Dodaj do ulubionych

Idąc w gości

15.04.25, 16:16
Wybaczcie że znowu dziwię się światu ale właśnie się dowiaduję że idąc do kogoś do domu trzeba obowiązkowo przynieść ze sobą wałówkę. 😂 Robicie tak?
Owszem, jeśli idę na urodziny to przynoszę prezent albo kwiaty ale raczej nie przynoszę ze sobą rzeczy do jedzenia typu drożdżówki albo paczka jajek. Przychodzenie na imprezę z własnym ciastem uważam za nietakt. Jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • gru.u Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:19
      Właśnie na marginesie wiadomego wątku zaczęłam się zastanawiać że to jest taka plebejska pseudogrzeczność rodem z PRL, jak mówienie „na zdrowie” kiedy ktoś kichnie? Chyba do dworu zaproszona szlachta nie przyjeżdżała z wałówka „do kawy”. Nie znoszę tego zwyczaju, a jeszcze bardziej durnego „do dzieci nie wypada z pustymi rękoma” co się kończy przynoszeniem jakiegoś badziewia i narzekaniem że niewychowane bachory każdego gościa od progu pytają o podarunek
      • azalee Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:25
        Mieszkam w kraju, ktory PRLu nie zaznal, a w zwyczaju jest i mowienie "na zdrowie" i nieprzychodzenie w odwiedziny z pustymi rekami (najczesciej przynosi sie deser lub butelke wina)
        • homohominilupus Re: Idąc w gości 15.04.25, 22:37
          azalee napisał(a):

          > Mieszkam w kraju, ktory PRLu nie zaznal, a w zwyczaju jest i mowienie "na zdrow
          > ie" i nieprzychodzenie w odwiedziny z pustymi rekami (najczesciej przynosi sie
          > deser lub butelke wina)

          Cukier! Biala śmierć! A alkohol to już w ogóle, wiadomo.
          Wstyd.
          • azalee Re: Idąc w gości 15.04.25, 22:49
            Ależ ja nigdy nie ukrywałam że należę do ematkowej sekcji alkoholików 🤷‍♀️
      • login.na.raz Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:55
        Jestem świeżo po oglądaniu serialu "6 stop pod ziemią" I zauważyłam, że tam bohaterowie również nie szli "w gosci" pustymi rękami. Przynosili wino, kojarzę ze Ruth na jakąś imprezę nieproszona zaniosła wielki pojemnik sałatki.
        Wnioskuję więc, że to nie typowo polski zwyczaj, twój komentarz jest bez sensu i chyba wynika z jakichś kompleksów
      • po_godzinach_1 Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:08
        Przychodzenie w gości z pustymi rękami to jest zwyczajna gafa i świadczy o tym, że gość jest źle wychowany

        I nie ma to nic wspólnego z PRL-em, a tym bardziej z dworem tudzież jego brakiem!
        • 00zxc00 Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:33
          Co innego przynieść kwiaty a co innego wałówkę. W mojej bańce gospodarze zapewniają jedzenie i picie, goście nie muszą przychodzić z własną sałatką i ciastem.
          • po_godzinach_1 Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:37
            00zxc00 napisał(a):

            > Co innego przynieść kwiaty a co innego wałówkę.

            Gdy jadę do mojego brata na kilka dni zawsze zabieram wałówkę, i to taką jaką wiem, że lubi
            • po_godzinach_1 Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:39
              Zaś gdy idę do znajomych w gości zwykle zabieram butelkę wina lub coś słodkiego - czyli też wałówkę, w sumie
          • 3-mamuska Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:15
            00zxc00 napisał(a):

            > Co innego przynieść kwiaty a co innego wałówkę. W mojej bańce gospodarze zapewn
            > iają jedzenie i picie, goście nie muszą przychodzić z własną sałatką i ciastem.u
            >
            Nie, jesli potem zapraszasz gosci do siebie i mozesz sie w rewanżować.

            W naszej rodzinie zawsze obroni sie ciasto bo gospodyni/gospodarz zajeta gotowniem nie ma czasu siły ochoty na pieczenie. Wiec deser jest mile widziany.
          • net.sandra Re: Idąc w gości 16.04.25, 09:52
            Nie zrozumiałaś idei przyniesienia wina czy ciasta , nie robi się tego ze strachu, że nie będzie co jeść
        • 3-mamuska Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:13
          po_godzinach_1 napisała:

          > Przychodzenie w gości z pustymi rękami to jest zwyczajna gafa i świadczy o tym
          > , że gość jest źle wychowany
          >
          > I nie ma to nic wspólnego z PRL-em, a tym bardziej z dworem tudzież jego braki
          > em!


          No juz w watku obok uzgodniono ze gru jest niewychowana. 🤣
        • koronka2012 Re: Idąc w gości 16.04.25, 17:06
          po_godzinach_1 napisała:

          > Przychodzenie w gości z pustymi rękami to jest zwyczajna gafa i świadczy o tym
          > , że gość jest źle wychowany
          >
          OJP, od kiedy???
      • panna_lila Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:32
        od PRL do zwyczajów dworskich, w sumie to porównanie co się drzewiej robiło albo czego nie robiło nie ma teraz zupełnie znaczenia i odniesienia
      • magdulecp Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:39
        Nie, to się nazywa obycie życiowe. Idąc do kogoś na urodziny, ślub, chrzciny zanosi się prezent. Idąc do koleżanki na kawę można nie zabrać nic, ale zrewanżować się zaproszeniem na kawę do siebie. Natomiast jeżeli u siebie nie ma się warunków na spokojne przyjęcie koleżanki i te kawy są tylko u niej to wypada zabrać ciasto czy właśnie paczkę kawy. Jadąc do przyjaciółki na weekend wypada zapłacić za kolację czy obiad na mieście czy też dorzucić się do zakupów albo je zwyczajnie zrobić i pomóc jej w kuchni. Tym samym jeżeli jadę z rodziną to biorę hotel i nie oczekuje, że ulokuje nas w swoim m3 i jeszcze ugości. Znajomy proporcje.
      • 3-mamuska Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:11
        gru.u napisała:

        > Właśnie na marginesie wiadomego wątku zaczęłam się zastanawiać że to jest taka
        > plebejska pseudogrzeczność rodem z PRL, jak mówienie „na zdrowie” kiedy ktoś ki
        > chnie? Chyba do dworu zaproszona szlachta nie przyjeżdżała z wałówka „do kawy”.
        > Nie znoszę tego zwyczaju, a jeszcze bardziej durnego „do dzieci nie wypada z p
        > ustymi rękoma” co się kończy przynoszeniem jakiegoś badziewia i narzekaniem że
        > niewychowane bachory każdego gościa od progu pytają o podarunek

        Musisz miec smutne zycie skoro dostajesz tylko nietrafione prezenty ,a bachory od progu wiszą ci na nodze “daj”

        U nas sie to praktykuje.
        Do noworodka nie idzie sie z pustymi rekami. Czesto uzgania sie z rodzicami co kupic.
        Gdzie sa dzieci mozna choc nie zawsze sie przynosci owoce, czekoladę czy rysowankę. Najczesciej niesiemy cos do kawy dla wszystkich wiec bachory nie ucza sie ze tylko dla nich , nie ma wiszacych u nogi daj.
      • maly_fiolek Re: Idąc w gości 16.04.25, 08:09
        Właśnie na marginesie wiadomego wątku zaczęłam się zastanawiać że to jest taka plebejska pseudogrzeczność rodem z PRL

        Ja trochę pojeździłam po świecie i przynoszenie czegoś 'w gości' jest praktycznie wszędzie praktykowane, a nieprzynoszenie żadnego prezentu jest właśnie bezguściem i oznaką chamstwa.

        Zauważ że w protokole dyplomatycznym masz obowiązkowe prezenty podczas oficjalnych wizyt (nie roboczych!), i to obowiązuje zarówno jak jedziesz do Czech, Niemiec, czy Korei lub innej Brazylii.
        Ten wszechobecny zwyczaj jest proktykowany nawet w chłodnej skandynawii, jak mnie odwiedzała Norweżka to przywiozła tamtejszy ser do herbaty smile.

        Częstowanie dzieci jest w zwyczaju bardzo wielu kultur, poza europejską (którą znam) - na pewno Koreańczyków i Arabów.
        • krwawy.lolo Re: Idąc w gości 16.04.25, 08:12
          Ser do herbaty?
          Do herbaty przynosi się płucka na kwaśno!
        • gru.u Re: Idąc w gości 16.04.25, 08:32
          Nie mówię o prezencie czy kwiatach, mówię o przynoszeniu jedzenia. I nie na zasadzie jakiegoś specjału ze swojego kraju bo to jeszcze mogę zrozumieć, ale wyskakiwanie z paczką kawy dostępnej w każdym sklepie czy sałatką jest dla mnie dziwaczne. Jak zapraszam gości to mam dla nich poczęstunek. Chyba że robimy ustaloną z góry imprezę składkową
          • szarmszejk123 Re: Idąc w gości 16.04.25, 15:23
            Mamy takiego kolegę, do którego zawsze wożę wałówkę, bo bardzo go lubimy, ale niestety mimo szczerych chęci gotuje strasznie :p
            Więc po tym, jak w risotto milanese parmezan został zastąpiony tarta gouda a masło margaryną W PŁYNIE zawsze przywożę blachę focaccia czy coś w ten deseń:p
            Na szczęście się nie obraża:p
      • nellamari Re: Idąc w gości 16.04.25, 15:00
        że to jest taka plebejska pseudogrzeczność rodem z PRL, jak mówienie „na zdrowie” kiedy ktoś kichnie? Chyba do dworu zaproszona szlachta nie przyjeżdżała z wałówka „do kawy”

        Zawiało smrodkiem klasy aspirujacej.
      • wapaha Re: Idąc w gości 16.04.25, 17:54
        gru.u napisała:

        > Właśnie na marginesie wiadomego wątku zaczęłam się zastanawiać że to jest taka
        > plebejska pseudogrzeczność rodem z PRL, jak mówienie „na zdrowie” kiedy ktoś ki
        > chnie? Chyba do dworu zaproszona szlachta nie przyjeżdżała z wałówka „do kawy”.
        > Nie znoszę tego zwyczaju, a jeszcze bardziej durnego „do dzieci nie wypada z p
        > ustymi rękoma” co się kończy przynoszeniem jakiegoś badziewia i narzekaniem że
        > niewychowane bachory każdego gościa od progu pytają o podarunek

        a dopuszczasz, że ludzie się po prostu lubią i są dla siebie uprzejmi i sprawia im to radość ? wink że jeśli mówią "na zdrowie" to mówią to szczerze-okazując swoje zainteresowanie daną osobą i jakąś tam troskę ? że idąc do kogoś chcą by było przyjemnie, by spotkanie miało charakter wspólnoty a nie goszczenia kogoś, wymiany energii a nie tylko jej brania ?
        aczkolwiek chyba ostatnio spotkałam takie nieplebejskie osoby jak ty w pociągu, weszły do przedziału ani be ani me ani kukuryku, nie zamknęły za sobą drzwi, rozsiadły się na siedzenie i włączyły głośno muzykę-. Szlachta !
      • sanciasancia Re: Idąc w gości 17.04.25, 12:24
        Nie, to jest dość powszechny zwyczaj na świecie.
        • droch Re: Idąc w gości 17.04.25, 14:10
          Ale tylko do miliona dolarów rocznie dochodu wink
    • madame_edith Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:21
      Jeśli pijesz do wątku o regularnych wizytach z nocowaniem to owszem, bywając u kogoś regularnie przynosiłabym coś ze sobą (ustalone z gospodarzem). Na imprezy również z pustymi rękami nie chodzę i jest to kwestia ustalenia z gospodarzem czy woli, żeby przyjść z ciastem czy sałatką czy żadnej pomocy nie potrzebuje. Jak nic nie chce to winko lub kwiaty.
      W mojej bańce to normalne i wszyscy tak robią.
      • chatgris01 Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:23
        W mojej bańce też.
        • trampki-w-kwiatki Re: Idąc w gości 18.04.25, 15:21
          I w mojej. Próbuję przypomnieć sobie czy byłam w ciągu ostatnich lat zapraszana na spotkanie, do którego zaproszone osoby niczego nie wnosiły. Nie przypominam sobie.
      • poszetka Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:50
        W mojej też. Jedyne czego nie lubię i nie cierpię to przywożenie chłamu dla dzieci. Jak jadę do kogoś na weekend to kupuje dla dzieci gospodarzy książeczki ( dzieci maksymalnie 7 lat, potem już nic ).
        Nie wyobrażam sobie jechać do kogoś na noc i nie zabrać ze sobą winka lub innego upominku dla gospodarza. Sama też takie upominki lubię i chętnie przyjmuję, aczkolwiek mam znajomych którzy wpadają z pustymi rękami i tak samo się z nich cieszę smile
        • arabelax Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:24
          winka, czyli taka mala butelka zabierasz? wink
    • sueellen Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:22
      Tylko jeśli jesteś włoska teściowa 🤣
      youtube.com/shorts/OsKwEKQuX6I?si=yfOFZUE_XeAfAO-R
      • szarmszejk123 Re: Idąc w gości 16.04.25, 15:26
        Coz, kuchnia brytyjska jest dla Włochów kompletnie niezjadliwa ( nie tylko dla Włochów z resztą:p):p
        • chatgris01 Re: Idąc w gości 16.04.25, 15:27
          Dla Francuzów też cool
    • gryzelda71 Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:24
      A alkohol, jak ludzie beż problemu i pijacy?
    • po_godzinach_1 Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:28
      Jeśli bywam w czyim domu i tam jem, śpię itd, to dokładam się - zwykle robię jakieś zakupy

      Jeśłi odwiedzamy się z koleżanką - ja ją a ona mnie, to jak która chce to coś przynosi, to się zdarza

      Jeśłi wizyta jest bardziej oficjalna to tak, wypada iść z kwiatami
    • figaaga Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:36
      Zależy od typu imprezy. Bardziej formalne (typu jubileusze) to prezent, bez wałówki. Raczej jednak uskuteczniamy imprezy typu składkowy grill czy spotkanie "wpadnijcie w sobotę" i te zwykle mają charakter składkowy - ten przyniesie wino, tamten ciasto, kolejny sałatkę. Wszystko ustalane z góry i bez napinki. Ale jednak bez wcześniejszych ustaleń to bym się nie wyrywała z przynoszeniem czegokolwiek.
    • kaki11 Re: Idąc w gości 15.04.25, 16:49
      Są różne imprezy, różne spotkania i różne relacje. Dlatego też raz przynoszę tylko paczkę ciastek, innym razem sałatkę, ciasto i ser na grilla, a jeszcze innym nie przynoszę nic.
    • nenia1 Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:42
      Przecież to zależy. Czego nie lubię, to takiego sztywnego podejścia do życia. To wypada, to nie wypada . Nie wypada pierdzieć przy stole, czy w naszej kulturze głośno bekać. Po co to rozszerzać na kolejne tysiące przypadków. Bywają imprezy u mnie, wśród rodziny, np. wigilia albo wyjazdowe ze znajomymi, gdzie naturalne jest, że coś się przynosi. W rodzinie czy ze znajomymi po prostu ustalamy co. Chyba, że ktoś wyraźnie zaznacza, żeby nic nie przynosić. I tak też bywa. Generalnie w normalnych zdrowych układach ludzie rozmawiają ze sobą i robią ustalenia, zamiast odstawiać fochy, bo źle, że ktoś przyniósł/źle że nie przyniósł. To jest niedojrzałe podejście do innych i takich ludzi staram się unikać, bo bardzo nie lubię zachowań , które są dla mnie próbą manipulacji. bo ktoś nie potrafi zwyczajnie wyartykułować czegoś, a potem się dąsa, że "świat się nie domyślił".
      • 3-mamuska Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:23
        Generalnie w normalnych zdrowych układach ludzie rozmawiają ze sobą i robią ustalenia, zamiast odstawiać fochy, bo źle, że ktoś przyniósł/źle że nie przyniósł.
        To jest niedojrzałe podejście do innych i takich ludzi staram się unikać, bo bardzo nie lubię zachowań , które są dla mnie próbą manipulacji. bo ktoś nie potrafi zwyczajnie wyartykułować czegoś, a potem się dąsa, że "świat się nie domyślił".

        Niby racja, ale nie kazdy ma ochotę wychowywać dorosłą osobę ktora się nie poczuwa i nie mysli.
        Chyba nie powiesz komuś oczekuje od ciebie kwiatów , bo mam urodziny chyba ze mezowi/dorosłym dzieciom. Zwłaszcza nowo poznanej osobie czy słabo znanej.
        • nenia1 Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:25
          3-mamuska napisała:


          > Chyba nie powiesz komuś oczekuje od ciebie kwiatów , bo mam urodziny chyba ze
          > mezowi/dorosłym dzieciom. Zwłaszcza nowo poznanej osobie czy słabo znanej.
          >
          a nie sądzisz, że to oczywistość i raczej nie ma sensu zadawać mi takiego pytania?
          • madame_edith Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:29
            No w tym równoległym wątku, który był inspiracją tego jak najbardziej sporo osób twierdzi, że winna jest kobieta, która nie wyartykułowana swoich oczekiwań co do choćby minimalnej wzajemności we wkładzie w "związek".
            • nenia1 Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:41
              Ale związek to związek, naprawdę nie twórzmy może akrobacji umysłowych bez potrzeby. Nie znam wątku, ale nie sądzę, że ktoś sugerował żeby mówić do osób, z którymi nie jesteśmy w związku i słabo je znamy - "oczekuję od ciebie kwiatów na urodziny". Związek to inna relacja, nawet na wczesnym etapie, niż relacja z obcą, słabo znaną osobą, z którą związku nie tworzymy.
        • evening.vibes Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:14
          3-mamuska napisała:
          > Niby racja, ale nie kazdy ma ochotę wychowywać dorosłą osobę ktora się nie po
          > czuwa i nie mysli.

          O 'wychowaniu' można by mówić, jeżeli byłby jakiś jedyny słuszny sposób postępowania. Jak widać po tym wątku (w tym wypowiedzi przedmówczyni) ludzie postępują różnie.
          • is-laura Re: Idąc w gości 15.04.25, 22:31
            Ależ jak najbardziej istnieje.
            Ci, których to dziwi to niezsocjalizoewane dzikusy
            • evening.vibes Re: Idąc w gości 16.04.25, 11:52
              is-laura napisała:
              > Ależ jak najbardziej istnieje.
              > Ci, których to dziwi to niezsocjalizoewane dzikusy


              Klasyka - 'właściwy' sposób to twój a reszta to 'dzikusy' big_grin
    • 152kk Re: Idąc w gości 15.04.25, 17:44
      Nie wiem skąd to wiem, ale wiem😂, że:
      urodziny, imieniny, jubileusze oraz chrzciny, wesela itp uroczystosci - to przynosi się prezent (może to być alkohol, kwiaty, czekoladki lub coś innego dopasowane do wieku, upodobań itp osoby która obchodzi)
      Na pogrzeb przychodzi się z wieńcem, wiazanką
      Na imprezę składkowa przynosi się to, co się uzgodniło z gospodarzami/organizatorami
      na nocowanie u kochanka przynoszę to co mu sprawi przyjemność, jak nie wiem co - to pytam
      Są i inne okazje. Każda ma inne reguły..A i ludzie mają różne upodobania i potrzeby. Życie jest takie róznorodne, trudno się połapać, a spytać zyczliwie, czego by sobie druga osoba życzyła, to jeszcze trudniej 🤣🤣🤣
      • trampki-w-kwiatki Re: Idąc w gości 18.04.25, 15:23
        O to, to. Przy czym ja, zawsze pytam co mam przynieść. I tylko mama moja mówi, że nic.
    • 3-mamuska Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:05
      Kupuje. Co to zalezy z jakieś okazji spotkanie.
      Jak idę na kawę, to przynoszę coś do kawy.
      Jak idę na lunch/obiad pytam co przynieść i jesli słyszę ze “nic”to kupuje coś co można dołączyć do planowego posiłku. Lub własne deser/ wino inne napoje/lody. Jak coś ewentualnie zabiorę do domu.
      Jesli nie niosę nic ,to kupię coś dla dzieci owoce lub kwiaty dla gospodyni. Wszystko zalezy od stopnia bliskości , częstotliwość i dlugości spotkania.
      Oraz możliwość rekompensaty za gościnę.
      Jeśli spotykam sie z daną osoba regularnie to nic ale wtedy ,to raz ja raz druga, soba gotuje /płaci.

      Kilka lat temu spotykałyśmy sie w
      6 kolezanek w domu co tydzien u innej. 6 tygodni szkoly w uk. Najpierw była tylko kawa. Potem lunch , a potem goscina od 9-14.30 z maluchami gdy starsze dzieci były w szkole.
      Wiec kazda miała okazję ugościć inne dziewczyny co 6 tygodni. . Ale i tak czasem inne coś przynosily. A to cos upiekły ,a to jakaś nowa sałatkę zrobiły.
      Gdy dzieci poszly do przedszkola/szkoły zaczełyśmy spotykać sie na mieście. Tak od 16 lat sie znamy teraz zostaly tylko tradycyjne Christmas pary i symboliczna wymiana prezentów.
      2 z dziewczyn sie wyprowadziły wiec zostało nas 4.
      • evening.vibes Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:12
        3-mamuska napisała:
        > Jak idę na lunch/obiad pytam co przynieść i jesli słyszę ze “nic”to kupuje co
        > ś co można dołączyć do planowego posiłku.

        A to tak żeby okazać brak szacunku gospodarzowi? Po co pytasz jak olewasz odpowiedź?
      • droch Re: Idąc w gości 17.04.25, 14:14
        Jak idę na lunch/obiad pytam co przynieść i jesli słyszę ze “nic”to kupuje coś co można dołączyć do planowego posiłku

        To jakiś wyższy, niedostępny dla mnie, poziom elegancji…
    • imponderabilia20 Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:12
      Ja walowki nie noszę, chyba że wiem z góry że mam przynieść. Ale nigdy do nikogo nie przechodzę z pustymi rękoma, szczególnie jak są dzieci. Nawet jakby to miałby być tylko czekoladki czy jakiś sok czy cola.
    • nena20 Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:46
      Z niczym do nikogo nie jeżdżę i nie oczekuje niczego od gości. Dziwne abym musiała przygotowywać jedzenie jeśli idę w gości, kabaret normalnie. Zaznaczam podobnie goście do mnie nic nie przynoszą.
    • iwles Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:49

      Jeżeli u kogoś regularnie nocuję kilka razy w miesiącu, z kolacją i śniadaniem- to tak, przynoszę wałówkę.
      A w wiadomym wątku pan ma w planach stworzenie trwałego związku. No to już zupełnie inna sytuacja - weekendy to wspólne spędzanie czasu, a nie niezobowiazujace goszczenie się, na kawce i ciasteczku.
    • ematkaincognito Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:56
      To zależy do kogo się idzie wink W każdym razie ja tak mam i moja bańka też.
      Jak idę do kogoś do kogo chodzę rzadko i jest to konkretne zaproszenie (np na whatsupp jakaś mama z przedszkola zaprasza moje dziecko i troje innch na popołudniowe szaleństwa) to wiadomo że nie przyjdę z pustymi rękami. Zazwyczaj robię jakiś finger food ktory mogą przegryźć dzieci w biegu a i dorosłym sprawi przyjemność. Jak idę do koleżanki do której regularnie zwałam się z dzieckiem na popołudnie (i ona do mnie) to różnie bywa, mam wolny wieczór to napieke wymyślnych muffinów, a jak nie to kupię w biegu truskawki lub nic. I ona podobnie, a i żadna z nas nie ma oczekiwań. Czasem bywa nawet że któraś wraca z tym co przyniosła bo było za dużo jedzenia i dzielimy tak żeby było sensownie.
      Jak jestem zapraszana gdzieś oficjalnie na wieczór, to już jedzenia nie targam, ale zawsze mam wino, do bliższych znajomych czasem mam sery do wina, bo akurat mieszkam obok genialnych hiszpańskich delikatesów i oni o tym wiedzą wink
    • taje Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:58
      To nie jest tylko polski zwyczaj. Ale ja go nie lubię - jeśli zapraszam na obiad to nie oczekuję, że goście przyniosą jedzenie. Co najwyżej mogą przynieść jakieś wino albo inne napoje. Deser nie.
    • ritual2019 Re: Idąc w gości 15.04.25, 18:58
      Zalezy od roznych czynnikow. Generalnie rzadko spotykamy sie z przyjaciolmi w domach ale jesli juz to zazwyczaj pytamy czy jestesmy pytani co przyniesc. Zawsze mowimy ze nic, goscie zawsze przynosza alkohol, my tez zabieramy. Do rodziny to zalezy, jesli np rodzice partnera zapraszaja to nic nie zabieramy, jesli my ich zapraszamy to niczego nie przywoza i to jest normalne u nas. W sobote robilismy bbq, przyszla para przyjaciol, przyniesli alkohol. W sobote jedziemy na podwojne urodziny przyjaciol, jest w innym miescie i bedzie to typowy pub crawl, zadnych prezentow nie przewidziano. Jesli jedziemy do kogos kto ma dzici, zwlaszcza mlodsze to jakis drobiazg, zazwyczaj slodycze zabieramy.
    • ematkaincognito Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:08
      Aaa a jeśli chodzi o prezenty dla dzieci to wyznaję zasadę że (bez okazji, w ramach wizyty) jeśli coś kupuje to wyłącznie coś zużywalnego czyli głównie materiały plastyczne (coś bardziej fancy, pachnące mazaki, jakieś pieczątki, coś do decoupage )
      • mikams75 Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:24
        brokat! kazde dziecko doceni wink
        • chatgris01 Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:49
          Rodzice chyba mniej cool
      • gru.u Re: Idąc w gości 16.04.25, 08:54
        Ale skąd w ogole ten pomysł żeby dziecko obdarowywać „z okazji wizyty”. Rozumiem, urodziny czy dzień dziecka, ale po co non stop coś kupować?
        • iwles Re: Idąc w gości 16.04.25, 09:56
          gru.u napisała:

          > Ale skąd w ogole ten pomysł żeby dziecko obdarowywać „z okazji wizyty”. Rozumie
          > m, urodziny czy dzień dziecka, ale po co non stop coś kupować?


          Żeby sprawić przyjemność.
          • evening.vibes Re: Idąc w gości 16.04.25, 12:17
            iwles napisała:
            > Żeby sprawić przyjemność.


            Kilkulatkowi należy się przyjemność a nastolatkowi już nie? big_grin
            • iwles Re: Idąc w gości 16.04.25, 12:58
              evening.vibes napisała:

              > Kilkulatkowi należy się przyjemność a nastolatkowi już nie? big_grin


              Ktoś gdzieś coś takiego napisał?
              Czy znowu tworzysz chochoła?



              • evening.vibes Re: Idąc w gości 16.04.25, 13:08
                iwles napisała:
                > Ktoś gdzieś coś takiego napisał?

                Owszem - niektórzy wprost np. tu:
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,178831855,178831855,Idac_w_gosci.html?p=178831969
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,178831855,178831855,Idac_w_gosci.html?p=178832415
                u innych wnioskuję z rodziaju prezentu (mazaki, rysowanka)


                Ty rozumiem nastolatkom przynosisz? Co konkretnie?
                • iwles Re: Idąc w gości 16.04.25, 13:32
                  No jak to co? Flachę, fajki, albo dragi.
                  Też pytanie!
                  • evening.vibes Re: Idąc w gości 16.04.25, 13:52
                    iwles napisała:
                    > No jak to co? Flachę, fajki, albo dragi.
                    > Też pytanie!

                    Jak zwykle, król jest nagi.
          • ematkaincognito Re: Idąc w gości 17.04.25, 13:03
            Bo jest dzieckiem wink i to taki magiczny, bardzo krótki czas z życiu kiedy właśnie spotykają Cię takie przyjemności bez okazji
            Ale ja generalnie mam chyba szczęście być otoczona dziećmi które absolutnie nie wiszą na nodze od progu drąc się „a coooDlaMnieMaaaaaasz?” tylko w drugą stronę, prędzej od progu słyszę „Ciocia zobacz zrobiłem to i to specjalnie dla Ciebie!”
            No i też wiadomo że jeśli wizyty są częste to nie zawsze coś mam dla dzieci.
            A jeśli idę ze swoim dzieckiem to staram się tak wykombinować żeby mieć coś i dla dziecka gospodarzy i dla swojego, tak żeby stymulować wspólną zabawę. Teraz np na topie (moim topie rzecz jasna, nikt nie musi mieć tak samo) są takie mikro zestawy z Pepco/action- gipsowe figurki pisanki czy inne króliczki, trzy farbki i pędzelek… drobiazg a dzieci się bawią i jest ok wink
    • kotejka Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:14
      zwyczaj słowianskiego goscinca ma bardzo dlugie i poganskie i szlacheckie korzenie
      Gosciniec nioslo sie jako trud dla uznania gospodarzy, ktorzy swoja staropolska goscinnoscia zastaw sie a postaw sie dawali co mieli - czym chata bogata zna kazdy smile
      wic w dowod wdziecznosci gosc chcial tez cos od siebie dac, jest taka psychologiczna potrzeba wzajemnosci i niedziadowania wink
      i magiczno-obrzedowe korzenie, kiedys wierzono, że przyniesienie daru z zewnątrz przynosi szczęście domowi – np. miód, chleb czy jajka miały symboliczne znaczenie płodności, dostatku i harmonii. Czyli taki dar był też takim dobrym zyczenie, dobra wrozba czyli przekazanieem pozytywnej energii w progu domu.
      na szlacheckich dworach, to jeszcze przed podroza posylano cale kufry dobra
      w mieszczanskich domach szlo sie z butla jakiego trunku
      ja bardzo lubie ten zwyczaj i nigdy nie ide z pustymi rekami - czy to butelka wina czy ladna sadzonka jak gospodyni ogrodniczka, jak dluga nasiadowka to salatka czy kawalek ciasta - cokolwiek smile
      • 00zxc00 Re: Idąc w gości 15.04.25, 21:59
        >jajka miały symboliczne znaczenie płodności
        No i wyszło szydło z worka o co chodzi koleżance forumki z wątku obok. Chce faceta wrobić w dziecko! 😂
        • kotejka Re: Idąc w gości 15.04.25, 22:20
          big_grin
          Wszystko moze byc znakiem jak pisal semiotyk Umberto Eco big_grin
          A jaki watek obok?
    • princy-mincy Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:17
      To zależy jaką impreza.
      Jesli imieniny lub urodziny, to jasne, prezent i kwiaty.
      W innym przypadku zawsze pytamy co przynieść, bo jednak wiele tych imprez jest właśnie skladkowa- ktoś przyniesie chipsy, ktoś sałatkę irp.
    • przepio Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:19
      Zależy. Często idąc do znajomych, umawiamy się z resztą kto coś przygotuje. Jeden robi sałatkę, drugi deskę serów, inny ciasto. Gospodarze i tak mają huk roboty. Na imieniny czy urodziny idziemy z prezentem.
      Problemów nie widzę
    • garmawita Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:22
      Ja nie słyszałam o jakimś zwyczaju, że wałówkę koniecznie trzeba przynieść... Na pewno nie przychodzi się z pustymi rękami, ale nie znaczy to, że trzeba przynosić wałówkę. Jak idę na imieniny, urodziny, rocznicę itp. to przynoszę prezent, a gospodarze zapewniają wikt. A jak na imprezę typu sylwester to umawiamy się co kto przynosi. Jak jestem zaproszona na obiad to różnie - np. jakieś winko plus czekoladki. Jak są małe dzieci u gospodarzy to jakieś drobiazgi dla nich, bo dzieci bardzo się cieszą jak coś dostaną i uważam, że to taki miły gest a dla dzieci dużo znaczy. No tak to u mnie jest...
    • mikams75 Re: Idąc w gości 15.04.25, 19:23
      Nie da sie tak zero-jedynkowo, bo wiele zalezy od okolicznosci.
      Jak ktos u kogos notorycznie pomieszkuje to wypada partycypowac w tym pomieszkiwaniu np. wlasnie przynoszac jakies uzgodnione zakupy/walowke. Jak sie jest raz na rok zaproszonym na urodziny, to sie przynosi prezent. Przychodzenie z ciastem na impreze - nie bez uzgodnienia. Inny przyklad to kawa u kolezanki - tu moge powiedziec, ze ma niczego nie szykowac, bo kolo mnie robia swietne drozdzowki albo wlasnie wyprobowalam swietny przepis i przyniose. Zalezy od sytuacji i szczerych checi. Zwyczajnie jak mam ochote sie podzielic z kolezanka moim ostatnim wypiekiem, to to robie. Jak nie mam akurat, to nie mam. Nie uszczesliwilabym natomiast nikogo ciastem/drozdzowkami/innymi wypiekami w duzej ilosci, bo jest ryzyko, ze trafi do kosza. Takie rzeczy sie uzgadnia.
      W druga strone podobnie, jesli to ja goszcze. Jak mam wene i czas, to cos upieke. Jak nie mam, to nie mam i cos kupie albo przyjme propozycje kolezanki, jesli cos zaproponuje. Do tego trzeba nieco elastycznosci i dobrej komunikacji. Nie przyjmuje jakis sztywnych gosci ani nie odwiedzam takich ludzi.
      Nie mam problemu, zeby wychodzac do kolezanki na kawe zadzwonic i spytac, czy cos potrzebuje ze sklepu po drodze i jeszcze jej kupic pietruszke na kolacje, bo jej zabraklo i nie bedzie juz musiala wychodzic a mnie na tej kolacji nawet nie bedzie.
    • krwawy.lolo Re: Idąc w gości 15.04.25, 22:27
      Ja zawsze biorę namiot. Jakby mi się nie spodobało rozbiję sobie na najbliższym trawniku i zjem bułkę, jajo na twardo i zagryzę pomidorem.
    • eva_evka Re: Idąc w gości 15.04.25, 22:43
      Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od okoliczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka