Dodaj do ulubionych

Próba samobojcza mojego taty

02.07.25, 12:43
Wczoraj, nie pierwszy raz. Jest alkoholikiem i przedwczoraj napisałam mu, ze moze robić ze swoim życiem co chce, ale z konsekwencjami. I, ze ja sie odcinam.
Wczoraj sie pociął. Zadzwonił brat, chcial żebym przyjechała. Odmówiłam.
Od wczoraj tkwi na izbie przyjęć. Szukają miejsca w psychiatryku.
Moment temu zadzwoniła do mnie pielegniarka, ze znowu próbował i zapowiedział, ze będzie robić to do skutku. W związku z czym proszą żebym przyjechała i go pilnowała, bo sa w dwójkę na dyżurze...I nie ma kto go pilnować
Ojp.
Nie chcę zmagać sie z wyrzutami sumienia.
Nie chcę dać się szantażować emocjonalnie.
Kur....
Facet zniszczył nasze dzieciństwo. Teraz uwaza ze należy mu sie nasza troską i opieka..
Mam serdecznie dość.
Musiałam sie wygadać
I nie, nie jestem trollem
Obserwuj wątek
    • szarmszejk123 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 12:46
      Przytulam, trzymaj się ❤️
    • alpepe Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 12:48
      Bardzo współczuję, szczególnie tego szantażu emocjonalnego.Twojemu bratu zresztą też.
    • borsuczyca.klusek Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 12:49
      Przytulam i współczuję. Cokolwiek się stanie nie ty jesteś temu winna a w szpitalu powinno go wziąć w pasy w nie wymagać twojej asysty.
      • trina45 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 22:05
        tak wlasnie pasy i kamere maja pewnie i moga go obserwowac czy nie bedzie chcial sie wyswobodzic,jednak w Pl psychiatria kuleje...
    • bardzo_wredna_dziewucha Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 12:50
      Personel szpitala nie ma prawa wymagać od rodziny opieki osobistej. Jest w szpitalu, więc jest pod ich opieką i to oni za nie niego odpowiadają, nie ty. Nie daj sobie robić wody z mózgu i wmówić, że cokolwiek w tej sytuacji jest twoją winą. Jeśli czujesz, że cię ta sytuacja przerasta to masz kilka opcji, żeby zadbać o siebie: poszukaj w okolicy centrum interwencji kryzysowej z dyżurem psychologa i/lub psychiatry, możesz też zadzwonić pod 800 70 2222, to jest telefon do centrum wsparcia dorosłych w kryzysie psychicznym. Zadbaj o siebie, rozważ terapię długofalowo. Powodzenia i trzymaj się!
      • iwoniaw Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 12:59
        bardzo_wredna_dziewucha napisała:

        > Personel szpitala nie ma prawa wymagać od rodziny opieki osobistej. Jest w szpi
        > talu, więc jest pod ich opieką i to oni za nie niego odpowiadają, nie ty. Nie d
        > aj sobie robić wody z mózgu i wmówić, że cokolwiek w tej sytuacji jest twoją wi
        > ną.
        Jeśli czujesz, że cię ta sytuacja przerasta to masz kilka opcji, żeby zadba
        > ć o siebie: poszukaj w okolicy centrum interwencji kryzysowej z dyżurem psychol
        > oga i/lub psychiatry, możesz też zadzwonić pod 800 70 2222, to jest telefon do
        > centrum wsparcia dorosłych w kryzysie psychicznym.
        Zadbaj o siebie, rozważ tera
        > pię długofalowo. Powodzenia i trzymaj się!

        Amen!
      • bi_scotti Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:49
        bardzo_wredna_dziewucha napisała:

        > Personel szpitala nie ma prawa wymagać od rodziny opieki osobistej. Jest w szpi
        > talu, więc jest pod ich opieką i to oni za nie niego odpowiadają, nie ty. Nie d
        > aj sobie robić wody z mózgu i wmówić, że cokolwiek w tej sytuacji jest twoją wi
        > ną. Jeśli czujesz, że cię ta sytuacja przerasta to masz kilka opcji, żeby zadba
        > ć o siebie: poszukaj w okolicy centrum interwencji kryzysowej z dyżurem psychol
        > oga i/lub psychiatry, możesz też zadzwonić pod 800 70 2222, to jest telefon do
        > centrum wsparcia dorosłych w kryzysie psychicznym
        . Zadbaj o siebie, rozważ tera
        > pię długofalowo. Powodzenia i trzymaj się!

        The best answer. Autorko watku, wykorzystaj rady & numer telefonu! Life.
      • princy-mincy Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:57
        Najlepsza rada!

        Autorko- nie daj sie wbic w poczucie winy, nie musisz opiekowac sie ojcem, ktory przebywa w szpitalu. Szpital moze go w pasy zapiac skoro nie moga go pilnowac. Trzymaj sie Ty i Twoj brat.
        • milva24 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:58
          Podpiszę się.
    • helka.na.zakrecie Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 12:57
      Cięcie? to nie to samo, co próba samobójcza.
      Chyba, że masz na myśli próbę podcięcia żył.
      Pielęgniarka niepoważna.

      Trzymaj się bardzo mocno.
      Masz prawo do swoich reakcji, odcięcia się.
      Zadbaj o siebie, jakieś wsparcie, bo poczucia winy są nieadekwatne.a to, co teraz wybrania ojciec jest cholernie agresywne do otoczenia
      • alex_vause35 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:34
        One są zawsze kur... najmądrzejsze i stawiają na oko błyskawiczne diagnozy psychiatryczne, co z chorym, dlaczego chory, co rodzina powinna.
    • beataj1 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 12:58
      Miałam ojca alkoholika, który w pewnym momencie zaczął straszyć samobójstwem. Ważne w tej sytuacji: miał próby takie na pokaz a nie realne. Łatwo zauważyć różnice - ludzie którzy chcą się zabić po prostu to robią a nie ogłaszają światu. Może inaczej, nie ludzie - alkoholicy zwykle manipulują takimi groźbami. O innych osobach sie nie wypowiadam.

      No więc, w pewnym momencie uznałam że dla mnie mniejsza stratą/krzywda będą ewentualne wyrzuty sumienia po ewentualnej udanej próbie niż lata poddawania się manipulacjom, dostosowywanie swojego życia i tańczenie wokół niego. Wyrzuty sumienia ogarnę sobie sprawnie na terapii i będę zyc dalej. Życie w orbicie alkoholoka to nie życie.
      Poinformowałam go ze jeżeli chodzi o mnie to akceptuje każda jego decyzje i w tym momencie konczy się moja współpraca.
      Była jeszcze jedna próba, moje wezwanie kartki, pobyt w psychiatryku (bez udziału i tańcowania wokół niego rodziny) i nagle temat zniknął.

      Ojca ostatecznie zabił rak.

      To jest moja droga, piszę o tym by powiedzieć że zawsze jest wyjście. A uleganie alkoholikowi to najgorsza opcja. Czasem nawet gorsza od śmierci alkoholika. Jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało.

      Nikt nie rozdaje potem medali za bolesciwą córkę roku.
      • angazetka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:32
        To, że ludzie, którzy chcą się zabić, po prostu to robią, a nie mówią, to cholernie szkodliwy mit.
    • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:00
      Nie daj się wrobić w opiekę, to problem szpitala. I nie daj się wrobić w wyrzuty sumienia, 'pociął się" to bardzo ogólne określenie, równie dobrze to mogła być pokazówka, jeśli ma tendencje do manipulacji.
    • bazia_morska Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:00
      Alkoholik z tiktoka powiedziałby *urwa mordeczko, nie ulegaj szantażowi, bo robisz alkoholikowi krzywdę. On musi sam zderzyć sie ze ścianą. Przytulam.
    • snakelilith Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:03
      Faceci są podobno w samobójczych próbach dosyć skuteczni, bo wybierają najczęściej metody bardzo brutalne, jak rzucanie się pod pociąg, albo walenie samochodem w ścianę. Jeżeli on się tylko pociął i wylądował w szpitalu, to raczej chodzi o szantaż.
      Rozumiem mimo tego ambiwalencję, bo nawet jak chce się kogoś takiego posłać do diabła, to wspólna przeszłość łączy i niespokojne sumienie włącza się automatycznie.
      Załóż więc, że ten niepokój i brak stanu całkowitej obojętności jest czymś normalnym. To tak trochę, jak kulawa noga, ma się tak, nie zawsze da się zmienić, ale można z nią żyć, jakoś się aranżować i kiedyś przestajesz zwracać na to uwagę.
      Więc tu też tak rób, nie zwracaj uwagi, odetnij się, dokuczać trochę ci jeszcze będzie, jakiś wyrzut sumienia w słabej chwili jeszcze poczujesz, ale też się przyzwyczaisz. A generalnie poczujesz ulgę, bo lepiej nie utrzymywać kontaktu i przez 10% czasu walczyć z brzydkimi myślami, niż utrzymywać i przez 100% czasu czuć frustrację.
      • miurielamirsa Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:09
        Dziewczyny już napisały chyba wszytsko. Ja cię przytulam i powtórzę za innymi: nie daj się szantażować alkoholikowi. Cokolwiek się stanie lub nie ty nie ponosisz za nic odpowiedzialności, to dorosły człowiek.
        Do szpitala też się nie wybieraj a w ostateczności zablokuj numer ojca dla swojego komfortu psychicznego i emocjonalnego.
        • hrasier_2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:14
          miurielamirsa napisała:

          > Dziewczyny już napisały chyba wszytsko. Ja cię przytulam i powtórzę za innymi:
          > nie daj się szantażować alkoholikowi. Cokolwiek się stanie lub nie ty nie ponos
          > isz za nic odpowiedzialności, to dorosły człowiek.
          > Do szpitala też się nie wybieraj a w ostateczności zablokuj numer ojca dla swoj
          > ego komfortu psychicznego i emocjonalnego.
          No nie do końca. Miałby jakąś motywację.
          • mademoiselle_myrtille Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:13
            Bzdura! Nie wiesz o czym piszesz.
            To nie ona jest odpowiedzialna za dostarczanie motywacji ojcu.
          • helka.na.zakrecie Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:37
            🤣 Tyle lat, jej nie miał, to skąd ta nagła przemiana?
            Zresztą, jaka motywacja?
            Pociął się, nadal tym grozi? O jakiej motywacji mówimy?..
            Gość ma organicznie uszkodzony mózg, trudno go podejrzewać o jakiekolwiek procesy motywacyjne..
    • hrasier_2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:13
      madziana123 napisał(a):

      > Wczoraj, nie pierwszy raz. Jest alkoholikiem i przedwczoraj napisałam mu, ze m
      > oze robić ze swoim życiem co chce, ale z konsekwencjami. I, ze ja sie odcinam.
      > Wczoraj sie pociął. Zadzwonił brat, chcial żebym przyjechała. Odmówiłam.
      > Od wczoraj tkwi na izbie przyjęć. Szukają miejsca w psychiatryku.
      > Moment temu zadzwoniła do mnie pielegniarka, ze znowu próbował i zapowiedział,
      > ze będzie robić to do skutku. W związku z czym proszą żebym przyjechała i go
      > pilnowała, bo sa w dwójkę na dyżurze...I nie ma kto go pilnować
      > Ojp.
      > Nie chcę zmagać sie z wyrzutami sumienia.
      > Nie chcę dać się szantażować emocjonalnie.
      > Kur....
      > Facet zniszczył nasze dzieciństwo. Teraz uwaza ze należy mu sie nasza troską i
      > opieka..
      > Mam serdecznie dość.
      > Musiałam sie wygadać
      > I nie, nie jestem trollem
      Najpierw go trzeba ubezwłasnowolnić by go leczyć. Dla mnie to zawsze ojciec. Choćby największą mi zrobił krzywdę.
      • aqua48 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:23
        hrasier_2 napisał:

        >Dla mnie to zawsze ojciec. Choćby największą mi zrobił krzywdę.

        To jedź tam i opiekuj się, zamiast wypisywać durnoty.
        • zerlinda Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:05
          aqua48 napisała:

          > hrasier_2 napisał:
          >
          > >Dla mnie to zawsze ojciec. Choćby największą mi zrobił krzywdę.
          >
          > To jedź tam i opiekuj się, zamiast wypisywać durnoty.

          To samo pomyślałam!
      • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:27
        Sam się "ubezwłasnowolnił" tą próbą, niezależnie od tego, czy była prawdziwa czy pokazowa. Skoro dla Ciebie to zawsze ojciec, to poproś autorkę o namiary, możesz przy nim posiedzieć, od autorki będziecie się mogli obaj odstosunkować, w kupie raźniej.
      • ponis1990 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:07
        Chyba nie wiesz o czym piszesz. W zeszłym tygodniu jeden kochany tatuś zastrzelił własną córkę. Czy też zasługiwał na miano ojca?
      • grazyny Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:19
        Z własnego doświadczenia gadasz pijany przygłupie? Sam tak dzieci szantażujesz? Przestań siać szkodliwy bełkot kretynie.
      • ichi51e Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:22
        To może autorka wątku da ci adres i pojedziesz posiadzisz?
      • majenkirr Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:33
        hrasier_2 napisał:
        Dla mnie to zawsze ojciec. Choćby największą mi zrobił krzywdę.


        Hehe, dobre sobie. Dla mnie tylko dzieci kocha się bezwarunkowo. Wszyscy inni muszą sobie zasłużyć.
      • katarrynka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:34
        To weź se go na utrzymanie. Nie każdy dostawca spermy zasługuje na miano ojca. Nie wpedzaj dziewczyny w poczucie winy.
        Ty autorko nie daj się wmanewrować w prośby szpitala, to niedorzeczne, numer zablokuj, zajmij się sobą i swoją psychiką, to teraz najważniejsze.
      • chicarica Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:57
        Chory wytwór kultury w której rodzice mogą wszystko a człowiek jest ich wiecznym wasalem, najgorszego sk...rwysyna trzeba na starość pielęgnować bo "zawsze to ojciec". Serio, dziewczyna nie ma żadnego obowiązku cierpieć przez jakiegoś luja tylko dlatego że akurat pechowo zdarzyło się że jest jej ojcem.

        Ty masz dzieci? Utrzymują z tobą kontakt? Bo jakoś zawsze takie bzdety propagują ojcowie, którym daleko do ojca roku.
        • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:30
          Takie bzdury propagują synowie, którzy poszli w ślady swoich tatusiów-pijaków. Przy okazji zarzyganych i zaszczanych tatusiów myły i przebierały żony, a potem córki/synowe, broń Boże nie synuś.
          • grazyny Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:32
            O! To by się zgadzało jeśli chodzi o Taniego, pisał kiedyś o tym na forum psychologia.
      • szare_kolory Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 19:02
        hrasier_2 napisał:

        > Najpierw go trzeba ubezwłasnowolnić by go leczyć. Dla mnie to zawsze ojciec. Choćby największą mi zrobił krzywdę.

        Ach, jeżeli Ty masz dobre serduszko. Należy Ci się za to wata cukrowa.
        • szare_kolory Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 19:03
          szare_kolory napisała:

          > Ach, jeżeli Ty masz dobre serduszko. Należy Ci się za to wata cukrowa.


          JAKIEŻ miało być, nie "jeżeli".
    • danaide2.0 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:18
      Współczuję. Tyle w temacie opieki psychiatrycznej w Polsce. Krok do przodu, dwa kroki w tył (chyba że jest na odwrót, to przepraszam!)
      • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:29
        To szukanie miejsca to jakieś kuriozum, chyba że chcą mu znaleźć oddział leczenia uzależnień od razu, albo czekają, aż w najbliższym się miejsce zwolni, a ten najbliższy jest np. oddziałem klinicznym.
    • aqua48 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:22
      Bardzo współczuję, na Twoim miejscu złożyłabym skargę na tę pielęgniarkę. Pracownik szpitala nie ma żadnego prawa żądać osobistej opieki nad pacjentem od Ciebie i jeszcze obarczać Cię odpowiedzialnością za to co się tam dzieje. Jeśli jest taka sytuacja to po prostu wiążą pacjenta w pasy.
      • philippa_p Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:53
        Tak samo bym zrobila. Szczyt bezczelnosci.

        Nie mowiac o tym, ze jak ona mialaby doroslego, prawdopodobnie silnego faceta powstrzymac przed czymkolwiek? Oni maja procedury i sprzet.
    • madziana123 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:25
      Tata w moim odczuciu robi pokazówki...
      Byl myśliwym, wie jak ciąć zeby zabić.
      Dlatego staram sie byc asertywna.
      Dziękuję Wam za słowa wsparcia.
      Mam wewnętrzne przekonanie, ze dobrze robię, ale boję sie trochę tego co potem...

      Nikt kto nie przeszedl drogi dziecka pijaka tego nie zrozumie.. te lata wmawiania, ze tatuś tylko troszeczkę..., bełkotów, upokorzenia, wstydu, nie zapraszania znajomych do domu ze strachu...

      Podejście szpitala mnie zszokowało.
      I fakt, ze niedoszły samobójca leżący na izbie, znowu miał okazję do pokazówki.
      Ciekawe, moze wiecie, czy szpital powinien zawiadomić policję o takim fakcie?
      • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:32
        Policja nic nie da, ewentualnie wytoczenie przez rodzinę procesu szpitalowi, za niedopilnowanie. Samo to, że tatuś postanowił umierać na izbie tak, że go znaleźli, najlepiej świadczy o tym, jaka to próba była.
        • srubokretka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:39
          > ewentualnie wytoczenie przez rodzinę procesu szpitalowi, za niedopilnowanie.

          i po co jeszcze komus obcemu robic problemy? Malo ludzi pociagnal w dol swoimi wyborami?
          • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:41
            Nie namawiam, mówię technicznie jak jest, sensu w tym wypadku też nie widzę.
      • aqua48 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:40
        madziana123 napisał(a):

        > Mam wewnętrzne przekonanie, ze dobrze robię, ale boję sie trochę tego co potem.

        To co potem jest zupełnie niezależne od Ciebie i Twoich działań.


      • mademoiselle_myrtille Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:17
        Bardzo dobrze robisz, kochana. To niesamowicie ciezkie, ale nie masz innego wyjscia. Musisz sie chronic, a to polega na odcieciu sie od chorych jazd ojca. Niezaleznie od nalogu jest doroslym czlowiekiem i musi wziac odpowiedzialnosc za swoje zycie. Jesli dasz mu sie w to wplatac jeszcze glebiej, to pociagnie cie na dno.
        Dziewczyny doskonale napisaly i daly Ci wiele dobrych rad. Poczucie winy na pewno jeszcze bedzie ci towarzyszyc - wiem to niestety z wlasnego doswiadczenia. Ale z poczuciem winy mozna zyc i mozna nad nim pracowac i na terapii i samodzielnie.
        My tu bedziemy za ciebie trzymac kciuki, a ty dbaj o siebie najlepiej jak mozesz.
      • ichi51e Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:24
        Jest dorosłym człowiekiem nie jesteś za niego odpowiedzialna.
      • 3-mamuska Re: Próba samobojcza mojego taty 03.07.25, 01:56
        Tata w moim odczuciu robi pokazówki...
        Byl myśliwym, wie jak ciąć zeby zabić.

        Uwazaj na siebie. Bo jak zobaczy ze szantaż nie skutkuje to może zminic taktykę.,brutalnie ale lepiej zeby go nie bylo.
      • smietankowa33 Re: Próba samobojcza mojego taty 03.07.25, 09:46
        Kochana, jesteś bardzo dzielna, to straszne, że musisz się z takimi rzeczami mierzyć...
        Zadbaj o pomoc psychologiczną dla siebie, bo mimo że wiesz, że postępujesz właściwie (I TAK JEST!!!) to pojawią się później wyrzuty sumienia... To też normalne w takiej sytuacji.
        Ja niestety w bliskim otoczeniu miałam sporo alkoholikow i widzę, jak bardzo uwiklane są rodziny i jak trudno jest się z tego mentalnie wyzwolić.

        Mocno przytulam. Pisz tu, jak będziesz się chciała wygadać.
    • alex_vause35 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:32
      Nie należy się.
      Współczuję Ci tak w ogóle, nie daj się w to wikłać.
      A tata zawsze może wziąć się za leczenie.
    • srubokretka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:35
      Ja bym pojechala... w przeciwnym kierunku i wylaczyla telfon. Nie mam litosci dla rodzicow krzywdzacych swoje dzieci.
    • 18lipcowa3 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:41
      No coz. Nie będę pisała czego życzę ojczulkowi i wam bo mnie wytną.
      • smietankowa33 Re: Próba samobojcza mojego taty 03.07.25, 09:46
        Wam???
    • brubba Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:42
      Zrobisz, jak uznasz za słuszne, ale na podstawie tego, co piszesz, powiem, co ja bym zrobiła. Przepraszam, jeśli słowo "patol" to dla Ciebie za dużo, ale piszę tak, jak myślę. Najwyżej mnie zablokujesz.
      Współrzędne:
      Jest facet, który znęcał się nad własnym dzieckiem, zniszczył mu dzieciństwo. Dla mnie to jest patol, z jakim nie należy się zadawać. Jest na świecie tylu fajnych ludzi, którym warto dać uwagę i czas, bo odwzajemniają dobro. Dlaczego miałoby się ładować energię w złego człowieka i nagradzać go poświęceniem i atencją? Na troskę, uwagę, zasługują ludzie, którzy nam dają troskę, uwagę. Patol niech zbiera co zasiał i niech się cieszy, że to tylko olewka.
      Druga rzecz: Jest dziecko całe w bolesnych ranach po patolu. Każde wspólne sprawy z patolem rozdrapują te rany. Z jakiej racji to dziecko ma cenić siebie mniej od patola i narażać się na ból po to, żeby robić dobrze patolowi? Dziecko ma zadbać o swoje bezpieczeństwo psychiczne. Choć patol przyzwyczaił, że dziecko się nie liczy, patol wielkim bóstwem, wokół którego kręci się świat - tak naprawdę dziecko jest na pierwszym miejscu dla siebie i to jest ok. Jeśli patol źle mu robi - nie powinno zbliżać się do patola, niezależnie od okoliczności.
      Trzecia rzecz: Powinności rodzinne.
      Gdyby taki ktoś wypełnił dobrze wobec mnie swoje powinności rodzinne, to czułabym zasadność wypełniania wobec niego powinności rodzinnych. Facet zerwał układ u zarania, układu nie ma i nie obowiązuje, bo to nie jest układ jednostronny. Nic nie jesteś gościowi winna.
      Sumując:
      Na miejscu takiego dziecka olałabym takiego człowieka, jak najmniej o nim myślała, nie odbierałabym telefonów od brata i pielęgniarki albo co dziesiąty i wcale bym nie dopytywała, co z gościem, tylko zachowywała pozory i gdyby rozmowa szła w stronę prób wkręcania mnie w obowiązki wobec patola udałabym, że połączenie zanikło, wjechałam w tunel, no peszek peszek! I niech się inni bujają z patolem. Dziecko dość już złego od niego dostało. Nie ma powodów, by dalej wystawiało się na obrywanie psychicznie i życiowe z racji trzymania w swym życiu swego oprawcy. Trzeba chronić siebie, wobec siebie też jest człowiek zobowiązany, i to nawet przede wszystkim wobec siebie.
      Chroń skrzywdzone dziecko, olej krzywdziciela. Tak jest sprawiedliwie i rozsądnie.
      • mademoiselle_myrtille Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:19
        Brubba, napisalas to ostro, ale w 100% prawdziwie!
      • abidja Re: Próba samobojcza mojego taty 03.07.25, 10:17
        Do mnie trafil najbardziej argument,ze uklad rodzic-dziecko to nie uklad jednostronny.
        Dziekuje za przypomnienie. Dla skrzywdzonego dziecka, nawet gdy ma 51 lat ( tak, ja ) taka oczywistosc nie jest oczywista.
        Dziekuje ❤️
    • elinborg Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 13:53
      Wspolczuję.
      Nic się temu człowiekowi nie należy. A wam, bratu i tobie, należy się święty spokój
    • ponis1990 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:01
      Przytulam, mój ojciec też po próbie s. Współczuję szantażu emocjonalnego, nie daj się.
    • ixiq111 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:13
      madziana123 napisał(a):

      > Wczoraj, nie pierwszy raz.

      I, znając życie, nie ostatni.

      > Jest alkoholikiem i przedwczoraj napisałam mu, ze m
      > oze robić ze swoim życiem co chce, ale z konsekwencjami. I, ze ja sie odcinam.

      Słusznie. Tylko bądź konsekwentna.

      > Wczoraj sie pociął.

      Gdyby7 chciał się naprawdę zabić, by to zrobił skutecznie. Ma wprawę.

      >Zadzwonił brat, chcial żebym przyjechała. Odmówiłam.

      Bardzo dobrze.

      > Od wczoraj tkwi na izbie przyjęć. Szukają miejsca w psychiatryku.
      > Moment temu zadzwoniła do mnie pielegniarka, ze znowu próbował i zapowiedział,
      > ze będzie robić to do skutku. W związku z czym proszą żebym przyjechała i go
      > pilnowała, bo sa w dwójkę na dyżurze...I nie ma kto go pilnować
      > Ojp.

      To nie Twoja sprawa. Nie jesteś pracownikiem szpitala.

      > Nie chcę zmagać sie z wyrzutami sumienia.
      > Nie chcę dać się szantażować emocjonalnie.
      > Kur....

      Nie ma podstaw do wyrzutów sumienia, ponieważ:

      > Facet zniszczył nasze dzieciństwo.

      > Teraz uwaza ze należy mu sie nasza troską i
      > opieka..

      Uważać to sobie może, co chce. Ty możesz uważać inaczej, masz do tego prawo.


      > Mam serdecznie dość.

      Rozumiem. Trzymaj się.
      Wyrzuty sumienia w Twoim przypadku nie mają uzasadnienia. Ten człowiek zniszczył Ci ileś lat życia. Ojcem on jest tylko na papierze i biologicznym. Z prawdziwym ojcostwem nie ma nic wspólnego.

      Wyobraź sobie, jakby wyglądało Twoje życie bez niego. Ile jego awantur, jazd, wstydu by Cię ominęło. I co przed Tobą, jak facet będzie wymagał opieki 24/24. Brat będzie Cię cisnął i oczekiwał co najmniej wsparcia? To ogromne koszty emocjonalne i finansowe.

      A pomyśl:
      Co się stanie jak umrze (na własne życzenie)?
      Będziesz mieć spokój.

      Sorry za brutalność.
    • ichi51e Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:17
      Nie wydaje minsie żeby mogli cię zmusić żebyś „przyjechała i go pilnowała” niech spadają na drzewo
    • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:18
      Troll alert.

      Pogotowie przy próbie samobójczej wiezie od razu do psychiatryka na izbę przyjęć.Tam mają swoje procedury plus specjalne izolatki dla ludzi , którzy chcą ze sobą skończyć. W razie potrzeby zaklada sie kaftan bezpieczeństwa, a pacjent ląduje w takiej izolatce , gdzie ieszcze przez szybę 24h na dobę spogląda na niego co pewien czas pielegniarka6/lekarz.

      Więc to co.piszesz , wybitnie średnio trzyma się kupy.
      • kadfael Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:35
        Ja jednak myślę, że to rozbieżność między teorią i praktyką.
        Zupełnie niedawno było głośno o skłanianiu przez szpital osób po próbach samobójczych do wypisywania się na własną prośbę, żeby mieć święty spokój.
      • piwoniawpiwnicy Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:38
        Riki, potwierdzam o natychmiastowości działania.
        Przy próbie samobójczej od razu bez żadnego ale wiozą na psychiatryczną izbę przyjęć.

        Delikwent zostaje w izolatce, właśnie z szybami, przez które jest obserwowany i lekarz pierwszego kontaktu potem informuje o stanie najbliższych, czy można już go odebrać.
        Oczywiście kiedy jego stan na to pozwala i jest bezpieczny dla siebie i otoczenia.
        • katarrynka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:53
          16 latka co w dupie była i gówno widziała xd
          • kadfael Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:00
            Przecież to jest jakiś stary zbok.
          • piwoniawpiwnicy Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:31
            Ciesz się, że nie masz pojęcia o tym, o czym mam ja.
      • katarrynka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:41
        Wcale nie troll alert. We Wrocławiu np. po pocięciu się, wiozą na szycie, potem jest konsultacja psychiatryczna (nie w szpitalu psychiatrycznym) jeśli pacjent wyraża zgodę to go biorą na obserwację, jeśli nie to nie. Jeśli są miejsca to w ogóle cud.
        Po otruciu się osoba leżała na toksykologii, nie było żadnej izolatki. Konsultacja psychiatryczna i po wszystkim na oddział dzienny.
      • bardzo_wredna_dziewucha Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:42
        riki_i napisał:

        > Troll alert.
        >
        > Pogotowie przy próbie samobójczej wiezie od razu do psychiatryka na izbę przyję
        > ć.Tam mają swoje procedury plus specjalne izolatki dla ludzi , którzy chcą ze s
        > obą skończyć. W razie potrzeby zaklada sie kaftan bezpieczeństwa, a pacjent l
        > ąduje w takiej izolatce , gdzie ieszcze przez szybę 24h na dobę spogląda na nie
        > go co pewien czas pielegniarka6/lekarz.
        >
        > Więc to co.piszesz , wybitnie średnio trzyma się kupy.

        Gówno wiesz. Jak jest zagrożenie życia lub zdrowia to najpierw wiozą na oddział ratunkowy, a potem dopiero do psychiatryka, o ile będzie miejsce na oddziale zamkniętym. Szpitale psychiatryczne nie mają swoich oddziałów ratunkowych. Izolatki w szpitalach psychiatrycznych to można zobaczyć na filmach co najwyżej, rzeczywistość to przepełnione sale, chorzy leżący na korytarzu, a odział zamknięty to mieszanina ludzi w głębokiej depresji i w ostrych psychozach, którzy nierzadko stanowią zagrożenie dla innych. Wsadź sobie swoją wiedzę z filmów w dudę i nie nazywaj trollem dziewczyny, która opisuje jak to rzeczywiście wygląda.
        • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:54
          W każdym warszawskim psychiatryku masz izolatki dla niebezpiecznych dla siebie i dla otoczenia. To jest must have dla każdego szpitala o takim profilu. Facet sie rzekomo lekko pociął- skoro niby przebywa na zwykłym sorze to nie ma żadnego zagrożenie życia z powodu pocięcia i powinien być natychmiast przewieziony do psychiatryka. Tenże z kolei MUSI PRZYJĄĆ pacjenta w takim stanie. Nie siej zamętu i nieprawdy.
          • bardzo_wredna_dziewucha Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:13
            riki_i napisał:

            > W każdym warszawskim psychiatryku masz izolatki dla niebezpiecznych dla siebie
            > i dla otoczenia. To jest must have dla każdego szpitala o takim profilu. Facet
            > sie rzekomo lekko pociął- skoro niby przebywa na zwykłym sorze to nie ma żadneg
            > o zagrożenie życia z powodu pocięcia i powinien być natychmiast przewieziony do
            > psychiatryka. Tenże z kolei MUSI PRZYJĄĆ pacjenta w takim stanie. Nie siej zam
            > ętu i nieprawdy.

            Ja sieję zamęt??? To ty przecież perorujesz, że człowieka po próbie samobójczej to się wiezie od razu do psychiatryka, co jest kompletną bzdurą. Jak to sobie wyobrażasz? Broczaceego krwią człowieka zawieźć do szpitala, w którym nikt mu nie zszyje ran? Może ludzi po otruciach też od razu nieprzytomnych do psychiatryka, gdzie nie będą mieć żadnej pomocy toksykologicznej ? Jak i to o izolatkach: zwiedziłam kilka szpitali psychiatrycznych i nie widziałam, jak jest pacjent niebezpieczny to się go przywiązuje pasami do łóżka. Nie masz pojęcia o tym jak wygląda opieka psychiatryczna w Polsce, a zarzucasz autorce, że pisze nieprawdę.
            Naprawdę czasem mógłbyś się powstrzymać od wypowiedzi.
            • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:37
              Opieram sie na trolololo poście otwierającym. Skoro rzekomo pan tatuś jest trzymany godzinami na sorze, to znaczy, że nie sika z niego krew i nie wymaga interwencji chirurgicznej. Bo gdyby było tak jak piszesz, to by ją dostał od razu.

              Może gdzieś w jakimś głębokim Pierdziszewie, gdzie jest szpital powiatowy z interną i niczym więcej, a najbliższy psychaitryk jest oddalony o kilkadziesiąt km , mogłaby sie wielce ewentualnie taka sytuacja zdarzyć. Ale wątpię. Z perspektywy dowolnego dużego miasta są to bajki z brudnej pupy.
              • bardzo_wredna_dziewucha Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:16
                riki_i napisał:

                > Opieram sie na trolololo poście otwierającym. Skoro rzekomo pan tatuś jest trzy
                > many godzinami na sorze, to znaczy, że nie sika z niego krew i nie wymaga inter
                > wencji chirurgicznej. Bo gdyby było tak jak piszesz, to by ją dostał od razu.
                >
                > Może gdzieś w jakimś głębokim Pierdziszewie, gdzie jest szpital powiatowy z int
                > erną i niczym więcej, a najbliższy psychaitryk jest oddalony o kilkadziesiąt k
                > m , mogłaby sie wielce ewentualnie taka sytuacja zdarzyć. Ale wątpię. Z perspek
                > tywy dowolnego dużego miasta są to bajki z brudnej pupy.

                Kolejna gównoprawda pisana z absolutną pewnością. Na sorze trzymany jest zapewne dlatego, że próbują znaleźć miejsce w szpitalu psychiatrycznym. Poziom opieki psychiatrycznej w naszym kraju jest taki, że miejsc w szpitalach po prostu nie ma i nierzadko trzeba czekać kilka lub kilkanaście dni aż się zwolni. Taka jest rzeczywistość.
              • angazetka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:58
                Riki, zawrzyj dziób, jeśli nie wiesz, o czym piszesz.
                • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 17:10
                  Jeśli ja jestem niewiarygodny, to co powiesz o Koleżance Lajtovej? Też nie wie, o czym pisze? No sorry.....
          • nick_z_desperacji Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:18
            W d.pie byłeś g.widzialeś kochaniutki.
            • riki_i [...] 02.07.25, 15:30
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • nick_z_desperacji Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:33
                I dzięki temu nie łykam Twoich teorii jak mlody pelikan.
                • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:40
                  I nadal.wpierasz, że pacjent zagrażający sobie i otoczeniu, bez koniecznosci interwencji chirurgicznej bedzie trzymany na zwykłym sorze zamiast ciupasem być odwieziony do szpitala psychiatrycznego? Btw niezależnie od swej zgody?
                  • nick_z_desperacji Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:47
                    To już kwestia niesprawności organizacyjnej szpitala, albo jak pisałam, prób znalezienia czegoś blisko lub z oddziałem dla uzależnionych. Ale w samym szpitalu nie izoluje się ludzi po próbach z zasady. Twoje twierdzenia, że w dużym mieście tak by nie było to taki sam bullshit, w takim Poznaniu dostanie się na oddział w Poznaniu a nie Gnieźnie czy innym Kościanie graniczy z cudem.
          • miurielamirsa Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 18:39
            zaliczyłeś riki każdy warszawski szpital? Na marginesie, ile w Warszawie jest szpitali psychiatrycznych, nie oddziałów a szpitali
            • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 03.07.25, 09:31
              Będziesz mnie łapać za słówka? Tak, dwa są formalnie pod Warszawą- Drewnica i Tworki. W centrum miasta masz Nowowiejską, do tego jest Sobieskiego. No i oddziały psychiatryczne typu np. ten w szpitalu Bielańskim.
      • bulzemba Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:16
        Przykro mi riki. POWINNO być jak piszesz, masz absolutną rację że tak powinno być.

        Niestety co jakiś czas słychać o samobójcach którzy nie trafili do psychiatryka, wyszli na własną odpowiedzialność po czym dokończyli sprawę.
        • nick_z_desperacji Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:24
          Nie powinno być tak, jak pisze. Od tego na oddziałach zamkniętych są kontrol3 przy przyjęciu, kamery w salach czy przeszklone szyby żeby ludzi nie izolować. Przykłady olacji: dziewczyna nr 1 połknęła baterie od pilota na świetlicy, dziewczyna nr 2 malo nie podpaliła włosów innej w ramach jakichś czarów w ogrodko-palarni.
          • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:42
            Nick z desperacji co Ty wygadujesz? Ludzie w ciężkich psychozach są nadal izolowani, nie da sie inaczej. Kaftan/pasy i izolatka.
            • nick_z_desperacji Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:50
              Wiekszosc samobójców nie jest w psychozach, a większość psychotykow nie jest agresywna. Poza tym, przymus bezpośredni jest mocno regulowany i kontrolowany, a kaftany są rzadko używane gdyż albowiem jak się w nim delikwent nosem z glebą spotka, to personel może mieć nieprzyjemności.
            • bardzo_wredna_dziewucha Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:18
              riki_i napisał:

              > Nick z desperacji co Ty wygadujesz? Ludzie w ciężkich psychozach są nadal izolo
              > wani, nie da sie inaczej. Kaftan/pasy i izolatka.

              Nie są. Po pierwsze dlatego, że nie żyjemy w XIX wieku, po drugie dlatego, że z pasów i kaftanów korzysta się w ostatecznej ostateczności. Raz jeszcze: gówno wiesz, a wypowiadasz się jak ekspert. Że już nie wspomnę o innym twoim wpisie, który mam nadzieję zaraz poleci, bo jest dyskryminujący dla osób w kryzysie psychicznym.
              • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:34
                To p.dolenie o kaftanach i izolatkach jest zwyczajnie szkodliwe. Ludzie w kryzysie się przez to zwyczajnie boją, boją lekarzy, szpitali, boją EW, bo zanim dotrą do nich poważne informacje, to znajdzie się 10 rikusiów, którzy nie daliby sobie "mózgów usmażyć" (jakby jakieś mieli..), a każdego z myślami s wsadzaliby w kaftan i do izolatki.
                • riki_i Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:37
                  Nawet jakbym napisał, że od 40 lat regularnie wizytuję różne psychiatryki z racji okresowych hospitalizacji kogoś tam, to i tak forumowe mędrczynie będą wpierały, że pie*olę bez sensu. Także EOT Kochaniutkie.
                  • angazetka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:59
                    Napisać możesz. Moje doświadczenie jest zgoła inne.
                  • nick_z_desperacji2 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 17:44
                    I przy tych "wizytacjach" personel informuje Cię, że w izolatce nr jeden jest Stefan w pasach, a w izolatce nr 2 Krystyna w kaftanie? Dodatkowo wizytujesz tak z 12h, żeby zobaczyć życie oddziału? Ciekawe, bardzo ciekawe...
      • lajtova Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 15:51
        Tak to jest trolling. Ale emamy łykają.
        • 1matka-polka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:13
          lajtova napisała:

          > Tak to jest trolling. Ale emamy łykają.
          >

          Tak, styl zbyt kwiecisty i ozdobny...
          • 1matka-polka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:15
            Kazde zdanie w osobnej linijce, jak bialy wiersz, czy coś...
      • asia_i_p1 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:18
        Jako członek rodziny osób po próbach samobójczych - dobrze by było. Niestety nie jest.
      • angazetka Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 16:56
        Pogotowie orzy próbie samobójczej wiezie na izbę przyjęć najbliższego szpitala, gdzie ogarniają delikwenta, a na drugi dzień mu mówią, żeby się wypisał na własne życzenie.
        • alex_vause35 Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 23:33
          Dokładnie taka jest i moja wiedza - na temat młodych a pełnoletnich ludzi, którzy próbowali popełnić samobójstwo, bo już mieli dość narkotyków, tak to właśnie wyglądało, zero wsparcia, nakłanianie do wypisu, nikt nie był przewożony do psychiatryka, co najwyżej na nefrologię, jak już było bardzo źle.
          No ale rikuś wie wszystko... sprzed jakichś 30 lat.
      • miurielamirsa Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 18:35
        riki jak zwykle nie ma pojęcia o czym pisze. Nie, nie zawsze po próbie s trafia się do psychiatryka. Czasem trzeba najpierw pozszywać albo w inny sposób zabezpieczyć rany w przypadku cięcia się, nieraz potrzebne jest płukanie żołądka. Czasem po przedawkowaniu leków narządy odmawiają posłuszeństwa i trafia się na oddział na obserwację. Więc nie pisz głupot
    • primula.alpicola Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:37
      Bardzo Ci współczuję.
      Nie jedź tam.
    • piwoniawpiwnicy Re: Próba samobojcza mojego taty 02.07.25, 14:39
      Współczuję Ci bardzo i tulę z serca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka