nieobiektywnie
09.02.26, 00:06
Oglądałam film dokumentalny o Japończykach. Było tam powiedziane, że Japończycy pozostają szczupli, gdyż jedzą wszystko, ale w szczególny sposób. Mianowicie przeżuwają każdy kęs 30 razy i od dziecka uczą się liczyć przeżuwanie. Kończą posiłek kiedy są w 80% nasyceni. Dziś zjadłam śniadanie, obiad i kolację po japońsku, czyli przeżuwając każdy kęs powoooooli. Jadłam długo każdy posiłek i w sumie czułam się najedzona, nawet chyba bardziej niż w 80%. Kolacji nie skończyłam, bo porcja nagle wydała się za duża. Ale teraz jest godzina, która jest, a ja czuję, że jestem głodna. Faktycznie zjadłam trzy posiłki i wyszły one mniejsze niż zwykle, ale głównie dlatego, że oszukałam się i zamiast chleba i ziemniaków nałożyłam sobie na talerz więcej sałatek. Rano do jajecznicy był jarmuż z fryera, który zajął kupę miejsca na talerzu. Na kolację zrobiłam sobie sałatkę i ta sałatka również zajęła dużo miejsca na talerzu, więc posiłek wyglądał na całkiem duży, a przeżuwanie sałaty i jarmużu trwa całkiem długo. Jak tak liczyłam przeżuwanie, to okazywało się, że jajecznica, którą rano jadłam z tym jarmużem, znikała dużo szybciej i nie mogłam doliczyć do 30 razy. Natomiast jarmuż można było żuć i żuć. Czułam się trochę jak krowa na łące ale czego się nie robi dla zgrabnej smukłej sylwetki. Z drugiej strony, czy ktoś widział smukłą krowę??
Może to jest jakiś pomysł na schudnięcie, tylko problem polega na tym, że jest godzina, która jest, a ja jestem wściekle głodna. Do tego wczoraj kupiłam dzieciom słoik Nutelli i mam ochotę iść do kuchni i zjeść go całego. W dude se wsadzić to odchudzanie.