Dodaj do ulubionych

Długowieczni alkoholicy

16.09.25, 01:30
Przypomniał mi się facet z dawnego miejsca pracy mojej matki, skrajnie ponura postać, esbek i intrygant, faktyczny przedstawiciel tzw. Żydokomuny. Miał naprawdę drugi etat w SB. Za młodu (podczas wojny) ten pan przebywał w Związku Radzieckim , gdzie wypłatę dawano częściowo w wódce. Już jako nastolatek pił wódkę codziennie.

Przechodząc do rzeczy. Pracując w PRL-u w dużym państwowym przedsiębiorstwie ów jegomość codziennie podczas dnia wypijał flachę wódy, nawet specjalnie się z tym nie kryjąc (częstował osoby postronne jak akurat wlazły mu do gabinetu). Informował ponadto podwładnych, że po powrocie do domu każdego dnia obowiązkowo rozpija z żoną kolejne pół litra do kolacji, bo inaczej nie zaśnie.

Na Pana natrafiłem w jakiejś gazecie już po upadku PRL-u, gdzie opisano go jako bojowego szefa.... komitetu blokowego, który przeciwko czemuś protestował.

No a potem , jeszcze w czasach papierowych gazet, znalazłem jego nekrolog. Dożył sędziwego wieku bardzo późnej osiemdziesiątki.

Abstrahując zupełnie od innych spraw, frapuje mnie długowieczność tego osobnika. On pił takie ilości alkoholu, które powaliłyby konia. Alkoholików którzy doczołgali się do 70-tki trochę widziałem, takich co sczeźli koło 75-78 roku życia też. Ale odnośnie przypadku gościa, który by nieprzerwanie chlał w tak imponującym wymiarze i doszedł do tak zaawansowanego wieku , to przyznam się, że znam tylko jego.

Ps. Nie wiem w jakim stanie był ten czlowiek przed śmiercią, ale jako agresywny boss komitetu blokowego wzbudzający zainteresowanie mediów produkował się grubo po 70-tce.

Jakieś wasze przykłady długowiecznych alkoholików ?
Obserwuj wątek
    • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 01:43
      Wujek pił jak smok. Każdy lekarz dawał mu góra pięć lat. On miał to gdzieś codziennie wódka i to taka robiona z jakiegoś płynu do samochodów, papierosy, golonka. Całe życie jakieś dziwne kobiety się koło niego kręciły, często dużo młodsze. Nazywano go w rodzinie piękny Marian, bo naprawdę był przystojny. Umarł dopiero wtedy, kiedy znudziło mu się żyć po 90. Cała rodzina, z tymi co od 30 lat jedzą jarmuż i łażą z kijami, patrzyła na niego jak na dowód, że życie nie ma sensu i logiki.
      • apallosa Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 03:13
        Też znałam podobny przypadek.
        Mąż mojej ciotki....rany kota, ile to dziadzisko potrafilo wypic, do tego jeszcze palil papierosy!
        Moja matka jako dzieciak wspominała, ze ów dziad mając już trzech synów, wysyłał ich często do sklepu po alkohol, bo sam już nie mógł, albo mu się nie chciało.
        Dozyl ów pijak 80- tki na pewno, a zylby jeszcze dluzej, gdyby po pijaku nie napil sie jakiegos silnie zracego kwasu czy innego paskudztwa.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 07:47
        Nastarana, masz duże szanse wygrać ten wątek. Niezły herbatnik był z tego wujka. I jeszcze oprócz chlania, "dołem sprawny" (jak to pisała Wielka Nieobecna tego forum).
        • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:36
          Oj tak. Tanebo mógłby się wiele od Pięknego Mańka nauczyć. Wujek miał nawet romans z jedną z bardziej popularnych wtedy polskich artystek. Skończyło się na obiciu mordy przez zazdrosnego męża i skoku z pierwszego piętra.
          • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:59
            Ba! Ja znałem Pana mocno szemranego co sie przespał (jednorazowo) nawet z Heleną Vondraćkową. Jak sie uchlał , to owo wydarzenie wspominał i pomstował, że go okradła (bo rano nie było ani jej, ani jego lewej forsy). Rzecz się w Sopocie działa.
            • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:11
              Ciekawe, czy rzeczywiście buchnęła mu tę kasę? Marian kiedyś nawalił się jak złoto na imieninach babci i przy stole opowiedział historię jednego ze swoich podbojów. To były lata 80, więc historia opowiedziana przy nas, nastolatkach, wzbudziła ogromne poruszenie. Od prababci Marian dostał po pysku, a dziadek wyjął pas i mu groził. Otóż, Marian pochwalił się romansem z pederastą, mając oczywiście na myśli geja. Pikanterii dodawał temu fakt, że była to osoba publiczna. Wtedy nikt mu nie uwierzył, dzisiaj wiemy, że to była prawda.
              • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:29
                Oj, to ten Marian silnie przebija moich znajomych. Znałem, a w zasadzie moja matka znała, tylko jednego pana silnie hetero, co sie przyznał, że miał też okoliczność z gejem. Facet był "wanna be pisarzem" vel pseudo-literatem i utrzymywał, że dokonał tego aktu z przyczyn zawodowych, żeby wiedzieć jak opisywać w książkach męskie zbliżenia homoseksualne. Miał zresztą potem z tego tytułu wielkie kłopoty, bo mimo ,że ów akt dokonał się zagranicą (z Polakiem ofc), to po powrocie cała homoseksualna Warszawa już o tym wiedziała i pan był nieustannie nagabywany. Czasem dość bezceremonialnie, czego nie mógł ścierpieć.

                Analogie do Pięknego Mariana były tutaj silne, bo ten pan też hurtowo kosił panie. Potrafił bez zamienienia wcześniej jednego słowa odbyć stosunek seksualny z jakąś panią na wydmach, którą wcześniej odpowiednio zanęcił na plaży. Generalnie typ niezłego psychopaty to był.

                Ps. Tak, raczej buchnęła mu tę kasę. To była mocno lewa kasa, więc "złodziej okradł złodzieja ". 'Grab nagrabliennoje!" jak nauczają Ruscy... 😉
                • primula.alpicola Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:39
                  Skoro już mowa o mężczyznach hetero z przygodą homoseksualną. Poznałam kiedyś pana totalnie hetero, któremu w jakiejś londyńskiej saunie zrobił laskę totalny stranger. Opowiadał że był tak zdziwiony i zaciekawiony, że nie zaprotestował i była to najlepsza laska w jego życiu.
                  • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:54
                    No to, że żadna kobieta nie zrobi tak dobrze laski jak jeden facet drugiemu facetowi , to my mężczyźni wiemy. Tym niemniej, ja jakoś nie mam najmniejszej ochoty aby tego na sobie doświadczyć. 😉
                    • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:58
                      Ale jak to?? Dlaczego niby facet ma robić lepiej?
                      • primula.alpicola Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:00
                        nastarana napisała:

                        > Ale jak to?? Dlaczego niby facet ma robić lepiej?

                        No właśnie? To tak, jakby uznać, że kobieta lepiej zrobi minetę (to nieprawda).
                        • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:17
                          primula.alpicola napisała:

                          > nastarana napisała:
                          >
                          > > Ale jak to?? Dlaczego niby facet ma robić lepiej?
                          >
                          > No właśnie? To tak, jakby uznać, że kobieta lepiej zrobi minetę (to nieprawda).

                          Skąd wiesz że nieprawda? wink
                          • primula.alpicola Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:32
                            aandzia43 napisała:


                            > Skąd wiesz że nieprawda? wink
                            >
                            >
                            Od koleżanek wiem, a skąd niby?
                            • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:46
                              aaaa, no chyba że od koleżanek
                      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:05
                        nastarana napisała:

                        > Ale jak to?? Dlaczego niby facet ma robić lepiej?

                        Bo sam posiadając członka, wie jak do niego podejść, żeby zmaksymalizować przyjemność.

                        Kobieta jeśli robi oralnie dobrze drugiej kobiecie chyba tez doskonale wie, gdzie i jak należy operować językiem.
                  • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:18
                    Tak znienacka go dopadł po prostu.
                    • primula.alpicola Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:20
                      anajustina napisała:

                      > Tak znienacka go dopadł po prostu.

                      Mojego znajomego?
                      Nie, była rozmowa, tamten go komplementował, i zapytał, czy może. Uzyskał zgodę i poszło.
                      Nie wiem o co chodzi z Twoim komentarzem?
                      • boogiecat Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 22:20
                        primula.alpicola napisała:

                        > anajustina napisała:
                        >
                        > > Tak znienacka go dopadł po prostu.
                        >
                        > Mojego znajomego?
                        > Nie, była rozmowa, tamten go komplementował, i zapytał, czy może. Uzyskał zgodę
                        > i poszło.
                        > Nie wiem o co chodzi z Twoim komentarzem?

                        Znienacka to maz ktorejs forumki w lazience przez znajoma przeciez zostal dopadniety.
                        • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 11:03
                          Czyli jednak jest to możliwe!
                      • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 11:02
                        No bo pan był zdziwiony ...
                        • primula.alpicola Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 13:30
                          anajustina napisała:

                          > No bo pan był zdziwiony ...

                          Propozycją.
                          Bez obaw, gwałt nie miał miejsca.
              • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:19
                Marian jest niekwestionowaną gwiazdą tego wątku big_grin
                • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:22
                  Dziękuję. Niestety nie mam mu jak przekazać.
                  • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:07
                    Szkoda, że nie dożył czasów programu w tv "Królowe (i królowie) życia". Byłby jego niekwestionowaną gwiazdą.
                    • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:33
                      Oj tak. Teraz patrząc z perspektywy kobiety 50 letniej, uczciwie stwierdzam, że był przystojniejszy od R.I.P Redforda. Do tego potrafił się ubrać, nosił czerwone kowbojki i koszule non iron w polne maki.
                      • eglantine Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 22:47
                        Stoją dwie sąsiadki, mają pełne siatki .
                        “”Przecudnej urody, Jezu jaki młody” 😂
                      • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 11:04
                        Non iron to chyba z plastikiem, czyli spocić się można.
                        • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 13:30
                          Wtedy non iron był hot, inne czasy... Poza tym panowie chadzali z rozpiętymi koszulami i odkrytym torsem, dumnie prezentując włochaty zarost na klacie. Więc się tak nie pocili.
            • trina45 Re: Długowieczni alkoholicy 19.09.25, 00:47
              a ja znam starego dziada ktory z aktorka Pomykala sie kapal w wannie ale nie doszlo do seksu...
      • hanusinamama Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:37
        Powiedz to tym wszystkim którzy zeszli na raka wątroby....
        • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:38
          Jak mam to zrobić, skoro już zeszli, byli.
    • primula.alpicola Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 06:02
      Tak, teść mojej bliskiej koleżanki. Niestety.
    • jeste_m_sobie Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 06:20
      Myślę, że Wasze historie świadczą o tym, że są tacy ludzie, którym nic albo prawie nic nie zaszkodzi. Tak samo, jak są tacy, którzy nie zarażają się covidem albo zdrowieją z najtrudniejszego raka wbrew rokowaniom. To wyjątek od normy i tej normy nie zmienia. Wybryk natury. I nigdy nie możąemy byc pewni, że będziemy to my. To wiadomo dopiero post factum.
      • astomi25 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 06:34
        Tez mysle ze wybryk natury, tak jak ktos kto nigdy nawet kolo palacza nie stal, a ma raka pluc.

        Zawsze mnie smiesza wywiady ze stulatkami, co trzeba robic, aby dozyc sedziwego wieku.
        Ten zdrowo zyjacy powie: "panie trzeba jesc jagielnik, wstawac rano i robic 5 km marszu, potem zimny prysznic. Najpozniej o 19 do lozka, zadnych papierosow i alkoholu!"

        A inny: " panie, trzeba z zycia brac pelnymi garsciami! Jesc co sie lubi, zapalic czasem a i dobra nalewka nie zaszkodzi"

        Ktos z Japoni powie, ze trzeba jesc sushi, stulatka z Sardyni na to, ze tylko oliwa z jej wyspy jest gwarancja dlugowiecznosci.

        A tak naprawde? Geny kurde.
        • danaide2.0 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 07:17
          Oliwa i sushi jednak mają pewien wspólny mianownik, o którym warto pamiętać (by pomóc genom).
        • nena20 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 07:36
          Geny ...no cóż najważniejsze nie mieć chorób metabolicznych. Mija babcia w wieku 90 lat zero cukrzycy, cholesterolu itd. lekarze przecierali oczy ze zdumienia (wylądowała w szpitalu ze złamaniem). Aktualnie ma 105 lat. Dzieci babci w tym moja mama niestety mają pełni chorób zgodnych z wiekiem. Ale żyją wszyscy, najstarsza ma ponad 80 lat.
        • jeste_m_sobie Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:27
          Wszędzie będa jednostki długowieczne i te, kóre umierają przedwczesnie. Jesli szukamy jakichs prawidłowoci, należaloby zwrócić uwagę na te regionu, gdzie statystycznie jet więcej tych pierwszych, i tam szukać.
          • nick_z_desperacji2 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:33
            W Japonii dobrym środkiem na długowieczność jest szafa/kanapa wink Okazało się, że w kraju stulatków i ludzi honorowych mnóstwo rodzin ma swoje trupy w szafie (dosłownie).
            • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:08
              Trup w szafie, a emeryturka wpada. 😉
    • danaide2.0 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 07:16
      A kiedy zaczyna się długowieczność? W naszych czasach po 40. czy po 50.?

      Znam jednego, który ma 60, więc nie wiem, czy wystarczająco długo żyje. Jedzenie - garmażerka z kerfa, fastfood, samodzielnie też gotuje potrawy bogate w tłuszcze i białko - z mięsa. Rapaholin nosi ze sobą w torbie, cukier zresztą też. Wywalone w kosmos triglicerydy od lat. W covidzie dojeżdżał do pracy komunikacją miejską, nic go nie ruszało. Zaszczepił się, bo wymagali - dwa miesiące chorował. Wypił ocean wódki, ale ostatnio nie bardzo mu smakuje, więc nawet nie zawsze pije, ale czasem znów obali flaszkę.

      Uwaga, teraz będzie o niealkoholikach!

      Co do długowieczności - polecam wizytę na Powązkach Wojskowych, groby powstańców - pomyliły mi się powstania, ale po kolejnej wizycie już się poprawiam - wielkopolskich i śląskich, urodzeni ok. 1900. Poniżej 70tki prawie ich nie ma. Trafiają się tacy koło 90tki i to nie jeden czy dwóch. Średnia przeżywalność - spokojnie 80 lat. Czyli: jako dzieci nieszczepieni, niedoleczeni, naturalna selekcja. Potem jeszcze czyste środowisko, brak skażenia atomowego. Kiedy będą koło 40. wjadą masowo antybiotyki, a dwie wojny doprowadzą do rozwoju medycyny.

      My już nie radzimy sobie z syfem wokół.
      • jeste_m_sobie Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:26
        Selekcja naturalna, brak podtrzymywanych ciąż, wywoływanych porodów (wysoka smiertelność noworodków) itd.
        • babcia47 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:07
          Dokładnie. Jak już taki dożył do dorosłości to jeżeli jakiś wypadek lub wojna go nie zmogły to żył aż do samej śmierci. Za to jego matka często miała pokaźny rządek małych grobów do odwiedzania . W tamtych czasach, przy okazji bez antykoncepcji kobieta rodziła i chowała do grobów przez całe swoje płodne życie
          • kafana Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 20:09
            Żył aż do samej śmierci! - wyborne smile
      • chicarica Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:32
        Akurat promieniowanie radioaktywne (niskie) raczej pomaga zachować zdrowie i długowieczność.

        A ci urodzeni ok. 1900 - cóż, dzieciństwo przeżywała wtedy gdzieś tak z połowa dzieci, ci co przeżyli dzieciństwo to były te silniejsze i zdrowsze jednostki.
        • danaide2.0 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:44
          Czyli próby jądrowe i awarie elektrowni mają na nas dobry wpływ, bo byliśmy wystarczająco daleko i nie załapaliśmy się na wysokie promieniowanie?
          • chicarica Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 11:06
            Paradoksalnie tak. Temat jest chyba w trakcie badań ale są ciekawe hipotezy mówiące o tym, że niskie dawki promieniowania nie tylko nie są szkodliwe, ale wręcz korzystne dla organizmów żywych. Wysokie oczywiście są szkodliwe z tego powodu że wywołują chorobę popromienną.
            • boogiecat Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 20:54
              Tak, cos czytalam w tym temacie o wybujalej roslinnosci i wyjatkowo zywotnej bogatej faunie poczernobylskiej.
      • nick_z_desperacji2 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:37
        Na Powązkach Wojskowych raczej nie chowano dzieci, niepełnosprawnych, chorujących i innych "słabych elementów", więc to o niczym nie świadczy.
      • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 16:47
        A mało to stulatków wśród byłych powstańców warszawskich?
      • budyniowatowe Re: Długowieczni alkoholicy 20.09.25, 01:51
        danaide2.0 napisała:


        >
        > Co do długowieczności - polecam wizytę na Powązkach Wojskowych, groby powstańcó
        > w - pomyliły mi się powstania, ale po kolejnej wizycie już się poprawiam - wiel
        > kopolskich i śląskich, urodzeni ok. 1900. Poniżej 70tki prawie ich nie ma.

        To chyba tylko ci na Powiązkach. Miałam w rodzinie 4 powstańców Wielkopolskich. Tylko jeden dożył siedemdziesiątki. Pozostali zmarli młodziej.
        • wapaha Re: Długowieczni alkoholicy 20.09.25, 10:15
          budyniowatowe napisała:

          > danaide2.0 napisała:
          >
          >
          > >
          > > Co do długowieczności - polecam wizytę na Powązkach Wojskowych, groby pow
          > stańcó
          > > w - pomyliły mi się powstania, ale po kolejnej wizycie już się poprawiam
          > - wiel
          > > kopolskich i śląskich, urodzeni ok. 1900. Poniżej 70tki prawie ich nie ma
          > .
          >
          > To chyba tylko ci na Powiązkach. Miałam w rodzinie 4 powstańców Wielkopolskich.
          > Tylko jeden dożył siedemdziesiątki. Pozostali zmarli młodziej.

          Statystyki sprawdza się w GUS a nie na cmentarzach 😉
          Riki podobny jest do bmpcos tam-to co go spotyka dotyczy wszystkich,swoje doświadczenia uwaza za prawdy objawione i niezmienne
    • eliksir_czarodziejski Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 07:30
      Tak, mój wujek, fakt ze koło 70tki, zatwardziały alkoholik, wypił morze wódki. Ostatnio okazało się że ma złośliwego guza na nerce, po czym przy dokładnym badaniu wyszło że to jednak niezlosliwa narośl. Wujek może więc dalej wieść zywot pijaka i dalej cieszyć się konskim zdrowiem...
    • iwoniaw Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 07:32
      Ale jak to? My ci napiszemy, że znałyśmy alkoholików, którzy śmigali żwawo w wieku 80+ i ty w to uwierzysz, podczas gdy jakakolwiek wzmianka, że ktoś mial dziadków/innych krewnych/znajomych, którzy normalnie w tym wieku funkcjonowali/funkcjonują (bez wchodzenia w szczególy czy akurat pijacy czy abstynenci) powoduje u ciebie atak szału, w ktorym wyzywasz rozmówczynie od konfabulantek i sugerujesz, że piszą o tych nieistniejacych wg ciebie postaciach wyłącznie by zaprzeczac twoim Teoriom Jak Funkcjonuje Świat? 😀
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 07:45
        Dziwią mnie wyłącznie opowieści o pracujących na pełen etat seniorach w wieku ekstremalnie późno emerytalnym, o hożych stulatkach uprawiających sporty wodne oraz o rażąco wysokich emeryturach z systemu powszechnego (ludzi uprzywilejowanych pomijam) w rodzinach ematek. Owo zdziwienie prezentowałem głównie z powodu natężenia podobnych zjawisk w kręgu pań z tego forum. I teraz skup się - zupełnie czym innym jest sytuacja epizodyczna, czyli taki "piękny Marian" od forumki Nastaranej, a zupełnie czym innym gdy zgodny chór dyskutantek mówi, że ostre chlanie to nic takiego i każdy ich znajomy alkoholik dożywa 90-tki. Mam nadzieję, że wyjaśniłem.
        • iwoniaw Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:00
          No to teraz ty się skup: o antenatach uprawiajacych sporty w wieku słusznym, tudzież o ich wysokich emeryturach, pisały pojedyncze nicki. A inne, co najmniej równie liczne, nigdy nie ukrywaly, ze ich przodkowie, z rodzicami włącznie, rozstali sie z tym światem jeszcze przed 60 urodzinami lub niedlugo potem. Tudziez mieli/maja emerytury, których wysokosć zmusza(ła) niejedna ematkę do wsparcia finansowego w postaci oplacania rachunków, o zrzutkach kilkorga dzieci na np. opiekunkę czy ośrodek opiekuńczy dla rodzica z relatywnie wczesnym (!) Alzheimerem czy demencją nie wspominając.
          Natomiast ty masz widzenie tunelowe, wygląda to dość kuriozalnie i jest w sumie smutne: podlapujesz opowiesci o pijackich "pięknych Marianach" , jednoczesnie negując istnienie trzeźwych, pracujących i energicznych "pięknych pozostalych", jakbyś sam siebie chciał przekonać, że lepsze opcje niz te, które cale zycie podziwialeś, nie istniały, a jesli już, to byly marginesem. No wiec nie, zupelbie ie masz wyczucia, jak wyglada cale spektrum stylow zycia i nadal patrzac na jedno z ekstremow jestes przekonany, ze oto obserwujesz dominantę, a kto twierdzi inaczej, ten albo glupi, albo wrednie cie przesladuje... 🤷‍♀️
          • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:42
            Przepraszam bardzo, ale mój wujek, piękny Marian uczciwie nie pracował do 75. Całe życie grzał stołek w jakimś zakładzie, a po przejściu na emeryturę został cieciem, gdzie mu płacono za spanie i picie. Więc proszę go tutaj nie oczerniać i nie wywoływać do tablicy.
            • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:52
              nastarana napisała:

              > po przejściu na emeryturę został cieciem, gdzie mu płacono za >spanie i picie.

              Hahaha! Też znałem takiego, ale on akurat długo nie pożył. Były wojskowy, ema najwcześniej jak tylko można, czyli 40 l. (bo mu jeszcze szkółkę oficerską zaliczyli), a potem cieciowanie i chlanie. Niedługo po 50-tce powędrował już do piachu.
              • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:58
                Marian po 50-tce, spłodził pierwsze z wielu dzieci.
                • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:02
                  No to niezły zawodnik! Czy to późniejsze cieciowanie bylo też z powodu alimentów?
                  • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:12
                    Niestety tak, bo w jego przypadku to co rok prorok. Prababka osiwiała, bo co chwilę jakieś panie pojawiały się na progu z dzieciątkami.
                    • boogiecat Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 22:05
                      Piekny Marian rozsial chyba niezle geny 😅
                      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 23:20
                        Urodowo być może, ale kapitał kulturowy -jak to zawsze powtarzała Wielka Nieobecna- zapewnił raczej taki sobie. wink
                        • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 07:17
                          Kto to ta Nieobecna?
                          • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 13:26
                            Nie można napisać nicka, bo post wycinają. Bohaterka powieści Sapkowskiego o "Wiedźminie", temerska czarodziejka, doradczyni królów Foltesta i Tankreda, członkini rady Królewskiej Temerii i Loży. wink
                            • primula.alpicola Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 13:32
                              riki_i napisał:

                              > Nie można napisać nicka, bo post wycinają.

                              Sprawdźmy to.

                              triss_merigold6
                              • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 16:49
                                Kiedyś przez moment była. Nawet linkowałam. W sumie szkoda, że jej nie ma. Ostry język, cięta riposta.
                • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 07:20
                  A było zdrowe?
            • iwoniaw Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 22:56
              nastarana napisała:

              > Przepraszam bardzo, ale mój wujek, piękny Marian uczciwie nie pracował do 75. C
              > ałe życie grzał stołek w jakimś zakładzie, a po przejściu na emeryturę został c
              > ieciem, gdzie mu płacono za spanie i picie. Więc proszę go tutaj nie oczerniać
              > i nie wywoływać do tablicy.

              Nie no, ja Ci bardzo dziękuję za te wszystkie anegdoty o Pięknym Marianie, czegoś bardziej a propos tego, co chciałam wyrazić powyżej, nie sposób zilustrować lepiej niż reakcją autora wątku na te jakże dopasowane do tematu treści! 😍
        • pepsi.only Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:20
          No to niech cię dziwią.
          Mnie tam twoje zdziwienie już nie dziwi wcale.

          Wiem, ze pijesz do mnie, nie wypieram się swoich słów , bo u mnie seniorzy pracują.
          Bo chcą, mogą, mają gdzie, są potrzebni i sa cenionymi pracownikami (bądź pracodawcami) i mają przede wszystkim na to energię i siłę, zdrowie.
          Nie wszyscy, wiadomo, ale absolutnie zdecydowana większość.

          A weź powiedz mojej matce seniorka- oczy wydrapie big_grin

          Wracając do zadanego tematu
          ze starszymi alkoholikami nie mam za bardzo do czynienia. Natomiast to, co faktycznie zaobserwowałam, to, że oni wcale nie chleją aż tak dużo- owszem bardzo często, bo muszą, potrzebują, ale ilościowo- to kwestia tak naprawdę niewielkich ilości, że aż byłam zaskoczona. Mają zniszczony układ pokarmowy, cały organizm, i wystarczy byle co, byle ilość, i już są nawaleni.
          Ale to są MOJE obserwacje.
          I generalnie sama bym na to nie wpadła, ale parę lat temu zwrócił mi na to uwagę mój znajomy, z zawodu lekarz pracujący na jednym z łódzkich oddziałów szpitalnych.
          Gross pacjentów na takim oddziale w szpitalu np na chirurgii twarzowo-szczękowej, to są różnego rodzaju upadki, kontuzje, złamania szczęki , nosa etc.. u młodszych lub starszych mężczyzn, po alkoholu. I jak mój znajomy słyszy, że taki to wypił "och zaledwie 3 kieliszki", to on mu wierzy, gdyż, staremu alkoholikowi najczęściej tyle wystarczy do tzw zgonu.
          Taka rozmowa ze znajomym odbyła się kilka lat temu, i obserwacji, jak wspomniałam, nie mam za wiele, ale, nosz kurde blade, potwierdziły się słowa znajomego. Co do joty.
          • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:37
            pepsi.only napisała:

            > to, co fakt
            > ycznie zaobserwowałam, to, że oni wcale nie chleją aż tak dużo- owszem bardzo
            > często, bo muszą, potrzebują, ale ilościowo- to kwestia tak naprawdę niewielkic
            > h ilości, że aż byłam zaskoczona. Mają zniszczony układ pokarmowy, cały organiz
            > m, i wystarczy byle co, byle ilość, i już są nawaleni.

            Bardzo różnie to bywa. Znałem takiego co dożył tylko 70-tki i jeszcze miał w domu "ratowniczkę". Ten klient pił półtora litra na dobę w zasadzie do samego końca (dopóki jeszcze tylko mógł bez interakcji z cytostatykami). Nieawanturny I spokojny, ale chlor był nieziemski.
          • lauren6 Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 19:58
            > weź powiedz mojej matce seniorka- oczy wydrapie

            Z góry współczuję seniorki, która nie godzi się z upływem czasu. Nie chcę być złym prorokiem, ale za kilka lat możesz założyć na ematce wątek: moja mama ma chyba demencję (tu występuje konkretna lista objawów wskazująca na Alzheimera), jak ją namówić na wizytę u lekarza?
            • angazetka Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 23:19
              Jak niegodzenie się z upływem czasu wiąże się z demencją?
              • ardzuna Re: Długowieczni alkoholicy 19.09.25, 01:27
                Mnie jeszcze interesuje, jak się starzeje typowa Polakokomuna.
                • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 19.09.25, 12:52
                  To se popatrz na Czarzastego.
        • danaide2.0 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:47
          A moja matka podróżuje. Sporty wodne to nie, ale wleźć na górę i zleźć... Fakt, mówiła, że część wycieczek jest niewydolna, jedni wchodzą i schodzą, inni czekają.
          I też się obraziła, gdy powiedziałam o niej przy niej "babcia" w rozmowie z dzieckiem.
    • ichi51e Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:05
      80 to tak dużo? Pewnie po prostu miał szczęście i jego organizm sprawnie metabolizowal alkohol. Do tego podobnie picie codzienne mniej niszczy niz upijanie się od czasu do czasu.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:39
        @ ichi51e

        Jak dla mnie ,dożyć 80 regularnie katując swój organizm alkoholem , to jest wyczyn.
        • ichi51e Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 11:33
          Po prostu na skutek ewolucji różnie tolerujemy alkohol. Widziałam Azjatów co tracili przytomność po czekoladce i takich którzy wypili po litra porzygali się i nic im nie było poza tym.
      • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 11:32
        ichi51e napisała:

        > 80 to tak dużo? Pewnie po prostu miał szczęście i jego organizm sprawnie metabo
        > lizowal alkohol. Do tego podobnie picie codzienne mniej niszczy niz upijanie si
        > ę od czasu do czasu.

        Zależy co niszczy. Picie regularne nawet niewielkich ilości alkoholu bardziej kasuje wątrobę niż weekendowe chlanie czy nawet jeden poważny ciąg alkoholowy na dłuższy czas. Hepatolog powiedział, sama nie wymyśliłam.
        • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 11:33
          Częste picie powinnam napisać, bo regularne to może być i raz na tydzień.
          • boogiecat Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 22:07
            Dobrze, ze doprecyzowalas Andzia, bo wiele osob sie po pierwszym wpisie zestresowalo🙄
        • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 07:22
          Akurat takie uchlanie się raz na jakiś czas jest bardziej kancerogenne. Potwierdzają to badania nad rakiem piersi. Onkolog mi to powiedział.
          • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 07:23
            A w zasadzie jakiekolwiek picie jest niewskazane (żeby nie było, że lansuję takie sporadyczne albo w małych ilościach).
            • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 13:11
              Albo wątroba, albo rak, wybór należy do ciebie tongue_out
    • sanciasancia Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:05
      Brat mojej babci. Butelka spirytusu na dwa dni, dożył osiemdziesiątki.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:41
        @ sanciasancia

        No to ten klient też będzie na czołowym miejscu rankingu. Butelka spirytusu na 2 dni? Dramat. Na wsi peerelowskiej, gdzie moja ciotka miala działkę rekreacyjną pamiętam miejscowych chłopów za komuny, co pili spirytus w zbożu i później w nim zalegali.
    • bywalec.hoteli Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:27
      nie znam takich
      • bywalec.hoteli Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 13:54
        Natomiast poznałem 2 alkoholików: jeden już nie żyje (a fajny i poczciwy człowiek był), zmarł zapił się zaraz po 50-ce, inna-babka przetrwoniła przez picie dobrą karierę, fajne stanowisko i rodzinę.
        Anny Winehouse, wybitna piosenkarka zabiła siebie pijąc w wieku 28 lat. I wielu wielu innych.

        Wątek głupi i zły, bo sugeruje, że można być alkoholikiem, pijakiem, ale hultajem, zrobić chorobie alkoholowej kawał i dożyć w zdrowiu 90ki. A tak nie jest.
        • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:07
          Nikt tutaj, łącznie z założycielem wątku, czyli mną, ani nie gloryfikuje picia, ani nie gloryfikuje pijaków. Opisujemy ich tak samo jak opisuje się martwe motyle z kolekcji za szybą. To, że ktoś będąc alkoholikiem dożył późnego wieku jest poza tym interesujące z czysto poznawczego punktu widzenia.
        • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:15
          A coś ty się nagle taki święty Bywalec zrobił?
          • bywalec.hoteli Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:07
            nastarana napisała:

            > A coś ty się nagle taki święty Bywalec zrobił?

            Jak każdy katolik chcę zostać świętym.

            Natomiast co do alko to za dużo widziałem upadku ludzi i chorób związanych z alkoholem.
            • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:12
              A jakież to choroby alkohol twoim zdaniem leczy?
    • chicarica Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:34
      Są i tacy, z tym, że chlanie nie zrobi z Ciebie długowiecznego. Oni są raczej długowieczni genetycznie, mimo chlania.
      • ichi51e Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:39
        No właśnie ludzie z potencjałem na setke
    • conena Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:37
      znałam osobiście człowieka, który zaczął pić w wieku nastoletnim, całe życie w nałogu i umarł jak miał 42 lata, wg lekarza była to typowa śmierć alkoholika.
    • bywalec.hoteli Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:40
      Nie całkiem długowieczny, ale trochę będzie pasował do twojego opisu Andrzej Niemczyk, legendarny trener siatkówki kobiecej, "Złotek", dwa złote medale mistrzostw Europy, od jego sukcesu w 2003 rozpoczęły się złote lata polskiej siatkówki XXI wieku
      W okolicach 2005 miał raka węzłów chłonnych, ale twierdził, że pijąc alkohol się go pozbył. Co prawda 10 lat później zmarł na innego raka, ale w wieku 72 lat. Był trzykrotnie żonaty.

      dziennikbaltycki.pl/andrzej-niemczyk-w-trenerskiej-pracy-alkohol-jest-jednym-z-wentyli-rozmowa/ar/9112823
      sportowefakty.wp.pl/siatkowka/691225/kochal-kobiety-a-raka-utopil-w-whisky-andrzej-niemczyk-czarodziej-polskiej-siatk
      gazetawroclawska.pl/pil-palil-kochal-kobiety-i-wygrywal-andrzej-niemczyk-sylwetka/ar/10065560
      • bywalec.hoteli Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:49
        Trochę inaczej było niż napisałem - z ostatniego linku cytat: "Pierwszą walkę z nowotworem rozpoczął w 1998 roku. Terapia przyniosła skutek, ale po trzech latach choroba wróciła ze zdwojoną siłą. „Powiedziałem (…) głośno do raka: Skoro przyszedłeś do mnie, a ja cię nie zapraszałem, musisz się teraz dostosować do mojego trybu życia. Jeśli tego niż zrobisz, wyniesiesz się szybko.” Przez pół roku co 28 dni przyjmował chemioterapię. Gdy wypadły mu włosy i pojawił się na treningu swojej tureckiej drużyny, jego siatkarki stwierdziły, że wygląda dramatycznie i zapytały, ile zostało mu czasu. W swoim stylu stwierdził „Laski! (…) nie denerwujcie mnie!”, a potem dał im taki wycisk jakiego „chyba nigdy wcześniej i później nie miały”. W marcu 2005 roku rak się wycofał."
    • amelti Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:44
      No, mam w rodzinie.
      Chłop pije od 19 roku zycia, pol litra dziennie, to tak minimum.
      Do tego je fatalnie, np nie pije wody tylko same slodkie gazowane napoje.
      Malo? Pali dwie czasem trzy paczki papierosow. Nie wiem z jakiego to jest zrodla ale jakis tani przemyt, najgorszy sort bez filtra.
      Dobija do 80.
      Upija sie na umor przed snem, w dzien jako
      Tako funkcjonuje.

      I wiecie co? To przy tym wszystkim czlowiek mega zafiksowany na zdrowiu 😂 i lata po lekarzach z byle przeziebieniem. Pilnuje badan okresowych. I na wlasne oczy widzialam wyniki, zarowno z watroby ( lekkie stluszczenie, bardziej od tego cukru) ale reszta parametrow w normie.
      I pluca - czyste bez zmian, bo co 3 lata ma rtg.

      Jak to jest k… możliwe - nie wiem.
      • amelti Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:47
        A, te papierosy zaczal palic jako dzieciak. Pali od wtedy ale juz regularnie paczke czy dwie dziennie wciagal jako taki mlodzieniec. Lekko liczac wtlacza w te pluca dym od kilkudziesieciu lat. I ma je czyste. Tzn mam swiadomosc ze moze w moment dostac drobnokomorkowego raka i zejsc z tego padołu i mysle ze to nastapi ale poki co ma czyste, nie kaszle nawet. Wiec sa i takie wyjatki.
        • szare_kolory Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:52
          Mieszka sam czy też ma poświęcającą się córkę, a być może wcześniej żonę? Bywa tak, że tacy panowie są holowani i pielęgnowani przez takie właśnie usłużne kobiety w środowisku.
          • danaide2.0 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:23
            Przydatne są też najpierw matki, a potem siostry.
          • amelti Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 10:00
            a tak, sam jest od paru lat.
            wcześniej faktycznie żona pomagała.
        • tiarav Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:55
          Sa i to takie niesprawiedliwe... Ojciec kolezanki - palil cale zycie od nastolectwa do prawie 70. Przestal po jakiejs wizycie u lekarza, chyba przy covidzie, mozliwe ze sie przestraszyl. Prace mial w zapylonym srodowisku - wiec i czesto robione badania pluc. Nigdy nic mu nie wyszlo, pluca zdrowiutkie. Za to jego corka od dziecinstwa problemy z drogami oddechowymi. Sama nigdy nie palila, twierdzi, ze ojciec w domu tez nie palil - ze wzgledu na jej choroby w dziecinstwie. Kobieta kolo 50 - astma na codzien, czeste zapalenia pluc. No i gdzie sprawiedliwosc...
    • dwa_kubki_herbaty Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 08:54
      Nie znam, bo umówmy się dożycie do 70 lat to nie wyczyn.
    • hosta_73 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:36
      Nie znam takiego. Mieszkam w niedużym miasteczku, więc siłą rzeczy znam choćby z widzenia panów (i panie), którzy za kołnierz nie wylewają. Z kolegów i znajomych mojego taty kilku przekroczyło 70 lat, ale 80 nie dożył chyba żaden. Ci po 70-ce i tak siedzieli na doopie w domu bo zdrowie mieli tak zniszczone. Tata zmarł po kilku latach leżenia w wieku 76 lat, co jest dobrym wynikiem wśród jego wesołej kompanii. Gdyby nie pił cale życie, miałby szanse dożyć sędziwego wieku, jego tata zmarł gdy skończył 92 lata i do końca był żwawym, bystrym staruszkiem.

      Natomiast kilka kobiet, o których wiem, że dużo piły umierały dużo wcześniej. Wiadomo, nie każda, ale większość.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 09:51
        Co do kobiet , to znałem taką, też z miejsca pracy mojej matki. Piła wódę szklankami i ekhem... lubiła towarzystwo panów. Była ze dwa razy u nas w domu i jako kompletny dzieciak pamiętam absolutną odrazę, jaką poczułem do tej pani. To był jednocześnie bardzo ceniony pracownik, bo pisała z prędkością światła na maszynie do pisania z cyrylicą (!!!l) i bardzo sprawnie robiła protokoły w języku rosyjskim z międzynarodowych posiedzen w ramach współpracy RWPG (ten zakład pracy taką "bratnią współpracę" uskuteczniał). Pani zeszła mając jakoś tak bodajże 76 latek, a dowiedziałem sie o tym z kuriozalnego nekrologu, podpisanego jako "przyjaciele z zakładu pracy xxx". Oczywiście, ten nekrolog musiał nadać jakiś jej dawny kochanek, miała ich tam na kopy. Btw był to jeden jedyny nekrolog, rodzina nie umieściła żadnego.
        • apallosa Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 10:01
          No to musiała być bardzo utalentowana przede wszystkim. Pisać bardzo szybko na maszynie z cyrylicą nie potrafili nawet zawodowi rusycysci. Może dla niej rosyjski był pierwszym językiem i w dodatku była genialna jako sekretarka?
          Ja z kolei z czasów ,,kasynowych" pamiętam szczególny przypadek. Mieliśmy tam młodą, dwudziestokilkuletnia pracownicę definitywnie uzależnioną od alkoholu. Jeszcze się trzymała, ale już miała opuchnięta, czerwona twarz, charakterystyczne dla wielu pijących kobiet przesuszone, rozczapirzone włosy, chociaż w pracy jeszcze trzymała fason.
          Nigdy już wcześniej ani później nie widziałam dziewczyny z takim powodzeniem u mężczyzn, jakie ona miała. Nie pijaków bynajmniej,ale eleganckich, z klasą ,na poziomie . Przysyłali jej morze kwiatów, szampany, prezenty...oświadczali jej się, sama byłam tego świadkiem. Przy tym był to wyjątkowo uczciwa i prawa dziewczyna, bardzo fajna jako koleżanka.
          Już więcej takiego ewenementu nigdy nie spotkałam.
          • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 10:36
            Tego nie wiem, nazwisko miała dosyć dziwne, ale zupełnie nie rosyjskie.

            Co do powodzenia u mężczyzn, to jak wiadomo chadza ono bardzo krętymi drogami. Opisywana przeze mnie pani nie była żadną pięknością.

            A co do tej Twojej z kasyna, to znałem taką dwudziestokilkuletnią, która co prawda uzależniona od alkoholu jeszcze nie była, ale wypić "lubiała" i potrafiła wchłonąć ogromne ilości alkoholu. Nigdy nie było po niej nic widać, że jest pod wpływem (mowa normalna, zero zataczania się , sprawne formułowanie myśli), ale po alko dostawała silnej fiksacji seksualnej (typu "a teraz rżnij mnie na żyrandolu"). Potrafiła też na przykład będąc w takim stanie przyjąć propozycję w klubie, aby pojechać gdzieś tam w celu wiadomym z dwoma przygodnie poznanymi panami. To był wtedy taki odpalony seksualny messerschmidt. I to niezwykle działało na mężczyzn, zwłaszcza, że ,tak jak napisałem, stanu 'po spożyciu' absolutnie nie było po niej widać, więc wielu panów mogło sobie myśleć, że ona tak ma w ustawieniach fabrycznych.
            • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 10:37
              Ps. Aha, ta opuchnięta twarz i zniszczone włosy to mogła też być bulimia.
              • chicarica Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 13:39
                Albo niedoczynność tarczycy.
                • apallosa Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:35
                  No nie w tym przypadku, bo akurat często nocowalam u niej, więc wiem.
                  Atakowała ostro, picie do pracy i przed to i niej była wielka butelka po coca- coli, z tym że 75 % to byla whiskey, a 25% cola.
                  Przy tym była do bólu uczciwa, bardzo taka ,,z sercem na dloni". Cholernie fajny człowiek i żałuję bardzo, że urwał nam się kontakt.
                  • apallosa Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 16:35
                    Tankowala ostro- mialo byc.
      • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 11:45
        A propos kobiet. Moja sąsiadka przeżyła ponad 80 lat w dobrym zdrowiu (może pod sam koniec trochę szwankowało, ale nie było tego widać). Wysokofunkcjonująca, praca, dom i wygląd na błysk. Po pracy impreza, potem często zaleganie na klatce, a rano elegancka i pachnąca. Gaz waliła do końca, i to ostro.
        Druga zyje, dobiega do 70tki, schemat podobny - co ją mijam wieczorem na klatce to zawiana, imprezy od 30 lat.
        • hosta_73 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 12:19
          Bywa i tak. Patrzę na takie osoby z pewnym podziwem, bo widzę, jak sama się zmieniłam i to, na co mogłam sobie jeszcze niedawno pozwolić już mi trochę szkodzi.
          Mam taką jedną panią w otoczeniu. 60 lat, całe życie lubi wypić, opala się na skwarkę, pali fajki, kaszel palacza ma książkowy, mało śpi, byle co je i niewiele się rusza, ale nawet kataru nie złapie 🙃
          • chatgris01 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 13:46
            hosta_73 napisała:

            > ale nawet kataru nie złapie 🙃
            >

            Bo kto pije i pali, ten nie ma robali cool
            • hosta_73 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 13:49
              Bo kto pije i pali, ten nie ma robali

              No tak smile
    • bmtm Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 10:01
      nie znam.
    • agatha.trixie Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 10:43
      Przecież właśnie zmarł Ozzy Osborne. Zastanawiałam się nawet jakim cudem przy takim stylu życia, udało mu się dociągnąć do 70tki. Wśród artystów było i jest całkiem sporo podobnych przypadków. Może to kwestia genów, a może tego czy człowiek żyje w zgodzie ze sobą, zamiast spełniać oczekiwania innych- nawet jeśli oznacza to wieczną imprezę, czy życie poza systemem i spędzanie czasu głównie pod monopolowym. 😄
      • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 11:00
        A Mick Jagger? Wciąż żyje i ma się całkiem dobrze.
        • swiezynka77 Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 11:07
          Mick to raczej ostrożnie imprezował, ale Keith...
    • nosorozecwlochaty Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 11:11
      Ze znanych postaci to na pewno biskup Sławoj Leszek Głódź. Podobno potrafił wypić pół litra i odprawiać mszę jakby nic smile
      Zupełnie niedawno (13 sierpnia 2025) skończył 80 lat. Trochę o nim cicho ostatnio ale żyje, nie wiadomo czy jeszcze pociąga z butelki.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 11:40
        Abp Głódź i bp prawosławny Sawa to dwie pijackie legendy stanu duchownego w Polsce.
      • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 09:50
        Przecież spożywanie komunii po alkoholu (nie mam na myśli wina mszalnego), to świętokradztwo?
        • hosta_73 Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 10:07
          anajustina napisała:

          > Przecież spożywanie komunii po alkoholu (nie mam na myśli wina mszalnego), to ś
          > więtokradztwo?


          Przecież te zasady nie są dla nich.
          • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 10:24
            No tak. Stąd pewnie ten kolejny ślub Kurskiego, czyli rozwodnika z rozwódką (nie mam nic przeciwko, ale wedle zasad KK nie idzie po prostu bez jawnego oszustwa, a jedynie w USC).
    • sunflowerin Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 13:55
      To jest genetyka. Sama naleze do osob ktore sa pijane po lampce wina i to potwierdzilo sie w moich testach genetycznych. Jestem po prostu chora po alkoholu.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 17:17
        sunflowerin napisała:

        > To jest genetyka. Sama naleze do osob ktore sa pijane po lampce wina i to potwi
        > erdzilo sie w moich testach genetycznych. Jestem po prostu chora po alkoholu.

        Może to i dobrze, bo masz naturalną barierę przed chorobą alkoholową. Btw ja znałem trzy siostry, dwie z nich alkoholiczki, a trzecia jak wypiła kieliszek to dostawała czerwonych plam i wyprysków na twarzy oraz różnych innych przypadłości. Z uporem też usiłowała pić, ale w jej przypadku po prostu się nie dało. W końcu , gdy po bieganinie po lekarzach odkryła pewne zależności, załatwiła sobie rentę na przypadłość, która pojawiała sie na parę godzin po spożyciu alkoholu.(a potem znikała). Poszła na komisję po 2 kieliszkach alkoholu, no i jej dali tę rentę. Po paru latach i tak musiała wrócić do pracy , bo renta zrobiła się głodowa (tak bylo w złodziejskim PRL-u). Ale alkoholu nie piła w zasadzie wcale.
    • po_godzinach_1 Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 13:58
      Najbardziej niezdrowe jest życie w stresie. A stres powodują nadmierne oczekiwania, te wobec innych, i wobec siebie oraz życie przeciw sobie.

      Zaś zdrowy jest odpoczynek, sen, medytacja, dystans oraz sprawianie sobie przyjemności - a jakie są to przyjemności to już sprawa osobnicza
    • princy-mincy Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 18:59
      Czemu ma sluzyc ten watek?

      Chwaleniem sie jak to niektorych ludzi nawet wieloletnie naduzywanie alkoholu nie zabije?
      No sa tacy i co z tego? Sa tez tacy, ktorzy umieraja w wieku 40 paru lat.
      • princy-mincy Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:01
        Podobnie jak i palenie papierosow- niektorzy pala 2 paczki dziennie i zyja ponad 80 lat.
        A sa tez tacy, ktorzy dostaja raka pluc bo w dziecinstwie byli biernymi palaczami- to wlasnie przypadek mojej dalszej kolezanki. Zmarla w wieku 50 lat. Jej ojciec przy dzieciach kopcil jak smok. On zyje do dzis, a dobiega 80.
        • kamin Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:35
          Wszelkie materiały zachęcające do rzucenia palenia mowią, że 20 lat po rzuceniu palenia ryzyko raka płuc jest takie samo jak u osób nigdy nie palących. Wiec rak po 50 raczej nie był wywołany ekspozycją na dym w dzieciństwie.
          • princy-mincy Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 21:13
            Ona w wieku 50 lat zmarła po kilku latach chorowania.
            Wyprowadziła się z domu w wieku ok 24 lat, zachorowała w wieku 43. Więc sorry, nie załapała się na te 20 lat.
            • kamin Re: Długowieczni alkoholicy 18.09.25, 20:12
              No ale weź też poprawkę na to że ona sama nie paliła, więc ekspozycję na dym miała tylko w obecności ojca. Zakładam że nie spędzali w domu całej doby, oboje wychodzili.
              Przytaczane przeze mnie statyki dotyczące palaczy czynnych. Wiec te 19 lat po zakończeniu ekspozycji na dym wydaje się nie robić większej różnicy.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:10
        princy-mincy napisała:

        > Czemu ma sluzyc ten watek?

        Wzajemnej wymianie informacji o niecodziennych historiach i losach ludzkich ludzi z nałogiem alkoholowym.
        • princy-mincy Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 21:13
          I jaki z nich morał?
          • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 18.09.25, 23:14
            Morał każdy może sam sobie z nich wyprowadzić.
      • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:34
        Nie. Po prostu sobie snujemy historie.
        • znowu.to.samo Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 22:31
          Ja się zastanawiam jak to w końcu jest z tym alko że jest bardzo kancerogenny i alkoholik „musi” sięgnąć dna i się zapić a każdy zna co najmniej jednego długowiecznego alkoholika
          • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 18.09.25, 23:19
            Większość jednak na sam koniec dostaje rachunek za wieloletnie chlanie. Red. Janusz Atlas dostał raka kości, bezsprzecznie powiązanego z alkoholizmem, nowotwór o typowo alkoholowej etiologii wykończył Oleksego, pewien znany mi osobnik którego przez całe życie nie imało się nic, w końcu dostał raka przełyku... przykładami można sypać jak z rękawa. Plus jeszcze różne poalkoholowe starcze demencje, padaczki, udary, choroby serca...
            • znowu.to.samo Re: Długowieczni alkoholicy 22.09.25, 09:57
              Tyle tylko że tzw abstynenci umierają na to samo w podobnmym wieku
              • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 22.09.25, 10:20
                Tak, tak samo jak osoby nigdy nie palące dostają czasem raka płuc. No ale zdecydowanie większą szansę na ową chorobę ma ktoś, kto kopci jak komin.

                Gwarancji zdrowia i długiego życia w zdrowiu nie daje nic.
    • wapaha Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 19:00
      Alkoholizm skraca życie nawet o kilkanaście lat, zatem twój przykład jak i inny Marian mógłby żyć o te kilkanaście lat dłużej gdyby nie chlali. Cudów nie ma, żelaznych organizmów też- co najwyżej lepsza tolerancja i metabolizowanie trucizny.
      • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 21:17
        Nikt nie podważa katastrofalnych skutków picia alkoholu, ale skoro Piękny Marian przeżył ponad 90, to wybacz, ale trudno przypuszczać, aby bez alkoholu mógł pożyć "te kilkanaście lat dłużej". No raczej nie, bo ludzie tyle nie żyją.
        • nastarana Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 21:24
          Moja mama mówiła, że gdyby nie alkohol to wujek byłby nieśmiertelny. Tak, że ten. Może rzeczywiście gdyby nie pił, to pożyłby dłużej?
          • riki_i Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 21:38
            Jeśli on miał typ osobowości "człowieka zabawy" (wg socjologów), to -zwłaszcza w tamtych czasach- ten alkohol był mu raczej nieodzowny. Jak to śpiewał artysta Hulewicz w latach 70-tych, nie pije ten "kto chory lub nie może" , przypadków świadomej abstynencji w ogóle nie identyfikowano. Więc ja tu większych szans na inny model drogi życiowej Pięknego Mariana raczej nie widzę.
          • boogiecat Re: Długowieczni alkoholicy 16.09.25, 22:16
            nastarana napisała:

            > Moja mama mówiła, że gdyby nie alkohol to wujek byłby nieśmiertelny.

            Oboziu🤣 naprawde sliczne!
            • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 09:49
              I co gorsza chyba słuszne 😳
        • wapaha Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 19:37
          riki_i napisał:

          > Nikt nie podważa katastrofalnych skutków picia alkoholu, ale skoro Piękny Maria
          > n przeżył ponad 90, to wybacz, ale trudno przypuszczać, aby bez alkoholu mógł
          > pożyć "te kilkanaście lat dłużej". No raczej nie, bo ludzie tyle nie żyją.


          jak podaje obserwator gospodarczy ( artykuł z 11marca 2025) w marcu tego roku po raz pierwszy zostało zwaloryzowane świadczenie dla stulatków - bo ich liczba rośnie
          ponadto

          Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny, z roku na rok w Polsce przybywa osób, które dożywają 100 lat. Na koniec 2023 roku liczba stulatków wynosiła 7387 osób, co stanowiło 0,02 proc. populacji. Prognozy wskazują, że do 2060 roku liczba ta wzrośnie do 69 876 osób, co będzie stanowić 0,23 proc. ogółu ludności. To element szerszego trendu demograficznego związanego ze starzeniem się społeczeństwa
          Z kolei wg Wikipedii w Polsce żyje 40 ponad stulatków- wśród nich superstulatkowie ( 113 lat i 110 lat)-pozostali mają 105-109
        • bmtm Re: Długowieczni alkoholicy 22.09.25, 10:36
          Szymborska (paliła jak smok) żyła prawie 90 lat. Gdyby nie papierosy być ż dużym prawdopodobieństwem żyłaby przynajmniej 95-100. Tak twierdzili znający ją lekarze.
          • anajustina Re: Długowieczni alkoholicy 22.09.25, 14:25
            No to by I tak juz umarla, a przynajmniej miała cos z życia 😎.
    • iberka Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 09:30
      Każdy organizm jest inny. Długowieczni alkoholicy są tak samo obecni jak długowieczni palacze. Lekarze straszą a tu pyk, 70/80/90 i państwo smieją się każdemu w twarz.
    • nosorozecwlochaty Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 13:46
      Skoro mówimy o Micku Jaggerze to warto również wspomnieć Alberta Hofmanna.

      Gość wynalazł LSD. Zażywał je potem całe swoje życie. Swoją karierę naukową poświęcił wynajdowaniu różnych dziwnych, narkotycznych substancji. Jak coś zsyntetyzował to testował na sobie smile

      Żył 102 lata.
      • apallosa Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 13:49
        A chociażby Kate Moss...
        Ćpała jak najęta, w tym też heroinę, do czego jak najbardziej przyznawała się i przyznaje.
        Jest już po 50- tce i w dalszym ciągu jest czynna modelką.
      • aandzia43 Re: Długowieczni alkoholicy 17.09.25, 14:00
        LSD nie jest trucizną dla fizyczności. W zależności od tego jak się komu pierwotnie układa pod kopułą można dostać psychozy po jednym zażyciu lub brać regularnie i zachować zdrowie psychiczne. Widocznie pan wynalazca miał żyć te 102 lata to i żył, psychodelik na somę mu nie wpłynął.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka