Dodaj do ulubionych

Wasz bunt nastoletni

    • wapaha Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 09:13
      nie napiszę tongue_out

      dzieciom nie opowiadam tongue_out

      ( nie wykazuja na szczęście cech dziedzictwa walki bólem egzystencji tongue_out )
    • evee1 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 09:29
      Ja się nie buntowałam. Ba, w czasach nastoletnich moja mame traktowałam jak przyjaciołkę, której się zwierzałam. Moje dzieci też przędzy ten okres bezboleśnie i jakoś mało się buntowały.
      • wapaha Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 09:33
        evee1 napisała:

        > Ja się nie buntowałam. Ba, w czasach nastoletnich moja mame traktowałam jak prz
        > yjaciołkę, której się zwierzałam.


        dobre relacje z rodzicami nie są czymś niezwykłym w okresie buntu nastolatka wink
        ja wiem że amerykańskie media ( i nie tylko) pokazują to inaczej- i ze często konflikt uderza w rodziców- ale można kontestowac cały świat i mieć dobre układy z rodzicami
    • conena Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 09:58
      Klasycznie: glany, czarne ciuchy, włosy kolorowe albo na zapałkę, koncerty rockowe, wegetarianizm.
      Mniej klasycznie: fajki przez cale liceum, mnóstwo alkoholowych imprez, wagary, ale takie przegięte, w drugiej klasie LO więcej mnie w szkole nie było niż byłam. Nie pamietam jakim cudem zaliczyłam ten rok.
      Moi starzy w latach 90 mieli mnóstwo swoich spraw, ojciec w pracy od rana do wieczora, na wyjazdach, matka miała fajną, dobrze płatną prace i jednocześnie uważała, że w domu wszystko musi sama zrobić. W wolnym czasie się naparzali albo oglądali tv a w weekendy sami imprezowali ostro, pewnie żeby ciśnienie spuścić. Nie to, że się nie interesowali moimi sprawami, ale dawali mi tyle luzu i swobody, że mogłam robić co chciałam.
      Fajne to były czasy, wspominam je z rozbawieniem. I mam teorię, że dzięki temu, że tak się wyszalałam za młodu to teraz mi bardzo pasuje spokojne żyćko. Owszem, lubię spotkania ze znajomymi, koncerty, wyjazdy, itd, ale to już inny, spokojny klimat.
      • wapaha Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 10:04
        conena napisała:

        . I mam teorię, że dzięki temu,
        > że tak się wyszalałam za młodu to teraz mi bardzo pasuje spokojne żyćko.

        coś podobnego napisałam wyżej wink
        piona ! wink
        • conena Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 10:21
          Piona i żółwik 😉
        • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 10:21
          Nie utożsamialabym chęci wyszalenia się z buntem w kierunku "ruszamy z posad bryłę świata".
          Ja miałam liberalnie o tyle, o ile, chodzenie do szkoły i włączanie się w obowiązki domowe były niekwestionowalne, ale z chodzeniem na całonocne imprezy czy wyjazdami z chłopakiem nie miałam problemów.
      • 71tosia Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:11
        Zupełnie tego nie obserwuje ze „ jak się wyszumi w młodości to później jest spokojne dorosłe zycie”. Intensywność szumowina zależy od charaktery osoby i zwykle nie mija z okresem nastoletnim, takie szalejące nastolatki maja skłonność do szaleństw w dorosłym życiu także.
        • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:19
          No nie, zupełnie nie. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że ci którzy wybawili się we właściwym czasie tj. za młodu, nie mają jakichś widowiskowych kryzysów wieku średniego.
          • chatgris01 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 21:56
            Sa tez tacy, co nie lubia sie intensywnie bawic ani w mlodosci, ani w wieku srednim tongue_out
            • bi_scotti Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 01:53
              chatgris01 napisała:

              > Sa tez tacy, co nie lubia sie intensywnie bawic ani w mlodosci, ani w wieku sre
              > dnim tongue_out
              >

              Very true! Mam co najmniej kilkoro takich znajomych (different generations, different ethnic backgrounds) - jacys tacy "poukladani" od zawsze smile Mysle, ze jest im easier zyc ... Cheers.
              • 71tosia Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 11:53
                Ja jestem taka osoba, nie czułam potrzeby imprezowania, pijaństwa czy innych tego typu zachowań ani gdy byłam nastolatka ani jako dorosła. Oczywiście ze jako nastolatka uważałam rodziców za trochę „wsteczniakow”, miałam lekkie konflikty kończące się ożywiona dyskusja. Ale to dotyczyło głównie poglądów i gustu który kształtowała w opozycji do nich. Na sile przekonywałam ich o wyższości gratyfikacji dead nad Osiecka czy buddyzmu nad katolicyzmem smile
                • 71tosia Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 12:15
                  Grateful Dead
                • chatgris01 Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 13:01
                  Ja imprezowac zaczelam dopiero jako 20+, po wyprowadzce od rodzicow, ale bylo to imprezowanie umiarkowane (zarowno w czestotliwosci, jak i w intensywnosci).
    • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 10:12
      Miałam bardzo rygorystyczny dom, w dodatku niektóre reguły były niezrozumiałe i działały na zasadzie "sama powinnaś wiedzieć, czego oczekujemy". Z braku możliwości jakiegokolwiek otwartego buntu przestałam jeść. A jako osiemnastolatka - ku rozpaczy rodziców, którzy już nic nie mogli zrobić - związałam się z kilkanaście lat starszym facetem.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 10:32
      Żeby się buntować, to trzeba mieć ku temu jakieś powody. Ja ich nie miałam, wszystko było tak, jak trzeba, więc żadnych buntów nie przeżywałam.
      • suki-z-godzin Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 12:26
        mamtrzykotyidwato5 napisała:

        > Żeby się buntować, to trzeba mieć ku temu jakieś powody. Ja ich nie miałam, wsz
        > ystko było tak, jak trzeba, więc żadnych buntów nie przeżywałam.

        właśnie, jakieś, ważne dla zbuntowanego młodego człowieka. równie dobrze może to być coś poważnego jak i postawa pt. co ludzie powiedzą, w odniesieniu chociażby do wywieszania prania\odkurzania w niedzielę. moje bunty dotyczyły na przykłąd takich właśnie mniejszych, obyczajowych spraw.
      • bi_scotti Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 01:55
        mamtrzykotyidwato5 napisała:

        > Żeby się buntować, to trzeba mieć ku temu jakieś powody. Ja ich nie miałam, wsz
        > ystko było tak, jak trzeba, więc żadnych buntów nie przeżywałam.

