Dodaj do ulubionych

O wychowaniu

06.05.26, 11:15
Mój wniosek z kilkunastu lat rodzicielstwa - zaszkodziła mi ematka. Pewnie nie tylko ona, również totalny zachwyt nad własnymi dziećmi, podporządkownie im całego życia rodzinnego, parcie na rodzicielstwo bliskości i wizja wychowania bez kar i nagród. Z 10 lat temu ktoś mi tu napisał, że wychowanie bez kar i nagród na dłuższą metę się nie sprawdza. Jako matka maluchów oburzyłam się, z perspektywy czasu muszę się przyznać, że u mnie się nie sprawdziło. Dużo czytałam na tematy dotyczące wychowania, oczywiście w uznanym przez siebie nurcie, bardzo chciałam być inna niż moi rodzice. Mąż się ze mną nie zgadzał, uważał, że jestem za miękka i dzieci włażą mi na głowę ale ja wszelkie próby wprowadzenia przez niego dyscypliny negowałam. W efekcie odsunęłam go i od wychowania dzieci i od życia rodzinnego. Dzieci coraz mniej nas szanowały i miały coraz większe wymagania a później były rozgoryczone bo nie byliśmy w stanie ich spełnić.
Z perspektywy czasu i na skutek między innymi terapii rodzinnej doszłam do następujących wniosków:
- wychowanie za pomocą naturalnych konsekwencji nie jest dla każdego
- czasem lepsze jest dawanie kar za nieodpowiednie zachowanie niż próba wytłumaczenia po raz kolejny dlaczego pewnych rzeczy nie należy robić
- złe jest stawianie dzieci w rodzinie na pierwszym miejscu,
- złe jest traktowanie wszelkich prob wprowadzenia dyscypliny jako agresji
- złe jest wykluczanie jednego z rodziców ze współdecydowania o wychowaniu dzieci
- złe jest postrzeganie siebie przede wszystkim jako matki i podporządkowywanie wszystkiego tej roli bo dzieci tego i tak nie docenią a prowadzi do wypalenia.
- zła jest wreszcie próba wychowania dzieci w ten sposób, żeby były zawsze szczęśliwe bo to prowadzi do rozpieszczania a szczęścia i tak nie daje.

Mam nadzieję, że aktualnie jesteśmy na dobrej drodze bo na tę chwilę ani my ani dzieci nie jesteśmy szczęśliwi a życie rodzinne to wieczna walka o wykonanie najprostrzych czynności. Może mój wpis przyda się jakiejś młodej mamie.
Obserwuj wątek
    • homohominilupus Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:18
      Szacun milva za ten post.
      Jesteś odważna.

      Ile lat mają Twoje córki?
      • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:06
        Mają 12 i 15 lat.
        • malgosiagosia Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:07
          milva24 napisała:

          > Mają 12 i 15 lat.

          To nie jest wiek, w ktorym mozesz ocenic efekty wychowania. Mozesz ocenic temperament dziecka, jego inteligencje, ale nie skutki wlasnego wobec niego postepowania. Dziecko moze cie zaskoczyc w kazdym wieku, ale najbardziej zaskakuja dzieci juz dorosle. Bedzie lepiej niz myslisz.
          • mayaalex Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:29
            No wlasnie, to dosc ciezki wiek, nawet anielskie dzieci maja wtedy jakies fochy od czasu do czasu i generalnego lenia. Nie zakladalabym ze zle wychowalam dzieci tylko dlatego, ze akurat wtedy zrobilo sie trudniej, to raczej normalne.
            Natomiast to bardzo dobry wiek, zeby im pokazac, ze kobieta oprocz bycia matka jest tez po prostu czlowiekiem, potrzebuje czasem odpoczynku, pomocy w domu czy wiekszego uwzglednienia jej potrzeb niz w przypadku maluchow.
            • malgosiagosia Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:47
              mayaalex napisała:

              .
              > Natomiast to bardzo dobry wiek, zeby im pokazac, ze kobieta oprocz bycia matka
              > jest tez po prostu czlowiekiem, potrzebuje czasem odpoczynku, pomocy w domu czy
              > wiekszego uwzglednienia jej potrzeb niz w przypadku maluchow.

              Moim zdaniem, to jednak troche pozno, zeby nie powiedziec za pozno. Dzieci od malego musza wiedziec, ze mama jest zmeczona, ze tata wlasnie wrocil z pracy, a babcie boli noga...itp, nie ma tu nic do pokazywania. Zycie samo uczy, ze matka to czlowiek i ma wlasne potrzeby.
              • mayaalex Re: O wychowaniu 06.05.26, 17:14
                A ja mysle, ze to bardzo dobry wiek (jasne, mozna bylo wczesniej ale tegu juz sie nie zmieni u tej konkretnej forumki) bo co prawda nie naucza sie tego tak szybko i naturalnie jak maluchy, ale sa juz na tyle duze, ze mozna z nimi wiele rzeczy obgadac i wytlumaczyc juz na calkiem doroslym poziomie.
                • malgosiagosia Re: O wychowaniu 06.05.26, 17:28
                  mayaalex napisała:

                  > A ja mysle, ze to bardzo dobry wiek (jasne, mozna bylo wczesniej ale tegu juz s
                  > ie nie zmieni u tej konkretnej forumki)

                  Zapytalam mojej mlodszej z ktora jestesmy wlasnie na wakacjach, w jakim wieku dotarloby do niej, ze matka to tez czlowiek. - W kazdym - powiedziala.
                  No tak, masz racje. To troche jak z drugim jezykiem, male dziecko uczy sie go naturalnie, starsze musza sie juz troche na nauce skupic, ale na nauke nigdy nie jest za pozno.
        • mayoliijka Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:13
          Ja się z Tobą w większości zgadzam.
    • alpepe Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:28
      Takie rozważanie dla ciebie, bo ja na ematce raczej kiedyś nie bywałam i twoich wpisów nie śledziłam, ale jak uderzysz się w pierś, to dawałaś tu lub na edziecku etc. młodym matkom rady zgodne z tym, co kiedyś wyznawałaś?
      • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:07
        Pewnie cos tam pisałam tu albo na wychowaniu bez porażek. Ale raczej pytałam o rady niż ich udzielałam z tego co pamiętam.
        • alpepe Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:43
          No to straty nie są wielkie. Najgorzej, jak się daje rady, które się okazują zatrutym winem.
    • alexis1121 Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:32
      No ale za co karać te dzieci? Mi się wydaje, że dzieci są po prostu udane, albo nie i jeżeli zmieniłabyś to wychowanie z perspektywy czasu, to nie jest powiedziane, że byłoby lepiej.
      • analoga_niet Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:58
        Nieudany to może być ten twój ulepek jak się barista pomyli a nie człowiek
        • kira_03 Re: O wychowaniu 06.05.26, 18:45
          1000/100
    • andaba Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:42
      Komentować tego nie będę, bo znowu się po mnie przejadą.

      Ale cieszę się że jesteś, bo jakoś cię nie widziałam dawno i nawet się zastanawiałam, czy zniknelas, czy tylko zmieniłaś nicka, co dla mnie jest jednoznaczne - nie jestem mistrzynią od śledztw.
      • afro.ninja Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:50
        Niby czemu? Ty jestes wielodzietna matką i tez tu wiele złotych rad dostałaś od niektórych.
        • andaba Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:42
          No własnie, dostałam mnóstwo złotych rad, które sobie można wydrukować i na gwoździu w sraczyku powiesić.

          Tyle że ja na forum weszłam już jako matka wielodzietna i miałam spory dystans do tego, co tu pisały. Ematce zawdzięczam dużo przeczytanych dobrych książek i sterylizację zwierząt - w mojej bańce nie było to popularne.
          Resztę traktowałam jako ciekawostki.

          Matki jednego idealnego dziecka nie są w stanie zrozumieć, że nie do każdego dziecka trafia to samo. Ja takich idealnych miałam dwoje, ale reszta jednak wymagała stanowczości w określonych wypadkach.

          • 152kk Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:01
            Zresztą - bycie idealnym dzieckiem wcale nie jest takie fajne. Ja byłam takim idealnym dzieckiem. Nie że mnie rodzice zmuszali, kwestia osobowości. Zdyscyplinowana, inteligentna (przynajmniej na tyle by nigdy nie mogąc problemów z nauką), samodzielna, nieagresywna, współpracująca itd Na szczęście miałam też inne cechy, które mnie ocaliły przed tym szaleństwem. Ale spotkałam idealne dzieci, które takiego szczęścia nie miały i teraz - jako mocno dorośli - borykają się z wieloma problemami i rodzinnymi (bo już ich małżonkowie i dzieci tacy idealni nie są) i psychologicznymi (bo świat ogólnie idealny nie jest).
            • mayoliijka Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:18
              To jest prawda. Ja też jestem takim "idealnym" dzieckiem i akceptacja nieidealności moich dzieci wymaga ode mnie wysiłku, szczególnie jak wszyscy są nastolatkami.

              152kk napisała:

              > Ale spotkałam idealne dzieci, kt
              > óre takiego szczęścia nie miały i teraz - jako mocno dorośli - borykają się z w
              > ieloma problemami i rodzinnymi (bo już ich małżonkowie i dzieci tacy idealni ni
              > e są) i psychologicznymi (bo świat ogólnie idealny nie jest).
              • bi_scotti Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:30
                mayoliijka napisała:

                > To jest prawda. Ja też jestem takim "idealnym" dzieckiem i akceptacja nieidealn
                > ości moich dzieci wymaga ode mnie wysiłku

                smile Mojej wybitnie idealnej (!) Najstarszej trafilo sie dziecie, ktore (jak sama mowi) ma max cech po babci Bi_scotti, wybitnie nieidealnej tongue_out Ale moja (wciaz idealna wink) corusia przyjmuje to na klate z zalozeniem, ze skoro it's been possible to communicate z mama Bi_scotti przez ostatnie 42 lata (moja corka rocznik '84), to jest i szansa na to, ze i z jej dziecieciem da rade big_grin Moze faktycznie Rhett Butler mial racje sugerujac, ze generations sie przeplataja: idealne-nieidealne-idealne-nieidealne etc. surprised big_grin Cheers.
      • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:08
        Nie zmieniłam ale mam rózne problemy osobiste i zawodowe i naprawdę rzadko zaglądam. Ale miło że ktoś mnie pamiętasmile
        • andaba Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:43
          No ja cię pamiętam, bo zawsze byłaś tu jedną z normalniejszych.
          Mam nadzieję, że wszystko ci się poukłada.
        • homohominilupus Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:44
          Ja pamiętam 😉

          Pisałaś juz chyba wcześniej o dziewczynach. Ze problemy.
          Nie mam dzieci ale wiem jak nastolatki moga dać w kość.

          No i jeszcze wcześniej tez pisals a ja lubie Twoj nick bo to moj ukochana postać (aż sie popłakałam jak ją Vilgefotrz usmiercił)

          Trzymaj się!
        • primula.alpicola Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:28
          milva24 napisała:

          > Nie zmieniłam ale mam rózne problemy osobiste i zawodowe i naprawdę rzadko zagl
          > ądam. Ale miło że ktoś mnie pamiętasmile

          Ja też Cię pamiętam.
          Mam nadzieję że Ci się wszystkie problemy porozwiązują
        • kochamruskieileniwe Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:36
          Milva, jak tak możesz pisać...
          Wiele osób Cię pamięta. I też się trochę niepokoilam Twoim milczeniem, zwłaszcza w świetle tego, co ostatnio pisałam (kłopoty wychowawcze).
          I zgadzam się z tym, co napisałaś w poście startowym.
          Nie ma jedynej właściwej metody stosowanej u każdego dziecka. Każde jest inne i metodę trzeba modyfikować.
          I wielka z tym, co napisałaś o rodzicach. Jeżeli jest dwoje rodziców wychowujących dzieci- wychowuje dwoje.Nawet jeśli mają nieco odmienne zdanie. Trzeba iść na kompromis.
          Oczywiście nie pisze o skrajnych przypadkach, gdy jeden rodzic jest patologiczny. A też tak bywa.
      • chatgris01 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:48
        andaba napisała:

        > Ale cieszę się że jesteś, bo jakoś cię nie widziałam dawno

        Też się cieszę, że jesteś (również zauważyłam zniknięcie).
    • malaperspektywa Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:44
      Zawsze tak jest, że określoną metoda nie jest dla wszystkich. Rodzina to żywy organizm ze swoimi temperamentami i charakterami. Każda jest inna. Nawet w jednej rodzinie to co sprawdzi się przy jednym dziecku do drugiego może zupełnie nie trafiać. Nie ma przepisu na wychowanie. Trzeba być w to uważnie zaangażowanym, słuchać, obserwować i modyfikować w miarę potrzeby. Rozmawiać. Liczyć się z każdym i o sobie też myśleć.
      • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:54
        Otóż to. Są dzieci i sama takim byłam, których ukarać się nie da, bo mają w dupie wszelkie atrakcje, które ewentualnie można by im w ramach kary zabrać. Ale są i takie, które się po delikatnych karach dość szybko ogarniają.
        Kwestia charakteru i ogólnie, osobnika.
    • afro.ninja Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:49
      Pamiętam wątek forumki, co córce cale życie usługiwała i córka jest idealna. Znam sporo takich rodzin. Głównie mają jedynaka, ale nie tylko, wszystko pod dzieci, dzieci nic nie muszą, oprócz nauki, ale tez nie na jakimś olimpijskim poziomie. I wszystko gra. Widzę, ze ten model rodzicielstwa sie sprawdza, więc nie mozna generalizować.
      Tu na ematce, jak sie czyta wiele lat, to gołym okiem widać jak ematka nad dziećmi skacze.

      Problem moze nie w wychowaniu, a charakterach i relacjach między wami?!
    • lilia.z.doliny Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:50
      Pozostaje przy swojej opinii : kary: - nie. I mówię to jako matka dwóch dorosłych synów, skrajnie różnych, z których jeden dał mocno do wiwatu. Gdybym miała powtórzyć macierzyństwo od zera, to stalabym się taka matka od razu, bez rozkminiania, czy to w ogóle dobre, czy może jednak karać. Bo jednak przez pierwszych kilka lat byłam.micno spaczona wzorcami wychowawczymi spod szyldu: za dobre wynagradza, a za zle karze
      • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:44
        Ja się podpisuję. Przy czym dodam, ze ponoszenie przez dziecko konsekwencji swoich działań (ale też starsze dziecko) to nie kara.
      • princesswhitewolf Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:42
        Wydaje mi sie ze dzieci sa rozne. Jedne reaguja na nagrody, inne na kary. A innym wystarcza przemowienia.
    • arthwen Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:51
      Nie wiem czemu zrównujesz rodzicielstwo bliskości i wychowanie za pomocą naturalnych konsekwencji z brakiem dyscypliny i wykluczaniem drugiego rodzica.
      Rodzicielstwo bliskości nie oznacza, że dzieci mają być na pierwszym miejscu. Naturalne konsekwencje nie wykluczają się z dyscypliną.
      • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:58
        Naturalne konsekwencje nie wykluczają się z dyscypliną.


        A wręcz powinny się uzupełniać. Naturalne konsekwencje często po prostu nie są tak dotkliwe dla dziecka jak chciałby rodzic, więc siłą rzeczy nie mogą się wykluczać z dyscypliną. Niewyspany nastolatek raczej rzadko kiedy uzna "faktycznie granie do nocy powoduje że jestem mniej skupiony na lekcji, od jutra koniec z tym, o 21 jestem w łóżku". Ogromna większość z nich będzie wolała być niewyspana i grać dalej.
        • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:08
          >Niewyspany nastolatek raczej rzadko kiedy uzna "faktycznie granie do nocy powoduje że jestem mniej skupiony na lekcji, od jutra koniec z tym, o 21 jestem w łóżku".

          Powie. O 7 rano, gdy będziesz go wysyłać do szkoły, wtedy obieca wszystko. Do 21 postanowienie się rozmyje. Trzeba konsekwentnie zadbać o umożliwienie realizacji, z zabraniem elektroniki włącznie.
          Ale czy należy go karać za to, że grał? Czy powinien mieć obcięte kieszonkowe? Szlaban na wszelką elektronikę do końca tygodnia?
          • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:46
            NO tylko to zabranie elektorniki nie musi być karą. To jest dbanie o zdrowie dziecka, w tym o zdrowy sen
            Jak mojej młodej telefon się wycisza o 22 to nie ejst to kara za cokolwiek. Sama sobie też ustawiam godziny gdzie telefon sie wycisza...kary sobie daje?
            • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:43
              Ja się zastanawiam, czy ja niewyraźnie piszę, czy Wy niewyraźnie czytacie. Dla mnie wychowanie za pomocą naturalnych konsekwencji to właśnie to, że dziecko ponosi konsekwencje swojego niewyspania - idzie do szkoły niewyspane, nie jest zwalniane z obowiązków domowych, dlatego że jest zmęczone. Ale wspieram je w radzeniu sobie z problemem, blokuję elektronikę od którejś godziny, sprawdzam, czy usnęło, w razie problemów oferuję dodatkową pomoc, jak np. masaż czy medytacje. Przy czym u nas to nie jest elektronika tylko czytanie, więc trochę trudniej odciąć. Ale ogólnie rozumiem, że mimo że się umawiamy, że jest w łóżku o określonej godzinie i powinno spać, to czasem jest to trudne i pomagam dziecku rozwinąć te umiejętności.

