kot_filemon88
18.02.24, 12:09
Mam pewien problem, z którym nie mogę sobie wewnątrz głowy poradzić.
Będzie w dużym skrócie. Bliska koleżanka, znamy się prawie 20 lat. Spotykamy się rzadko, przez odległość, zresztą jak jestem w moim mieście, to też się nie spotykamy. Ale piszemy i rozmawiamy bardzo często. Bywa że codziennie.
Problem. Koleżanka leczy się od roku z miłości. Miłość absolutnie absurdalna, poznali się przez internet, on jej nie chciał, powiedział to kiedy dowiedział się, że koleżanka ma dzieci, uciął kontakt a ona jeszcze przez parę miesięcy go nagabywała, potem dała spokój, jednak codziennie cierpi, płacze.
No i minął ten rok. Któregoś dnia, ze 3 tygodnie temu scrollowałam po Facebooku i na grupie dla kobiet z mojego miasta jakaś dziewczyna pytała o opinie na temat specjalisty dr. P czy ktoś go zna i może polecić. On mieszka setki km od naszego miasta, nie ma tu rodziny ani znajomych, jedynie moja koleżanka zatrudniła go do drobnych prac, gdzie zarobił z weekend wiele tysięcy i tyle go widziała, ten rok temu.
Zrobiłam wtedy screena, 3 tyg temu, wysłałam jej go, jakoś nie połączyłam od razu kropek, że on przyjeżdża do niej. Czyli po roku cierpienia, leczenia u terapeuty, wycia w poduszkę znowu do niego napisała a ze mnie zrobiła idiotkę, bo kiedy wysłałam jej tego screena, to odpisała, o kur***, a co to? Zaraz do niego napiszę i zapytam. Po czym po 5 minutach pisze do mnie, że tak, on będzie przyjeżdżał i wykonywał te drobne prace, ale ona jest zakochana w innym, tu moje znaki zapytania bo o nikim nie wspominała i że jest wobec P obojętna.
Potem zaczęła się tłumaczyć w nagranych wiadomościach, jak to w ogóle się stało że on przyjeżdża. Generalnie chciała wybrnąć z tego, ale w tamtym momencie miałam już połączone kropki i nie odpisałam na wiadomości. Nie odbieram też telefonów od niej. Po prostu po pierwsze, uważam że jest bardzo głupia, że się do tego gościa odezwała, on w tych wiadomościach do niej sprzed roku obrażał ją i jej dzieci, pisał że została cytuję, wybębniona przez swojego byłego, ma nieślubne dzieci czyli bekarty.
A po drugie zrobiła ze mnie idiotkę udając że nie wie że typ przejeżdża do miasta.
Moje pytanie, jestem obrażalska, czym mam prawo nie mieć tymczasowo ochoty na kontakt z nią? Wątek powstał spontanicznie, bo znowu zadzwoniła po paru tygodniach a ja nie odebrałam.