cottonrose
31.03.25, 23:20
Ze wzgledu na to, ze roznice miedzy zwiazkiem partnerskim i malzenstwem i/lub wynikajace z tego przywileje mnie nie interesuja, natomiast interesuje mnie nazewnictwo, pozwalam sobie zalozyc oddzielny watek. Zgodnie ze sluszna uwaga jednej z forumek, ze jestem od dawna dosc dokladna w rozumieniu nazw i rzeczy, to czasem (czesto czasem jak widac..) wynikaja z tego ogniste dyskusje.
Pare lat temu bylam na wakacjach w towarzystwie znajomych z rodzinami. Moze z 5-6 rodzin. Wakacje “outdoorowe”. Na poczatku wyjazdu jedna z dziewczynek (8-9 lat?) “Kasia” powiedziala, ze ona z okazji tego wyjazdu dostala od mamy kurtke z Goretexu. Przyjelismy ta informacje, stwierdzili, ze to super i tyle. Podczas wyjazdu wyszlo tak, ze mamy pojsc w konkretne miejsce, cos zwiedzic na czym dzieciom zalezalo, ale troche padal deszcz a nie bylo mozliwosci dojazdu samochodami. No to ustalilismy, ze kto z doroslych ma chec to pojdzie z dziatwa, a dziatwa pojdzie jak ma w czym. To zbieramy dziatwe do wymarszu i ktos mowi “Kasiu, wez kurtke i chodz”. Na to mama Kasi, ze Kasia nie pojdzie bo przemoknie. Juz nie wiem czy ja czy ktos inny, ale mowimy “Jak ma Goretex to nie przemoknie”. I od slowa do slowa zrobila sie awantura.
Okazalo sie, ze Kasia nie pojdzie, bo kurtka owszem i membrane ma, ale nie Goretex i rzeczywiscie w niej przemoknie. Ktos mowi “czego gadasz, ze ma dobra odziez jak to sie nie nadaje na gorsze warunki”, Kasia ryczy, ze to jest goretex, jakies dziecko rowniez ryczy “nie masz, masz tylko “DRY-tex-sucha-doopa” (czy co tam miala) i pokazuje co na jej kurtce pisze.
Ubralam zatem Goretex, poszlam z kolezanka i paroma dzieciakami do atrakcji. Wrocilismy a awantura trwala nadal. Panie i panowie przerzucali sie milimetrami wody na kurtke, kazali mi pokazywac co na mojej pisze, jak wyglada logo goretexu itp. Mowia, ze membrany sa lepsz/gorsze/przemakaja/przwiewaja itp. Gorzej jak na ematce.
Kluczowe padlo na koniec:
Matki nie stac na kurtke z Goretexu, to kupila to, na co bylo stac. A zeby dziecku bylo milo, to powiedziala jej (?), potwierdzila (?), ze to goretex. No i oczywiscie winna Cotton, bo jakby powiedziala, ze “Ty tez masz goretex, ale taki co przemaka, to isc nie bardzo mozesz” to by bylo dobrze. Sek w tym, ze Goretex w takim deszczyku, nie mial prawa przemoknac. Ale winna Cotton (tym razem do spolki z kolezanka). Bo ja nie rozumiem “serca matki” i sie czepiam nazewnictwa... Tym bardziej, ze to byla poniekad samotna matka. Poniekad, bo byla na wyjezdzie z partnerem… ( 🙂 )
I tak mi sie po rowniez ognistych dyskusjach na temat konkubenta/meza/partnera skojarzylo. Moze i rzeczywiscie, ja sie czepiam nazw, ale wydaje mi sie, ze lepiej mowic jak jest, zamiast tworzyc rzeczywistosci rownolegle..