Czy kupilybyście działkę i się na niej pobudowały ze swoim konkubentem?

Z moim partnerem nie łączą nas żadne formalne sprawy. Nie mamy razem nic wspólnego, dzieci też nie i mieć nie będziemy. Zastanawiamy się ostatnio nad zainwestowaniem kasy w działkę i w przyszłości nad budową tam domu (miejsce atrakcyjne turystycznie). No i nie wiem czy to dobry pomysł, bo jeśli dojdzie do rozstania to ja tego domu nie będę potrzebować (to jego rodzinne strony) i będę musiała wyciągnąć od niego spłatę albo bujać się po sądach. A że jestem po rozwodzie to wiem ile to kosztuje pieniędzy, czasu i nerwów.
Zdecydowalybyscie się na coś takiego?