jeste_m_sobie
29.07.23, 12:00
Mam 46 lat. Ostatnio obczytałam się w zasadach niepodjadania, jem rzadziej a więcej, stosuję "czyste przerwy", insulina chyba mniej mi skacze, lepiej się czuję, wszystko super. Ale rozkosz nie może widać trwać wiecznie: stwierdzono u mnie refluks, którego najbardziej uciążliwym objawem jest suchy kaszel. Wszyscy od morza do Tatr radzą: w takiej sytuacji należy jeść mniej, a często. Jak pogodzić takie sprzeczne zalecenia? Help! Może ktoś był w podobnej sytuacji? Przyczyną refluksu jest najprawdopodobniej przewlekła farmakoterapia, z której nie mogę zrezygnować.