Dodaj do ulubionych

sytuacja z synem

06.04.26, 17:54
Cześć wszystkim,

piszę, bo już naprawdę nie wiem, jak się w tym wszystkim odnaleźć i potrzebuję spojrzenia z boku.
Mój syn ma 21 lat, jego dziewczyna 18. Są razem około 1,5 roku i ich relacja od początku to ciągłe rozstania i powroty. Ona go blokuje, potem odblokowuje, znika i wraca jak gdyby nic się nie stało. Często odzywa się w ostatniej chwili i oczekuje, że on wszystko rzuci i do niej przyjedzie.
W grudniu poznaliśmy ją bliżej, zaczęła przychodzić do naszego domu i przez jakieś 3 miesiące było naprawdę lepiej. Myślałam, że w końcu się to unormuje. Niestety miesiąc temu znowu wszystko wybuchło.
W nocy, kiedy mój syn spał, przeglądała mu telefon. Doszła do jakichś starych wiadomości z jego kolegą sprzed około 8 miesięcy, z czasu kiedy przez chwilę nie byli razem, i zrobiła z tego problem, coś sobie dopowiedziała. Od tego momentu wszystko znowu się zaostrzyło.
Tego dnia kiedy znalazla te wiadomsoc poszła do baru, gdzie pracuje moja synowa i gdzie pracuje też koleżanka mojego syna, i próbowała dowiedzieć się, kiedy może ją spotkać. Wymyśliła sobie, że między moim synem a tą dziewczyną coś jest( dziewczyna ma chlopaka a z moim synem znaja sie praktycznie od dziecka ) . Zaczęła do niej wydzwaniać i jej grozić. Sytuacja zrobiła się bardzo nieprzyjemna. W końcu zainterweniowała moja synowa, wezwano właścicielkę baru, która postraszyła ją carabinieri i dopiero wtedy to się uspokoiło.

Mój syn bardzo to przeżywa. Widzę, jak to na niego wpływa, jest rozbity, zdenerwowany, momentami załamany. W tym ostatnim miesiącu zaczęło to wpływać nawet na studia, zaniedbuje je, bo po prostu nie ma głowy. Schudl bo nie je.

Sam zauważył, że coś jest nie tak i zaczął chodzić na terapię,poprosił, żebym z moich kontaktów pomogła mu znaleźć kogoś sprawdzonego. Popytałam i dałam mu numer do polecanej psychoterapeutki i faktycznie zaczął chodzić.

Ja przez długi czas go wspierałam. Dawalam , próbowałam zrozumieć sytuację, byłam z nim wcześniej na terapii, broniłam tej dziewczyny przed resztą rodziny, która od początku widziała, że coś jest nie tak i się od niej odsunęła.

Ostatnio jednak zaczęłam mieć dość. Usłyszałam, jak ona do niego mówi, ton, sposób, brak szacunku. Do tego ten ciągły schemat od miesięcy mnie zwyczajnie wykańcza.
Wczoraj na obiedzie wielkanocnym syn się upił, potem płakał i miał do mnie pretensje, że przez moje rady, ( poradzialm żeby wyszedł z kolegami w piatek , od ktorych tez sie odsunal ) , jego relacja się pogorszyła. Ona w piatek do niego zadzwonila on byl daleko nie mogl wrocic bo byl bez samochodu Później mnie przepraszał. Dzisiaj z kolei powiedział, że wszystko jest dobrze, bo ona go przeprosiła i się pogodzili.
Ja już w to nie wierzę, bo widzę ten sam schemat od 1,5 roku.
Powiedziałam mu, że jestem tym zmęczona i że mam swoje granice, że jeśli ktoś jest w moim domu, to powinien okazywać szacunek mnie i mojej rodzinie.
I teraz mam ogromny dylemat, z jednej strony to jego życie i jego wybory, z drugiej bardzo trudno patrzeć, jak ktoś bliski tkwi w czymś, co go rani.
Jak to mądrze rozegrać jako rodzic?



Obserwuj wątek
    • cegehana Re: sytuacja z synem 06.04.26, 17:56
      Zapisz się na terapię dla współuzależnienionych.
    • kk345 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:02
      Główny problem to ja akurat widzę tu:

      >Wczoraj na obiedzie wielkanocnym syn się upił
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:10
        kk345 napisała:

        > Główny problem to ja akurat widzę tu:
        >
        > >Wczoraj na obiedzie wielkanocnym syn się upił
        Ja akurat tu nie widze specjalnie problemu , wlasciwie to sie dziwie ,ze schlal sie dopiero teraz ja to byl pila od dobrych kilku miesiecy. Syn trenuje i nie siega po alkohol (wczoraj zrobil wyjatek )
        • kk345 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:40
          Jakoś w moim uniwersum schlanie się w trakcie rodzinnych świąt jest czerwoną flagą, ale skoro uważasz to za normalne...
          • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:57
            Rozumiem, że dla kogoś to może być czerwona flaga i w wielu przypadkach pewnie tak jest.

            U mojego syna to nie jest norma. On trenuje i na co dzień nie pije, wczoraj zrobił wyjątek. Ja sama od lat nie piję, więc nie jest tak, że mam tu zaburzoną perspektywę.

            Dlatego patrzę na to raczej jako na jednorazową sytuację i efekt napięcia, w jakim jest od dłuższego czasu przez tę relację.

            Dla mnie to bardziej sygnał, w jakim on jest stanie emocjonalnym, niż główny problem sam w sobie.
            • fogito Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:45
              Niedojrzały dzieciak i jeszcze upicie. Masakra.
          • marzenka12 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:35
            kk345 napisała:

            > Jakoś w moim uniwersum schlanie się w trakcie rodzinnych świąt jest czerwoną fl
            > agą, ale skoro uważasz to za normalne...


            Swiety by sie schlał przy takiej wariatce. Ja czasami mam ochote sie napic jak was czytam
            • kk345 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:14
              marzenka12 napisała:

              > kk345 napisała:
              >
              > > Jakoś w moim uniwersum schlanie się w trakcie rodzinnych świąt jest czerw
              > oną fl
              > > agą, ale skoro uważasz to za normalne...
              >
              >
              > Swiety by sie schlał przy takiej wariatce. Ja czasami mam ochote sie napic jak
              > was czytam
              To jest ta od syna tatuażysty, bordera i narkomana?
              • pepsi.only Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:17
                kk345 napisała:

                > marzenka12 napisała:
                >
                > > kk345 napisała:
                > >
                > > > Jakoś w moim uniwersum schlanie się w trakcie rodzinnych świąt jest
                > czerw
                > > oną fl
                > > > agą, ale skoro uważasz to za normalne...
                > >
                > >
                > > Swiety by sie schlał przy takiej wariatce. Ja czasami mam ochote sie napi
                > c jak
                > > was czytam
                > To jest ta od syna tatuażysty, bordera i narkomana?


                To ikropka?!
                No i masz, no to dałam się wrobić.
                • kk345 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:23
                  Nie wiem, pytam...w sumie poziom dramy by pasował
                  • pepsi.only Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:29
                    Fakt.
                  • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:31
                    Tez bys miala wysoki gdybys na to patrzyla od poltora roku.
                • chatgris01 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:32
                  pepsi.only napisała:


                  > To ikropka?!

                  NieE.
                  Ikropka pisze obecnie pod nickiem anek-dotka.
              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:30
                Nie moj syn nie jest narkomanem nie ma tatuazy i reszty.Z tego co pamietam syn tamtej forumki byl starszy mial z kims dziecko ale moge sie mylic
              • chatgris01 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:31
                kk345 napisała:


                > To jest ta od syna tatuażysty, bordera i narkomana?

                Nie, to ta z Włoch od synowej podrzucającej jej niemowlę o północy.
                • kk345 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:40
                  Aaaaa...
              • mizantropka65 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 07:11
                Tam chyba jeszcze był jakiś problem z opieką nad podrzucanym dziecko/wnukiem. To ta?
                • rita_s Re: sytuacja z synem 07.04.26, 13:18
                  Tak.
    • tanebo0001 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:12
      Ona to typowy toksyk. Odciąć a syn na terapię.
      • nastarana Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:17
        O! Specjalista od kontaktów z dziećmi się odezwał. Co proponujesz? W jaki sposób odciąć dorosłego człowieka od jego partnera i jak go zmusić do terapii?
        • tanebo0001 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:21
          On już nie jest dzieckiem. W jaki sposób? Proponuję rozmowę.
          • nastarana Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:41
            Dziecko=potomek
            • tanebo0001 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:54
              Z kontekstu to nie wynika. Nie ze mną te numery Bruner.
    • balladyna Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:15
      Najmądrzej to będzie niczego nie rozgrywać.
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:33
        Czyli co konkretnie masz na myśli?

        Bo ja tego trochę nie rozumiem. Czy mam dalej pozwalać jej przychodzić do mojego domu, robić awantury, krzyczeć w niedzielę rano i mam to po prostu tolerować?

        Czy jednak powinnam postawić granicę i nie zgadzać się na takie zachowanie u mnie?

        Gdzie według Ciebie jest granica między „nie rozgrywać” a „nie pozwalać na takie sytuacje”?
        • kk345 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:43
          Awantury w twoim domu są twoją sprawą, ale relacje między nimi już nie.
          • primula.alpicola Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:18
            kk345 napisała:

            > Awantury w twoim domu są twoją sprawą, ale relacje między nimi już nie.


            Właśnie tak.
        • balladyna Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:47
          Powiedz synowi, jakie są Twoje oczekiwania odnośnie do zachowania się gości w Twoim domu (jeśli do tej pory ich jeszcze nie zna), zapowiedz jakie będą konsekwencjie nieprzestrzegania ich, trzymaj się tego i tyle. Natomiast sprawy samego związku młodych zostaw młodym. Są dorośli, swoje problemy powinni rozwiązywać sami, a nie z pomocą mamusi. Rady, podpowiedzi, szczególnie nieproszone obrócą się przeciwko Tobie, miałaś właśnie tego przykład. Czas na wychowywanie syna już minął, teraz możesz jedynie zbierać owoce tego wychowania.
        • bi_scotti Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:48
          zyciemniekocha2000 napisała:

          > Czy mam dalej pozwalać jej przychodzić do mojeg
          > o domu, robić awantury, krzyczeć w niedzielę rano i mam to po prostu tolerować?
          >
          > Czy jednak powinnam postawić granicę i nie zgadzać się na takie zachowanie u mnie?

          Are you for real? Jakikolwiek gosc moze sobie pozwolic na zrobienie awantury/krzyki w moim domu RAZ - first & last. Ty sie seriously zastanawiasz co masz zrobic? surprised Crazy. Cheers.
        • anek-dotka Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:36
          Zaproponowałabym mu wyprowadzkę, żeby ich piekiełko było wyłącznie ich piekiełkiem.
          • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:41
            No ale on studiuje gdzie ma sie wyprowadzic przeciez nie ma kasy.
            • anek-dotka Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:12
              Czyli nie kocha dziewczyny na tyle, żeby rzucić dla niej wszystko i być jej chłopcem do bicia. Jeśli tak, to powinno mu dać do zrozumienia, że jednak powinni zerwać. Takie rzeczy często są znacznie prostsze, niż się wydaje. Na Twoim miejscu bym z nim rozmawiała, ale z pewną stanowczością, powiązując pewne rzeczy - mianowicie to, że w Twoim domu nie ma miejsca na budowanie toksycznego związku, zaszło to wszystko zbyt daleko, toteż musza przemyśleć, jaki to ma sens i jak miałoby wyglądać. Na ten moment Twoje przyzwolenie staje się poklaskiem dla toksycznego związku. Chcesz pomóc, a szkodzisz.
              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:31
                Ja mam wręcz nadzieję, że on jej tak naprawdę w ogole nie kocha, tylko że jest to zwyczajny mechanizm uzależnienia i emocjonalnego wciągnięcia.

                Bo z boku to nie wygląda jak zdrowe uczucie, tylko jak coś, z czego bardzo trudno mu się wyrwać.

                Dlatego nie do końca zgadzam się z podejściem, że to jest proste i że „powinien po prostu zerwać”. Dla niego to ewidentnie nie jest takie proste.

                Tak samo stawianie tego w kategoriach „rzucić wszystko dla niej” wydaje mi się skrajnością.

                Mam też wrażenie, że zbyt duży nacisk z mojej strony może przynieść odwrotny efekt.
                • anek-dotka Re: sytuacja z synem 06.04.26, 23:08
                  Być może jej nie kocha, ale kocha emocje, jakie ona w nim wywołuje. Tym gorzej. A ja nie mówiłam, że on ma zerwać, on może sobie jedynie zdać sprawę, że pod Twoim dachem ten związek nie będzie kwitł i albo znajdzie własne gniazdko albo nici z wielkiej miłości. Jak sama mówisz, jest uzależniony, nie wpędzaj się we współuzależnienie, zadziałasz na jego szkodę. Chodzenie z nim na terapię miałoby sen, gdy związek odstawił. Bez tego to wspieranie go w tkwieniu w toksycznym układzie.
                • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 02:03
                  Wyślij go na parę miesięcy do Polski jeśli jest tam jakaś rodzina albo gdzieś do Skandynawii żeby sobie zarobił jakieś pieniądze.
                  • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 09:09
                    Byl taki pomysl on nawt sam chcial jechac , jeszcze w zeszlym roku.Tylko ,ze tam jest moja 78 letnia mama zrzucic jej teraz to wszystko na glowe ona nie ma do tego zdrowia a syn bylby na telefonicznej smyczy i cyrki dalej by sie dzialy
                    • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 13:28
                      Co jej zrzucać na głowę? Przecież to jest dorosły facet, ona go nie musi niańczyć. Wysyłasz syna żeby ON pomógł babci. Na pewno je się przyda jakieś gruntowne sprzątanie czy lekki remont.
                      • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 13:30
                        A syn ma znakomity pretekst do odcięcia się z telefonicznej smyczy - inny serwis, inny SIM, inny numer telefonu.
                      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 16:47
                        Jeśli chodzi o zmianę numeru czy „odcięcie się” telefonicznie, to w teorii brzmi prosto, ale w praktyce on na tym etapie nie jest na to gotowy. To nie jest kwestia techniczna, tylko emocjonalna. Poza tym nie ma w ogóle potrzeby zmieniania operatora przy wyjeździe do Polski, a oni i tak kontaktują się głównie przez WhatsApp, więc to i tak nic by nie zmieniło.

                        Może nie do końca jasno opisałam sytuację, ale mój syn jest naprawdę w kiepskim stanie. Albo wisi na telefonie, albo się izoluje. Pomysł, że pojedzie i będzie robił remont czy pomagał, jest zupełnie nierealny. U nas umycie okien zajęło mu dwa tygodnie i to przy ciągłym przypominaniu.

                        Tutaj przynajmniej ma jakiś rytm, studia, które wprawdzie zaniedbuje, ale jednak sa, i treningi trzy razy w tygodniu. To są jedyne rzeczy, które go trochę wyciągają z fiksacji na jednym

                        Tam byłoby tylko siedzenie na telefonie, napięcie i w tym wszystkim moja mama, która ma 79 lat i swoje kiepskie zdrowie. Ona na pewno nie będzie g prosić go o pomoc ale starać się mu dogodzić. Dodam ,ze wypadaloby mame poinformowac co jej zrzucamy na glowe , a chyba nikt nie che obarczac starszej kobiety.I tak raczej by się zdziwiła, gdyby z pogodnego, wesołego, miłego wnuka nagle stał się izolujący się, zamknięty w sobie, płaczący po kątach ktoś zupełnie inny

                        I mówię to wprost, mój syn w tym stanie nie jest najłatwiejszym towarzystwem. My wszyscy mamy momentami tego dość, ale nie wyobrażam sobie, żeby rozwiązać problem przez przerzucenie go na moją mamę.
                        • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 17:17
                          No to będzie siedział przez kilka miesięcy. Najwyżej pomoże babci z ciężkimi zakupami i obieraniem ziemniaków czy tam sprzątaniem strychu/piwnicy. Albo nawet jak nie będzie, to może dziewczynie na whatsappie pisać że jest w piwnicy i nie ma zasięgu, przecież ona mu tam nie wjedzie. Jaką masz lepszą alternatywę? Bo narazie to grasz ze mną w “no tak, ale”, ale ja odmawiam gry 😁
                          Chciałaś porady, napisałam co się sprawdziło w moim otoczeniu dwa razy, zrób z tą informacją co chcesz, nie marnuj czasu na przekonywanie mnie że to nic nie da bo ja tu nie jestem stroną.
                          Zadaj mu te pytania:
                          Kochasz ją?
                          Czujesz się kochany?
                          Czujesz się przy niej dobrze?
                          Czy jesteś z nią z poczucia winy i obowiązku?
                          Co byś czuł gdyby ona odeszła?
                          Czy widzisz waszą wspólną przyszłość?
                          Cieszysz się na nią?
                          I niech je sobie przemyśli w Polsce.
                          • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 17:40
                            Rozumiem Twoją propozycję i dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem.

                            Natomiast dla mnie to nie jest kwestia szukania „jakiejkolwiek alternatywy”, tylko rozwiązania, które będzie realne i bezpieczne dla wszystkich, również dla mojej mamy.

                            Nie mam przekonania, że wysłanie go w tym stanie do Polski coś rozwiąże, a raczej widzę ryzyko, że to tylko zmieni miejsce problemu.

                            Dodatkowo bardzo zależy mi na mojej mamie. Chcę, żeby mogła spokojnie żyć, swoje w życiu przeszła i ma prawo do spokojnych, dobrych chwil na starość. Dlatego taka propozycja wydaje mi się po prostu nietrafiona.

                            Pomijając już fakt, że bez chęci i zgody mojego syna trudno byłoby go gdziekolwiek wysłać.

                            Samo wysłanie go gdziekolwiek indziej może miałoby sens, ale nie w formie przerzucenia problemu na starszą osobę.

                            • anek-dotka Re: sytuacja z synem 07.04.26, 17:55
                              To nie jest łatwe, ale w pewnym momencie dla swojego zdrowia warto sobie zdać sprawę, że z dziećmi zostaje tylko rozmowa, nic więcej. Z jednym obędzie się bez i się nie wpakuje w kłopoty, u innego wystarczy raz, u jeszcze innego potrwa to latami, u jeszcze innego nigdy nie zadziała. Bo dlaczego miałoby zadziałać, jeśli chłopak mimo terapii, chyba nierozpoczętej wczoraj, jest w takim stanie?
                              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 18:00
                                Na terapii byl 3 razy wiec tak jakby rozpoczeta wczoraj .Ja potrzebowalam kilku lat wiec nie oczekuje cudow po trzech spotkaniach
                                • anek-dotka Re: sytuacja z synem 07.04.26, 18:03
                                  Myślałam, że znacznie dłużej, bo ten temat już dawno się przewinął w Twoich wątkach i nawet mi się wydawało, że jakoś w tym uczestniczyłaś, ale może coś błędnie powiązałam albo źle zrozumiałam.
                                  • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 18:14
                                    Ta wcześniejsza terapia, o której była mowa, dotyczyła zupełnie czegoś innego.

                                    Były to spotkania z terapeutką systemowo-relacyjną, na które chodziliśmy razem i które dotyczyły konkretnego problemu. Całość trwała kilka miesięcy, ale spotkania / konsultacje były raz w miesiącu. Na niektórych byłam tylko ja, na jednym był sam syn, na dwóch innych byliśmy razem ( w tym ostatnie )

                                    Ten proces został już przez terapeutkę uznany za zakończony. Ja mam jeszcze jedną konsultację w maju, ale to już z mojej inicjatywy, żeby domknąć pewne rzeczy.

                                    Natomiast to, o czym teraz piszę, to zupełnie nowa sytuacja i jego indywidualna terapia, która dopiero się zaczęła.
                                    • is-laura Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:16
                                      O problemach syna z tą dziewczyną pisałaś już w sierpniu ubiegłego roku

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,179296327,179296327,trudny_zwiazek_20_letniego_syna.html#p179296686

                                      Chłopak zapija depresję, a ty bezwolnie na to patrzysz, boisz się pomóc mu podjąć stanowcze kroki odcięcia od toksyny. Oby nie skończyło się to sznurem
                                      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:31
                                        Tak, ta sytuacja trwa już od dłuższego czasu, pisałam o tym (poltora roku ). Dzięki za odgrzebanie wątku, ja akurat nie umiem tego szukać.

                                        Natomiast naprawdę nie musisz mi uświadamiać ewentualnych zagrożeń , ja o nich myślę codziennie.

                                        I serio chętnie posłucham konkretów. Jakie według Ciebie kroki powinnam podjąć, poza tymi, które już podejmuję? Bo na ten moment to trochę brzmi jak zarzut, a nie realna wskazówka.

                                        Mój syn jest dorosły. Nie mogę go zmusić do rozstania ani „przywiązać do kaloryfera” czy wysłać na przymusowe leczenie.

                                        Mogę być obok, rozmawiać z nim, stawiać granice i wspierać go, kiedy sam zaczyna coś widzieć i dokładnie to robię.
                                        • is-laura Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:43
                                          Jesteś tylko bezwolną paprotką, brak ci decyzyjności. Twoja metoda rozwiązywania problemów to zamknięcie oczu i jęczenie, że nic nie możesz. Nie jesteś dla syna oparciem
                                          Już dawno był czas na stanowcze kroki. Podano co rozwiązanie, odseparować syna od dziewczyny chociażby wysyłając go do babci. Albo wyjechać gdzieś razem z synem. Trzeba było reagować gdy się niewłaściwie zachowała w twoim domu i ją wyprosić, a nie tłumaczyć. Wyraźnie powiedzieć dziewczynie, że nie życzysz sobie takiego zachowania.
                                          • alpepe Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:50
                                            W jaki sposób chcesz dorosłego konia wysłać gdziekolwiek? Ma wezwać SWAT, który go by porwał, zakneblował, a potem przewiózł w jakieś miejsce? Przecież to jest dorosły facet, do tego studiuje.
                                            Jedyne co, to zakaz wstępu do domu dla tej dziewczyny, a jak on chce się spotykać i zapraszać, niech też się wyprowadzi.
                                            • is-laura Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:56
                                              On jest dorosły tylko metrykalne. Mieszka z autorką, jest na jej utrzymaniu, a wg włoskiego prawa nadal autorka i jej były mąż sprawują nad nim opiekę - pisała o tym w innym wątku
                                              • alpepe Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:06
                                                Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, is-laura, jak to zrobić fizycznie? Ten człowiek jest słaby, ale tylko wobec tej dziewuszki, wątkodajce i swojemu ojcu się postawi.
                                                • is-laura Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:10
                                                  Zwyczajnie, paszczą. Syn sam przychodzi do matki po radę i takiej mu udzielić wprost.

                                                  W tej chwili jej syn tonie, a matka zamiast go ratować czeka aż nauczy się pływać, co może nigdy nie nastąpić.
                                                  • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:15
                                                    Rozumiem, że z zewnątrz może się to wydawać proste – „powiedzieć wprost i postawić sprawę jasno”.

                                                    Tylko ja z nim rozmawiam i mówię wprost. Natomiast to nie działa w taki sposób, że jedno stanowcze zdanie zmienia jego decyzje.

                                                    On nie jest osobą, która „nie wie”, co się dzieje. On jest w to emocjonalnie wciągnięty i rozdarty, a to są dwie różne rzeczy.

                                                    Gdyby to było tak proste jak „powiedzieć i odetnie się”, to wiele osób nie tkwiłoby latami w trudnych relacjach.

                                                    Ja nie stoję z boku i nie czekam aż „nauczy się pływać”. Jestem obok, rozmawiam, wspieram i stawiam granice tam, gdzie mogę.

                                                    Natomiast nie jestem w stanie podjąć za niego decyzji ani go „wyciągnąć siłą” z tej relacji.
                                                  • anek-dotka Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:22
                                                    Zacznij mu podsyłać jakieś materiały na temat tego, co z człowieka robią toksyczne zwiążki.
                                                  • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 22:26
                                                    Pierdu pierdu. Idź na stronę lotu czy innej linii, znajdź bilet w promocyjnej cenie i zamiast pie...c o „jastaniuiwspieraniugobotoniehesttakieproste” powiedzieć mu: chłopie, ktoś musi jechać do babci, ja pracuję, ty masz za miesiąc wakacje, lot jest wtedy i wtedy, czy chcesz siedzieć przy oknie czy przy alejce?”
                                              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:11
                                                To, że syn mieszka ze mną i jest jeszcze częściowo na moim utrzymaniu, nie oznacza, że mogę podejmować za niego decyzje dotyczące jego życia osobistego.

                                                Pełnoletniość to nie tylko kwestia formalna, ale też realna możliwość wpływu, a tej w relacjach emocjonalnych nie da się narzucić.

                                                Ja mogę stawiać zasady u siebie w domu i to robię, natomiast jego relacji nie jestem w stanie „uregulować” za niego.

                                                Dodatkowo włoskie prawo nie daje mi możliwości zabrania mu telefonu czy wysłania go gdziekolwiek bez jego zgody. To nie jest 13-latek.

                                                Tak, jest jeszcze na naszym utrzymaniu i wiem, że gdyby żył samodzielnie, mógłby nawet ubiegać się o alimenty od nas, ale to nie oznacza, że mamy nad nim władzę jak nad dzieckiem. To chyba jest oczywiste...😳


                                                • is-laura Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:12
                                                  W takim razie na czym polega ta opieka naprzemienna nad dorosłym synem w świetle włoskiego prawa?
                                                  • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:19
                                                    „Opieka naprzemienna” nad dorosłym synem polega dokładnie na tym samym, co „opieka” w ogóle nad dorosłym dzieckiem czyli na wsparciu i utrzymaniu, a nie na kontroli.Nie mam żadnych szczególnych uprawnień wobec mojego dorosłego dziecka w porównaniu do rodziców dorosłych dzieci, którzy nie mają „opieki naprzemiennej”.
                                            • niemcyy Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:57
                                              Zakazu wstępu nie wyegzekwuje, bo praca z dojazdem pewnie zabiera jej więcej czasu niż mający wolną chatę student z uczennicą w przypływie łaski panny potrzebują na seks.
                                              • alpepe Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:07
                                                No, ale jak ją zobaczy u siebie, to paszła won i tak za każdym razem.
                                                • niemcyy Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:17
                                                  Sądząc na podstawie wątku o synowej z niemowlakiem wątkodajce "paszła/paszoł won" nie przejdzie przez usta nawet jak na jej progu staną zdenerwowani bracia panny w celu obrony honoru jej rodziny. Po roku odpałów była radość, jak panna dała się namówić na proszony obiad, i starania, żeby jej się podobało u wątkodajki.

                                                  No nic, pożyjemy, może będzie update w nowym wątku i zobaczymy. Wątkodajce pozostaje tylko życzyć, żeby syn naprawdę dobrze uważał z prezerwatywami, bo w przeciwnym razie będzie miała tę gwiazdę na głowie i w kieszeni do końca życia.
                                            • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 22:23
                                              Przecież już pisała, że młody nawet był chętny, ale jakiś tam pretekst powstał żeby tego nie robić, to raz. Dwa, studiuje - może wziąć urlop dziekański lub wyjechać na wakacje, które na uczelniach trwają po 4 miesiące. Trzy, jako że jest na garnuszku matki, matka może mu powiedzieć - ok chłopie, rodzina sobie pomaga, ja ci pomagam utrzymać jedzenie na stole i dach nad głowa, ale Ty jedziesz do samotnej babci staruszki w czasie wakacji. Albo jedziesz zbierać truskawki czy co tam rośnie w Norwegii czy innym kraju tego typu.
                                        • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 22:18
                                          Możesz go wysłać gdzieś daleko na dłuższy czas ale już aktywnie wyszukujesz powody dla których to nie wyjdzie i niby dalej pytasz co robić. I w związku z tym nie bardzo jest sens pomagać ci szukać sposobów. Tak, wydaje ci się że terapia to krok ku dobremu i dowód na dojrzałość ale tak naprawdę to bardziej jest zasłona dymna dla ciebie i dla niego, pretekst do nierobienia niczego. Bo terapeuta za niego nie zerwie ani nie zmieni tej laski.
                                          • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:05
                                            Na Jowisza, czy Ty mnie w ogóle słuchasz? Niech jedzie, gdzie chce mogę mu nawet pomóc wszystko zorganizować. Ale nie wyślę go do mojej matki. Mam trochę przyzwoitości, żeby nie pozbywać się problemu kosztem starszej osoby.

                                            Już tłumaczyłam to sto razy i nie zamierzam więcej wyjaśniać, dlaczego moja mama jest wykluczona. Jeśli jesteś na tyle egoistyczna, żeby zrzucać swoje dziecko z problemami na wlasnych rodzicow, to postępuj tak w swoim życiu ,ja nie mam zamiaru.
                                            • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:19
                                              To ty nie słuchasz. Ja od początku mówię że gdzieś za granicę, do rodziny lub do tymczasowej pracy,, to ty się upierasz ze skoro babcia nie wchodzi w rachubę (Twoje złudzenie, dorosły chłop nie potrzebuje nianczenia) to doopa blada i jest zero innych opcji. Pomóc babci może być pretekstem ale on równie dobrze może sobie nocować w hostelu i poznawać uroki kawalerskiego życia, albo jak dziewczyny napisały, poszukać jakiegoś studenckiego wyjazdu. Jest jeszcze ojciec kawalera, może też ma jakąś rodzinę. I możesz być granitowo pewna że oderwany od toksycznego związku odżyje. Ale ty się kurczowo trzymasz swojego nieszczęścia. Nie chce walić z grubej rury, ale wiesz że ludzie mają tendencję do szukania partnerów podobnych do swoich rodziców?
                                              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:25
                                                tania.dorada napisał(a):

                                                > To ty nie słuchasz. Ja od początku mówię że gdzieś za granicę, do rodziny lub d
                                                > o tymczasowej pracy,, to ty się upierasz ze skoro babcia nie wchodzi w rachubę
                                                > (Twoje złudzenie, dorosły chłop nie potrzebuje nianczenia) to doopa blada i jes
                                                > t zero innych opcji. Pomóc babci może być pretekstem ale on równie dobrze może
                                                > sobie nocować w hostelu i poznawać uroki kawalerskiego życia, albo jak dziewczy
                                                > ny napisały, poszukać jakiegoś studenckiego wyjazdu. Jest jeszcze ojciec kawale
                                                > ra, może też ma jakąś rodzinę. I możesz być granitowo pewna że oderwany od toks
                                                > ycznego związku odżyje. Ale ty się kurczowo trzymasz swojego nieszczęścia. Nie
                                                > chce walić z grubej rury, ale wiesz że ludzie mają tendencję do szukania partne
                                                > rów podobnych do swoich rodziców?
                                                To nie jest analiza, tylko projekcja.

                                                Nie odnosisz się do mojej konkretnej sytuacji, tylko dopisujesz do niej własne interpretacje i przekonania, jakby były faktami. Nie znasz mnie, nie znasz mojego syna ani naszej relacji, a mimo to wyciągasz daleko idące wnioski o „wzorcach” i przyczynach.

                                                To bardziej mówi o Twoim sposobie patrzenia na takie sytuacje niż o tym, co rzeczywiście dzieje się u mnie.
                                          • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:15
                                            tania.dorada napisał(a):

                                            >Tak, wydaje ci się że t
                                            > erapia to krok ku dobremu i dowód na dojrzałość ale tak naprawdę to bardziej je
                                            > st zasłona dymna dla ciebie i dla niego, pretekst do nierobienia niczego. Bo te
                                            > rapeuta za niego nie zerwie ani nie zmieni tej laski
                                            .Mam wrażenie, że cokolwiek bym napisała, to i tak znajdzie się powód, żeby to skrytykować.

                                            Gdybym napisała, że wysyłam syna do mojej mamy, pewnie usłyszałabym, że pozbywam się problemu kosztem starszej osoby.Spytalabys sie dlaczego nie poslalam na terapie i czy zaluje pieniedzy. Kiedy piszę, że tego nie zrobię i że syn chodzi na terapię, to z kolei słyszę, że to „zasłona dymna”. Juz sobie daruj komentarze w moim watku bo nic nie wnosza
                                            • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:21
                                              Aha, aha. Wymyślaj sobie powody dalej. Jaki jest cel tej terapii?
                                              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:27
                                                Skąd mam to wiedzieć? To mój dorosły syn i sam zdecydował, że chodzi na terapię. Jeśli masz pytania o jej cel, najlepiej zapytaj jego albo terapeutę , ja nie jestem w to zaangażowana. Wiem ,ze chodzi bo place.
                                            • enith Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:29
                                              zyciemniekocha2000 napisała:


                                              > Gdybym napisała, że wysyłam syna do mojej mamy, pewnie usłyszałabym, że pozbywa
                                              > m się problemu kosztem starszej osoby.Spytalabys sie dlaczego nie poslalam na t
                                              > erapie i czy zaluje pieniedzy.

                                              Co dotychczas zaproponowałaś synowi? Bo wiesz, twoja stareńka matka to naprawdę nie jest jedyna opcja. Co więc zaproponowałaś synowi i jak na to zareagował?
                                              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:52
                                                Owszem mial jechac do Szwecji Uppsala zalatwial to od roku .Mial nawt stypendium zeby tam sie w czesci utrzymywac. Jakos nie dotarl.
                                              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 23:55
                                                W pierwszych watkacch Tania.dorada wszystko krazy wakol mojej starenkiej matki .Teraz sobie wymyslila truskawki w Norwegii i wczesniej cos jeszcze ale od 4 godzin wszystko krazy wokol babci
                                                • tania.dorada Re: sytuacja z synem 08.04.26, 00:31
                                                  zyciemniekocha2000 napisała:

                                                  > W pierwszych watkacch Tania.dorada wszystko krazy wakol mojej starenkiej matki
                                                  > .Teraz sobie wymyslila truskawki w Norwegii i wczesniej cos jeszcze ale od 4 go
                                                  > dzin wszystko krazy wokol babci

                                                  Kłamiesz. I gdybyś nie napisała niemal na samym początku że jest babcia i syn sam chciał jechać aaaale byłby na telefonicznej smyczy to by tematu nie było.
                                                  • tania.dorada Re: sytuacja z synem 08.04.26, 00:34
                                                    I dodajmy, że jeśli jakieś rozwiązanie odpada „bo byłby na elektronicznej smyczy” to jedyną opcją żeby na pewno nie być to być w Orionie po drugiej stronie Księżyca, ewentualnie być w jakimś zakonie w którym nie wolno rozmawiać.
                                • niemcyy Re: sytuacja z synem 07.04.26, 18:54
                                  Niech cię ręka boska broni sugerować synowi, że z powodu tej ksiuty może będzie "potrzebował" chodzić na terapię latami jak matka, bo przecież od razu nie pomoże, więc póki co pozostaje mu być jej podnóżkiem tudzież psem, na którego można zagwizdać i poleci.

                                  Ta terapia chociaż na wasz włoski NFZ czy płacisz za fantazję panny muzułmanki ze swojej nie za wysokiej pensji?
                                  • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:12
                                    Szkoda, że wchodzisz w takie teksty, bo to jest naprawdę poniżej poziomu i zwyczajnie przykro się to czyta.

                                    Nie widzę też sensu wciągania w to wątków dotyczących pochodzenia czy religii. To niczego nie wnosi do tematu.

                                    Jeśli chodzi o terapię, to była decyzja mojego syna i uważam, że szukanie pomocy w trudnej sytuacji to nic złego.

                                    Dla mnie to oznaka odpowiedzialności, a nie powód do drwin. Moze przejdz sie ty na jakos terapie bo poziom agresji zostal juz dawno przekroczony
                                    • niemcyy Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:30
                                      To żadne drwiny. Oznaką odpowiedzialności byłoby zablokowanie panny na whatsappie i zgłoszenie nękania, jak się pojawia w miejscu pracy twojej synowej robić awantury, a nie stawianie (ty fundujesz, bo on nie pracuje) synowi na wielkanocnym stole alkoholu, żeby pił do spadnięcia z krzesła (!!!), bo mu współczujesz porąbanej dziewczyny jakby nie było normalnych w wieku 18-25, nawet chętnych tylko na seks, jeśli to go do niej ciągnie.
                                      Na terapię to on może chodzić dłużej niż do tej pory żyje, jeśli panna nie znajdzie sobie innej ofiary, a ty będziesz rozkminiać, co by tu zinterpretować na jej korzyść po 1,5 roku odpałów.
                                      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:38
                                        Nie zgadzam się z Twoją interpretacją tej sytuacji.

                                        Nie „funduję” synowi alkoholu ani nie wspieram takich zachowań. To była jednorazowa sytuacja i dla mnie przede wszystkim sygnał, w jakim stanie emocjonalnym on jest. Poza tym byliśmy w gościach, więc nie ja decydowałam o tym, czy ktoś pije alkohol, ani nie jestem w pozycji, żeby komukolwiek tego zabraniać.

                                        Kto miałby ją zablokować na telefonie ja czy dorosły syn? Kto miałby zgłaszać nękanie ja, która nie byłam świadkiem sytuacji, czy osoba, której to bezpośrednio dotyczy?

                                        Jeśli chodzi o blokowanie i zgłaszanie, to są decyzje, które może podjąć tylko on i osoby , ktore to dotyczy nie ja.

                                        Natomiast forma Twojej wypowiedzi i sposób, w jaki to opisujesz, nie sprzyjają żadnej konstruktywnej rozmowie, więc na tym zakończę tę dyskusję.
                                        • niemcyy Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:52
                                          To tak jak ktoś już w tym wątku napisał, jesteś współuzależniona. Zabraniać nie, zbierać pijanego w ramach sygnału owszem. Wygląda na to, że jesteś w pozycji, żeby fundować terapię i któregoś dnia przyjąć "wizytę" braci panny, jak jej matka każe synkom rozliczyć się z honoru z kolesiem, który do seksu był chętny, a do ślubu potrzebny będzie inny (a zapewne kolejka do tej świruski się nie ustawia).
                                        • yadaxad Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:58
                                          A nie może ten twój syn sobie poczytać jak wyglądają relacje z borderami i co opowiadają ci, co przez takie związki przeszli? Znalazł by tam wiele zrozumienia, odnośnik i rady.
                                        • niemcyy Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:52
                                          Nie wspierasz takich zachowań, tylko patrzysz, jak pije nie o kieliszek wina za dużo, tylko upija się w trzy d.py aż nie jest w stanie zdjąć spodni przed pójściem spać, tak samo jak wolisz się nie odzywać, jak panna przyjdzie w weekend na seks i zapłacone przez ciebie jedzenie i w niedzielę rano urządza wrzaski w cudzym domu, bo akurat nie ma humoru, a poczuła, że ma nad wami władzę.

                                    • niemcyy Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:38
                                      P.S. I może przykro się czyta (bo takie są fakty), więc korekta:
                                      Zdaje się, że masz z synami psa. Założę się, że traktujecie tego psa lepiej niż panna twojego syna, więc porównanie z gwizdaniem jak na psa jak jej się akurat zachce faktycznie chybione.
                                      Czy kiedy ten pies ostatnio wył z bólu albo strachu z powodu skopania przez was?
                                      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:40
                                        Czy ty sie dobrze czujesz ?
        • alex.vause.is.back Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:49
          Masz prawo i nawet powinnaś nie wpuszczać świruski za próg.
    • zerlinda Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:16
      Nie wspierać patologii! Zrób wszystko, żeby jak najszybciej syn odciął się od wariatki. On jest mlody, głupi i niedoświadczony, ale ty? Wspieraj syna, niech chodzi na terapię i nie wpuszaj wariatki za próg
    • enith Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:40
      Obawiam się, że jako osoba, która nie jest stroną w sprawie, niewiele możesz zrobić poza tym, co już zrobiłaś. Czyli podałaś na syna prośbę kontakt do sprawdzonej terapeutki. I to w zasadzie wszystko, reszta należy od syna, jak on to chce rozegrać. Ty chroń swoje granice, czyli jeśli u ciebie w domu laska zachowuje się jak wariatka, to więcej jej nie zapraszaj i wyjaśnij synowi, skąd ta decyzja. W związek syna nie wtrącaj się w żaden sposób. Nie broń dziewczyny przed resztą rodziny, ani nie oczerniaj przed synem. Pamiętasz, jak to jest mieć 21 lat i być zakochanym po raz pierwszy w życiu? Rozum i logika schodzą na dalszy plan i mało kiedy nawet najbardziej racjonalne argumenty trafiają do adresata. Rozumiem, że przykro patrzeć na syna, gdy się tak miota, ale to coś, z czym on będzie musiał poradzić sobie sam.
    • alpepe Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:41
      Jedyne, co by pomogło, to wymuszona dłuższa izolacja, by on sobie to poukładał w głowie. Mój brat miał kiedyś podobną dziewczynę. Długo z nią był i był to zły związek, pomiatała nim, a on uszy po sobie. Mieszkali u moich rodziców. Rodzice próbowali się nie wtrącać, choć matce zwłaszcza, się serce krajało, jak słyszała krzyki dziewczyny na mojego brata. Aż kiedyś moich rodziców nie było, a on przyjechał do mnie pomóc mi w remoncie, byłam wtedy w ciąży. I on u mnie spędził niemal tydzień. Owszem, smycz telefoniczna była, ale taka wymuszona izolacja sprawiła, że on wrócił po remoncie do domu i powiedział jej, że koniec. I faktycznie, za miesiąc ona mieszkała już gdzieś indziej. Ja mu nic nie klarowałam, nie robiłam "terapii". Wystarczył spokój i brak napięcia. To, czego on nie miał przy mnie.
      Współczuję, sądzę jednak, że to, że twój syn sobie wybrał taką wariatkę, może świadczyć o tym, że ona zaspokaja u niego jakąś potrzebę, może on właśnie tego rugania i tej huśtawki nastrojów potrzebuje.
      Jako matka ja zabroniłabym wstępu tej kobiecie do mojego domu i poprosiłabym, by syn się wyprowadził, jeśli zamierza się z nią dalej spotykać. Chroniłabym SIEBIE.
      • alpepe Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:42
        Errata: To, czego on nie miał przy niej.
        • raczek47 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:50
          Wszystko się dzieje w twoim domu?
          Zakaz wstępu dla niej. Masz prawo do szacunku w swoim domu.
          Syna wspierać, powtarzać, że to nie jest normalna relacja, być spokojną, mówić mu, że ma w Tobie wsparcie.
          Ona nie może przekroczyć progu waszego domu.
          • alpepe Re: sytuacja z synem 06.04.26, 18:53
            Raczek, ale dlaczego piszesz to do mnie, a nie do wątkodajki?
            • nastarana Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:19
              Raczek na forum jest od 127 lat i jeszcze nie nauczyła się jak ogarnąć drzewko.
              • alpepe Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:58
                Jak wygasiłam princessę, bo jednak jej demencja i problem z językiem polskim są nie na moje nerwy, to też mi zaczęły dżefka skakać big_grin. Pytanie, kogo wygasiła raczek.
                • marzenka12 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:00
                  Nikogo, po prostu odpisuje zawsze od czapy
    • dwa_kubki_herbaty Re: sytuacja z synem 06.04.26, 19:47
      Syn jest dorosły, laska jakaś walnięta, nie bądź dla niej miła, niech spier....
      Po co się wysilać dla kogoś kogo jie lubisz, powiedz synowi, że oparcie w tobie ma, a dziewczyna no cóż, kup mu gumki, będzie wymownie.
      Po co ci w chacie jakaś psychiczna małolata, jego wybory, nie wiem po co wogóle ją broniłas przed rodziną.
      Najwyżej będziesz tą tesciową z piekla rodzem,, ale ja ogólnie od laski trzymałabym się z daleka.
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:10
        Dziewczynę poznałam na początku grudnia i wtedy zaczęła u nas bywać. Na początku była naprawdę miła i normalna. Nawet przez chwilę pomyślałam, że może syn wcześniej trochę to wszystko za bardzo przeżywał, bo był to dobry okres ustały blokowania, obrażanie się, zrywanie. Miałam nadzieję, że może to, że nas poznała, jakoś to ustabilizuje.

        Sytuacja zaczęła się zmieniać później. Pierwsza odsunęła się moja synowa, kiedy ta dziewczyna przyszła do jej miejsca pracy i zrobiła tam awanturę. Był tam też mój starszy syn i on to widział, więc też się od niej zdystansował.

        Ja jej nie „broniłam”, raczej nie wchodziłam w te sytuacje, nie komentowałam, nie nakręcałam tematu. Starałam się nie wtrącać.

        Średni syn był z kolei świadkiem awantury w domu, którą zrobiła mojemu synowi i też zaczął się bardzo martwić, choć nie jest w tym aż tak stanowczy.

        Przy mnie ona długo zachowywała się poprawnie, wręcz się starała. Dopiero w ten piątek pierwszy raz usłyszałam, jak naprawdę do niego mówi i w jakim tonie i mi wszystkie witki opadły.


    • is-laura Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:09
      Ta dziewczyna to ta muzułmanka? Może syn też ma jej dość, ale waha się czy z nią zerwać, bo boi się jej braci
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:17
        Tak, to ta dziewczyna, ale szczerze mówiąc nie sądzę, żeby mój syn miał tego typu obawy.

        Z tego co wiem, w jej rodzinie nie ma ojca. Ma dwóch braci, jeden w wieku mojego syna, i oni wiedzą o tym związku, ale raczej się tym nie interesują i nie pełnią żadnej „kontrolującej” roli.Poznali mojego syna ale bez specjalnego zainteresowania

        Jeśli chodzi o mamę, pracuje zawodowo ( co jest dosyc specyficzne dla jej narodowosci , kobiety nie pracuja ) . Teoretycznie nie wie o związku córki, choć mam wrażenie, że może raczej wybierać niewiedzę, żeby nie musieć się w toangazowac /podejmowac decyzji / zabraniac

        Dlatego nie szukałabym tu powodów w jej rodzinie czy pochodzeniu. Dla mnie problemem są konkretne zachowania tej dziewczyny i dynamika ich relacji
        • enith Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:43
          Dałaś sobie wejść na głowę. Myślisz, że jej matka tolerowałaby awantury między córką i jej chłopakiem pod swoim dachem? Laska sobie pozwala, bo wie, że może. Czas postawić ją do pionu. I syna też, jeśli nie potrafi się zachować.
    • primula.alpicola Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:16
      Jako rodzic, nijak. Nic nie możesz zrobić, a cokolwiek zrobisz, możesz znowu usłyszeć pretensje.
      Syn jest na rollercoasterze dopaminowym, i dopóki się od tego jakoś nie odetnie, to tak to będzie wyglądało, jak do tej pory. To jest bardzo uzależniający, i wyniszczający układ.
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:19
        Też mam takie poczucie, że to działa trochę jak uzależniający schemat i dlatego tak trudno mu się z tego wyrwać.

        Widzę, że niewiele mogę zmienić jego decyzji, ale próbuję przynajmniej stawiać granice i nie dokładać się do tego chaosu
        • primula.alpicola Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:31
          Oczywiście, że uzależniający, i to mocno, niestety.
      • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 01:53
        Niekoniecznie to jest dopamina, to może być jakieś połączenie manipulacji i poczucia obowiązku/winy. To znaczyłoby być i haj czy uzależnienie od specyficznych emocji, nie wiem, ale nie zawsze o to chodzi.
    • blahblah2 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:17
      wytłumacz mi że w związku powinien rozkwitać, że druga strona powinna mu dawać poczucie bezpieczeństwa a ty obserwuhesz że jest zupełnie odwrotnie i martwisz się
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:26
        Ja właśnie próbuję z nim rozmawiać w ten sposób.

        Kiedy jest na to moment, pytam go, czy on w tym naprawdę jest szczęśliwy i mówię mu, że tak nie wygląda zdrowy związek.

        Dzisiaj też była taka sytuacja. Przyszedł i powiedział, że znowu są razem i miałam wrażenie, że oczekuje ode mnie radości. Zdziwił się, że jej nie było.

        Wtedy spróbowałam mu to pokazać na przykładzie mojej relacji. Powiedziałam mu: wyobraź sobie, że przez półtora roku widzisz mnie z moim partnerem w takiej sytuacji, że ja płaczę, słyszysz, jak on się do mnie odnosi, widzisz, że to mnie niszczy, a potem następnego dnia mówię Ci, że wszystko jest dobrze i wracamy do siebie.

        Zapytałam go, co by wtedy o nim pomyślał i czy chciałby taką osobę widzieć u nas w domu. ( z partnerem nie jego tata jestem od 6 lat)

        Tylko to jest takie gadanie jak do sciany.Jak jest dobrze to nie chce sluchac
        • sitniczek Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:43
          Zapytaj też czy ten związek więcej mu daje czy zabiera? Czy chce w takim związku być następnych 60 lat. Laska ewidentnie odpalona i zaborcza jak diabli. Jeśli chodzi o jej zachowanie w Twoim domu, krótko: noga-doopa-drzwi. Wrzaski może urządzać w swoim domu. Syna ratuj, bo ona go zniszczy prędzej czy później. Jak jest źle, przypomnij jego obiekcje i upór, może dasz radę mu uzmysłowić, że szanujący się, kochający ludzie zachowują się zupełnie inaczej niż ta panna
    • pepsi.only Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:34
      Trzymaj się od tego z daleka.

      Oni są młodzi. Niech się schodzą i rozchodzą, w ten sposób uczą się życia, kompromisów, kłótni, i godzenia się. Pomyśl, że to taki trening, że to może być dla nich najlepsza szkoła relacji. A jak w końcu się na dobre rozstaną, bo prędzej czy póżniej jedno z nich wyleci z tej karuzeli emocji, to znajdą sobie kogoś bardziej do siebie pasującego, tak twój syn, jak i ta dziewczyna, a w nowym związku będą mieli już to przetrenowane. wink
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:41
        Rozumiem, że młodzi uczą się relacji przez doświadczenia, ale mam wrażenie, że tutaj to już nie jest zwykła „szkoła życia”.

        To nie jest pojedyncza kłótnia czy naturalne docieranie się, tylko powtarzalny, intensywny i wyniszczający schemat.

        Mamy tu blokowanie, awantury, kontrolę (np. przeglądanie telefonu), groźby, szybkie rozstania i powroty. Do tego to nie wygląda na sytuację równą tu zawsze jedna osoba zostawia i ta sama osoba jest zostawiana.

        Dla mnie to już nie jest nauka relacji, tylko toksyczny układ, który bardzo obciąża emocjonalnie.
        • pepsi.only Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:47
          Spoko, poradzą sobie. Nie mieszaj się.
        • enith Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:49
          Tak, to jest toksyczny układ, ale nadal tylko między tą dwójką. Syn będzie musiał się naprawdę sparzyć w tym związku, żeby podjąć decyzję o zerwaniu. Ewentualnie dziewczyna znajdzie sobie kolejną ofiarę i porzuci twojego syna. Tak czy inaczej decyzje należą do nich.
        • helka.na.zakrecie Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:56
          Ale z jakiegoś powodu syn związał się właśnie z taką osobą.
          Można na niej się skupiać, a można mieć refleksje, co jego ciągnie do takiej niestabilnie emocjonalnie osoby. Co pociąga go w takim emocjonalnym rollercoasterze? Czy to, że czuje się dla kogoś niezbędny do życia? Albo taki cenny, bo ona taka zazdrosna? Etc etc..
          To raczej jest bardziej o nim niż o tej dziewczynie.
          Co jest w jego wnętrzu, że takiego wyboru dokonuje?

          Co on powiela?
          • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:12
            Dlatego tez poszedl na terapie
          • ga-ti Re: sytuacja z synem 06.04.26, 23:59
            Może jest tak samo nieobliczalna i niestandardowa "w łóżku"? No bo co młodego chłopaka trzyma przy szalonej małolacie?
            • tanebo0001 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 00:13
              Przy dwubiegunówce są wzloty i upadki. O ile upadki widzisz to przy wzlotach takie osoby są bardzo "dynamiczna erotycznie"
    • alex.vause.is.back Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:47
      Syn powinien spuścić borderkę na drzewo raz a dobrze...
      • pepsi.only Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:49
        A msz ona nie jest borderką, a jedynie oni na siebie nawzajem tak działają.
        Toż to dzieciuchy wciąż. Zycia się uczą.
        • afro.ninja Re: sytuacja z synem 06.04.26, 20:57
          Oj nie, osobowość borderline widać jak na dłoni i to u tak młodych ludzi. Jest słodka, póżniej kontrolująca, następnie straszne dramy, a potem ona zdziwiona- o co ci chodzi? Trzeba uświadamiać, że tak zachowująca się osoba, to nie jest dobry partner do związku i lepiej od niej wiać. Oczywiście zakochany, predzej, czy pozniej sie o tym przekona Tutaj syn chodzi na terapię, może szybciej przejrzy na oczy, bo mozna trwac latami w zwiazku z taka osobą i życie sobie marnować
          • pepsi.only Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:07
            Oj tam oj tam, nie tragizujcie. Ja na pewno nie mam bordeline, a jak miałam 17-18 i ciut wiecej lat, to byłam w takim związku, 1 dzień zgoda i sielanka, drugi dzień- burza, afera, kłócimy się, zrywamy i takie tam, trzeci dzień- godzenie się (no czasem to trwało i w cyklach 5 dniowych).
            Nie żałuję ani dnia z tym kolesiem, ułożyłam sobie doskonale po nim życie. Za to on żałuje że sie rozstał ze mną 🤷‍♀️wiem o tym, bo gadałam z niedoszłą tesciową całkiem niedawno , ona nam strasznie kibicowała, wiec przy spotkaniu po latach wyściskałysmy się, i gadałyśmy z sobą jakby nigdy nic, i jakby wcale nie upłynęło te xy lat.
            • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:20
              Rozumiem, że takie burzliwe relacje w młodym wieku się zdarzają i sama widzę, że to może być część „uczenia się życia”.

              Natomiast u mnie to nie jest tylko kwestia kłótni i godzenia się. Tu wchodzą już rzeczy typu kontrola, przeglądanie telefonu, awantury w miejscach publicznych czy sposób, w jaki ona się do niego odnosi.

              Dlatego mam poczucie, że to jednak wykracza poza zwykłą „burzliwość” i zaczyna być czymś bardziej wyniszczającym.

              I jeszcze jedna rzecz – w relacji powinna być jakaś równowaga. A tutaj widzę, że to ciągle jedna osoba blokuje, obraża się i odchodzi, a druga przeprasza, oddzwania i próbuje to naprawiać. I w tym, szczerze mówiąc, nie widzę już nic normalnego.
              • pepsi.only Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:24
                Dobra, jak chcesz coś zrobić, to pogadaj z synem i przypomnij o antykoncepcji. I tyle.
                Od ciebie nic nie zależy, więc zostaw ich. I WYLUZUJ, to są dzieciaki jeszcze.
                • afro.ninja Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:40
                  Dzieciaki, a trauma może zostać na zawsze. Mozna w wieku 21 lat, utknąć na ładnych kilka lat w bardzo toksycznym związku. I chlopaka żal. Dziewczyna ma tez oczywiście bardzo duże problemy emocjonalne, nie wiem czy wynikają one z dojrzewania, czy problemów psychicznych, ale nikt by sobie takiej dziewczyny swemu synowi nie życzył.

                  Nic tu nie można zrobić. Chłopak powinien sam dojść do wniosku, ze to nie ma sensu. Dziewczyna jest młoda, ale jej postępowanie nie wróży nic dobrego, na pewno nie dla syna zyciemniekocha.
                • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 02:07
                  Nie, naprawdę nie każdy związek jest twoim związkiem. Jeśli bardzo młoda osoba wejdzie w związek z manipulatorem i emocjonalnym szantażystą to samej jej się trudno z tego wyplątać.
                  • pepsi.only Re: sytuacja z synem 07.04.26, 09:10
                    Ależ nigdy tak nie uważałam!
                    Po pierwsze sytuację czytamy jednostronnie. Wiemy tyle co matka syna nam tu pisze. A pisze fatalnie o dziewczynie. I już wyrywne ematki stawiają diagnozy- że manipulantka, że bordeline (PORAŻKA!) , a dobrze o synku, on to biedny miś.
                    Ja nie mam zamiaru ani jednego, ani drugiego oceniać, bo co się dzieje miedzy młodymi to my na serio nie wiemy.
                    Wiem za to (poniekąd z doświadczenia, ale tez obserwacji, tak po prostu) że matce syna nie wolno się wtrącać, i ingerować. Zresztą, do młodych i tak to nie dotrze. Niech się do tego przyzwyczaja, że jej rola wychowawcza, kontrolna, etc już się skończyła.
                    A to są małolaty- uczą się życia, uczą się siebie, swoich reakcji na konflikty, swoich reakcji na stres, uczą się kłótni i godzenia się, uczą się kompromisów. Nie pasują do siebie, więc iskrzy i takie związki, prędzej czy później, rozpadają się- o ile zadbają o antykoncepcję, co od początku podkreślam, żeby o tym synowi przypomniała. Choć co dzieciaki zrobią, to na to matusia synusia wpływu mieć i tak nie będzie, ale przypomnieć- nie zaszkodzi.
                    • daniela34 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 09:22
                      Czyli uważasz, że przeszukanie telefonu, wydzwanianie do koleżanki syna autorki z groźbami i nachodzenie jej w miejscu pracy to po prostu efekt tego, że "uczą się życia, uczą się siebie, swoich reakcji na konflikty, swoich reakcji na stres, uczą się kłótni i godzenia się, uczą się kompromisów. Nie pasują do siebie, więc iskrzy."
                      Gdyby chłopak przeszukiwał telefon dziewczyny, groził jej kolegom i nachodzil ich w miejscu pracy to też uznałabyś, że to po prostu normalny etap uczenia się związku?

                      Oczywiście - może to nieprawda, no ale to równie dobrze nieprawdą może być to, że autorka ma syna a syn ma dziewczynę.
                    • alex.vause.is.back Re: sytuacja z synem 07.04.26, 09:49
                      śmieszne jest to, co piszesz.
                      kłótnie i rozstania ok, ale nie trzymanie kogoś szantazami na sznurku i wciąganie w to obcych ludzi.
                    • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 10:10
                      Zgadzam się, że sytuację widzimy tylko z jednej strony i dlatego staram się opisywać konkretne sytuacje, a nie stawiać diagnozy.

                      Widzę natomiast, że mój syn jest w trudnym dla siebie układzie i że to go bardzo obciąża i jako matka nie jestem w stanie tego po prostu ignorować. ( zwlaszcza kiedy do mnie dzwoni)

                      Dla mnie to nie jest kwestia „bo to młodzi i się uczą”, tylko tego, że pewne zachowania wykraczają poza zwykłe kłótnie czy docieranie się.

                      Ja naprawdę długo starałam się patrzeć na to obiektywnie. Nie atakowałam tej dziewczyny, wręcz ją polubiłam, dla mnie była sympatyczna. Te około trzy miesiące od początku grudnia do mniej więcej miesiąca temu były naprawdę dobre w porównaniu z tym, co było wcześniej.

                      Widząc młodość i to całe szaleństwo nawet sytuację w barze próbowałam sobie tłumaczyć, że to może wynikać z jakichś trudności w domu czy niedowartościowania.

                      Myślałam, że może wcześniej czuła się nieakceptowana, a teraz, kiedy widzi, że jego rodzina jest na tak, to wszystko się ustabilizuje i przez jakiś czas faktycznie tak było.

                      Ja tak naprawdę dopiero od piątku zaczęłam patrzeć na to inaczej i pomyślałam, że moi synowie i synowa mogli widzieć więcej niż ja.

                      Bo tu naprawdę jest trudno, bo cokolwiek zrobi mój syn, i tak jest źle.

                      I tak, może ta dziewczyna ma jakieś problemy, może trzeba by się nad tym pochylić, może jest tysiąc powodów jej zachowania, ale to nie jest moja rola. Ona ma swoją rodzinę, a ja skupiam się na moim synu.

                      Dodam jeszcze, że ja szczerze mówiąc wcale się nie prosiłam o to, żeby w to wchodzić. To mój syn miesiąc temu zadzwonił do mnie, że ona go zostawiła. Pewnie już nie miał komu o tym mówić, więc zostałam mu tylko ja.

                      Słucham go, staram się coś powiedzieć, że tak to nie powinno wyglądać, ale jednocześnie staram się trzymać na tyle z daleka, na ile potrafię, bo też dbam o swoje zdrowie psychiczne.

                      I jeszcze jedno ja nie mam poczucia, że „piszę fatalnie o dziewczynie”. Opisuję konkretne sytuacje. Jeśli one nie działają na jej korzyść, to już nie jest kwestia mojego nastawienia.

                      Zresztą opisuję też mojego syna to, że od rana do wieczora jest w napięciu, że płacze, że się załamuje. To też nie stawia go w dobrym świetle, a jednak o tym piszę, bo chcę pokazać realny obraz.


                    • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 13:39
                      Oj pepsi manipulujesz to ty. Ja napisałam że to jest manipulacja a nie docieranie się, ale nigdzie nie pisałam że “ona zła a on dobry”. No owszem, jeśli ktoś jest w sytuacji skrajnie dla siebie niekorzystnej, JEST W NIEJ NIESZCZĘŚLIWY a mimo to nie jest w stanie się z niej wyrwać to raczej nie chodzi o haj tylko o uwikłanie i manipulacje, przy czym laska nie musi robić tego celowo jak psychopata. Sama miałam w bardzo najbliższym otoczeniu przynajmniej dwa takie związku osób w tym wieku w których jedna osoba nie była w stanie się uwolnić bo druga zawsze zachodziła ja z drugiej strony i szantażowała emocjonalnie i nie, to nie było docieranie się, to był układ który kończył się nerwicą, depresja, terapiami.
                    • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 13:47
                      A, w obu sytuacjach matki się wtrąciły - nie tyle awanturami ile dając realną możliwość separacji - i w obu dzieci były za to wdzięczne. Naprawdę, nie każdy związek jest twin młodocianym związkiem. Kurde, całkiem dorośli ludzie tkwią latami w złych związkach i nie są w stanie się wyplątać bez pomocy otoczenia i specjalistów, czasem to się kończy śmiercią, a ty mówisz że na pewno sobie poradzą bo ty miałaś chłopaka.
                      Owszem, autorka za bardzo stara się traktować dziecko jak dziecko - to widać w tym jak patrzy na ewentualne wysłanie go do babci do Polski - z defiltu zakłada że to byobybzrzucanie jej “tego” na głowę, ale dwie rzeczy mogą być jednocześnie prawdą. A do tego dodajmy że autorka ma ujemna asertywność, co było widać w wątku o niemowlaku o północy, więc syn to zapewne odziedziczył, raz że geny a dwa że wzorce.
            • alex.vause.is.back Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:22
              wciąganie w te osobiste awantury innych ludzi w miejscu publicznym (bar) i trzepanie telefonu chłopaka bardzo mnie tu zaniepokoiło
          • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 21:22
            Rozumiem, że ten schemat może się tak kojarzyć, natomiast nie czuję się na miejscu, żeby stawiać jakiekolwiek diagnozy.

            Dla mnie nie jest najważniejsze, „co jej jest”, tylko to, jak wygląda jej zachowanie wobec mojego syna i jak on się w tej relacji czuje.

            I to widzę jasno , że to go bardzo obciąża i nie jest dla niego dobre.

            Dlatego bardziej skupiam się na tym, żeby on sam to zobaczył i zrozumiał, a nie na etykietowaniu tej dziewczyny.
            • helka.na.zakrecie Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:00
              zyciemniekocha2000 napisała:

              >
              >
              > Dla mnie nie jest najważniejsze, „co jej jest”, tylko to, jak wygląda jej zacho
              > wanie wobec mojego syna i jak on się w tej relacji czuje.
              >
              > I to widzę jasno , że to go bardzo obciąża i nie jest dla niego dobre.
              >
              Czyli to jest o nim. O to, kogo wybrał. Czego nie chce widzieć. Dlaczego on godzin się na coś takiego..

              Chyba kręci go takie ekstremalne szaleństwo i niestabilność..
              • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:08
                Myślę, że to nie jest kwestia tego, że go „kręci” niestabilność czy ekstremalne sytuacje.

                Bardziej widzę, że jest w to emocjonalnie wciągnięty i trudno mu się z tego wyplątać, mimo że sam się w tym źle czuje. To nie wygląda jak świadomy wybór, tylko raczej jak schemat, który go wciąga.

                Ludzie często zostają w czymś, czego nie chcą, właśnie dlatego, że są wciągnięci emocjonalnie.

                Dlatego staram się go wspierać, żeby sam to zobaczył, a nie zakładać, że on tego chce czy tego potrzebuje.

                I szczerze nie bardzo rozumiem, na jakiej podstawie wyciągasz wniosek, że jego to „kręci”. Gdzie w tym, co napisałam, to widać?
                • helka.na.zakrecie Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:40
                  Po tym, że nadal jest w takim związku. Mimo kosztów.
                  Mało to osób tkwi latami w bardzo toksycznych relacjach?
                  Czemuś jednak to służy...
                  Jakkolwiek to nazwiesz ' wciągnięty emocjonalnie", czy inaczej..
                  Poczytaj nieświadomym doborze partnerów..
                  Może przestaniesz się skupiać na niej, a zaczniesz na synu, co on dzięki takiej relacji znajduje
                  • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 02:09
                    Niekoniecznie.
                • niemcyy Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:44
                  Wniosek zapewne na takiej podstawie, że ciągle jej wybacza i w kółko daje się traktować gorzej niż pies.
                  (Przy czym do tego przyczyniłaś się też ty broniąc jej swego czasu zamiast się nie wtrącać. Może od ciebie podłapał nastawienie, że trzeba nieść swój krzyż, też patrząc na historie z niemowlakiem.)

                  On ma 21 lat, laska źle się zachowuje raz, drugi i fefnasty to arivedervci i tego kwiatu jest pół światu, nie ta to będzie inna, bo to nie 30-letni związek, który może być warto próbować ratować ze względu na jakieś sentymenty czy kredyt. Nie do wyobrażenia, że on przez jakąś wtedy 17-letnią pannę spędza czas na terapiach zamiast z kumplami czy czymś innym przyjemnym albo jakby to była jedyna dziewczyna na świecie. Może uprawia z nią seks, ale i do seksu można sobie zwłaszcza w tym wieku znaleźć kogoś, z kim się będzie miało fun a nie takie traktowanie.
                  • afro.ninja Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:52
                    Młodzi mężczyźni, często są bardzo wrażliwi, łatwo i mocno się zakochują.
                    Czemu on z nia jeszcze jest i zamiast z nia zerwać, to sie upija i płacze? No musi do tego dojrzeć.
                    To chyba dobrze, ze poszedł po pomoc do terapeuty.
                  • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:53
                    niemcyy napisał(a):

                    >
                    > (Przy czym do tego przyczyniłaś się też ty broniąc jej swego czasu zamiast się
                    > nie wtrącać. Może od ciebie podłapał nastawienie, że trzeba nieść swój krzyż, t
                    > eż patrząc na historie z niemowlakiem.) Przeciez ja go nie bronilam przy nim , nie dawalam sie wciagac w dyskusje podpytywania itp Odsylalm z zapytaniami do syna .
                    >
                    > On ma 21 lat, laska źle się zachowuje raz, drugi i fefnasty to arivedervci i te
                    > go kwiatu jest pół światu, nie ta to będzie inna, bo to nie 30-letni związek, k
                    > tóry może być warto próbować ratować ze względu na jakieś sentymenty czy kredyt
                    > . Nie do wyobrażenia, że on przez jakąś wtedy 17-letnią pannę spędza czas na te
                    > rapiach zamiast z kumplami czy czymś innym przyjemnym albo jakby to była jedyna
                    > dziewczyna na świecie. Może uprawia z nią seks, ale i do seksu można sobie zwł
                    > aszcza w tym wieku znaleźć kogoś, z kim się będzie miało fun a nie takie trakto
                    > wanie.
                    No to konkretnie.

                    Mam dorosłego syna, który jest emocjonalnie wciągnięty w taką relację. Nie mogę za niego podjąć decyzji ani zmusić go do rozstania.

                    Co konkretnie byś zrobiła na moim miejscu.

                    Chodzi mi o realne działania, a nie ogólne stwierdzenia typu „powinien odejść”.
                    • anek-dotka Re: sytuacja z synem 06.04.26, 23:03
                      Nie masz tu manewru, tylko oni w swoim związku mają możliwość realnego działania. Ty jedynie możesz chronić siebie, a syna zapewniać, że jesteś i jakoś go ostrzegać, żeby oczyścić własne sumienie, co jemu realnie nic nie da. Nie uratujesz dorosłego chłopaka.
                      • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 02:10
                        Ma, ma.
                    • helka.na.zakrecie Re: sytuacja z synem 06.04.26, 23:19
                      A co to w ogóle znaczy- emocjonalnie wciągnięty-?
                      Wg mnie: niewiele. To jakiś wytrych, by nie konfrontować się z faktem, że jednak syn wybrał, zakochał się i pozostaje w związku, który jest.. Bardzo niestabilny? ( Eufemizm)

                      A co możesz zrobić?
                      Wyrażać swą opinię, że np niepokoisz się, etc.. bez nacisków, bo spowodujesz efekt Romea i Julii i tylko scementujesz parę.
                      I absolutnie odmawiaj wyżalania się synowi.
                      Jak sobie poscuelił, tak się wyśpi.
                      Nie ratuj, nie doradzają, nie pocieszaj.
                      Niech poczuje konsekwencje tej relacji.
                      Póki co, jednak mu się to podoba i ostateczny bilans ma na + .
                      • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 02:35
                        Kurła, jeszcze brakuje, żeby tu któraś powiedziała, że nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
                        • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 08:02
                          .
    • niemcyy Re: sytuacja z synem 06.04.26, 22:02
      Przede wszystkim tłucz synowi do głowy, że żadnego seksu bez prezerwatywy, bo laska gotowa złapać go na ciążę i okaże się, że twoja pierwsza synowa to anioł wcielony. Więcej mu nie przetłumaczysz, sam musi sięgnąć dna.
      I daj mu przykład czynem: absolutnie jej nie broń i żadnych proszonych obiadków, jeśli panna ma ochotę robić awantury to nie ma wstępu pod twój dach i niech zamiast twojemu synowi robi je swoim muzułmańskim braciom, raz-dwa ją ustawią. I nie szkodzi, że syn studiuje i nie ma kasy, żeby coś wynająć. Chce panią to niech robi na nią albo chodzi do niej. Zastanów się, czy ty pracujesz po to, żeby ponosić koszty takich wizyt zamiast mieć spokój w domu i nie wydawać pieniędzy na obiady dla sfochowanej muzułmanki, której się zapomniało, że z muzułmańskim chłopem chodziłaby trzy kroki za nim, a nie robiła awantury i wzywała do siebie w trybie natychmiastowym gwiżdżąc jak na psa.
      • anek-dotka Re: sytuacja z synem 06.04.26, 23:05
        O antykoncepcji, chronieniu siebie i wyprowadzce - bardzo słuszne.
    • bmtm Re: sytuacja z synem 06.04.26, 23:09
      Co wy macie z tymi terapiami to nie wiem? Nie macie niczego ciekawszeg o w życiu do roboty?
    • ga-ti Re: sytuacja z synem 06.04.26, 23:56
      A bracia nie mogą iść z młodym na piwo/bilard/ryby... I pogadać jak facet z facetem? Pokazać, co jest nie tak, ustawić mu w głowie? Mamusia to mamusia, ojca nie ma (jak widzę) no to bracia po męsku niech pogadają.

      A Ty stawiaj granice w swoim domu.
      Dziewczyna to małolata, nie narzeczona, nie musisz obiadkami częstować i na paluszkach chodzić.
      Z drugiej strony, Twoje gadanie młodemu nie wiele pomoże, ot matka truje, jęczy, głowę zawraca, marudzi jak zwykle.

      Ech, najtrudniej to zostawić dorosłym dzieciom wybory, gdy widzimy, że wybierają źle.
      • zyciemniekocha2000 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 09:23
        Bracia długo byli aktywni, jeszcze wcześniej ode mnie, zanim ja się w ogóle zorientowałam, co się dzieje.

        Ja widziałam, że syn jest zmieniony , nerwowy, zamyka się w pokoju , ale myślałam, że to jakaś forma opóźnionej adolescencji. Dopiero później, kiedy ich też to wszystko zmęczyło, zaczęli mi opowiadać, jak to wygląda. Bo ile można , wychodzenie z nim, wciąganie go, tłumaczenie, a potem znowu ten sam kołowrotek od początku.

        Starszy syn już po jakimś czasie kompletnie stracił do tego cierpliwość. Dla niego ona jest „psychiczna” i to jest krótka piłka, więc on nie jest dla niego teraz wsparciem, bo mój syn potrzebuje raczej usłyszeć, że „będzie dobrze”.
        Młodszy też przestał go szukać.
        Mój ex wie o wszystkim, ale on się do tego kompletnie nie nadaje. To taki człowiek, co by usiadł z nim i razem płakał. Próbował rozmawiać, ale to jest trochę jak gadanie do muru.

        Najgorsza jest ta izolacja. Syn się odciął od wszystkich, bo przecież nie można normalnie wyjść z kumplami, tylko trzeba siedzieć i czekać, bo a nuż ona zadzwoni i będzie chciała się spotkać.

        Ostatnio, kiedy wyszedł w sobotę, była wielka chryja :gdzie był, z kim i dlaczego jej nie powiedział, mimo że wcześniej sama kazała mu się nie odzywać przez kilka dni.

        W święta było podobnie –:był z nami na obiedzie, potem się upił i położyliśmy go spać. Przez jakieś dwie godziny nie był na telefonie ( tez nie dobrze bo dlaczego nie odpisuje) Ona w tym czasie w ciągu kilku godzin zadzwoniła do niego trzy razy i robiła mu awantury, zupełnie nie zważając na to, że jest z rodziną na świątecznym obiedzie.
    • tania.dorada Re: sytuacja z synem 07.04.26, 01:46
      Stary sprawdzony sposób: wyślij go do wód.
    • kotejka Re: sytuacja z synem 07.04.26, 07:01
      To jak gangrena - nie ma innej rady, trzeba amputowac
      To klasyczny przemocowy toksyczny uklad
      rozstanie - powrót - napięcie - wybuch - przeprosiny - miesiąc miodowy - znowu od początku
      kontrola (telefon, sprawdzanie)
      zazdrość urojona i eskalacja (wydzwanianie, grożenie obcej dziewczynie)
      emocjonalne uzależnienie twojego syna (cierpi, ale wraca)
      Udwiadom mu mrchsnizmy, uswiadom konsekwencje
      Zadnego "wspierania mlodych"
      To nie jest zwiazek to poyebanstwo, to nie "dziewczyna" to toksyczna wariatka
      Im dalej w las tym bedzie gorzej, a jeszcze faktycznie dziecko jej zrobi. Studia, rozwoj, imprezy z przyjaciolmi - tylko raz w zyciu ma sie 21 lat
      Tluczesz do lba, ze tak ludzie nie zyja
      Ze zwiazek uskrzydla, a nie niszczy
      Kropla drazy.kamien, moze dotrze
      • kotejka Re: sytuacja z synem 07.04.26, 07:05
        Praktycznie - dziewczyny dobrze radza. Niech jedzie gdzies na troche. Jakis erasmus, exchange, gap year, albo wolontariat na Galapagos, gdzie bedzie odwracal przewrocone zolwie. Zmieni srodowisko, odetnie sie, spojrzy z boku. Co z oczu, to z serca.
    • subskrybcja Re: sytuacja z synem 07.04.26, 12:12
      Zrób coś dla siebie, żyj swoim życiem a nie życiem syna. w wieku 30 lat tez bedzie mógl wpasc w toksyczny związek i też to tak będziesz przeżywała. A potem w wieku 40 lat i tak dalej.
      Kobieto nie masz swojego życia?
    • lauren6 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 13:23
      Jako rodzic zrobiłabym dziecku z dudy jesień średniowiecza z powodu schlania się w trakcie rodzinnego święta.
      A w związek nie wtrącałabym się.
    • lucky80 Re: sytuacja z synem 07.04.26, 13:37
      chyba już dziewczyny powiedziały: nie zapraszać jej do domu, jak chce robić mu awantury to na pewno nie pod twoim dachem. Do reszty się nie wtrącać nieproszona, chyba że syn prosi o pomoc (a z tego co piszesz - robi to). Wtedy delikatnie mu perswadować że jednak normalny związek nie jest tym co on ma (chodzi mi o awantury, szantaże, etc). I tyle możesz. Oby jak najszybciej się z tego wyzwolił.
    • xymena_liga Re: sytuacja z synem 07.04.26, 17:30
      Brutalnie pisząc: niech się młody nacieszy w łóżku, ale emocjonalnie powinien być gotowy na szybką ewakuację dla dobra wszystkich.
      • enith Re: sytuacja z synem 07.04.26, 19:13
        Ale w tym chyba tkwi sedno problemu. Jeśli młodzi mają świetny seks, to tym trudniej będzie chłopakowi z tego zrezygnować, ewakuując się ze związku. Możliwe, że właśnie ekstra seks jest tym, co go w tej toksycznej relacji trzyma pomimo emocjonalnej huśtawki i nie pozwala na trzeźwy ogląd sytuacji.
    • enith Re: sytuacja z synem 07.04.26, 18:57
      Przypomniałaś mi sytuację z czasów liceum i związek dwóch bliskich mi wtedy osób, który wyglądał dokładnie tak samo, jak obecny związek twojego syna. Dziewczyna porządnie zdiagnozowana została dopiero jakąś dekadę po tym, jak rozeszły się nasze drogi, ale już w liceum nikt nie miał wątpliwości, że w grę wchodziły jakieś zaburzenia.
      Gdy ponad 20 lat po maturze spotkałam tamtego chłopaka, dowiedziałam się, że lata zajęło mu doprowadzenie głowy do porządku, a i tak nie jest pewien, czy na pewno mu się to udało. Dziewczyna zostawiła za sobą zgliszcza, nie tylko zresztą w tamtym związku, ale w każdej innej relacji też. Z rodziną, z przyjaciółmi, z kolejnymi partnerami.
      Uważam, że młode osoby, które w pierwszy poważny związek wchodzą z osobą tak zaburzoną, mają wybitnego pecha i niekoniecznie trwają w toksycznej relacji, bo widocznie coś z niej wynoszą. Prędziej nie mają ani świadomości, że coś jest nie tak, ani narzędzi, jak się przed czymś takim bronić.
      Rodzinom dzieci, które miały pecha wpaść w sidła zaburzonej osoby, bardzo współczuję, bo w zasadzie mogą być tylko biernymi obserwatorami rozwijającej się sytuacji.
      Acha, kolega wyrwał się po dwóch latach ze związku, wyjeżdżając po maturze na 3 miesiące daleko od domu nie pozostawiając partnerce kontaktu (era sprzed powszechnie dostępnych komórek). To całkowite odcięcie bardzo mu pomogło w zdobyciu szerszej perspektywy i prawidłowej ocenie patologicznego związku, w którym ponad dwa lata tkwił.
    • novembre Re: sytuacja z synem 07.04.26, 20:12
      Nie wtracac sie.
      Nie ma za co.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka