Nie chcę wchodzić w szczegóły, praca budżetowa.
Tym razem rozmowa rekruracyjna z mężczyzną, żadnych rozmów o chorobie, ale nie byłam totalnie przygotowana na coś innego i naprawdę nie wiem, jak wybrnąć z sytuacji.
Zostałam przywitana przez przyszłego przełożonego "cześć, jestem Maciek" (imię wymyślone). Osłupiałam i wybąkałam "Małgosia Nowak" (wymyślone). Byłam przygotowana na Małgorzatę. Ta Małgosia wyszła przypadkiem, ale może lepiej, bo Małgorzata to kij w poopie?
Potem zwracał się do mnie per "ty" a ja bezosobowo... I to już wyszło naturalniej. Tylko co dalej? Tak na wstępie mówić po imieniu, jeśli mnie poprawi? Panie Dyrektorze? Panie Macieju? W pracy atmosfera luźna, dwie podwładne zajrzały i po imieniu do dyrektora. Dyrektor takie 35+, ja jestem 10 lat starsza.
W poprzednich pracach atmosfera sztywna aż nadto. Do pań dyrektor, zgodnie z funkcją (pani dyrektor, zawsze), do koleżanek równolatek i młodszych po imieniu, ale starsze nawet lekko, nie przechodziły na "ty". Niektóre życzyły sobie od współpracowników zwracania się nawet pełnym imieniem - pani Katarzyno, pani Zofio.
Nie chcę wyjść na niedopasowaną do grupy.
Ratujcie! Wiecie że mi zależy