              Nie bardzo widzę sensu kar w takiej sytuacji. I nie umiem sobie wyobrazić właściwej kary. Ja chyba w ogóle mam problem z tym, że nie bardzo widzę skuteczne metody karania. Bo jakie?
              • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:02
                Kara to detterent. W zyciu istnieja kary jak najbardziej. Przyklad, ktos prowadzi auto pod wplywem alkoholu/narkotykow i powoduje wypadek to konsekwencje moga byc rozne, ale jesli np jest nia czyjas smierc czy zranienie to taki kierujacy zostanie ukarany np utrata prawa jazdy/wiezieniem.
                Dzieci zazwyczaj maja zasady ustalone przez rodzicow, za lamanie ich sa konsekwencje, konskencja moze byc np kara a kara moze byc np zakaz uzywania devices przez jakis czas. Itp
                • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:24
                  >Kara to detterent. W zyciu istnieja kary jak najbardziej.

                  Jasne w życiu istnieją kary, ale aparat państwowy ma inne możliwości niż rodzice. W sensie koszenie poboczy w ramach prac społecznych a koszenie własnego ogródka to jednak dwie różne rzeczy.

                  >Dzieci zazwyczaj maja zasady ustalone przez rodzicow, za lamanie ich sa konsekwencje, konskencja moze byc np kara a kara moze byc np zakaz uzywania devices przez jakis czas. Itp

                  Konsekwencje to konsekwencje - zarwę noc, następnego dnia źle się czuję, zapomnę zanieść rzeczy do prania, zostają mi tylko niefajne ubrania do chodzenia itd. Kara nie jest konsekwencją naturalną tylko dodatkiem - nieprzygotuję się do lekcji, dostanę złą ocenę, rodzice mnie zbiją / zabiorą kieszonkowe / skonfiskują ulubioną zabawkę.

                  I z tym ostatnim modelem mam problem. Rozpiszmy konkretną sytuację - dziecko ma iść spać o 21, o 23 przyłapujesz je z książką pod kołdrą, następnego dnia jest ciężko nieprzytomne, bo pobudka o 6 rano.
                  Jakie widzisz możliwe kary? Zabranie elektroniki nie działa, bo dziecka elektronika nie jara, telefon nosi pod przymusem.
                  • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:37
                    turzyca napisała:

                    > >Kara to detterent. W zyciu istnieja kary jak najbardziej.
                    >
                    > Jasne w życiu istnieją kary, ale aparat państwowy ma inne możliwości niż rodzic
                    > e. W sensie koszenie poboczy w ramach prac społecznych a koszenie własnego ogró
                    > dka to jednak dwie różne rzeczy.

                    Kara moze byc koszenie wlasnego ogrodu w czasie gdy sie mialo czas wolny na przyjemnosci. Tego czasu nie bedzie, bedzie koszenie. To przyklad tylko, ale zasada jest taka ze kara ma byc czyms nieprzyjemnym, konskekwencja nie zawsze jest

                    > Konsekwencje to konsekwencje - zarwę noc, następnego dnia źle się czuję, zapomn
                    > ę zanieść rzeczy do prania, zostają mi tylko niefajne ubrania do chodzenia itd.

                    ??? Napisalm ze konekwencja to nie konsekwencja? Konsekwencja moze byc kara, to sa dwie rozne rzeczy, co wyjasnilam.


                    > I z tym ostatnim modelem mam problem. Rozpiszmy konkretną sytuację - dziecko ma
                    > iść spać o 21, o 23 przyłapujesz je z książką pod kołdrą, następnego dnia jest
                    > ciężko nieprzytomne, bo pobudka o 6 rano.
                    > Jakie widzisz możliwe kary? Zabranie elektroniki nie działa, bo dziecka elektro
                    > nika nie jara, telefon nosi pod przymusem.
                    >

                    Mowa o uposledzonym dziecku?
                    • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:58
                      >Kara moze byc koszenie wlasnego ogrodu w czasie gdy sie mialo czas wolny na przyjemnosci. Tego czasu nie bedzie, bedzie koszenie.


                      A jeśli normalnie Ty kosisz ogród to znaczy, że Ty jesteś stale karana? Ogólnie karanie przerzucaniem obowiązków domowych jakoś mi się kłóci z ideą solidarności rodzinnej i współodpowiedzialności za dom rodzinny.

                      >To przyklad tylko, ale zasada jest taka ze kara ma byc czyms nieprzyjemnym, konskekwencja nie zawsze jest


                      Mamy różne definicje konsekwencji i kary i to utrudnia rozmowę. Dla mnie rozróżnienie konsekwencji i kary jest ważne. Potrzebne mi określenie na nieprzyjemne skutki własnego działania, które nie są karą. Np. dziecko rozlewa sok. Konsekwencją jest to, że musi przerwać zabawę, zebrać sok, a potem dwa razy umyć mopem podłogę. Karą byłoby gdyby w efekcie nie dostało soku do końca tygodnia.


                      >Mowa o uposledzonym dziecku?

                      Dlaczego upośledzonym? Bo czyta zamiast grać?


                      Idę po dzieci, więc przestanę brać udział w dyskusji na jakiś czas.
                      • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:08
                        turzyca napisała:


                        > A jeśli normalnie Ty kosisz ogród to znaczy, że Ty jesteś stale karana? Ogólnie
                        > karanie przerzucaniem obowiązków domowych jakoś mi się kłóci z ideą solidarnoś
                        > ci rodzinnej i współodpowiedzialności za dom rodzinny.


                        Czas zaczac absurdy ematki? Skoro cos robi sie nornalnie i nie w czasie wolnym to nie jest to kara i nie jest uzywane jako kara. Tobie sie kloci, a innym nie.

                        > Mamy różne definicje konsekwencji i kary i to utrudnia rozmowę. Dla mnie rozróż
                        > nienie konsekwencji i kary jest ważne.

                        Tylko problem w tym ze tego nie odrozniasz, albo probujesz albo nie rozumiesz konceptu albo poprostu nie rozumiesz co czytasz albo opcja lubisz sie klocic bez sensu.

                        > Dlaczego upośledzonym? Bo czyta zamiast grać?
                        >
                        Bo sensowne dziecko rozumie konsekwencje oraz relacje miedzy poznym zasypianiem a wczesnym wstawaniem.
                        • martishia7 Re: O wychowaniu 06.05.26, 17:09
                          > Bo sensowne dziecko rozumie konsekwencje oraz relacje miedzy poznym zasypianiem a wczesnym wstawaniem.

                          O Boziu. Bo żaden dorosły nigdy nie wpadł w pętlę "jeszcze tylko jeden rozdział", "jeszcze tylko jeden odcinek", "jeszcze tylko jedna tura", chociaż następnego dnia trzeba wstać do roboty. Szczególnie w tzw. "dzisiejszych czasach", kiedy to dorośli siedzą i przewijają jeszcze jedną roleczkę, jeszcze jeden filmik.
                          Dorośli nie są w stanie wykazać samodyscypliny w pierdyliardzie dziedzin (naczelny: dieta), chociaż na poziomie intelektualnym doskonale zdają sobie sprawę z zależności pomiędzy przyczyną a skutkiem. Nakładanie takich oczekiwań co do poziomu samoświadomości i samodyscypliny na dzieci jest nierealne.
                  • arthwen Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:05
                    Ale czemu za przekroczenie czasu na aktywność przed spaniem czytaniem chcesz zabierać elektronikę?
                    Naturalną konsekwencją przegięcia w tym wypadku (aczkolwiek ja jednorazową sytuację potraktowałabym właśnie jednorazowo) jest ograniczenie czasu na czytanie. Czyli jak już zabierasz, to nie elektronikę a książkę wink
                    Ja wiem, że to kontrowersyjne, bo jak to zabraniać czytania, ale u nas jak najbardziej działało (akurat nie w kwestii położenia się spać, ale moje dziecko potrafiło olać wszystko inne, bo przecież czyta - i ja to trochę nawet rozumiem, bo też jak mam wciągającą książkę, to najfajniej się umościć i czytać aż książka się skończy, ale jednak życie - pewne rzeczy trzeba zrobić i nie ma że boli).
                    Więc wracając do sytuacji - następnego dnia jest ciężko nieprzytomne i to jest bezpośrednia konsekwencja. Jeśli zrozumiało, to ok, ale jeśli sytuacja się powtarza, to zwyczajnie następnym razem o 21 zabierasz książkę i nie masz litości dla "to chociaż do końca rozdziału!!!".
                    • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:56
                      >Ale czemu za przekroczenie czasu na aktywność przed spaniem czytaniem chcesz zabierać elektronikę?

                      Potrzebowałam przykładu, gdy dziecko nie trzyma się zasad, żeby rozważyć, jak używać kar. Bo ja ogólnie mam problem z koncepcją kary jako czegoś tematycznie kompletnie oderwanego od czynu. Właśnie typu szlaban, zakaz używania elektroniki, oglądania telewizji, obcinanie kieszonkowego, wykonywanie dodatkowych obowiązków domowych itd.
                      • nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 17:02
                        Dopuszczam użycie kary jako czasowego szlabanu na wszystko w razie jakiegoś ciężkiego przewinienia, w pewnym sensie bylaby to naturalne konsekwencją mocnego wkurzenia rodziców.
                      • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 18:38
                        turzyca napisała:


                        > Potrzebowałam przykładu, gdy dziecko nie trzyma się zasad, żeby rozważyć, jak u
                        > żywać kar. Bo ja ogólnie mam problem z koncepcją kary jako czegoś tematycznie k
                        > ompletnie oderwanego od czynu. Właśnie typu szlaban, zakaz używania elektroniki
                        > , oglądania telewizji, obcinanie kieszonkowego, wykonywanie dodatkowych obowiąz
                        > ków domowych itd.
                        >
                        A jakie kary stosujesz jesli w ogole? Konsekwencja poznego chodzenia spac jesli trzeba wstac wczesnie bedzie zmeczenie ale to zmeczenie bedzie miec wplyw np na nauke w szkole. Jesli zdarzy sie sporadycznie to nic wielkiego ale jesli bedzie zdarzac sie czesto to dziecko moze miec problemy w szkole, slabiej lub wcale przyswajac informacje co w przyszlosci wplywnie negatywnie na caloksztalt.
          • trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:59
            Gdy dałam dziecku do ręki elektronikę, ustaliłyśmy wspólne zasady, które wdrożyłam za pomocą narzędzia do kontroli rodzicielskiej. Jakie aplikacje, ile czasu, o której sprzęt jest nieczynny (w nocy, wieczorem i w trakcie lekcji). Te zasady negocjujemy gdy ma dni wolne (znoszę wtedy blokadę w godzinach szkolnych). Nie muszę zabierać dziecku telefonu, gdy przegina, po prostu uczy się, że nie można używać go w sposób nieograniczony i totalnie to akceptuje. Telefon wyłącza się o 21, nie ma więc szans, żeby się nie wyspała (chodzi do szkoły na południowe godziny). To, że telefon się wyłącza nie jest karą, a jednocześnie pomaga z dyscyplinować dziecko.
        • analoga_niet Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:46
          Ależ są dotkliwe. W tym wypadku rodzic ponosi naturalną konsekwencję tego, że nie wprowadził właściwych zasad użytkowania elektroniki dziecku.
      • ruta_tannenbaum Re: O wychowaniu 06.05.26, 11:58
        ...a wykluczanie drugiego rodzica i przesadna, wypalająca identyfikacja z rolą rodzicielską w ogóle mogą występować przy stosowaniu wszelkich podejść wychowawczych.
      • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:13
        Nie zrównuję tylko piszę, ze u nas tak było. Mąż uważał, że klaps to bie problem a jak dziecko nie chce po kilku upomnieniach posprzątać zabawek to można je pozbierać samemu i wyrzucić. Ja uważałam, że bicie to najgorsze zło a jak dzieci zaczynały płakać w momencie otrzymania kary miękłam i mówiłam mężowi, żeby odpuścił.
        Nadal nie jestem zwolenniczką kar fizycznych ale z perspektywy czasu sądzę, że obniżenie znaczenia męża w rodzinie przez moje zachowanie zaszkodziło bardziej niż mógłby okazjonalny strzał laczkiem przez tyłek.
        • arthwen Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:23
          Jako dziecko, które okazjonalnie dostawało strzał laczkiem przez tyłek (albo klapsa ręką) się nie zgodzę.
          Owszem, może i "wyszłam na ludzi" (ale to POMIMO tego wychowania, a nie z powodu), ale wątpię, żebyś chciała, żeby twoje dzieci myślały o tobie to, co ja myślałam o moich rodzicach i co do tej pory doskonale pamiętam. Wiem, że ja nie chciałabym, żeby moje dziecko tak myślało, więc nigdy nie było bite.
        • zla.m Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:26
          Od ściany do ściany. Wychowanie bez dyscypliny albo bicie (czyli przemoc/przestępstwo). Między tymi dwiema skrajnościami jest naprawdę mnóstwo miejsca.
        • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:48
          BO wy z mezem jestescie z dwóch skrajnych światów. Ojciec chciał bić, matka skrzajnie w drugą stronę.
          Tu trzeba sie było z ojcem dzieci dogadać, nie wiem poagadć, wyjaśnić czemu bicie jest złe i do niczego nie prowadzi ( twój mąz był bity zapewne i takie wzorce wyniósł z domu, to trudno przerwać).
          Okazjonalny strzał laczkiem....mąz też by ci mogł strzelić okazjonalnie?
        • alex.vause.is.back Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:52
          Akurat tu masz rację, że się na to nie zgadzałaś.
          Strzał laczkiem w tyłek to nie jest wychowanie.
        • zabickalola Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:07
          Skutki braku konsekwencji w wychowaniu to dowód na to że dzieci trzeba bić? Niezły fikolek
        • malgosiagosia Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:04
          milva24 napisała:

          > Nadal nie jestem zwolenniczką kar fizycznych ale z perspektywy czasu sądzę, że
          > obniżenie znaczenia męża w rodzinie przez moje zachowanie zaszkodziło bardziej
          > niż mógłby okazjonalny strzał laczkiem przez tyłek.

          Okazjonalny strzal laczkiem w tylek nic by nie dal i nie zmienil, a mogloby pogorszyc sprawe, gdyz dzieci mialyby uczucie alibii, wymowke, usprawiedliwienie, ze takie sa, bo byly bite. Teraz taka moda w psychologii, ze rodzice wszystkiemu winni.
          Najwazniejsza jest bezwarunkowa milosc. Dziecko musi wiedziec, ze jest kochane bez wzgledu na wszystko, potem wazna jest pokora, nie jestesmy bez wad, nie mamy super wiedzy i psycho-fizycznych mozliwosci, oraz cierpliwosc jest wazna. Naprawde, bardzo wazna jest cierpliwosc.
    • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:02
      Dziwny miks metod i wyobrażeń prezentujesz.
    • wena-suela Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:07
      Jakże prawdziwe. Metoda która stosowałaś doprowadziła wprost do skutków, które opisujesz.
    • 152kk Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:09
      A ja bym chętnie poczytała co twój mąż zrozumiał/zmienił w swoim zachowaniu/postrzeganiu w wyniku terapii rodzinnej. Czyli - chciałabym poczytać "drugą stronę).
      Bo większość co piszesz jest dla mnie zrozumiałe, poza 2 dość kluczowymi rzeczami: skąd wzięła ci się potrzeba stawiania dzieci na 1.miejscu i rezygnacji z własnych potrzeba, a jednocześnie - jak ci się udało to: "wykluczanie jednego z rodziców ze współdecydowania o wychowaniu". Bo - z jednej strony wskazuje to na bardzo niskie poczucie własnej wartości (rezygnacja z siebie), a z drugiej - na bardzo silną wolę i umiejętność podporządkowania sobie innych (nie wyobrażam sobie np.siebie żebym pod wpływem męża zrezygnowała z wpływu na wychowanie moich dzieci, oczywiście pewne kompromisy tak, ale całkowita kapitulacja i życie w takiej rodzinie - niewyobrażalna).
      • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:22
        jak ci się udało to: "wykluczanie jednego z rodziców ze współdecydowania o wychowaniu

        Podejrzewam ze skoro nie bylo wspolnej wizji wychowania to jedno musialo zrezygnowac, wycofac sie i zrobil to maz. Jak widac wolynelo to negatywnie na wychowanie dzieci
      • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:29
        Akurat na razie jeszcze jesteśmy w terapii. Dopiero kilka spotkań za nami, chciałam szybciej ale i mąż i starsze dziecko się wzbraniali.
        Akurat to, że kobieta powinna się w pełni podporządkować byciu matką to u mnie rodzinne. Obie babcie z matki strony wcześnie zostały wdowami i same wychowały dzieci i to w ciężkich czasach. Moja matka też całe życie wtłaczała nam, że dla kobiety bycie matką powinno byc najważniejsze i tak jakoś wyszło. A mężowi może też ostatecznie było wygodnie, żeby się wycofać zamiast ze mną walczyc.
        • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:36
          No i masz idealny przykład, własny (można odnieść do dzieci też) na to że kwestia podejścia do życia zależy nie tylko od wychowania, ale też od cech wrodzonych, charakteru, analitycznego myślenia, poziomu buntu, krytycyzmu itd.
          Jakbyś zrobiła sondę wśród osób wychowanych w podobnym klimacie jaki opisujesz to byłoby całe spektrum: od takich jak Ty, z podejściem "no tak było, tak żyła matka i babka no to i mnie tak wyszło", po te, które uznały "a mnie się tak nie podoba, nie powielę schematu, będę żyć inaczej" i cały przekrój wszystkiego co pomiędzy.
        • chatgris01 Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:55
          milva24 napisała:

          > Akurat to, że kobieta powinna się w pełni podporządkować byciu matką to u mnie
          > rodzinne.

          U mnie też rodzinne, ale to jedna z przyczyn, dlaczego nigdy nie chciałam być matką...
    • m_incubo Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:11
      Zdaje się, że pomieszałaś kilka systemów i kilka pojęć, więc nic dziwnego, że jesteś rozczarowana, bo "nie wyszło".
      Jestem matką czwórki dzieci, o bardzo różnych charakterach. Dwoje jest już dorosłych i brak kar w niczym im nie zaszkodził, przeciwnie, za to brak konsekwencji i zgody co do sposobu wychowywania u obojga rodziców mógłby zaszkodzić bardzo.
      Brak kar nie oznacza braku wychowania, a kary nie załatwiają dosłownie niczego.
      • trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:28
        Prawda, brak kar nie oznacza braku dyscypliny.
    • eagle.eagle Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:14
      A to nie jest tak że wychowujemy dzieci tak jak sami uważamy za słuszny ?

      I fakt, ja ciągle widzę życie rodzinne jako samotne rodzicielstwo. U mnie nie było przeciwwagi, nie punkty widzenia, u mnie było tylko moje głaskanie, nie drażnienie - nawet w żartach, jasne komunikaty, raczej bez kar, dbanie aby dzieci czuły się wysłuchane. Ale jeszcze raz podkreslę mogli robić wszystko co chcieli, nie miałam sił aby im zabraniać, kłócić się, walczyć. Sił ani czasu. Nie mogę powiedzieć że pokończyli szkoły, mają dobrą pracę - więc wiem że mój sposób też nie był dobry. Ale zawsze mnie szanowały i szanują, i to one się mną chwalą.
      Jakkolwiek wiem, że jakbym cofnęła czas to nie umiałabym ich inaczej wychować, robiłam to co uważałam za słuszne
    • elinborg Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:20
      Masz córki w wieku nastoletnim.
      T o jest trudny okres, wiele się zmienia.
      Zgadzam się z tym, że wychowują rodzice, oboje, i że rola matki to tylko jedna z wielu w życiu.
      Reszta to mam wrażenie jakieś wypaczenie, złe zastosowanie jakiejś metody wychowawczej, bez modyfikacji dla dobra dzieci i własnego.
      Tak jakby to metoda była na pierwszym miejscu.
      W zasadzie w pełni o tym, czy coś zadziałało czy nie będziesz mogła za parę lat powiedzieć.
      • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:43
        T o jest trudny okres, wiele się zmienia.

        Btw. czy to tylko moje wrażenie że ostatnio oni to jakoś mniej przeżywają? Wszystkie nastolatki, które poznałam w ostatnim czasie (dzieci nowych znajomych albo dawno niewidzianych członków rodziny) są do bólu poukładane i jakieś takie... Jak od linijki.
        Trafiłam na dziwaków czy to jakiś nowy trend?
        • ruta_tannenbaum Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:54
          Mam trochę podobne obserwacje. Trochę bliskich mi osób ma już duże dzieci, rodzone albo w patchworkowych układach, i jest tam mniej niż można by się spodziewać nastoletnich buntów, a więcej potrzeby bycia blisko z rodzicami, robienia wspólnie rzeczy itp.
          Zetknęłam się z opinią, że to rezultat jednak bardziej bliskościowego wychowania, stawiającego na rozmowy, komunikację etc. Niekoniecznie jako "systemowe" RB, ale po prostu pewna ogólna zmiana cywilizacyjna, która sprawiła, że dzieci mniej postrzegają rodziców jako antagonistów, których trzeba w tym okresie dojrzewania pokonać. Ale nie wiem, to może też być bańka/anegdotyczne obserwacje/cisza przed burzą.
          • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:03
            Ale nie wiem, to może też być bańka/anegdotyczne obserwacje/cisza przed burzą.

            No właśnie ja też nie wiem, chociaż bańkę bym odrzuciła bo to tak różne srodowiska... Ale dokładnie tak jest w tych przypadkach, które obserwuję. I też zarówno w pełnych jak i w patchworkowych rodzinach. Zjawisko mnie zdumiewa, bo wydawało mi się w absolutnej normie przeżywanie w tym wieku jakiegoś rodzaju buntu, choćby ideologicznego czy np. kwestionowanie religii i tak dalej. A tu nic, potulne to wszystko, poukładane i wyprasowane. Nie ogarniam.
            • trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:18
              Ja się nie buntowałam jako nastolatka. Może więcej kwestionowałam zasad, ale nie było ze mną utrapienia, tylko dyskusje.
              • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:25
                No ze mną też utrapienia nie było, w ogóle nie o to mi chodzi, ale takiego bycia od linijki jak te dzieci, które ostatnio poznałam to nie pamiętam, nikt z mojego otoczenia taki nie był. Jak zaprogramowane żeby były grzeczne, nieupierdliwe i jak najmniej absorbujące. Żadnych problemów w szkole, wracania po określonym czasie, odmiennego zdania na temat czasu wolnego, obskakują imprezy rodzinne i święta kościelne (w przypadku wierzących rodziców), no po prostu jak z jakichś Żon że Stepford tylko wersja nastoletnia.
                • trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:26
                  No też mam takich w otoczeniu i mnie trochę zaskakują tym, że jak są proszeni o to, żeby pomóc babci na działce to jadą. Ja tego nie znosiłam 🤪
                  • nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:31
                    U mnie bardzo wczesny nastolatek sam z siebie odkurza cała chałupę i kosi trawę. Stawiam na naukę przez naśladownictwo ojca, który też sam z siebie obsługuje zmywarkę, śmieci i jeździ na szmacie na bogato jak trzeba.

                    Babysitting młodszaków też jest grany, no ale to się nie liczy, bo wtedy matka staje się dealerem PS5.
                  • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:35
                    O, to też. No co się im powie to robią, gdzie się im każe tam idą, a już piętnastolatka ochoczo udająca się na urodziny jakiejś ciotko-babki w wyprasowanej białej koszuli rozwaliła mi mózg. Powiedzmy sobie szczerze, ja się ich boję. big_grin
                • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:34
                  Pytanie czy takie są też w domu smile Moje od linijki w domu potrafią fochy strzelać.
                  Czy muszę iśc na tę głupią uroczystość. Tak musisz, bo...
                  I idzie. I na uroczystości jest ok. Potem też...ale przed potrafi sie obrazić
        • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:04
          35wcieniu napisał(a):

          > [) są do bólu poukładane i jakieś takie...
          > Jak od linijki.
          > Trafiłam na dziwaków czy to jakiś nowy trend?
          >
          Powinnaś spotkać moje dzieci. Okres buntu i naporu na pełnej, typowe nastolatki 😏
          • 35wcieniu Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:12
            Trochę mnie to uspokaja, dzięki.
    • trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:32
      Dużo dziwnych rzeczy jest wymieszany w twoim wpisie. Bardzo dziwny miks wszystkiego. Ale powiem Ci, że szczerze współczuję tego, że musiałaś mierzyć się z tym, że twój mąż miał fatalne ciągoty do przemocy wobec dzieci, zamiast być partnerem w wychowaniu. Niestety podstawą podstaw jest to, żeby rodzice byli zgodnym zespołem w tym procesie, wydaje mi się, że jeśli nie są, to właśnie wszystko się rozjeżdża, bo dzieciaki mają konflikt lojalności i tracą grunt pod nogami.
      Mam nadzieję, że uda Ci się wyjść z tego jednak z poczuciem sukcesu wychowawczego.
    • natalia.nat Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:33
      No cóż. Najlepiej by było móc najpierw wychowywać dzieci na próbę, a dopiero później wyciągnąwszy wnioski, już na poważnie. No ale tak się nie da. Nie ma chyba rodziców którzy nie popełniliby błędów i z perspektywy czasu nie mieliby sobie nic do zarzucenia.
      Ten wzorzec postaw rodzicielskich w rodzinie jaki opisujesz jest bardzo powszechnym zjawiskiem uwarunkowanym kulturowo, gdzie matka "ostoja łagodności” utożsamiana jest z ciepłem i bezwarunkową akceptacją, a ojciec "strażnik zasad" z autorytetem i wymierzaniem sprawiedliwości.
      Co do wychowania, mam bardzo podobne spostrzeżenia do twoich. Jednolity wspólny front rodzicielski to podstawa.
      • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:18
        natalia.nat napisała:

        > Jednolity wspólny
        > front rodzicielski to podstawa.
        Jak wyobrażasz sobie wspólny front, gdy jeden rodzic chce bić, a drugi nie?
        • natalia.nat Re: O wychowaniu 06.05.26, 17:32
          runny.babbit napisała:

          > natalia.nat napisała:
          >
          > > Jednolity wspólny front rodzicielski to podstawa.

          > Jak wyobrażasz sobie wspólny front, gdy jeden rodzic chce bić, a drugi nie?

          Jednolity wspólny front rodzicielski nie polega przecież na tym, że każdy rodzic stosuje pełen wachlarz swojej metody wychowawczej a druga strona mimo że to całkowicie nie jest jej bajka, to się na to godzi. Chodzi o porozumienie między opiekunami i prezentowanie spójnych zasad wychowawczych. Oboje rodzice spotykają się w połowie drogi i wypracowują rozwiązania, które zadowolą obie strony. Rezygnuje się ze skrajności, czyli jeden rodzic odpuszcza nadmierną surowość (np. klapsy czy dotkliwe kary), a drugi uczy się konsekwencji w egzekwowaniu zasad i stawiania granic, czyli godzi się na wprowadzenia elementów dyscypliny do wychowania. Przed dzieckiem występują jako zgodny zespół. I nie może mowy o przemocy fizycznej czy psychicznej, ale to oczywistość.
          • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 18:30
            natalia.nat napisała:

            > Przed dzieckiem występują jako zgodny zespół. I nie może mowy o przemo
            > cy fizycznej czy psychicznej, ale to oczywistość.
            W tym sęk, że to wciąż dla wielu nie jest oczywistość. I to co piszesz, w teorii ma sens i ja się z tym zgadzam, ale w praktyce znam ludzi, którzy uważają że jak nie można dziecka zdzielić przez łeb, to nic się nie da zrobić i nie ma z takimi dyskusji.
    • mayaalex Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:45
      Wychowywalam i wychowuje bez kar, nawet jesli pojawiaja sie naturalne konsekwencje to tez zazwyczaj pomagam w ich ogarnieciu. Mam bardzo fajne dzieci, bardzo je kocham ale tez bardzo lubie ich towarzystwo.
      Dla mnie kluczowe bylo, zeby nie traktowac dzieci jak przeciwnika, ktory robi cos mi na zlosc (tak ja bylam wychowywana) tylko staralam sie zawsze rozne zachowania widziec w kontekscie wieku/dojrzalosci i okolicznosci (glodne/zmeczone/przebodzcowane). I moze dzieki temu mialam dzieci zasadniczo wspolpracujace. Albo po prostu fajne egzemplarze mi sie trafily i nawet ja nie bylam w stanie tego zepsuc wink
    • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:49
      U was nie działało bo taki miks zeście zaserwowali dzieciom...trudno zeby to zadziałało.
      Od strajności do skrajności.
      I skąd pomysł, ze rodzicielstwo bliskosci to zatracenie siebie na rzecz dzieci?
      • alex.vause.is.back Re: O wychowaniu 06.05.26, 12:57
        Niekoniecznie tylko miks postaw, dzieci mogą mieć np. to, co kiedyś w psychologii nazywano trudnym temperamentem.
        Czyli są i będą drażliwe, foszaste, nadmiernie reagujące na bodźce, zmienne w chęciach i potrzebach, niewyregulowane i nawet przy dużym wsparciu dorosłych pozostaną w sporym stopniu takie, również jako pełnoletnie osoby. Nawet, kiedy tzw. życie zacznie to boleśnie korygować.
        • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:25
          Tak zgadzam się. Ale podejscie albo ojciec wychowuje przez bicie albo sobie odpuszcza wychowanie, oraz matka robiąca wszystko dla dzieci i stawiająca je na pierwszym miejscu zawsze raczej jest przepisem na dzieci, któe mają problemy....niż odwrotnie.
          Autorka zakłąda, ze jakby pozwoliła męzowi czasami uderzyć dzieci byłoby lepiej....
          • alex.vause.is.back Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:28
            Tak, oczywiście.
    • tiarav Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:00
      Odnosze troche wrazenie, ze pare z tych punktow pasuje do wychowania bardzo malutkich dzieci. Mam na mysli to, ze ja tuz po urodzeniu dzieci bylam przez jakis czas absolutnie-i-tylko-mama, nie chcialam innych rol i ich nie potrzebowalam, pierwsze tygodnie, miesiace ich zycia to bylo dziecko w centrum. A pozniej to sie stopniowo zmienialo. Moje potrzeby sie zmienily tak samo jak i potrzeby dzieci. Ja tez chcialam inaczej niz moi rodzice, blizej, z szacunkiem. I ile sie nagadalam, natlumaczylam to moje... Dzieci znaja moje stanowisko odnosnie por chodzenia spac, korzystania z ekranow, moich granic, gdy jestem np. zmeczona etc. Chwilowe "nieszczescie" spowodowane wylaczeniem bajek (po ustaleniu) jest malo komfortowe dla kogokolwiek. To nie agresja, ani kara to stawianie granic i uczenie konsekwencji i pokazywanie, kto jest odpowiedzialny za rodzine.
      Brzmi troche jakbys chciala samodzielnie dokonac cudu i owinac dzieci w wate na czas ich dorastania. Mam nadzieje, ze dostaliscie na terapi narzedzia, sposoby i sile zeby zmienic to jak jest. Trzymam kciuki smile
    • memphis90 Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:12
      Nigdy nie karałam dzieci i mam dwoje bardzo fajnych dorosłych/niemal dorosłych ludzi, więc u mnie się sprawdziło.
    • nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:19
      “z perspektywy czasu sądzę, że obniżenie znaczenia męża w rodzinie przez moje zachowanie zaszkodziło bardziej niż mógłby okazjonalny strzał laczkiem przez tyłek.”

      “ Może mój wpis przyda się jakiejś młodej mamie.”


      Ale możesz opisać dokładnie jak radzisz strzelać laczkiem przez tyłek ? Mam akurat na stanie trzylatka w fazie buntu, chętnie się dowiem.
      • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:35
        Nie poradzę bo ja w takich chwilach (pad na glebę i dziki ryk) byłam ostoją łagodności. Natomiast na pewno radzę nie ustępować dziecku we wszystkim byle bylo zadowolone bo to zadowolenie jest chwilowe i odbije się czkawką później...
        • nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:44
          Jednak lepiej być ostoją łagodności niż bić, skoro nie ma opcji po środku.

          Btw nie obwiniaj się o pasywność męża - gdyby nie chciał, to by nie ustąpił z placu boju, w końcu to dorosły człowiek.
          • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:08
            nellamari napisała:

            >

            > Btw nie obwiniaj się o pasywność męża - gdyby nie chciał, to by nie ustąpił z p
            > lacu boju, w końcu to dorosły człowiek.

            >
            O właśnie! Jakby mu zależało, to by się nie dał odsunąć. Ale tak jest wygodniej, nieprawdaż, a potem krytykować... Nie dałaś dzieci bić, to teraz się babo męcz. Gdyby przemoc była tym cudownym środkiem wychowawczym, to poprzednie pokolenia nie byłyby tak poryte, nie uważasz?
            • malgosiagosia Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:18
              runny.babbit napisała:

              . Gdyby przemoc była tym cudownym środkiem wychowawczym, to poprzednie pokolen
              > ia nie byłyby tak poryte, nie uważasz?


              Wszystkie pokolenia sa "tak" poryte. Na tym polega w ogole czlowieczenstwo, ze jest poryte.
              • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:20
                malgosiagosia napisała:

                >
                > Wszystkie pokolenia sa "tak" poryte. Na tym polega w ogole czlowieczenstwo, ze
                > jest poryte.
                >
                >
                >
                Najwyraźniej mamy inna definicję człowieczeństwa.
                • malgosiagosia Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:26
                  runny.babbit napisała:


                  > Najwyraźniej mamy inna definicję człowieczeństwa.

                  Definicja, to jeszcze nie rzeczywistosc.
                  Jaka jest ta ludzkosc, kazdy widzi. Nowe rozwiazania rodza nowe problemy.
                  No chyba, ze bedziemy klonami hodowanymi przez AI.
                • nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:30
                  Daj spokój, Runny. Nie daj się wciągać.
                  • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:54
                    Małgosia to nasza forumowa fanka konfy. w tym bicia dzieci nie wytłumaczysz.
                  • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:16
                    nellamari napisała:

                    > Daj spokój, Runny. Nie daj się wciągać.
                    >
                    Nie zamierzam. Widzę do czego to zmierza. Ale zawsze komentuję w takich istotnych sprawach, bo może ktoś czyta, a na forum się nie udziela, więc dla tych ludzi, jeszcze raz, bicie nie jest metodą wychowawczą, a przemoc rodzi przemoc.
                    • malgosiagosia Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:25
                      runny.babbit napisała:

                      > nellamari napisała:
                      >
                      > > Daj spokój, Runny. Nie daj się wciągać.
                      > >
                      > Nie zamierzam. Widzę do czego to zmierza. Ale zawsze komentuję w takich istotny
                      > ch sprawach, bo może ktoś czyta, a na forum się nie udziela, więc dla tych ludz
                      > i, jeszcze raz, bicie nie jest metodą wychowawczą, a przemoc rodzi przemoc.


                      Odwolalas sie do pokolen, wiec odpowiedzialam na ten temat, ze kazde pokolenie jest na jakis sposob zryte. Nie odnosilam sie do bicia dzieci, ktorego to bicia jestem absolutna przecieciwniczka. Wychowalam swoje dzieci bez bicia i kar.


                      " Twoje wątki znikają, ale nie przychodzą do Ciebie smutni panowie i nie grozi Ci wypadnięcie z okna za posty na forum.:
          • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:35
            Też tak myślę. To, że on jest nieobecnym ojcem nie jest jej winą.
            Poza tym wiek 12 i 15 potrafi dać do wiwatu. Zdecydowanie nie ejst to czas na oceny własnego rodzicielstwa.
            • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:18
              hanusinamama napisała:

              > Też tak myślę. To, że on jest nieobecnym ojcem nie jest jej winą.
              > Poza tym wiek 12 i 15 potrafi dać do wiwatu. Zdecydowanie nie ejst to czas na o
              > ceny własnego rodzicielstwa.
              Tak samo uważam. To jak biec w maratonie i być już na samym końcu, człowiek jest wyczerpany. Ale tak zdaje się ma być, proces budowania własnej dorosłej tożsamości ma być trudny dla obu stron. A jeszcze jak się doda do tego zmiany hormonalne u dzieci jak i rodzica, to w ogóle kaplica.
        • trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:44
          Z tym nieustępowaniem się zgodzę.
          Z laczkiem nie. Dobrze zrobiłaś, że nie dopuściłaś do tego laczka.
    • lucky80 Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:38
      mądrze napisane. Popelniłam większość Twoich błędów. Nie miałam na pewno tylko wykluczania rodzica, mąż był zawsze dość zaangażowany i ja go chętnie włączałam bo oboje pracowaliśmy kiedy dzieci były małe i pracujemy oczywiście teraz. U mnie z kolei to mąż był ten bardziej miękki i wiecznie ja byłam/jestem złym policjantem co oczywiście mi także ciąży. I zajebiście mądre jest to co na koniec napisałaś - o próbie wychowania dzieci na wiecznie szczęśliwe - tego się nie da zrobić. Ja mając dzieci 14 i prawie 17 jestem na wpół wypalona rodzicielsko. Szczególnie starsze dziecko mnie wypala.
    • klaramara33 Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:39
      Na szczęście szybko doszłam do tego, że trzeba mieć swoje zdanie przy wychowaniu i warto oczywiście poczytać, ale nie ślepo przyjmować wszystkiego za prawdę. Obserwowałam, co skutkuje, co warto, a co nie, więc podchodzę do rodzicielstwa w sposób weryfikujący. Z domu też niewiele wyniosłam, bo sama byłam wychowywana w patologii.Nie szłam i nie idę zgodnie z żadnym nurtem, a ojca dzieci, czyli męża, nie wykluczam z decydowania, choć bywały między nami ostre sprzeczności. Z mojej perspektywy ważne jest okazywanie dziecku uczuć i jednocześnie wymaganie adekwatnie do wieku. Dużo tuliłam i całowałam dzieci, gdy były małe, nadal jestem dla nich miła, ale mam też wymagania. Według mnie to dobre podejście.
      Kary czasem stosowałam, żeby dzieci nie weszły mi na głowę, a zwłaszcza syn — bardzo temperamentny. Z córką, przyznam, wszystko idzie mi dużo łatwiej.
      • princesswhitewolf Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:11
        >mojej perspektywy ważne jest okazywanie dziecku uczuć i jednocześnie wymaganie adekwatnie do wieku. Dużo tuliłam i całowałam dzieci, gdy były małe,

        Nie wyobrazam sobie inaczej.
    • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 13:46
      >- czasem lepsze jest dawanie kar za nieodpowiednie zachowanie niż próba wytłumaczenia po raz kolejny dlaczego pewnych rzeczy nie należy robić


      A możesz rozwinąć? Jakie zachowania i jakie kary?
      • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:03
        Nie zbieranie swoich rzeczy z przestrzeni wspólnej mimo upomnień a nie chciałam za dziecko sprzątać. W związku z tym stół w dużym pokoju był przez tydzień niedostępny a dziecko rzeczy nie zebrało. W końcu mąż zwinął do worka na śmieci i schował... to była obraza. Trzeba było po trzecim upomnieniu zebrać od razu do śmieci... to tylko jeden z przykładów.
        • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:23
          milva24 napisała:

          > Nie zbieranie swoich rzeczy z przestrzeni wspólnej mimo upomnień a nie chciałam
          > za dziecko sprzątać. W związku z tym stół w dużym pokoju był przez tydzień nie
          > dostępny a dziecko rzeczy nie zebrało.

          U mnie niedostepny bylby przez godzine, no moze dwie, po drugim przypomnieniu.
        • trampki-w-kwiatki Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:24
          U nas w domu jest zasada, że nikt nie może blokować wspólnych przestrzeni czy mebli na dłuższy czas, więc jak zostawię maszynę do szycia na środku stołu to muszę się liczyć z tym, że ktoś ją zdejmie i na przykład położy mi na łóżku. To samo dotyczy dziecka, jak nie zbierze swoich projektów do czasu kolejnego wspólnego posiłku, to zostaną odniesione (niechby nawet w worku) do jej pokoju. To nie kara, to konsekwencja wynikająca ze wspólnie ustalonych zasad korzystania z mieszkania.
          Nie da się wychować dzieci samymi rozmowami i tłumaczeniem, trzeba wyciągać konsekwencje.
        • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:47
          Poczekaj rozpiszę:
          - zasada: stół ma być pusty, każdy ma zabierać swoje rzeczy, jeśli nie sprzątnę w wyznaczonym terminie to rodzice rekwirują je na określony czas,
          - konsekwencja: utrudniony dostęp do własnych rzeczy,
          - kara: utrata rzeczy przez wyrzucenie ich do śmieci.

          Tak? I konsekwencja u Was się nie sprawdza, więc chcesz eskalować do kary? Bo u mnie też się nie sprawdza u jednego dziecka, ono jest minimalistyczne, w efekcie ja mam tylko nadmiar jego rzeczy w innym miejscu. Na szczęście działa klasyczna konsekwencja, aka wiszenie i mędzenie oraz odwoływanie się do solidarności rodzinnej.
          • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 14:58
            Rodzice tez sa rozni, nie kazdy ma ochote meczyc godzinami albo dniami i nazywac tego konsekwencja.
          • po_godzinach_1 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:03
            turzyca napisała:


            > ono jest minimalistyczne, w efekc
            > ie ja mam tylko nadmiar jego rzeczy w innym miejscu.

            chyba ono ma nadmiar swoich rzeczy w swoim miejscu
            • turzyca Re: O wychowaniu 06.05.26, 17:08
              >chyba ono ma nadmiar swoich rzeczy w swoim miejscu

              Zdecydowanie mniej niż rodzeństwo. Niczego nie zbiera, nie kolekcjonuje, nie jest zainteresowane grami czy social mediami, nie przywiązuje wagi do notatników, piórników, mazaków, ale też np. ubrań. Nie da się nim sterować za pomocą nagród, bo ono po prostu niczego nie chce.
              • arthwen Re: O wychowaniu 06.05.26, 21:05
                Nie można niczego nie chcieć. Nawet jeśli nie chce jakichś konkretnych rzeczy, to może chcieć świętego spokoju - a to już punkt zaczepienia wink
                Zresztą coś chyba robi w wolnym czasie, a nie siedzi na podłodze i wpatruje się w ścianę?
        • nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:01
          To stół w jadalni ?

          U mnie konsekwencja naturalna ( nie ma potrzeby krzyczeć ani karać)

          - nie ma miejsca na obiad / podwieczorek / kolację - nie ma żarcia dopóki przestrzeń wspólna nie zostanie uwolniona, bo po prostu nie ma gdzie położyć talerzy
          - presja otoczenia - rodzeństwo niezadowolone, że nie ma żarcia wpędza delikwenta w sytuację stresową
          - w razie regularnej recydywy : konsekwencja w postaci konfiskaty porzuconego mienia na czas określony lub na stałe w formie “oddajemy innym”

          Kara to głupawy straszak, konsekwencją to cenna nauka, że każda akcja ma swoją reakcję. I to jest rodzicielski job.
        • po_godzinach_1 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:07
          milva24 napisała:

          > Nie zbieranie swoich rzeczy z przestrzeni wspólnej mimo upomnień a nie chciałam
          > za dziecko sprzątać. W związku z tym stół w dużym pokoju był przez tydzień nie
          > dostępny a dziecko rzeczy nie zebrało. W końcu mąż zwinął do worka na śmieci i
          > schował... to była obraza. Trzeba było po trzecim upomnieniu zebrać od razu do
          > śmieci... to tylko jeden z przykładów.

          powinnaś była stanąć wtedy po stronie ojca

          nie zbudowałaś autorytetu własnego i nie pozwoliłaś mężowi na zbudowanie jego autorytetu
        • princesswhitewolf Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:08
          Eee no myslalam ze chodzi nie wiadomo o jakie wystepki i kary chodzi tak to opisujesz....

          U mnie nie ma takich akcji by nie sprzatnal po drugim przypomnieniu. Pierwsze to powiem na spokojnie, drugie to juz grozniej a trzecie to smok wawelski zionie ogniem z paszczy 👹 wiec juz po pierwszym czy drugim przypomnieniu szybciutko Dziubdzius robi.
        • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:10
          milva24 napisała:

          > Nie zbieranie swoich rzeczy z przestrzeni wspólnej mimo upomnień a nie chciałam
          > za dziecko sprzątać. W związku z tym stół w dużym pokoju był przez tydzień nie
          > dostępny a dziecko rzeczy nie zebrało.

          Czekaj, czekaj.... Czyli wołasz dziecko i każesz zabrać rzeczy, a ono odwraca się na pięcie i to olewa? No to jest tu jakiś głębszy problem niż brak laczka.
          • princesswhitewolf Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:11
            Albo moze gdzies jest w innym pokoju i nie chce przylezc
            • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:22
              princesswhitewolf napisała:

              > Albo moze gdzies jest w innym pokoju i nie chce przylezc
              >
              Sorry, ale w takim wypadku każę po prostu przyjść do jadalni i zabierać manele. Nad czym tu w ogóle dyskutować?
              • princesswhitewolf Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:33
                Moze to oporne ( spekuluje)
          • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:33
            runny.babbit napisała:

            > milva24 napisała:
            >
            > > Nie zbieranie swoich rzeczy z przestrzeni wspólnej mimo upomnień a nie ch
            > ciałam
            > > za dziecko sprzątać. W związku z tym stół w dużym pokoju był przez tydzi
            > eń nie
            > > dostępny a dziecko rzeczy nie zebrało.
            >
            > Czekaj, czekaj.... Czyli wołasz dziecko i każesz zabrać rzeczy, a ono odwraca s
            > ię na pięcie i to olewa? No to jest tu jakiś głębszy problem niż brak laczka.

            Odpowiedzią jest zaraz, zaraz i zaraz a jak nerwy puszczą i się wydrę to obeaza i trzaśnięcie drzwiami.
            • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:38
              To po 3 razach idziesz i mówisz teraz. I zeby nie wiem co dzieciak robił idzie i zabiera.
              Tak teraz w tej chwili bo prosiłam 3 razy i nie zrobiłaś tego. Bez krzyków, bez kar.
              • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:39
                A ono mówi zaraz... Naprawdę nie raz i nie dwa to przerabiałam, dzieci mnie nie szanują po prostu.
                • ritual2019 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:42
                  milva24 napisała:

                  > A ono mówi zaraz...

                  A co robisz ty?
                • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:52
                  NO wiec stoisz nad tym dzieckiem i mowisz "czekam". I czekasz stojąc nad jej głową.
                  Nie zadziała za pierwszym razem wazna jest konsekwencja. Ale dzieciak musi wiedzieć, że nie odpuscisz, nie zrobisz za nią.
                  Zeby nauczyć dziecko konsekwencji trzeba najpierw wyćiwiczyć do u siebie
                  • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 15:58
                    A dziecko na to - wyjdź z mojego pokoju! I wtedy awantura skupia się na tym, że weszłaś do niego do pokoju.
                    • analoga_niet Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:01
                      Do awantury trzeba dwóch osób. Jak powiedz: nastawiam budzik, jak zadzwoni za 10 minut i rzeczy będą na stole, uznam że są ci zbędne i usunę je. I wychodzisz, nie dajesz się prowokować do dyskusji.
                    • nellamari Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:03
                      A Ty na to zimny ignor i mówisz, że nigdzie się nie wybierasz dopóki stół nie będzie wyczyszczony. I metoda zdartej płyty. Na spokojnie, ale stanowczo.
                    • hanusinamama Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:04
                      NO to nie wchodzisz w awanturę. Mówisz, ze wyjdziesz jak pójdzie i zrobi co miała zrobić. Szczególnie ze w tym wieku dzieciak jak się rozkreci w emocjach to przestaje myśleć logicznie.
                • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:12
                  milva24 napisała:

                  > A ono mówi zaraz... Naprawdę nie raz i nie dwa to przerabiałam, dzieci mnie nie
                  > szanują po prostu.
                  Tylko że brak szacunku nie ma nic wspólnego ze stosowaniem laczka, rodzicielstwem bliskości czy innymi metodami. Tzn. jeśli macie w rodzinie głębszy problem, to nie jest to kwestia metod wychowawczych. Co więcej, z moich obserwacji, ludzie wychowywani w przemocy częściej nie szanują rodziców. Może bali się ich w dzieciństwie, ale jako dorośli wcale ich nie poważają.
                  • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 21:30
                    Tzn. jeśli macie w rodzinie głębszy problem,
                    > to nie jest to kwestia metod wychowawczych.

                    Zdaniem pań terapeutek naszym głównym problemem jest wypłaszczenie hierarchii w rodzinie. To utrudnia nam życie rodzinne. Teraz mamy popracować nad wspólnym frontem i postawieniem rodziców na szczycie hierarchii.
                    • analoga_niet Re: O wychowaniu 06.05.26, 22:08
                      Jeśli nie ma hierarchii to dzieci nie mają poczucia bezpieczeństwa, więc to normalne że nie będą zachowywały się dobrze, jeśli jest niezaspokojona jedna z fundamentalnych potrzeb.
                • princesswhitewolf Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:39
                  >dzieci mnie nie szanują po prostu.

                  Niekoniecznie to to. Pamietaj ze dzieci sa rozne.

                  Moje dziecko jak mialo 6 lat odkrylo ze mozna trzaskac drzwiami. ( Ale nie ze w gniewie tylko to atrakcyjna zabawa byla dla niego to trzaskanie )To zamontowalam system slow closing na drzwiach ze sie nie dalo trzaskac. I mu przeszło i moglam zdjac.
            • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 16:21
              milva24 napisała:

              >

              > Odpowiedzią jest zaraz, zaraz i zaraz a jak nerwy puszczą i się wydrę to obeaza
              > i trzaśnięcie drzwiami.
              To idziesz do pokoju i starożytną metodą trucia nad uchem doprowadzasz do celu. Najwyraźniej już wcześniej pokazałaś że pogadasz, pogadasz i nic z tego nie będzie będzie.
              • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 21:27

                > Najwyraźniej już wcześniej pokazałaś że pogadasz, pogadasz i nic z tego nie bę
                > dzie będzie.

                Dokładnie tak było. Już od własnej terapii zaczęłam wreszcie stawiać granice, teraz idzie lepiej ale i tak jest opór. Jak mam chęć się poddać to sobie przypominam, że to dla ich dobra.
                • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 22:49
                  milva24 napisała:

                  >
                  > > Najwyraźniej już wcześniej pokazałaś że pogadasz, pogadasz i nic z tego
                  > nie bę
                  > > dzie będzie.
                  >
                  > Dokładnie tak było. Już od własnej terapii zaczęłam wreszcie stawiać granice, t
                  > eraz idzie lepiej ale i tak jest opór. Jak mam chęć się poddać to sobie przypom
                  > inam, że to dla ich dobra.
                  Możesz się zdziwić, gdy odkryjesz że w zasadzie dzieci wolą gdy rodzice są stanowczy ( nie mylić z przemocowymi). Mam wrażenie że młodzież wręcz oczekuje, że rodzic nie będzie się kumplować czy kłaść uszu po sobie, tylko wykaże się konsekwencją w działaniu. Oczywiście będą sarkać i narzekać, bo w końcu to nastolatki...ale w głębi duszy czują wtedy, że układ w rodzinie jest właściwy.
          • asia_i_p Re: O wychowaniu 06.05.26, 22:03
            Nie no, to podejrzewam nie jest "nie wezmę i już" - tylko "zaraz, teraz muszę się napić"; "zaraz, uczę się matematyki, a jutro mam sprawdzian", "ojej zapomniałam, to zaraz, tylko teraz idę do ubikacji".
            • milva24 Re: O wychowaniu 06.05.26, 22:06
              Dodam jeszcze, że gdy sytuacja eskaluje jest "właśnie miałam zabierać ale na mnie nakrzyczałaś, więc tego nie zrobię".
              • runny.babbit Re: O wychowaniu 06.05.26, 22:45
                milva24 napisała:

                > Dodam jeszcze, że gdy sytuacja eskaluje jest "właśnie miałam zabierać ale na mn
                > ie nakrzyczałaś, więc tego nie zrobię".
                "Dobrze kochanie, następnym razem, gdy ty będziesz coś chciała ode mnie, wspomnę te sytuację, i też nie zrobię czegoś na czym tobie zależy. Czy naprawdę chcesz żebyśmy się nawzajem szantażowali? "
                Nie wiem czy to jest wychowawcze czy nie, ale u mnie działa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka