom 20.11.22, 20:00
      U nas jest nauczyciel wspomagający.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka