eglantine Re: To był kot- legenda 02.04.24, 22:02 Strasznie przykra wiadomość. : Trzymajcie się, dziewczyny... Aż mi się moja Myszka przypomniała. A to już tyle lat minęło. Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: To był kot- legenda 02.04.24, 22:31 Marcelowa mama prosiła, żeby podziękować z serca za słowo otuchy. I że to dla niej ważne, że ma tyle wsparcia. Trochę łatwiej się płacze w społeczności Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: To był kot- legenda 02.04.24, 22:40 Ej, no co ty?! Marcel? 🥺 Przytulam ciebie i Marcelową mamę. Odpowiedz Link Zgłoś
nelamela Re: To był kot- legenda 02.04.24, 22:49 Ogromnie Wam współczuję. W listopadzie odszedł mój psi przyjaciel,14 letni owczarek.Nadal nie potrafię się z tym pogodzić. Trzymajcie się...😒😒😒 Odpowiedz Link Zgłoś
eagle.eagle Re: To był kot- legenda 02.04.24, 23:12 Moja właśnie walczy o życie. Trzy dni leżała , nie jadła , piła jak się jej pod pyszczek wodę dała. Wyszła jej choroba autoimmunologiczna, przynajmniej takie jest pierwsze rozpoznanie. Jej szpik nie pracuje. Najbliższe dwa dni będą decydujące. Narazie śpi schowana za łóżkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: To był kot- legenda 03.04.24, 00:09 Czy była badana na FeLV (test PCR?)? Pierwsze przypuszczenie przy aplazji szpiku to FeLV, nie jakieś choroby autoimmunologiczne, o których w życiu u kota nie słyszałam w praktyce (choć pewnie się zdarzają). Odpowiedz Link Zgłoś
eagle.eagle Re: To był kot- legenda 03.04.24, 06:48 Na tą wirusową białaczkę ma test ujemny, vet mówiła że nawet przetoczenia krwii tu nie można zrobić bo jej (kotki) organizm niszczy swoje własne krwinki. Ma sterydy, właśnie dałam jej pierwszą tabletkę i jest bardzo kiepsko. Zdenerwowała się bardzo, ma problem z oddychaniem, wczoraj w gabinecie włożyli ją do klatki tlenowej. Odpowiedz Link Zgłoś
eagle.eagle Re: To był kot- legenda 03.04.24, 07:44 Niestety nie przeżyła na szczęście dość krótko się męczyła. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: To był kot- legenda 03.04.24, 22:40 eagle.eagle napisała: > Niestety nie przeżyła na szczęście dość krótko się męczyła. Przytulam mocno, najgorzej maja ci którzy zostają, ona juz nie cierpi a ty placz jezeli mozesz bo to pomaga. Będzie za TM czekac na ciebie szczęśliwa i radosna by gdy przyjdzie twoj czas dołączyć do ciebie i powędrować tam gdzie będziecie chciały i będzie wam dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
sabina211 Re: To był kot- legenda 03.04.24, 00:48 Bardzo mi przykro. To nie jest wiek na kocie umieranie. Będę pamiętała o Marcelu. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: To był kot- legenda 03.04.24, 01:06 Och, to okrutne! Tyle ludzi do niego należało, po prostu był uroczym złodziejem naszych serc. Przytulam. Nagle… to musiało być serce😢 Odpowiedz Link Zgłoś
pytajacakinga Re: To był kot- legenda 03.04.24, 05:54 Bardzo mi przykro z powodu tej straty ale bierz kolejnego Marcela forum czeka Odpowiedz Link Zgłoś
drilka Re: To był kot- legenda 03.04.24, 07:13 Bardzo przykra wiadomość. Współczuję ogromnie Odpowiedz Link Zgłoś
scarlett74 Re: To był kot- legenda 03.04.24, 08:11 Jak smutno...przytulam Ciebie i Marcelową Mamę... Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: To był kot- legenda 03.04.24, 08:26 Oj, nie! Jakże Wam (Tobie i Marcelowej mamie) wspolczuję! To tak bardzo boli! 18 lat temu straciłam Rywina. To był młody kociak (miał niespełna dwa lata). Miał niewykrytą wadę serca. Do tej pory go wspominam, bo był cudownym kotem. Gdy urodził się Starszy, ten go pokocham od pierwszego wejrzenia. Nikogo nie chciał dopuszczać do syna. Oprócz mnie Spali razem, bawili się. Do dzis mam wyrzuty sumienia, że nie zauważyłam, że tego dnia był inny. I dopiero wieczorem zorientowałam się, że coś mu dolega. Mąż zabrał go do weterynarza. A ten nie zatrzymał go na noc w klinice, tylko odesłał do domu. A potem cała noc Rywin umierał na moich rękach. To było straszne. Nad ranem mąż z kotem pojechali ponownie. ALe to juz była agonia. Lekarz nas potem przepraszał, że tak postąpił. Nie zorientował się, że to był tak poważny stan. I powiedział, że rude koty często miewają problemy z sercem. Zakładam, że Marcel odszedł bez bólu, a mój Rywin potwornie się namęczył. Chyba z dwie noce później dostałam potwornych bóli w klatce piersiowej. Domyśliłam się, że to atak na tle nerwowym. Na zdjęciach- Rywin pilnujący mojego Starszego. Nawet przez sekundę nie bałam się, że mu cos zrobi. I jak był maleńkim kotkiem. Wraz z Fretką- innym naszym kotem- Kocica, która tylko mnie i męża tolerowała. Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: To był kot- legenda 03.04.24, 08:54 Doskonale cie rozumiem. Po eutanazji Kiwi próbuje dojść do siebie piąty miesiąc. Bez wsparcia nie dało rady ( farmakologicznego). To strasznie, strasznie czesze Odpowiedz Link Zgłoś
barattolina Re: To był kot- legenda 03.04.24, 11:10 Nie zamęczaj się. Nie wiadomo co by się stało w klinice, tam zwierzęta zapewne w nocy są same. Nikt by mu i tak nie pomógł. Odszedł w swoim domu, gdzie czuł się bezpiecznie, a nie sam w klinice, daleko od was. Przecież nie rozumiałby po co się tam znalazł. Odpowiedz Link Zgłoś
aankaa Re: To był kot- legenda 03.04.24, 13:30 Marcel? nasz forumowy zbój? uściski dla Ciebie i Marcelowej mamy Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: To był kot- legenda 03.04.24, 13:58 Ano Nasz bandzior Jutro będzie ceremonia pożegnalna Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: To był kot- legenda 03.04.24, 15:22 Niedawno trafiłam na wątki okolomarcelowe ale zdazyl zapisać się w mojej świadomości i jest mi autentycznie przykro ze tak krótko przyszlo mi hyc świadkiem jego pobytu po tej stronie TM. Niech mu tam będzie fajnie i szczęśliwie. Może pozdrowi stadko ktore tam na mnie czeka, bo ponoć tam na nas czekają by potem powędrować razem gdzie nas losy pokierują. Odpowiedz Link Zgłoś
ender_celebi Re: To był kot- legenda 03.04.24, 21:23 Nie! To już drugi kot w ciągu tygodnia, którego wielbiłam wirtualnie 😭 Odpowiedz Link Zgłoś