ophelia78
26.10.24, 13:36
Oszaleje zaraz....
Niedawno zakładałam podobny wątek, było lepiej i znów jest gorzej.
W skrocie: wszystko generalnie zaczelo sie przed wakacjami, wraz z nowym związkiem. Taka typowa infekcja "miodowego miesiąca". Najpierw leczenie typy urofuragin, pomagalo na chwilę. W sumie wakacje cale bujałam sie z zapaleniem cewki moczowej. Po drugim antybiotyku zrobiłam posiew, wyszły bakterie e.coli. Rodzinna uznała ze to moje własne pospolite bakterie, nie ma co się martwić. Dała trzeci antybiotyk i faktycznie pomogło. Za rada forum brałam też d-mannoze.
Potem cały wrzesień bujałam się z infekcjami ginekologicznym (wówczas już zero seksu) bo po 3 antybiotykach wybiłam sobie wszystkie bakterie wszędzie....
Niestety nie zrobiłam wymazu z pochwy bo przy piewszych globulkach było to leczenie na cito (teleporada) żeby szybko pomogło. Pomogło ale objawy wróciły (slabsze ale jed ak...), więc kolejne leczenie już innemu zestawem globulkek. Przy czym oczywiście dokładnie w dniu w którym miałam wizytę u gin dostałam okres i nie dało się pobrać wymazu. Ale leczenie pomogło, skończyły się uprawy.
Zrobiłam kontrolny posiew moczu, wyszedł ujemny.
Myślałam że koniec problemów, wczoraj łóżko... A dziś od rana tak mnie boli cewla moczowa jakby ktoś kombinerkami ścisnął i ciągnął.
Wzięłam od ręki urofuragin, dmannoze, ibuprofen, goraca kąpiel i modlę się żeby przestało boleć.
W środę umówiłam się do urologa. Chłopa biorę że sobą bo mam wrażenie że Ti jest związek przyczynowo-skutkowy (jak dotąd ani gin ani rodzinna nie widziały potrzeby badania chłopa, pytała....)
Macie jakieś pomysły, podpowiadajki....? Bo opcją że każdy seks będzie się kończył bólem i atrakcyjnym pobytem w WC średnio mnie cieszy.....
Dmannoze brałam że 3 tygodnie. Powinnam dłużej?