bene_gesserit
03.12.25, 17:21
Miałam lata temu taka przełożona, która z wielkim zapałem oglądała szoł z udziałem Michała Wiśniewskiego i jego rodziny. Jakieś takie relacje były z życia jego i jego rodziny. Przełożona to oglądała z takim nabożnym podziwem a ja następnego dnia wysłuchiwałam jej relacji z tego, co tam u Wiśniewskich. Co mnie najbardziej dziwiło i śmieszyło to to, ze starsza pani nigdy w tych relacjach o głównym bohaterze nie mówiła inaczej, niż "Michał", jakby mówiła o swoim bratanku czy znajomym.
To było milion lat temu - teraz takie poufale mówienie o celebrytach czy innych znanych osobach jest powszechne. Dlaczego i po co?