Właśnie takiego doznałam :p
Otóż byliśmy na naszej pierwszej szkolnej imprezie ( dla niewtajemniczonych - Antwerpia, BE). Była część artystyczna, bardzo fajna, z pomysłem i "jajem" ( temat to książki " where is Wally) a potem część rozrywkowo-kulinarna, czyli malowanie twarzy, dmuchance, frytki, hot-dogi, lody ..
Co mnie zdziwiło w tym wszystkim, to fakt, że na terenie szkoły sprzedawali również piwo ( lokalne- triple d'Anverse oraz inne belgijskie+ Stella Artois) wino czerwone , białe i Cava.
Skorzystałam, nie powiem, dobra cava, ale czy to nie jest dziwne? 🤔
Ematki emigrantki, czy w waszych szkołach coś takiego jest dopuszczalne? Ematki z Belgii? Normalne? 🤔
Na zdjęciu moja cava w oczekiwaniu na portret pięknej mua, który narysowała jedna z nauczycielek