Wlazłam do stawu na 3 minuty

pierwszy raz w życiu morsowałam i bardzo mi się spodobało, za tydzień idziemy znowu.
Morsujecie i chcecie się podzielić doświadczeniami? Mnie się najbardziej podoba haj, jaki człowiek czuje po i świadomość, że można zawalczyć z własną głową (chociaż mi się nie udało przekonać głowy, że mogę się zanurzyć do pach, udało się tylko do piersi i mózg powiedział "stop").
Jak wam mija niedziela? Zrobiłyście ostatnio coś "pierwszy raz w życiu"?