bene_gesserit
01.03.24, 18:42
Właśnie oglądam po raz drugi. Od premiery minęło 20 lat i serial strasznie się zestarzał. To znaczy miło obejrzeć serial bez nadobecnosci komórek i lekko w stylu retro. Ale po me too trudno Housa polubić, bo zanadto przypomina niektóre trolle z ematki. Jego "śmiałe" bonmoty, uwagi nt biustu przełożonej, wzywanie kolegi na "konsultacje", żeby mógł obejrzeć atrakcyjna pacjentkę bez bluzki itd itd, sprawia, że raczej pokazuje się jako żałosny satyr, a nie idol. A pamiętam, jak jedna z prominentnych feministek kilkanaście lat temu mówila z zapałem "Jestem Housem". ...
I jeszcze ten jego sidekick, który go ze swietoszkowata mina poucza, sam puszczając się w małżeństwie na prawo i lewo, żeby w końcu wylądować w łóżku swojej własnej umierającej na raka pacjentki.
Serial był - i zdaje się, wciąż jest - jednym z najbardziej popularnych, ale mocno już trąci dziaderską myszką.
Ematka ogląda? Jakie wrażenia?