        ??? To straszne, just terrible, co piszesz sad The world is perfect? OMG! Life.
    • bo_jestem_jedna Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 11:09
      U mnie bylo dosc ciezko, proba samobojcza, dragi, alko, papierosy, kradzieze, sypianie z wieloma facetami. Wszystko polaczone z bardzo dobrymi ocenami i swiadomym planem na zycie.
      Jestem zupelnie innym rodzicem, doskonale pamietam ile mozna zniszczyc w dziecku przez brak milosci i ciagla walke. Nie wiem czy je to uchroni przed buntem, ale wiem jak duzo zalezy od ruchow wykonywanych przez doroslych i oczywiscie w odniesieniu do osobowosci dziecka.
    • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 12:17
      A rodzice was wogóle wychowywali pulcino, czy robiłyście z siostrami na co miałyście ochotę? Dla mnie patologia. W których to było latach?
      • pulcino3 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 14:35
        O Jezu, Broń Boże nie na co mamy ochotę ! Na dyskoteki nie można, wieczorami ze znajomymi się spotkać nie można, tylko można ....do kosciółka ! 🤗 Mój ojciec był nauczycielem,matka w biurze pracowała, żadna tam patologia , taka klasa średnia powiedzmy. Ale popołudniami na ojcowiźnie pomagali, działkę też mieli , także ich wiecznie nie było w domu.
        • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:33
          Olewali was, nie wyobrażam sobie tłuczenia szyb, a też miałam zatargi z młodszym bratem. Chodzenia w ubraniu jak z sex shopu też. Musiałam być w domu o 22 i jedliśmy wspólne posiłki, aż rzygałam tym. Marzyłam o prywatności. Trochę się buntowałam, ale wiedziałam, że wyjade na studia I nadrobię wszystko.
          • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:49
            O 22? To liberalnie. Musiałam być do 21, przy czym przyjście równi o 21 mogło się już wiązać z awanturą, że na styk.
            • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:16
              Widzisz, i dlatego za bardziej racjonalne i bezpieczniejsze uważam pozwalanie na powroty o dowolnej godzinie, w weekendy oczywiście. Warunek - mam wiedzieć gdzie mniej więcej jest i o której planuje wrócić. Wychodzilismy z założenia, że naszych imprez i numerów syn nie przebije, więc luz.
            • tokyocat Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:32
              Ja o 18 😂😂😂
              Nienawidzilam tego , bo nie mialam zadnego zycia socjalnego. Dlatego po matière pojechalam na studia jak bah dalej od domu.
            • black_magic_women Re: Wasz bunt nastoletni 28.12.22, 00:19
              A ja musiałam zmieścić się w tym czasie z autobusem MPK, który mógł przecież się spóźnić 😞
    • primula.alpicola Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 14:30
      Nie, nie było buntu, standardowe pyskowanie jedynie.
      Te akcje z drzwiami i wrzaskami, to jest dla mnie po prostu niewyobrażalne.
      • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:36
        Dla mnie też niewyobrażalne, pyskowanie owszem. Nie wyobrażam sobie też wychodzenia na całonocne imprezy w liceum, albo nocowania u chłopaka, a miałam takie koleżanki, lata 88-92.
        • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:40
          Dlaczego sobie nie wyobrażasz? Całonocne osiemnastki domówki były normą, jeśli odbywały się gdzieś pod miastem, to łatwiej było zaczekać do rana, wytrzeźwiec i wracać komunikacją dzienną.
          Nocowanie u chłopaka lub chłopaka w domu - też norma, jak tylko rodzice gdzieś wyjechali i zostawili wolną chatę.
          • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:46
            W sumie, jak wspominam studia, to na pierwszym- drugim roku najbardziej odbijalo tym przyjezdnym, w akademikach. Wyrwali się spod kontroli matki, ojca, babci i czujnego oka księdza czy sąsiadów i dawaj, jazda bez trzymanki. Warszawscy studenci zachlysniecie się swobodą imprezowa mieli już za sobą.
            • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:50
              A to w Warszawie nie było rygorystycznych rodziców? U nas w liceum był duży podział - jednym było wolno bardzo dużo i imprezowali, inni było trzymani krótko.
              • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:59
                Pewnie byli, koleżanka siostry miała taką yebnieta matkę ze schizą puszczania się. Mąż ją zostawił i nienawidziła innych kobiet, a ta nienawiść była wspomagana pierdolcem religijnym.
          • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:20
            Twoi rodzice cię olewali triss, dlatego teraz tak kwoczysz i nadrabiasz za swoje dzieciństwo. Miałam koleżanki, które robiły co chciały, zastanawiały się czy dostaną okres, bo uprawiały seks bez zabezpieczenia i chlały jako nastolatki, ale to nie jest dobra norma, w tych czasach też nie. Człowiek ma na wszystko odpowiedni czas, dokonuje wtedy lepszych wyborów życiowych, a nie ponosi potem konsekwencje głupoty i przypadków. Dlatego tak denerwują cię kobiety, które nie nawaliły sobie obowiązków po kokardę, mają wolny czas i dokonują innych wyborów niż ty.
            • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:22
              A co ma godzina powrotu do seksu bez zabezpieczenia? Albo ma się rozum i się zabezpiecza albo nie.
              • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:30
                Znacznie łatwiej jest uprawiać seks na zakrapianej imprezie, wielu osobom puszczają wtedy hamulce, poza tym często naśladujemy towarzystwo, żeby nie być drętwi. Na seks i używki jest czas, kiedy młody człowiek potrafi stawiać granice i ponieść konsekwencje własnych wyborów.
                • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:33
                  Bez imprezy jest łatwiej, lepsze warunki. A do używek też nie trzeba po 21 wracać. Naiwni rodzice myślą, że wszystko co ryzykowne dzieje się w nocy
                  • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:45
                    Nie miałam czasu ani chęci na używki i seks w dzień, gdybym imprezowała pewnie inicjacja odbyłaby się wcześniej. I mam swoje spostrzeżenia, bogate koleżanki, które robiły co chciały ułożyły sobie życie, bo rodzice pomogli, te pochodzące z niezamożnych domów nie mają dziś dobrego życia, wczesne ciąże i nieodpowiedni partnerzy zmarnowały im życie.
                    • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 17:09
                      Może byłaś kiepsko zorganizowanawink Nie widzisz niczego między zamordyzmem a robieniem co się chce?
                      • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 17:36
                        Byłam doskonale zorganizowana i zorientowana na cel, jaki wtedy miałam. Zamordyzm nie pomoże jeśli dziewczyna jest głupia i lezie wyłącznie za popędem, a nie używa mózgu. Nigdy nie narzekałam na brak kandydatów, ale też nie tarłam nogami na widok każdego. Rozumiem, że ludzie mają różnie, ale nie próbuj mi wmówić, że balowanie nastolatki jak dorosłej kobiety jest w porządku. W latach 90tych na imprezach się piło i jarało trawę, ale w latach dwutysięcznych miałam okazję spróbować narkotyków, za drugim razem prawie się nie przekręciłam bo kupiłyśmy jakieś gówno w klubie. Potem używki mi przeszły jak ręką odjął, nie wiesz jak twoje dziecko zareaguje na używki, a dziś tego syfu jest pełno, bazuję na własnym doświadczeniu, im później tym lepiej i przede wszystkim trzeba z dzieckiem rozmawiać, w moich czasach o takich sprawach się nie rozmawiało.
                        • slonko1335 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 17:44
                          I odwrotnie, luz i wolna reka oraz późne powroty i nocowanie u koleżanek nie zaszkodza jeżeli dziewczyna ma coś w głowie i nie rozkłada nóg przed każdym. To nie jest jednoznaczne.
                          • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 17:53
                            Slonko w pewnych przypadkach nie, ale nacisk grupy i chęć dopasowania się do reszty nie działa dobrze na nastolatka. Uważam, że wszystko z umiarem.
                            • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 17:56
                              Przecież grupy są różne.
                              • yuka12 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 20:43
                                Dokładnie. Ja liceum zaliczyłam w latach 80. Wiele osób miało względną wolność, jeżeli chodzi o spotkania i wychodzenie z domu i nie przypominam sobie ani jakichś orgii ani specjalnego pijaństwa. Z tym że wtedy było tak niewiele liceów, że jeżeli ktoś myślał poważnie o przyszłości, nie zawalał nauki, bo po prostu utrudniłoby to bardzo dalsze kształcenie. Stąd ludzie szaleli i imprezowali na studiach, nie tylko ze względu na kontrolę w domu.
                        • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 17:55
                          Jakby Ci to powiedzieć... na imprezach licealnych piłam i czasem jaralam trawkę, do klubów chodziłam bardzo regularnie od pierwszego roku studiów i nie przyszło mi do głowy, żeby kupować jakiś towar. Rozmowy z rodzicami na ten temat nie były mi potrzebne, nigdy nie zaryzykowalam z innymi środkami niż alko i zioło.
                          • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:06
                            Nie wiem do czego chcesz przekonać mnie albo siebie triss? Mamy różny stosunek do życia i do mężczyzn, ludzie są różni i nie mam z tym problemu. Chcesz się licytować w kategorii lepsze czy gorsze, po co? I tak nie zmienię zdania, że nastolatka powinna żyć życiem dorosłej kobiety, dla mnie jako nastolatki największym lękiem była nastoletnia ciąża, bo nie chciałam zostać na zadupiu i żyć jak moja matka, żaden z tamtych chłopaków nie był wart tego, żeby się martwić czy dostanę okres. I trochę żałuję, że nie miałam czasu na chodzenie za rączkę, ale na pewno nie żałuję tego, że nie uprawiałam wtedy seksu.
                            • slonko1335 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:12
                              Wiesz co ja wyjeżdżałam sama na wakacje, nocowałam poza domem, chodziłam na imprezy i mogłam wracać o dowolnej wcześniej ustalonej z matką porze i też nie uprawiałam, za to koleżanka z klasy która musiała wracać o 20 i na żadne imprezy chodzić nie mogła wpadła z sąsiadem w 1 klasie liceum. Bzykali się jak starzy byli w pracy, w ciągu dnia.
                              • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:18
                                Wiem, że bywa różnie slonko i tak naprawdę wiele zależy od tego czy dziewczyna będzie mądra. Uważam, że dziewczyna w przypadku ciąży ponosi największe konsekwencje, bo facet zawsze może się wymiksować, płacić albo nie płacić, a dziś może być to chore dziecko i będzie musiała urodzić w tym chorym państwie.
                                • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:26
                                  Na litość boską, niechcianą czy przedwczesna ciążę kiedys załatwialo się u ginekologa, teraz są tabletki i prywatne gabinety. W czym qzwa problem?! Może dlatego miałam przyjemnościowe podejście do seksu, bo ten nie kojarzył mi się z automatyzmem ciąża = bachor.
                                  • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:39
                                    Serio sypianie z byle mieciem byłoby warte, żeby narażać się na aborcję? I jaki seks możesz mieć nawalona na imprezie? Sama impreza była fajna, musiałam się fajnie ubrać, lubiłam potańczyć, popić i zdarzyło mi się w dorosłym życiu pójść z kilkoma facetami na ONS, ale po razie nie miałam ochoty kontynuować i miałam po nich większego kaca, niż po alkoholu. Nie masz żadnego szacunku do własnego ciała i popęd góruje u ciebie nad rozumem triss, dlatego musisz być tak zawalona pracą i obowiązkami. I uwierz mi, możesz czerpać przyjemność też z innych aktywności niż seks z byle mieciem.
                                    • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:15
                                      Co Ty pierdolisz, za przeproszeniem?
                                      Jesteś tak zeschizowana, że wszystko Ci się myli. W liceum to dziewczyny współżyly ze swoimi stałymi chłopakami, to były właśnie pierwsze poważne miłości, część z tych licealnych związków przetrwala okres studiów i skończyła się ślubem.
                                      Z tamtego (licealnego) okresu pamiętam dokladnie jedną dziewczynę, która zaliczała one night standy i kontakty czysto imprezowe, była absolutnym wyjątkiem, zresztą z problemami domowymi i nieobecnym ojcem.

