piataziuta
22.04.26, 11:56
1)Co tam? Co ładnego? Jak humor?
U mnie niemal codziennie jak na zdjęciu. Lubię to! Długie dni, świeża zieleń, niebieskie niebo, codzienny rower - daje mi to codziennie +100 do humoru.
Mogłoby tylko trochę popadać, bo strasznie jest sucho. Ałycze późno zakwitły i po kilku dniach prawie opadły.
2)Co na obiad?
U mnie polędwiczki wieprzowe w sosie z mascarpone i suszonymi pomidorami. Do tego wczoraj szparagi i gnioty, a dzisiaj jarmuż z patelni i brokuły.
3)Podobnie jak nasza forumowa paprotka ze słomką w dziobie, przymierzam się do kupna mieszkania (tylko ja na serio).
To będzie pierwszy taki w życiu zakup - jestem więc kompletnie zielona w temacie, a po wpisach w wątku wyżej wymienionej, widać, że macie spore doświadczenie.
Trochę nam się rozmijają z Mieciem cele - ja widzę wakacyjną bazę, która nadawałby się też, ewentualnie, pod wynajem turystom.
Mieciu wynajmem się brzydzi, a widzi lokal do którego się w końcu przeniesiemy, a do Wawy będziemy ewentualnie czasem dojeżdżać.🙄
Dla uproszczenia, przyjmijmy jego wersję, z ewentualną opcją wynajmu "w razie czego".
Ustaliliśmy na razie, że wolimy mieszkanie w bloku od działki na której coś by trzeba budować i od gotowego domu, bo mieszkanie wymaga najmniej roboty, a my nie mamy po prostu czasu (ani chęci) na żadne komplikacje.
Garaż podziemny jest warunkiem.
Łazienka na obu piętrach - w przypadku lokalu dwupoziomowego.
Parter, choć z ogródkiem, raczej mnie odrzuca (oczami wyobraźni widzę jak mi sąsiedzi z góry trzepią dywaniki na łeb i zrzucają pety). Ale może to błąd? Byłoby gdzie suszyć kajty.
Widziałam, że się krzywicie na balkon/sypialnię od strony południowej - poproszę o rozwinięcie - naprawdę to takie zło?
Mam w tej chwili balkon od południowego wschodu i nie narzekam, wyjąwszy te pięć dni w roku, kiedy zdarzy sie 32 stopnie.
Jedna z ofert jest właśnie dwupoziomowa, drugie piętro to poddasze, a balkon jest od południowego zachodu. Sypialnia na poddaszu, po północno-zachodniej stronie. Jak bardzo to zły pomysł, bez klimy?
Wolałabyście mieć krótszy dojazd, mieszkanie bliżej przelotowej trasy, na uboczu normalnego małego miasta, ale 30/35 minut z buta do plaży? Czy dłuższy dojazd do typowo turystycznej wsi, wąską dziurawą trasą (plus dwie inne opcje dojazdu) i 10 minut do morza?
Wszystkie przemyślenia miło widziane!