Dziś z dość paskudnym tematem
Mój ojciec, taki mocno rubaszny typ z lekko lepkimi rączkami, podczas wieczornej bajki mojej 2.5 letniej córki, dotykał ją po nogach (krótka piżamka), głaskał z taką jakąś nabożnością po łydkach, udach, ramionach, ugniatał stopy... Ja siedziałam obok i przytulałam ją do siebie.
Czuję obrzydzenie. Pewnie ze względu na fakt, że sama z okresu wczesnej młodości pamiętam jakieś dziwne zachowania w swoim kierunku z jego strony.
Czy słusznie uważam, że nie powinien tak robić, czy przesadzam? Gdzie są granice? Czy to są sygnały ostrzegawcze? On wnuczkę uwielbia, sam mówi często, że się w niej zakochał (ale tak mówi mnóstwo osób, bo - uwaga, madka alert - jest naprawdę śliczna i czarująca), dużo ją całuje w głowę i przytula, lubi z nią spędzać czas.
Jeśli to się powtórzy, to bardzo ostro zareaguję tak czy siak, ale jestem ciekawa, jak to wygląda z Waszej strony. Jesteśmy akurat wspólnie na wakacjach, więc jest pole do manewru.