                                      • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:28
                                        Kobieto zastanów się co ty pie...dolisz? Jesteś moją rówieśniczką a bredzisz jak naspidowana nastolatka. Od dawna wiem, że jesteś strażniczką patriarchatu i wielbisz męską zawartość w gaciach, każdą zawartość i dlatego tak cię bolą kobiety, które mają jak to nazywasz "fochy", wybrały sobie lepiej rokujących partnerów. Robisz z siebie wyzwoloną kobietę, a nie umiesz żyć bez bolca i karnie zapitalasz w kieracie. I nie bój żaby o moje schizy, ja po prostu wiem z kim chcę pójść do łożka, a z kim nie chcę. I nie masz poczucia żenady bredząc o przyjemności, tak mówi seksoholik, który swoje życie podporządkowuje seksualności i nie widzi, że może narazić się na choroby albo aborcje. Dziękuję za uwagę, bo mnie poniosło.
                                        • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:45
                                          Jesteś tak ograniczona, że oprócz twojej pracy, dzieci i ru...chania nie ma z tobą o czym rozmawiać i twoi odwieczni wrogowie, prostytutki, bo one z ru..chania mają kasę, singielki bo nie zapitalają w kieracie padając na pysk i niepracujące kobiety, bo ktoś na nie pracuje, a ty musisz wszystko sama. Za to łasisz się do każdego kmiota na forum.
                                        • m_incubo Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 20:04
                                          Oho, świąteczne winko weszło big_grin
                                          • primula.alpicola Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 12:07
                                            Odjebało fidze z makiem! big_grin
                                    • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:20
                                      Czekaj, to Ty narazilaś swoje ciało na jakiś gówniany narkotyk, Ty doprowadzałaś się do kaca po ons ale to Triss nie ma szacunku do własnego ciała???
                                      • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:59
                                        Eee... właśnie. Przy czym, rozmawiamy zdaje się o doświadczeniach nastoletnich, a nie dorosłych kobiet.
                                        I wracając do doświadczeń NASTOLETNICH, chciałam zauważyć, że znakomita większość licealnych dziewczyn, które współżyly mając te 17-19 lat robiła to ze stałym, najczęściej pierwszym chłopakiem. To były pary i zakochani, a nie wsiowe blachary, podkładajace się na Manieczkach za piwo w klepanym BMW.
                            • conena Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 08:59
                              figa_z_makiem99 napisała:

