Dodaj do ulubionych

Polish style parenting

26.06.25, 19:19
Niestety Polska dopiero na samym końcu.

www.theguardian.com/lifeandstyle/2025/jun/21/uk-parents-try-european-parenting-approach-bed-sharing-late-dinners?CMP=share_btn_url&fbclid=IwY2xjawLKXOlleHRuA2FlbQIxMQABHndz7ZoqeUrYqZQX6_oDPTagkKwh9AAv9ppglgKa3guzNRVc94TXtKjb6vVb_aem_gFMAyOoae1V-_57PA0FDEw
Odnajdujecie się? Załóż czapeczkę? Nie biegaj bo się spocisz? Naprawdę to jest aktualne?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Polish style parenting 26.06.25, 19:24



      Kluczem do udanego rodzicielstwa – mówi Aga Rogala – jest rozmawianie o emocjach. I to nie tylko tych, które przeżywa dziecko.
      „Polscy rodzice często myślą, że jeśli dziecko jest szczęśliwe, to znaczy, że są dobrymi rodzicami” – mówi polska terapeutka rodzinna, podcasterka i autorka książki z poradami dla rodziców Poukładaj to sobie w głowie. „A jeśli dziecko nie jest szczęśliwe, to znaczy, że coś jest nie tak z ich rodzicielstwem.”
      To oczywiście absurd – dziecko nie jest maszyną, do której wkładasz odpowiednie dane i za każdym razem otrzymujesz taki sam wynik. A jednak… Sama często popełniam ten klasyczny rodzicielski błąd.

      Weźmy mojego 11-letniego syna w spektrum autyzmu. Kiedy jest spokojny, szczęśliwy i jego potrzeby są zaspokojone – ja też jestem spokojna i szczęśliwa (choć oczywiście moje własne potrzeby wtedy nie istnieją). Kiedy jest niespokojny, zestresowany lub – jak sam to ujmuje – „nie ma przyjemnego uczucia”, ja też zdecydowanie „nie mam przyjemnego uczucia”.
      Ciągle sobie powtarzam: nie uzależniaj swojego szczęścia od szczęścia dziecka. To droga donikąd – do turbulencji. Ale nic nie mogę na to poradzić. Chcę, żeby był szczęśliwy. W końcu jestem jego mamą.

      Rogala uważa, że najważniejsze, co mogę zrobić jako matka mojego syna i 7-letniej córki neurotypowej, to „naprawdę poczuć cały ciężar tego wszystkiego… zastanowić się, jak sobie radzisz z pytaniami typu: ‘Czy robię to dobrze? Czy o wszystko zadbałam? Czy mają zdrowe relacje?’”
      To seria pytań, które uderzają jak starannie rozmieszczone klocki Lego pod bosymi, zmęczonymi stopami. Aj! Teraz to już naprawdę nie mam przyjemnego uczucia.

      „Rodzice próbują tłumić wszystkie ‘złe emocje’ w sobie, nie rozmawiają o nich, nie tworzą bezpiecznej przestrzeni, żeby wyrazić je choćby z partnerem” – kontynuuje Rogala, która prowadzi warsztaty z rodzicami w całej Polsce. „Zawsze próbujesz to w sobie zdusić. Wiele matek płacze przede mną i mówi: ‘Krzyczę na dziecko, czuję się okropnie. Jestem okropną matką.’”

      Styl rodzicielstwa, który Rogala najczęściej obserwuje w swojej pracy, to połączenie nadopiekuńczości i surowości – wersja „helikopterowego” rodzica z domieszką „tygrysa” – aż nazbyt znajoma dla klasy średniej w wielu krajach.
      „Już nie próbujemy wychować idealnego dziecka. Teraz próbujemy być idealnymi rodzicami. Myślimy, że musimy być wszędzie obecni w życiu dziecka. Nie pozwalamy mu rozwiązywać żadnych problemów samodzielnie. Wybieramy ogromną presję na dobre oceny.”
      Brzmi to bardzo stresująco.
      „Dlatego polscy rodzice należą do najbardziej wypalonych w Europie” – zgadza się. „Polski styl wychowania jest wyczerpujący.”

      Rogala, urodzona w 1982 roku, uważa, że powszechność tego podejścia to reakcja na sposób, w jaki jej pokolenie było wychowywane w czasach komunizmu. A raczej… nie było wychowywane.
      „Moje wczesne dzieciństwo przypadało na ostatnie lata komunizmu i pierwsze lata nowej epoki. To był bardzo trudny czas dla naszych rodziców. Musieli zmagać się z wieloma problemami – upadającą gospodarką, masowym bezrobociem – i najczęściej byli nieobecni.
      Jesteśmy pokoleniem dzieci z kluczem na szyi, bo rodzice ciągle pracowali albo stali w kolejkach, nigdy nie było ich w domu, by nas wpuścić po szkole.
      Wielu z nas było samotnych. Rodzice byli wykończeni. Wielu nie miało pojęcia, jak rozmawiać z nami o uczuciach. Kiedy trzeba przetrwać – nie ma miejsca na takie rzeczy.
      Dlatego teraz postanowili być bardzo obecni. Ale to nie rozwiązuje problemów wychowawczych. Prawda jest taka, że nie ma jednej odpowiedzi.”
      I być może to jest najważniejsza, najbardziej uniwersalna rada wychowawcza.

      Jak opisałaby swój własny styl wychowania?
      „Po polsku mówi się kocham i wymagam” – mówi Rogala. Jej dzieci mają 16, 14 i 8 lat. W ich domu obowiązują zasady: wspólna kolacja bez telefonów i telewizora, starsze dzieci mają telefony włączane o 7:00 i wyłączane o 21:00, nie mają TikToka, a 14-letnia córka sama zrezygnowała z mediów społecznościowych.
      Soboty to dzień sprzątania – wszyscy biorą udział. Rogala nie pilnuje odrabiania lekcji, starsze dzieci idą do swoich pokoi około 22:00, ale kładą się spać, kiedy chcą. Najmłodszemu czyta na dobranoc i głaszcze go po plecach, aż zaśnie.

      Niektóre z tych rzeczy, jak rutyny przy posiłkach czy usypianiu, są podobne do tego, co dzieje się w moim domu w Edynburgu. Wiele jednak jest zupełnie innych. Rogala mówi, że wspólne niedzielne obiady z dziadkami to świętość w polskiej kulturze.
      U nas, z powodu autyzmu syna, musi on jeść sam przy stole, więc ja, moja partnerka Claire i córka często jemy w salonie, przed telewizorem.
      I tu dochodzimy do podstawowego problemu, jaki mam z większością porad rodzicielskich odkąd mój syn dostał diagnozę w wieku czterech lat. One nie dotyczą rodziców dzieci autystycznych. Ani dzieci ze specjalnymi potrzebami. Ani – co również istotne – rodziców queer.
      W Polsce adopcja dzieci przez pary jednopłciowe jest zakazana, więc nie dziwi, że Rogala nigdy nie pracowała z rodzicami LGBTQ+.

      Mój syn ma niemal nieograniczony dostęp do ekranu, co jest trudne dla jego siostry, która może korzystać z tabletu godzinę dziennie – pod nadzorem. Ale on go potrzebuje – do regulacji, komunikacji i zaspokajania nieustannego głodu wiedzy o jego zainteresowaniach.
      Rok temu jego obsesją był Lewis Capaldi śpiewający Forever. Teraz są to zapowiedzi pociągów na trasie Edynburg – Glenrothes with Thornton oraz Paddington pijący płyn do płukania jamy ustnej.
      Czasem myślę, że to my – rodzice dzieci autystycznych – powinniśmy pisać poradniki. Bo my jesteśmy wytrenowani w świętej sztuce cierpliwości, empatii, poczucia humoru i kreatywnego rozwiązywania problemów. Ciągle piszemy instrukcję od nowa, uczymy się na błędach (często dosłownie), próbujemy rozwiązywać najdziwniejsze, najbardziej niszowe problemy.

      Jeśli chodzi o klasyczne polskie porady wychowawcze – moją ulubioną jest:
      „Załóż czapkę.”
      W końcu mieszkam w Szkocji. To komenda, którą polscy dziadkowie od pokoleń kierują do dzieci w każdym wieku i o każdej porze roku.
      Co jeszcze?
      „Powiedz dziecku, żeby nie biegało i się nie spociło.”
      Rogala mówi, że wciąż pokutuje przekonanie – przekazywane przez dziadków – że wysiłek fizyczny prowadzi do choroby.
      To bardzo odpowiada mojej córce, która jest domatorką i kocha dni w piżamie tak samo, jak mój syn kocha przejazdy kolejowe.
      „No i bardzo boimy się… jak to się nazywa? Jak się otwiera okno…”
      Świeżego powietrza?
      „Nie, przeciągu! On powoduje choroby!”
      Rozwiązanie? Zgadza się – znowu: załóż czapkę.



      Rogala uważa, że wychowanie nie polega na bujaniu się między skrajnościami.
      „W Polsce jest albo: ‘Świetnie mi idzie, jestem dobrym rodzicem’, albo: ‘Wszystko robię źle, jestem beznadziejny’. I nic pomiędzy.
      A według mnie – właśnie pomiędzy kryją się wszystkie odpowiedzi.”



      Wskazówki wychowawcze w stylu polskim:

      ✅ RÓB:
      • Zrób w weekend (zwłaszcza w niedzielę) miejsce na rodzinny obiad. Zaproś jak najwięcej pokoleń, szczególnie dziadków.
      Zawsze podaj zupę, potem mięso z ziemniakami. Powiedz dzieciom: „Nie musisz jeść ziemniaków, zjedz chociaż mięso.”
      • Pomagaj dzieciom w lekcjach. Dobre oceny są ważne, ale najważniejsze jest to, że dziecko się stara.
      • Załóż czapkę! (dla dzieci, nie dorosłych).

      ❌ NIE RÓB:
      • Nie zachęcaj do lenistwa. Dzieci powinny znać wartość ciężkiej pracy.
      • Nie pozwalaj dzieciom samodzielnie ustalać granic – np. kiedy idą spać czy ile czasu spędzają przed ekranem.
      • ga-ti Re: Polish style parenting 26.06.25, 19:49
        Hm, powiem tak, trochę nieaktualnych stereotypów.
        Niedzielne obiadki u dziadków skończyły się u mnie wraz ze śmiercią dziadka, w 88 roku. Moje dzieci takich nie znają wcale, dziadków widzą kilka razy w roku.
        Mit, że nasi (jestem starsza od Autorki 3 lata) rodzice tytule pracowali. Moja mama w biurze od 7 do 15. 15.20 była w domu. Fakt, chodziłam z kluczem na szyi, bo lekcje kończyłam około 12.30 i wracałam do domu z całą paczką.
        Teksty o bieganiu i spoceniu to bardzo humorystyczne i przestarzałe. Owszem, dziadkowie bywają nadopiekuńczy, ale bez przesady.
        Od czapeczek też się odchodzi, stawia na samoodczuwanie temperatury przez dziecko.

        Ja mam wrażenie, że współcześni młodzi rodzice żyją w chaosie informacyjnym. Zewsząd różne wzorce, mody, teorie, czasem wykluczające się i oczekiwanie, by byli najlepsi, by wzorcowo wywiązali się z projektu "dziecko". Więc nie dziwota, że się miotają i motają 😀
      • nick_z_desperacji Re: Polish style parenting 27.06.25, 07:41
        Dzięki temu, że ojciec wiedział lepiej, kiedy mam iść spać, godzinami kręciłam się w łóżku z boku na bok. Rada mocno średnia, bo kiszenie się na siłę w łóżku to błąd.
    • danaide2.0 Re: Polish style parenting 26.06.25, 19:39
      Fajne!
      Jestem prawdziwie europejską matką: szanuj starszych (matkę!) i zasypiaj o której chcesz po włosku, oto twoje (nieliczne) ramy po francusku, możesz spać z matką po niemiecku, nie przejmujemy się szczególnie płcią (zabawki, ciuchy) po islandzku i pomogę ci w szkole po polsku.

      Właściwie z polskich przykazań to tyle. Na pewno nie staram się być idealnym rodzicem. Właściwie to może powinnam się bardziej postarać!
      • taje Re: Polish style parenting 26.06.25, 20:04
        Podoba mi się jak to opisałaś smile

        Ja obecnie odczuwam rodzicielską porażkę w wersji kosmicznej. Mam wrażenie, że moje dzieci są z innej planety.
        • mayaalex Re: Polish style parenting 26.06.25, 20:11
          pewnie masz nastolatki? Moje wchodza wlasnie w ten wiek, i mam czasami takie przeblyski (dosc przerazajace), gdy widze jak moje ukochane malenstwa staly sie kosmitami wlasnie.
          • taje Re: Polish style parenting 26.06.25, 21:44
            Tak właśnie :--(
            • hanusinamama Re: Polish style parenting 26.06.25, 22:24
              Posłuchaj sobie Kaczmarzyka, wdech i wydech i będzie dobrze smile
              Mi dobrze zrobiłą jego ksiązka Strefa napięć. Historia naturalna konfliktu z nastolatkiem. Dostałam od koleżanki, której syn wychodzi z tego wieku. Pomogła
        • danaide2.0 Re: Polish style parenting 26.06.25, 20:42
          Wiesz, ja ciągle mam z tyłu głowy tę myśl Khalila Gibrana, o Bogu jako łuczniku, rodzicu jako łuku i dziecku jako strzale - łuk nigdy nie doleci tam gdzie strzała. A jak Bogiem stał się internet to ten lot w ogóle daleki będzie...
          Trochę chowałam dziecko swoimi analogicznymi metodami, kontakt z bazą jeszcze jest, ale taki... no sporo wolnego teraz mam big_grin
          • nellamari Re: Polish style parenting 27.06.25, 05:54
            No, ale w tej historii przecież jakość strzały zależy od jakości łuku. I odległość - im bardziej luk napiety, tym silnej wystrzeli wink

            Ten łucznik to chyba raczej geny.
            • danaide2.0 Re: Polish style parenting 27.06.25, 13:01
              W nowoczesnej interpretacji może i tak. Gibran zmarł w 1931, "Proroka" napisał w 1923, wtedy nauka o genach raczkowała. Ale zmarł w Nowym Jorku, więc kto wie?

              Jest wiele zmiennych, co pocieszające i przerażające.
              • nellamari Re: Polish style parenting 27.06.25, 13:43
                Rodzicielstwo to sport ekstremalny. Nic mi w życiu nie dostarczyło tyle adrenaliny, co macierzyństwo.
        • mocca25 Re: Polish style parenting 26.06.25, 20:56
          taje, off top, bo może Cię zainteresuje (a masz blisko), podobno w marcu/od marca będzie można zwiedzić Villę Louvigny, ale tylko przez chwilę, bo potem jakiś urząd ma się wprowadzić
        • nellamari Re: Polish style parenting 27.06.25, 05:55
          I to jest kolejny argument za tym, żebyś jutro wieczorem stawiła się w paryzewie.
          • taje Re: Polish style parenting 27.06.25, 10:44
            Bardzo żałuje, ale nie dam rady tym razem sad Z pozytywów to nikt nie będzie wam kaszlał nad rosołem! (nadal kaszlę i kaszlę)
        • berdebul Re: Polish style parenting 27.06.25, 07:29
          Masz psa? Przynajmniej ktoś się cieszy, jak człowiek wraca do domu big_grin
          • danaide2.0 Re: Polish style parenting 27.06.25, 13:02
            O, berdebul, gdzie byłaś?
    • mayaalex Re: Polish style parenting 26.06.25, 20:10
      Czytalam to, ciekawe. Czapeczki i chorobotworcze przeciagi to juz w tej chwili chyba byloby bardziej pokolenie pradziadkow, ale moze gdzies tam trzymaja sie mocno smile
      • hanusinamama Re: Polish style parenting 26.06.25, 22:15
        Nadal aktualne. Zimne poranki ale potem 25 stopni. Widzę dzieci z bezrękawnikach na grubą bluże.
        W maju widziałam w czpkach bawełnianych. Tekst "nie biegaj bo sie spocisz" nadal aktualny
        • livia.kalina Re: Polish style parenting 27.06.25, 00:02
          >Tekst "nie biegaj bo sie spocisz" nadal aktualny
          50 lat żyję w Polsce i w życiu nie słyszałam tego tekstu. Jedynie wariację "nie kop pana bo się spocisz" w komedii Machulskiego.
          • feldmarszalek.duda Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:39
            Właśnie to miałam napisać - ten tekst o spoceniu się jak najbardziej funkcjonuje w polskiej kulturze (czyli musi z rezonować z czymś z przeszłości), ale w dorosłości jeszcze nie spotkałam się, żeby ktoś to mówił serio.
        • szarmszejk123 Re: Polish style parenting 27.06.25, 08:01
          Akurat tekst " baw się tak, żeby się nie spocić" usłyszała moja córka od obcej kobiety na placu zabaw we Włoszech 🤣
          Na co odpowiedziała jej coś w stylu " w mojej rodzinie możemy się pocić" i sobie poszła 😂
        • stephanie.plum Re: Polish style parenting 27.06.25, 08:43
          w życiu nie słyszałam
          • kamin Re: Polish style parenting 27.06.25, 15:08
            Ja też nie
        • dreg13 Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:04
          Ale co w tym dziwnego, w tych bezrękawnikach i grubej bluzie? Bo zależy, kiedy wychodzisz z domu. Ja mam o tej porze roku dwie pary butów przy sobie - zakryte na rano i sandały na popołudnie. Jak wychodzę ok. 6 rano, to potrafi być naprawdę zimno. A jeżdżę komunikacjà miejską i dużo chodzè. Może w samochodzie to wszystko jedno, ale bez samochodu to ważne, jak się człowiek ubiera.

          Moich dzieci nie ubieram, same wybierają. Mój nastolatek czapkę nosił jeszcze na początku czerwca i ja w to nie wnikałam. Zresztą wozi tę czapkę wszędzie, szczególnie na łódkę latem.

          Tekst „bo się spocisz” to czytałam jedynie w necie.
          • szarmszejk123 Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:06
            Moja młodą poszła dziś do szkoły w kurtce i sandałach 🤣
    • nellamari Re: Polish style parenting 26.06.25, 20:50
      OJP, ale ciężki ściek wyświechtanych generalizacji. Styl rodzicielstwa zależy od charakteru, temperamentu, doświadczenia własnego w dzieciństwie, wykształcenia i poziomu energii.
      • conena Re: Polish style parenting 27.06.25, 10:24
        nellamari napisała:

        > OJP, ale ciężki ściek wyświechtanych generalizacji. Styl rodzicielstwa zależy o
        > d charakteru, temperamentu, doświadczenia własnego w dzieciństwie, wykształceni
        > a i poziomu energii.

        Rogala tak ma, jak się wgłębić trochę w to co głosi, to też niewiele można znaleźć. mi kompletnie nie leży.
    • gru.u Re: Polish style parenting 26.06.25, 21:09
      Nie odnajduję się, jestem gdzieś między Montessori, RB i Legią Cudzoziemską wink Żadna ze mnie matka z klasy średniej, ocen nie znoszę do tego stopnia że dziecko jest w szkole, w której ich nie ma. Czapeczki noszą jak chcą, pocą się i brudzą nieustannie.
      • hanusinamama Re: Polish style parenting 26.06.25, 22:17
        Ale ty masz zdaje się młodsze dzieci. Nie mowie ze źle mówisz. Mówie, ze poczekajmy az młode będą w 7 czy 8 klasie a za ich ocenami będzie szła rekrutacja do szkoły średniej. I nie kąsaj jak to masz w zwyczaju.
        Inaczej się na to patrzy mając 8 latkę a inaczej 14-16 latka
        • gru.u Re: Polish style parenting 26.06.25, 22:29
          Ale o co Ci znowu chodzi? Pytanie brzmiało „odnajdujecie się”? A nie „matki nastolatków, odnajdujecie się”? Więc nie mam pojęcia czego się czepiasz.
          • nellamari Re: Polish style parenting 27.06.25, 05:58
            O oceny jej chodzi. W sensie, że te głupie cyferki otwierają lub zamykają drzwi nastolatkom.
    • kandyzowana3x Re: Polish style parenting 27.06.25, 07:05
      Dla mnie w polskim rodzicielstwie dominujacym uczuciem jest poczucie bycia calym czas ocenianym. I cokolwiek by sie nie zrobilo zawsze bedziesz winny. Nawet w obliczu tragedii.
      • dreg13 Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:11
        W 100 procentach prawda.
        Widzi się wycinek rzeczywistości i już potępienie.

        Wiele lat temu moja córka zrobiła koszmarną awanturę trzylatkową, bo ją wyciągnęłam z placu zabaw. Jakby chciała startować do roli w Egzorcyście. To było w parku, mnóstwo ludzi, a ona na czworakach szła w stronę urwiska, chcąc się chyba zabić. Przechodziła wycieczka szkolna, kilka opiekunek, obok siedziała jakaś para, w ogóle sporo ludzi, a mnie było potwornie wstyd. I co? NIKT nawet na nas nie spojrzał. Nikt. Bardziej to mi się wryło w głowę niż ten ryk dziecka.
        To było w Hiszpanii. W Polsce na bank miałabym uwagi, spojrzenia i kręcenie nosem (przeżyłam, wysłuchałam).
        • ichi51e Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:18
          Mi się wydaje że to przede wszystkim sami siebie oceniamy bardzo surowo. Każde spojrzenie czy rada wypowiedziana w dobrej wierze od razu dla polskiej matki jest krytyka i czepialstwem
          • dreg13 Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:26
            Doskonale potrafię odróżnić radę w dobrej wierze (plus pomoc) od krytyki i czepialstwa.
            Co zabawne - krytykę i czepialstwo stosują (często w necie) kobiety ok 30 rż, bezdzietne. Bo te starsze, mityczne od czapeczki, faktycznie robią to w dobrej wierze. Tak to odbierałam. A te młodsze, bezdzietne, uznają że one na to by nie pozwoliły, ich dzieci byłyby wzorem, tylko ups - tych dzieci nie mają.
            I tu biję się w pierś - to też byłam kiedyś ja.
            • dreg13 Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:33
              A podsycają to tego typu artykuły „takiego bałaganu nie widziała nigdy”
              www.fakt.pl/hobby/turystyka/pasazerka-nie-wytrzymala-i-zrobila-zdjecia-oto-co-zastala-w-pociagu/phljn4s
              • ichi51e Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:37
                Skąd się tacy pieniacze biorą? Czyste pociągi niestety biorą się ze sprzątania regularnego nie z wychowywania pasażerów ze powinni nie brudzić. Co człowiek ma zrobić jak dziecko nakruszy? Wyjąć z walizki przenośny odkurzaczyk?
                • heca007 Re: Polish style parenting 27.06.25, 13:07
                  ichi51e napisała:

                  > Skąd się tacy pieniacze biorą? Czyste pociągi niestety biorą się ze sprzątania
                  > regularnego nie z wychowywania pasażerów ze powinni nie brudzić. Co człowiek ma
                  > zrobić jak dziecko nakruszy? Wyjąć z walizki przenośny odkurzaczyk?
                  >
                  Można sobie zakupić na poczcie taki mały robocik sprzątający i wozić w torbie 😁
              • gru.u Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:44
                Nie widziała nigdy bałaganu? Może się z kibolami kiedyś przejedzie tylko niech nie zapomni robić zdjęć
                • ichi51e Re: Polish style parenting 27.06.25, 09:47
                  Pani za często pkp najpewniej nie jezdzi
                  poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,27856044,pluskwy-oblazly-i-pogryzly-pasazerow-pkp-przepraszaja-i-zlecaja.html
        • kurt.wallander Re: Polish style parenting 27.06.25, 12:02
          dreg13 napisała:

          o było w pa
          > rku, mnóstwo ludzi, a ona na czworakach szła w stronę urwiska, chcąc się chyba
          > zabić. Przechodziła wycieczka szkolna, kilka opiekunek, obok siedziała jakaś pa
          > ra, w ogóle sporo ludzi, a mnie było potwornie wstyd. I co? NIKT nawet na nas n
          > ie spojrzał. Nikt. Bardziej to mi się wryło w głowę niż ten ryk dziecka.
          > To było w Hiszpanii. W Polsce na bank miałabym uwagi, spojrzenia i kręcenie nos
          > em (przeżyłam, wysłuchałam).

          Ja bym pewnie spojrzała, żeby sprawdzić, czy dziecku nie dzieje się faktyczna krzywda (uważam, że każdy powinien reagować na płacz/krzyk dziecka). A na rodzica zapewne spojrzałabym z mieszaniną współczucia i ulgi (że to nie moje)... A ty interpretujesz spojrzenia wyłącznie negatywnie, podczas gdy one niekoniecznie takie są...
          • dreg13 Re: Polish style parenting 27.06.25, 15:00
            Ja nie interpretowałam spojrzeń, ja słyszałam komentarze, wypowiedziane w przestrzeń (mój „ulubiony” od sąsiadki - „jak sie nie ma instynktu macierzyńskiego, to nie należy w ciążę zachodzić”). Trafiły mi się dzieci ruchliwe i głośne. Na głowie stawałam, żeby ujarzmić syna, ale często się nie dało. I najgorsze, NAJGORSZE dla społeczenstwa jest to, jak matka, po wielu godzinach udręki, wrzasków, obrażania się itp po prostu spasuje i nie robi nic. Stoi lub siedzi. I dla społeczeństwa stoi lub siedzi wtedy zawsze i nigdy nie opiekuje się bombelkiem, nigdy nie zwraca uwagi, po prostu wali wychowanie. A ta matka jest jak po wielu godzinach kopania rowów.

            Ja już mam duże dzieci i również patrzę ze współczuciem na takie okazy. Chyba, że moje się akurat też tłuką, co się zdarza. Ale nadal słyszę komentarze, tylko już nie na temat moich.
    • stephanie.plum Re: Polish style parenting 27.06.25, 12:49
      przeczytałam, podczas przemówienia pani dyrektor na zakończenie roku, więc był czas...

      jestem matką przede wszystkim niemiecką, trochę dodatkowo francuską.
      z przykazań polskiego rodzica to tylko są dla mnie ważne wspólne, wielopokoleniowe posiłki raz na czas, i gonienie do roboty.
      stopnie? owszem, z pragmatycznego punktu widzenia, są ważne na pewnym etapie życia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka