Dodaj do ulubionych

Jestem psiarą .....ale....

23.02.25, 18:00
Na stronie lokalnego schroniska post z piękna suczą mocno w typie amstaffa/pitbula(nie odrozniam) niezbyt orzyjecielsko nastawiona do obcych odebraną interwencyjnie z jakiejś patologii. Jest też informacja o powrocie psa z adopcji po ugryzieniu. Pod postem pytanie: "jak reaguje na dzieci" ...slabo mi sie zrobilo...
Obserwuj wątek
    • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 18:05
      Ech...
    • skumbrie Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 18:29
      Oby pracownicy schroniska odpowiedzieli szczerze na to pytanie.
      • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 18:49
        A swoją drogą co rodzic pytający ma w głowie, oprócz sznurka przytrzymującego uszy?
        • pepsi.only Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:49
          Ma w głowie bardzo mało rozumu a rozsadku zero...Może mieć też sporo arogancji w sobie i myśl- co nie poradzę sobie, ja sobie nie poradzę?! A kto jak nie ja! A jeśli pies niekastrowany/sunia nie wysterylizowana to może mieć też chęć rozmnażania i czerpania zysku, na przykład.
          Ile osób, tyle przypadków.
          • slonko1335 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:51
            Wykastrowana. Schronisko na szczescie kastruje od razu .
            • pepsi.only Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:13
              Chociaż tyle.
        • skumbrie Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:08
          >A swoją drogą co rodzic pytający ma w głowie, oprócz sznurka przytrzymującego uszy?

          Cokolwiek ma, psa do adopcji oddaje schronisko.
    • wicehrabia_julian Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 18:39
      każdy pies mający na koncie atak na człowieka powinien być obligatoryjnie usypiany a jego właściciel obłożony drakońską karą finansową
      • gr.uu Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:23
        Ludzi usypiać nie wolno, ale po ataku dziecka na człowieka też powinny być drakońskie kary finansowe
        • bezmiesny_jez Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 11:50
          Też słyszałaś o tej szajce z grupy Muchomorki, która ostatnio zagryzła na śmierć nastolatka?
      • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:41
        W ogóle, bezpańskie, ie rokujące na adopcję zwierzęta powinny być usypiane. Po co im dożywocie w celach?
      • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 00:05
        Po takim pytaniu zadanym pod postem o agresywnym psie tym rodzicom powinien się przyjrzeć sąd rodzinny.
        • demono2004 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 09:25
          lauren6 napisała:

          > Po takim pytaniu zadanym pod postem o agresywnym psie tym rodzicom powinien się
          > przyjrzeć sąd rodzinny.


          Idąc takim tokiem myślenia, wiekszosci powinien sie przyjrzeć. Nawet ematkom, które słyna z agresji a maja dzieci.
          • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 10:07
            Wiesz, jednak jest różnica między pyskowaniem na forum (w tzw realu przypuszczam, że większość co bardziej agresywnych ematek jest łagodna, delikatna i spokojna), a chęcią wzięcia do małego dziecka psa agresywnego, który już raz wrócił z adopcji po pogryzieniu!
            • demono2004 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 11:26
              kocynder napisała:

              > Wiesz, jednak jest różnica między pyskowaniem na forum (w tzw realu przypuszcza
              > m, że większość co bardziej agresywnych ematek jest łagodna, delikatna i spokoj
              > na), a chęcią wzięcia do małego dziecka psa agresywnego, który już raz wrócił z
              > adopcji po pogryzieniu!
              >



              Mimo wszystko wiekszosci by trzeba bylo sie przyjrzec i wierz mi, znam z reala agresywnych ludzi, ktorzy w necie udaja niewiniątka.
              Przykladem jest niejaka Daria N z Grudziadza, ktora nasikała 2 dni temu na osobę niepelnosprawną ( po necie krazy nagranie)k tymczasem w necie cudowna matka/kobieta/partnerka...

              Co do ludzi , ktorzy chcą wziac pieska do domu, to nie myslą.
              • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:08
                Rozmywasz problem. Robisz to z bezmyślności lub dlatego, że sama jesteś fanką agresywnych kundli.

                Jeżeli ktoś rozładowuje negatywne emocje w necie to w domu może być normalną osobą. Tu nie ma relacji.
                Jeżeli ktoś chce wziąć do domu z dziećmi agresywnego, dużego psa to stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia tych dzieci. Tu potrzebna jest reakcja zanim dojdzie do kolejnej tragedii.

                Oczywiście nie należy zapominać, że problem w ogóle by nie istniał, gdyby agresywnych pies został uśpiony po zwrocie z adopcji po pogryzieniu.
                • demono2004 [...] 24.02.25, 21:46
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • slonko1335 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 18:46
      Post zniknął, więc chyba się posypało grubo....
      • szafkanocna Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:00
        mam nadzieje, ze zniknal razem z psem. doslownie. naprawde, jawne zagrozenie dla czlowieka powinno byc eliminowane - a takie sa wszelkiego rodzaju patologiczne mutacje z BULL w nazwie
    • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:03
      Takie psy w ogóle nie powinny być przeznaczone do adopcji.
      • berdebul Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:12
        Bo? Psy potrafią ugryźć z bólu/strachu/w wyniku złego traktowania. Pracowałam z wieloma psami z latka „agresywny” i większość nigdy więcej nie ugryzła.
        • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:40
          Bo w schroniskach jest za dużo psów i za mało osób, które mógłby takiego psa poznać, poprowadzić. Kończy się to najczęściej tym, że psa biorą osoby, które nie mają ani wiedzy ani predyspozycji ani pojęcia o tym, jak z takim psem postępować. I pies wraca. Raz, drugi, trzeci.
          A skoro to schronisko ogłasza pieska na FB to znaczy mniej więcej tyle, że ludzie tam pracujący również są na złym miejscu, nawet jeśli mają dobre chęci. W przypadku psów naprawdę agresywnych - uśpienie, w przypadku "rokujących" - może jakby powstały stowarzyszenia, które zajmują się wyłącznie takimi przypadkami, to udałoby się takim psom znaleźć odpowiedzialnych opiekunów.
        • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 00:09
          Pies, który powrócił z adopcji po pogryzieniu z marszu powinien zostać uśpiony. Zanim trafi do jakiś szurniętych patusów w ramach akcji typu "chcemy zapewnić wszystkim pieskom ze schroniska dom na zimę".
        • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 11:45
          Psy potrafią ugryźć z bólu/strachu/w wyniku złego traktowania.

          Otóż. Karanie śmiercią za to, że stworzenie się, dajmy na to, broniło, to dość odważny pomysł. Pies, który ma na koncie ugryzienie, jest poddawany wnikliwej analizie behawioralnej, obserwacji i musi zostać " wypunktowany" w rzw tabeli oceny ryzyka. Do tego czasu jest nieadopcyjny.
          • bezmiesny_jez Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 11:54
            >Otóż. Karanie śmiercią za to, że stworzenie się, dajmy na to, broniło, to dość odważny pomysł.

            Mhm, broniło się. Przed spacerowiczami, przed rowerzystami, przed przypadkowymi przechodniami. Ja po polskiej wsi boję się poruszać bardziej niż po łódzkich Bałutach o drugiej w nocy, bo w co drugiej chałupie jakiś pies się "broni".
            • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 11:57
              Przecież nie znamy sprawy. Powodów, dla których pies odebrany patologii ( zakładamy, że nic dobrego tam go nie spotkało), wrzucony w nowe środowisko, przepełniony strachem z powodu kolejnej zmiany miejsca, mogło być milion. Dobrze jest się temu przyjrzeć, zanim zacznie się jechać z koksem jak robespierre z Francuzami.
              • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:16
                Skoro pies został adoptowany to znaczy, że nie trafił do randomowych ludzi, tylko do osób wnikliwie sprawdzonych przez schronisko. Jeżeli taka adopcja się nie udała ze względu na adopcję psa to znaczy, że jest to pies nieadopcyjny.

                Wnikliwe obserwacje czy terapie agresywnych zwierząt to są olbrzymie koszty. A schroniska są instytucjami publicznymi i np ja się nie zgadzam, żeby moje pieniądze z podatków szły na taką niegospodarność. Wolę by za te pieniądze leczono inne, rokujące zwierzęta.

                Zawsze możesz adoptować tego agresywnego kundla i z własnej kieszeni łożyć na behawiorystę. Droga wolna. Tylko pamiętaj, że to Ty pójdziesz siedzieć jeśli psiulek poczuje się sprowokowany przez biegnące dziecko.
                • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:21
                  Ależ uspokój się. Demokracja z grubsza polega na tym, że płaci się na to, na co się nie chce.
                  Jestem behawiorystką
                • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:21
                  lauren6 napisała:


                  > Zawsze możesz adoptować tego agresywnego kundla i z własnej kieszeni łożyć na behawiorystę. Droga wolna. Tylko pamiętaj, że to Ty pójdziesz siedzieć jeśli psi
                  > ulek poczuje się sprowokowany przez biegnące dziecko.


                  No i tu jest właśnie to zagrożenie, że znajdzie się chętne serduszko na adopcję a później najwyższą cenę zapłaci bogu ducha winny rowerzysta albo dziecko sąsiadów.
                  • pani.asma Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:31
                    szkoda ze nie ma kar dla pikajacych serduszek w schroniskach ktore takie psy reklamuja i narazaja ludzi
              • slonko1335 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 16:14
                A tu masz Lila rację. Widziałam kiedyś filmik kobiety która twierdzila , że pies ugryzł jej małe dziecko. Znałam tego psa , jeździłam z nim na wizyty do weterynarza, moje dzieci robiły z nim co chciały i przyznam ze nie miescilo mi sie w gliwie ze pies moze kogos ugryzc, no ale przysłała dowod . Na filmiku raczkujący brzdąc i pies który próbuje uniknąć go jak ognia ale maluch ciągle lezie za nim, pies z podkulonym ogonem wysyła wszelkie możliwe sygnaly ostrzegawcze i zmienia miejsce uciekajac orzed dzieckuem. Rodzic nie reaguje, malec ciągle ściga psa aż wreszcie pies laduje w kącie skąd nie ma gdzie uciec i znowu odchyla łeb, oblizuje się, wreszcie pokazuje zeby. Maluch nic, podviaga się do góry uwieszajac się na psie , wklada psu palec w oko, więc pies w końcu hapsnal go w rączkę, nie mocno ale jednak i uciekł przewracajac dzievko.Dzieviak w ryk. Rodzic nie zareagował zupełnie w trakcie, kręcił filmik... po hapsnueciu opieprzył psa i wysłał dowod że pies gryzie...
                • pani.asma Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 17:01
                  To schronisko to naprawdę jakieś oszołomy wydali wielkiego psa rodzinie która miała raczkujące niemowlę????

                  Włos się jeży na głowie
                • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 17:01
                  Słonko, siedzisz w temacie, to wiesz, co się dzieje w tym bajzlu. Opisywałam na forum maltanke, która ugryzła swojego pana. Swojego pana! No przecież to tak być nie może. Tylko że ten chłop wyciągał psa chowającego się pod stół i siłowo informował, kto jest panem stworzenia. Pies piszczał, kupił się, wysyłam wszystkie sygnały stresy, potem ostrzeżenia - wszystkie. Miałam pecha obejrzeć filmik z tej tresury. Okazało się, że pies miał rozlanego już wszędzie raka wątroby i każdy dotyk grzbietu czy słabizny był dla niego fizyczna tortura.
          • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:17
            To nie jest karanie tylko eliminowanie ewentualnego zagrożenia, które może mieć tragiczne konsekwencje
            • berdebul Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 15:27
              Każde zwierzę, które ma zęby/pazury/dziob itd może zrobić krzywdę. Inne mogą zrobić swoją masą. Nie ma prostych rozwiązań.
              • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 15:50
                berdebul napisała:

                > Każde zwierzę, które ma zęby/pazury/dziob itd może zrobić krzywdę. Inne mogą zr
                > obić swoją masą. Nie ma prostych rozwiązań.

                Tylko na takie zwierzę jednak ciężko się natknąć w obejściu u sąsiada. Nikt nie trzyma za płotem hipopotamów czy kazuarów.
                • berdebul Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 21:24
                  Kot też może uszkodzić oko. A jednak nikt nie postuluje usypiania kotów, bo kogoś drapnęły.
                  Papuga ma szansę zrobić niezłą krzywdę, jeżeli nie mówi o papużkach falistych.
                  Każde zwierzę może zrobić krzywdę. Spanikowane/chore tym bardziej i zabijanie go za to jest nie ok, bo to nie ma nic wspólnego z niekontrolowaną agresją i zagrożeniem.
                  • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 21:28
                    Tak, róbcie więcej obozów dla psów i kotów, tłocz ie je w klatkach, niech siedzą na betonie z tymi wyrokami dożywocia, aby pikający serduszkom było dobrze, bo pieski i kotki zaopiekowane.
                    • berdebul Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 07:35
                      Róbcie? Peron Ci odjechał, nie pierwszy raz.
                      Żeby ograniczyć liczbę zwierząt w schronisku należy zacząć znakować i kastrować. Teraz każdy … może wziąć psa i zrobić z niego maszynkę do zabijania, zapewniam Cię, że da się to zrobić z każdym psem. Pies czy zwierzęta w ogóle powinny być dobrem ciężko dostępnym, upierdliwym w utrzymaniu.
                      • maly_fiolek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 08:14
                        > Pies czy zwierzęta w ogóle powinny być dobrem ciężko dostępnym, upierdliwym w utrzymaniu.

                        Tak, jest to znakomity sposób na redukcję liczby psów, przećwiczony na podejściu do dzieci.
                        Tylko potem hipokryzją trąci 'zdziwienie' że 'demogra pada'.
                      • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:38
                        No tak, jak już je wykastrujesz, to dalej trzymasz je w tej betonowej celi. Czyli lepsze dożywocie w końcu 2x2 metry niż uśpienie? Wg mnie liczy się jakość życia a nie długość, a dla psa schronisko co może dać, tylko biologiczne potrzeby micha i posłanie, identycznie jak skazaniec na dożywocie, tylko pies nie wie za co siedzi.
                        • berdebul Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:49
                          Jeżeli wykastrujesz, to przestaną się rodzić kolejne. W perspektywie dekady dojdzie do znaczącej redukcji populacji, więc warunki dla garstki psów bezdomnych będą lepsze.
                          Problem z usypianiem nierokujących jest trochę moralny, a trochę ludzki - mało wetów chce to robić. Tak jak kastracje aborcyjne.
                          • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:05
                            A ile dekad już kastrują te schroniskowe psy? I nie doszło do znaczącej redukcji populacji, bo problemem są te mnożące się poza schroniskami. A te w schroniskach to zwykle więźniowie skazani czesto na dożywocie.
                            • yadaxad Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:32
                              Bo "produkcję" psów powinno się ścigać jak produkcję narkotyków, Zwłaszcza, że produkcja jest dla pewnych ras ludzi, gdzie są równie niebezpieczne. Choć odgryzający nos york też może komuś zniszczyć życie.
                            • berdebul Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 17:55
                              Kastrować należy wszystkie niehodowlane, a jak ktoś nie kastruje to powinien się liczyć z drakońskimi mandatami za rozmnażanie.
                              • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 19:05
                                A te które już kibluja w schroniskach i nikt ich nie chce, usypiac A nie skazywać na dożywocie w betonowym boksie. Kropka.
                                • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 19:31
                                  Kropka

                                  A, chyba że tak.
                                  W takim razie nie ma to tamto, przechodzimy do zabijania. Z milosci
                                  • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 19:44
                                    Tak, to już jest obowiązek kochać każdego bezdomnego kundla. Wg mnie wystarczy być humanitarnym. A za humanitarne uważam skracanie cierpienia, a nie przedłużanie go. No a wegetacja w betonowym boksie to co, szczęście temu psu daje, zadowolenie? Chyba również no wyobrażasz sobie, że jako ludzkość spełniliśmy obowiązek.opieki wobec niego. To poprawia samopoczucie tylko człowiekowi, psu gowno daje
                                    • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 20:12
                                      Są schroniska- horrory, ale są też wzorcowe, doskonale prowadzone, z wolontariuszami, spacerami, opieka behawioralna. W mojej bańce najeży dążyć do takich standardów i oczywiście zapobiegać bezdomności. I tak, uważam, że życie w dobrze poprowadzonym miejscu jest lepsze niż zastrzyk z morbitalu
                  • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 21:29
                    A ile znasz przypadkow, że koty zagryzły jakieś dziecko?
                  • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 21:35
                    Ile znasz przypadków kotów czy papug, które kogoś rozszarpały na strzępy albo trwale okaleczyły pozbawiając połowy twarzy?
                    • berdebul Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 07:33
                      Trwałych uszkodzeń znam całkiem sporo.
                      Zwierząt chorych np. z guzem mózgu jest mało, reszta - należy ocenić ryzyko. Znam mnóstwo psów, które miały w papierach pogryzienie, ale trafiły w rozsądne ręce i agresji nie było nigdy. Usypianie bo np. pies broni zasobów, w schronisku, to absurd.
                  • maly_fiolek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 08:18
                    > Kot też może uszkodzić oko. A jednak nikt nie postuluje usypiania kotów, bo kogoś drapnęły.

                    Agresywne koty jak najbardziej się usypia, widziałam efekt ataku kota na twarzy znajomego z pracy. Z kotem skończono szybko - zastrzykiem.
          • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 15:32
            Więc okeeej, nie karajmy śmiercią, tylko dożywociem w klatce, tak? Jeszcze wieksY bezsens. Uśpić, a środki lokować w zwierzętach bez problemów z agresją, rokujących na adopcję.
            • yadaxad Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 15:54
              Naprawdę myślisz, że psy, które znajdą się w schronisku nie mają każdy jakiegoś wywoływacza? To, że jakiś jest zdominowany i na wszystko kładzie się z brzuchem, nie oznacza, że w domu nie zacznie ustawiać i zanim się dostosuje, będzie się odwijał w sytuacjach, które wywołują w nim stres. Może to być problem miski z żarciem, porwanie wpadniętego w oku przedmiotu, lęk przed ręką, czy gestem.
            • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 16:56
              Sznurka, na litość, co ty mówisz? Jazdy, kto oddaje psa adoptowanego, robi to z jakiegoś powodu. Bardzo częstym powodem jest odniechcenie. Jeśli bierzesz ttb, to NAJOROSCIEJ jest powiedzieć, że pies był agresywny/ ugryzł. Okej, zastrzyk, dziękujemy.
              Ludzie wymyślają szalone powody zrzeczenia, to ten " najprostszy" chyba jest podany ja tacy- ageesja
              • pani.asma Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 17:02
                Pudło najprostszym powodem jest „alergia”

