piataziuta
20.12.24, 11:22
Co tam, dziewczyny*?
U mnie względny spokój (tfutfu).
Mąż odmówił pojechania na święta do rodziny, bo "jest zmęczony".
I teraz ja muszę podjąć decyzję, czy się dostosować, czy go zmusić, czy może go zabrać nad morze. :p
Jakieś rady? :p
Choinki nie ma i nie będzie (ale możecie wrzucać swoje).
Światełka miłości wiszą w oknach - jak przez cały rok.
Żarcia nie gotuję ponad to co zwykle.
Zakupów nie robię, ponad to co zwykle.
Za to kupiłam koleżance na urodziny złote kolczyki** 😊 - ciekawe czy się ucieszy.
Na obiad polędwiczki wieprzowe w sosie śmietanowym z pomidorami suszonymi, pieczarkami i gniotami.
Dejcie jakieś zdjęcia!
* Plus Lolo. Resztę zapraszam wyp...ć
** Obsługa w sklepie biżuteryjnym na A, to materiał na opowieść rodem z "Misia".
Wchodzę - sześć osób z obsługi, trzy zajęte, a pozostałe trzy oglądają swoje paznokcie/podłogę/sufit. Przechodzę przez cały sklep, zero reakcji. Więc wychodzę do konkurencyjnego sklepu na Y, ale tam (normalna) obsługa uświadamia mnie, że mają wariację na temat, ale nie do końca to, czego szukam . Wracam więc do A. Szukam kontaktu wzrokowego z jedną z pań i odnoszę prawie sukces: podniosła na mnie wzrok. Jednak ani be, ani me, więc odzywam się pierwsza:
"Dzień dobry, szukam złotych kolczyków, próby 585, małych, okrągłych, bez żadnych zdobień. Gdzie mam patrzeć?"
Pani bez słowa i bez zmiany kierunku patrzenia, wyciągnęła paluch i pacnęła nim w przeszkoloną gablotę po jej prawej stronie.
Patrzę więc, patrzę.
"Ale tu są ze zdobieniami, a ja szukam bez zdobień".
Westchnęła ciężko i wyciąga spod gabloty koła bez zdobień.
"Ale czy jest próba 585? Bo widzę same 333."
"A, to nie zrozumiałam." - acha, czyli nie jest niemową.
Wyciąga inne koła.
"Jaki rozmiar."
"Jeszcze nie wiem."
"JAKIEJ WIELKOŚCI mają być???"
"Jeszcze-NIE-WIEM-proszę-pani. ... O te poproszę."
"ZAPRASZAM DO KASY."
<kurtyna>