                              > Nie wiem do czego chcesz przekonać mnie albo siebie triss? Mamy różny stosunek
                              > do życia i do mężczyzn, ludzie są różni i nie mam z tym problemu. Chcesz się li
                              > cytować w kategorii lepsze czy gorsze, po co? I tak nie zmienię zdania, że nast
                              > olatka powinna żyć życiem dorosłej kobiety, dla mnie jako nastolatki największy
                              > m lękiem była nastoletnia ciąża, bo nie chciałam zostać na zadupiu i żyć jak mo
                              > ja matka, żaden z tamtych chłopaków nie był wart tego, żeby się martwić czy dos
                              > tanę okres. I trochę żałuję, że nie miałam czasu na chodzenie za rączkę, ale na
                              > pewno nie żałuję tego, że nie uprawiałam wtedy seksu.

                              może na zadupiu nastoletnie imprezowanie polegało wyłącznie na seksie nastolatek i pilnowaniu okresu.
                              zapewniam cię, że przeciętnym mieście jakim był Poznań w latach 90 imprezowało się zupełnie inaczej, rozrywek było wiele i bzykanie w krzakach nie było specjalnie atrakcyjne ani popularne.

                              oczywiście zawsze i wszędzie są dresiarsko-kibolskie ekipy, natomiast raczej nie o nich jest wątek, a jeżeli na twoim zadupiu było to towarzystwo dominujące to współczuję i gratuluję, że udało ci się stamtąd wyrwać.
                              • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 12:18
                                Zawsze zastanawia mnie pejzaż wewnętrzny ludzi, którym na hasło "życie seksualne nastolatków" pojawia się obraz krzaków, alkoorgii na imprezach czy seksu nie wiadomo z kim pod wpływem narkotyków. Jasne, są jednostki, które mają tego typu atrakcje i zawsze były, ale to raczej margines
                        • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:25
                          Jak z Tobą nie rozmawiali o zagrożeniach to byłaś po prostu zaniedbana choć pilnowana, zdarza się. Ale wychowanie to właśnie rozmowy i budowanie bliskości z dzieckiem a nie tylko zakazy. Ale pewnie też inne kwestie mają znaczenie - mnie nie przyszło do głowy, żeby próbować narkotyków.
                    • kamin Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 20:55
                      W ogóle nie rozumiem tego toku myślenia. Na imprezy całonocne chodziłam w liceum, ale nie uprawiałam na nich seksu, bo nie było zwykle warunków. Miałam stałego chlopaka i wolną chatę po szkole, gdy rodzice byli w pracy. Pomimo dosc wczesnej inicjacji nie zaszłam w nieplanowaną ciążę, bo się zawsze zabezpieczałam. W sumie zawsze wydawało mi się że okres nastoletni przeżyłam bez większych ekscesów i buntu, a tu okazuje się że nasze wyjazdy pod namiot, wycie przy ognisku przy tanich winach i seks w namiocie ze swoim chłopakiem to jakieś straszne wykolejenie było....
              • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:32
                W sumie kiedy się mają bzykać jak nie za młodu? To forma treningu do związków, tak samo jak pierwsze zauroczenia i pierwsze "poważne" chodzenia ze sobą. Lepiej niech to robią z mniej więcej rówieśnikami niż maja daddy issues.
                • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:37
                  Jaki seks można mieć z rówieśnikiem w wieku nastoletnim? Zaczęłam późno bo na studiach, mój pierwszy raz z rówieśnikiem był koszmarny, dopiero trochę później poznałam starszego o 8 lat faceta i zmienił moje wyobrażenie o seksie..
                  • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:42
                    Niezły, jeśli ktoś nie ma zahamowań, lubi i chce się uczyć reakcji własnego i cudzego ciała. Do tego dobrzy są goście, którzy lubią seks, lubią dziewczyny i mieli jakieś doświadczenia, a do seksu podchodzą na luzie (w sensie- bez spinania się, to ma być zabawa, przyjemność).
                    • figa_z_makiem99 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:47
                      Jak ktoś lubi seks wszędzie i z każdym, bo ma potrzebę już natychmiast, to luz. Mam inaczej, lubię seks z odpowiednim facetem, w innym przypadku mam znacznie ciekawsze i przyjemniejsze zajęcia i rozrywki.
            • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:28
              Eee... Nie, wręcz przeciwnie. Na imprezy odwozil mnie ojciec 🙂 i generalnie interesowali się gdzie i z kim. Nie musiałam szaleć i robić sobie obory w akademikach jak studenckie koleżanki, co pierwszy raz wódki spróbowały.
              Kwoczę w sprawach istotnych, jeśli chodzi o powroty wieczorne, syn od 16. roku życia ma pełen luz, nie nadużywa.
              • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:31
                A to dodatkowy aspekt - mnie nie było nic wolno więc moi rodzice nie mieli pojęcia co, gdzie i z kim. Więc mieli iluzję kontroli
        • yuka12 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 20:33
          Ja należałam do oazy, harcerstwa, śpiewałam w 3 różnych chórach i w zespole wokalnym, więc w liceum bardzo często wracałam bardzo późno lub nie wracałam wcale, jak mieliśmy występy chóru/rekolekcje oazowe/spotkania kościele czy harcerskie. Pod tym względem miałam wolną rękę. Poza tym dobrze się uczyłam.
      • chatgris01 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 21:58
        primula.alpicola napisała:

        > Nie, nie było buntu, standardowe pyskowanie jedynie.
        > Te akcje z drzwiami i wrzaskami, to jest dla mnie po prostu niewyobrażalne.


        U mnie podobnie.
    • asia_i_p Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 15:53
      Nie miałam fazy buntu, bo nie za bardzo miałam się przeciwko czemu buntować - wolno mi było więcej niż chciałam. Natomiast trochę buntowałam się przeciwko oczekiwaniom społecznym - ostentacyjnie nie podążałam za modą na przykład, nie starałam się dostosować do grupy, ale raczej odstawać. Ale to z pełną akceptacją rodziny.
      • bi_scotti Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 02:01
        asia_i_p napisała:

        > Natomiast trochę buntowałam się przeciwko oc
        > zekiwaniom społecznym - ostentacyjnie nie podążałam za modą na przykład,

        Sweet smile Moja Najstarsza i wszystkie jej high-school buddies kupowaly szmatki w Value Village & Salvation Army stores, byly crazy na punkcie No Logo, pogardzaly (lekko wink) swoimi peers, ktore przywiazywaly wage do brands/brand names etc. Z tego, co widze, wiekszosci z nich TO zostalo wink Fajny bunt smile Cheers.
    • klaramara33 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:54
      Ja się buntowałam ale nie tylko w domu i,nauczycielom się stawiałam, dyskutowałam czego niektórzy nie znosili w tamtych czasach oczekiwali osobnego podporządkowania a ja chciał wolności jak do tej pory wolność bardzo sobie cenię, inni lubili mnie.
    • berber_rock Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 16:58
      Nie wiem czy to nazwaz buntem, bo ... nie stawiano mi zadnych granic, wiec tez nie mialam sie przeciwko czemu buntowac.
      Natomiast tak miedzy 13 a 18 usilnie probowalam zwrocic uwage na fakt, ze w ogole istnieje. Wlasciwie to w repertuarze bylo wszystko:
      - imprezy po ktorych mi sie film urywal i do domu wracalam i kladlam sie spac tak jak stalam (czyli na przyklad w zimowej kurtce, czapce etc.)
      - do matury kulam do 4 nad ranem palac szlugi przy wlasnym biurku we wlasnym pokoju (rodzice spali za sciana)
      - jak z jakichs dziwnych powodow nie pozwalali mi isc na impreze, to raz wyszlam oknem (1. pietro).
      - chlopak zostawal u mnie na noc regularnie, spalismy sobie grzecznie pod kordla
      - na wakacje sobie wyjezdzalam - woadomo bylo tylko tyle ze np. na kajaki. Poniewaz finansowalam to sobie sama, to bylo to max info, ktore zostawialam. Raz zesmy sobie na taki wyjezdzie urzadzili na srodku jeziora pojedynek: Wolodyjowski-Kmicic na szable. Wiosla robily za zelazo rycerskie. Byl jeden problem - prawie utonelam, bo wszyscy bylismy zdrowo po pijaku. Ze ja przetrwalam te moje lata nastoletnie, to cud jakis ...

      W sumie nie udalo mi sie wywolac zadnej wiekszej reakcji poza obraza majestatu i tzw. "cichymi dniami", co przyznaje ze nawet bylo mi na reke, bo przeciez skoro najwyzsza instancja postaowila zamknac sie we wlasnym pokoju i w ciszy i skupieniu przezywac swoja porazke wychowawcza, to nie bede przeszkadzac, nie?

      Przeszlo mi jak dostalam sie na studia. Czyli jakos w wieku 19 lat.
      Postanowilam zdobyc porzadny zawod, wyladowac w wysoko-platnej pracy i wyprowadzic sie z domu ASAP, a potem wdrozyc plan "realizujemy wlasny plan na zycie, skoro juz mamy za co".
    • kropkacom Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:14
      Chyba nie miałam takiej oficjalnej fazy.

      Z mojej optyki ani brak buntu, ani sam bunt nie musi być czymś dobrym czy niedobrym. Po prostu zależy. Z czego chyba lepiej jak bunt dotyczy młodego człowieka niż dorosłego. Przy czym bunt nastolatka może mieć poważne konsekwencje. Czasami na całe życie. Prawda?
      • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:23
        Tylko w bardzo skrajnych wypadkach, ale wtedy nie mówimy o buncie tylko o silnej demoralizacji czy wręcz socjopatii.
        W standardowych wybrykach czy lekkomyślnosciach nastolatków nie ma niczego, czego nie zalatwiliby rodzice, żeby te konsekwencje nie były na całe życie.
        • berber_rock Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:30
          No nie wiem ... Jakbym sie w tym jeiorze jednak utopila, to konsekwencje raczej bylyby na cale zycie. Ich, bo nie moje przeciez juz wtedy ...
          • hanusinamama Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:51
            Ale to był bunt? Bo ja się nie buntowałam ale robiłam swoje po cichu. Moze jakbym się buntowała , rodzice by wiedzieli co nieco o mnie. A tak...gucio wiedzieli. Wystarczała im wiedzą, ze mam same 5 i 6. Mamusia się mogła pochwalić wzorową uczennicą...
            • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:17
              O to to. Tak to u mnie wyglądało.
        • kropkacom Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:35
          Tak wiem, rodzic wyciągnie za uszy z każdego bagna. No bardzo niekoniecznie.
          • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:09
            Nie z każdego, z większości. W latach 90-tych była fala zombie, uzależnień od brown sugar, u mnie na osiedlu byli ludzie, których wyciągnęli z tego syfu rodzice. Nie wszystkim się udało przeżyć albo przeżyć i nie trafić do pierdla, to inna sprawa.
      • hanusinamama Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:50
        Moim zdaniem buntuje się dzieciak , który wie ze może....czyli czuje się bezpiecznie.
        Ja wiedziałam, ze na żaden bunt zgody nie ma...wiec grałam prymuskę a swoję robiłam po cichu. Nic starsznego...ale kilka razy byłam w sytuacji, ze nas wyciągał ojciec koleżanki, Moi nic nie wiedzieli.Do dzisiaj bardzo lubie tego tatę.
        • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:19
          Nie bardzo widzę w tym problem. Rodzice nie muszą o wszystkim wiedzieć, normą jest uniezależnianie się od ich zgody i aprobaty i podejmowanie własnych decyzji- może niekiedy głupich, impulsywnych, ale własnych.
          • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:32
            Nie chodzi o samodzielne decyzje. Chodzi o to, że jak sama pisałaś, na imprezy woził Cię ojciec. To znaczy, że wiedział, gdzie imprezujesz i jakby co - gdzie Cię szukać. Ja permanentnie kłamałam, rodzice nie mieli pojęcia, gdzie jestem i z kim.
            • berber_rock Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:40
              ja nie klamalam. Ale za to nikogo nie interesowalo gdzie ide, jade i kiedy wroce.
              Do dzis pamietam jak w 2.00 w nocy kombinowalam jak wrocic z Zabkowskiej.
              Anie nie moj teren miasta, ani nie znam okolicy no i jeszcze srednio ciekawie ...
            • triss_merigold6 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:53
              Woził, jeśli były pod miastem, w latach 90-tych komunikacja była ciut inna. Później moją siostrę też odwozil. W obrębie Warszawy jeździliśmy najczesciej w kilka osób, umawialiśmy się. Zostawialam adres i info u kogo będziemy, nie miałam potrzeby kłamać.
              • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 20:49
                O to chodzi. Miałaś na tyle dużo wolności, że nie miałaś potrzeby kłamać. Ja kłamałam nawykowo, żeby mieć święty spokój. Poza tym jak już się urwałam, to szło po całości. Jeśli za sam fakt napicia się piwa przed osiemnastką miałabym szlaban na miesiąc, to równie dobrze mogłam obalić ćwiartkę.
                • pulcino3 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 22:22
                  O to to ! Ja mimo zakazów i tak uciekałam wieczorem z domu, w imię tego, że opierdziel i tak będzie , to niech sobie będzie, ale , co sobie poużywam na imprezach, to moje.
                  • pulcino3 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 22:23
                    A tam, jak pies z łańcucha...
    • hanusinamama Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:47
      Może szkoda, ze do psychologa nas nie prowadzono, wielu wyszłoby na dobre.
      Ja byłam grzeczna, nie buntowałam się...wiec moi rodzice myśleli ze żadnych demonów nie mam. O wielu rzeczach rodzice nie wiedzieli, chyba nie chcieli wiedzieć...w szkole prymuska wiec jakie problemy??
      Umiałam robić tak to co chciałam ze nikt nie wiedział. Jak teraz pomyśle, to ze 3 akcje mogły się źle skonczyć dla mnie.
      • jankasia13 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:59
        Jakie prymuski mogly odstawiac akcje?
        • yuka12 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 21:08
          Np. wyjechanie w Polskę z kumpelą do znajomych, adres na oko. Noc z innymi znajomymi, plaża, deszcz. Wyjazdy na dni oazowe, triduum itp., spanie w różnych miejscach. Wyjazdy z chórem, powroty późno wieczorem, spanie w różnych miejscówkach, brak kontroli na tych wyjazdach (bo np. chór był złożony w większości z dorosłych). Spanie pod namiotami w lesie na dziko. Odwiedzanie znajomych na piechotę/km, czasem na drugim końcu miasta w podejrzanych okolicach. Jak tak pomyślę, że żadnej z nas (bo podobnie robiło sporo znajomych dziewczyn) nikt nie okradł, napadł i zgwałcił. Pomimo braku kontroli rodziców. Z tym że ja opowiadam o latach 80-tych.
          • geoardzica_z_mlodymi Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 21:16
            To ja jeszcze z takich niebezpiecznych zachowań (ale to nie w temacie buntu, tylko braku wyobraźni) przypominam sobie jazdę na stopa przez Polskę i nie tylko. Raz kumpela wpakowała się do auta z 3 podpitymi gostkami. Nie dała się wyciągnąć i ja głupia wsiadłam z nią. Idioci jechali 200 km/h. A różnie mogło być. Kilka innych nieciekawych sytuacji z autostopem pamiętam.
          • jankasia13 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 21:45
            No ale tak w czasie szkoly ? W wieku 14-15 lat sobie pojechalas w Polske zamiast chodzic do szkoly, a rodzina nic? I dalej same piatki po takich kilkudniowych wagarach? Rodzice na policje nie zglosili zaginiecia albo szkola?
            • geoardzica_z_mlodymi Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 21:52
              Podobnie robiłam w wakacje, ferie itp., więc odpowiem. Miałam dobry kontakt z mamą, wiedziała, ze jadę, z kim, czyli z kumpelą, z paczką, mniej więcej, w którym kierunku np. w góry (ale jakie już nie, bo to w trakcie potrafiliśmy zmienić), na zlot. I to było u mnie bardziej w wieku 15+. Nic w tym dziwnego nie było w latach 80/90.
              • yuka12 Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 02:37
                Mój brat w latach 70. jako nastolatek przejechał Polskę wzdłuż i wszerz. Stopem. Jako 7-latek wrócił sam do domu z kolonii. Tzn. autobus wyrzucił ich na stacji, a on z tej stacji zorganizował z kolegą transport do domów 40 km dalej.
                Moi rodzice pilnowali moich godzin powrotu do końca podstawówki, jeszcze w 7 klasie miałam potężną awanturę za powrót o 22:00 (byłam u wspólnej znajomej). W liceum brałam udział w tak wielu aktywnościach, wyjściach i wyjazdach, że rodzice machnęli ręką i ze spokojem kładli się spać. Poza tym ufali mi.
            • slonko1335 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 22:09
              Ja z koleżankami urwalam się z pielgrzymki do Częstochowy,(w intencji szkoly sredniej w 8 klasie bylysmy). Podrobilysmy zwolnienia niby od rodzicow, że nie wracamy z wycieczką tylko idziemy do rodziny w Częstochowie i sobie pojechałyśmy zwiedzać Kraków. Miejscowe na kilka nocy nagrał nam znajomy ksiądz oczywiście nie mając pojęcia co wykombinowałysmy i bedac przekonanym ze bedziemy miec opieke doroslego a na miejscu nikt nie wiedzial ze tego doroslego nie ma, bo znowu sciemnialysmy że jest u jakiejś ciotki i dojedzie później jak odbieralysmy klucze.
              Rodzice nigdy się nie dowiedzieli, byli orzekonani że jestem na pielgrzymce i generalnie najczęściej to wyjazdy z kościoła robiły mi alibii bo zjechałam tak w liceum pol polski I zawsze mówiłam że jadę z oaza, pielgrzymka, itd. Kiedyś będąc w liceum(nie byłyśmy pelnoletnue) oczywiscie stała śpiewka że jedziemy z księdzem wybrałyśmy się na mecz do warszawyv pociągiem dla kibiców. Policja cała noc pilnowała naszego przedziału bo zaczeli nas zaczepiac kibice pod wplywem, nikt nie pytał ile mamy lat, skupili się na tym aby zapewnić bezpieczny dojazd nagabywanym dziewczętom, oczywiście też im wcisnelysmy jakiś występ kościelnego chóru na który rzekomo jedziemy....w liceum miałam mnóstwo nieobecności i bardzo łatwy dostęp do dziennika bi bylam gospodarzem i zawsze mnie jakis nauczyciel po niego wysylal, więc sobie je usprawiedliwiałam.

              • geoardzica_z_mlodymi Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 22:15
                🫢🫣😂
                Oj, niegrzeczna byłaś.
                • slonko1335 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 22:32
                  My w tym Krakowie, Warszawie, Poznaniu, itd naprawdę byłyśmy mega grzeczne. Zwiedzałyśmy, chodziłyśmy w miejsca charakterystyczne dla danego miasta, miejsca historyczne, muzea, zabytki. Ani razu w żadnym klubie nie byłyśmy,, nie piłysy alkoholu nic z tych rzeczy, tylko w tej Warszawie oprócz zwiedzania mecz zaliczyłyśmy i to było największe wyjazdowe szalenstwowink Rodzice w życiu by nas samych na takie eskapady nie puścili więc trzeba było improwizowac. Na co dzień udzielaliśmy się w szkole, samorzadzie, wolontariacie, kościele i nikomu przez myśl nawet nie przeszło że coś kombinujemy a jak pomagałysmy co roku przez kilka dni na mistrzostwach polski salezjan w pilce za darmo to potem nam się odwdzięczali i załatwiali za darmoszke noclegi w swoich miastach.
                  • geoardzica_z_mlodymi Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 22:57
                    Wiesz, ja też się ukrywałam z wycieczek/pielgrzymek ale moja mama o tym wiedziała. Miała luźny stosunek do szkoły itp.Raz do kolegi w innym mieście się utrwalam z wycieczki i mu niespodziankę zrobiłam, wywołując go z lekcji w ważnej sprawie ale okazał się sztywniakiem🙄 Innym razem na oazie, zamiast na szkołę liturgiczną, poszłyśmy z kumpelkami opalać się za stodołą i kilka innych uników zrobiłyśmy. W efekcie nie zaliczono nam chyba 3 stopnia (prawie animatorami byłyśmy), walnął nam ksiądz kazanie, trochę taki proces czarownic z tego wyszedł ale to najlepsza oaza, na której byłam😉 Moich rodziców nawet to cieszyło, bo jak wyżej pisałam byli "dziećmi kwiatami PRL-u"
                    Jednak wagarów i korekty dziennika nie zaliczyłam - nie mieściło się to w moim ówczesnym kodeksie.
              • pulcino3 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 22:30
                Ja też na pielgrzymki chodziłam w celach bardziej towarzyskich niż religijnych, piliśmy tez alko. Do kościoła wychodziłam , co niedzielę , ale mało kiedy do niego docierałam. Ojciec wziął się na sposób i dopytywał się o czym było kazanie. Ale szczwany lisek ze mnie wiedział o czym będzie kazanie, bo na fulla w porze obiadowej leciała u nas w kuchni msza w radio, także wątek przewodni zawsze znałam - szach mat.
            • yuka12 Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 02:30
              Mieliśmy skończone z kumpelą 16 lat, były wakacje, a rodzice byli przekonani, że wszystko załatwiłyśmy. Rzeczywistość była bardziej kolorowa 😀.
    • yuka12 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 18:58
      Kłóciłam się. Głośno i dużo. Przestałam grubo po 20 rż, kiedy przetrawiłam dzieciństwo. Z perspektywy czasu nie widzę nic dziwnego w moich kłótniach, a rodzice (zwłaszcza mama) nie umieli w żaden sposób lub nie chcieli się ze mną dogadywać, wręcz prowokowali awantury. Brat wybrał nieco inną drogę protestu, też zresztą burzliwą 😀. Poza tym szybko się wyprowadziliśmy z domu i dzisiaj mamy dobre stosunki z rodzicami.
      • yuka12 Re: Wasz bunt nastoletni 26.12.22, 19:02
        Nauczona własnym doświadczeniem ze swoimi dziećmi staram się dogadywać i pamiętam, że to ja jestem dojrzalsza. Na dzieci się nie obrażam, na niszczenie nie pozwalam, na brak szacunku również. Awantury spokojnie znoszę, a potem RAZEM dochodzimy do sedna i rozwiązania. I cieszę się, że dzieci mają własne zdanie i są niezależne.
    • unaluna Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 01:11
      Chodziłam w glanach, podartych spodniach i skórzanej kurtce oraz z agrafkami w uszach. Co najmniej raz w tygodniu musiałam zaliczyć jakiś koncert lub całonocną imprezę. Podpalałam papierosy, miałam dziwne pomysły typu włóczenie się po cmentarzach w nocy. Piwo i drinki na bazie wódki nie były mi obce. Często zdarzało mi się chodzić na wagary...głównie do kina lub czytać książki do parku. Podczas tych wagarów czytałam też podręczniki szkolne, dzięki temu zawsze byłam przygotowana i nie miałam problemów z nauką. Po maturze dyrektorka powiedziała, że usprawiedliwiła mi wszystkie moje wagary, bo wstyd byłoby mieć tak dobre świadectwo i nieodpowiednie zachowanie za nieusprawiedliwione nieobecności...których samej mi się nie chciało usprawiedliwiać wink
      Moi rodzice do dziś wypominają mi tę wszystkie nieprzespane noce w stresie i oczekiwaniu na mój bezpieczny powrót z kolejnej imprezy.
      • jankasia13 Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 08:40
        Ale jako 15-16latka?
        A skad kasa na tr koncerty, imprezy, alkohol a nawet na skorzana kurtke?
        • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 11:09
          Ja miałam kieszonkowe, coś wpadło od babci czasem, a jak miałam 15 lat to coś zaczęłam sobie dorabiać, więc byłam w stanie kupić sobie na bazarze ciuchy, jakich rodzice by mi nie kupili. W liceum nawet zarobiłam na absurdalnie droga bluzę że skate shopu - kosztowała 270 zł a to był rok 2000.
        • unaluna Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 20:26
          Kurtkę akurat dostałam od dziadka smile Miałam dość pokaźne kieszonkowe, więc cała reszta nie była problemem.
      • quendi Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 20:42
        Piona! Byłam podobna wink
    • niemoralna Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 12:26
      Pasem przez tyłek i bylo po buncie 😉 A tak na poważnie moj bunt byl w granicach normy buntu , bez przesady w zadna stronę ale tez byłam ulubienicą ojca tak szybko się łamał , a u mojej siostry byl mega bunt i im większe dotkliwsze kary każdego rodzaju tym większe problemy i opór
      Moja pierworodna wdala się w ciotkę i szybko obrałam inne pole manewru z nią jeśli widzialam eskakacje konfliktu , przemoc czy złamanie oporu tylko nawarstwiały inne problemy
      • gr.ruuu Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 13:05
        U mnie pas wzmagał bunt. Jako sześciolatka zabarykadowałam się w łazience, odcinając rodzinę od toalety i negocjowałam wyjście jak terrorysta, żądając gwarancji bezpieczeństwabig_grin
        • niemoralna Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 13:18
          No tak przeważnie jest . Nie sztuka wychowywać dziecko czynem ,sztuka jest aby dziecko miało posluch do slowa i z tym rosło ,bo w pewnym wieku juz ręka dzieciaka się nie posteruje a nie będąc nauczone posłuchu poprzez rozmowę zupełnie nie ma szans ,aby z problemem sie uporać .
          Tacy rodzice sami sobie bat kręcą nad sobą
    • ankanka3 Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 13:02
      Mój bunt uwidaczniał się między innymi w stroju - czarny kolor, skóra, glany. Bolało to zwłaszcza moją mamę, która całe dzieciństwo ubierała mnie w sukieneczki z kołnierzykami i miała wizję schludnej, porządnie ubranej dziewczynki. Słuchałam mocnej, dołującej muzyki i dużo czasu spędzałam zamknięta w swoim pokoju. Nie uczyłam się też, choć udawało mi się lawirowac i dostawać w miarę dobre oceny. Miałam permanentnego doła, codziennie płakałam i nie chciało mi się żyć. Patrząc z perspektywy miałam chyba jakąs formę depresji mlodzieńczej, z którą byłam zupelnie sama. Byłam też ciągle zakochana, oczywiście nieszczęśliwie i bez wzajemności.
      Podsumowując - nie robiłam dziwnych numerów, nie sprawiałam wielkich kłopotów, ale moja forma egzystencji w tamtym czasie była na pewno wielkim zawodem wobec oczekiwań moich rodziców.
    • cisco1800 Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 13:59
      Właśnie podczas świąt wspominałyśmy, jak podczas jednej z takich siostrzanych awantur poszła szyba w drzwiach. Ojciec przyszedł z pracy, popatrzył i stwierdził "jak sobie urządziłyście, tak będziecie mieszkać" big_grin a wiadomo, nastolatki praktycznie bez drzwi do pokoju to był dramat. Zlitował się kilka dni później i naprawił big_grin
    • quendi Re: Wasz bunt nastoletni 27.12.22, 20:40
      Glany, dziurawe swetry, na czarno, Nirvana, rebel, "śmietanka" szkolna, dwóje z zachowania. Pyskówy, fochy, żyletki, ucieczki, alko, papierosy, imprezy. Miałam jakby dwie twarze, z drugiej strony dobra, zawsze chętne do pomocy i empatyczna. Byłam bardzo podatna na środowisko, a to nie było najlepsze. Bez znajomych nie wyobrażałam sobie życia. Moi rodzice mieli przeyebane, nieraz się ich pytam, jakim cudem oni to przetrwali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka