Dziecko 19 lat, prawo jazdy od kilku miesięcy, ma swoje własne auto, więc małą będę miala siłę przebicia (a może przesadzam, jak tak, to proszę o potrząśnięcie, bo ja świruje), wymyśliło, że pojedzie od nas (Katowice) do Kołobrzegu w nocy. A1 to plus minus 6 godz 37 min. Dodatkowo ma się z nim zabrać kolega. Na propozycje jazdy pociągiem, zostałam elegancko wyśmiana. A młode nigdy dotychczas nie miało potrzeby jeździć w dalekie trasy, więc to by byl pierwszy raz. I ja wiem, ze ten pierwszy raz musi kiedyś nastąpić, ale chyba byłabym spokojniejsza, gdyby pojechali w dzień. Oni nie chcą, chcą w nocy, bo w nocy są wszędzie pustki i dojadą szybciej na miejsce. Mam słuszne obawy i słusznie wariuję czy powinnam się ogarnąć i przestać truć młodemu za uszami?
Jakoś boję się, choć niby syn potrafi jeździć