alpepe
15.05.25, 15:09
Taka sytuacja, mam nadzieję, że ludzie w zarządzie pewnej wspólnoty nie czytają, bo mają mnie jak na widelcu. Dostałam pismo, gdzie mi grozi zarządca wspólnoty, w imieniu wspólnoty, bym usunęła kratkę wentylacyjną z zamykaną żaluzją z łazienki. Bo z protokołu kontroli kominiarskiej u mnie tak wynika. Ja w szoku, bo oczywiście nie ma mnie w mieszkaniu, którego rzecz się tyczy, a które jest wyremontowane. Ale odpisuję, bo nie kojarzę żadnego sznurka w łazience, który by smętnie zwisał przy ścianie, a przeglądu nie kojarzę, że proszę o oryginalny protokół, bo jestem ciekawa, kto niby wpuścił kominiarza na przegląd. W międzyczasie posyłam zresztą kilka maili, że wyślę zdjęcie dowodowe, że nie mam takowej kratki zamykanej. I teraz hit. Dostaję odpowiedź na mojego pierwszego maila, że e, no, tego, mieszkanie nie było udostępnione, więc kominiarz spisał stare wnioski. Kilka minut przed tą odpowiedzią posyłam zdjęcie kratki, bo jednak znalazłam po gruntowym grzebaniu wśród zdjęć remontowych...
A pytanie brzmi, czy to nie było poświadczenie nieprawdy ze strony firmy kominiarskiej? Czy za nie ma odpowiedzialności karnej wręcz? Bardzo możliwe, że nie było cugu, w pionie ale nie jest to związane z moją kratką. I szczerze mówiąc to jest niebiezpieczna sytuacja uważam, że ktoś tam coś klepie, a życie ludzkie się waży.