                Życia nie znasz kto by się bawił w jakieś agresję trzeba by coś udowadniać „alergia” to taki słodki powód i każdy zrozumie
              • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 21:20
                No ale po co, dla jakiego powodu, z jakiej przyczyny trzymać tego zwierzaka w tej klatce. Nikt go nie chce, nie potrzebuje, jego życie to więzienie, siedzi w tym boksie i niczego dobrego nie zazna.
      • slonko1335 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:18
        Ja się niechętnie zgadzam. Psa powinna przejąć fundacja znająca rasę i wysdoptowac jeżeli się to wogole uda tylko właściwej osobie mającej odpowiednie doświadczenie. To nie jest pies na ogłoszenie na fb.pies jest piękny więc obawiam się, że chetni bez pojecia mogą się znaleźć ....
        • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:46
          Ano się znajdą na pewno. Są tacy, co celowo szukają agresywnego, żeby wiesz, piesio był postrachem dzielni, zrobił wrażenie na kumplach, sąsiadach, a "żona to widziała filmik w necie i tam się taki piesek ślicznie niemowlaczkiem zajmował" - autentyk niestety.
          Od wielu lat obserwuję poważny problem z adopcjami w ogóle, psów dowolnych i kotów również. Schroniska w większości podpisują umowę i cześć, nikt tych ludzi nie sprawdza bądź też robią jedynie ankietę, w której możesz napisać wszystko 🤷 nie brakuje też takich, które nawet zapoznawczego spaceru nie wymagają, bądź też dają ci nawet odczuć, że "wydziwiasz", fundacje z kolei często robią po prostu cyrki, które odstraszają potencjalnych, normalnych adoptujących.
          • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:45
            U mnie w mieście, bezpanski kot zabrany przez kogoś do domu. To powinien być koniec akcji z kotem. Kot znalazl dom, wszyscy szczęśliwi. Tymczasem bie, panie że stowarzyszenia dokarmiający vezpanskienkoty doliczyły się, że jednak ego brakuje. Ktoś im doniósł gdzie trafił ten bezdomniak i się zaczęło. One muszą przyjść, zobaczyć warunki, umowa potrzebna
            ... Ktoś się wystraszył tego przesłuchania i kota panciom po prostu oddał, niech dalej mieszka na ulicy.
            • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:51
              I to jest przykład na wylewanie dziecka z kąpielą, oraz na NIEWŁAŚCIWE sposoby działania osób "niby zaangażowanych" w ratowanie zwierząt.
            • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 23:19
              Rozumiem aczkolwiek zupełnie niepotrzebnie, nie ma obowiązku wpuszczania do domu każdego, kto tego sobie zażyczy 😃
              Ale to rzeczywiście jest problem, z takich perełek na szybko, to mam:
              - wymóg przedstawienia aktu notarialnego mieszkania
              - zaświadczenie o zarobkach
              - zdjęcia całej hawiry przed wizytą wolontariuszek, następnie cotygodniowa fotorelacja po adopcyjna
              - brak możliwości poznania kota, wolontariuszki przywiozą ci do domu i bierz, nie pytaj
              - nie proszę pani, nie mamy kotka z ogłoszenia, ale mamy wszystkie inne, które absolutnie się dla pani nie nadają...
              -wysle pani ankietę przez stronę niewiadomojakąpl z danymi "wrażliwymi" a my się odezwiemy (albo i nie)
              -nie osiatkuje pani balkonu, którego pani nie posiada? No niestety, nie nadaje się pani.
              I ogólnie cała sytuacja, gdzie kilkanaście kotów żyje w jednym pokoju i je karmę marki market, ale ty się nie nadajesz, bo masz za małe mieszkanie, nie czujesz się na siłach wziąć więcej niż jednego kota czy co tam akurat paniom się nie spodoba, prowadzi wyłącznie do rezygnacji potencjalnych fajnych ludzi, którzy albo ostatecznie kupią tego kota albo poczekają aż coś się samo wprowadzi, ale i do wkur..wu na te całe fundacje, mimo że niektóre z nich działają naprawdę spoko.
              • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 08:49
                U mnie jeszcze akcja, że sUkajq domu dla kota, który kilkakrotnie wracał z adopcji. Napomknietez że sikał. Tylko napomknięte, reszta peony jaki to cudny kot i wiadra pomyj na kolejne rodziny, które nie podołały. Dosłownie jacy to źli ludzie, aż doszło do tego, że na stronie stowarzyszenia na fb jakas zaprzyjazniona z tym stowarzyszeniem pani, może członek nawet, tego nie wiem, wyzywała kobietę co ostatnio tego kota probowala przygarnąć od chorych psychicznie, obłudnych, kłamliwych wariatek, cytowała jej wpisy różne, zryty ekranu, w sposób że te kobietę można było zidentyfikować z imienia i nazwiska. Wszystko dla dobra kota. Tak, na pewno w ten sposób znajdą kolejnych chętnych na adopcję tego szczochuna
              • default Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:14
                To myśmy mieli szczęście trafić na panie mniej rygorystycznie podchodzące do kwestii adopcji. Irena została odebrana z koszmarnego schroniska w Wojtyszkach i trafiła do domu tymczasowego, tego samego dnia dostałam informację, że będzie do adopcji, po spełnieniu jakichś tam warunków (kilka wizyt zapoznawczych, kontrola warunków u nas w domu, wywiad itd.). Od razu pojechaliśmy zobaczyć sunieczkę - była już wykąpana, ale i tak wyglądała strasznie - skóra i kości. Wzięłam ją na ręce i już wiedziałam, że będzie nasza. Mąż tak samo. Pani stawiła opór, że jak to, że musimy jeszcze parę razy przyjechać, że pani z fundacji musi przyjechać do nas - ale mąż nie chciał tego słuchać - "po co mamy tu kolejne razy przyjeżdżać i mieszać psu w głowie, zabieramy od razu". Był na tyle stanowczy, że pani ściągnęła telefonicznie panią z fundacji - przyjechała zaraz z papierami, co prawda opierała się jeszcze, że to za szybko, że procedury są inne - ale jednak uległa i od razu podpisaliśmy umowę adopcyjną i odjechaliśmy z Ireną do domu. Oczywiście zapraszaliśmy panią do nas, żeby wpadła za kilka dni - ale nigdy nie przyjechała, ja jakiś czas wysyłałam jej wiadomości o Irenie i zdjęcia. I tyle. Myślę, że jak się jest upartym i zdeterminowanym, to te wszystkie zasady okazują się nie tak bardzo sztywne 🙂
                Albo może po prostu dobrze nam z oczu patrzyło 😉
                • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:27
                  Świetnie. A teraz wyobraźmy sobie, że pies byłby agresywny...ale pan się uparł, że zabiera...
                  Akurat psy z Wojtyszek to dawano wszystkim, jak leci i nikt nie sprawdzał tych ludzi, za mało mocy przerobowych.
                  • default Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 16:20
                    maleficent6 napisała:

                    > Świetnie. A teraz wyobraźmy sobie, że pies byłby agresywny...ale pan się uparł,
                    > że zabiera...

                    Pewnie gdyby był agresywny, to by tak łatwo nie poszło 🙂

                    > Akurat psy z Wojtyszek to dawano wszystkim, jak leci i nikt nie sprawdzał tych
                    > ludzi, za mało mocy przerobowych.
                    Chęci i zamiary sprawdzenia były, ale widocznie panie po kilku godzinach rozmowy z nami, gdy siedzieliśmy u nich w tym domu tymczasowym, doszły do wniosku, że wystarczająco nas poznały, aby uznać nas za odpowiedzialnych ludzi.

                    • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 18:30
                      No chyba, że panie uznałyby, że to nie agresja, tylko reakcja na.... 😃
                      Jeśli kilka godzin rozmowy czy przebywania gdzieś wystarczyłyby, żeby kogoś ocenić, to życie byłoby bardzo proste...
            • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:19
              > Ktoś im doniósł gdzie trafił ten bezdomniak i się zaczęło. One muszą przyjść, zobaczyć warunki, umowa potrzebna
              ... Ktoś się wystraszył tego przesłuchania

              A trzeba było w krótkich żołnierskich słowach kazać paniom spadać na drzewo.
              • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:52
                Nie każda osoba przygarniajaca zwierzaka jest wyszczekana i pyskatą ematką
            • jowita771 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:22
              szmytka1 napisała:

              > U mnie w mieście, bezpanski kot zabrany przez kogoś do domu. To powinien być ko
              > niec akcji z kotem. Kot znalazl dom, wszyscy szczęśliwi. Tymczasem bie, panie ż
              > e stowarzyszenia dokarmiający vezpanskienkoty doliczyły się, że jednak ego brak
              > uje. Ktoś im doniósł gdzie trafił ten bezdomniak i się zaczęło. One muszą przyj
              > ść, zobaczyć warunki, umowa potrzebna
              > ... Ktoś się wystraszył tego przesłuchania i kota panciom po prostu oddał, niec
              > h dalej mieszka na ulicy.


              Ale ciężkie kretynki. Ale pewnie zadowolone z siebie i przekonane, że zrobiły świetną robotę.
              • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:04
                Im się chyba za bardzo nudzi na emeryturach. Na początku bardzo podziwiałam ile czasu, energii i kasy własnej w to wkładają, ale jak się rozkręciły, to uważam, że zaczelonim odbijać. Umowy, wywiady, nosz kurde.. a co ta umowa warta,za przeproszeniem tyle se można nią podetrzeć. Ważne, że kot będzie miał ciepło, jedzenie, właściciela.
    • pepsi.only Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 19:46
      OJP...nieźle...
    • taki-sobie-nick Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:28
      Istnieją większe debile. Miałam o nich założyć wątek, ale jak sobie wyobraziłam reakcje ematek, to zrezygnowałam.
    • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:31
      Stanowczo za mało danych na radykalne oceny. Jeśli pies był w patologicznym środowisku, to znaczy, że źle się działo w jego życiu. A to musi mieć konsekwencje w osobowości, w zachowaniu.
      • slonko1335 Re: Jestem psiarą .....ale.... 23.02.25, 22:49
        Oczywiście, że tak. Szkoda psa bo jego zachowanie wynika z ludzkiej głupoty. Niemniej jednak nie miesci mi się w głowie, że po takim opisie ktoś rozważa wzięcie go do domu z dziećmi.
      • anorektycznazdzira Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 05:57
        no i właśnie dlatego pomysł, żeby go wziąć do domu gdzie są małe dzieci jest nawet nie z kosmosu, tylko z....
        • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 06:08
          No i właśnie za mało danych. Mój owczarek też wróciłby z adopcji za ugryzienie, ja bank. ugryzlby każdego, kto przy nim by podniósł rękę na dziecko.
    • demono2004 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 09:24
      Takich pytań to sie nawet nie zadaje publicznie, tylko dzwoni pod wskazany num telefonu w ogłoszeniu i wypytuje o wszystko.
      Ludzie nie myslą. Boorą pieski rasowe/w typie rasy, by sie pokazac czy szpanować. Tym samym robia krzywdę zwierzakowi.
    • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 11:57
      Tutaj ciekawa wymiana zdań w komentarzach:

      www.facebook.com/share/v/18GUtTRgFi/
    • pani.asma Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:30
      patologia to chyba siedzi w tym schronisku

      nic nie zrozumialams , moim zdaniem to wpis sarkastyczny o tym dziecku, sama bym taki poczynila

      co za bezmozgi tam siedza zeby takiego psa " promowac" zamiast uspic......
    • pytajacakinga Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 12:49
      Ja jestem kociara ,psy lubię ale uważam że schronisko powinno uśpić tak agresywnego psa w typie amstaffa a nie dawac go adopcji.
      • yadaxad Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 13:58
        Gdyby -tak- agresywnie się zachował i rzeczywiście pogryzł, to procedury wobec psa by się zaczęły. Co nie zmienia, że pies dręczony przez patologię ma reakcje obronne i nadaje się dla kogoś, kto chce go sobie osobiście resocjalizować, a nie na domową przytulankę.
      • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 17:05
        Schronisko powinno ocenić, co jest przyczyną zachowań ekstremalnych- agresji albo leku. Nie jest od zabijania, tylko od pomagania. A przyczyn agresji jest multum- od naprawianych po nierokujace. Najczęściej jest to.psia reakcja na nowe, nieznane, potencjalnie znowu niebezpieczne środowisko, gdzie warunkiem przetrwania jest jedną ze strategii: uciekaj albo walcz.
        • szmytka1 Re: Jestem psiarą .....ale.... 24.02.25, 21:18
          Mamy za dużo starych, niechcianych, zwichrowanych, agresywbych psów, by się nad wszystkimi rozczulac. Nie znalazły właściciela w rok, uspic. Po co fundować im dożywocie w tych klatkach, dla własnego dobrego samopoczucia, że humanitarnie pomagasz?
    • chicarica Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 08:23
      Powiem szczerze że nie bardzo rozumiem co w ogóle pies rasy agresywnej lub mieszaniec takiej rasy, który już pogryzł kogoś, robi w schronisku do adopcji. Męki takiego zwierzęcia powinny być skracane z automatu.
      • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 09:41
        Mała poprawka: pies, o którym powiedziano, że ugryzł.

        Stalinowskie metody zabijania po jednym słowie oskarżenia to prosta droga do totalitaryzmu. Choćby i takiego przypisanego do świata zwierząt.
        • slonko1335 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 09:52
          Z opisu niestety nie wynika że pies to oaza łagodności a raczej, że nie jest zbyt przyjaźnie nastawiony takze do opiekunów w schronisku. Dobrze chociaż że opis nie jest cukrowany. Tym bardziej zaskoczyło mnie pytanie o to jak reaguje na dzieci.
        • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 09:55
          A ja mam pytanie kto weźmie ewentualną odpowiedzialność za straty w ludziach po wydaniu psa do adopcji?
          • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:00
            Jeśli pies był poddany obserwacji behawioralnej, to odpowiedzialny jest człowiek, który podpisał dokument stwierdzający gotowość adopcyjna.
            Tylko tu nie chodzi o to, żeby znaleźć winnego, tylko żeby nie dopuścić do nieszczęścia.
            • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:08
              A czy taki podpisujący człowiek ma wykupione OC? Odpowiada prawnie i finansowo za popełniony błąd?
              I zgadzam się, że lepiej zapobiegać niż potem szukać winnych. Gorzej jak nieszczęście się stało a winnych brak.
            • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:54
              Lilka, zejdź na ziemię. Naprawdę sądzisz, że w polskich schroniskach mamy specjalistów behawiorystów? Innych niż po kursie internetowym pod patronatem cioci Zdzisi?
        • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:03
          Lilia, jakbyś nie zaklinała rzeczywistości - to absolutnie NIE JEST pies dla każdego! Bullowate trzeba umieć prowadzić, wymagają bardzo specyficznego podejścia i treningu - i owszem, wtedy mogą być cudownymi "niańkami" dla dzieci. Ale tylko po spełnieniu warunków. Na swoje nieszczęście bulle imponują najróżniejszej maści patusom, Sebixom, karczychom z siłki, co to musi pokazać na dzielni kto tu pan. A tacy nie tylko nie powinni mieć takich psów, ale nawet patyczaków. I tak, pies w rękach takiego "typu" właściciela to odbezpieczony granat. A pies w typie bulla wychowany na "odbezpieczony granat"... Tego psa powinien pierw ocenić behawiorysta. Dobry, nie z przypadku. I nie w typie "pikające serduszko", co to uznaje, że każdy piesek może zostać "Szarikiem". I trzeźwo ocenić, czy ten konkretnie pies rokuje czy nie. Jeśli tak - to ratować. Trening, praca, dobry, starannie wyselekcjonowany dom. Doświadczony z bullami i psami po przejściach. A jeśli nie rokuje - to jednak eutanazja. Smutne, bo z winy człowieka, ale jedyne rozwiązanie, żeby za jakiś czas nie doszło do kolejnego pogryzienia, być może gorszego w skutkach.
          I DOBRY behawiorysta - nigdy nie powie, że z każdego psa da się zrobić przytulaska i domowego pieszczocha.
          • yadaxad Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:43
            Raczej wszystkie post bulle. Bo ani buldog, ani bulterir nie są psami wyrywnymi do momentalnego ataku.
            Trzeba było ich fizyczność, pewność siebie i lekceważenie większości podniet zmieszać z nerwowością. W końcu karki nie chodzą z rasowymi bulterierami, które nigdy nie były genetycznie składane z umiejętności atakowania ludzi.
            • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:56
              Dlatego piszę "bullowate" albo "psy w typie rasy". smile
          • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:46
            Behawiorysta wystawiający kartę oceny ryzyka jest kimś w rodzaju biegłego w sądzie. To nie może być żółtodziób po tygodniowym kursie, tylko certyfikowany specjalista, z doświadczeniem.
            I powiem wuecej- uważam, że dobór psa do człowieka jest procesem, który powinien przebiegać pod nadzorem. Dla dobra obu stron.
            Pies w niewłaściwych rękach może stać się maszyna do zabijania. Natomiast powtórzę jeszcze raz- nie znam przypadku z postu startowego, nie mogę powiedzieć kompletnie niczego. Nie recenzuje się książki przed przeczytaniem. Protestuje tylko przed histerycznymi okrzykami a La posłowie PiSu. "Kula w łeb" nie przystoi w kraju, w którym obowiązuje kodeks karny cywilizowanej części świata.
            • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 10:56
              Lilia a to nie ty ostatnio pisałaś o behawioryście idiocie?
              • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:15
                Nie wiem, przybliż temat
        • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:12
          Przestań personifikować zwierzęta. Pisanie o "stalinowskich metodach" w kontekście usypiania zwierząt agresywnych, stanowiących zagrożenie dla ludzi i innych zwierząt, uwłacza twojej inteligencji.
          • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:17
            Jednak dla psa jest sprawą życia lub śmierci. A reagowanie zabijaniem na czyjeś słowo ( wiele psów wraca z adopcji, bo opiekunowie zmienili zdanie) jest właśnie stalinowska metoda. Tyle że przeniesiona na świat zwierzęcy. Jeszcze raz oiwtirze- nie mówimy o psach agresywnych, tylko o nazwanych agresywnymi. A to zasadnicza różnica
            • chicarica Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:21
              Raczej nikt nie podejmie się uśpienia zwierzęcia ze względu na czyjeś SŁOWO. Taką decyzję oczywiście podejmować powinny służby weterynaryjne po zgłoszonym na policję i stwierdzonym przez lekarza podczas obdukcji (potrzebnej do zgłoszenia) pogryzieniu przez psa. Chyba nikt rozsądny nie będzie proponował uśpienia psa bo ktoś tylko coś powiedział, więc nie walcz tu z chochołem.
              • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:35
                Chyba nikt rozsądny nie będzie proponował uśpienia psa bo ktoś tylko coś powiedział, więc nie walcz tu z chochołem.
                Chica, proponuje przeczytać wątek uwaznie
            • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:00
              > Jednak dla psa jest sprawą życia lub śmierci.

              Dla ludzi i innych psów również jest kwestią życia lub śmierci by agresywne psy w typie rasy niebezpiecznej nie były wydawane do adopcji.

              W sprawdzanie przyszłych właścicieli przed adopcją po prostu nie wierzę: wszyscy pamiętają słynną akcję w krakowskim schronisku, gdy psy były oddawane każdemu kto się po nie zgłosił. Po necie chodzą opowieści o nawiedzonych pańciach z fundacji, które sprawdzają osiatkowanie balkonu, ale jak przyjdzie co do czego to schronisko z przyjemnością się pozbędzie dużego, problematycznego psa.
              • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:06
                Ale brak rozwiązań prawnych nie może zostać rozwiązany jjak węzeł gordyjski.
        • chicarica Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:15
          Jakoś dziwnie nie jest Ci szkoda tych ofiar pogryzień przez spaczone przez swoich właścicieli, nieułożone agresywne psy. W Polsce jest takich pogryzień bardzo dużo, ale to tak jak z pijanymi czy szalonymi kierowcami: nie da się nic z tym zrobić, bo nie ma społecznego poparcia.
    • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:21
      Różnica między psem agresywnym a psem nazwanym agresywnym wynosi dokładnie tyle, ile trwa obserwacja behawioralna. Zabijanie, bo ktoś coś powiedział, jest głęboko niemoralne.
      Kontrowersyjna dla wielu fundacja Duch Leona ma pod swoją opieką całą zgraję takich ," potworów", które pod wpływem odpowiedniej komunikacji z bestii przeistaczają się w piękne.
      Mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia psy będą towarem ścisłego zarachowania ( mówiąc ironicznie).
      To nie jest zabawka dla każdego
      • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:26
        "Mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia psy będą towarem ścisłego zarachowania ( mówiąc ironicznie).
        To nie jest zabawka dla każdego"
        Amen!
    • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:50
      To jeszcze taka historia agresji ( przepraszam, jeśli przytaczam ja drugi raz). Nie mój przypadek, tylko koleżanki, j dnak ze względu na jego wielowątkowość był dość szeroko dyskutowany.
      Pies, duzy mieszaniec, żyjący na wsi, typowy pies podwórkowy, nie spełniał swojej funkcji alarmu i nie rzucał się na bramę "na obcych". Żarł za frajer, więc pan właściciel postanowił pozbyć się darmozjada. Przyłożył mu łopatą, ubcial ogon siekiera i zaczął zakopywać pod grusza ( romantyk). Pies był tylko ogłuszony, więc w czasie kopania ocknął się i zaczął przeraźliwie wyć. Zanim dostał dokładkę ciosu, sprawa zainteresował się ktoś czekający na przystanku i wezwał policję. Byli dość szybko, próbowali psa uratować, ten ich chciał gryźć. Weterynarz, zastrzyk uspokajający, lecznica, schronisko. Behawiorysta wolontariusz zaczął pracę z psem, gdy ten tylko fizycznie wyzdrowiał. To była Iorka na ugorze, ale pomału pies wracał do równowagi. I teraz - uwaga- został wydany do adopcji. Bez wiedzy koleżanki (behawiorystki która tej sprawie towarzyszyła )
      Co zrobił adopciak przy pierwszej próbie rzucenia mu patyka na spacerze( ( kij, uniesiona ręką, flash). Zrobił to, co mu nakazywał instynkt- ugryzł.
      I wszystko się będzie zgadzac- obdukcja, zwrot z adopcji i- wg proponowanych wyżej rozwiązań - eutanazja.
      Tyle, że to by oznaczało, że za teoego kmiota z wiochy łagodny niegdyś kundel ma zapłacić swoim życiem.
      Dlatego tak ważne jest, żeby uregulować prawnie przede wszystkim kwestie odpowiedzialności, ale nie tej wzorowanej na mądrości ludowej: kowal zawinił, Cygana powiesili.
      No ipotrzebni są kompetentni ludziebdo oracy ze zwierzętami
      • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:59
        Lilia, ale tak naprawdę to nie ma wielkiego znaczenia kto zawinił. Kmiot ze wsi powinien dostać paragraf i wyrok, ale nie zmienia to wiele w sytuacji psa, który jest duży, agresywny, nie nadający się do adopcji.
        • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:02
          Nie borsuuczyca. Pies nigdy nie był agresywny, tylko po akcji pana stworzenia jest przerażony i broni się się jak umie.
          Odsyłam jeszcze raz do fundacji Duch Leona. Tam można zobaczyć, jak skazańcy się bawią i jak są szczęśliwe.
          • abria Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:05
            no wlasnie: piesek byl dobry, ale juz nie jest, wiec trudno, teraz trzeba uspic i mozemy isc dalej
            • lilia.z.doliny [...] 25.02.25, 12:13
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:20
                > Proponuję dorzucić jeszcze sezonowy odstrzał emerytów.

                W pogoni za rozumem...
              • ib_k Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:28
                Ty jednak masz problem z głową. Ile problematycznych psów ze schroniska wzięłaś?
                Piszesz jakieś głupoty i używasz wielkich kwantyfikatorów i niebezpiecznie zbliżasz się do świrow przekładających życie zwierzęcia ponad rozsądek i życie ludzi.
                • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:38
                  Zauważyłam, że ostatnio hula po forumie moda na diagnostykę psychiatryczna. Szkoda, bo merytoryczna dyskusja jest bardzo fajna, nawet gdy ( a zwłaszcza) różnice w poglądach są skrajne
                  A tak- no trudno. Pasywna i bierna agresja u rozmówców jest jednocześnie końcem dyskusji
                • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:43
                  Zauważyłam, że ostatnio hula po forumie moda na diagnostykę psychiatryczna. Szkoda, bo merytoryczna dyskusja jest bardzo fajna, nawet gdy ( a zwłaszcza) różnice w poglądach są skrajne
                  A tak- no trudno. Pasywna i bierna agresja u rozmówców jest jednocześnie końcem dyskusji . Wierzę w to, znam się na tym, reprezentuje grupę, która sama się nie obroni. Bo chyba fakt, że śro razy więcej krzywd wyrządza człowiek psu niż pies człowiekowi, jest dość oczywisty.
            • maly_fiolek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:58
              > no wlasnie: piesek byl dobry, ale juz nie jest, wiec trudno, teraz trzeba uspic i mozemy isc dalej

              I tak i nie, jesli jest użytecznie agresywny - w sensie znajdzie właściciela chętnego na takiego psa - to OK. Jeśli nie ma chętnego na takiego psa - to do ubicia.
              To tylko zwierzę, jak kura, świnia czy inna wołowina w stanie surowym.
          • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:10
            A kto mi da gwarancję, że taki pies nie jest jak odbezpieczony granat?
            • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:17
              Borsuuczyco, generalnie nikt ci nie da gwarancji na nic. Np na to, że schizofrenik nie wyjdzie cichaczem ze szpitala i nie zadźga cię nożem, bo tak mu nakaza glosy. Chodzi mi o to, żeby postępować w zgodzie z moralnością i nie walić na oślep maczeta, zwłaszcza na zapas. Co jest potrzebne? Edukacja, szkolenia, kompetentni ludzie zarządzający organizacjami prozwierzecymi. Brzmi jak mrzonka?
              • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:23
                > Chodzi mi o to, żeby postępować w zgodzie z moralnością

                Czyją moralnością? Trzymanie agresywnych zwierząt, które mogą kogoś skrzywdzić, z moją moralnością się kłóci.
                • maly_fiolek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:53
                  > Trzymanie agresywnych zwierząt, które mogą kogoś skrzywdzić, z moją moralnością się kłóci.

                  No właśnie mi się nie kłóci. Jak sobie wyobrażasz nieagresywnego psa policyjnego, strużującego, pasterskiego? Moje podwórkowe psy są agresywne w stosunku do obcych ludzi i innych zwierząt.
                  • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:08
                    Pies policyjny, stróżujący czy pasterski ABSOLUTNIE nie może być agresywny, nie pisz głupot, bo jeszcze ktoś uwierzy! Taki pies musi być jak najbardziej podległy człowiekowi, karny i posłuszny. Atakowania tez musi być nauczony - ale WYŁĄCZNIE na wyraźne polecenie, a nie z własnego "widzimisię"! Wbrew przekonaniu niektórych - nie każdy atak psa to agresja.
                    • yadaxad Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:54
                      Pies nie jest tylko zaprogramowanym mechanizmem, który działa jak go człowiek włączy. I najlepiej wytresowany pies ma samodzielne decyzje. Wejdziesz do boksu psa służbowego jako nieznajoma, bo nie dostał polecenia ataku, więc jest nieagresywny i bezpieczny?
                      • kocynder Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:01
                        Nie, bo nie jestem kretynką. Do żadnego, ani służbowego ani nie służbowego psa nie pakuję się bez właściciela. Natomiast pierdolety, że pies służbowy MUSI być agresywny to fiołek wzięła chyba z tego samego miejsca, co przekonanie o niewinności wszystkich zwyrodnialców, których zawsze broni jak niepodległości.
              • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:24
                Lilka, tak z ciekawości, ilu takim problematycznym psom dałaś dom? Swój dom?
                • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:36
                  W całym moim życiu? Około dziesięciu
                  • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:54
                    I cała dziesiątka, to psy agresywne, niestabilne psychicznie i skrzywdzone?
                    • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:59
                      Oczywiście, że nie. Brane ze schroniska były zawsze jednak wielką niewiadomą. Trafiały się różne egzemplarze. A dlaczego pytasz?
                      • lauren6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:09
                        A ile przygarnęłaś psów w typie amstaffa, które są po nieudanej adopcji, bo kogoś pogryzły?
                        • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:29
                          lauren6 napisała:

                          > A ile przygarnęłaś psów w typie amstaffa, które są po nieudanej adopcji, bo kog
                          > oś pogryzły?

                          Nie do mnie pytanie, ale chętnie odpowiem.
                          Ja miałam takiego psa, amstaff z czymś zmieszany, bydle ważyło więcej niż ja. Zostałam szczęśliwym właścicielem wskutek ogromnej głupoty życiowej, jaką było wejście w posiadanie narzeczonego z takim psem. Narzeczonego dość szybko się pozbyłam, pies u mnie niestety został. W życiu nie ugryzł ani mnie ani nikogo, odkąd ja się nim opiekowałam. I z pozycji właściciela takiego psa powiem tylko tyle, że trzeba być kompletnym idiotą, żeby kogokolwiek zachęcać do adopcji. Ułożenie i opieka to orka na ugorze, o czym potencjalny adoptujący zazwyczaj nie wie, większości się wydaje, że jakoś to będzie, że przecież sobie poradzi, bo to tylko pies. To bardzo wyczerpujące psychicznie i naprawdę większość ludzi nie ma ku temu predyspozycji.
                          Bzdury głoszone przez behawiorystów z kursów on line, żeby dać szansę, że to nie agresja ( zachowania agresywne mogą mieć bardzo różne podloze, ale nie dorabiajmy dudzie uszu) bardzo szkodzą zarówno zwierzętom, jak i ludziom, którzy mogą nie mieć szczęścia. Identycznie, choć ze znacznie mniejszymi konsekwencjami dla ludzi, kończą się zachęty, żeby wziąć drugiego kota, trzeciego i czwartego od razu też, chociaż o kocie wiesz tyle, żeby wygarnąć z kuwety i nasypać chrupek do miski.
                          • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:32
                            Bzdury głoszone przez behawiorystów z kursów on line, żeby dać szansę, że to nie agresja


                            Kto tak twierdzi?
                            Serio, są nagabywania na nieprzemyślane adopcje?
                            • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:33
                              A nie ma? 😃😃😃
                              • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:36
                                Zapewne są, natomiast kilka razy już pisałam, że edukacja i kompetencja to podstawy. Od półtora roku próbuje wyprowadzić na prostą psa z takiej właśnie wciśniętej adopcji. Żaden ttb, ale zespół lekowy objawia się epizodycznymi zachowaniami agresywnymi.
                                • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:39
                                  W jakim celu pytasz czy istnieją takie adopcje, skoro sama jesteś jej świadkiem? Masz problem z wyciąganiem wniosków? Czy o co chodzi?
                                  • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:41
                                    Nie pytałam o adopcje, tylko o" behawiorystów on line", którzy wciskają kit. Spotykam się z różnymi sytuacjami, natomiast osobiście takich teoretyków nie znam. Ww pies jest efektem kłamstwa fundacyjnego
                                    • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:52
                                      Serio, są nagabywania na nieprzemyślane adopcje?

                                      14:32
                                      Naprawdę nie pytałaś o adopcje? 🤔

                                      • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:56
                                        Serio. Bardziej mi chodziło, że robią to ci niedzielni behawioryści. To, że fundacje wciskają psy nieprzygotowane, wiem doskonale.
                                        • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 15:04
                                          Czyli problem jest głębszy...skoro pytasz o marchewkę a oczekujesz odpowiedzi na temat pomidora.
                                          Niedzielni behawioryści plotą bzdury, pod wpływem których totalnie nieprzygotowani ludzie biorą zwierzęta, żeby "mieć dobre serduszko".
                                          • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 15:09
                                            Okej.
                                            Jestem zmęczona tym ping pongiem, bo ciężko się gada z osobą, która jest do ciebie uprzedzona Kręcimy się w kółko i to zupełnie po nic.
                                            Miłego dnia, tak czy inaczej
                                            • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 15:32
                                              Nie jestem do ciebie uprzedzona, tylko się z tobą nie zgadzam, taka różnica.
                      • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:10
                        No to cóż...wzięcie ze schroniska szczeniaka czy też psa, który jest raczej mentalną rozgotowaną kluską to troszkę inna sytuacja niż wzięcie psa, o którym wiemy, że jest agresywny (bez względu na przyczynę agresji). 🤷
                        A pytam dlatego, bo najczęściej osoby najbardziej krzyczące "daj szansę, on drugi raz nie ugryzie", robią to z poziomu ciepłej kanapy, na której tuż obok leży ONek z hodowli, słodki mopsik czy kundel wzięty ze schroniska, jako szczenię i ułożony "od podstaw".
                        • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:18
                          Nie, nie działam na rzecz psow z pozycji kanapy
                          • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:30
                            Działając z doskoku nie powinnaś stawać na pozycji merytorycznego guru.
                            • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:34
                              Jasne, natomiast dość dobrze wiem, co powinnam. I właśnie to robię.
                              • maleficent6 Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 14:41
                                Skoro tak twierdzisz...
                    • lilia.z.doliny Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 13:59
                      Aą, skrzywdzone- tak, wszystkie
              • borsuczyca.klusek Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 12:27
                Różnica jest taka, że schizofrenik jest częścią społeczeństwa a niechciany pies nie, chociaż nie wiem jak bardzo byś się zapierała.
    • abria Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:54
      Powinien być zakaz adopcji takich psów, a na schroniska i wolontariuszy nakładane kary finansowe jeżeli dopuszczą się takiej adopcji.

      Co do zasady, jeżeli pies w typie amstaffa/pitbula trafi do schroniska, powinien być obowiązkowo usypiany a cała ta rasa powinna być wygaszana.
      • abria Re: Jestem psiarą .....ale.... 25.02.25, 11:56
        przy okazji w prawie wyborczym powinno zostać wpisane, że poseł który będzie interweniował w sprawie takiego psa, będzie mógł zostać pozbawiony urzędu posła - to na wypadek gdyby Litewka się zes*****

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka