la_felicja
20.02.26, 15:26
Czy nie wkurzają was ludzie, którzy jak się dowiedzą o czymś, to nie patrzą na to zjawisko szerzej, nie biorą pod uwagę kontekstu, tylko czepiają się jednego faktu jak foksterier gryzaka i nic innego do nich nie dociera?
Przykład: czasem mi się na FB wyświetlają posty Krzysztofa Śmiszka. I zawsze w komentarzach ktoś musi napisać "Powiedz żonie, żeby nie lał matki" albo "A jak tam teściowa, dostała już w r*j?" Ja wiem, że to zaciekli prawacy szukający pretekstu, żeby dokopać, ale mam wrażenie, że częśc tych ludzi naprawdę wierzy, że R.B. bije matkę
Drugi przykład: dwudziestolatka odmawia wzięcia leku "bo od niego się tyje" Rodzina - w tym lekarz - tłumaczy, że owszem, ten lek długotrwale stosowany może zwiększać apetyt, co z kolei może doprowadzić do przybrania na wadze, a dziewczyna ma wziać ten lek tylko doraźnie - jedną, góra dwie dawki. Nie pomagają tłumaczenia. Ona metodą zdartej płyty powtarza, że nie weźmie, bo od tego się tyje. Woli się męczyć
Inny przykład - ludzie, którzy przy okazji dyskusji o zmianach klimatu muszą poruszyć temat nakrętek. Te d**ilne żarty, że jak to, przymocowane nakrętki nie powstrzymały globalnego ocieplenia? I nie docierają argumenty, zresztą, mnie to już ręce opadają jak to słyszę, bo wiem, że nie przekonam
I takich przykładów są dziesiatki. Nie załamuje was to?