Dzien dobry,
Złapałam się nad tym, że każdy sobie rzepkę skrobię. Że muszę ciągle starać się aby podtrzymywać jakoś kontakt. Ludzie nie maja w zwyczaju napisać sami, wysłać wiadomość czy zadzwonić- nawet starzy znajomi. Tu gdzie aktualnie jestem, w pracy mam młodszych ludzi od siebie, oni mają swoją grupę, jakieś wspólne czaty. Nie jestem tam dodana, może dlatego,że traktują mnie jak dinozaura, matkę, starsza babe, która ma inne spojrzenie na swiat niż oni.Różnica między nami jest 15-18 lat. Ja 39 oni 20-24. Również prowadze trochę inne swoje życie, zamiast spać do późna to wolę jechac na termy, wycieczkę albo zrobić cos sensownego. Wstaje rano..oni śpią do 12. Mam lokalnych znajomych, od czasu do czasu gdzieś wyjdę. Z niektórymi z tej młodszej ekipy spotkam sie od czasu do czasu na kawę..ale robili ostatnio grilla i następnego dnia ktoś powiedział "czemu nie przyszlam' . Nie przyszlam'..bo nawet o nim nie wiedziałam, ani nikt mnie nie zaprosił. O innych imprezach też mi nie wiadomo, a wiem,że je robią. Nie uwzględniają mnie w ich planach ani nawet nie zapraszają. Ok.. przezyje, jak i również nie chce sie wpraszać. Nie powiem..trochę było mi.przykro bo gdyby mnie zaprosili to chętnie wpadlabym pogadać, czemu nie.
Jednak wkurza mnie to, bo jak ktoś z nich ma jakiś.problem to od razu do mnie piszą.. "jak załatwić dokumenty itp'.
No nic..taka refleksja mnie naszła